Reklama

Wiadomości

Polacy we współczesnym Kazachstanie

Historia jest wielkością ciągłą. Czas obecny wynika z przeszłości, a to, co buduje się jako przyszłość, wyrasta z dnia dzisiejszego

Beatyfikacja ks. Władysława Bukowińskiego jest pierwszą tego typu uroczystością w historii Kazachstanu. Zamknęła pewien rozdział w dziejach tego kraju, a otwiera kolejny. Dla Polaków, którzy nadal przebywają w Kraju Stepów, to ogromna nadzieja, a zarazem poważne spojrzenie za siebie, na czas, który minął, na historię męczeństwa i pokonywania kolejnych trudów życia na ziemi, której nie wybrali sami.

W wyniku masowych deportacji – przymusowych przesiedleń, w latach 1940 – 1941 w Kazachstanie było około 200 tysięcy polskich obywateli. Dokumenty NKWD pozwalają określać tę liczbę na około 80 – 82 tysiące osób polskiego pochodzenia. Polscy badacze twierdzą, że to zdecydowanie zaniżona liczba.

Część z ich opuściła kazachski step w 1942 roku z armią gen. Władysława Andersa, a potem z armią gen. Zygmunta Berlinga w latach 1943 – 1944. Statystyki powrotów Polaków do Ojczyzny ciągle są badane i zmieniane. Przyjmuje się zasadniczo, że na górą półtora miliona wywiezionych do roku 1948, opuściło ZSRR: 114 500 osób w 1942 roku – z armią gen. Andersa; 263 413 osoby na podstawie umów z 1944 i 1945 roku oraz 35 000 z „dywizją Kościuszki”. Ogółem powróciło z głębi Rosji ponad 400 000 Polaków. Przypuszcza się, że duża ich część zmarła do 1948 roku. Setki tysięcy Polaków znajdowało się w więzieniach, łagrach i na zesłaniu.

Reklama

Znaczna część Polaków musiała czekać aż do podpisania umowy repatriacyjnej, co nastąpiło 6 lipca 1945 roku. Na jej podstawie prawo powrotu do kraju uzyskały osoby narodowości polskiej i żydowskiej, które legitymowały się obywatelstwem polskim przed 17 września 1939 roku.

Według danych Urzędu Repatriacyjnego w latach 1946 – 1948 z Kazachstanu do Polski repatriowało się 69 428 osób. W tym: z obwodu ałmaackiego – 2420 Polaków; z akmolińskiego – 3770; z aktiubińskiego – 4000; z czimkienckiego – 10715; z dżambulskiego – 9842; z z guriewskiego – 500; z karagandyjskiego – 4989; z ust-kamienogorskiego – 800; z kustanajskiego – 2985; z kyzyłordyjskiego – 1459; z pietropawłowskiego – 6991; z semipałatyńskiego – 3456; z tałdykurgańskiego – 2324; z obwodów kokczetawskiego i uralskiego – 7250 osób.

Wielu Polakom władze sowieckie odmówiły prawa wyjazdu i powrotu do Ojczyzny. Uzasadniali to najczęściej brakiem właściwych dokumentów, które potwierdzałyby ich tożsamość narodową. Dla nich kolejna szansa wyjazdu pojawiła się dopiero w 1956 roku.

Reklama

O wyjazd, w ramach repatriacji, starała się też pewna grupa przesiedleńców z lat 30. XX wieku, których jednak umowa repatriacyjna nie obejmowała. Byli to żołnierze armii Berlinga, którym po zakończeniu wojny, zgodnie z uchwałą Prezydium Rady Najwyższej ZSRR z dnia 22 czerwca i 14 lipca 1944 roku, umożliwiono pozostanie w Polsce. Wieli jednak z nich powróciło do Kazachstanu, aby zabrać z sobą własne rodziny. Władza sowiecka nie pozwoliła im później na wyjazd. Pozostali obywatelami Związku Radzieckiego. Wyjazdy Polaków i pożegnania z tymi, którzy musieli pozostać na miejscu, były niezwykle dramatyczne. W jednym z opisów rozstań, czytamy: „Wreszcie wszystkie cztery zaprzęgi ruszyły. Wszyscy Polacy, cała wieś Jużnoje szła z nami po śniegowej drodze. (…) Idąc śpiewaliśmy wszyscy polskie stare pieśni religijne: ‘Serdeczna Matko’, ‘Zdrowaś Maryja’. Tak doszliśmy wszyscy do cmentarza i do pamiętnego krzyża. Polacy z Jurnego uklękli na śniegu. Wyciągnęli do nas ręce. Wielki szloch wstrząsnął nimi i nami. Za chwilę myśmy odjechali na Zachód, na męczącą podróż do kraju, a oni zostali, klęcząc na śniegu, mała, zagubiona, czerniejąca na białej pustyni garstka płaczących Polaków”.

Do zesłańców przedwojennych i okresu wojny dołączyli w Kazachstanie – już w marcu 1945 roku – górnicy z Górnego Śląska, oskarżeni o współpracę z Niemcami podczas wojny. Łącznie deportacja Górnoślązaków objęła od 30 tys. do 90. tys. wywiezionych. Nieduża ich część trafiła do Kazachstanu, gdyż rozlokowano ich m.in. w Krzywym Rogu, Doniecku, Dniepropietrowsku, Zagłębiu Kiemierowskiego , w Zachodniej Syberii. Często byli to jedyni żywiciele rodzin – pozostawili w kraju żony i dzieci. Jeden z górników zeznawał: „Dojechaliśmy do Karagandy w Kazachstanie. (…) Po kilku godzinach ponownie zapędzono nas do wagonów i powieziono do obozu w Dżezkazganie . W tym obozie rozładowano cały transport. Usytuowany on był w stepie. Umieszczono nas w barakach, zbudowanych z gliny i trzciny. Część takiego baraku znajdowała się w ziemi, część nad ziemią. Spaliśmy na drewnianych pryczach (zwykłe deski), bez sienników. Przykrywano się jedynie własnym odzieniem. Obozu pilnowali żołnierze sowieccy. Był otoczony podwójnym drutem kolczastym. Na wieżyczkach czuwali strażnicy uzbrojeni w pistolety maszynowe. Powiedziano, że w pobliżu obozu są tartak i huta szkła. Podzielono ludzi do pracy”. Nowi skazańcy dołączyli do grupy doświadczonych już życiem na zesłaniu Polaków.

Liczba Polaków w Kazachstanie dotąd jest niedookreślona. Dotyczy to zwłaszcza Polaków z deportacji z lat 30. XX wieku. Nie znana jest liczba Polaków, którzy zamieszkiwali ten obszar przed 1936 rokiem. Spis ludności z 1926 roku wskazywał, że w Kazachskiej SRR zamieszkuje 1807 osób pochodzenia polskiego. Zdaniem badaczy liczba ludności polskiej w Kazachstanie przed rokiem 1936 nie przekraczała 5 tysięcy osób. Do sowieckich spisów ludności należy podchodzić ostrożnie, gdyż były one manipulowane, a więc są mało wiarygodne. Np. był wymóg, że narodowość ma być wpisana w dowód tożsamości, a większa część Polaków jeszcze w 1959 roku nie miała dokumentów osobistych. Paszporty otrzymali dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych, a niektórzy dopiero w latach siedemdziesiątych XX wieku. Jak wspomina jedna z Polek: „Nie wolno nam było wyjeżdżać. Do wojny nas nie sprawdzano, bo znali, że nigdzie nie podziejemy się. Nie było nam wolno, a paszportów ni było aż do 1980 roku. Ciężko nam było wziąć paszporty, bo metryki urodzenia na Ukrainie zostali się. Posyłali my prośby, żeby nam przysłali(…). Jak gdzieś jedziesz weźmiesz ‘sprawkę’ (zaświadczenie), to z nią i jedziesz. A jeździć my nie jeździli za bardzo, bo nawet z początku w Ałmaty nie wolno było jechać. Dopiero jak dali paszporty mogliśmy jeździć.”

Władza miejscowa bardzo często myliła – przypadkowo lub celowo – ludność polską, zapisując ja jako Ukraińców lub Rosjan. Wywierano nadto presję, by zmienić narodowość, szydząc z pochodzenia „paniczów” polskich. Osoby polskiego pochodzenia były postrzegane jako niepewne, podejrzane i nieprzychylnie nastawione do Związku Radzieckiego i całej państwowej ideologii.

W konsekwencji – zgodnie z sowieckimi spisami ludności – liczba Polaków Kazachstanie wynosiła w 1959 roku 53 102 obywateli; w 1970 roku – doliczono się ich więcej: 61 445. Kolejne spisy ludności odnotowały: w 1976 roku – 61 136 osób, a w 1989 roku – 59 956 osób.

Pozostali w Kazachstanie Polacy wzrastali w tę „obcą ziemię” wraz z całymi rodzinami, które tutaj przeżyły, lub które założyli. Ich dzieci, młode pokolenie – dzieci zesłańców – były poddawane indoktrynacji, korzystając z systemu szkolnego i poddane państwowej formacji ideologicznej. Nosiły w sobie wewnętrzny konflikt, który wynikał ze zderzenia się wartości wyniesionych z domów rodzinnych, gdzie pielęgnowano praktyki religijne i przekonania chrześcijańskie, z hasłami i nurtem bezbożnictwa sowieckiego. System wychowawczy radziecki zakładał bowiem ateistyczne wychowanie dzieci już od przedszkola. Było ono kontynuowane w szkole podstawowej, a także miało być wdrożone w szkole średniej i podczas ewentualnych studiów. Kolejne etapy edukacji zależne były od poddania się indoktrynacji, której owoce u poszczególnych uczniów bacznie śledzono. Czyniono to zwłaszcza poprzez organizacje młodzieżowe, do wstępowania do których zachęcano, a nawet niekiedy zmuszano.

Na kazachstańskiej ziemi nadal mieszka wielu Polaków. Po rozpadzie Związku Radzieckiego (1991 r.), zaczęła się zdecydowanie budzić poczucie polskości. Utworzono np. Kongres Polaków Federacji Rosyjskiej, wspomagający polskich organizacji o różnych nazwach. Wspomagała je Macierz, wspierając wysiłki w zakresie odradzania kultury i świadomości etnicznej rodaków. Działalność „Wspólnoty Polskiej” czy Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie” oraz Kościoła katolickiego ożywia tendencje do zorganizowania się wspólnot polskich pozostających w granicach państw postradzieckich.

W Kazachstanie Polacy już wcześniej wykorzystali okres „odwilży” w późnych latach siedemdziesiątych XX wieku. Jan Plater-Gajewski, jako działacz Towarzystwa Polsko-Radzieckiego nawiązał kontakty z Polską Ludową. Zaowocowało to powstaniem w Kazachstanie polskich zespołów ludowych, bibliotek (zorganizowano ich 20), a także wielu klubów przyjaźni polsko-kazachskiej – ogółem 90 oddziałów Towarzystwa Przyjaźni Polsko - Kazachskiej. Organizowały one systematycznie koncerty polskiej muzyki, baletu, wykłady i wieczory (łącznie 52 publiczne polskie wystawy). Po raz pierwszy także udało się zorganizować wyjazdy młodzieży szkolnej do Polski oraz z Polski do Kazachstanu. Odnotowano także w kronikach Towarzystwa odnalezienie 22 rodzin polskich i skojarzenie kilku rozdzielonych małżeństw.

W 1975 roku wprowadzono lektoraty języka polskiego na Wydziale Filozofii i Historii Uniwersytetu w Karagandzie. Z inicjatywy Towarzystwa wprowadzono także naukę języka polskiego w miejscowej Politechnice oraz na wyższej Szkole Pedagogicznej. Organizowano kursy języka polskiego w szkołach, instytucjach i urzędach. Powstały samouczki dla samodzielnie podejmujących naukę języka polskiego. Z Kraju przekazano 50 egzemplarzy elementarza i 16 pełnych kompletów odpowiednich pomocy naukowych. Brakowało jednak polskich nauczycieli. Zaczęto upominać się o przyznanie Polakom w Kazachskiej SRR większych uprawnień, kierując kolejne listy i memoriały do władz centralnych w Moskwie. W jednym z nich J. Plater-Gajewski wskazywał, że Polacy pozostają dyskryminowana mniejszością narodową w Republice Kazachskiej. Jeden z listów, adresowanych do L. I. Breżniewa, został opublikowany w 1979 roku w niezależnym polskim piśmie katolickim „Spotkanie” i był ważnym elementem budowania świadomości Polaków w Kraju o potomkach zesłańców w odległych obszarach Imperium Sowieckiego.

Zmiany i nadzieje na trwającą „odwilż” nie trwały długo, gdyż po 1980 roku, wraz z powstaniem i rozwojem w Polsce Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, władza sowiecka zakazała utrzymywania dalszych kontaktów z Polakami w Kraju. Zaczęto ich znowu traktować jako wrogów komunizmu i państwa sowieckiego.

Istotne zmiany miały dopiero nadejść wraz z ogłoszeniem przez Kazachstan niepodległości i rozpoczęciem procesu budowania własnej, suwerennej państwowości. Sama transformacji ustrojowa początkowo pogorszyła sytuację ekonomiczną społeczeństwa, także Polaków. Nastąpiła redukcja miejsc pracy, powstały zaległości w wypłacaniu wynagrodzeń i świadczeń socjalnych. Inflacja p[ochłonęła oszczędności ludzi. Nieuzasadnione przerwy w dostawie prądu, wody, ogrzewania i gazu i podstawowych artykułów żywnościowych spowodował drastyczne obniżenie się poziomu życia.

Niepokojącym dla Polaków w Kazachstanie było wprowadzenie ustawy o języku państwowym, którym miał być język kazachski – chociaż uczy się go w szkole, to niewielu go zna. Dawała o sobie znać długoletnia sowietyzacja, wynarodawianie i niszczenie kultury Kazachów.

Powoli, ale następowało jednak odrodzenie się Kościoła katolickiego, zarówno w Rosji, jak i w krajach, które tworzyły były Związek Radziecki. Na całym obszarze Wspólnoty Niepodległych Państw żyje około 8 – 9 miliona ludzi, którzy mają polskie pochodzenie. Duża część z nich nie jest tego nawet świadoma.

W Kazachstanie oficjalne spisy ludności w 1989 roku mówiły o 59 956 osobach stanowiących polską diasporę. Były to osoby, które przyznawały się do polskiego pochodzenia.

W latach 80. i 90. XX wieku do głównych skupisk Polaków w Kazachstanie należały: obwód kokczetawski i akmoliński. Do większych skupisk Polaków należały: Jasna Polana, Zielony Gaj, Kalinówka, Wiśniowce, Podolski, Donieck, Konstantynówka, Nowohreczanowce oraz miasta: Kellerowka, Krasnoarmiejsk, Cąkałów oraz Kokczetaw. W obwodzie akmolińskim skupiska Polaków były mniejsze, stanowiąc 11 miejscowości, w tym: Pierwomajka, Nowokubanka, Kamionka. Inny okręg skupiający Polaków to okolice Ałma Aty, szczególnie wioski: Dmitrijewka i Oktiabr. W samej Ałma Acie pod koniec lat 80. było około 7 tysięcy Polaków, co stanowiło 0,6 procent ogółu mieszkańców tego miasta. Trzecim okręgiem skupiającym Polaków była Karaganda, z dzielnicą Michajłowka oraz okolice Karagandy. W samym mieście mieszkało około 3800 Polaków, co stanowi około 0,6 procent wszystkich mieszkańców. Niewielka skupiska Polakó1) można też spotkać w obwodzie kustanajskim i tałdy-kurgańskim, a także w okolicach Ust’Kamienogorska i Pietropawłowska oraz w innych obwodach, jak: aktiubiński, gurjewski, dżambulski, dżezkazgański, kzyłordyński, semipałatyński, burgaski, uralski i czymkencki.

Najwięcej osób polskiego pochodzenia mieszka w rejonie tajszyńskim, w obwodzie północnokazachstańskim. Zajmują oni tutaj drugie miejsce, po Kazachach, co do liczby mieszkańców sklasyfikowanych narodowościowo. Nazywany jest on „małą Polską”. Aż 22,82 procent ludności to ludnośc o polskich korzeniach. Granicach administracyjnych tego obszaru leży wiele miejscowości zamieszkałych przez Polaków. Jedna z nich, wieś Oziornoje, nazywana jest „Warszawą”. Liczy 700 mieszkańców, z czego 70 procent to potomkowie Polaków, zesłanych w latach trzydziestych z Ukrainy. Wielu pamięta jeszcze deportacje, chociaż więcej opowiadań to już jedynie przekazy ustne i zapamiętane przez potomków opowieści.

Po 1989 roku nastąpił liczebny spadek zbiorowości polskiej w Kazachstanie. Ostatni spis ludności, z 2009 roku, wykazał, że tylko 34 057 osób zadeklarowało polskie pochodzenie. W porównaniu z rokiem 1999 liczba ta zmniejszyła się o 13 245 osób. Zmianom narodowości sprzyjała ogólne sytuacja społeczna. Często decyzję taką podejmowano ze strachu, niekiedy z własnej inicjatywy – aby móc przeżyć lub mieć możliwość awansu społecznego lub zawodowego. Można więc spotkać w Kazachstanie osoby o polskobrzmiących nazwiskach, ale narodowości rosyjskiej lub innej niż polska. Jak zauważył jeden z badaczy: „Jeżeli ktoś zdecydował się zmienić swoją narodowość, swoją wiarę na inną, bardziej właściwą, to od razu zaczynało mu się żyć lepiej. Na szczęście takich było niewielu. Każde zaprzaństwo wiary i narodowości wśród swoich ziomków zawsze uważano za przestępstwo natury moralnej i właściwie zawsze uchodziło za hańbę i wstyd”.

Warunki życia Polaków w Kazachstanie nie odbiegają, na początku XXI wieku, radykalnie od średniej krajowej. Najtrudniej żyje się jednak na obszarach wiejskich, ale Polacy są już zahartowani do radzenia sobie w rolnictwie. To Polacy uczestniczyli przez całe dziesiątki oat w zagospodarowywaniu stepów, rozwijali rolnictwo, ale ich rola nie została doceniona. Nie wspomina się o tym w żadnym podręczniku historii Kazachstanu. Ten kraj był, za czasów Związku Sowieckiego, zapleczem zbożowym, nazywany „spichlerzem ZSRR”.

Rada Najwyższa Kazachstanu, 14 kwietnia 1993 roku, zatwierdziła „Ustawę o rehabilitacji ofiar masowych represji politycznych”. Na jej podstawie przyznano, także kazachskim Polakom, rekompensatę pieniężną za okres od 1936 do 1956 roku oraz dodatkowe ulgi na transport, usługi energetyczne i telefoniczne.

Obecna polityka Kazachstanu ma pewną tendencję nacjonalistyczną: na kierownicze stanowiska w administracji i w innych instytucjach publicznych mogą być powoływani tylko rdzenni mieszkańcy. Spoza Kazachów osoba może zostać najwyżej zastępcą lub pełnić inną, nie kierowniczą funkcję. Bardzo rzadko zdarzają się wyjątki, ajk np. ten, że rejonie tajszyńskim przez kilka lat akimem (nadzorcą terytorialnej władzy administracyjnej, przedstawiciele prezydenta i rządu) był Anatol Makowiecki, syn deportowanych Polaków z Ukrainy. W 2012 roku uzyskał on, w wyniku wyborów parlamentarnych, mandat deputowanego Mażalasu (niższej izby parlamentu).

Temat Polaków w Kazachstanie ciągle powraca, chociażby w kontekście polityki imigracyjnej Państwa Polskiego. Podejmowane są wysiłki, by ożywić kontakty między Polską a Kazachstanem, co z pewnością wpływa na sytuację ludności polskiej w Kraju Stepów. Historia zatoczyła koło i znowu pojawia się możliwość naprawienia krzywd, które zesłańcy i ich potomkowie, noszą w swym sercu. Początkiem musi być jednak poznanie ich historii i obecnej sytuacji. A przyszłość polskiego domu na stepach Kazachstanu zależy ciągle od wielu decyzji i działań, które dopiero są przed nami.

2016-10-12 08:50

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O Polakach w Kazachstanie

Niedziela rzeszowska 7/2020, str. V

[ TEMATY ]

Sybiracy

Kazachstan

Stowarzyszenie Rodzin Katolickich

Marta Przewor

Ks. Jan Radoń z uczestnikami spotkania

W Domu Katechetycznym przy parafii Narodzenia NMP w Gorlicach 23 stycznia 2020 r. odbyło się spotkanie Stowarzyszenia Rodzin Katolickich (SRK) z ks. Janem Radoniem.

Ksiądz Jan od 1993 r. pełnił posługę misyjną na Ukrainie, a w latach 2007–2015 w Rosji w Magadanie oraz na dalekiej Kamczatce. Od 2016 r. jest w Kazachstanie, jako proboszcz parafii katolickiej św. Teresy od Dzieciątka Jezus w Pawłodarze.

W czasie spotkania Ks. Jan przedstawił sytuację Kościoła i swoją pracę w Pawłodarze. Jest to miasto w północno-wschodniej części Kazachstanu, ma ponad 300 tys. mieszkańców, z których większość to muzułmanie. Mieszka tu wielu potomków Polaków, ale są oni niewierzący lub niepraktykujący. Na trudności z katechizacją ma również wpływ brak kapłanów w parafiach dojazdowych.

Niedawne święta Bożego Narodzenia ukazały jednak pewne ożywienie duchowe, wyrażające się w większej frekwencji na nabożeństwach. Jest to duża zasługa ewangelizacji prowadzonej przez polską szkołę. Dyrektorka szkoły jest Polką – osobą wierzącą.Ma to duży wpływ na wspólnotę polską, której centrum jest szkoła, a o jej katolickim charakterze świadczy m. in. świętowanie niedzieli.

Wielką pomocą w życiu duchowym Kościoła są siostry zakonne. Remont klasztoru klauzurowego sióstr klarysek, który prowadzi ks. Jan, dobiega końca. Będą się tam modlić i pracować dwie siostry z Bangladeszu, dwie z Indii i jedna Polka.

Ks. Jan próbuje zaangażować młodych potomków Polaków w odbudowę polskich cmentarzy, aby w ten sposób zgłębiać ich wiedzę o polskiej historii i budzić świadomość odpowiedzialności za polskie korzenie. Na cmentarzu w Maikainie pozostało do odnowienia ok. 50 grobów. Ubogie, usypane z piasku mogiły, z prowizorycznymi krzyżami i metalowymi tabliczkami z wykutymi nazwiskami, to groby polskiej inteligencji, którą podczas II wojny światowej zesłano w głąb ZSRR.

Ks. Jan Radoń i rodacy umieścili na grobach krzyże przywiezione z Polski. Kazachowie wbudowali tam kamień z napisem: Polakom deportowanym, którzy na wieki pozostali w tej ziemi (1939-1945). W listopadzie 2019 r. umieszczono na tym cmentarzu również pomnik z tablicą informacyjną w języku polskim, kazachskim i rosyjskim. Poświęcenia dokonał abp Tomasz Peta przy udziale licznie zebranych wiernych.

Ks. Radoń chciałby w przyszłości upamiętnić Polaków zesłanych do Ekibastuz i w góry Bajanaul.

CZYTAJ DALEJ

Kontakt

Redakcja


Centrala: (34) 369 43 22
Sekretariat: redakcja@niedziela.pl, (34) 369 43 02
Dział ogłoszeń: ogloszenia@niedziela.pl, (34) 369 43 65
Księgarnia: kolportaz@niedziela.pl, (34) 369 43 52
Dział kolportażu: kolportaz.niedziela@niedziela.pl, (34) 369 43 51
Patronaty: patronat@niedziela.pl, (34) 369 43 24
Inspektor Ochrony Danych Osobowych: Monika Książek rodo@niedziela.pl, tel: 506 744 552

Redakcja internetowa

E-mail: internet@niedziela.pl
Dział redakcyjny:
Monika Książek - kierownik (monika@niedziela.pl)
Damian Krawczykowski (damian.krawczykowski@niedziela.pl)
Marcin Mysłek (marcin@niedziela.pl)


Tel.: (34) 369 43 25
Dział techniczny: webmaster@niedziela.pl

 

Edycje diecezjalne

Redakcja zielonogórsko-gorzowska: ks. Adrian Put (redaktor odpowiedzialny), Katarzyna Krawcewicz, Kamil Krasowski
E-mail: aspekty@diecezjazg.pl; zielonagora-gorzow@niedziela.pl
Adres: ul. Obywatelska 1, 65-736 Zielona Góra
Tel.: 666 028 246
Dyżury: pon.-pt. w godz. 10-13
Redakcja częstochowska: Karolina Mysłek, tel. (34) 369 43 70
 
Redakcja toruńska: ks. Paweł Borowski (redaktor odpowiedzialny),
Renata Czerwińska,
Ewa Melerska
E-mail: torun@niedziela.pl
Adres: ul. Łazienna 18, 87-100 Toruń
Tel.: (56) 622 35 30
Redakcja częstochowska: Beata Pieczykura, tel. (34) 369 43 85


Redakcja szczecińsko-kamieńska: ks. Grzegorz Wejman (redaktor odpowiedzialny)
E-mail: szczecin@niedziela.pl
Adres: pl. św. Ottona 1, 71-250 Szczecin
Tel./fax: (91) 454 15 91
Dyżury: pon.- pt. w godz. 9-13
Redakcja częstochowska: Julia A. Lewandowska (edycja.szczecin@niedziela.pl), tel. (34) 369 43 25


Redakcja częstochowska: Ks. Mariusz Frukacz (redaktor odpowiedzialny)
Sławomir Błaut
Maciej Orman
E-mail: czestochowa@niedziela.pl
Adres: ul. 3 Maja 12, 42-200 Częstochowa
Tel.: (34) 369 43 91, (34) 369 43 85


Redakcja kielecka: ks. Tomasz Siemieniec (redaktor odpowiedzialny), Agnieszka Dziarmaga, Katarzyna Dobrowolska, Władysław Burzawa
E-mail: kielce@niedziela.pl
Adres: ul. Jana Pawła II nr 3, 25-013 Kielce
Tel.: (41) 344 20 77
Redakcja częstochowska: Jolanta Marszałek, tel. (34) 369 43 25
E-mail: edycja.kielce@niedziela.pl


Redakcja legnicka: ks. Piotr Nowosielski (redaktor odpowiedzialny)
E-mail: legnica@niedziela.pl
Adres: ul. Jana Pawła II 1, 59-220 Legnica
Tel.: (76) 724 41 52
Redakcja częstochowska: Marzena Cyfert, tel. (34) 369 43 28
E-mail: edycja.legnica@niedziela.pl


Redakcja lubelska: ks. Mieczysław Puzewicz, Urszula Buglewicz
E-mail: lublin@niedziela.pl
Adres: Kuria Metropolitalna, ul. Prymasa Stefana Wyszyńskiego 2, 20-950 Lublin
Tel. kom.: 607 669 192, tel./fax (81) 743 68 47
Redakcja częstochowska: Maciej Orman, tel. (34) 369 43 85,


Redakcja łódzka:
E-mail: lodz@niedziela.pl
Adres: ul. Ks. I. Skorupki 3, 90-458 Łódź
Tel.: (42) 664 87 52
Dyżury w siedzibie redakcji: pon. i śr. godz. 10-12
Redakcja częstochowska: Ks. Jacek Molka, tel. (34) 369 43 31


Redakcja małopolska: Maria Fortuna-Sudor – redaktor odpowiedzialny,
ks. dr Jan Abrahamowicz – asystent kościelny.
Anna Bandura
E-mail: krakow@niedziela.pl
Adres: ul. Bernardyńska 3, 31-034 Kraków
Tel.: (12) 432 81 57, 605825450
Dyżury: pon. w godz. 13-15, wt. w godz. 10-14 lub po wcześniejszym telefonicznym uzgodnieniu
Redakcja częstochowska: Beata Włoga, tel. (34) 369 43 70


Redakcja bielska: ks. Piotr Bączek (redaktor odpowiedzialny) (baczek@niedziela.pl),
Tel.: 502 271 175
Mariusz Rzymek
Monika Jaworska
E-mail: bielsko-biala@niedziela.pl
Adres: ul. Żeromskiego 5-7, 43-300 Bielsko-Biała
Tel.: (33) 819 06 20
Redakcja częstochowska: Ks. Jacek Molka, tel. (34) 369 43 28


Redakcja podlaska: ks. Marcin Gołębiewski (redaktor odpowiedzialny), Monika Kanabrodzka
E-mail: drohiczyn@niedziela.pl
Adres: ul. Kościelna 10, 17-312 Drohiczyn
Tel./fax: (85) 656 57 54
Dyżury: pon., wt., pt. w godz. 8.30-13.30
Redakcja częstochowska: Beata Włoga, tel. (34) 369 43 70


Redakcja przemyska: ks. Zbigniew Suchy (redaktor odpowiedzialny),
Romana Trojniarz
E-mail: przemysl@niedziela.pl
Adres: pl. Katedralny 4 A, 37-700 Przemyśl
Tel.: (16) 676 06 00, 601 855 100
Dyżury: godz. 9-13
Redakcja częstochowska: Anna Cichobłazińska, tel. (34) 369 43 30
E-mail: edycja.przemysl@niedziela.pl


Redakcja rzeszowska: ks. Józef Kula (redaktor odpowiedzialny),
s. Hieronima Janicka,
Alina Ziętek - Salwik
Adres: ul. Zamkowa 4, 35-032 Rzeszów
Tel./fax: (17) 852 52 74,
E-mail: rzeszow@niedziela.pl
Dyżury: pon.-pt. w godz. 10-12
Redakcja częstochowska: Anna Wyszyńska (edycja.rzeszow@niedziela.pl), tel. (34) 369 43 24


Redakcja sandomierska: ks. dr Wojciech Kania (redaktor odpowiedzialny)
E-mail: ; sandomierz@niedziela.pl
Tel. 601201383
Redakcja częstochowska: Ks. Jacek Molka (biblia@niedziela.pl), tel. (34) 369 43 31


Redakcja sosnowiecka: ks. Tomasz Zmarzły (redaktor odpowiedzialny)
Piotr Lorenc
E-mail: sosnowiec@niedziela.pl
Adres: ul. Wawel 19, 41-200 Sosnowiec
Tel.: (32) 293 51 51 (Kuria),
Redakcja częstochowska: Marzena Cyfert, tel. (34) 369 43 28


Redakcja świdnicka: ks. Mirosław Bendyk (redaktor prowadzący edycję)
E-mail: swidnica@niedziela.pl
Adres: pl. św. Jana Pawła II 2-3, 58-100 Świdnica
Redakcja częstochowska: Julia A. Lewandowska (edycja.swidnica@niedziela.pl), tel. (34) 369 43 25

Dyżur telefoniczny: 602-336-086


Redakcja warszawska: Andrzej Tarwid (redaktor odpowiedzialny),
Asystent kościelny: ks. dr Janusz Bodzon
Wojciech Dudkiewicz, Artur Stelmasiak,
Magdalena Wojtak,
dr Łukasz Krzysztofka
E-mail: warszawa@niedziela.pl
Adres: ul. Długa 29, lok 229, 00-238 Warszawa
Tel.: (22) 635 90 69, 600 340 635
Redakcja częstochowska: Beata Pieczykura, tel. (34) 369 43 85


Redakcja wrocławska: Ks. Łukasz Romańczuk (redaktor odpowiedzialny),
Tel.: 696 719 107,
Marzena Cyfert, Grzegorz Kryszczuk
Wanda Mokrzycka - stała współpraca
E-mail: wroclaw@niedziela.pl
Adres: ul. Katedralna 3 (I piętro), 50-328 Wrocław
Redakcja częstochowska: Sławomir Błaut, tel. (34) 369 43 85


Redakcja zamojsko-lubaczowska:
Ks. Krzysztof Hawro (redaktor odpowiedzialny), Ewa Monastyrska
E-mail: zamosc-lubaczow@niedziela.pl
Adres: ul. Zamoyskiego 1, 22-400 Zamość
Tel.: 783 596 040
Redakcja częstochowska: Marzena Cyfert, tel. (34) 369 43 28


CZYTAJ DALEJ

Tour de Pologne - Pedersen: dedykuję zwycięstwo Jakobsenowi

2020-08-06 20:50

[ TEMATY ]

kolarstwo

Tour de Pologne

PAP

Duńczyk Mads Pedersen

Pierwszy na mecie drugiego etapu Tour de Pologne w Zabrzu Duńczyk Mads Pedersen z ekipy Trek-Segafredo zadedykował zwycięstwo Holendrowi Fabio Jakobsenowi, który po kraksie w środę na finiszu pierwszego odcinka przebywa w stanie ciężkim w szpitalu w Sosnowcu.

„Przede wszystkim chcę dedykować zwycięstwo Fabio, życzę mu szybkiego powrotu do życia i do kolarstwa. Moja ekipa wykonała dziś świetną pracę, pomagając mi wygrać. W tym roku nie ma wielu okazji do ścigania, dlatego trzeba walczyć wszędzie” – powiedział Jakobsen, który w Zabrzu odniósł pierwszy triumf jadąc w zdobytej w zeszłym roku tęczowej koszulce mistrza świata.

Koszulkę najaktywniejszego praktycznie zapewnił sobie Maciej Paterski z reprezentacji Polski. Dzień po dniu uczestniczył w ucieczce i wygrał wszystkie pięć lotnych premii, w tym dwie na czwartkowym etapie.

„Czułem się lepiej niż wczoraj. Współpraca z Juliusem van den Bergiem (towarzyszem ucieczki - PAP) układała się bardzo dobrze. Koszulkę muszę jeszcze dowieźć do Krakowa, co nie będzie łatwe, bo od jutra zaczynają się góry. Wyścig jest ciężki i wymaga dużo sił” – ocenił kolarz ścigający się na co dzień w grupie Wibatech.

Dyrektor sportowy reprezentacji Polski Andrzej Domin jest przekonany, że jego podopieczny utrzyma ciemnoniebieską koszulkę do końca wyścigu.

„Cieszymy się, że zdobyliśmy tę koszulkę. Taki mieliśmy plan na dwa pierwsze dni wyścigu. Teraz liderem naszej drużyny będzie Piotr Brożyna. Wszyscy zawodnicy będą mu pomagać na górskich odcinkach. Wierzymy, że stać go na miejsce w pierwszej dziesiątce klasyfikacji generalnej” – skomentował Domin.

Dyrektor Tour de Pologne Czesław Lang cieszył się przede wszystkim z dobrych wiadomości ze szpitala w Sosnowcu, gdzie przebywa Jakobsen. W kraksie w Katowicach Holender bardzo ucierpiał, ale na szczęście nie doznał urazu mózgu ani kręgosłupa, ale pozostaje w śpiączce farmakologicznej, z której ma być wybudzony w piątek.

„Była wielka niewiadoma, czy Jakobsen przeżyje. Dzięki Bogu, że przeżył i jego stan zdrowia powinien się poprawiać. Dziękuję wszystkim służbom medycznym, bo wykonały wspaniałą pracę. W takich trudnych sytuacjach sprawdzają się ludzie. Wszyscy stanęli na wysokości zadania” – podkreślił.

W piątek kolarze wystartują z Wadowic, rodzinnego miasta Świętego Jana Pawła II, którego setna rocznica urodzin wypadła 18 maja. Lang zdradził w TVP Sport, że honorowym starterem ma być wieloletni osobisty sekretarz Papieża Polaka, kardynał Stanisław Dziwisz. (PAP)

af/ co/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję