Reklama

Aspekty

Miłosierna miłość zwycięża zło

Z ks. dr. Tomaszem Trębaczem rozmawia Kamil Krasowski

KAMIL KRASOWSKI: – Od lipca z nominacji bp. Tadeusza Lityńskiego pełni Ksiądz posługę egzorcysty diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Co należy do zadań diecezjalnego egzorcysty?

KS. DR TOMASZ TRĘBACZ: – Podstawowym zadaniem jest bycie w gotowości i do dyspozycji ludzi, którzy szukają i potrzebują pomocy egzorcysty. Często spotykam się z taką sytuacją, kiedy tutaj, do Kurii Biskupiej, dzwonią ludzie czy nawet (często) przychodzą osobiście, bez zapowiedzi, i mówią: „Byliśmy u naszego księdza, ale on powiedział, że się na tym nie zna” albo że „nie chce mieć z tym nic wspólnego; proszę szukać egzorcysty”. Myślę, że często taki lęk czy niechęć może wynikać po prostu z niewiedzy dotyczącej tematu diabelskiej ingerencji czy egzorcyzmów. Zawsze księżom mówię: „Większe rzeczy czynimy w konfesjonale, odpuszczając grzechy, posługując sakramentem, niż stojąc przy człowieku zniewolonym czy opętanym i sprawując egzorcyzm”. Natomiast tu, myślę, wchodzi w grę element zwykłej ludzkiej bojaźni, bo człowiek faktycznie nie wie, co go może spotkać, kiedy staje twarzą w twarz z upadłym aniołem, z demonem. Rzeczywiście zachowanie człowieka mocno zniewolonego czy opętanego może być różne, czasem nieprzewidywalne, ale to jest też kwestia opanowania, przyzwyczajenia i świadomości, że nie wszystko da się przewidzieć. Czasem trzeba też umieć działać spontanicznie, jednak zawsze przestrzegając rytów egzorcyzmu. Tak to wygląda. Powiem szczerze, że od chwili mianowania mnie przez bp. Tadeusza Lityńskiego egzorcystą praktycznie każdego dnia ktoś telefonuje, prosząc o pomoc, albo przychodzi do kurii. Nie wszystkie przypadki wymagają egzorcyzmów, w większości wystarcza modlitwa wstawiennicza, modlitwa o uwolnienie oraz kierownictwo duchowe. Przypomnę, że tych środków łaski może używać każdy kapłan.

– Zatem czy musiał już Ksiądz interweniować?

– Wiele razy.

– A co to były za przypadki?

– Tu bym wolał być dyskretny z tego względu, że ta posługa tego wymaga. Natomiast powiem, że co do jednego z przypadków, którym obecnie się zajmuję, podejrzewam, że może tam być poważna ingerencja złego ducha. Jednak na razie jesteśmy na etapie rozeznawania i modlitwy wstawienniczej. Żeby przejść do egzorcyzmu wielkiego, który zawiera wyraźną formę rozkazującą złemu duchowi opuścić ciało człowieka, muszę mieć pewność moralną, że rzeczywiście jest to opętanie. Na razie w tym konkretnym przypadku takiej pewności nie mam, ale co tydzień spotykam się z tą osobą, która przyjeżdża ze swoimi bliskimi na modlitwę. Diabeł czasem potrafi się długo ukrywać. Jest wytrzymały. Mogę powiedzieć, że jest to przypadek niełatwy, jeden z wielu. Natomiast generalnie zdarzają się zniewolenia, dręczenia albo obsesje, z którymi ludzie przychodzą. Nie potrzeba tu egzorcyzmów – potrzeba wyjaśnienia, ukierunkowania człowieka, a często wystarczy spowiedź święta generalna i ponowne rozbudzenie życia duchowego, żeby taka osoba miała świadomość, że najprostszą linią obrony przed zakusami złego ducha jest po prostu życie sakramentalne: regularna częsta spowiedź święta, częste przyjmowanie Komunii św., modlitwa, życie w łasce uświęcającej. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, tak powinien żyć każdy uczeń Chrystusa, każdy katolik.

– Jakimi narzędziami dysponuje egzorcysta, gdy przychodzi mu z osoby opętanej wyrzucić złego ducha? Jak wygląda takie zmaganie?

– Trochę inaczej niż przedstawiane jest to np. w horrorach (śmiech). Niektóre elementy się pokrywają, ale generalnie jest tak, że wiele rzeczy wygląda zupełnie inaczej. Podstawowym narzędziem – mówiąc od strony technicznej, które posiada egzorcysta – jest Rytuał egzorcyzmów. To wystarczające narzędzie do prowadzenia egzorcyzmów. Oprócz Rytuału, w praktyce – o czym też śp. ks. Gabriele Amorth często wspominał w swoich książkach albo też inni egzorcyści z dłuższą praktyką – egzorcysta, jak już powiedziałem, czasem musi umieć być spontaniczny. Diabeł jest przebiegły, należy pamiętać, że jest duchem, który posiada wolę i inteligencję, i to większą niż ludzka. On się nie stosuje do schematów, ma swoje pomysły, sposoby maskowania się, oszukiwania i dlatego nieraz oprócz Rytuału, który jest podstawą – gdzie są wszystkie modlitwy, począwszy od samego wstępu, poprzez część błagalną, aż do formy rozkazującej, później po część dziękczynną – egzorcysta może używać innych środków: wody egzorcyzmowanej, oleju egzorcyzmowanego, egzorcyzmowanej soli czy kadzidła. Na marginesie dodam, że niektóre demony są odporne na wodę święconą, ale już zapach egzorcyzmowanego kadzidła znoszą bardzo źle. Czemu tak jest? Tego nie wiemy. Czasami też korzysta się z pomocy świętych, przykładając święte relikwie do ciała osoby opętanej, odmawia się modlitwę różańcową albo litanię. Do trudniejszych przypadków zaprasza się osoby, które żyją pogłębionym życiem modlitewnym, osoby z grup parafialnych, zaufane, które wiedzą, z czym będą miały do czynienia, po to, żeby pomogły egzorcyście. Obowiązuje je dyskrecja. Podczas modlitwy nie wolno im się jednak włączać w przebieg egzorcyzmu, nie wolno im się też zwracać bezpośrednio do złego ducha ani wypowiadać żadnych formuł rozkazujących. W trudnych przypadkach zaleca się odprawić Mszę św. w intencji osoby zniewolonej czy opętanej o łaskę uwolnienia. Taki przykład podają kroniki dotyczące św. Jana Pawła II, który odprawił Eucharystię w intencji Włoszki, z której opętaniem nie mogło sobie poradzić kilku egzorcystów. Nastąpiło uwolnienie tej kobiety. To nam pokazuje siłę modlitwy, sakramentów i potęgę Eucharystii, w której sam Chrystus modli się za nas i ofiaruje się Bogu Ojcu. Pamiętajmy też, że egzorcyzmy są sakramentaliami. Opierają się na wierze zarówno egzorcysty, jak i osób, które się modlą, towarzysząc osobie zniewolonej czy opętanej. Tak jak sakramenty działają „ex opere operato”, czyli mocą działającego przez nie Chrystusa, tak egzorcyzmy funkcjonują „ex opere operatis”, czyli zakładają wiarę osoby sprawującej i przyjmującej. Często proszę osoby z grupy Odnowy w Duchu Świętym, której jestem opiekunem, żeby swoją modlitwą otaczały osoby, które Pan Bóg do mnie przysyła. Zły duch czasem może „szantażować” egzorcystę, żeby nie rozpoczął egzorcyzmów. Wtedy, żeby jakoś skruszyć jego moc, aby nie czynił fizycznej krzywdy osobie, którą dręczy, musi być „sztab modlitewny”, sztab ludzi, którzy będą się za osobę opętaną modlić, zanim się przystąpi do egzorcyzmu.

– Jak odróżnić opętanie przez demona od zaburzeń psychicznych?

– Dzisiaj czymś normalnym jest współpraca księdza egzorcysty z psychologiem czy psychiatrą. Korzystam z fachowej wiedzy i pomocy psychologów, psychiatrów, lekarzy, osób świeckich, które potrafią odwołać się do wiary. Jeśli nie stwierdzają żadnych zaburzeń psychicznych, nie stwierdzają choroby psychicznej, to potrafią powiedzieć jasno, że z medycznego punktu widzenia nie jest to depresja, schizofrenia czy jakaś inna jednostka chorobowa. Podawane leki nie działają lub wywołują skutki odwrotne. Wtedy lekarze mówią: „Tutaj kończy się nasza wiedza medyczna, tu kończy się nasze działanie, proszę iść do księdza”. To pomoc z medycznego punktu. Każdy egzorcysta ma też swoje sposoby, by sprawdzić, czy w danym przypadku występuje diabelska ingerencja.

– Jakie sfery życia człowieka są najczęściej oblegane, atakowane przez złego ducha? W jakich przestrzeniach najłatwiej otworzyć się na jego działanie?

– Zły duch uderza w człowieka na każdej płaszczyźnie. Bardzo często w przypadku ludzi młodych jest to problem zniewolenia przez narkotyki i sferę erotyczną człowieka. Są to często ludzie bardzo mocno uzależnieni od pornografii, którzy nie radzą sobie z własnym życiem, procesem dorastania, nie mają oparcia w środowisku rodzinnym, brakuje im wsparcia ze strony bliskich. Bardzo często pozostawieni sami sobie szukają pomocy – czasem trafiają do różnych sekt, nieraz jest to po prostu szukanie ze zwykłej ciekawości nowych doświadczeń, doznań itd. Takie sytuacje mogą otwierać furtkę dla złego ducha, który dzisiaj uderza szczególnie w rodzinę, w małżonków, w czystość człowieka i relacje międzyludzkie. Znane mi są przypadki ludzi, którzy ciekawi rozwoju duchowego, a raczej pseudoduchowego – mam tu na myśli jogę, buddyzm, hinduizm – praktykując coś, o czym tak naprawdę nie mieli pojęcia, doprowadzili się do zniewolenia lub dręczenia. Zajmuję się teraz osobą, która jest dręczona przez złego ducha. Dzieje się to z winy jej rodzica, który sam praktykując medytację Wschodu, zaszczepił ją także swojemu dziecku. Jeśli nie znamy danej „duchowości”, nie wiemy, na czym ona polega, czy jest w zgodzie z chrześcijańską koncepcją świata, człowieka, Boga, a zaczynamy ją praktykować, to możemy pootwierać do siebie te dojścia – ja nazywam je furtkami – które potem wykorzysta Zły, a pakiet jego możliwości szkodzenia jest naprawdę bardzo duży. Bardzo trudne do uwolnienia są przypadki, kiedy dziecko jest z winy rodziców dotknięte złem. Dlatego, że władza rodzicielska, podobnie jak i władza kapłańska, bardzo mocno oddziałuje na człowieka. W przypadku władzy rodzicielskiej w relacji rodzic – dziecko są to więzy krwi. Jeśli więc rodzic przeklina swoje dziecko i życzy mu wszystkiego, co najgorsze, to można śmiało powiedzieć, że otwiera w ten sposób furtkę dla złego ducha, władzą rodzicielską dopuszcza jego ingerencję. Spotkałem takich ludzi, którzy w dzieciństwie zostali przez swoich rodziców przeklęci, czy np. małżeństwa młodych ludzi, które zostały przeklęte przez ojca czy matkę, ponieważ nie były zgodne z ich wolą. Działy się różne rzeczy w ich domach. Druga sprawa to kiedy osoba duchowna, która ma władzę duchową, sakramentalną władzę nad człowiekiem, przeklina czy złorzeczy, nie życzy dobra drugiemu człowiekowi, też może doprowadzić do tego, że będą się działy złe rzeczy. Dlatego Jezus mówi: „Błogosławcie, nie złorzeczcie”. To jest mocna wskazówka.

– Ks. Gabriele Amorth powtarzał, że nie ma miejsca, gdzie nie działałby Szatan.

– Powiem tak, on chce działać wszędzie. Wpycha się też do Kościoła, w tym sensie, że posługuje się ludźmi. Kiedyś słuchałem konferencji ks. Piotra Glasa, egzorcysty posługującego w Anglii, który ze swojego doświadczenia mówił, że Szatan ma nawet do swojej dyspozycji ludzi pod koloratką. Szczególnie osoby konsekrowane, zakonne, księża, jeśli odchodzą od istoty życia kapłańskiego, życia konsekrowanego, odchodzą od modlitwy i zaczynają żyć w grzechu, są „łakomym kąskiem” dla złego ducha. Niekoniecznie muszą doświadczać opętania, ale mogą czynić dużo zła dla Kościoła, dla innych osób. Ks. Amorth często to podkreślał, że to działanie Szatana na tyle jest skuteczne i na tyle jest rozległe, na ile my mu pozwolimy. Jeśli człowiek chce żyć w świecie sacrum, żyć w łasce Bożej, to jednocześnie zamyka i ogranicza pole działania złego ducha. Podstawowym działaniem upadłego anioła, codziennym, które każdego z nas dotyczy, są pokusy do grzechu. Wszyscy jesteśmy kuszeni, każdego dnia, zawsze, i tak będzie do śmierci, do końca...

– Wielu ludzi, w tym także katolików, nie wierzy w istnienie Szatana, a prawdę o jego istnieniu uznaje za bajkę, mit czy wręcz folklor. Tymczasem jest to największe oszustwo ze strony złego ducha.

– Św. Siostra Faustyna w swoim „Dzienniczku” napisała, że do piekła najczęściej trafiają te dusze, które nie wierzyły, że ono istnieje. Abp Fulton J. Sheen powiedział kiedyś takie słowa: „Antychryst nie będzie nazywany antychrystem, gdyż nie miałby wówczas żadnych zwolenników. Nie będzie nosić czerwonych rajtuz, nie będzie zionąć siarką, nie będzie też dzierżyć wideł ani wymachiwać zakończonym strzałką ogonem niczym Mefistofeles w «Fauście». Ta maskarada pomogła szatanowi przekonać ludzi o swoim nieistnieniu. Gdy nikt go nie uznaje, tym większą ma on moc. Bóg określił samego siebie mianem «Ja, który jestem»; szatan definiuje siebie jako «ja, którego nie ma»”. Udaje mu się przekonać świat o swoim nieistnieniu. Wmówić, że nie chodzi tu o zło osobowe, a tylko jakiś symbol, że to jest tylko jakaś personifikacja, mityczna postać itd. Wtedy jest łatwiej działać, kiedy się przekona, że się realnie nie istnieje. Co ciekawe, sam Szatan nigdy nie zaprzeczył podczas żadnego z egzorcyzmów, że Pana Boga nie ma, że Pan Bóg nie istnieje. Można więc śmiało powiedzieć, że Szatan jest wierzący, ale niepraktykujący (śmiech). I co na to ci, którzy też się określają takim mianem...?

– Księdza posługa nabiera szczególnego znaczenia w kończącym się już powoli Roku Świętym Miłosierdzia. Do jakich aktów miłosierdzia zachęcałby Ksiądz wiernych diecezji zielonogórsko-gorzowskiej?

– Kiedy człowiek staje twarzą w twarz ze złem osobowym, jednocześnie zdaje sobie sprawę, jak bardzo diabeł nienawidzi człowieka i poprzez swoje działanie – aż do opętania – chce udowodnić Panu Bogu, że się pomylił: „Pomyliłeś się, Panie Boże, żeś dał swojego Syna na krzyż, bo człowiek i tak Ci nie będzie wierny, będzie grzeszył, i tak się od Ciebie odwróci i zmarnuje to, coś wypracował na krzyżu”. A Pan Bóg ciągle mówi: „Nie. Moja Miłość jest miłosierna, Moja Miłość jest większa od tego wszystkiego, co złe; Moja Miłość nie ma końca”. To jest miłosierdzie, kiedy widzi się, jak Bóg uwalnia osobę zniewoloną czy opętaną, jej radość, jej łzy szczęścia. To tak jakby ktoś zdjął z niej ogromny ciężar, ogromne brzemię, które ją przytłaczało. Te osoby zaczynają na nowo żyć pełnią życia, doświadczają łaski miłosierdzia. To jest niesamowite. Dlatego zachęcałbym, żebyśmy nie tylko w końcu Roku Świętego Miłosierdzia korzystali z łaski miłosierdzia, ale żebyśmy do tego miłosierdzia odwoływali się ciągle, szczególnie poprzez Koronkę do Bożego Miłosierdzia, korzystanie z sakramentów spowiedzi świętej i Eucharystii. To są źródła miłosierdzia. Tutaj każdy z nas jest zaproszony przez Pana Boga – niezależnie od tego, jak czasami daleko odejdziemy, jak bardzo upadniemy... Ważne jest to, żeby ciągle odkrywać to, że jestem kochany z moim grzechem. Pan Bóg za ten grzech zapłacił cenę swojej miłości, Chrystus zapłacił za nas własną Krwią i zapisał nas na rękach swoich... Ta Miłość ciągle zwycięża zło i tego, który jest „źródłem” zła, czyli Szatana.

* * *

Ks. dr Tomasz Trębacz
jest egzorcystą diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, notariuszem Kurii Biskupiej. Ukończył studia specjalistyczne z teologii dogmatycznej. Od ponad 20 lat zajmuje się tematyką angelologii, demonologii i okultyzmu. Autor wielu książek i artykułów naukowych i popularnonaukowych

2016-10-06 09:51

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kto nie wierzy w diabła, nie wierzy w Ewangelię

Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 22-23

[ TEMATY ]

egzorcysta

Figli della Luce

Ks. Gabriele Amorth powiedział, że grupy praktykujące modlitwę o uwolnienie złożone ze świeckich są mile widziane. Z prawej: Angela Musolesi

Z tercjarką franciszkańską Angelą Musolesi, przez wiele lat współpracownicą ks. Gabriele Amortha, rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Mówi się ostatnio wiele o przełożonym generalnym Towarzystwa Jezusowego – o. Arturze Sosie Abascalu w związku z jego kontrowersyjnymi wypowiedziami. W sierpniu br. w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi miesięcznika „Tempi” stwierdził on, że diabeł nie istnieje. Że „nie jest osobą taką jak człowiek. To sposób, w jaki zło jest obecne w życiu ludzkim. Dobro i zło trwają nieustannie w ludzkiej świadomości, a my mamy sposoby na ich ukazywanie. (...) Symbole są częścią rzeczywistości, a diabeł istnieje jako rzeczywistość symboliczna, nie jako rzeczywistość upersonowiona”. Jednak Katechizm Kościoła Katolickiego i Magisterium mówią coś wprost przeciwnego. Nic więc dziwnego, że wypowiedź ta wywołała wiele negatywnych reakcji. Na stwierdzenia o. Sosy zareagowało przede wszystkim Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów (IEA) – wydało oświadczenie, w którym wyjaśnia, że zgodnie z doktryną Kościoła i doświadczeniem egzorcystów słowa o. Sosy są niezgodne z prawdą. Jego stwierdzenia są tym bardziej niezrozumiałe, gdy weźmiemy pod uwagę, że Franciszek, również jezuita, od początku swego pontyfikatu regularnie mówi o diable. Już w pierwszej homilii, którą wygłosił podczas Mszy św. 14 marca 2013 r. (Kaplica Sykstyńska), powiedział: „Przychodzi mi tu na myśl zdanie Léona Bloya: «Kto nie modli się do Pana, modli się do diabła» – kiedy nie wyznaje się Chrystusa, wyznaje się światowość diabła, światowość szatana”.

O diable rozmawiam z Angelą Musolesi, tercjarką franciszkańską, która przez 28 lat współpracowała z ks. Gabrielem Amorthem, zmarłym w 2016 r., jednym z najbardziej znanych egzorcystów naszych czasów. Siostra Angela specjalizuje się w misji modlitwy wyzwalającej według wskazań ks. Amortha. Napisała z nim trzy książki oraz założyła ruch „Synowie Światła” (I figli della luce).

W. R.

* * *

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Dlaczego diabeł nie jest zwykłym symbolem?

ANGELA MUSOLESI: – My, modląc się o uwolnienie – z kapłanami i bez nich – walczymy z diabłem „w terenie”, wiemy więc, że o. Sosa się myli! Zaprzeczanie istnieniu diabła jako istoty myślącej, anioła o własnym umyśle i osobowości, który na początku czasów zbuntował się przeciwko Bogu Ojcu i ciągnie za sobą tysiące demonów, oznacza negowanie doktryny Kościoła i Objawienia, które Bóg przekazał ludziom, ale przede wszystkim przeczy Ewangelii. Pamiętam, że pewnego razu ks. Amorth powiedział mi: „Kiedy zapytałem Jana Pawła II, co myśli o tych, którzy nie wierzą w diabła jako byt, Papież mi odpowiedział: «Kto nie wierzy w diabła, nie wierzy w Ewangelię»”.

– A co Ewangelie mówią o diable?

– Musimy pamiętać słowa i epizody z życia Jezusa. Do kogo Jezus powiedział „Milcz i wyjdź z niego!” (por. Łk 4, 31-37 i Mk 1, 23-26)? Do symbolu? Do koncepcji mentalnej? Jak można twierdzić, że diabeł nie był obecny w tamtym człowieku jako prawdziwa istota? Ewangelia kontynuuje, że ludzie byli bardzo zaskoczeni i mówili między sobą: „Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą”. Kolejny epizod, jeden z wielu, to uzdrowienie chłopca. Ewangelia mówi: „Jezus rozkazał mu surowo, i zły duch opuścił go. Od owej pory chłopiec odzyskał zdrowie” (Mt 17, 18). Oczywiste jest, że Jezus nie rozkazał symbolowi. Święty Jan przypomina nam, że Jezus przyszedł, aby zniszczyć dzieła diabła (por. 1 J 3, 8), a św. Paweł w Liście do Hebrajczyków pisze, że Jezus przyszedł, aby pokonać diabła (por. Hbr 2,14).

– Czy demony mówią podczas egzorcyzmów i modlitw o uwolnienie?

– W książkach, które do tej pory opublikowałam, przede wszystkim w tych trzech napisanych z ks. Amorthem, opisane są różne konkretne sytuacje, które miały miejsce podczas egzorcyzmów ks. Amortha, są także przytoczone zdania, które zostały wypowiedziane przez legiony złego. Pewnego razu podczas modlitwy o wyzwolenie legiony szatana powiedziały: „Wszyscy byliśmy pod Krzyżem”. Kolejny przypadek: podczas modlitwy o uwolnienie na słowa kapłana: „Jezus już was wszystkich pokonał”, diabeł zareagował – opuścił głowę i powiedział: „Tak, to prawda, wiemy to”. Chciałabym też przywołać zdarzenie, które miało miejsce w sanktuarium maryjnym, kiedy Lucyfer pojawił się podczas krótkiej modlitwy o uwolnienie. Kazałam mu odejść i powiedziałam zdanie, które samo w sobie nic nie znaczy: „Nie żyjesz!”. Natychmiast odpowiedział: „Jestem duchem, nigdy nie umrę!”. Byłam oszołomiona. Innym razem, gdy wzywałam Ducha Świętego, śpiewając z mocą nad kimś, demon krzyknął do mnie: „Ach, przestań, to mnie boli!”.

– Czy to prawda, że czasami z opętanych osób „wychodzą” przedmioty?

– Tak, to prawda. Podczas egzorcyzmów ks. Amortha z ust opętanych wydobywały się krzyże, kamienie, gwoździe. Nie trzeba tłumaczyć, że sami ludzie ich nie połknęli. To zrobił diabeł. Kiedyś nawet podczas modlitwy o uwolnienie z człowieka wyszły karaluchy.

– Ksiądz Amorth musiał stawić czoła podobnym problemom w okresie posoborowym, kiedy w niektórych kręgach katolickich zaprzeczano istnieniu diabła. Co by ks. Amorth powiedział teraz, kiedy o. Sosa wyraża te same wątpliwości?

– Ksiądz Amorth prawdopodobnie powiedziałby, że to wina materializmu. Straciliśmy świadomość, że istota ludzka jest osobą, która jest nieustannie kuszona przez diabła. Jeżeli chodzi o o. Sosę, można stwierdzić, że w tej dziedzinie brak mu doświadczenia i praktycznego zmysłu – gdyby przyszedł zobaczyć, co robimy, zrozumiałby, że nie są to szaleństwo ani wymysł.

– Ksiądz Amorth skrytykował nowy Rytuał dla egzorcystów, przygotowany najwyraźniej również przez ludzi bez praktycznego doświadczenia...

– W fazie przygotowywania nowego Rytuału z ks. Amorthem skontaktował się kard. Joseph Ratzinger, który dwukrotnie dzwonił do niego, by poprosić o wyjaśnienia. Ale widać, że ludzie odpowiedzialni za napisanie Rytuału nie wzięli tego pod uwagę. Ksiądz Amorth stwierdził, że nowy Rytuał nie jest skuteczny, i z tego powodu zawsze używał starego Rytuału, napisanego po łacinie.

– A propos łaciny. W starej Mszy św. po łacinie była modlitwa do św. Michała Archanioła – modlitwę tę usunięto z nowej Mszy. Co ks. Amorth myślał o modlitwie do św. Michała Archanioła?

– Ksiądz Amorth zawsze radził, by ją odmawiać, nawet każdego dnia. Inną rzeczą, którą doradzał, jest poświęcenie dzieci Niepokalanemu Sercu Maryi, gdy kobieta jeszcze jest w ciąży. Czynił tak, ponieważ przydarzyło mu się, że kiedy rozmawiał z diabłem, usłyszał słowa: „Dali mi to dziecko, zanim się urodziło”. Są ludzie, którzy poświęcają dzieci szatanowi jeszcze przed narodzinami.

– Ksiądz Amorth doceniał także świeckich w walce z diabłem...

– Był otwarty na świeckich. W ostatnich latach przed śmiercią, biorąc pod uwagę fakt, że brakowało egzorcystów, mówił, że grupy praktykujące modlitwę o uwolnienie złożone ze świeckich są mile widziane. Nasz ruch „Synowie Światła” (www.ifiglidellaluce.it) jest właśnie przykładem tego zaangażowania świeckich.

* * *

Powiedzieli...

„W obliczu sytuacji Kościoła współczesnego odnosimy wrażenie, że dym szatana przedostał się pewnymi szczelinami do świątyni Boga. Widzimy zwątpienie, niepewność, relatywizm, niepokój, niezadowolenie i kwestionowanie. Nie mamy już zaufania do Kościoła, ufamy natomiast pierwszemu lepszemu prorokowi świeckiemu, który przemawia do nas ze szpalt któregoś z dzienników czy jako rzecznik jednego z ruchów społecznych (...), nie zastanawiając się nad tym, że jesteśmy już przecież w posiadaniu (...) prawdziwego Życia, że jesteśmy jego panami. Zwątpienie zakradło się do naszych sumień przez okna, które powinny być otwarte na światło. Krytyka i zwątpienie zrodziły się z nauki, powołanej przecież po to, by dostarczać nam prawd, które nie tylko nie oddalają nas od Boga, lecz skłaniają do gorliwego poszukiwania Go i oddawania Mu większej czci. (...) Nauczanie stało się źródłem zamętu i sprzeczności, niekiedy absurdalnych. (...) Sądzono, że po soborze słońce zaświeci nad dziejami Kościoła, ale zamiast słońca mamy chmury, burze, ciemności, szukanie i niepewność. Głosimy ekumenizm, ale coraz bardziej oddzielamy się od siebie. Pogłębiamy przepaść zamiast ją zasypywać. Jak mogło dojść do tego? Wmieszała się w to przeciwstawna moc, której na imię diabeł: ów tajemniczy byt, o którym wspomina w swym Liście św. Piotr (1 P 5, 8-9)”.
Paweł VI, fragment homilii z 29 czerwca 1972 r.

„Istnienie diabła nie jest opinią, czymś, w co można wierzyć lub nie wierzyć. Każdy, kto twierdzi, że diabeł nie istnieje, nie posiada pełni wiary katolickiej. (...) Obecność diabła (...) wyjaśnia dramatyczny stan, w jakim znalazł się świat, usychający pod władzą Złego”.
Kard. Medina Estévez, prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów

CZYTAJ DALEJ

Zmarł Jan Dec, brat bp. Ignacego Deca (aktualizacja)

2020-08-04 16:44

[ TEMATY ]

bp Ignacy Dec

Jan Dec

Archiwum rodzinne

bp Ignacy Dec wraz z starszym bratem Janem

Świdnicka Kuria Biskupia poinformowała o śmierci starszego brata pierwszego Biskupa Świdnickiego bp. Ignacego Deca.

- Z żalem, ale w nadziei życia wiecznego zawiadamiamy, że dnia, 4 sierpnia br. odszedł do wieczności śp. Jan Dec, starszy brat księdza biskupa Ignacego Deca – czytamy w komunikacie.

Msza Św. pogrzebowa będzie sprawowana w piątek, 7 VIII o godz. 12.00, w kaplicy na cmentarzu komunalnym w Leżajsku. Po Mszy Św. nastąpią obrzędy Ostatniego Pożegnania.

Zmarłego Jana oraz Jego bliskich polecamy ufnej modlitwie. Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj Mu świeci. Amen.

ks. Mirosław Benedyk

Kondolencje



CZYTAJ DALEJ

Kard. Raï: odbudujmy wspólnie zraniony Bejrut!

2020-08-05 15:12

[ TEMATY ]

Liban

wybuch

PAP

Libański kardynał Béchara Boutros Raï zaapelował do wspólnoty międzynarodowej o przyjście z pomocą rannemu Libanowi. W tekście zatytułowanym „Apel do państw świata” wezwał do utworzenia kontrolowanego przez ONZ funduszu na rzecz odbudowy Bejrutu.

W przejmującym przesłaniu maronicki patriarcha Antiochii podkreśla, że Bejrut to obecnie zniszczone miasto, które wygląda tak, jakby przetoczyła się przez nie wojna. Opisuje zniszczenia i spustoszenie spowodowane przez podwójną eksplozję. Przypomina o setkach rodzin, które w jednej chwili stały się bezdomne. „Ma to miejsce w chwili, gdy państwo przeżywa ogromny kryzys gospodarczy, co sprawia, że nie jest w stanie sobie poradzić z tą katastrofą” – podkreśla kard. Raï. Wskazuje, że „Kościół, który w całym Libanie utworzył sieć pomocy humanitarnej, stoi dziś przed nowym wielkim wyzwaniem, którego nie jest w stanie samodzielnie podjąć”. Maronicki patriarcha poprosił o pomoc kościelne organizacje charytatywne na całym świecie, aby pospieszyły z pomocą poszkodowanym mieszkańcom Bejrutu, by mogli odbudować swe domy i uleczyć rany.

Miejscem pierwszego schronienia dla pozbawionych dachu nad głową stało się m.in. sanktuarium Matki Bożej Pani Libanu w Harissie. „Mimo że do Bejrutu jest 20 km to poczuliśmy jak budynek się trzęsie” – powiedział Radiu Watykańskiemu rektor sanktuarium ks. Khalil Alwan, który część pomieszczeń przekazał do dyspozycji Czerwonego Krzyża. Sanktuarium jest od wczoraj także szczególnym miejscem modlitwy. „Adoracja Najświętszego Sakramentu trwa całą dobę, od rana co godzinę odprawiamy Mszę” – podkreśla ks. Alwan.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję