Ks. Dymek zginął w lutym 2025 r. podczas napadu na plebanię. Miał 58 lat. Informację o terminie rozprawy odwoławczej przekazał w poniedziałek rzecznik Sądu Apelacyjnego w Katowicach sędzia Gwidon Jaworski.
Wyrok w I instancji zapadł pod koniec marca br. Wymierzając karę, częstochowski sąd uznał, że sprawca działał z zamiarem ewentualnym zabójstwa. Innego zdania jest prokuratura, która uważa, że J. miał bezpośredni zamiar pozbawienia życia duchownego; wniosła o wymierzenie mu kary dożywocia. Poza karą więzienia sąd I instancji zobowiązał oskarżonego także do zapłaty zadośćuczynień rodzinie zmarłego.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Proces Tomasza J. rozpoczął się w grudniu 2025 r. W składanych wówczas wyjaśnieniach mężczyzna przyznał, że chciał okraść duchownego, ale zaprzeczał, by zamierzał go zabić. Opowiadał, że zaplanował napad, bo miesiąc wcześniej usłyszał, jak dwie panie w sklepie mówiły, że duchowny ma dużo pieniędzy i sejf. Mówił też, że sam miał problemy finansowe i został oszukany. – Myślałem, że ksiądz się wystraszy, da mi te pieniądze – wyjaśniał oskarżony.
Reklama
Wieczorem 13 lutego 2025 r. dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Kłobucku odebrał zgłoszenie, że z garażu plebanii przy ul. Kochanowskiego słychać wołanie o pomoc i odgłosy walki. Skierowani na miejsce policjanci zauważyli mężczyznę w kominiarce, który przeskoczył przez płot i wsiadł do samochodu. Wtedy jeden z policjantów wyjął kluczyk ze stacyjki auta i z pomocą innych mężczyzn obezwładnił kierowcę. Miał on przy sobie czarną kominiarkę, trytytki, sekator i przedmiot przypominający pistolet.
Po wejściu do garażu policjanci zauważyli leżącego na podłodze księdza ze skrępowanymi trytytkami rękami i owiniętymi taśmą foliową ustami i nosem. Wezwany na miejsce lekarz stwierdził zgon duchownego. Przeprowadzona później sekcja zwłok wykazała, że przyczyną jego śmierci było gwałtowne uduszenie w wyniku zamknięcia dróg oddechowych.
Jak wynika z ustaleń śledztwa, na chwilę przed napadem 52-letni Tomasz J. wszedł do otwartego garażu plebanii. Proboszcz został zaatakowany, gdy wjechał do garażu. Ksiądz bronił się i wzywał pomocy, został jednak przewrócony przez sprawcę na podłogę. Następnie Tomasz J. skrępował mu ręce trytytkami i owinął głowę mężczyzny taśmą, co uniemożliwiło mu oddychanie. Potem sprawca przeszukiwał budynek plebanii, szukając pieniędzy i innych wartościowych przedmiotów.
Z zebranych w śledztwie dowodów wynika, że na krótko przed zabójstwem proboszcz zebrał od wiernych w formie datków znaczną kwotę pieniędzy. Jak podawały media, podczas mszy ksiądz podsumował dary zebrane w trakcie kolędy i poinformował, że było to 80 tys. zł. Prokuratura przedstawiła Tomaszowi J. zarzut zabójstwa duchownego i usiłowania rozboju na jego szkodę. Podczas śledztwa Tomasz J. przyznał się do zarzucanej mu zbrodni i odmówił złożenia wyjaśnień. Po przedstawieniu zarzutów został aresztowany.
Po przeprowadzonej obserwacji Tomasza J. biegli lekarze wydali opinię sądowo-psychiatryczną, z której wynika, że mężczyzna był w chwili popełnienia zarzucanego mu przestępstwa poczytalny i może zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Biegli w opinii stwierdzili także, że w czasie obserwacji podejrzany próbował symulować objawy zaburzeń psychicznych. Tomasz J. nie był wcześniej karany. (PAP)
kon/ kcz/
