Od dyskusji o wartościach do sporu prawnego
O edukacji zdrowotnej pisaliśmy już nieraz na łamach papierowego wydania „Niedzieli”. W tekście „Wartości, które kształtują przyszłość” zwracaliśmy uwagę, że dyskusji o wychowaniu i zdrowiu młodego człowieka nie można sprowadzać wyłącznie do sporu o kolejne godziny w szkolnym planie. Pytanie dotyczy również tego, jakie miejsce w procesie wychowania zajmują rodzice, jakie wartości przekazuje szkoła i gdzie przebiega granica odpowiedzialności państwa za kształtowanie postaw młodego człowieka.
Od tamtego czasu sytuacja znacząco się zmieniła. W roku szkolnym 2025/2026 tzw. edukacja zdrowotna była przedmiotem nieobowiązkowym. Od 1 września 2026 r. zasadnicza „edukacja zdrowotna” ma być już obowiązkowa w klasach IV–VIII szkoły podstawowej oraz w szkołach ponadpodstawowych. Z programu obowiązkowego wydzielono natomiast treści dotyczące zdrowia seksualnego. Mają być one realizowane w ramach odrębnego, nieobowiązkowego przedmiotu „edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
To jednak nie zakończyło sporu.
Edukacja zdrowotna trafia do Trybunału
4 sierpnia grupa posłów PiS poinformowała o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego wniosku dotyczącego przepisów wprowadzających obowiązkowość tzw. edukacji zdrowotnej oraz sposobu uregulowania komponentu dotyczącego zdrowia seksualnego. Jednym z przedstawicieli wnioskodawców jest były minister edukacji Przemysław Czarnek.
Reklama
Posłowie domagają się nie tylko zbadania zgodności nowych regulacji z Konstytucją RP. Wystąpili również o wydanie postanowienia zabezpieczającego, które miałoby uniemożliwić stosowanie kwestionowanych przepisów do czasu rozstrzygnięcia sprawy. To właśnie ten element może mieć szczególne znaczenie wobec zbliżającego się początku roku szkolnego.
Jak przekazała mediom rzeczniczka Trybunału Konstytucyjnego Weronika Ścibor, wniosek znajduje się obecnie na etapie weryfikacji ewentualnych braków formalnych. Ewentualna decyzja dotycząca zabezpieczenia może zostać podjęta dopiero po wyznaczeniu składu orzekającego.
Co właściwie zmienia się od 1 września?
Spór wymaga uporządkowania jednej zasadniczej kwestii. Obowiązkowa edukacja zdrowotna i edukacja dotycząca zdrowia seksualnego nie są w nowych przepisach tym samym przedmiotem.
Ministerstwo Edukacji Narodowej zdecydowało, że obowiązkowa tzw. edukacja zdrowotna będzie obejmowała m.in. wartości i postawy, zdrowie fizyczne i psychiczne, aktywność fizyczną, odżywianie, zdrowie społeczne i środowiskowe, dojrzewanie, profilaktykę uzależnień czy zagadnienia dotyczące internetu. Natomiast „edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne” została wyodrębniona jako przedmiot nieobowiązkowy.
Rozporządzenie regulujące sposób nauczania treści dotyczących m.in. życia seksualnego człowieka, odpowiedzialnego rodzicielstwa, wartości rodziny i życia w fazie prenatalnej zostało podpisane 17 lipca, ogłoszone 20 lipca i ma wejść w życie 1 września 2026 r.
Konstytucja, rodzice i szkoła
Reklama
Sednem rozpoczynającego się sporu nie jest więc już tylko pytanie: czego szkoła powinna uczyć? Pojawia się pytanie wcześniejsze i ustrojowo znacznie poważniejsze: kto i w jakich granicach może decydować o treściach związanych z wychowaniem dziecka oraz czy przyjęty przez Ministerstwo Edukacji sposób wprowadzenia nowych rozwiązań respektuje konstytucyjne prawa rodziców? To właśnie na te pytania będzie musiał odpowiedzieć Trybunał Konstytucyjny, jeżeli wniosek przejdzie kontrolę formalną i zostanie skierowany do rozpoznania.
Czy tzw. edukacja zdrowotna podzieli los lekcji religii?
Do rozpoczęcia roku szkolnego pozostało niewiele czasu. Pozostaje jednak pytanie, którego w dzisiejszej rzeczywistości prawnej nie sposób pominąć: co się stanie, jeżeli Trybunał Konstytucyjny zakwestionuje także przepisy dotyczące edukacji zdrowotnej?
Nie jest to pytanie czysto teoretyczne. Wystarczy przypomnieć spór o lekcje religii. 3 lipca 2025 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że rozporządzenie Minister Edukacji z 17 stycznia 2025 r., które stworzyło podstawę m.in. do ograniczenia nauczania religii do jednej godziny tygodniowo, jest niezgodne z Konstytucją, ustawą o systemie oświaty oraz Konkordatem. Jednym z zasadniczych problemów wskazanych przez Trybunał był brak wymaganego porozumienia z władzami Kościołów i związków wyznaniowych.
I co wydarzyło się później?
Jeżeli scenariusz znany ze sporu o religię miałby się powtórzyć, możemy znaleźć się w sytuacji szczególnej. Trybunał wyda wyrok, MEN go nie uzna, orzeczenie nie zostanie opublikowane, a szkoły będą realizowały rozporządzenie tak, jakby nic się nie wydarzyło.
I wtedy spór o edukację zdrowotną przestanie być wyłącznie sporem o szkołę. Stanie się kolejnym pytaniem o pewność prawa w państwie. Bo dyrektor szkoły, nauczyciel czy rodzic nie powinien być zmuszony do rozstrzygania, które rozporządzenie obowiązuje, który wyrok należy respektować i którego organu państwa powinien słuchać.
Można różnić się w ocenie tzw. edukacji zdrowotnej. Można spierać się o jej treści, obowiązkowość i granice prawa rodziców do decydowania o wychowaniu swoich dzieci. Ale szkoła potrzebuje przede wszystkim jasnych reguł.
