W malowniczo położonej na terenie Ojcowskiego Parku Narodowego Bramie Krakowskiej bp Muskus odprawił Mszę św. dla pątników, którzy idą na Jasną Górę we Wspólnocie Śródmiejskiej PPK.
W homilii wskazywał znak krzyża, który jest niesiony na czele pielgrzymki. - Krzyż można nosić w ręku, można mieć go na piersi, można o nim wiele mówić, a jednocześnie nie żyć jego logiką. Można nawet używać krzyża przeciwko drugiemu człowiekowi. To właśnie nazywamy instrumentalizacją krzyża - kiedy staje się on narzędziem do osiągania własnych celów, budowania podziałów, udowadniania swojej racji czy osądzania innych - stwierdził krakowski biskup pomocniczy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
- Krzyż Chrystusa nie jest narzędziem przeciwko drugiemu człowiekowi. Jeśli naprawdę go wybieram, staję się bardziej zdolny do miłości, przebaczenia, cierpliwości i troski o drugiego. Dlatego jest różnica między krzyżem, który tylko pokazujemy, a krzyżem, którym naprawdę żyjemy. Krzyż wybrany jest drogą miłości - dodał.
Zdaniem duchownego, człowiek, który wybiera krzyż i idzie za Chrystusem, nie musi być głośniejszy od innych. - Nie musi wszystkim udowadniać, że ma rację. Jest w nim więcej pokoju, pokory, cierpliwości i troski o drugiego człowieka. Bo człowiek, który spotkał Chrystusa, odkrywa, że prawdziwe życie jest w Bogu - stwierdził.
Reklama
W homilii bp Muskus mówił również o tym, że każdy wybór - również wybór Chrystusa - wiąże się ze stratą, jednak ludzie, którzy pragną Go naśladować, odkrywają, że „to, co oddają Bogu, nie jest stratą”. - Możemy z czegoś zrezygnować, coś utracić, a jednak w oczach Boga nie jest to przegraną. Bo Jezus prowadzi nas do życia, którego nie da się zmierzyć tym, ile mamy, ile osiągamy i ile możemy zatrzymać dla siebie - zauważył.
Jak dodał, wyboru miedzy życiem a śmiercią dokonujemy „każdego dnia, w małych decyzjach”. - Kiedy zamiast złości wybieramy cierpliwość. Kiedy zamiast obrażania się - przebaczenie. Kiedy zamiast myślenia tylko o sobie - zaczynamy dostrzegać drugiego człowieka. Kiedy zamiast walki o swoje wybieramy pokój. W takich chwilach również bierzemy swój krzyż - wyjaśniał.
Bp Muskus mówił o pielgrzymowaniu, które wiąże się z trudem i intencjami niesionymi w drodze. - Dlatego ta droga może nas czegoś nauczyć. Nie chodzi tylko o to, żeby dojść do Częstochowy. Chodzi o to, żeby idąc, coraz bardziej upodabniać się do Tego, za którym idziemy - stwierdził.
Wskazywał, że droga wiąże się również ze zmianą i podkreślał, że człowiek, który wybrał krzyż Chrystusa, traci swoje życie, czyli rozdaje je, dając Bogu i ludziom swój czas, uwagę, przebaczenie, dobro.
- Zapytajmy dzisiaj: czy ja naprawdę wybieram krzyż Chrystusa, czy tylko go noszę? Co jest moim krzyżem, który Jezus dzisiaj każe mi wziąć i nieść za Nim? - zachęcał pątników biskup.
- Prośmy Chrystusa, aby nasz krzyż nie był ciężarem, który nas przygniata, ale miłością, która podnosi. Bo krzyż Chrystusa nie jest końcem drogi. Jest jej początkiem. I nie zabiera życia - on je rodzi. A kto go wybiera, ten naprawdę zaczyna żyć - dodał na zakończenie.
