Reklama

Wielkie jubileusze w Wiślicy

2016-09-29 08:52

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 40/2016, str. 1, 6

T. D.
Prymas senior abp Józef Kowalczyk i biskupi kieleccy przewodniczą jubileuszowej Mszy św. w Wiślicy

Pod hasłem „Gdzie chrzest, tam Maryja” w Wiślicy – kolebce chrześcijaństwa na ziemiach polskich odbywały się kilkudniowe uroczystości związane z ważnymi rocznicami: 1050-leciem Chrztu Polski i złotym jubileuszem koronacji osiemsetletniej figury Madonny Łokietkowej, zwanej Uśmiechniętą.

Zwieńczenie kilkudniowych obchodów nastąpiło 10 września z udziałem prymasa seniora abp. Józefa Kowalczyka, biskupów kieleckich: bp. Jana Piotrowskiego, bp. Mariana Florczyka, bp. seniora Kazimierza Ryczana, opata cysterskiego o. Edwarda Stradomskiego, licznie przybyłego duchowieństwa, rzesz wiernych i grup pątników pielgrzymujących (także pieszo) z kilkunastu parafii. W uroczystości wzięli również udział: Agata Wojtyszek – wojewoda świętokrzyski, parlamentarzyści, delegacje władz lokalnych.

List od Prezydenta RP

Prezydent przesłał „wyrazy szacunku czcicielom Wiślickiej Pani”. „Wiślica to szczególne miejsce, starożytny gród, sięgający czasów przedchrześcijańskich” – pisał prezydent, podkreślając ważną rolę wiślickiej historii i świątyni na duchowej i historycznej mapie Polski; przypomniał, że do dzisiaj Wiślica pozostaje „ogromnie ważna dla zbiorowej pamięci Polaków”. „Ufam, że obchody milenijne umocnią w nas wolę pielęgnowania korzeni” – zauważał prezydent RP. List odczytała wojewoda Agata Wojtyszek

Reklama

Madonna w nowym ołtarzu

Z okazji uroczystości wyjątkowa figura Maryi z Dzieciątkiem (jedno z nielicznych na świecie rzeźb Madonny z uśmiechem) zyskała nowy ołtarz. Jak tłumaczył ks. prał. Wiesław Stępień, proboszcz w Wiślicy i kustosz sanktuarium, dotychczasowy ołtarz z lat 80. XX wieku stanowił pewne prowizorium, nieodpowiadające stylowi i charakterowi wiślickiej świątyni. Obecny ołtarz, neogotycki, został zakupiony w Niemczech, pochodzi prawdopodobnie z nieczynnego kościoła. Będzie jeszcze poddany renowacji, ale jest w stanie na tyle dobrym, że mógł być już zaprezentowany jako tło dla figury. 8 września podczas kilkudniowego Odpustu Wiślickiego ołtarz poświęcił bp Jan Piotrowski.

Koronację figury Madonny Łokietkowej przypominano nie tylko w homiliach czy poprzez kult dla Niej Jana Pawła II, ale także na wystawach i w albumach.

Obecność oryginalnego wizerunku w Wiślicy wiąże się z niezwykłością sanktuarium, które jest uważane za kolebkę chrztu na ziemiach polskich. Był to ośrodek państwa Wiślan, które zapewne przyjęło chrzest w ramach misjonarskiej działalności Cyryla i Metodego, i dużo wcześniej niż uczynił to Mieszko I. Obecność figury – wyjątkowo starej jak na polskie realia – wiąże się zatem z wczesnochrześcijańskim rodowodem Wiślicy. Figura zachowała stylizację romańską, naznaczoną elementami wczesnogotyckimi. Początkowo była ona przeznaczona dla kościoła romańskiego z II ćw. XIII wieku, potem przeniesiono ją do gotyckiej kolegiaty.

Prymas Senior o europejskim dziedzictwie

– Przez chrzest święty, ten przyjęty tu, w Wiślicy w 880 roku i w 966 roku przez Mieszka I, zostaliśmy włączeni do kultury europejskiej, Kościoła katolickiego i do kręgu krajów monarchicznych Europy – mówił podczas homilii 10 września prymas senior abp Józef Kowalczyk. Przypomniał „prastare dzieje Wiślicy”, jej znaczenie w historii Polski i kult Madonny Łokietkowej. – To właśnie za panowania Łokietka od 1304 r. Wiślica stała się jednym z najważniejszych ośrodków jego państwa i uzyskała prawa miejskie – mówił, wspominając także znaczenie Statutów Wiślickich, zasługi Kazimierza Wielkiego i trudne czasy potopu szwedzkiego, skutkujące zmierzchem wiślickiego sanktuarium. Prymas zauważył, że to właśnie przez historyczny fakt przyjęcia chrztu „Polska stała się członkiem Chrystusowej Europy (…), a wejście do Unii Europejskiej było tylko przypomnieniem, że Polska zawsze do Europy należała (…)”.

Mówił także o potrzebie życia w prawdzie i o ludzkich postawach hołdujących zasadom prawdy. Cytował słowa Jana Pawła II z m.in. IV pielgrzymki do Ojczyzny. – Matko Boża Łokietkowa, zwana Uśmiechniętą, upraszaj nam łaskę umiłowania prawdy i świadczenia o niej nie tylko wtedy, gdy jest to dla nas korzystne, ale w każdym czasie i w każdej potrzebie – prosił abp Kowalczyk. Przestrzegał przed Europą bez Boga i codziennością bez Boga, przypomniał także chrześcijańskie fundamenty Europy oraz genezę święta Narodzenia NMP, obchodzonego od V wieku, w polskiej tradycji znanego jako święto Matki Bożej Siewnej. Wspominał także związki Jana Pawła II z Wiślicą i fakt nadania w 2004 r. przez polskiego papieża tytułu bazyliki mniejszej tutejszej kolegiacie.

Kulminacyjne obchody diecezjalne 1050-lecia chrztu Polski poprzedził kilkudniowy tradycyjny Odpust Wiślicki. Od stuleci chętnie uczestniczyli w nim możnowładcy i monarchowie, np. kilkukrotnie – św. Jadwiga królowa czy św. Kinga. W ramach tegorocznego odpustu były m.in. dziękczynne nabożeństwa i Msze św. celebrowane przez zaproszonych hierarchów, sesje naukowe o Wiślicy – kolebce chrześcijaństwa, koncerty.

Pytanie o milenijne owoce

Bp Jan Piotrowski na zakończenie uroczystości zachęcił do milenijnej refleksji. – Jakie owoce przyniosły milenijne pokolenia naszych ojców i matek? Kim my jesteśmy dziś w naszym chrześcijańskim powołaniu? To pytanie jest naglące (…), kiedy Kościół kielecki odnawia przyrzeczenia chrzcielne, a naród polski przeżywa 1050. rocznicę swojego chrztu. Nasza obecność u stóp Madonny Łokietkowej będzie miała głęboki sens, jeśli pozostaniemy w Jej szkole wiary, aby uczyć się całej prawdy o Jezusie Chrystusie, który jest drogą, prawdą i życiem – mówił bp Jan Piotrowski.

Wiślickim wydarzeniom towarzyszyły wystawy, np. fotograficzne z wydarzeń sprzed 50 lat – z uroczystości koronacji Madonny Łokietkowej 17 lipca 1966 r. Był dostępny też album o Wiślicy (drugie wydanie jubileuszowe, kolorowe, z ciekawymi zdjęciami), były reprodukcje figury Matki Bożej, pięknie wykonane i oprawione, różańce z pamiątkowym łącznikiem z Matką Bożą Łokietkową, ziarno siewne, obrazki itp.

Plany Muzeum Narodowego

W ramach obchodów w Wiślicy odbyła się konferencja dotycząca m.in. planów Muzeum Narodowego odnośnie do zabezpieczenia i prezentowania wiślickich zabytków. Jak zapowiedział dyrektor MN – dr Robert Kotowski, przejęcie wiślickiego muzeum może nastąpić w ciągu najbliższych dwóch miesięcy. Plan zakłada gromadzenie, ochronę i nowoczesne eksponowanie cennych obiektów archeologicznych, w połączeniu z działalnością edukacyjną. Po włączeniu muzeum wiślickiego w struktury Muzeum Narodowego rozpoczną się prace inwentaryzacyjne. Opracowanie pełnej dokumentacji zbiorów jest niezbędne do dalszego funkcjonowania muzeum i zaplanowania prac konserwatorskich. W pierwszej kolejności konieczne będzie wyburzenie zniszczonego pawilonu archeologicznego i budowa nowego obiektu, który zabezpieczy m.in. fragmenty kościoła św. Mikołaja. Te inwestycje mogą potrwać ok. 5 lat. Oddział w Wiślicy ma być muzeum archeologicznym. Według wstępnych planów, prezentowane będą tam m.in. wiślickie zabytki, które aktualnie są przechowywane w nieprzystosowanych do tego miejscach. Być może znajdą się tam też obiekty archeologiczne ze zbiorów w Kielcach. Muzeum prawdopodobnie będzie miało swoją siedzibę w XV-wiecznym Domu Długosza, który będzie udostępniany na mocy porozumienia z parafią będącą właścicielem obiektu. Niewykluczone, że w przyszłości zostanie on odkupiony przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Naukowcy nazywając zbiory i zabytki wiślickie „gigantycznymi oraz unikatowymi w skali europejskiej”, postulują wpisanie ich na listę pomników historii.

Wiślica, prastara osada, niewątpliwie stanowiła siedzibę książąt państwa Wiślan, plemienia wymienianego przed poł. IX wieku przez Geografa Bawarskiego jako przypuszczalna rezydencja znanego z „Żywotu św. Metodego” potężnego księcia, który siedząc w Wiślech, urągał chrześcijanom i szkody im wyrządzał”, najeżdżając ziemie państwa wielkomorawskiego. Niektóre źródła podają, iż w „rzeczywistości w X wieku był tu tylko niewielki zespół osadniczy, który na przełomie X/XI stulecia dostał się we władanie księcia Polan..., a jego śladem jest być może grodzisko położone na skałce gipsowej pośród łąk, ok. 600 m na południowy-wschód od osady” („Wiślica. Kolegiata”, Wydawnictwo ABC, Tarnobrzeg 2000, red. J. Zub).

Do najcenniejszych zabytków wiślickich należą Dom Długosza, fragmenty kościoła św. Mikołaja i zabytki w podziemiach bazyliki, m.in. tzw. Płyta Orantów. Pod ziemią są też nadal ukryte fragmenty kościoła rycerskiego, kościoła szpitalnego Ducha Świętego i zespołu pałacowego.

Tagi:
Chrzest Polski

Reklama

Dobrawa – Matka Chrzestna Polaków

2019-04-14 12:00

Bernadeta Kruszyk / Gniezno (KAI)

„Dobrawa była córką księcia Bolesława Srogiego, a jednocześnie prawnuczką św. Ludmiły, bratanicą św. Wacława, siostrą Bolesława Pobożnego, późniejszego władcy Czech. Taka genealogia niewątpliwe zaważyła na osobowości księżniczki, a przez to przygotowała ją do roli Matki Chrzestnej Polaków” – mówi historyk Kościoła ks. dr Łukasz Krucki z Gniezna.

pl.wikipedia.org
Dobrawa

Ks. dr Łukasz Krucki: – Dąbrówka, a może jednak lepiej Dobrawa, była kobietą, o której, jak na czasy średniowiecza, zachowało się stosunkowo dużo wiadomości. Chociaż nie potrafimy podać dokładnej daty jej urodzenia, to jednak wiemy, że pochodziła z czeskiego rodu książęcego Przemyślidów, władającego Czechami od końca IX w. Była córką księcia Bolesława Srogiego, a jednocześnie prawnuczką św. Ludmiły, bratanicą św. Wacława, siostrą Bolesława Pobożnego, późniejszego władcy Czech, Strachkwasa-Christiana, zakonnika w klasztorze św. Emmerama w Ratyzbonie, następnie biskupa elekta praskiego mającego objąć stolicę biskupią po św. Wojciechu oraz Mlady-Marii, początkowo mniszki w Rzymie, później opatki klasztoru Benedyktynek przy kościele św. Jerzego na praskich Hradczanach. Taka genealogia niewątpliwe zaważyła na osobowości księżniczki, a przez to przygotowała ją do roli „Matki Chrzestnej Polaków”. Zaowocowała również koneksjami, które wraz z książęcym małżonkiem potrafiła umiejętnie spożytkować w celach chrystianizacyjnych państwa Polan. To dowodzi konsekwencji działania księżniczki, której polska tradycja przydała wiele imion: Dobrawa, Dubrowka, Dobrawka, Dąbrówka…

KAI: Skąd ta różnorodność imion?

– Najprościej można stwierdzić, że jest to wynik odmiennych zapisów kronikarskich. W różnych okresach dziejopisowie w rozmaity sposób zapisywali jej imię. Praktyka ta niosła jednak ze sobą niejednoznaczne odniesienia etymologiczne. O ile imię Dąbrówki należałoby wywodzić od dąbrowy, czyli boru dębowego, o tyle miano Dobrawki czy też Dobrawy od określenia „dobra”, a więc „życzliwa”. Za tą ostatnią wersją przemawiają zresztą fragmenty kroniki Thietmara, który właśnie w ten sposób tłumaczy znaczenie słowiańskiego imienia pierwszej chrześcijańskiej żony Mieszka I.

- Małżeństwo z Mieszkiem podyktowane było względami politycznymi. Chodziło o wprowadzenie młodego państwa polskiego na szersze europejskie wody, ale także o zyskanie możnego sojusznika…

– Niewątpliwie był to czynnik istotny. Poprzez zawarcie małżeństwa z Dobrawą Mieszko zyskiwał pomoc militarną Czechów potrzebną w czasie walk z niemieckim margrabią Wichmanem oraz jego sojusznikami, Wieletami. Polański książę zapewnił również bezpieczeństwo swojemu księstwu od południa. Pamiętać jednak należy, że oprócz czynników politycznych i militarnych Mieszko zyskiwał coś jeszcze. Wsparcie w dziele chrystianizacyjnym. To z Czech przyszli do Polski pierwsi misjonarze. Pamiątką tego do dziś pozostaje chociażby słownictwo kościelne w znacznej mierze zaczerpnięte od naszych południowych sąsiadów np. kościół czy ksiądz. Zatem te owoce kontaktów z Czechami okazały się o wiele trwalsze niż chwilowy sojusz militarny.

– Czy wiadomo, jak wyglądało przybycie Dobrawy do nowej ojczyzny?

– Najstarszy zapis rocznikarski odnoszący się do naszych dziejów, a zawarty w „Roczniku kapitulnym krakowskim” (tzw. dawnym) stwierdza, że w 965 r.: „Dubrouka ad Mesconem venit”, czyli „Dobrawa przybywa do Mieszka”. Niestety, tylko tyle. Niemniej fakt przybycia czeskiej księżniczki do kraju Polan u potomnych wzbudzał wiele emocji i zaciekawienia. Nic zatem dziwnego, że Jan Długosz, piszący w drugiej połowie XV w., w swoich „Rocznikach czyli kronikach sławnego Królestwa Polskiego” pokusił się, aby starannie ten moment przedstawić. Wykorzystując fantazję, jak i niekwestionowany talent literacki, skreślił we wspomnianym dziele następujące słowa: „Dziewicę Dąbrówkę odprowadziło wraz ze swatami księcia Mieczysława wielu możnych i rycerzy czeskich wielkim kosztem i wielką okazałością; wiozła ze sobą posag i wyprawę rzadkie i niepospolite, aby były równe i godne zarówno teścia, jak i zięcia; wyszli naprzeciw niej książę Mieszko ze swoimi baronami i dostojnikami polskimi, jako też wszystkie stany i wjazd jej przyjęto wspaniale i z dostojną czcią; dla uczczenia jej przybyły do Gniezna z rozkazu księcia najdostojniejsze matrony i dziewice polskie, przystrojone w klejnoty, złoto, srebro i inne ozdoby […]” (Księga II, do 1038, Warszawa 1962, s. 242). Taki tryumfalny wjazd Dobrawy chyba na długo pozostał w świadomości Polaków.

– Jakie Gniezno zobaczyła? Może spróbujmy to sobie wyobrazić?

– W czasie gdy Dobrawa przybyła do Mieszka państwo Polan przechodziło transformację organizacyjną. Kośćcem polańskiej państwowości stawały się grody wznoszone w Wielkopolsce: Gniezno, Poznań, Ostrów Lednicki, Grzybowo i Giecz. Wśród wspomnianych szczególna rola przypadła Gnieznu, najlepiej ufortyfikowanemu, pełniącemu do połowy lat 60. X w. rolę głównego sanktuarium pogańskich Polan. Sytuacja zmieniała się po 966 r., gdy Mieszko przyjął chrzest. Wówczas pogański gród należało „schrystianizować”. W tym celu podjęto zakrojone na szeroką skalę prace budowlane, które szybko przekształciły pierwotny gród wzniesiony ok. 940 r. w potężny ośrodek obejmujący dodatkowy człon z częścią „sakralną”, a więc zabudowaniami kościelnymi, w tym pierwotną rotundą, na fundamencie której później wznoszono kolejne kościoły katedralne archidiecezji gnieźnieńskiej. Sam gród gnieźnieński ulokowany na Wzgórzu Lecha, otoczony jeziorami i bagnami, stanowił miejsce bezpieczne, które z czasem jeszcze bardziej rozbudowywano oraz dodatkowo fortyfikowano wysokimi wałami sięgającymi nawet 12 metrów, co w tym czasie czyniło z Gniezna gród nie do zdobycia.

– Po ślubie słuch o Dobrawie jakby zanika. Wiemy, że urodziła dwójkę dzieci. Co jeszcze wiadomo?

- – Małżeństwo Mieszka i Dobrawy trwało 12 lat. Zawarte w 965 r. przetrwało do śmierci Dobrawy, czyli do 977 r. W tym czasie na świat przyszła dwójka dzieci książęcej pary – Bolesław zwany Chrobrym, który objął po ojcu tron i w 1025 r., tuż przed śmiercią, został koronowany na pierwszego króla Polski oraz Świętosława-Sygryda, także nosząca koronę i to aż dwóch państw skandynawskich, Szwecji i Danii. Co zaś się tyczy samego związku Mieszka i Dobrawy to rzeczywiście niewiele wiadomo. Niemniej trwanie tego stadła małżeńskiego przypadło na czas bogaty w wydarzenia polityczne i kościelne: powstanie biskupstwa w Poznaniu, walki z Wichmanem, później z Hodonem, zakończone przyłączeniem Pomorza Zachodniego do Polski, działania Mieszka podejmowane na rzecz wzmocnienia opozycji antycesarskiej w Rzeszy, czy też układy sojusznicze zawierane ze Szwedami i Duńczykami. Można przypuszczać, że we wspomnianych przedsięwzięciach Dobrawa nie tylko stała przy mężu, ale również go wspierała.

– W prezbiterium katedry gnieźnieńskiej znajduje się płyta upamiętniająca Matkę Chrzestną Polski. Ignacy Kraszewski twierdził, że właśnie na Wzgórzu Lecha została pochowana. Faktycznie jednak nie znamy ani daty śmierci Dąbrówki, ani miejsca jej pochówku.

– Wspomniana przez Panią płyta jest wyrazem tradycji, o której jeszcze wcześniej aniżeli Kraszewski wspominał Edward Raczyński w dziele „Wspomnienie Wielkopolski”. Dziś trudno określić czy jest to miejsce pochówku księżnej zmarłej w 977 r., czy też nie. Wśród historyków toczą się dyskusje na ten temat. Obok Gniezna wysuwany jest też Poznań, w którym później złożono doczesne szczątki jej męża i syna. W Gnieźnie niewątpliwie pozostała żywa pamięć o „Matce Chrzestnej Polaków”, która nie zmarnowała żadnej możliwości, by pozyskać młode państwo polskie dla Chrystusa i Jego Ewangelii.

– Dziękuję za rozmowę

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Orzech mówi tak!

2019-10-14 14:33

Agnieszka Bugała

Grzegorz Niemyjski/Agnieszka Bugała

Ks. Stanisław Orzechowski widział projekt krasnala „Księdza Orzecha” – mamy jego zgodę na wykonanie odlewu.

Rozmowa z Księdzem na temat planowanego prezentu, czyli wykonania odlewu z brązu figurki krasnala „Księdza Orzecha” i tym samym wpisania go na mapę i szlak wrocławskich krasnali odbyła się w ubiegłym tygodniu. Ksiądz nie znał inicjatywy, ale wysłuchał i spytał jakie krasnale są już we Wrocławiu. Zobaczył fotografie realizacji niektórych z nich. Szczególnie podobał mu się krasnal prof. Jana Miodka, który z okazji 70. urodzin wybitnego językoznawcy stanął przed budynkiem Instytutu Filologii na pl. Nankiera. Wizualizacja „Księdza Orzecha” bardzo mu przypadła do gustu:

- To ja! – mówił patrząc na zdjęcia figurki – To rzeczywiście ja! Artysta dobrze to uchwycił, chciałbym go poznać – dodał. Zaakceptował też miejsce, w którym zaplanowano instalację, czyli górny stopień schodów prowadzących do DA Wawrzyny przy ul. Bujwida. Odmówił, zdecydowanie, zakładania figurce na głowę czapki.

– Sklepienie mojej łysiny bardzo mi się podoba – stwierdził. Przystał na to, aby krasnalską czapkę umieścić w ręce postaci. Dodał, że „będzie trochę śmiechu, a tego nigdy dość”.

Zachęcamy zatem do wpłat na konto, abyśmy zdążyli z realizacją prezentu, zwłaszcza, że Szanowny Jubilat jest już o nim poinformowany.

Dane konta do wpłat:

STOWARZYSZENIE PRZYJACIÓŁ DUSZPASTERSTWA AKADEMICKIEGO WAWRZYNY

05 1090 2590 0000 0001 4260 2420

Z dopiskiem w tytule wpłaty: Darowizna Orzech

O inicjatywie pisaliśmy tutaj: https://www.niedziela.pl/artykul/45697/Prezent-dla-Orzecha-na-80-urodziny


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Chodząca boso św Jadwiga Śląska

2019-10-16 14:14

wikipedia.org

Święta Jadwiga Śląska to święta Kościoła katolickiego, żona Henryka I Brodatego, księcia wrocławskiego, matka Henryka II Pobożnego, córka hrabiego Bertolda VI von Andechs, księcia Meranii, fundatorka kościołów i klasztorów.

Jędrzej Rams

Według podań Jadwiga była osobą posiadającą cechę wielkiej skromności, a jednocześnie bardzo zaangażowaną w swoje działanie. Cechy te ilustruje legenda, według której Jadwiga, aby nie odróżniać się od reszty swego ludu oraz w imię pokory i skromności, chodziła boso. Irytowało to bardzo jej męża, wymógł więc na spowiedniku, aby ten nakazał jej noszenie butów. Duchowny podarował swej penitentce parę butów i poprosił, aby zawsze je nosiła. Księżna, będąc posłuszną swojemu spowiednikowi, podarowane buty nosiła ze sobą, ale przywieszone na sznurku.

Urodziła się i wychowała w zamku Andechs w Bawarii, jako córka Bertolda VI von Andechs i Agnieszki von Rochlitz z rodu Wettynów. Miała czterech braci, w tym Eckberta, biskupa Bambergu[5] oraz trzy siostry, w tym Agnieszkę (żonę Filipa II Augusta) i Gertrudę (żonę króla węgierskiego Andrzeja II i matkę św. Elżbiety Węgierskiej)[6]. Trzecia z jej sióstr była przełożoną klasztoru benedyktynek w Kitzingen koło Würzburga, dokąd Jadwiga została wysłana w młodym wieku, gdzie zdobyła wykształcenie[7][8].

W wieku 12 lat została wydana za mąż za śląskiego księcia Henryka I Brodatego. Uroczystość ślubna odbyła się najprawdopodobniej w rodzinnym zamku Andechs[d][3]. W 1202 roku Henryk został księciem całego Śląska, a w 1233 został księciem Wielkopolski. W 1229 roku Henryk w wyniku wojny z Mazowszem o ziemię krakowską dostał się do niewoli. Z pomocą przybyła mu Jadwiga. W wyniku rozmów z Konradem Mazowieckim Henrykowi zwrócono wolność w zamian za zrzeczenie się roszczeń do Małopolski[2]. Jadwiga urodziła siedmioro dzieci: Bolesława, Konrada, Henryka, Agnieszkę, Zofię, Gertrudę i Władysława.

Oboje z Henrykiem I byli ludźmi bardzo religijnymi, w 1209 roku złożyli śluby czystości, dbali o rozwój Kościoła i byli fundatorami wielu kościołów, w tym klasztoru sióstr cysterek w Trzebnicy. Prowadziła też działalność dobroczynną, starała się o pomoc chorym i ubogim – zorganizowała działalność wędrownego szpitala dla ubogich, otworzyła szpital dla trędowatych w Środzie Śląskiej, kolejną placówkę leczniczą założyła w Trzebnicy.

Po śmierci męża w 1238 zamieszkała w trzebnickim klasztorze, prowadzonym przez jej córkę Gertrudę. Wkrótce zaangażowała się w ożywienie życia religijnego Śląska, sprowadzając do tamtejszych kościołów duchownych z Niemiec. Wspierała też sprowadzanie niemieckich osadników na słabo zaludnione rejony wówczas zachodniej części Śląska, wspierając tym samym rozwój rolnictwa.

W czasie najazdu tatarskiego w 1241, Jadwiga Śląska schroniła się na zamku w Krośnie Odrzańskim. Od wielu lat w tym właśnie mieście w województwie lubuskim, organizowany jest turniej rycerski „O Pierścień Księżnej Jadwigi” (zwykle we wrześniu), a także wydarzenie muzyczne pod nazwą Festiwal Jadwigensis (zwykle w październiku). Organizatorem obydwu jest Centrum Artystyczno-Kulturalne „Zamek” w Krośnie Odrzańskim.

Jadwiga zmarła 14 lub 15 października 1243 roku w Trzebnicy w opinii świętości i została pochowana w kościele w Trzebnicy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem