Reklama

Kapliczka w niebezpieczeństwie

2016-09-01 09:56

Agnieszka Raczyńska-Lorek
Edycja sosnowiecka 36/2016, str. 5, 8

Franciszek Kordaszewski
Poświęcenie nowej kapliczki w Zimnodole 21 maja 2003 r.

Ludzie od dawien dawna ustawiają przy drogach krzyże oraz kapliczki, jako znaki i symbole naszej wiary i zbawienia. Nie możemy obok nich przechodzić obojętnie, bo to także znaki Bożej miłości. Kapliczka w miejscowości Zimnodół, pamiętająca czasy powstania styczniowego, ustawiona jest wśród domostw, przy drodze głównej biegnącej wzdłuż wsi. Terytorialnie należy do parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Świata w Osieku. Nie przypadkiem patronuje jej św. Jan Nepomucen, orędownik podczas powodzi.

Według tradycji ludowej był świętym, który chronił pola i zasiewy przed powodzią, ale również suszą. Dlatego figury św. Jana Nepomucena można spotkać do dziś przy drogach w sąsiedztwie mostów, rzek oraz w miejscach, którym przy intensywnych opadach grozi zalanie. A ukształtowanie terenu w Zimnodole jest właśnie takie, że woda spływa na drogę z pól przez posesje. Z tych pewnie przyczyn zabytkowej kapliczce patronuje „specjalista od powodzi”. I choć mieszka i strzeże miejscowych w swoim przytulnym „domku” w postaci kapliczki już blisko 200 lat, to jednak przyszło zagrożenie. Mieszkańcy się martwią, piszą petycje do władz, bo pragną, aby kapliczka, którą nazywają małą bazyliką przetrwała dla następnych pokoleń. – To nasz skarb, nasza perełka – podkreślają. Są zdeterminowani i przekonani, że św. Jan Nepomucen pomoże w rozwiązaniu trudnych spraw, a z pomocą ludzi, którym losy kapliczki nie są obojętne, ostatecznie wszystko szczęśliwie się zakończy.

Reklama

Mała bazylika

Według przekazów pierwsza kapliczka w Zimnodole powstała w okresie powstania styczniowego 1863/1864 r. W jej sąsiedztwie stacjonowały wojska powstańcze. Przy niej modlili się żołnierze. Była bardzo prosto skonstruowana, okalały ją cztery słupy, a zwieńczeniem jednego z nich był krzyż. Przetrwała wiele lat. Jan Filo, właściciel posesji, na której stała kapliczka, wybudował z własnych środków w tym samym miejscu kapliczkę murowaną, fundując jednocześnie figurę św. Jana Nepomucena, która przetrwała do dzisiaj. Były to czasy przed I wojną światową. Kapliczka stanowiła swoiste centrum życia religijnego mieszkańców miejscowości Zimnodół, którzy zbierali się przy niej na nabożeństwach majowych czy różańcowych. Kapliczka była otwarta i dostępna dla wszystkich. Po rodzinie Filo kapliczkę przejęło następne pokolenie – rodzina Bigajów. Zarówno jedni, jak i drudzy zatroskani byli o swoją „perełkę”, dbali o jej wystrój, odświeżali, strzegli jak oka w głowie. Potem majątek został podzielony i właścicielami tych włości została rodzina Kordaszewskich, pod opieką których kapliczka jest do czasów dzisiejszych. Bolesław Kordaszewski był z zawodu cieślą. Wraz z pomocą miejscowych strażaków podjął się remontu kapliczki w latach 60. XX wieku, ponieważ mocno naruszył ją już ząb czasu. Wtedy to życie religijne przy kapliczce rozwinęło się jeszcze bardziej. Z parafii Przeginia przyjeżdżali tu księża, aby w niej odprawiać dla mieszkańców Zimnodołu Msze św. niedzielne. Zimnodół należał wówczas do oddalonej sporo kilometrów parafii pw. Najświętszego Zbawiciela w Przegini. W ciągu roku odprawiane były tutaj różnorakie nabożeństwa oraz przeżywane lokalne uroczystości. Mijały lata, zaczęły kruszyć się mury kamienia wapiennego, z którego zbudowana była kapliczka, pęknięcia też zaczęły pojawiać się na posadzce. Trzeba było pospieszyć kapliczce na ratunek. Następne pokolenie Kordaszewskich postanowiło podjąć się kosztownej inwestycji, aby ocalić tę „perełkę”, którą, pół żartem pół serio, nazywają małą bazyliką. Całą kapliczkę rozebrano i zbudowano nową, piękną, okazałą kaplicę. W pracowni Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie została odrestaurowana także 200-letnia figura św. Jana Nepomucena. Prace nad nową kaplicą trwały w latach 2001-2002, a dzieła budowy podjęli się bracia Kordaszewscy – Wiesław, Henryk i Franciszek. Przy pracach budowlanych pomagali również: Tadeusz Żak, Zenon Czarnota oraz Stanisław Rosołek, a prace murarskie wykonał Franciszek Cisło. Kapliczka zwieńczona jest krzyżem na wzór pierwotnego. W jej szczycie znajduje się figura Matki Bożej Fatimskiej, a we wnętrzu króluje św. Jan Nepomucen. Jest także obraz Matki Bożej Częstochowskiej, który peregrynował po parafii w latach 60. XX wieku oraz obraz Bożego Miłosierdzia. Tak wyjątkowe dzieło trzeba było oficjalnie oddać do użytku – Bogu na chwałę, a ludziom na zbawienie. W 2003 r. w Zimnodole miała miejsce historyczna uroczystość poświęcenia kapliczki. Niezapomnianej uroczystości, z udziałem kapłanów oraz mieszkańców wsi i okolic, przewodniczył biskup sosnowiecki Adam Śmigielski. Obecnie kontynuowane są tu nabożeństwa majowe, różańcowe, obchodzone są lokalne uroczystości, często też zatrzymują się tutaj na chwilę modlitwy indywidualne osoby oraz pielgrzymi podążający na Jasną Górę. Czuć, że miejsce to żyje i jest niezwykle potrzebne i ważne nie tylko dla rodziny Kordaszewskich, lecz także dla wszystkich mieszkańców Zimnodołu.

Determinacja i wiara w zwycięstwo

Niestety, w roku bieżącym na kapliczkę przyszło niebezpieczeństwo ze strony lokalnych władz. W Zimnodole rozpoczęto budowę chodnika, który na logikę powinien biec prawą stroną wzdłuż głównej drogi, tak jak oświetlenie słupów. Jednak nie wszyscy myślą logicznie, ale raczej praktycznie, zwłaszcza dla siebie. A ponieważ starosta Paweł Piasny, mieszkaniec Zimnodołu mieszka po lewej stronie wsi, stąd wziął się pomysł, aby chodnik położyć właśnie po stronie jego posesji. To nic, że budowa pierwszej części chodnika została kilka lat temu rozpoczęta właśnie po prawej stronie ulicy. Warto zaznaczyć, że podczas budowy kapliczki zostały zamontowane rynny, by woda ściekała i odprowadzana była do rowu. Niestety, podczas wykonywania chodników rowy te zostały zasypane, a odwodnienie kapliczki nie zostało podłączone. Powód? „Starosta się nie zgodził”. Nowo położony chodnik spowodował ogromne niezadowolenie społeczne, bo chodzi nie tylko o kapliczkę, lecz także o wszystkie posesje biegnące po tej stronie ulicy. Przy budowie nowego chodnika doszło do likwidacji przydomowych mostków, które własnym kosztem budowali mieszkańcy wsi, by uchronić się przed wodą i podtopieniami. Decyzji budowy chodnika nie można nazwać inaczej, jak załatwianiem prywaty, bowiem w tej sprawie nie zostały przeprowadzone żadne konsultacje społeczne. W obrębie kapliczki nie powstała żadna studzienka odprowadzająca wodę. Efekt tej decyzji jest taki, że woda będzie podtapiać tutaj domy oraz zabytkową kapliczkę, bo nie da rady odpłynąć zbyt małymi rurami. I tak powstał wcale niemały problem. Chodnik został położony, ale mieszkańcy nie myślą dać za wygraną. Wierzą, że kolejne interwencje do wojewody, ministrów i posłów przyniosą w końcu szczęśliwe rozwiązanie, a posesje i zabytkowa kapliczka zostaną uchronione od zniszczenia. Są zdeterminowani, pełni wiary, że przy patronacie św. Jana Nepomucena odwrócą tę całą historię. A wystarczyło tylko odrobinę dobrej woli podczas budowy chodnika, by podłączyć odwodnienie do rurociągu, czego projekt nie przewidział, więc może nowy będzie bardziej logiczny i mniej egoistyczny.

Tagi:
kapliczka

Reklama

Przywracanie dawnego blasku trwa

2019-03-06 10:19

Agnieszka Raczyńska
Edycja sosnowiecka 10/2019, str. V

Kapliczka pw. Matki Bożej Wspomożycielki Wiernych w Dąbrowie Górniczej-Trzebiesławicach doczekała się remontu. Zabytek z XVIII wieku mocno nadszarpnął ząb czasu i trzeba było pospieszyć mu na ratunek

Agnieszka Raczyńska
Zabytkowa kapliczka w Trzebiesławicach

Starania proboszcza parafii ks. Mariana Czerniejewskiego o to, by starej kapliczce przywrócić dawną świetność zakończyły się sukcesem. Udało się pozyskać dotacje, które pozwoliły na razie na częściowy remont. Na pierwszy „ogień” poszły mury zewnętrzne oraz dach zabytku.

– Źródła historyczne podają, że miejscowa kapliczka była kościółkiem dworskim. Właśnie tutaj, przy ul. Dworskiej, był dwór, w którym rezydował dziedzic. Po parcelacji zarówno kaplica, jak i działka przechodziły z rąk do rąk. Właścicielami były różne rodziny zamieszkujące ten teren. Wreszcie w 1922 r. kaplica została przekazana ówczesnemu proboszczowi w Siewierzu, ale dokumentu na własność działki nie było aż do czasów współczesnych. Nie była niczyją własnością, więc nikt szczególnie o nią nie dbał. Dlatego mocno naruszył ją ząb czasu. Mieszkańcy oraz kapłani tutaj posługujący z sentymentem patrzyli na historyczną kapliczkę, doraźnie ją ratując. Czasu nie dało się jednak oszukać. Wszyscy doskonale wiedzieliśmy, że naszej kapliczce potrzebna jest gruntowna odnowa – mówi ks. Marian Czerniejewski.

Trudności prawne

Warto zaznaczyć, że od lat 50. XX wieku, kiedy jeszcze nie istniała parafia w Trzebiesławicach, ani też mieszkańcy nie mieli parafialnej świątyni, okoliczni księża przyjeżdżali, by tutaj odprawiać Msze św. i sprawować inne sakramenty. Przez wiele lat to właśnie przy niej koncentrowało się życie religijne mieszkańców. Gdy 33 lata temu w Trzebiesławicach erygowano nową parafię i ruszyła budowa nowej świątyni, kolejni proboszczowie próbowali ją ratować, dokonując drobnych zabiegów, jednak kapliczka wymagała gruntownej renowacji. Nie można było jednak nic zrobić, gdyż nieuregulowane były sprawy formalne.

Przełomowy moment

Przełom przyszedł 6 lat temu, kiedy to ks. Czerniejewski założył w Sądzie sprawę o zasiedzenie. Trzeba było najpierw uzyskać akt własności, co nie było prostym zadaniem, bo Urząd Miasta miał pustą kartotekę. Ostatecznie stanęło na tym, że wydano dokument, iż kapliczka była własnością Skarbu Państwa. Od 6 lat jest w rękach parafii, która może się nią zajmować. W ubiegłym roku wspólnota w Trzebiesławicach doczekała się dotacji na remont zabytku.

W trosce o cząstkę historii

– Z Urzędu Miasta w Dąbrowie Górniczej otrzymaliśmy 80 tys. zł z konkretnym przeznaczeniem na wykonanie nowego dachu na kapliczce. Została wymieniona cała więźba dachowa oraz położona nowa blacha. Kolejne pieniądze, 100 tys. zł, przyszły z MSWiA. Przeznaczone zostały na renowację ścian zewnętrznych oraz izolację fundamentów. Remont kapliczki trwał od wiosny do zimy 2018 r. Druga część prac przed nami. Po złożeniu dokumentów czekamy na przyznanie środków pozwalających na przeprowadzenie dalszych prac renowacyjnych, które obejmą wnętrze kapliczki oraz okalający ją mur. Na ten cel potrzeba jeszcze ok. 385 tys. zł. Jeśli tylko decyzje Urzędu Miasta oraz MSWiA będą pozytywne, rozpocznie się drugi etap prac. Kapliczka w Trzebiesławicach to cząstka historii, świadectwo naszych ojców i wyraz ich duchowych potrzeb. Wierzę, że uda nam się dokończyć dzieła jej odbudowy – zaznacza ksiądz proboszcz.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Spojrzeć poza schemat

2019-04-16 18:54

Wanda Mokrzycka
Niedziela Ogólnopolska 16/2019, str. 53

Greyerbaby/pixabay.com

Odkąd się pojawiła wśród nas, pokazuje nam, jak niewiele rozumiemy, jak bardzo brak nam wrażliwości i otwartości na to, co niesztampowe, niepoznane. Życie z nią to nieustanny bój o wychowanie i dobrą relację, jak również walka ze sobą samym, ot, chociażby o cierpliwość. Trudno trzymać nerwy na wodzy, gdy po raz kolejny, z uporem, tupie dwuletnią nóżką na znak sprzeciwu czy, mimo rozmów i tłumaczenia, z błyskiem w oku znów robi „na złość”. Jest bardzo inteligentna i błyskotliwa, świetnie wiąże fakty. Potrafi wykorzystać swój dziecięcy urok, by osiągnąć cel – niewątpliwie ona wyznacza sobie cele! A jej wrażliwość na sztukę, ale i ludzką krzywdę, jest ujmująca.

Przez długi czas nie tolerowała nowych osób i płakała na zawołanie, dopóki nie odeszły. Trudno się dziwić, że zniechęceni hałasem i pogardliwymi spojrzeniami naszej córki goście ograniczyli swoje wizyty... Z kolei my pomiarkowaliśmy jej wyjazdy i wrażenia, znając jej reakcje na wszelkie bodźce.

Tym razem nie ma rady, muszę wsiąść do autobusu z młodszymi dziećmi. O ile na rodzeństwie dwulatki podróż nie robi najmniejszego wrażenia, to o jej zachowanie się martwię. Na domiar wszystkiego do małej dosiada się pan. Po pięćdziesiątce, nieco zaniedbany i „nieświeży”. Jego pomarszczona twarz przyciąga wzrok smutnym, poczciwym spojrzeniem. „Będzie alarm” – myślę i zastanawiam się w popłochu, jak się ratować przed nadciągającą burzą emocji. Jednak dwulatka siedzi bez ruchu. Ani nie krzyczy, ani nie ignoruje pana ostentacyjnie a zwyczajowo. Scenkę obserwuję ze zdumieniem i lękiem. Autobus gwałtownie skręca i pan chwyta rękę naszej nietykalnej córki. Tymczasem ona zaciska swą dłoń na jego palcu i kładzie sobie ufnie na piersi. Poruszony tym gestem sąsiad pyta, dokąd jedziemy. Odpowiadam. „Pojadę z wami i wrócę jeden przystanek” – proponuje. Nie śmiem protestować, bo widzę jego wzruszenie, chęć towarzyszenia, radość z bycia przydatnym. Może dotychczas czuł się tylko ciężarem?

Ta tajemnicza w przebiegu i skutkach sytuacja przypomina mi Zmartwychwstanie. Wzięło się ono ze zgody na ból, opuszczenie, trud ofiary. Wzięło się z miłości.

Dotknęła nas wszystkich i pozostawiła innymi. Rozszerzyła perspektywę.

Z okazji świąt Wielkiej Nocy życzę Państwu szerszego spojrzenia na rzeczywistość – tak jak nas uczył i jak uczynił Jezus Chrystus.I

Wanda Mokrzycka
Żona Radka, mama dziewięciorga dzieci. Należy do wspólnoty Duży Dom i pisze dla Aleteia Polska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Kamiński prosi o podjęcie modlitwy o deszcz

2019-04-26 12:21

dw-p.pl / Warszawa (KAI)

Kolejny rok jesteśmy świadkami dotykającej region środkowej Europy długotrwałej suszy. (...) Od sprzyjających warunków atmosferycznych zależą plony lub ich brak, los wielu rodzin żyjących z uprawy roli i hodowli zwierząt, wreszcie zapewnienie wystarczającej ilości żywności dla nas wszystkich. Bardzo proszę wszystkich o podjęcie intensywnej modlitwy błagalnej o deszcz - wzywa diecezjan bp Romuald Kamiński.

pixabay.com

Publikujemy treść listu ordynariusza diecezji warszawsko-praskiej:

Wielebni Duszpasterze, Czcigodne Osoby Życia Konsekrowanego, Umiłowani Diecezjanie,

Wszyscy niejednokrotnie słyszeliśmy fragment zapisany w Księdze proroka Izajasza: Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne…. (Iz 55,10-11a).

Towarzyszą one Kościołowi w Liturgii Słowa, w Liturgii Godzin. Prorok Pański mówi o skuteczności działania Słowa Bożego w ludzkich duszach, jednak mamy świadomość, że wyrazistość tego obrazu płynie z odwiecznego doświadczenia: woda, deszcz jest czynnikiem, bez którego nie ma możliwości, by ziemia wydała plony.

Kolejny rok jesteśmy świadkami dotykającej region środkowej Europy długotrwałej suszy. Występowanie tego zjawiska w chwili obecnej jest tym groźniejsze, iż na polach trwa intensywny proces wegetacji, zawiązywania się owoców w sadach, itd. Od sprzyjających warunków atmosferycznych zależą plony lub ich brak, los wielu rodzin żyjących z uprawy roli i hodowli zwierząt, wreszcie zapewnienie wystarczającej ilości żywności dla nas wszystkich.

Bardzo proszę wszystkich o podjęcie intensywnej modlitwy błagalnej o deszcz. Zalecam, by ta intencja została włączona jako wezwanie każdej modlitwy powszechnej podczas wszystkich Mszy Świętych sprawowanych w parafiach i innych ośrodkach Diecezji Warszawsko-Praskiej.

Proszę także, by w miarę możliwości duszpasterskich, w intencji tak potrzebnych opadów podjąć modlitwę przed Najświętszym Sakramentem.

Kładę tę intencję na sercu wszystkim diecezjanom z nadzieją, że uwzględnią ją w swoich osobistych modlitwach.

Z pasterskim błogosławieństwem

+ Romuald Kamiński Biskup Warszawsko-Praski

Warszawa, 26 kwietnia 2019 roku

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem