Reklama

Dni Kultury Łowieckiej na Zamku Szczecińskim

2016-09-08 09:59

Ks. Jacek Fabiszak
Edycja szczecińsko-kamieńska (Kościół nad Odrą i Bałtykiem) 37/2016, str. 4

Andrzej Andrzejczak

Od kilkunastu lat myśliwi zrzeszeni w Polskim Związku Łowieckim starają się ukazać wszystkim prawdę o łowiectwie – celach, kulturze, dorobku i wypracowywanym dobru dla Ojczyzny. Jest to konieczne wobec napastliwych i często fałszywych oskarżeń. Dlatego przygotowywane są choćby Dni Kultury Łowieckiej, a szczególnym momentem są Msze św. Hubertowskie.

Kolejna Msza św. Hubertowska Okręgu Szczecin odbędzie się tradycyjnie 3 listopada o godz. 18 w kościele garnizonowym pw. św. Wojciecha w Szczecinie. W imieniu Rady Okręgowej PZŁ Szczecin i Księdza Proboszcza kościoła garnizonowego serdecznie na nią zapraszamy wszystkich, którym przyroda i kultura związana z nią są bliskie, a szczególnie myśliwych – by było nas więcej niż tylko delegacje pocztów sztandarowych Kół Łowieckich.

Człowiek zawsze korzystał z przyrody, z niej żył; zapominanie o tym kończy się katastrofą dla obu stron. Człowiek nie przeżyje bez przyrody. Jednocześnie potrafi bardziej niż wszystkie gatunki zwierząt przyrodę niszczyć. Chyba najlepszą ilustracją jest Wyspa Wielkanocna. Przez tysiąclecia uczyli się ludzie właściwych relacji z naturą, by mądrze z niej korzystając, zapewnić dobrobyt sobie i następnym pokoleniom. Jednak chciwość i głupota (zatem grzech) doprowadza do zniszczeń – wycięte lasy, zniszczone jagodowiska i grzybnie, zatrute DDT pola, więc wytrute żyjące tam zwierzęta itd., itp.

Reklama

Modne obecnie są jajka od „szczęśliwych kur”, czyli takich, które mają nieco więcej przestrzeni; czy w tym sposobie myślenia, mięso „z lasu” nie jest pozyskane od „szczęśliwszych” zwierząt niż te z trzymanych w oborach i chlewach? Może to ten dylemat z wiersza Adama Mickiewicza „Pies i wilk”? Zabronić hodowli kur, gęsi, świń i krów? Produkty zwierzęce zawsze były elementem diety człowieka; możemy z nich rezygnować, ale musimy umiejętnie zastępować brakujące elementy – czasem to jest mocno skomplikowane – by nie zaszkodzić naszemu zdrowiu. Emocje są ważne, ale nie mogą nam odbierać rozumu, zarówno z życiu osobistym, jak i społecznym. Zresztą w różnych jego aspektach. A nie można mówić uczciwie o łowiectwie pomijając niezwykle ważną dla myśliwych dziedzinę zwaną hodowlą – bardzo restrykcyjnie u nas pilnowaną gospodarką pogłowiem i gatunkami łownymi w lesie. Koła są zobowiązane do wykonywania planów odstrzałów – nie ma tu żadnej dowolności – które są ustalane z Dyrekcją Lasów Państwowych tak, by w lasach była optymalna (ze względów przyrodniczych) liczbę zwierząt danego gatunku. Prowadzi się też uzupełnianie – nie dlatego, że myśliwi wystrzelali, ale z różnych innych powodów – pogłowia gatunków zanikających (choćby kuropatwa, bażant, zając).

Można by długo... ale może lepiej spotkajmy się w sobotę 24 września na dziedzińcu szczecińskiego Zamku na Dniach Kultury Łowieckiej – będzie co oglądać, słuchać, próbować – i będzie można podyskutować.

Tagi:
łowiectwo

Reklama

Prof. Jan Szyszko otworzył Targi Hubertus Expo

2017-03-24 17:35

inf. prasowa

„Polski Związek Łowiecki to ponad 90-letnia tradycja działalności na rzecz polskiej przyrody” – powiedział prof. Jan Szyszko, minister środowiska, otwierając Targi Hubertus Expo.

Artur Stelmasiak

Minister podkreślił, że zrównoważona gospodarka łowiecka wykonywana jest na podstawie odpowiednich przepisów. To przede wszystkim ustawa prawo łowieckie. Realizacją zadań wynikających z tych przepisów zajmuje się Polski Związek Łowiecki (PZŁ), który realizuje Polski Model Łowiectwa. - Wykonywanie polowań jest działalnością, która ma na celu regulowanie liczebności zwierząt łownych. Polowanie nie niszczy występujących gatunków, wręcz przeciwnie – zapewnia trwałość występowania populacji zwierząt łownych – powiedział minister Jan Szyszko.

W trakcie targów minister zaznaczył także, że Polski Model Łowiectwa to długoletnia tradycja, ogromne dziedzictwo kulturowe i praca wielu tysięcy ludzi na rzecz ochrony przyrody. „To także ogromny wkład pracy w kształcenie młodzieży zgodnie z poszanowaniem praw rządzących przyrodą” – dodał minister. „Jestem przekonany, że Polski Model Łowiectwa jest jednym z najlepszych modeli, jakie w tej chwili istnieją na świecie”.

Polski Związek Łowiecki to organizacja zrzeszająca ponad 120 tys. osób reprezentujących równomiernie wszystkie regiony kraju. Jego członkowie corocznie, na własny koszt, poza sezonem łowieckim, odbywają ponad 300 tys. kontroli, likwidując w tym czasie około 80 tys. wnyków i pułapek. Ponadto, szacują ponad 60 tys. szkód łowieckich.

Członkowie PZŁ pokrywają w całości odszkodowania za szkody łowieckie, które ze względu na zmianę struktury upraw rolnych (duże obszary kukurydzy) wzrastają, kształtując się obecnie na poziomie między 60 a 70 milionów złotych rocznie. Wśród członków Polskiego Związku Łowieckiego dominują rolnicy i leśnicy.

Hubertus Expo to najstarsze i największe Targi łowieckie w Polsce. Pierwsza edycja wydarzenia odbyła się w 2004 r. Obecnie Targi liczą 200 wystawców i ponad 12 000 zwiedzających. Co roku są miejsce spotkań i wymiany opinii między specjalistami łowiectwa i myśliwymi. Targom towarzyszą liczne wystawy i ekspozycje.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie w sprawie o. Pelanowskiego

2019-11-30 18:46

Ojcowie Paulini

Poniżej zamieszczamy oficjalne oświadczenie Kurii Generalnej Zakonu Paulinów w sprawie o. Augustyna Pelanowskiego:

Agnieszka Bugała

W związku z propagowanymi przez o. Augustyna Pelanowskiego poglądami stojącymi w jaskrawej sprzeczności z niektórymi prawdami doktryny katolickiej oraz szacunkiem należnym Ojcu Świętemu Franciszkowi, Zakon św. Pawła I Pustelnika (Paulini) oświadcza, iż zdecydowanie odcina się od prywatnych poglądów wyżej wymienionego kapłana.

Jednocześnie zwracamy uwagę, iż o. Augustyn łamie śluby zakonne, zarówno poprzez publikacje, na które nie otrzymał zgody, jak również przez trwającą ponad 11 miesięcy samowolną nieobecność w klasztorze.

Wyrażamy głębokie ubolewanie z powodu zamętu i zgorszenia, jakie w dusze wiernych wprowadzić może indywidualna działalność o. Pelanowskiego. Jednocześnie informujemy, że już wcześniej podjęte zostały kroki przewidziane przez Kodeks Prawa Kanonicznego.

W duchu braterstwa trwamy w modlitwie za o. Augustyna.

o. Paweł Przygodzki

Sekretarz Generalny Zakonu Paulinów

Częstochowa – Jasna Góra, 30 listopada 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Gwatemala: beatyfikacja brata szkolnego Jakuba A. Millera – męczennika

2019-12-06 19:13

kg (KAI) / Huehuetenango

W sobotę 7 grudnia w mieście Huehuetenango w zachodniej Gwatemali biskup diecezji David w Panamie kard. José Luis Lacunza Maestrojuán ogłosi błogosławionym brata Jakuba Alfreda Millera, który poniósł tam śmierć męczeńską w wieku 37 lat. Był on amerykańskim bratem szkolnym, który ponad 10 lat swego życia zakonnego spędził w Ameryce Środkowej, głównie w Nikaragui, potem w Gwatemali i tam zginął z rąk niewykrytych do dzisiaj sprawców.


Brat Santiago czyli Jakub Alfred Miller

Oto krótki życiorys nowego błogosławionego.

Jakub (James) Alfred Miller urodził się 21 września 1944 w miasteczku Stevens Point w amerykańskim stanie Wisconsin. Był wcześniakiem i zaraz po urodzeniu ważył zaledwie nieco ponad 1,8 kg, później jednak szybko się rozwijał i jako dorosły mierzył prawie 2 metry i ważył 100 kg. W dzieciństwie i wczesnej młodości był bardzo porywczy, a nawet niesforny i rubaszny, co nieraz budziło lęk w jego otoczeniu.

Wielki wpływ na zmianę jego zachowania i na całe późniejsze jego życie wywarła nauka w szkole średniej, prowadzonej przez braci szkolnych w mieście Winona w sąsiednim stanie Minnesota. W 1959, mając 15 lat, rozpoczął juniorat w tym zgromadzeniu zakonnym, w 3 lata potem został postulantem, a następnie nowicjuszem. Przyjął wówczas imiona zakonne Leo William, później jednak powrócił do swych imion chrzestnych i tylko ich używał.

Jeszcze przed złożeniem ślubów wieczystych w sierpniu 1969 zaczął pracować jako nauczyciel języków angielskiego i hiszpańskiego i jako katecheta w szkole średniej Cretin w St. Paul – stolicy Minnesoty; uprawiał też amerykański futbol i trenował drużynę szkolną.

Po ślubach władze zgromadzenia wysłały go do pracy w mieście Bluefields w południowo-wschodniej Nikaragui, skąd w 1974 przeniesiono go do Puerto Cabezas na północny wschód kraju. Pracował tam nie tylko jako nauczyciel, ale również przy rozbudowie miejscowego kompleksu przemysłowo-kościelnego, a szkoła na jego terenie pod jego kierunkiem rozrosła się z 300 do 800 uczniów. Aby bardziej zbliżyć się do miejscowej ludności, zaczął używać hiszpańskiej wersji swego imienia – Santiago (Jakub) i pod nim był powszechnie znany.

Tę pomyślnie rozwijającą się działalność przerwało w lipcu 1979 polecenie władz zakonnych, aby opuścił Nikaraguę, gdy zwyciężyło tam lewicowe ugrupowanie sandinistów. Brat Santiago pozostawał bowiem w dobrych i bliskich kontaktach z dotychczasowym dyktatorem Anastasio Somozą, widząc w tym szanse na wypełnienie przez rząd zobowiązań co do rozbudowy szkolnictwa w tym regionie, złożonych jego poprzednikowi i współbratu zakonnemu Francisowi Carrowi. Ale niektórzy miejscowi mieszkańcy uważali te więzi za zbyt bliskie i to zaniepokoiło przełożonych zakonnika, tym bardziej że nowe władze umieściły jego nazwisko na liście tych, których należy „sprzątnąć”.

Brat Santiago wrócił więc bardzo niechętnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie znów zaczął uczyć w swej pierwszej szkole w St. Paul, nie przestając jednak marzyć o powrocie do Ameryki Środkowej. Robił tak wiele dla tej placówki, że uczniowie nazwali go „Bratem Złotą Rączką”.

W styczniu 1981 znów znalazł się w Ameryce Środkowej, tym razem w Gwatemali – w Huehuetenango na zachodzie kraju i tam od pierwszej chwili zaangażował się jako nauczyciel zawodu w poprawę położenia ludności tubylczej, uciskanej przez panujący w tym kraju reżym. Działania te z jednej strony zyskały mu wielką sympatię miejscowych mieszkańców, z drugiej ściągnęły nań nie mniejszą wrogość rządzących wojskowych i bardzo szybko zaczął otrzymywać ostrzeżenia i pogróżki, których jednak nie uląkł się i nadal prowadził swą działalność na rzecz najuboższych.

Już w rok później – wieczorem 13 lutego 1983 do prowadzonej przez braci szkolnych Szkoły Indiańskiej im. De La Salle wdarło się trzech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn, oddając serię strzałów do brata Millera, zajętego pracami budowlanymi. Zakonnik zginął na miejscu, zabójcy natomiast od razu odjechali, a wszelki ślad po nich zaginął. Do dziś pozostali niewykryci i nieukarani.

Amerykańska diecezja La Crosse, na której terenie urodził się przyszły błogosławiony, ustanowiła nagrodę jego imienia za działalność na rzecz sprawiedliwości społecznej, a po jego śmierci powstała także fundacja, również nosząca jego imię, w celu kontynuowania jego dzieła na rzecz biednych i uciskanych. Brat Santiago nazywany jest „męczennikiem edukacji”.

Jego proces beatyfikacyjny toczył się w Huehuetenango w latach 2009-10, a w Watykanie zakończył się podpisaniem przez Franciszka dekretu o męczeństwie 7 listopada 2018.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem