W sercu belgijskiej Limburgii leży Genk – miasto, które dla wielu Polaków nie jest jedynie punktem na mapie Europy. To miejsce, w którym od blisko wieku splatają się losy polskiej emigracji, ciężkiej pracy górników oraz wiary, która pozwoliła zachować narodową tożsamość.
Historia
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dziś, spacerując ulicami Genk, trudno wyobrazić sobie tysiące polskich rodzin, które przybyły tu z nadzieją na lepsze życie. W kopalniach Winterslag, Waterschei i Zwartberg pracowali ludzie pochodzący z różnych regionów Polski. Łączyło ich jedno – przekonanie, że nawet z dala od Ojczyzny nie wolno utracić tego, co najcenniejsze: wiary, języka i tradycji.
Historia polskiego duszpasterstwa w Belgii sięga lat dwudziestych XX wieku. Polska Misja Katolicka została powołana, aby zapewnić opiekę duchową rodakom pracującym poza granicami kraju. Kapłani nie pełnili jedynie funkcji duszpasterskich – często stawali się tłumaczami, doradcami, mediatorami oraz opiekunami polskich rodzin, wspierając je w adaptacji do nowej rzeczywistości.
Dla polskich górników kościół był czymś znacznie więcej niż miejscem niedzielnej Mszy Świętej. To tutaj mogli słyszeć ojczysty język, przyjmować sakramenty, wspólnie przeżywać święta oraz modlić się za rodziny pozostawione w Polsce. W cieniu szybów kopalnianych kształtowała się wspólnota, która dawała siłę do codziennego życia.
Reklama
To właśnie przy parafii dzieci uczyły się pierwszych polskich modlitw. Tu śpiewano kolędy w sposób, w jaki czynili to dziadkowie w rodzinnych domach. Święcono pokarmy w Wielką Sobotę, organizowano procesje Bożego Ciała, obchodzono rocznice narodowe oraz pielęgnowano pamięć o bohaterach Polski. Kościół stał się przestrzenią, w której wiara i patriotyzm wzajemnie się przenikały.
Troska o zachowanie dziedzictwa
Z biegiem lat kopalnie zostały zamknięte, zmieniały się pokolenia, a wielu potomków górników urodziło się już w Belgii. Mimo to parafia pozostała miejscem spotkania. Dziś obok seniorów, pamiętających pracę pod ziemią, modlą się ich dzieci i wnuki. To właśnie tutaj młode pokolenie odkrywa historię swoich przodków i uczy się, że polskość to nie tylko miejsce urodzenia, lecz także pamięć, kultura i wartości wyniesione z domu.
Szczególnego znaczenia nabiera troska o zachowanie dziedzictwa pierwszych emigrantów. Ich życie stanowiło świadectwo odwagi, pracowitości i głębokiej wiary. To oni budowali nie tylko belgijski przemysł, lecz także trwałe fundamenty polskiej wspólnoty poza granicami kraju. Ich historia zasługuje na przekazywanie kolejnym pokoleniom.
Niewielu wie również, że tereny te zostały wyzwolone przez polskich żołnierzy pod dowództwem generała Stanisława Maczka. 1. Dywizja Pancerna odegrała kluczową rolę w wyzwalaniu miast i miejscowości, przynosząc wolność mieszkańcom i trwale zapisując się w historii regionu.
W pobliskim Lommel znajduje się cmentarz wojenny, na którym spoczywają polscy żołnierze polegli w walce o wolność – zarówno naszą jak i belgijską. Ich groby stanowią ciche świadectwo odwagi i poświęcenia, a także przypomnienie o wspólnej historii Polski i Belgii.
Reklama
W czasach, gdy coraz łatwiej zatracić własne korzenie, polskie parafie na emigracji pozostają strażnikami pamięci. Są miejscem przekazywania języka, tradycji i wartości chrześcijańskich. Pokazują, że nawet setki kilometrów od Polski można żyć Ewangelią i zachować więź z ojczystym dziedzictwem.
Historia Genk nie jest jedynie historią emigracji. Jest historią ludzi, którzy zabrali ze sobą krzyż, różaniec i biało-czerwoną flagę. Dzięki ich wierze i wytrwałości kolejne pokolenia mogą dziś powiedzieć: „Nasz dom jest w Belgii, ale nasze korzenie pozostają polskie”.
To dziedzictwo nie należy wyłącznie do Polonii. Jest częścią historii całego Kościoła i narodu. Dlatego warto je chronić, dokumentować i przekazywać dalej – aby pamięć o polskich górnikach oraz wspólnotach, które tworzyli wokół swoich parafii, nigdy nie zgasła.
Drugi dom
Nie jestem historykiem. Jestem parafianką. Pochodzę z Ludźmierza – niewielkiej miejscowości na Podhalu, gdzie od wieków bije serce góralskiej pobożności przy Sanktuarium Matki Bożej Ludźmierskiej. To tam nauczyłam się, że wiara nie kończy się na murach kościoła. Jest częścią codziennego życia, rodzinnych tradycji i naszej tożsamości.
Kilka lat temu życie zaprowadziło mnie do Belgii. Wyjechałam ponad tysiąc kilometrów od mojej małej Ojczyzny. Jak wielu Polaków szukałam miejsca, w którym będę mogła nadal modlić się po polsku i przekazywać swoim dzieciom wartości, z którymi sama dorastałam. Tak odnalazłam polską parafię w Genk.
Reklama
Od tamtej pory każda niedziela prowadzi nas właśnie tutaj. To tutaj mój syn służy przy ołtarzu jako ministrant. To tutaj przystąpił do Pierwszej Komunii Świętej – ubrany w tradycyjny strój góralski. Dla naszej rodziny był to niezwykle wzruszający moment. W sercu Belgii, tak daleko od Podhala, mogliśmy pokazać, że nasze korzenie są nadal żywe i że wiara, kultura oraz tradycja przekazywane przez naszych przodków wciąż są obecne w życiu kolejnego pokolenia.
Dla nas parafia w Genk stała się drugim domem. To nie tylko miejsce sprawowania Eucharystii. To miejsce spotkania Polaków, modlitwy w ojczystym języku, pielęgnowania tradycji i budowania wspólnoty. To tutaj dzieci uczą się, skąd pochodzą, a starsi odnajdują cząstkę rodzinnego domu.
Niepewna przyszłość
Dlatego z wielkim smutkiem patrzymy dziś w przyszłość. Po blisko stu latach obecności polskiego duszpasterstwa w naszym regionie naszej wspólnocie grozi utrata stałej opieki duszpasterskiej. Nasz duszpasterz został skierowany do posługi w innej parafii, a przyszłość polskiej parafii w Genk pozostaje niepewna.
A przecież parafia to nie tylko kościół i niedzielna Msza św. To ludzie i dzieło budowane przez pokolenia. To niemal stuletni chór, Liturgiczna Służba Ołtarza, Bractwo Różańcowe, grupa Anonimowych Alkoholików oraz wiele innych wspólnot i inicjatyw, które od dziesięcioleci tworzą życie Polaków w Belgii. Bez stałego duszpasterza trudno będzie zachować tę ciągłość i przekazać ją następnym pokoleniom.
Piszę te słowa nie po to, aby kogokolwiek osądzać. Piszę jako córka Podhala, jako Polka mieszkająca na emigracji i jako matka, która pragnie, aby jej dzieci mogły dorastać w tej samej wierze i tradycji, które sama otrzymała w rodzinnym Ludźmierzu.
Apel
Dlatego zwracam się z pokorną prośbą do Czytelników „Niedzieli”. Proszę o modlitwę za naszą wspólnotę w Genk, za Polską Misję Katolicką w Belgii, za wszystkich kapłanów posługujących na emigracji oraz za osoby odpowiedzialne za decyzje dotyczące przyszłości naszego duszpasterstwa.
Wierzę, że to, co przez dziesięciolecia budowali polscy górnicy, ich rodziny i oddani kapłani, nie jest jedynie częścią historii. To żywe dziedzictwo wiary, które wciąż przynosi owoce. Oby mogło trwać także dla naszych dzieci, wnuków i kolejnych pokoleń Polaków mieszkających z dala od Ojczyzny.
