Reklama

Wielkie jubileusze w Wiślicy

2016-09-29 08:52

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 40/2016, str. 1, 6

T. D.
Prymas senior abp Józef Kowalczyk i biskupi kieleccy przewodniczą jubileuszowej Mszy św. w Wiślicy

Pod hasłem „Gdzie chrzest, tam Maryja” w Wiślicy – kolebce chrześcijaństwa na ziemiach polskich odbywały się kilkudniowe uroczystości związane z ważnymi rocznicami: 1050-leciem Chrztu Polski i złotym jubileuszem koronacji osiemsetletniej figury Madonny Łokietkowej, zwanej Uśmiechniętą.

Zwieńczenie kilkudniowych obchodów nastąpiło 10 września z udziałem prymasa seniora abp. Józefa Kowalczyka, biskupów kieleckich: bp. Jana Piotrowskiego, bp. Mariana Florczyka, bp. seniora Kazimierza Ryczana, opata cysterskiego o. Edwarda Stradomskiego, licznie przybyłego duchowieństwa, rzesz wiernych i grup pątników pielgrzymujących (także pieszo) z kilkunastu parafii. W uroczystości wzięli również udział: Agata Wojtyszek – wojewoda świętokrzyski, parlamentarzyści, delegacje władz lokalnych.

List od Prezydenta RP

Prezydent przesłał „wyrazy szacunku czcicielom Wiślickiej Pani”. „Wiślica to szczególne miejsce, starożytny gród, sięgający czasów przedchrześcijańskich” – pisał prezydent, podkreślając ważną rolę wiślickiej historii i świątyni na duchowej i historycznej mapie Polski; przypomniał, że do dzisiaj Wiślica pozostaje „ogromnie ważna dla zbiorowej pamięci Polaków”. „Ufam, że obchody milenijne umocnią w nas wolę pielęgnowania korzeni” – zauważał prezydent RP. List odczytała wojewoda Agata Wojtyszek

Reklama

Madonna w nowym ołtarzu

Z okazji uroczystości wyjątkowa figura Maryi z Dzieciątkiem (jedno z nielicznych na świecie rzeźb Madonny z uśmiechem) zyskała nowy ołtarz. Jak tłumaczył ks. prał. Wiesław Stępień, proboszcz w Wiślicy i kustosz sanktuarium, dotychczasowy ołtarz z lat 80. XX wieku stanowił pewne prowizorium, nieodpowiadające stylowi i charakterowi wiślickiej świątyni. Obecny ołtarz, neogotycki, został zakupiony w Niemczech, pochodzi prawdopodobnie z nieczynnego kościoła. Będzie jeszcze poddany renowacji, ale jest w stanie na tyle dobrym, że mógł być już zaprezentowany jako tło dla figury. 8 września podczas kilkudniowego Odpustu Wiślickiego ołtarz poświęcił bp Jan Piotrowski.

Koronację figury Madonny Łokietkowej przypominano nie tylko w homiliach czy poprzez kult dla Niej Jana Pawła II, ale także na wystawach i w albumach.

Obecność oryginalnego wizerunku w Wiślicy wiąże się z niezwykłością sanktuarium, które jest uważane za kolebkę chrztu na ziemiach polskich. Był to ośrodek państwa Wiślan, które zapewne przyjęło chrzest w ramach misjonarskiej działalności Cyryla i Metodego, i dużo wcześniej niż uczynił to Mieszko I. Obecność figury – wyjątkowo starej jak na polskie realia – wiąże się zatem z wczesnochrześcijańskim rodowodem Wiślicy. Figura zachowała stylizację romańską, naznaczoną elementami wczesnogotyckimi. Początkowo była ona przeznaczona dla kościoła romańskiego z II ćw. XIII wieku, potem przeniesiono ją do gotyckiej kolegiaty.

Prymas Senior o europejskim dziedzictwie

– Przez chrzest święty, ten przyjęty tu, w Wiślicy w 880 roku i w 966 roku przez Mieszka I, zostaliśmy włączeni do kultury europejskiej, Kościoła katolickiego i do kręgu krajów monarchicznych Europy – mówił podczas homilii 10 września prymas senior abp Józef Kowalczyk. Przypomniał „prastare dzieje Wiślicy”, jej znaczenie w historii Polski i kult Madonny Łokietkowej. – To właśnie za panowania Łokietka od 1304 r. Wiślica stała się jednym z najważniejszych ośrodków jego państwa i uzyskała prawa miejskie – mówił, wspominając także znaczenie Statutów Wiślickich, zasługi Kazimierza Wielkiego i trudne czasy potopu szwedzkiego, skutkujące zmierzchem wiślickiego sanktuarium. Prymas zauważył, że to właśnie przez historyczny fakt przyjęcia chrztu „Polska stała się członkiem Chrystusowej Europy (…), a wejście do Unii Europejskiej było tylko przypomnieniem, że Polska zawsze do Europy należała (…)”.

Mówił także o potrzebie życia w prawdzie i o ludzkich postawach hołdujących zasadom prawdy. Cytował słowa Jana Pawła II z m.in. IV pielgrzymki do Ojczyzny. – Matko Boża Łokietkowa, zwana Uśmiechniętą, upraszaj nam łaskę umiłowania prawdy i świadczenia o niej nie tylko wtedy, gdy jest to dla nas korzystne, ale w każdym czasie i w każdej potrzebie – prosił abp Kowalczyk. Przestrzegał przed Europą bez Boga i codziennością bez Boga, przypomniał także chrześcijańskie fundamenty Europy oraz genezę święta Narodzenia NMP, obchodzonego od V wieku, w polskiej tradycji znanego jako święto Matki Bożej Siewnej. Wspominał także związki Jana Pawła II z Wiślicą i fakt nadania w 2004 r. przez polskiego papieża tytułu bazyliki mniejszej tutejszej kolegiacie.

Kulminacyjne obchody diecezjalne 1050-lecia chrztu Polski poprzedził kilkudniowy tradycyjny Odpust Wiślicki. Od stuleci chętnie uczestniczyli w nim możnowładcy i monarchowie, np. kilkukrotnie – św. Jadwiga królowa czy św. Kinga. W ramach tegorocznego odpustu były m.in. dziękczynne nabożeństwa i Msze św. celebrowane przez zaproszonych hierarchów, sesje naukowe o Wiślicy – kolebce chrześcijaństwa, koncerty.

Pytanie o milenijne owoce

Bp Jan Piotrowski na zakończenie uroczystości zachęcił do milenijnej refleksji. – Jakie owoce przyniosły milenijne pokolenia naszych ojców i matek? Kim my jesteśmy dziś w naszym chrześcijańskim powołaniu? To pytanie jest naglące (…), kiedy Kościół kielecki odnawia przyrzeczenia chrzcielne, a naród polski przeżywa 1050. rocznicę swojego chrztu. Nasza obecność u stóp Madonny Łokietkowej będzie miała głęboki sens, jeśli pozostaniemy w Jej szkole wiary, aby uczyć się całej prawdy o Jezusie Chrystusie, który jest drogą, prawdą i życiem – mówił bp Jan Piotrowski.

Wiślickim wydarzeniom towarzyszyły wystawy, np. fotograficzne z wydarzeń sprzed 50 lat – z uroczystości koronacji Madonny Łokietkowej 17 lipca 1966 r. Był dostępny też album o Wiślicy (drugie wydanie jubileuszowe, kolorowe, z ciekawymi zdjęciami), były reprodukcje figury Matki Bożej, pięknie wykonane i oprawione, różańce z pamiątkowym łącznikiem z Matką Bożą Łokietkową, ziarno siewne, obrazki itp.

Plany Muzeum Narodowego

W ramach obchodów w Wiślicy odbyła się konferencja dotycząca m.in. planów Muzeum Narodowego odnośnie do zabezpieczenia i prezentowania wiślickich zabytków. Jak zapowiedział dyrektor MN – dr Robert Kotowski, przejęcie wiślickiego muzeum może nastąpić w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Plan zakłada gromadzenie, ochronę i nowoczesne eksponowanie cennych obiektów archeologicznych, w połączeniu z działalnością edukacyjną. Po włączeniu muzeum wiślickiego w struktury Muzeum Narodowego rozpoczną się prace inwentaryzacyjne. Opracowanie pełnej dokumentacji zbiorów jest niezbędne do dalszego funkcjonowania muzeum i zaplanowania prac konserwatorskich. W pierwszej kolejności konieczne będzie wyburzenie zniszczonego pawilonu archeologicznego i budowa nowego obiektu, który zabezpieczy m.in. fragmenty kościoła św. Mikołaja. Te inwestycje mogą potrwać ok. 5 lat. Oddział w Wiślicy ma być muzeum archeologicznym. Według wstępnych planów, prezentowane będą tam m.in. wiślickie zabytki, które aktualnie są przechowywane w nieprzystosowanych do tego miejscach. Być może znajdą się tam też obiekty archeologiczne ze zbiorów w Kielcach. Muzeum prawdopodobnie będzie miało swoją siedzibę w XV-wiecznym Domu Długosza, który będzie udostępniany na mocy porozumienia z parafią będącą właścicielem obiektu. Niewykluczone, że w przyszłości zostanie on odkupiony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Naukowcy nazywając zbiory i zabytki wiślickie „gigantycznymi oraz unikatowymi w skali europejskiej”, postulują wpisanie ich na listę pomników historii.

Wiślica, prastara osada, niewątpliwie stanowiła siedzibę książąt państwa Wiślan, plemienia wymienianego przed poł. IX wieku przez Geografa Bawarskiego jako przypuszczalna rezydencja znanego z „Żywotu św. Metodego” potężnego księcia, który siedząc w Wiślech, urągał chrześcijanom i szkody im wyrządzał”, najeżdżając ziemie państwa wielkomorawskiego. Niektóre źródła podają, iż w „rzeczywistości w X wieku był tu tylko niewielki zespół osadniczy, który na przełomie X/XI stulecia dostał się we władanie księcia Polan..., a jego śladem jest być może grodzisko położone na skałce gipsowej pośród łąk, ok. 600 m na południowy-wschód od osady” („Wiślica. Kolegiata”, Wydawnictwo ABC, Tarnobrzeg 2000, red. J. Zub).

Do najcenniejszych zabytków wiślickich należą Dom Długosza, fragmenty kościoła św. Mikołaja i zabytki w podziemiach bazyliki, m.in. tzw. Płyta Orantów. Pod ziemią są też nadal ukryte fragmenty kościoła rycerskiego, kościoła szpitalnego Ducha Świętego i zespołu pałacowego.

Tagi:
Chrzest Polski

Dobrawa – Matka Chrzestna Polaków

2019-04-14 12:00

Bernadeta Kruszyk / Gniezno (KAI)

„Dobrawa była córką księcia Bolesława Srogiego, a jednocześnie prawnuczką św. Ludmiły, bratanicą św. Wacława, siostrą Bolesława Pobożnego, późniejszego władcy Czech. Taka genealogia niewątpliwe zaważyła na osobowości księżniczki, a przez to przygotowała ją do roli Matki Chrzestnej Polaków” – mówi historyk Kościoła ks. dr Łukasz Krucki z Gniezna.

pl.wikipedia.org
Dobrawa

Ks. dr Łukasz Krucki: – Dąbrówka, a może jednak lepiej Dobrawa, była kobietą, o której, jak na czasy średniowiecza, zachowało się stosunkowo dużo wiadomości. Chociaż nie potrafimy podać dokładnej daty jej urodzenia, to jednak wiemy, że pochodziła z czeskiego rodu książęcego Przemyślidów, władającego Czechami od końca IX w. Była córką księcia Bolesława Srogiego, a jednocześnie prawnuczką św. Ludmiły, bratanicą św. Wacława, siostrą Bolesława Pobożnego, późniejszego władcy Czech, Strachkwasa-Christiana, zakonnika w klasztorze św. Emmerama w Ratyzbonie, następnie biskupa elekta praskiego mającego objąć stolicę biskupią po św. Wojciechu oraz Mlady-Marii, początkowo mniszki w Rzymie, później opatki klasztoru Benedyktynek przy kościele św. Jerzego na praskich Hradczanach. Taka genealogia niewątpliwe zaważyła na osobowości księżniczki, a przez to przygotowała ją do roli „Matki Chrzestnej Polaków”. Zaowocowała również koneksjami, które wraz z książęcym małżonkiem potrafiła umiejętnie spożytkować w celach chrystianizacyjnych państwa Polan. To dowodzi konsekwencji działania księżniczki, której polska tradycja przydała wiele imion: Dobrawa, Dubrowka, Dobrawka, Dąbrówka…

KAI: Skąd ta różnorodność imion?

– Najprościej można stwierdzić, że jest to wynik odmiennych zapisów kronikarskich. W różnych okresach dziejopisowie w rozmaity sposób zapisywali jej imię. Praktyka ta niosła jednak ze sobą niejednoznaczne odniesienia etymologiczne. O ile imię Dąbrówki należałoby wywodzić od dąbrowy, czyli boru dębowego, o tyle miano Dobrawki czy też Dobrawy od określenia „dobra”, a więc „życzliwa”. Za tą ostatnią wersją przemawiają zresztą fragmenty kroniki Thietmara, który właśnie w ten sposób tłumaczy znaczenie słowiańskiego imienia pierwszej chrześcijańskiej żony Mieszka I.

- Małżeństwo z Mieszkiem podyktowane było względami politycznymi. Chodziło o wprowadzenie młodego państwa polskiego na szersze europejskie wody, ale także o zyskanie możnego sojusznika…

– Niewątpliwie był to czynnik istotny. Poprzez zawarcie małżeństwa z Dobrawą Mieszko zyskiwał pomoc militarną Czechów potrzebną w czasie walk z niemieckim margrabią Wichmanem oraz jego sojusznikami, Wieletami. Polański książę zapewnił również bezpieczeństwo swojemu księstwu od południa. Pamiętać jednak należy, że oprócz czynników politycznych i militarnych Mieszko zyskiwał coś jeszcze. Wsparcie w dziele chrystianizacyjnym. To z Czech przyszli do Polski pierwsi misjonarze. Pamiątką tego do dziś pozostaje chociażby słownictwo kościelne w znacznej mierze zaczerpnięte od naszych południowych sąsiadów np. kościół czy ksiądz. Zatem te owoce kontaktów z Czechami okazały się o wiele trwalsze niż chwilowy sojusz militarny.

– Czy wiadomo, jak wyglądało przybycie Dobrawy do nowej ojczyzny?

– Najstarszy zapis rocznikarski odnoszący się do naszych dziejów, a zawarty w „Roczniku kapitulnym krakowskim” (tzw. dawnym) stwierdza, że w 965 r.: „Dubrouka ad Mesconem venit”, czyli „Dobrawa przybywa do Mieszka”. Niestety, tylko tyle. Niemniej fakt przybycia czeskiej księżniczki do kraju Polan u potomnych wzbudzał wiele emocji i zaciekawienia. Nic zatem dziwnego, że Jan Długosz, piszący w drugiej połowie XV w., w swoich „Rocznikach czyli kronikach sławnego Królestwa Polskiego” pokusił się, aby starannie ten moment przedstawić. Wykorzystując fantazję, jak i niekwestionowany talent literacki, skreślił we wspomnianym dziele następujące słowa: „Dziewicę Dąbrówkę odprowadziło wraz ze swatami księcia Mieczysława wielu możnych i rycerzy czeskich wielkim kosztem i wielką okazałością; wiozła ze sobą posag i wyprawę rzadkie i niepospolite, aby były równe i godne zarówno teścia, jak i zięcia; wyszli naprzeciw niej książę Mieszko ze swoimi baronami i dostojnikami polskimi, jako też wszystkie stany i wjazd jej przyjęto wspaniale i z dostojną czcią; dla uczczenia jej przybyły do Gniezna z rozkazu księcia najdostojniejsze matrony i dziewice polskie, przystrojone w klejnoty, złoto, srebro i inne ozdoby […]” (Księga II, do 1038, Warszawa 1962, s. 242). Taki tryumfalny wjazd Dobrawy chyba na długo pozostał w świadomości Polaków.

– Jakie Gniezno zobaczyła? Może spróbujmy to sobie wyobrazić?

– W czasie gdy Dobrawa przybyła do Mieszka państwo Polan przechodziło transformację organizacyjną. Kośćcem polańskiej państwowości stawały się grody wznoszone w Wielkopolsce: Gniezno, Poznań, Ostrów Lednicki, Grzybowo i Giecz. Wśród wspomnianych szczególna rola przypadła Gnieznu, najlepiej ufortyfikowanemu, pełniącemu do połowy lat 60. X w. rolę głównego sanktuarium pogańskich Polan. Sytuacja zmieniała się po 966 r., gdy Mieszko przyjął chrzest. Wówczas pogański gród należało „schrystianizować”. W tym celu podjęto zakrojone na szeroką skalę prace budowlane, które szybko przekształciły pierwotny gród wzniesiony ok. 940 r. w potężny ośrodek obejmujący dodatkowy człon z częścią „sakralną”, a więc zabudowaniami kościelnymi, w tym pierwotną rotundą, na fundamencie której później wznoszono kolejne kościoły katedralne archidiecezji gnieźnieńskiej. Sam gród gnieźnieński ulokowany na Wzgórzu Lecha, otoczony jeziorami i bagnami, stanowił miejsce bezpieczne, które z czasem jeszcze bardziej rozbudowywano oraz dodatkowo fortyfikowano wysokimi wałami sięgającymi nawet 12 metrów, co w tym czasie czyniło z Gniezna gród nie do zdobycia.

– Po ślubie słuch o Dobrawie jakby zanika. Wiemy, że urodziła dwójkę dzieci. Co jeszcze wiadomo?

- – Małżeństwo Mieszka i Dobrawy trwało 12 lat. Zawarte w 965 r. przetrwało do śmierci Dobrawy, czyli do 977 r. W tym czasie na świat przyszła dwójka dzieci książęcej pary – Bolesław zwany Chrobrym, który objął po ojcu tron i w 1025 r., tuż przed śmiercią, został koronowany na pierwszego króla Polski oraz Świętosława-Sygryda, także nosząca koronę i to aż dwóch państw skandynawskich, Szwecji i Danii. Co zaś się tyczy samego związku Mieszka i Dobrawy to rzeczywiście niewiele wiadomo. Niemniej trwanie tego stadła małżeńskiego przypadło na czas bogaty w wydarzenia polityczne i kościelne: powstanie biskupstwa w Poznaniu, walki z Wichmanem, później z Hodonem, zakończone przyłączeniem Pomorza Zachodniego do Polski, działania Mieszka podejmowane na rzecz wzmocnienia opozycji antycesarskiej w Rzeszy, czy też układy sojusznicze zawierane ze Szwedami i Duńczykami. Można przypuszczać, że we wspomnianych przedsięwzięciach Dobrawa nie tylko stała przy mężu, ale również go wspierała.

– W prezbiterium katedry gnieźnieńskiej znajduje się płyta upamiętniająca Matkę Chrzestną Polski. Ignacy Kraszewski twierdził, że właśnie na Wzgórzu Lecha została pochowana. Faktycznie jednak nie znamy ani daty śmierci Dąbrówki, ani miejsca jej pochówku.

– Wspomniana przez Panią płyta jest wyrazem tradycji, o której jeszcze wcześniej aniżeli Kraszewski wspominał Edward Raczyński w dziele „Wspomnienie Wielkopolski”. Dziś trudno określić czy jest to miejsce pochówku księżnej zmarłej w 977 r., czy też nie. Wśród historyków toczą się dyskusje na ten temat. Obok Gniezna wysuwany jest też Poznań, w którym później złożono doczesne szczątki jej męża i syna. W Gnieźnie niewątpliwie pozostała żywa pamięć o „Matce Chrzestnej Polaków”, która nie zmarnowała żadnej możliwości, by pozyskać młode państwo polskie dla Chrystusa i Jego Ewangelii.

– Dziękuję za rozmowę

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie w sprawie o. Pelanowskiego

2019-11-30 18:46

Ojcowie Paulini

Poniżej zamieszczamy oficjalne oświadczenie Kurii Generalnej Zakonu Paulinów w sprawie o. Augustyna Pelanowskiego:

Agnieszka Bugała

W związku z propagowanymi przez o. Augustyna Pelanowskiego poglądami stojącymi w jaskrawej sprzeczności z niektórymi prawdami doktryny katolickiej oraz szacunkiem należnym Ojcu Świętemu Franciszkowi, Zakon św. Pawła I Pustelnika (Paulini) oświadcza, iż zdecydowanie odcina się od prywatnych poglądów wyżej wymienionego kapłana.

Jednocześnie zwracamy uwagę, iż o. Augustyn łamie śluby zakonne, zarówno poprzez publikacje, na które nie otrzymał zgody, jak również przez trwającą ponad 11 miesięcy samowolną nieobecność w klasztorze.

Wyrażamy głębokie ubolewanie z powodu zamętu i zgorszenia, jakie w dusze wiernych wprowadzić może indywidualna działalność o. Pelanowskiego. Jednocześnie informujemy, że już wcześniej podjęte zostały kroki przewidziane przez Kodeks Prawa Kanonicznego.

W duchu braterstwa trwamy w modlitwie za o. Augustyna.

o. Paweł Przygodzki

Sekretarz Generalny Zakonu Paulinów

Częstochowa – Jasna Góra, 30 listopada 2019 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski: nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka

2019-12-06 19:20

bgk / Łubowo (KAI)

„Święty Mikołaj staje przed nami jako świadek ludzkiej dobroci i miłosierdzia. Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe dobra nie zastąpią człowieka i jego serca” – mówił dziś w Łubowie Prymas Polski abp Wojciech Polak.

Episkopat.pl

Metropolita gnieźnieński przewodniczył w miejscowym, zabytkowym kościele pw. św. Mikołaja uroczystościom odpustowym ku czci patrona. Przypominając w homilii najbardziej znany obraz skromnego biskupa Miry – zapożyczony i zniekształcony przez popkulturę – podkreślił, że historyczny biskup Mikołaj „nie potrzebował reklamy dla uczynków miłości”.

„Nie tylko się z nimi nie obnosił, ale wręcz je ukrywał, by nie czynić niczego na pokaz – mówił abp Polak dodając za papieżem Franciszkiem, że choć miłosierdzie ma oczy, by widzieć, uszy, by słyszeć i ręce, by konkretnie pomagać, samo często pozostaje w ukryciu.

„Pragnie bowiem uszanować człowieka i jego godność” – podkreślił Prymas wskazując dalej, że uczynki miłosierdzia to nie tylko te mające materialny wymiar. Uczynkiem miłosierdzia jest modlitwa za żywych i umarłych. Jest nim niesienie pokoju tam, gdzie go brakuje, co w naszych czasach jest coraz pilniejszych wezwaniem. Uczynkiem miłosierdzia – i to tym najbardziej czytelnym – jest także troska o chorych i cierpiących.

„Uśmiech, trochę czułości, uścisk dłoni, to proste gesty, ale bardzo ważne dla ludzi chorych, którzy tak często czują się pozostawieni samymi sobie” – mówił za papieżem Franciszkiem abp Polak dodając, że świadkiem takiej właśnie ludzkiej dobroci i chrześcijańskiej miłości jest właśnie św. Mikołaj.

„Uczy jej w świecie, który pragnąc zaspokoić wszystkie nasze potrzeby, jakby ciągle nie rozumiał, że nawet najbardziej luksusowe rzeczy i dobra nie zastąpią samego człowieka. Nie zastąpią jego serca, jego dłoni, jego oczu. Wśród kolorowych prezentów, które rozdają dziś przydrożni mikołaje nie spotkasz bowiem prezentu z napisem człowiek. Bo człowiek może prawdziwie tylko sam siebie darować drugiemu: może dać swój czas, swoje słowo, zwykły gest ludzkiej solidarności, dobroci, uśmiechu, nawet przez łzy” – mówił na koniec Prymas Polski.

Odpustowa Msza św. w zabytkowym kościele w Łubowie była także dziękczynieniem za zakończenie remontu i renowacji tej XVII-wiecznej świątyni parafialnej – jednego z najstarszych kościołów drewnianych w Wielkopolsce. Prace rozpoczęły się w 2017 roku i zostały przeprowadzone w ramach projektu „Renowacja i konserwacja drewnianych zabytków archidiecezji gnieźnieńskiej celem stworzenia nowej oferty edukacyjno-kulturalnej”. 

Podobnie jak kościół, także parafia w Łubowie jest jedną z najstarszych w regionie. Erygowano ją już w XII wieku. Wtedy też stanęła pierwsza drewniana świątynia, spalona doszczętnie podczas wojen szwedzkich. Po odbudowie kościół (służący wspólnocie do dziś) został poświęcony przez biskupa Stanisława Dzianotta, sufragana kijowskiego, kanonika gnieźnieńskiego i przełożonego Zakonu Maltańskiego – stąd na wieży umieszczono zachowany do dziś krzyż maltański.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem