Reklama

W świecie małżeńskiego dialogu

2016-09-29 08:52

Ks. Paweł Oskwarek, animator Spotkań Małżeńskich
Edycja legnicka 40/2016, str. 7

Archiwum organizatorów
Uczestnicy projektu „Spotkania małżeńskie” chcą pracować nad swoimi związkami

W ostatni wakacyjny weekend w Legnicy odbyły się rekolekcje dla małżeństw „Spotkania Małżeńskie”. Jedenastu małżeńskim parom gościny udzieliły siostry karmelitanki Dzieciątka Jezus.

„Spotkania Małżeńskie”, to przede wszystkim czas ofiarowania siebie nawzajem, czas na dialog we dwoje, pełen uczuć, otwartości, szczerości, odnajdywania na nowo małżeńskiej miłości.

– To był czas, który stał się listem o naszym życiu. Czas, w którym zakochaliśmy się powtórnie – takie słowa napełniają organizatorów radością i wdzięcznością. Są potwierdzeniem, że warto i trzeba zachęcać małżonków do spędzenia wspólnie czasu w Bogu i z Bogiem, który na nowo otwiera dwoje ludzi na prawdziwy dialog serc.

Reklama

„Spotkania Małżeńskie”, to cenny czas ofiarowany sobie samemu i sobie nawzajem. Jak to mówili kolejni uczestnicy spotkań: – Udało się nam na chwilę zatrzymać. Zrozumieliśmy, że rekolekcje to czas dla nas. On nas oczyszcza.

Ale żeby dobrze skorzystać z tej możliwości trzeba chcieć spotkać samego siebie, popatrzeć na siebie w prawdzie i miłości. Nie można zrozumieć kogoś, kiedy nie rozumie się samego siebie. Problemem jest to, że wielu ludzi ukrywa swoje słabości, zakłada maski, staje się kimś innym. Najczęstszym powodem jest lęk przed odrzuceniem, wyśmianiem, utratą relacji z innymi. A przecież ważne jest dostrzeżenie wartości w autentycznym byciu sobą.

– Jesteśmy z dwóch różnych rodzin. Tak wiele nas różni. I śmiało mogę powiedzieć, że dawno nie mówiłam mężowi o swoich uczuciach. – przyznała jedna z uczestniczek. Tak dzieje się w wielu małżeństwach i rodzinach. Przyzwyczajamy się do funkcjonowania w utartych schematach. Nie mamy już chęci, sił, ani czasu, by wspólnie porozmawiać. Żyjemy, jak to mówili kolejni uczestnicy Spotkań: „w kanonadzie SMS-ów”.

Jak to zmienić? Jak zawalczyć, by codzienność mogła być znów inna, lepsza, piękniejsza, prawdziwsza? Podpowiedzi jest wiele. Jedną z nich jest kontakt z parami animatorów, którzy wprowadzają uczestników w tematykę 12 spotkań. Animatorami tych Spotkań byli: Halina i Leszek Michalewiczowie z Legnicy, Ada i Rafał Kołodziejowie z Bolesławca, Paulina i Łukasz Czukiewscy z Lubina. W ich świadectwach uczestnicy mogli odnaleźć konkretne podpowiedzi, jak radzić sobie z trudnymi sytuacjami.

Kluczem do dialogu jest z pewnością słuchanie i zaufanie. – Słuchanie – mówiła jedna z par animatorskich – oznacza wyciszenie siebie i otwarcie na drugiego człowieka. Prawdziwe słuchanie polega na zainteresowaniu rozmówcą, na zauważeniu nie tylko tego, co mówi, ale tego, co chce powiedzieć oraz dawaniu mu do zrozumienia, że jest naprawdę słuchany. Czasem nie jest to łatwe. Jest bowiem wiele przeszkód, które utrudniają lub uniemożliwiają słuchanie. To m.in. przyjmowanie postawy pouczającego, czy też skupienie się tylko na sobie. Nie znaczy to, że nie można tego zmienić. O to właśnie chodzi w Spotkaniach.

Piękną odpowiedź usłyszeliśmy w świadectwie małżonków, którzy najpierw korzystali z terapii, a następnie przyjechali na „Małżeński Dialog”. – Pytaliśmy Boga czy zrobiliśmy wszystko? Czy przyjęliśmy od Niego zaproszenie? To On może nam przynieść uzdrowienie. On jest kluczem do wszystkiego.

To, co prawdziwe jest często trudne. Trzeba o to zawalczyć. Potwierdzeniem są kolejne, piękne słowa pary małżeńskiej: – Nigdy nie umieliśmy nazywać uczuć. Jednak doświadczenie Spotkań Małżeńskich pokazało, że jest to jednak możliwe. Jest radość.

Do odkrywania radości w dialogu zachęcamy małżonków oraz pary przygotowujące się do małżeństwa. „Spotkania Małżeńskie” odbywają się na terenie naszej diecezji kilka razy w roku. Informacje można odnaleźć na stronie: www.spotkaniamałżeńskie.pl .

– Nie wiem, czy bez tych wspólnie spędzonych chwil, oderwania się od świata, skupienia na dialogu z żoną byłbym w stanie iść tą drogą? Pewnie nie. Widzę to po trudnościach, jakie wciąż mi to sprawia. „Spotkania Małżeńskie” wciąż upewniają mnie, że można się tych zasad nauczyć i dają mi nadzieję zmiany na lepsze – wyznał jeden z uczestników.

Tagi:
spotkania małżeńskie

Jak wymodlić sobie małżeństwo?

2019-12-04 07:37

Anna Bandura
Edycja małopolska 49/2019, str. VI

Ania zamiast iść na potańcówkę, po Mszy św. została w kościelnej ławce. Gdy wierni opuszczali świątynię, Ania zamknęła oczy i zaśpiewała: „duszo ma Pana chwal... oddaj Bogu cześć”. Nie zauważyła, że tuż przed nią siedział Rafał. „Hej, pięknie śpiewasz” – powiedział. Tak zaczęła się miłosna historia dwóch osób, które w październikowy wieczór postanowiły zawierzyć swoje serce Bogu na Mszy św. o dobrego męża i dobrą żonę

Łukasz Cinal
Ania i Rafał poznali się na Mszy św. o dobrego męża i dobrą żonę w październiku 2018 r.

Kościół św. Szczepana pęka w szwach. Młodzi, którzy nie zmieścili się w świątyni, modlą się na schodach. Mimo późnej godziny i jesiennej aury uczestnicy z uwagą słuchają konferencji ks. Sławomira Półtoraka, który już od 5 lat głosi słowo na Mszach św. o dobrego męża i dobrą żonę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dzieją się cuda

2019-06-12 09:02

Jolanta Marszałek
Niedziela Ogólnopolska 24/2019, str. 20-21

Od kilku miesięcy w parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu znajdują się relikwie św. Szarbela z Libanu. I dzieją się cuda. Ludzie doznają wielu łask, także uzdrowienia. Jedną z uzdrowionych jest Barbara Koral – żona Józefa, potentata w branży produkcji lodów, i matka trójki dzieci. Cierpiała na raka trzustki, po którym nie ma śladu. 17 maja br. publicznie podzieliła się swoim świadectwem

Wikipedia

W październiku ub.r. wykryto u mnie nowotwór złośliwy trzustki – opowiada Barbara Koral. – Przeżyłam szok. Ale głęboka wiara i ufność w łaskawość Boga wyjednały mi pokój w sercu. Leżałam w szpitalu w Krakowie przy ul. Kopernika, nieopodal kościoła Jezuitów. Dzieci i mąż byli ze mną codziennie. Modliliśmy się do Jezusa Przemienionego za wstawiennictwem św. Jana Pawła II oraz św. Szarbela. Zięć Piotr przywiózł od znajomego księdza płatek nasączony olejem św. Szarbela. Codziennie odmawialiśmy nowennę i podczas modlitwy pocierałam się tym olejem. Czułam, że mając św. Szarbela za orędownika, nie zginę – wyznaje.

Przypadek beznadziejny

Operacja trwała ponad 6 godzin. Po otwarciu jamy brzusznej większość lekarzy odłożyła narzędzia i odeszła od stołu, stwierdziwszy, że przypadek jest beznadziejny. Jednak profesor po kilku minutach głębokiego namysłu wznowił operację. Usunął raka. Operacja się udała.

– Byłam bardzo osłabiona – opowiada p. Barbara – tym bardziej że 3 tygodnie wcześniej przeszłam inny zabieg, również w pełnej narkozie. Nic nie jadłam i czułam się coraz słabsza.

W trzeciej dobie po operacji chora dostała wysokiej gorączki, dreszczy. Leżała półprzytomna i bardzo cierpiała. – Momentami zdawało mi się, że ktoś przecina mnie piłą na pół. Zwijałam się wtedy w kłębek i modliłam cichutko do Pana Boga z prośbą o pomoc w cierpieniu i ulgę w niesieniu tego krzyża.

Lekarze robili, co mogli. Podawali leki w zastrzykach, kroplówkach, by wzmocnić chorą. Nic nie działało. Pobrano krew na badanie bakteryjne. Okazało się, że jest zakażenie bakterią szpitalną, bardzo groźną dla organizmu. Zdrowe osoby zakażone tą bakterią mają 50-procentową szansę na przeżycie. Chorzy w stanie skrajnego wycieńczenia są praktycznie bez szans.

Zawierzenie Bogu

– Rozmawiałam z Bogiem – opowiada p. Barbara. – Pytałam Go, czy po tym, jak wyrwał mnie ze szponów śmierci w czasie operacji, teraz przyjdzie mi umrzeć. Prosiłam z pokorą i ufnością: „Panie Jezu, nie wypuszczaj mnie ze swoich objęć. Uzdrów mnie, kochany Zbawicielu”. Całym sercem wołałam w duchu: „Jezu, zawierzam się Tobie, Ty się tym zajmij!”.

W tym czasie parafia pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu, do której należy rodzina Koralów, czekała na relikwie św. Szarbela (relikwie pierwszego stopnia – fragment kości). Przywiózł je z Libanu poprzedni proboszcz – ks. Andrzej Baran, jezuita, który był tam na pielgrzymce wraz z kilkoma parafianami. Zawieźli też spontanicznie zebraną przez ludzi ofiarę dla tamtejszych chrześcijan. Wiadomo bowiem, że św. Szarbel jest szczególnie łaskawy dla tych, którzy modlą się za Liban. Relikwie, zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem, miały trafić do ks. Józefa Maja SJ w Krakowie. On zgodził się przekazać je do Nowego Sącza i osobiście je tam w styczniu br. zainstalował.

Interwencja św. Szarbela

– W dniu, w którym pojechałem po relikwie do Krakowa – opowiada ks. Józef Polak, jezuita, proboszcz parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu – wstąpiłem do naszej WAM-owskiej księgarni, żeby nabyć jakąś pozycję o św. Szarbelu, bo przyznam, że sam niewiele o nim wiedziałem. Wychodząc z księgarni, spotkałem Józefa Korala z córką. Wiedziałem, że p. Barbara jest bardzo chora. Opowiedzieli mi, że wracają ze szpitala i że sytuacja jest bardzo poważna. Relikwie miałem ze sobą od dwóch godzin. Niewiele się zastanawiając, poszliśmy na oddział.

– W pewnym momencie usłyszałam głos męża – opowiada p. Barbara. – Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież był u mnie przed chwilą i razem z córką poszli do kościoła obok szpitala na Mszę św. Po chwili zobaczyłam męża i córkę. Już nie byli przygnębieni i smutni. Twarze rozjaśniał im szeroki uśmiech. Razem z nimi był ksiądz proboszcz Józef Polak. Przyniósł ze sobą do szpitala relikwie św. Szarbela...

Ksiądz wraz z obecnymi odmówił modlitwę do św. Szarbela. Następnie podał chorej do ucałowania relikwiarz. – Już w trakcie modlitwy nie czułam bólu – wyznaje p. Barbara. – Stałam się bardziej przytomna. Kiedy ucałowałam kości św. Szarbela, nie myślałam, czy to będzie uzdrowienie – ja byłam tego pewna. Nie mam pojęcia, skąd się wzięła ta pewność.

Święty kontra bakterie

– Gdy wchodziłem do szpitala – opowiada ks. Polak – wiedziałem, że na oddziale jest jakieś zakażenie. Podałem p. Barbarze relikwiarz do ucałowania. Zobaczyła to pielęgniarka. Wyjęła mi relikwiarz z ręki, spryskała go jakimś środkiem i włożyła pod wodę. „Co pani robi?” – zapytałem. „Muszę to zdezynfekować”. „Ale on nie jest wodoszczelny” – wyjaśniłem, nie wiedząc, że chodzi jej o to, by zewnętrzne bakterie się nie rozprzestrzeniały. To był koniec wizyty.

Następnego dnia rano okazało się, że na oddziale bakterii już nie było. To był kolejny „cud” św. Szarbela. Badania z krwi potwierdziły, że również chora nie ma w sobie bakterii. Lekarze w zdumieniu patrzyli na wyniki. Dla pewności powtórzyli badania.

– Byłam zdrowa – opowiada p. Barbara. – Powoli zaczęłam nabierać siły i radości życia. Cała moja rodzina i przyjaciele, którzy byli ze mną w czasie choroby, którzy wspierali mnie modlitwą i dobrym słowem, są wdzięczni św. Szarbelowi. Błogosławimy go za to, że się mną zajął, że uprosił dla mnie u Boga Wszechmogącego łaskę uzdrowienia. Bogu niech będą dzięki i św. Szarbelowi!

Wiara w orędownictwo

W parafii pw. Ducha Świętego w Nowym Sączu w trzecie piątki miesiąca o godz. 18 odprawiana jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie, następnie mają miejsce: adoracja, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, namaszczenie olejem św. Szarbela i ucałowanie relikwii świętego. Wielu ludzi przychodzi i prosi o jego wstawiennictwo. Św. Szarbel jest niezwykle skutecznym świętym, wyprasza wiele łask, pokazuje, że pomoc Boga dla ludzi, którzy się do Niego uciekają, może być realna. – Nie ma jednak żadnej gwarancji, że ten, kto przyjdzie do św. Szarbela, będzie natychmiast uzdrowiony – przyznaje ks. Józef Polak. – Czasami to działanie jest inne. Łaska Boża działa według Bożej optyki, a nie naszych ludzkich życzeń. Święci swoim orędownictwem mogą ludzi do Kościoła przyciągać i to czynią, także przez cuda. Wystarczy popatrzeć, jak wiele osób uczestniczy w Mszach św. z modlitwą o uzdrowienie.

* * *

Ojciec Szarbel Makhlouf

maronicki pustelnik i święty Kościoła katolickiego. Żył w XIX wieku w Libanie

23 lata swojego życia spędził w pustelni w Annaja. Tam też zmarł.

Po pogrzebie o. Szarbela miało miejsce zadziwiające zjawisko. Nad jego grobem pojawiła się niezwykła, jasna poświata, która utrzymywała się przez wiele tygodni. Łuna ta spowodowała, że do grobu pustelnika zaczęły przybywać co noc rzesze wiernych i ciekawskich. Gdy po kilku miesiącach zaintrygowane wydarzeniami władze klasztoru dokonały ekshumacji ciała o. Szarbela, okazało się, że jest ono w doskonałym stanie, zachowało elastyczność i temperaturę osoby żyjącej i wydzielało ciecz, którą świadkowie określali jako pot i krew. Po umyciu i przebraniu ciało o. Szarbela zostało złożone w drewnianej trumnie i umieszczone w klasztornej kaplicy. Mimo usunięcia wnętrzności i osuszenia ciała zmarłego dalej sączyła się z niego substancja, która została uznana za relikwię. Różnymi sposobami próbowano powstrzymać wydzielanie płynu, ale bezskutecznie.

W ciągu 17 lat ciało pustelnika było 34 razy badane przez naukowców. Stwierdzili oni, że zachowuje się w nienaruszonym stanie i wydziela tajemniczy płyn dzięki interwencji samego Boga.

W 1965 r., pod koniec Soboru Watykańskiego II, o. Szarbel został beatyfikowany przez papieża Pawła VI, a 9 października 1977 r. – kanonizowany na Placu św. Piotra w Rzymie. Kilka miesięcy przed kanonizacją jego ciało zaczęło się wysuszać.

Od tej pory miliony pielgrzymów przybywają do grobu świętego, przy którym dokonują się cudowne uzdrowienia duszy i ciała oraz nawrócenia liczone w tysiącach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kard. Marx: Unia Europejska znajduje się w „trudnym momencie”

2019-12-11 14:40

tom (KAI/KNA) / Bruksela

UE znajduje się obecnie w „trudnym momencie” - uważa przewodniczący Konferencji Episkopatu Niemiec, kard. Reinhard Marx. "Ma tendencję do skupiania się na interesach państw członkowskich, a nie na dobru wspólnym" - powiedział kard. Marx podczas debaty we wtorek wieczorem w Brukseli w której wzięli udział kard. Juan José Omella, arcybiskup Barcelony Barcelony i kard. Jozef De Kesel, arcybiskup Mechelen-Bruksela. Niemiecki purpurat zaapelował o przezwyciężenie "fazy interesów narodowych". „Projekt UE jeszcze się nie zakończył a koncepcja multilateralizmu nie należy jeszcze do przeszłości" - zaznaczył.

Marian Sztajner

Arcybiskup Monachium zaproponował także, aby w centrum dyskusji zamieścić kwestię "nowej moralności seksualnej rodziny". Dodał, że „życzyłby sobie jasnej odpowiedzi na tematy z nią związane, choć czasami jest to niemożliwe”. Jego zdaniem należy na nowo sformułować znaczenie tej moralności”. "Jestem na wpół optymistą, że może się to udać. Ważne jest uwzględnienie różnych sytuacji. Należy dostrzec istniejące zmiany jakie zaszły w tej dziedzinie" - powiedział kard. Marx.

Z kolei kard. Omella apelował o odpowiednie przyjmowanie uchodźców i zapewnienie im możliwości integracji. „Nie możemy zapominać, że jesteśmy krajem imigrantów” - powiedział hiszpański kardynał.

Natomiast kard. De Kesel pozytywnie ocenił obecność muzułmanów w Europie. "W kontekście świeckiego społeczeństwa są oni przede wszystkim ludźmi wierzącymi. Niemniej ważne jest, aby muzułmanie nauczyli się integrować w pluralistycznym społeczeństwie" - zaznaczył arcybiskup Mechelen-Bruksela.

Zdaniem kard. De Kesela dyskusja na temat aborcji, która toczy się w Belgii od dłuższego czasu, nie powinna być traktowana jako tylko kwestia religijna ponieważ ten problem dotyczy wszystkich ludzi i w tym kontekście musi być przedyskutowany.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem