Reklama

Nie ma świętej wojny

2016-09-28 08:33

Ks. Paweł Rozpiątkowski
Niedziela Ogólnopolska 40/2016, str. 10-11

Grzegorz Gałązka
W spotkaniu modlitewnym w intencji pokoju uczestniczyli w Asyżu przedstawiciele różnych religii, również niechrześcijańskich

30 lat temu mieliśmy zimną wojnę, dziś mamy III wojnę światową w kawałkach. Taka jest główna paralela między pierwszym, zainicjowanym przez św. Jana Pawła II w 1986 r., spotkaniem międzyreligijnym połączonym z modlitwą o pokój w Asyżu a spotkaniem drugim – 30 lat później, organizowanym przez Wspólnotę św. Idziego, Franciszkanów oraz diecezję i samorząd Asyżu. Uczestniczyło w nim 500 przedstawicieli różnych religii i kultur z całego świata. Nie będzie przesady, choć oczywiście żadne głosowanie się nie odbyło, że na lidera tego zgromadzenia wybrano papieża Franciszka

Asyż to miejsce wyjątkowe, symboliczne. Trzy dni – od 18 do 20 września 2016 r. podkreśliły charakter rodzinnego miasta św. Franciszka jako światowej stolicy pokoju. Z umbryjskiej ziemi wyszło przesłanie pokoju w kierunku wszystkich kontynentów – Ameryki, Afryki, Azji i Europy, które doświadczają przemocy i boleśnie przypominają sobie nieużywane od dziesiątków lat, złowieszcze słowo: wojna. Ślady niewinnej krwi, która skropiła Europę w Paryżu, Brukseli, Nicei, a nawet w małym kościółku niedaleko Rouen w Normandii zaprowadziły wszystkich, którzy widzą, co się dzieje w świecie, do niepozornej mieściny, w której przed wiekami dokonał się cud. Tak samo teraz w Asyżu zdarzył się cud. To, co wydawało się niemożliwe, stało się możliwe.

Cud

Możliwe stało się zgromadzenie tylu przedstawicieli różnych religii, zjednoczonych we wspólnym wysiłku na rzecz pokoju i w proteście przeciw instrumentalnemu wykorzystywaniu religii do usprawiedliwiania przemocy. Nikt nie chciał zasypywać różnic. Tym bardziej nie chodziło o religijny synkretyzm, który zarzucali i św. Janowi Pawłowi II, i teraz papieżowi Franciszkowi przedstawiciele pewnych kręgów chrześcijańskich, w tym także, niestety, katolickich. Organizatorzy podkreślali, że w spotkaniu w Asyżu, w jego duchu nie chodzi o dialog teologiczny, ale o zaznaczenie wspólnego dla wszystkich religii pragnienia pokoju. Jest to szczególnie istotne w sytuacji prób wmówienia, że dziś mamy do czynienia z wojną religijną. – To inni chcą, żeby to była wojna religijna – powiedział kilka tygodni temu papież Franciszek. A tuż przed odlotem do Asyżu podkreślił pokojowy charakter każdej religii i stwierdził: – Nie istnieje bóg wojny; wojnę wywołuje szatan, diabeł, który chce zabić wszystkich.

Komu leży na sercu pokój

Na 3-dniowe spotkanie, które odbywało się pod hasłem: „Religie i kultury w dialogu. Pragnienie pokoju”, składały się modlitwa i dyskusje. Oprócz przedstawicieli Kościołów chrześcijańskich (m.in. patriarcha Konstantynopola Bartłomiej I i honorowy zwierzchnik anglikanów abp Justin Welby) do Asyżu przybyli reprezentanci judaizmu, buddyzmu, hinduizmu, szintoizmu, zaratustryzmu i inni. Zauważalna była silna, rekordowo liczna grupa wyznawców islamu, zebranych w 26 delegacjach. W modlitwę o pokój włączyło się 6 laureatów pokojowego Nobla, w tym prezydent Lech Wałęsa, naukowcy i politycy. Była też 25-osobowa grupa uchodźców – reprezentantów milionowej rzeszy tych, którzy najlepiej wiedzą, co to znaczy brak pokoju i jakie cierpienia niesie ze sobą wojna wywołana „żądzą władzy i pieniędzy, chciwością handlarzy bronią, interesami partykularnymi, zemstą za czasy minione” (por. apel na zakończenie spotkania w Asyżu).

Reklama

Obiad w zacnym towarzystwie

Papież Franciszek przybył do Asyżu w ostatnim dniu spotkania. Wizytę rozpoczął wyjątkowo od obiadu, choć nie on był najważniejszy, ale towarzystwo, w którym go spożywał – 12 uchodźców. Grupa „apostolska”, a w niej m.in. Rasha z 7-letnią córką Janin – Palestynki z obozu pod Damaszkiem, Fadi i Ruba z 11-letnim synem Murkusem, którzy uciekli z Hasake, a także należący do Kościoła ormiańskiego: Osep, Kevork i Tamar z Aleppo. Z regionu, w którym w Nigerii krwawe żniwo zbierają działania Boko Haram, przyjechały Paulina i Evelyn, z Erytrei – Enes, Mali reprezentował natomiast 23-letni Alou, który przeżył przeprawę łodzią przez Morze Śródziemne z Libii na Sycylię.

Później Franciszek spotkał się z poszczególnymi uczestnikami obchodów Światowego Dnia Modlitwy o Pokój, po czym rozpoczęła się modlitwa. W różnych miejscach Asyżu, w różnych językach i w różnych formach modlili się przedstawiciele religii niechrześcijańskich, a w bazylice św. Franciszka zgromadzili się chrześcijanie. Podczas modlitwy medytacje wygłosili w kolejności: abp Welby, patriarcha Bartłomiej I i papież Franciszek. Wspólnie modlono się w intencji wszystkich ofiar wojen i przemocy, wymieniono też kraje nimi dotknięte – każdy z nich symbolizowała jedna zapalona świeca. Wspomniano 27 państw lub regionów geograficznych.

Po pierwsze – modlitwa

Po modlitwie wszyscy uczestnicy asyskiego spotkania zgromadzili się na placu przed bazyliką. – Nie mamy broni, ale wierzymy w łagodną i pokorną moc modlitwy – powiedział podczas kończącej ceremonii Ojciec Święty. – Bo pokój, o który modlimy się w Asyżu, nie jest zwykłym protestem przeciwko wojnie ani też rezultatem negocjacji politycznych, kompromisów lub ekonomicznych przetargów, ale rezultatem modlitwy – kontynuował, przywołując słowa św. Jana Pawła II. W tym dniu we wszystkich kościołach świata, na wyraźne życzenie Papieża, katolicy modlili się właśnie o dar pokoju, który jest imieniem Boga. – Niech wierzący będą budowniczymi pokoju, przyzywając Boga i działając dla człowieka! A my, jako zwierzchnicy religijni, musimy być solidnymi mostami dialogu, twórczymi mediatorami pokoju – zaapelował do podzielonego świata Franciszek.

Wezwanie wszystkich ludzi wiary do modlitwy o pokój wybrzmiało jeszcze raz w apelu końcowym, który do świata wystosowali uczestnicy tych wyjątkowych chwil w mieście św. Franciszka. „Uznajemy potrzebę, by nieustannie modlić się o pokój, ponieważ modlitwa chroni świat i obdarza go światłem” – czytamy w krótkim tekście. Znajdujemy w nim także przestrogę i napiętnowanie tych, którzy próbują używać religii do usprawiedliwiania przemocy: „Wojna w imię religii staje się wojną z samą religią. Z głębokim przekonaniem podkreślamy zatem, że przemoc i terroryzm są sprzeczne z autentycznym duchem religii”.

Rzemieślnicy pokoju

Pokój potrzebuje rzemieślników – powiedział ktoś, czym dał do zrozumienia, że pokoju nie osiągnie się jednym rozporządzeniem czy decyzją nawet najpotężniejszego człowieka. Chodzi o codzienną pracę wszystkich. O nawrócenie i modlitwę, które owocują przebaczeniem i pokojem. Tylko wtedy można mieć nadzieję, że spełni się pragnienie zawarte w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”: „Jasną więc jest rzeczą, że usilnie trzeba nam się starać, aby wszystkimi siłami przygotowywać czas, kiedy za zgodą narodów będzie można zakazać wszelkiej wojny” (n. 82).

Tagi:
pokój Franciszek Asyż

Reklama

Wiedeń: kard. Schönborn wzywa do dziękczynienia za dar pokoju w Europie

2019-08-30 12:44

st (KAI) / Wiedeń

Od niemal 75 lat Europa cieszy się darem pokoju i trzeba za niego dziękować Bogu - stwierdził na łamach Zeitung Heute nawiązując do 80 rocznicy wybuchu II wojny światowej metropolita Wiednia, kard. Christoph Schönborn.

Katarzyna Artymiak
Kard. Schönborn

Metropolita Wiednia przypomina, że dla każdego Polaka, 1 września 1939 r. gdy wojska niemieckie najechały Polskę jest datą niezmiernie ważną, o której pamięta się po dziś dzień. Dodaje, że na mocy tajnego porozumienia Hitlera ze Stalinem z 23 sierpnia 1939 roku na wschodzie zaczęła się 17 września inwazja armii sowieckiej, a Polska została zatem usunięta z mapy politycznej. Rozpoczęło się niewyobrażalne morderstwo, które zakończyło się 8 maja 1945 r.

- Dziś zadajemy sobie pytanie, jak to się mogło dojść do tego, że Niemcy wpadły w ręce Hitlera, że on i jego nazistowski reżim wypowiedzieli wojnę niemal całemu światu, co musiało zakończyć się katastrofą. W 1945 r. znaczna część Europy znalazła się w ruinie. Zostało zabitych sześć milionów Żydów, a w sumie w tej wojnie zginęło od 50 do 60 milionów ludzi - dodaje kard. Schönborn.

Metropolita Wiednia konstatuje, że od tego czasu mamy pokój w Europie (oprócz wojen bałkańskich). "To nieoceniony dar. Należy za niego podziękować Bogu 1 września 2019 r." - pisze przewodniczący Konferencji Episkopatu Austrii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Belgia: Kelly jest zdrowa, ale chce eutanazji, czuje się brzydka

2019-10-18 18:16

Krzysztof Bronk/vaticannews / Leuven (KAI)

W Belgii na oczach mediów rozgrywa się kolejny dramat cywilizacji śmierci. Od siedmiu miesięcy o eutanazję ubiega się tam cierpiąca na depresję 23-letnia Kelly z uniwersyteckiego miasta Leuven. Jej historia przypomina przypadek 17-letniej Noe Pothoven z sąsiedniej Holandii, która w maju tego roku skorzystała z prawa do eutanazji.

Vatican News

Dolegliwości młodej Holenderki wiązały się doświadczeniem gwałtu. Flamandka Kelly jest ładna, ma rodzinę i narzeczonego. Cierpi na paraliżującą nieśmiałość. Kiedy patrzę w lustro widzę potwora – opowiada dziennikarzom. I jak wielu młodych w jej wieku twierdzi, że po prostu się sobie nie podoba.

O możliwości, które oferuje eutanazyjne prawo w Belgii poinformował ją psycholog. Na eutanazję czeka już siedem miesięcy, bo aby śmiertelny zabieg został wykonany, potrzebna jest pozytywna opinia dwóch psychiatrów i jednego lekarza ogólnego. Jej rodzice i rodzeństwo, w tym siostra bliźniaczka, dowiedzieli się o całej sprawie dopiero kilka dni temu.

Przypadek Kelly budzi w Belgii zrozumiałe kontrowersje. Z powodów psychicznych jest wykonywanych w tym kraju 2,4 procent wszystkich eutanazji. Statystycznie co trzecia osoba, która wnioskuje o wspomagane samobójstwo ze względu na cierpienie psychiczne, otrzymuje aprobatę psychiatrów.

Przypadek Kelly budzi kontrowersję, bo przedostał się do mediów. W pełnym świetle ukazuje on zwyrodnienie państwa, które zamiast podać cierpiącym pomocą dłoń, oferuje im pomoc w samobójstwie. Przypomnijmy, że kiedy pół roku temu w Holandii uśmiercono 17-letnią Noę, Papież Franciszek zareagował na jej zgon tymi słowami: „Eutanazja i wspomagane samobójstwo są porażką wszystkich. Odpowiedź, do której jesteśmy wezwani to nieporzucanie nigdy tych, którzy cierpią; nie poddanie się, ale objęcie troską i miłością, by przywrócić nadzieję”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Papieski” Harley sprzedany

2019-10-21 20:16

ts / Stafford (KAI)

Biały motocykl - „papieski” Harley-Davidson został sprzedany 20 października na aukcji w brytyjskim Stafford za 48 300 funtów (niemal 250 tys. zł). Poinformował o tym na swojej stronie internetowej dom aukcyjny Bonhams.

pixabay.com

Pobłogosławiony i sygnowany przez papieża Franciszka w Rzymie motocykl, przygotowany specjalnie dla niego, jest darem grupy motocyklistów „Jesus Biker International” z siedzibą w Schaafheimie w niemieckiej Hesji. Ten wyjątkowy egzemplarz przekazał papieżowi w maju dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w Austrii ks. Karl Wallner. Dochód ze sprzedaży Harleya jest przeznaczony na pomoc dla prowadzonego przez austriacką „Missio” domu sierot w Ugandzie.

Wystawiając „papieskiego” Harleya na aukcję „Jesus Biker” oczekiwali, że przyniesie to co najmniej 300 tys. euro – tyle bowiem potrzeba na budowę planowanego domu sierot. Teraz fani Harleya są „bardzo rozczarowani”, napisała lokalna gazeta niemiecka „Main-Post”.

Papież już wcześniej, bo w czerwcu 2013 r., otrzymał innego Harleya - od producenta. Maszyna, opatrzona zdaniem „Niegdyś własność Jego Świątobliwości Papieża Franciszka” z imieniem „Francisco” na baku została sprzedana na aukcji w Paryżu za 241 500 euro, a zysk ze sprzedaży przeznaczono na schronisko Caritas dla bezdomnych na rzymskim dworcu głównym Termini.

Harley od motocyklistów dla Franciszka nawiązuje do Ameryki Południowej – rodzinnych stron papieża. Jest to maszyna w stylu „chicano”, a więc z wysoko ustawioną kierownicą i szerokim błotnikiem na tylnych kołach. Na błotniku jest widoczny krzyż. Motocykl jest utrzymany w kolorze łamanej bieli i – według ofiarodawców – zawiera wiele specyficznych szczegółów. Samo tylko wykonanie siodełka zajęło około miesiąca.

„Jesus Biker” w Würzburgu istnieje od 2014 r., obecnie liczy około 40 kobiet i mężczyzn różnych wyznań chrześcijańskich, którzy regularnie angażują się w akcje pomocowe. Pragną na nowo uwrażliwić ludzi na wiarę w Boga i pokazać, że miłość do jazdy motocyklami oraz do pokojowego przesłania Jezusa nie muszą się wykluczać, podkreślił założyciel grupy „Jesus Biker” Thomas Draxler.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem