Reklama

Święci to normalni ludzie

2016-09-28 08:34

Rozmawia Mateusz Wyrwich
Niedziela Ogólnopolska 40/2016, str. 24-25

Mateusz Wyrwich
O. Jan Spież OP przypomina za Janem Pawłem II, że święci to normalni ludzie, którzy nie są celebrytami

Z o. Janem Spieżem, dominikaninem z klasztoru na warszawskim Służewie – historykiem, autorem kilku książek o świętych – rozmawia Mateusz Wyrwich

MATEUSZ WYRWICH: – Ludzie chcą być świętymi, ale nie wiedzą, jak to osiągnąć. Czy jest jakiś przepis na świętość?

OJCIEC JAN SPIEŻ OP: – Pan Bóg nas stworzył na swój obraz i podobieństwo. To On nas wzywa: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” (1 P 1, 16). Niestety, jak nam przypomina Pan Jezus w przypowieści o zaproszonych na ucztę, wielu wezwanych to zaproszenie odrzuciło, a jeden przyszedł bez szaty godowej. Kończy to smutną konkluzją: „Wielu jest powołanych, lecz mało wybranych” (Mt 22, 14). Wydaje się też, że większość z nas stawia sobie program minimum. Używając określenia św. Pawła, można powiedzieć, że postępują jak ludzie „postawieni pod prawem”. Gdy robimy rachunek sumienia i przystępujemy do spowiedzi, zastanawiamy się tylko nad tym, cośmy zrobili złego i staramy się z tego oczyścić. Ja przypominam wtedy opowieść Pana Jezusa o Sądzie Ostatecznym albo przypowieść o talentach, w której Pan Jezus pyta: Co z tymi talentami zrobiłeś? On nawet nie mówił, że będzie pytał o grzechy, tylko będzie pytał o to, czy zrobiliśmy coś dobrego, czy nie. Tych, którzy nie zrobili nic dobrego – stawia po lewicy, a tych, którzy okazywali miłość wobec bliźniego, a przez to wobec samego Boga – po prawicy. I oni będą zbawieni. Święty Paweł mówił: To nie prawo, ale miłość jest ważna.

– „W całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: «Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty»” – pisał w swoim liście św. Piotr (1 P 1, 15-16). Czy chodzi tu o świętość, która wynosi na ołtarze, czy może o świętość jako taką?

– W ogóle o świętość, w tym absolutnym sensie. A to, że się wynosi kogoś na ołtarze, to z powodu dobrych dzieł, dobrych śladów, które ten człowiek po sobie pozostawił.

– Jaka jest różnica między byciem dobrym, tzw. świętym człowiekiem, a świętością? Święty Hieronim w życiu codziennym był np. impulsywny i apodyktyczny. Powiada się, że jeśli św. Hieronim został świętym, to każdy może...

– A Augustyn był rozpustnikiem. A poza tym błądził po sekciarskich czy pogańskich teoriach. Ale szukał. Szukał czegoś dobrego. Szukał Boga. A mając świadomość tego, kim jest, nie miał odwagi przyjąć chrztu, bo wydawało mu się, że nie potrafi być święty.

– Przeczytałem niedawno anegdotę o pewnej kobiecie, która stanąwszy po śmierci przed św. Piotrem, wyliczała wszystkie swoje dobre czyny, lecz wciąż było ich za mało, by mogła dostać się do raju. Dopiero wezwanie: „Jezu, pomóż!”, sprawiło, że św. Piotr odpowiedział: „Wystarczy”. Pointa tej opowieści wskazuje na to, że do świętości nie wystarczy być dobrym, trzeba też zawierzyć Panu Bogu.

– Ta anegdota naśladuje przypowieść Pana Jezusa o modlitwie faryzeusza i celnika w świątyni. Faryzeusz dziękował, że nie jest grzesznikiem jak ów celnik, co pewnie było prawdą, zaś grzeszny celnik tylko prosił: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. Świętość to nie jest kwestia prawa, jakichś cudów czy czegoś takiego. Był w Kaliszu ks. Konstanty Księski, rektor kościoła pobernardyńskiego, który w kazaniu o Eucharystii powiadał, że gdyby w kościele nagle zaczęła tańcować miotła, tobyście mówili: cud. A jak na ołtarzu dokonuje się Eucharystia, chleb zostaje przemieniony w Ciało Chrystusa, to nikt nie woła: cud! Tak więc bycie świętym, jeszcze raz podkreślam, jest sprawą bardzo prostą. Nie jest niczym nadzwyczajnym. Można by powiedzieć: jest chlebem powszednim.

– Jan Paweł II wiele mówił o świętości i... sam został świętym. Choć był normalnym człowiekiem, jak wielu z nas. Zostawił po sobie tak proste myśli o świętości, jak choćby ta: „Tak jak sól nadaje smak pożywieniu i jak światło oświeca ciemności, tak świętość nadaje pełny sens życiu, czyniąc je odblaskiem chwały Bożej” (Orędzie na XVII Światowy Dzień Młodzieży, 25 lipca 2001 r.). Albo: „Wszyscy jesteśmy wezwani do świętości i tylko święci mogą odnowić ludzkość” (Orędzie na XX Światowy Dzień Młodzieży, 6 sierpnia 2004 r.). Czy jednak Jan Paweł II, choć taki normalny, nie jest zbyt trudnym do naśladowania wzorcem?

– Papież mówił też: Świętość to normalność. Święci mają jeszcze tę zaletę, że mało kiedy wyróżniają się w jakiś szczególny sposób. Nie są celebrytami pokazywanymi w telewizji. Zresztą „celebryctwo” to nie żadna nowość. Kiedyś też tacy byli, tylko ich zasięg był inny. Dziś telewizja, radio propagują ich. Dominik był prostym księdzem, posłusznym swoim biskupom. Owszem, był gorliwym zakonnikiem, ale ta gorliwość przyniosła owoce w późniejszym okresie jego działalności. Miał niezwykłe charyzmaty. Jeden ze świadków w procesie kanonizacyjnym Dominika opowiadał o swym powołaniu, że jako student słuchał w Paryżu kazania św. Dominika i wyspowiadał się też u niego. Gdy po powrocie na stancję razem z kolegami przygotowywał kolację, ktoś zapukał do drzwi. Okazało się, że przyszło do niego trzech kolegów, którzy powiedzieli: Musisz natychmiast iść, bo Dominik cię wzywa. Na co student powiedział: Ale muszę coś zjeść. Ci chłopcy mówią jednak: Nie, nie, on powiedział, żebyś zaraz przyszedł. Więc poszedł. A tam czekał na niego cały klasztor i Dominik z habitem. Dominik nałożył na niego habit, pokazał mu tekst ślubów i... student został dominikaninem. Trudno dziś znaleźć dominikanina, który by umiał tak odczytać czyjeś powołanie. Inny przykład – dojrzałego kapłana, prałata z Orleanu i profesora prawa bł. Reginalda, który razem z innymi duchownymi ze swojej diecezji pielgrzymował do Ziemi Świętej. W Bolonii, gdzie się zatrzymali, Reginald zapadł na jakąś ciężką chorobę. Czuł, że będzie umierał, i nagle zobaczył Matkę Bożą, która pokazała mu jakąś postać w białym habicie. W tym samym czasie św. Dominik dowiedział się, że jest taki właśnie umierający prałat Reginald z Orleanu. Poszedł więc go odwiedzić. Wyspowiadał go, wspólnie się pomodlili i zaczęli rozmawiać. W konsekwencji tej rozmowy Reginald wstał, stanął pewnie na nogi. Dominik rozpoznał w nim swojego współpracownika. Mimo że na dłuższy czas się rozstawali – Dominik szedł do Hiszpanii, a Reginald do celu swej pielgrzymki – święty mianował Reginalda po powrocie przełożonym klasztoru w Paryżu. Może i my mamy podobne charyzmaty, tyle że nie potrafimy słuchać i rozmawiać z innymi. Takiej świętej prostoty nam brakuje.

– Ten święty to taki niedościgniony wzorzec... A tak w ogóle – po co nam święci?

– Żeby dodawali otuchy w naszym życiu. Ale święci to naprawdę normalni ludzie. Niekoniecznie koturnowi. Opowiem pewną anegdotę. W naszym klasztorze na warszawskim Służewie byli dwaj, nieżyjący już, ojcowie – Manswet i Jerzy. Obaj obdarzeni inteligencją, ale i obarczeni krzyżem ciężkich chorób. Pewnego dnia o. Jerzy, który przeszedł wiele zawałów, miał tętniaka serca, ale i tak wesoło żył, przy okazji jakiejś beatyfikacji czy kanonizacji dokonywanej przez Jana Pawła II zapytał o. Mansweta: – Dlaczego dopiero po śmierci można zostać świętym? Mamy znajomego papieża, udzielał mi święceń kapłańskich, może by mnie jeszcze za życia uznał za świętego? Na co o. Manswet przytomnie odpowiedział: – Ale czy ojciec zdaje sobie sprawę, jaki to trud dla człowieka po tylu zawałach stać na ołtarzu nieruchomo, z rękoma wzniesionymi do góry i oczami wpatrzonymi w niebo? Na co o. Jerzy powiedział: – Ojciec Święty to dobry człowiek, może by mi dał dyspensę i choć na noc pozwolił położyć się do łóżka...

– Czyli jednak warto być świętym...

– Warto.

Reklama

Godzina Łaski 8 grudnia godz. 12.00-13.00

2014-12-02 14:50

Czesław Ryszka
Niedziela Ogólnopolska 49/2014, str. 16-17

Niewielu w Polsce słyszało o objawieniach Matki Bożej w Montichiari-Fontanelle, choć przyjęło się już w licznych parafiach nabożeństwo zwane Godziną Łaski. Przypada ono w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny - 8 grudnia od godziny 12 do 13. U jego początków są właśnie objawienia Matki Bożej Róży Duchownej we włoskim Montichiari

Monika Książek
Figura Matki Bożej Niepokalanej w Krościenku

O niewielkim miasteczku w północnej Italii, u podnóża Alp, 20 km od Brescii, zrobiło się głośno tuż po II wojnie światowej. Wówczas to, w roku 1946, najpierw w Montichiari, a potem - w następnych latach - w położonej nieco na uboczu dzielnicy Fontanelle Matka Boża wielokrotnie ukazała się Pierinie Gilli, pielęgniarce z miejscowego szpitala. Dzięki tym objawieniom miasteczko zupełnie zmieniło swój charakter, m.in. w górującym nad okolicą starym zamku, zwanym obecnie Zamkiem Maryi, ulokowano ośrodek dla ludzi chorych i starych, natomiast przy źródle w Fontanelle - według życzenia Maryi - powstał ogromny ośrodek leczniczy z basenami z leczącą wodą z poświęconego przez Najświętszą Pannę źródła.

Pierina Gilli

Powiernicą Matki Bożej - jak wspomniałem - była Pierina Gilli, urodzona 3 sierpnia 1911 r. w wiosce San Giorgio pod Montichiari. Pochodziła ona z biednej, wielodzietnej rodziny. Gdy jej ojciec, Pancrazio, zmarł wskutek ran odniesionych podczas I wojny światowej, mała Pierina trafiła do sierocińca prowadzonego przez siostry zakonne. Sytuacja materialna rodziny poprawiła się, kiedy jej matka, Rosa, wyszła powtórnie za mąż, i Pierina mogła wrócić do domu. Była jednak źle traktowana przez ojczyma. W trudnych chwilach - jak wspominała - śpiewała Litanię loretańską do Matki Bożej, by powstrzymać jego agresję.

W wieku 18 lat podjęła pracę jako pielęgniarka w szpitalu w Montichiari. Przekonana od dzieciństwa o opiece Matki Bożej, pragnęła wstąpić do zakonu, jednak z powodu słabego zdrowia i braku posagu nie została przyjęta. Nie załamując się, oddała Maryi swoje życie. Postanowiła równocześnie praktykować uczynki miłosierdzia i pokuty. Pod wpływem duchowych natchnień złożyła prywatny ślub czystości i odmówiła zamążpójścia. Celem wybranej przez nią drogi było uświęcenie własne, a także ofiarowanie praktyk pokutnych oraz cierpień za przeżywających trudności kapłanów oraz osoby konsekrowane.

Ponownie starała się o przyjęcie do zakonu w 32. roku życia. Choć została przyjęta do Zgromadzenia Służebnic Miłosierdzia, nie złożyła ślubów wieczystych, głównie z powodu nękających ją ciężkich chorób. W wieku 35 lat po raz pierwszy miała widzenie Matki Bożej.

Objawienia Róży Duchownej

Pierwsze objawienie Pierina przeżyła 24 listopada 1946 r. podczas pracy w szpitalu. Ujrzała płaczącą Madonnę z zanurzonymi w piersi trzema mieczami. Szatę Maryi zdobiły trzy róże: biała, czerwona i złota. Maryja nazwała siebie Różą Duchowną. Głównym przesłaniem była prośba o szerzenie kultu Matki Bożej Róży Duchownej w intencji uświęcenia dusz konsekrowanych. Kiedy Pierina opowiedziała o tym widzeniu swojemu spowiednikowi, nie znalazła zrozumienia, co więcej - nakazał jej milczenie.

Podczas kolejnych widzeń i mistycznych ekstaz Pierina widziała Matkę Bożą w różnych miejscach: w domowym oratorium, w szpitalnej sali, w domowej kaplicy, w kościołach... Świadkami tych objawień były setki osób. W licznych orędziach Matka Boża nawiązywała do wielkich objawień: w Lourdes - nazywając się Niepokalanym Poczęciem; w Fatimie - pragnąc, aby rozwijano w zgromadzeniach zakonnych nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca i czczono Ją pod wezwaniem Róży Duchownej (Mistycznej); na rue du Bac w Paryżu - nakazując wybicie medalika podobnego do tego z 1830 r., kiedy to miały miejsce objawienia św. Katarzynie Labouré. Już bodaj z tego wynika, że przesłania Maryi w Montichiari okazały się bardzo kościelne, a tym samym uniwersalne, stąd też figury Matki Bożej Róży Duchownej zaczęto wkrótce stawiać w wielu kościołach na całym świecie.

Fenomenem tych objawień jest wspomniana Godzina Łaski: 60 minut między godz. 12.00 a 13.00 w dniu 8 grudnia, czyli w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi. Oto Jej słowa: „Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia w południe obchodzono Godzinę Łaski dla całego świata. Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę wiele łask dla duszy i ciała. Będą masowe nawrócenia. Dusze zatwardziałe i zimne jak marmur poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i miłujące Boga. Pan, mój Boski Syn Jezus, okaże wielkie miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą się modlić za bliźnich. Jest moim życzeniem, aby ta Godzina była rozpowszechniona. Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny Łaski. Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech modli się w domu”.

Słowo Kościoła

Objawienia z Montichiari przez wiele lat nie były zatwierdzone przez Kościół, mimo że potwierdziły je cuda uzdrowień, zjawiska świetlne i słoneczne oglądane wielokrotnie w Montichiari, a nawet to, że papież Paweł VI miał na swoim biurku statuę pielgrzymującej Madonny Róży Duchownej.

Biskup Brescii Giacinto Tredici, który ostatecznie musiał wydać werdykt o prawdziwości objawień, nie będąc im przeciwny, sugerował Pierinie Gilli życie w ukryciu. Ta pokornie zastosowała się do zaleceń i przez wiele lat mieszkała w skromnym domku przy franciszkańskim klasztorze w Fontanelle, gdzie spotykała się z pielgrzymami w swojej niedużej kaplicy. Aż do śmierci prowadziła pustelnicze życie. Poświęciła się modlitwie i pokucie, jednak nigdy nie przywdziała habitu zakonnego. Zmarła w opinii świętości 12 stycznia 1991 r., nie doczekawszy się zatwierdzenia objawień. Jej grób i miejsca objawień odwiedza rocznie ponad 100 tys. pielgrzymów.

Kolejny biskup Brescii, Giulio Sanguinetti, widząc, jak statuy Maryi z trzema różami na piersiach lub też z trzema mieczami zdobywają świat, 15 sierpnia 2000 r. uznał kult Matki Bożej Róży Duchownej z objawień w Montichiari. Przesłał także list do dwóch stowarzyszeń, które spontanicznie zajmowały się miejscami kultu w Fontanelle. Poinformował je o mianowaniu „kapłana, który ma zająć się sprawą kultu, w osobie Pierino Bosellego, dyrektora diecezjalnego wydziału do spraw liturgii”. Wkrótce w Montichiari powstało nowe stowarzyszenie, utworzone z dwóch dotychczasowych, zatwierdzone przez biskupa i przez proboszcza Montichiari ks. Franco Bertoniego. Jego celem jest szerzenie pobożności do Matki Bożej w Fontanelle. To nowe stowarzyszenie nazywa się Róża Duchowna - Fontanelle.

Uznanie objawień Róży Duchownej wpłynęło na jeszcze liczniejsze fundowanie świątyń pod tym wezwaniem, powstały nowe ruchy religijne; także wiele osób, które odwiedzają i poznają Montichiari, odkrywa powołanie kapłańskie lub zakonne. Chociaż więc objawienia w Montichiari-Fontanelle nie wniosły szczególnie wiele nowego czy to do teologii, czy do pobożności maryjnej, to należałoby napisać, że Bóg zawsze wybiera sobie tylko znany i właściwy moment na swoje przesłanie do Kościoła i świata. Orędzie Matki Bożej z Montichiari jest wołaniem o zagrożoną świętość kapłanów i osób konsekrowanych, jest wezwaniem do modlitwy, do podejmowania dzieł zadośćuczynienia i pokuty szczególnie za tych kapłanów, którzy przeżywają kryzys wiary, a nierzadko odchodzą z drogi powołania lub nawet otwarcie zaczynają walczyć z Kościołem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wysłannik ONZ u papieża: jak chronić miejsca kultu religijnego?

2019-12-09 21:09

pb / Watykan (KAI)

Papież Franciszek przyjął dziś na audiencji Miguela Angela Moratinosa, wysokiego przedstawiciela Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. przymierza cywilizacji. Przedstawił on przyjęty we wrześniu plan działań ONZ w dziedzinie ochrony miejsc kultu religijnego. Audiencja trwała 40 minut.

Włodzimierz Rędzioch

Były minister spraw zagranicznych Hiszpanii poinformował po spotkaniu, że rozmawiał z papieżem także o Dokumencie nt. Ludzkiego Braterstwa, podpisanym przez Franciszka w lutym w Abu Zabi wraz z wielkim imamem kairskiego uniwersytetu Al-Azhar Ahmedem al-Tayebem. Moratinos zauważył, że dokument ten i wyrażone w nim uniwersalne wartości zostały uwzględnione we wspomnianym planie ONZ.

Plan działań w dziedzinie ochrony miejsc kultu religijnego przedstawił sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres 12 września. Przemawiając w siedzibie organizacji nazwał go „ważnym krokiem w walce z nienawiścią i przemocą w świecie”.

- Nasz świat stawia czoła wzrostowi antysemityzmu, nienawiści antymuzułmańskiej, atakom na chrześcijan i nietolerancji wobec innych grup religijnych. Tylko w ostatnich miesiącach zabito żydów w synagogach, muzułmanów w meczetach, chrześcijan w czasie modlitwy - podkreślił Guterres przedstawiając plan wypracowany na jego prośbę przez Moratinosa po masakrze w meczetach w Christchurch w Nowej Zelandii, synagodze w Pittsburghu w USA i kościołach katolickich w Sri Lance.

Według sekretarza generalnego ONZ, „miejsca kultu religijnego są ważnymi symbolami w naszej zbiorowej świadomości”. - Kiedy ludzie są atakowani z powodu swej religii lub swoich przekonań, całe społeczeństwo zostaje osłabione. Miejsca kultu na całym świecie powinny stanowić spokojną przystań, sprzyjającą refleksji i pokojowi, a nie miejscami przelewu krwi i terroru. Ludzie na całym świecie powinni móc wyznawać i praktykować swą wiarę w pokoju - zaznaczył Guterres.

Plan działań, który w zamyśle Guterresa ma dopełnić przedstawiony w czerwcu br. plan walki z mową nienawiści, zawiera rekomendacje, mające pomóc państwom w ich wysiłkach mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa miejscom kultu, a także zalecenia dla ONZ, zwierzchników religijnych, społeczeństwa obywatelskiego i dostawców internetu.

Jedną z propozycji jest rozpoczęcie przez ONZ światowej kampanii medialnej, wspierającej wzajemny szacunek i zrozumienie, a także stworzenie „kartografii miejsc kultu religijnego na całym świecie, aby uzyskać interaktywne narzędzie internetowe umożliwiające ukazanie powszechności miejsc kultu i przyczyniające się do wspierania szacunku i zrozumienia ich głębokiego znaczenia dla poszczególnych osób i wspólnot na wszystkich kontynentach.

Ze swej strony Moratinos oświadczył wówczas, że „sukces planu zależeć będzie od jego wprowadzania w życie i trwałego zaangażowania wszystkich zainteresowanych stron, a szczególnie państw członkowskich ONZ, w aktywne działania na rzecz ochrony miejsc kultu”. Dodał, że plan działań zostanie dopełniony przez światowy program ochrony tzw. celów miękkich, w tym miejsc kultu, przed zagrożeniem terrorystycznym. Wypracowany on zostanie przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Walki z Terroryzmem. Będzie miał on na celu „wzrost zdolności łagodzenia [zagrożenia], zarządzania kryzysowego i planowania środków nadzwyczajnych przez państwa członkowskie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem