Reklama

Wiadomości

Polski twardziel - św. Maksymilian Kolbe

Nasz kraj ma piękną historię, pełną pięknych ludzi. Tylko czy w zalewie wojennych sylwetek nie zapominamy o tych, których historia życia mogłaby posłużyć za temat do niejednego dobrego filmu. Co zresztą się już działo. Takim człowiekiem z pewnością był o. Maksymilian Kolbe, wyjątkowo odpowiedni wzór odwagi, mądrości, pracy i poświęcenia dla dzisiejszych młodych chłopaków.

2026-08-05 08:38

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Maria Kolbe

polski twardziel

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dziś łatwo pomylić siłę z hałasem. W mediach społecznościowych twardzielem zostaje ten, kto najgłośniej krzyczy, najostrzej odpowiada albo imponuje pieniędzmi. Tymczasem prawdziwa siła bardzo często jest cicha. Nie potrzebuje poklasku ani kamer. Taką siłę miał właśnie ojciec Maksymilian Kolbe. Rozpoczęła się właśnie nowenna przed jego wspomnieniem. Kim był?

Już jako młody człowiek zachwycał niezwykłą inteligencją. Studiował w Rzymie filozofię i teologię, zdobywając doktoraty. Mógł prowadzić spokojne życie naukowca, ale zamiast kariery wybrał służbę. Rozumiał, że wiara nie może zamknąć się w murach klasztoru. Trzeba docierać do ludzi nowoczesnymi środkami.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Człowiek innowacja

Dlatego stworzył prawdziwe medialne imperium swoich czasów. Rycerz Niepokalanej trafiał do setek tysięcy czytelników. Niepokalanów stał się jednym z największych klasztorów na świecie, wyposażonym we własną drukarnię, wydawnictwo, a nawet straż pożarną i kolejkę. Kolbe rozumiał znaczenie komunikacji na długo przed epoką internetu. Nie bał się nowych technologii. Marzył nawet o wykorzystaniu radia i lotnictwa do ewangelizacji. Był wizjonerem, przedsiębiorcą i organizatorem, który potrafił zamieniać śmiałe pomysły w rzeczywistość.

Reklama

A przecież przez całe życie zmagał się z bardzo słabym zdrowiem. Gruźlica i problemy z płucami wielokrotnie zagrażały jego życiu. Mimo to nie zwalniał tempa. Pracował ponad siły, zakładał kolejne dzieła, wyjechał na misje do Japonii, gdzie w krótkim czasie stworzył klasztor i rozpoczął wydawanie kolejnego pisma. Tam również wykazał się niezwykłą intuicją. Budynki klasztoru postawił na zboczu góry, wbrew lokalnym radom. Kilkanaście lat później właśnie ta decyzja sprawiła, że zabudowania ocalały po wybuchu bomby atomowej w Nagasaki.

Największa próba miała dopiero nadejść

Po wybuchu wojny nie opuścił swoich współbraci. W Niepokalanowie ukrywano także osoby pochodzenia żydowskiego i pomagano tysiącom uchodźców. Za tę działalność został aresztowany przez Niemców i przewieziony do obozu koncentracyjnego Auschwitz.

Tam wydarzyło się coś, co do dziś pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych świadectw odwagi. Gdy po ucieczce jednego z więźniów Niemcy wybrali dziesięciu skazanych na śmierć głodową, z szeregu wyszedł właśnie ojciec Kolbe. Dobrowolnie zgłosił się, by zająć miejsce Franciszka Gajowniczka, który błagał o życie, myśląc o swojej żonie i dzieciach. W świecie opartym na terrorze i instynkcie przetrwania Kolbe pokazał, że człowiek może pozostać wolny nawet wtedy, gdy odebrano mu wszystko. To nie był gest chwili. To był finał całego jego życia. Człowieka, który każdego dnia uczył się stawiać innych ponad sobą.

Historię tę próbowało opowiedzieć kino. W 1991 roku Krzysztof Zanussi nakręcił film „Życie za życie. Maksymilian Kolbe”. Jedną z najważniejszych ról zagrał w nim młody Christoph Waltz, wiele lat przed światową sławą, którą przyniosły mu hollywoodzkie produkcje. To interesujące przypomnienie, że historia polskiego franciszkanina potrafiła zainteresować twórców i aktorów o międzynarodowym formacie. A jednak sam film pozostaje dziś znacznie mniej znany, niż na to zasługuje.

Wzór dla młodych

Reklama

Może właśnie dlatego warto do tej historii wracać. Bo ojciec Kolbe nie był bohaterem z komiksu. Nie miał nadludzkich zdolności. Był człowiekiem z krwi i kości. Często chorym, zmęczonym, pracującym ponad siły. Tym bardziej imponuje, że potrafił zachować odwagę wtedy, gdy inni tracili nadzieję.

Dzisiejsi chłopcy potrzebują właśnie takich bohaterów. Nie tych, którzy zdobywają miliony wyświetleń, ale tych, którzy potrafią brać odpowiedzialność za innych. Nie tych, którzy szukają własnej wygody, lecz tych, którzy umieją służyć. Nie tych, którzy budują swój wizerunek, ale swój charakter.

Bo polski twardziel to nie człowiek o zaciśniętych pięściach. To człowiek o mocnym kręgosłupie. A Maksymilian Kolbe był jednym z najmocniejszych ludzi, jakich wydała polska historia.

Ocena: +9 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

85 lat temu Niemcy aresztowali o. Maksymiliana Kolbego

[ TEMATY ]

św. Maksymilian Maria Kolbe

Niepokalanów/fot. Monika Książek

85 lat temu, 17 lutego, Niemcy aresztowali franciszkanina o. Maksymiliana Kolbego. Było to drugie jego zatrzymanie. Nie odzyskał już wolności: trafił na Pawiak, a potem do Auschwitz, gdzie oddał życie za współwięźnia.

Rajmund Kolbe urodził się 8 października 1894 roku w Zduńskiej Woli. W 1910 roku wstąpił do zakonu franciszkanów, gdzie przyjął imię Maksymilian. Dwa lata później zaczął studia w Rzymie. Tam w 1917 roku założył stowarzyszenie Rycerstwa Niepokalanej. Do Polski wrócił po dwóch latach. W 1927 roku założył pod Warszawą klasztor-wydawnictwo Niepokalanów. Trzy lata później wyjechał do Japonii, skąd wrócił w 1936 roku. Objął kierownictwo Niepokalanowa, wówczas największego katolickiego klasztoru na świecie.
CZYTAJ DALEJ

Profanacja we Włoszech: konsekrowane hostie rozrzucone w trawie

2026-08-11 20:35

[ TEMATY ]

profanacja

Hostia

Adobe Stock

Do poważnego i bolesnego dla społeczności aktu doszło w kościele San Giorgio in Conca, należącym do parafii Santa Maria di Nazareth w Montalbano (Włochy) - informuje portal newsrimini.it.

W piątek, 7 sierpnia, odkryto, że tabernakulum zostało zerwane i usunięte, a konsekrowane hostie znaleziono rozrzucone w otaczającej kościół zieleni. Alarm został natychmiast podniesiony, a karabinierzy z posterunku Cattolica wszczęli pełne śledztwo w sprawie incydentu.
CZYTAJ DALEJ

Pływackie ME: Justina Kozan brązową medalistką na 400 m stylem zmiennym

2026-08-12 20:15

[ TEMATY ]

pływanie

PAP/EPA/MOHAMMED BADRA

Justina Kozan zdobyła brązowy medal na 400 metrów stylem zmiennym w odbywających się w Paryżu mistrzostwach Europy w pływaniu. Wygrała Ellen Walshe z Irlandii, a druga była Brytyjka Amalie Smith.

Kozan, która miała najlepszy czas w porannych eliminacjach, w finale jeszcze się poprawiła i uzyskała wynik 4.36,47. Straciła do zwyciężczyni 2,05. Smith była gorsza od Walshe o 0,70.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję