Reklama

Czas na pracę u podstaw

O niedostatku misyjności i trudnej drodze tworzenia świeckich mediów prawicowo-konserwatywnych ze Sławomirem Siwkiem rozmawia Wiesława Lewandowska

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – Należy Pan do tych polityków nurtu konserwatywnego III RP, którzy nigdy nie bagatelizowali formacyjnej i misyjnej roli mediów w kształtowaniu nowej rzeczywistości po 1989 r.; próbował Pan takie media tworzyć. Czy mógłby Pan dziś odpowiedzieć na pytanie, dlaczego większość inicjatyw medialnych po stronie prawicowo-konserwatywnej kończyła się fiaskiem? Dlaczego było tak trudno?

SŁAWOMIR SIWEK: – Jak dziś sądzę, po pierwsze dlatego, że nie można było przecież tego tworzenia nowych mediów wyłączyć z bezwzględnie obowiązującego mechanizmu finansowego, a my nie zawsze w owym czasie mieliśmy wyobrażenie o skali kosztów nawet najdrobniejszych przedsięwzięć medialnych. Nie zawsze też tego rodzaju inicjatywy miały mocne oparcie polityczne, odpowiednio szerokie środowisko ideowe i intelektualne. Po drugie – zbyt potężne wówczas siły, także dawnej policji politycznej, wszystkimi sposobami starały się nie dopuścić do powstania prawicowej silnej formacji politycznej, a co za tym idzie – jej domu medialnego.

– Mimo to politycznych motywacji do tworzenia „swoich” mediów chyba nie brakowało?

– To prawda, chociaż trzeba zaznaczyć, że wcale nie chodziło nam o tworzenie tzw. organów jakiejkolwiek partii na wzór „Trybuny Ludu”, bo tego nienawidziliśmy. Wręcz przeciwnie – marzyły się nam naprawdę wolne media, ale takie, w których również prawicowo-konserwatywny głos mógłby też być słyszalny.

– Dlaczego to się nie udawało, podczas gdy inni rośli w siłę?

– Inicjatyw politycznych po stronie konserwatywnej, chrześcijańsko-demokratycznej po 1989 r. było tak wiele, że wszystkie razem były słabe, ale też każda z osobna próbowała, bezskutecznie, szczęścia z jakimiś własnymi mediami, co jednak wciąż przypominało raczej wydawnictwa podziemne... Tragicznie brakowało pieniędzy. Ja osobiście po raz pierwszy na przełomie 1989/90 potknąłem się o ten właśnie problem, gdy dostałem propozycję, a właściwie zostałem oddelegowany przez abp. Bronisława Dąbrowskiego – w latach 80. byłem pracownikiem Biura Prasowego Episkopatu Polski – do stworzenia pisma dla reaktywowanej po Okrągłym Stole „Solidarności” Rolników Indywidualnych.

– I nie udało się!

– Udało się na dożynki 3 września 1989 r. wypuścić tygodnik, ale od samego początku wiedziałem, że długo nie pociągniemy. „Solidarność” RI po prostu nie miała pieniędzy; wzięliśmy kredyt. Aby go spłacić, powinniśmy wydawać 100 tys. egzemplarzy, co wówczas wydawało się teoretycznie możliwe, jako że był jeszcze popyt na prasę solidarnościową, a ponadto od początku miałem wsparcie krajowego duszpasterza rolników bp. Romana Andrzejewskiego – z którym później, aż do jego śmierci, miałem szczęście współpracować – a więc uruchomione były duszpasterstwa w całej Polsce, dzięki nim mógł się odbywać kolportaż, bo na sprzedaż przez kioski nie można było liczyć. Okazało się jednak, że zainteresowanie czytelników było coraz mniejsze...

– Dlaczego?

– Chyba przede wszystkim dlatego, że z biegiem miesięcy i ciężkich reform Balcerowicza, za które w dużym stopniu płaciła wieś, hasło „solidarność” traciło społeczne zaufanie. Dzisiaj to wiemy, wtedy nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. A poza tym pojawiała się już ta bardziej kolorowa konkurencja, a my z braku pieniędzy nie mogliśmy sprostać oczekiwaniom.

– Inni sobie jakoś radzili...

– A my tylko naiwnie liczyliśmy na wsparcie z funduszy na rozwój demokracji w krajach byłego imperium sowieckiego, stworzonych w Stanach Zjednoczonych m.in. dla całej polskiej prasy solidarnościowej... Te pieniądze wpłynęły do Polski. Przedstawicielka tego funduszu, którą gościłem w naszym tygodniku, powiedziała mi wprost, że wszystkie otrzymał Adam Michnik i to on je dzielił. Niestety, szefowie „Solidarności” RI odeszli z kwitkiem ze spotkania z panem Michnikiem. Próbowaliśmy więc sami jakoś ratować sytuację, stworzyliśmy Fundację „Solidarna Wieś”, aby łatwiej organizować fundusze, zaproponowaliśmy Związkowi przejęcie tytułu, ale wkrótce doszło do zawirowań personalnych w „Solidarności” RI i nowy jej szef Gabriel Janowski nie zaakceptował naszych propozycji. „Tygodnik Rolników «Solidarność»” upadł. Fundacja wydała wówczas „Tygodnik Rolników «Obserwator»” – pismo skierowane wprost do duszpasterstwa rolników. Z jego sprzedaży do Fundacji Prasowej napłynęły pierwsze pieniądze. Tygodnik udało się utrzymać przez prawie 20 lat! Zawiesiliśmy jego wydawanie po śmierci bp. Romana Andrzejewskiego. Dzisiaj ukazuje się okazjonalnie.

– Ale już na początku lat 90. ubiegłego wieku powstał pomysł znalezienia szerszej platformy współpracy, czyli utworzenia Fundacji Prasowej „Solidarność”, co też nie do końca się udało.

– Wspólnie ze śp. bp. Andrzejewskim wyobraziliśmy sobie, że można by stworzyć naprawdę silną fundację, która będzie organizowała pomoc finansową dla dwóch poważnych solidarnościowych tytułów – dla „Tygodnika Rolników «Solidarność»” i dla „Tygodnika «Solidarność»”. Z tym pomysłem poszedłem do Jarosława Kaczyńskiego – byłem członkiem Porozumienia Centrum – który również miał już swoją koncepcję powołania tego rodzaju fundacji. Później jednak musiało dojść do rozdzielenia obu tych pomysłów, głównie dlatego, że w naszym chodziło o to, by wydawane przez fundację pisma realizowały przede wszystkim pracę formacyjną, a nie polityczną. Wtedy z Fundacji Prasowej „Solidarność” wyodrębniła się Fundacja „Nowe Państwo”, która wydawała tygodnik polityczny o tym samym tytule, ja zaś pozostałem przy Fundacji „Solidarna Wieś” i przy „Obserwatorze”. Fundacja Prasowa godna jest osobnego opisania, bo to historia trudnego czasu po 1989 r. Może kiedyś to zrobię...

– I takie to właśnie były losy – ustawiczne rozchodzenie się i rozsypywanie, niemożność zjednoczenia potencjału – bodaj wszystkich ówczesnych inicjatyw medialnych po konserwatywnej stronie Solidarności?

– Powiedziałbym nawet, że jeszcze smutniejsze. Naliczyłem ok. 15 rozmaitych inicjatyw odtwarzania czy też tworzenia chrześcijańskiej demokracji po 1989 r.; wszystkie te ugrupowania miały ambicje wydawania gazet. Na przeszkodzie zawsze stawały: słabość polityczna, brak pieniędzy, działania agentury... W przypadku wspomnianych tygodników rolniczych mieliśmy przynajmniej duchowe wsparcie i błogosławieństwo Episkopatu Polski... Natomiast prawdą jest, że nawet te nieco silniejsze prawicowe formacje zawsze były na jakby z góry przegranych pozycjach. Nawet wtedy, gdy w 1990 r. zaczęły uczestniczyć w podziale schedy po RSW Prasa-Książka-Ruch.

– A jednak podnoszony był zarzut, że wówczas skorzystały – dokładnie Porozumienie Centrum – zbyt wiele!

– Chciałbym tu ostro powiedzieć: nie jest prawdą to, co nam zarzucano przez dłuższy czas, że Fundacja Prasowa „Solidarność” uwłaszczyła się na majątku RSW, otrzymawszy za darmo „Ekspres Wieczorny” i jego drukarnię. Fakty są takie, że myśmy to wszystko kupili; wystartowaliśmy w przetargu i wcale nie byliśmy pewni wygranej.

– Ale przecież wiadomo, że nastąpił wtedy cichy podział schedy po RSW: oni (wówczas grupa wokół premiera Mazowieckiego, w tym Ruch Młodej Polski i gdańscy liberałowie) biorą „Życie Warszawy”, wy (Porozumienie Centrum) – „Ekspres Wieczorny”...

– To prawda, na podstawie niepisanych uzgodnień z rządem Mazowieckiego doszło do takiego nieformalnego porozumienia, ale mimo to nie było nam łatwo. Wydawało się, że to „wzięcie” popularnej popołudniówki jest dobrą decyzją, że da się ten tytuł przekształcić w odpowiadające nam ambitne pismo programowe. A to było po prostu niemożliwe!

– Dlaczego?

– Popołudniówki nie da się przeobrazić w poważną gazetę, bo jej czytelnicy tego nie kupią.

– Byliście dość naiwni...

– Chyba tak... Jedynym pożytkiem z całego tego zakupu – zaznaczam, że głównie za pieniądze z kredytu zaciągniętego przeze mnie w Paryżu – okazała się drukarnia, choć była w opłakanym stanie technicznym. Musieliśmy się więc w końcu pozbyć „Ekspresu”, z którego mimo wysiłków Jarosława Kaczyńskiego nie udało się nijak zrobić formacyjnego pisma politycznego. Jednak do 1993 r. wydawało nam się, że zarówno w polityce, jak i w dziedzinie mediów uda nam się jeszcze wiele osiągnąć. Nie braliśmy zupełnie pod uwagę tego, że nasi przeciwnicy (Agora oraz środowiska postkomunistyczne) zrobią wszystko, żeby nam to uniemożliwić; najłatwiej było zablokować dostęp do mediów. Działalność wydawnicza – a zwłaszcza tworzenie domu medialnego przez Fundację Prasową „Solidarność” – mogłaby być dla nich śmiertelnym zagrożeniem. Byliśmy więc skazani na zniszczenie.

– Ale też chyba po trosze nie bez własnej winy?

– To prawda. Po naszej stronie zawsze było zbyt dużo ideałów, zbyt dużo chciejstwa, brakowało natomiast twardego stąpania po ziemi, czyli myślenia o tym, jak zabezpieczyć przyszłość naszych inicjatyw – od politycznych po wydawnicze.

– W ostateczności przez długie lata, właściwie do całkiem niedawna, ta strona sceny politycznej była pozbawiona głosu. Triumfy święciła „Gazeta Wyborcza”, wspomagana chórem czasopism oraz gazet regionalnych wykupionych prawie bez reszty przez zagraniczne koncerny.

– Niestety, zbyt długo tak właśnie było. Dopiero całkiem niedawno ukazały się – skromne i mające jak zawsze za mało pieniędzy – media mówiące innym głosem niż ogólnie obowiązujący w III RP. Pojawia się jednak pytanie, czy Polacy – nie licząc pewnych zdeklarowanych ideowo, ale dość wąskich grup – chcą i są dziś w stanie słuchać z pełnym zrozumieniem tego innego głosu, skoro przez tyle lat byli tak metodycznie indoktrynowani na jedną, jedynie słuszną bezideową modłę. Mam tu niejakie obawy, obserwuję bowiem sytuację czytelniczą na wsi; niestety, rolnicy czytają dziś najchętniej kolorowe magazyny plotkarskie. Do tego zostali przyzwyczajeni.

– A więc może to najwyższy czas, by wrócić do pracy u podstaw?

– I to nie tylko wśród rolników! Namawiałbym rządzącą dziś partię do podjęcia się takiej właśnie pracy formacyjnej i rozpoczęcia jej od swoich członków i zwolenników, by w ten sposób naprawdę przekonać szersze kręgi społeczeństwa do myślenia o Polsce. Dobrze by było, aby jakaś siła społeczna zechciała się wreszcie naprawdę pochylić nad dorobkiem społecznego nauczania Kościoła, by umiała – nie tylko deklaratywnie – je spożytkować. A PiS chyba wciąż ma jakieś chadeckie aspiracje, bo „chadeckość” PO to przecież żart...

– Niestety, wydaje się, że tak rozumianą misję społeczną ignorują dziś niemal wszystkie media, także te zwane dziś w Polsce – chyba wciąż niesłusznie – publicznymi. Media publiczne w III RP zawsze były za to łakomym kąskiem politycznym, służyły raczej partyjnej propagandzie niż jakiejkolwiek misji. Jak próbował Pan tę misję przywracać w latach 2006-09, gdy uczestniczył Pan w zarządzaniu Telewizją Polską?

– Ważne było to, że znalazłem się w TVP z rekomendacji Prymasa Polski, a nie partii, co oczywiście powodowało pewne napięcia w Zarządzie Telewizji. W rozmowach z załogą zawsze podkreślałem, że zupełnie nie oczekuję jakichkolwiek deklaracji politycznych, ale i tak nie było łatwo. Każda nasza propozycja była ostro kontestowana, gdyż pracownicy nie wyobrażali sobie innego świata niż ten, który powstał przy Okrągłym Stole, byli więc raczej wierni naszym poprzednikom. A telewizja już wtedy została pozbawiona misyjności i była nastawiona na komercję. Mimo wszystko chyba jakoś udało mi się postawić na wyższym misyjnym poziomie Telewizję Polonia, uczestniczyłem też w tworzeniu TVP Info... Dążono wtedy do unicestwienia anten regionalnych, które pełniły ważne funkcje w społecznościach lokalnych. Udało się je uratować. Chciałem też stworzyć wewnątrz telewizji jej własne centrum produkcji, aby przerwać wypływ pieniędzy na zewnątrz, tego jednak nie zdołałem już dokończyć... Telewizja publiczna wciąż ma kłopoty finansowe.

– Skoro przez prawie 30 lat nikt sobie nie radzi z mediami publicznymi i wciąż są one kością niezgody, to może należałoby je zlikwidować lub odsprzedać zagranicznym koncernom?

– Proszę nawet tak nie żartować! Bywało już o krok od takiego rozwiązania. I niemal doprowadzono je do upadku. Mam nadzieję, że determinacja obecnego rządu zatrzyma tę degrengoladę. Ale teraz nie jest to łatwe.

1. Po kim Karol Wojtyła otrzymał imię?

2. Podaj datę urodzin Jana XXIII.

3. Kto wywarł największy wpływ na duchowość młodego Karola Wojtyły?

4. Jakie było zawołanie papieskie Jana Pawła II?

5. Gdzie urodził się papież Jan XXIII?

6. Jakiego kraju nie odwiedził Jan Paweł II podczas pielgrzymek zagranicznych?

7. Jak miała na imię matka Jana XXIII?

8. Jaki był hymn VI Światowych Dni Młodzieży w Częstochowie?

9. Kto był rzecznikiem prasowym Jana Pawła II?

10. Ile rodzeństwa miał Jan XXIII?

11. Podczas której z pielgrzymek do Polski Jan Paweł II nie był w Częstochowie na Jasnej Górze?

12. Ile adhortacji napisał Jan Paweł II?

13. Ilu błogosławionych wyniósł na ołtarze papież Jan XXIII?

14. Jakiego świętego nie beatyfikował Jan Paweł II?

15. W którym mieście w Polsce Jan Paweł II spotkał się z dziećmi pierwszokomunijnymi?

16. Ile lat trwał pontyfikat papieża Jana XXIII?

17. Który kardynał przewodniczył uroczystościom pogrzebowym Jana Pawła II?

18. Jak się nazywał sekretarz Jana XXIII?

19. Który papież mianował Karola Wojtyłę biskupem?

20. Kiedy rozpoczął się proces beatyfikacyjny papieża Jana XXIII?

Aby zobaczyć wynik musisz odpowiedzieć na wszystkie pytania

2016-10-05 08:29

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

"Tragiczna skala śmierci” w Wieliej Brytanii z powodu wzrostu aborcji

2020-09-20 08:35

[ TEMATY ]

aborcja

Wielka Brytania

Brytyjscy biskupi odnotowują „tragiczną skalę śmierci” z powodu wzrostu liczby aborcji. Dane zdrowotne pokazują, że w pierwszych sześciu miesiącach 2020 roku przeprowadzono 109.836 aborcji

Biskupi katoliccy powiedzieli, że są rozczarowani liczbami pokazującymi aborcje w Anglii i Walii na najwyższym odnotowanym poziomie.

Statystyki opublikowane 10 września przez Departament Zdrowia ujawniły, że w pierwszych sześciu miesiącach 2020 roku wykonano 109 836 aborcji.

Liczby te reprezentują wzrost o prawie 4300 w tym samym okresie z 2019 r., w którym odnotowano 200.608 aborcji, najwięcej odnotowano w Anglii i Walii.

W oświadczeniu z 11 września Konferencja Episkopatu Anglii i Walii powiedziała: „Odnotowujemy tragiczną skalę śmierci tak wielu nienarodzonych dzieci z głębokim smutkiem i żalem”.

„To bardzo rozczarowujące, że tak wiele matek odczuło, że nie mogą donosić ciąży, i nie możemy się doczekać czasu, kiedy kobiety otrzymają autentyczne wsparcie, którego potrzebują, aby mieć dzieci bez względu na ich sytuację” - dodaje oświadczenie.

Right to Life, grupa lobbystów pro-life, stwierdziła w oświadczeniu z 10 września, że wzrost ten zbiegł się z tymczasowym środkiem

umożliwiającym tak zwane aborcje medyczne Zrób-to-sam w prywatnych domach podczas lockdown-u.

Polityka ta wprowadzona w marcu była krytykowana przez biskupów. Od tego czasu rząd ogłosił, że rozważa utrzymanie planu aborcji w domu po zniesieniu innych tymczasowych środków przeciwko pandemii.

Wcześniej we wrześniu statystyki aborcyjne opublikowane przez Public Health Scotland pokazały, że liczba aborcji przeprowadzonych w Szkocji w 2019 roku była drugą najwyższą w historii.

Liczby pokazały ponad 13 500 aborcji, najwięcej od 2008 roku.

https://www.ucanews.com/news/british-bishops-note-tragic-loss-of-life as-abortions-increase/89522

1. Po kim Karol Wojtyła otrzymał imię?

2. Podaj datę urodzin Jana XXIII.

3. Kto wywarł największy wpływ na duchowość młodego Karola Wojtyły?

4. Jakie było zawołanie papieskie Jana Pawła II?

5. Gdzie urodził się papież Jan XXIII?

6. Jakiego kraju nie odwiedził Jan Paweł II podczas pielgrzymek zagranicznych?

7. Jak miała na imię matka Jana XXIII?

8. Jaki był hymn VI Światowych Dni Młodzieży w Częstochowie?

9. Kto był rzecznikiem prasowym Jana Pawła II?

10. Ile rodzeństwa miał Jan XXIII?

11. Podczas której z pielgrzymek do Polski Jan Paweł II nie był w Częstochowie na Jasnej Górze?

12. Ile adhortacji napisał Jan Paweł II?

13. Ilu błogosławionych wyniósł na ołtarze papież Jan XXIII?

14. Jakiego świętego nie beatyfikował Jan Paweł II?

15. W którym mieście w Polsce Jan Paweł II spotkał się z dziećmi pierwszokomunijnymi?

16. Ile lat trwał pontyfikat papieża Jana XXIII?

17. Który kardynał przewodniczył uroczystościom pogrzebowym Jana Pawła II?

18. Jak się nazywał sekretarz Jana XXIII?

19. Który papież mianował Karola Wojtyłę biskupem?

20. Kiedy rozpoczął się proces beatyfikacyjny papieża Jana XXIII?

Aby zobaczyć wynik musisz odpowiedzieć na wszystkie pytania

CZYTAJ DALEJ

Laos: chrześcijanie muszą wyznawać swoją wiarę w ukryciu

2020-09-21 11:26

[ TEMATY ]

prześladowania

Pomoc Kościołowi w Potrzebie/www.pkwp.org

Chrześcijanie w Laosie nadal doświadczają różnych form nękania i dyskryminacji, co zmusiło wielu z nich, w tym katolików, do potajemnego wyznawania swej wiary. Zwracają na to uwagę zagraniczne organizacje chrześcijańskie zwłaszcza po zamieszczeniu w internecie 14 września zdjęcia, na którym 9 młodych mężczyzn ukrytych w lesie wśród wysokich drzew, modli się ze złożonymi rękami.

Wyznawcy Chrystusa, mieszkający na obszarach wiejskich, twierdzą, że muszą praktykować wiarę w takich właśnie okolicznościach, ponieważ otwarte jej wyznawanie może ich narazić na prześladowania ze strony ich niechrześcijańskich sąsiadów. Poinformowała o tym niedawno organizacja Open Doors International, badająca sytuację chrześcijan na świecie i pomagająca prześladowanym w ponad 70 krajach.

„Dwa miesiące temu pozostali mieszkańcy wioski zagrozili tym wierzącym, że wyrzucą ich ze swej wspólnoty z powodu ich wiary” – skarżyli się miejscowi chrześcijanie. W tej sytuacji wierni nie mogli już spotykać się na modlitwie w swojej wiosce, nie poddali się jednak i zaczęli szukać innych sposobów oddawania czci Bogu potajemnie, na ile jest to możliwe – stwierdza raport Open Doors.

Trudna sytuacja tych ludzi odzwierciedla powszechne uprzedzenia wobec chrześcijan w tym siedmiomilionowym południowoazjatyckim państwie komunistycznym, w którym przeważają buddyści. Wyznawcy Chrystusa stanowią tam około 2 proc. miejscowej ludności, z czego połowa to katolicy.

Komunistyczny reżym Laosu zapewnia wprawdzie formalnie wszystkim obywatelom wolność religijną, ale w rzeczywistości mieszkańcy rutynowo odrzucają chrześcijan, a urzędnicy państwowi prześladują ich na różne sposoby. Rząd uchwalił niedawno dekret nr 238 o stowarzyszeniach, pozwalający władzom miejscowym ograniczać działalność związków obywatelskich i wyznaniowych, łącznie z Kościołami. Wykorzystuje się też inne przepisy w celu utrudniania praktyk religijnych, np. odprawiania nabożeństw, wyświęcania duchownych i swobodnego przemieszczania się wiernych.

„Rząd wykorzystuje całą machinę administracyjną, łącznie ze starszyzną wioskową, byleby tylko nie dopuścić do nawracania na chrześcijaństwo lub karząc tych, którzy się na to odważą” – podała organizacja, powołując się na niektórych miejscowych chrześcijan.

Ta szczególna dyskryminacja chrześcijaństwa wynika często z faktu, iż od dawna propaganda oficjalna przedstawia je jako religię obcą, wprowadzoną do kraju przez misjonarzy potęg kolonialnych, łącznie ze Stanami Zjednoczonymi. Prowadzona przez Waszyngton w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych wojna z Wietnamem spowodowała zniszczenie Laosu na dużą skalę podczas masowych nalotów wymierzonych w partyzantkę komunistyczną w dżungli.

Pewien wieśniak chrześcijański powiedział niedawno Radiu Wolna Azja (Free Asia), że za jego wiarę skarcił go pewien urzędnik. „Wasi ludzie wierzą w boga Ameryki, a czy pamiętasz, co Ameryka zrobiła naszemu krajowi?" – powiedział ów urzędnik.

Obrońcy praw człowieka udokumentowali wiele podobnych przypadków dyskryminacji laotańskich chrześcijan. Ich wiara „jest postrzegana jako religia amerykańska lub narzędzie misji mających na celu zachwianie reżymem w Vientiane” – twierdzą przedstawiciele amerykańskiej misji Głos Męczenników (The Voice of the Martyrs). Zwracają uwagę, że w kraju istnieją wprawdzie „kościoły domowe i budynki kościelne, ale zdecydowana większość z nich nie ma wyszkolonych duszpasterzy”. W większości wiosek nie wolno budować świątyń chrześcijańskich, a jeśli miejscowi przywódcy zauważą, że kościół domowy się rozwija, będą próbowali go powstrzymać — dodaje misja.

Według niej chrześcijanie często są pozbawieni nawet podstawowych praw. W razie oszustw np. przy kupnie ziemi lub w biznesie, często nie mogą dochodzić sprawiedliwości, ponieważ urzędnicy państwowi przymykają oczy na wiele przejawów nieuczciwości, jeśli ich ofiarami padają chrześcijanie — alarmują zagraniczni obrońcy praw człowieka.

„Chrześcijanie ogólnie mają trudności z utrzymaniem siebie i swoich rodzin, ponieważ często nie mogą znaleźć pracy, która w większości jest dostępna tylko za pośrednictwem rządu. Zwykle odmawia im się leczenia, dostępu do oświaty i innych usług socjalnych. Często zdarzają się aresztowania wiernych, które trwają średnio do tygodnia” – wskazują członkowie The Voice of the Martyrs.

1. Po kim Karol Wojtyła otrzymał imię?

2. Podaj datę urodzin Jana XXIII.

3. Kto wywarł największy wpływ na duchowość młodego Karola Wojtyły?

4. Jakie było zawołanie papieskie Jana Pawła II?

5. Gdzie urodził się papież Jan XXIII?

6. Jakiego kraju nie odwiedził Jan Paweł II podczas pielgrzymek zagranicznych?

7. Jak miała na imię matka Jana XXIII?

8. Jaki był hymn VI Światowych Dni Młodzieży w Częstochowie?

9. Kto był rzecznikiem prasowym Jana Pawła II?

10. Ile rodzeństwa miał Jan XXIII?

11. Podczas której z pielgrzymek do Polski Jan Paweł II nie był w Częstochowie na Jasnej Górze?

12. Ile adhortacji napisał Jan Paweł II?

13. Ilu błogosławionych wyniósł na ołtarze papież Jan XXIII?

14. Jakiego świętego nie beatyfikował Jan Paweł II?

15. W którym mieście w Polsce Jan Paweł II spotkał się z dziećmi pierwszokomunijnymi?

16. Ile lat trwał pontyfikat papieża Jana XXIII?

17. Który kardynał przewodniczył uroczystościom pogrzebowym Jana Pawła II?

18. Jak się nazywał sekretarz Jana XXIII?

19. Który papież mianował Karola Wojtyłę biskupem?

20. Kiedy rozpoczął się proces beatyfikacyjny papieża Jana XXIII?

Aby zobaczyć wynik musisz odpowiedzieć na wszystkie pytania

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję