Reklama

Halloween: między mocą rozumu a siłą kuszenia

2016-10-13 10:16

Ks. Adam Lechwar
Edycja sandomierska 42/2016, str. 4-5

Photographee.eu/Fotolia

„Halloween – zwyczaj związany z maskaradą i odnoszący się do święta zmarłych, obchodzony w wielu krajach w wieczór 31 października, czyli przed dniem Wszystkich Świętych. Odniesienia do Halloween są często widoczne w kulturze popularnej, głównie amerykańskiej”. Tyle mówi jedna z najprostszych definicji powyższego słowa. Czy trzeba na ten temat wiedzieć więcej? Pisać? Mówić? Zastanawiać się?

Jeszcze kilkanaście lat temu samo pojęcie „Halloween” było jakąś suchą, teoretyczną wiedzą. W obecnej dobie staliśmy się społeczeństwem bardziej czy mniej świadomie praktykującym obcą obrzędowość. Jest to tym boleśniejsze, że treści Halloween wchodzą klinem w ważne dla nas i przeżywane wręcz rodzinnie święta, przywołujące bliskich nam zmarłych, dla których pragniemy dobra i pokoju. Święta, które i nam – żyjącym – ukazują cel i sens trudów ludzkiego życia: szczęście płynące ze świętości. Wydaje się, że ta inwazja pogaństwa, zła, tandety i poważnych duchowych zagrożeń domaga się reakcji na wielu płaszczyznach. Można zauważyć, że zjawisko to zalewa nas z inspiracji mediów, w których zostało spopularyzowane.

Są jednak również i inne przyczyny. Odpowiedzialność za nie ponosi także szkoła ze względu na niewłaściwie wypełniane zadanie kształcenia i wychowania młodego pokolenia. Świętej pamięci bp Jan Chrapek twierdził, że „ten bezbożny obrzęd jest zbyt natarczywie promowany przez media oraz bezmyślną propagandę w szkołach”. Niemała odpowiedzialność spoczywa także na rodzicach, dalszej rodzinie czy środowisku, w którym nawiązujemy zwykłe, codzienne relacje. Gdzieś w Polsce życie napisało niejeden scenariusz, który mógłby posłużyć do analizy zagadnienia. Jak w kraju o tak głębokich i pięknych tradycjach związanych z uroczystością Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego jak Polska, mogło dojść do przejęcia i kultywowania mrocznej obrzędowości Halloween? Przyjrzyjmy się kilku sytuacjom.

Reklama

Natarczywa promocja, bezmyślna propaganda

Jest koniec października. W jednej ze szkół gimnazjalnych trwa katecheza porządkująca wiedzę o treści uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego. Do sali lekcyjnej, w której młodzież wraz z księdzem żywo dyskutuje o tym istotnym dla chrześcijańskiej świadomości problemie, wbiega grupa przebierańców. Podnosząc okrzyk „Halloween!”, biegają między ławkami i tworzą atmosferę grozy i niepokoju. W pewnym momencie do akcji wkraczają dodatkowe rekwizyty. Niektórzy młodzi wydobywają z foliowych woreczków mąkę, którą rozrzucają nad uczniami, inni, posypanych mąką zraszają wodą z rozpylacza, przy pomocy którego nanosi się na okno płyn do jego umycia. Sytuacja jest trudna do opanowania, gdyż młodzież jest wewnętrznie „wzięta” przez to, czemu się oddała. Nie jest w stanie reflektować i nie baczy na fakt, że ich kolegom i koleżankom dzieje się ewidentna krzywda. Niszczą katechizmy, zeszyty, zabrudzone zostają ubrania i sala katechetyczna. Okazuje się, że jest to taki... oryginalny projekt nauki języka angielskiego zaakceptowany przez dyrekcję szkoły. Oczywiście dyrekcja nie namawiała, nie przyzwalała, ani nie dopuszczała myśli, że ktoś może zostać oklejony papą z mąki przy świętowaniu Halloween. Nauczyciel również nie sugerował takiego przebiegu tego „bardzo oryginalnego” sposobu prowadzenia przedmiotowych zajęć. – To było tylko poznawanie kultury dalekiego kraju, do którego z resztą wyjechało wielu Polaków – przekonywali lokalni obrońcy Halloween w pokoju nauczycielskim.

Może jeszcze jedna odsłona ze szkolnego środowiska. Jest rok 2004. Na ekranach kin z powodzeniem wyświetlany jest film „Pasja” Mela Gibsona. Przygotowując program rekolekcji wielkopostnych, katecheci proponują, by za zgodą rodziców uczniowie przeżyli wspólny, przygotowany seans tego filmu. Wśród głosów krytykujących Gibsona pojawiły się i takie, które podejrzewały go o promocję okrucieństwa i sadyzmu. Dyrekcja i niektórzy nauczyciele podnoszą je jako argument przemawiający przeciw projekcji tego filmu w czasie rekolekcji, by nie naruszyć wrażliwej psychiki młodych ludzi – jak argumentują. Wydaje się jednak, że pogląd w kwestii niebezpieczeństwa zwichnięcia psychicznego gimnazjalistów zanika zupełnie, gdy przychodzi czas na kolejne świętowanie Halloween. Oto między podwójnymi, przeszklonymi drzwiami wejściowymi prowadzącymi na boiska szkolne pojawia się dekoracja składająca się z kartonowej trumny naturalnych rozmiarów, modelu ludzkiego szkieletu, dużej ilości czarnego materiału spowijającego tę scenografię i płonących świec. Młodzież na przerwach stoi przed tą swoistą witryną śmierci i chłonie ową parodię szacunku dla ludzkiego ciała, kpinę z katolickiego pogrzebu i bagatelizuje powagę śmierci. Po swojemu komentując zainstalowaną dekorację, która pobudza ich wyobraźnię, co bardziej krewcy uczniowie usiłują a to tego kolegę, tę czy ową koleżankę wepchnąć na plan statycznej akcji, by ją nieco zdynamizować. Nic się nie dzieję złego. Nikt nie ma pobrudzonego mąką i wodą przyodziewku, nikt nikomu nie przeszkadza w zajęciach szkolnych. „Jest nowocześnie i kulturalnie!” – słychać wśród zatroskanych o godność ucznia pedagogów.

Halinka się rozerwie

Są i prostsze, takie podwórkowe, klatkowe, domowe wydarzenia, które odsłaniają mechanizm zakorzeniania się niebezpiecznych duchowo halloweenowych praktyk. Jest jesień, urosły na działce dynie, więc można nimi łatwo ozdobić wejście do własnego domu. A kiedy te dynie już zbyt długo leżą, to przecież przed ich wyrzuceniem można je charakterystycznie powycinać i zapalić w nich świeczkę. Jest tak inaczej. Coś się dzieje. Dzieci to lubią. Właśnie: dzieci! Chłoną one jak gąbka, często bez dozy krytycyzmu, bogaty świat wirtualny z różnych gier komputerowych czy śmiesznych filmików zamieszczonych na internetowych portalach. Przynoszą do domu szkolne i koleżeńskie nowości, na bazie których mają wiele pomysłów. A zmęczona bieganiem mama, często również bez głębszego zastanowienia, mówi: – A idź! Będzie na chwilę spokój! Nawet pomoże zorganizować odpowiedni strój. A potem sąsiadki opowiadają: – Wiecie? Jak otworzyłam drzwi i zobaczyłam te straszydła, to się przeraziłam, ale gdy usłyszałam: „Cukierek albo psikus!”, i zaczęłam poznawać, że to moje wnuki, to co miałam powiedzieć? Pochwaliłam, że mają fajne stroje, dałam cukierka i jeszcze podpowiedziałam, żeby do Halinki na piętro poszły. Ona jest taka samotna, to się rozerwie.

Niczyje 12 godzin

Dzisiaj nietrudno odnaleźć wiedzę, że Halloween wywodzi się z obrzędowości pogańskich Celtów, którzy czcili boga śmierci – Samhaina. Wierzyli, że noc z 31 października na 1 listopada jest czasem magicznych mocy. O zachodzie słońca kończyło się bowiem lato i stary rok, a zima i nowy rok zaczynały się dopiero o świcie. Dwanaście godzin nocy nie należało więc ani do lata, ani do zimy – było niczyich. To był czas zatarcia granicy pomiędzy żywymi a umarłymi, pomiędzy światem ziemskim, a zaświatami. Była to noc, kiedy ziemię odwiedzały upiory, duchy i demony. I choć złe istoty straszyły ludzi, to można było – według tych wierzeń – przez właściwe obrzędy zdobyć ich tajemną wiedzę i nadludzką moc. Już tych kilka zdań wystarcza by zrozumieć, że Halloween nie jest świętem chrześcijańskim, jak często mylnie się go kojarzy z nazwą All Hallows’ Eve, czyli „przeddzień Wszystkich Świętych”. Przebieranie się za czarownicę, wampira czy diabła, zainteresowanie rzeczami budzącymi grozę, strach oraz tajemniczość otwierają człowieka na duchową rzeczywistość przekraczającą wymiar psychologiczny związany z przeżywaniem sfery światopoglądowej czy religijnej. Halloweenowe zabawy są zatem oswajaniem się z myśleniem i działaniem okultystycznym i demonicznym. Jest to zabawowe sięganie daleko poza ziemskie realia, w sferę duchowych relacji, otwierające człowieka na niebezpieczną rzeczywistość, prowadzącą do utraty więzi z Bogiem, destrukcji własnej osobowości i rozchwiania zdrowych kontaktów z innymi ludźmi. Jezuita o. Aleksander Posacki analizuje tę sytuację następująco: „Trzeba przyjrzeć się owocom naszego postępowania. Rozpad więzi w rodzinie, zanik emocji, złe emocje, choroby, nieszczęścia, alkoholizm, uleganie namiętnościom – to wszystko może oznaczać, że wychodzimy z pewnego ładu duchowego. Grzech powoduje, że tracimy kontakt z Istotą Najwyższą. W chrześcijaństwie nazywa się to utratą łaski. Przyjdą specjaliści od nowomowy i nazwą to depresją, będą nam wmawiać, że jest to choroba mózgu. Każą nam zrobić tysiące badań, może i użytecznych, ale w tym kontekście niekoniecznie adekwatnych. To wszystko wynika z zaprzeczenia własnej duchowości. A nasza duchowość związana jest z naszą naturą”.

Potrzeba większego zaangażowania

Z moich obserwacji wynika – mówi Adrian Pieniążek, lider zespołu Trio z Rio – że potrzebne jest większe zaangażowania kapłanów, katechetów, katechetek, liderów i animatorów grup parafialnych, potrzeba większej determinacji i siły, by odbić tę, już nie tylko piłeczkę, ale mocną falę halloweenowych praktyk zalewającą nasze środowiska. Zdumiewa, że nawet domy kultury i świetlice stają się areną takiego działania w imię tzw. kultury – kontynuuje. – Czuję powołanie jako świecki człowiek i widzę w tym swoistą misję, by w duchu nowej kultury uczyć dzieci, młodzież, a nawet starszych sposobu reagowania na zjawisko Halloween. Niewątpliwie służy temu coraz częściej obserwowany zwyczaj organizowania marszów i balów świętych. Ich pojawienie się to rodzaj nowej ewangelizacji, dzięki której w pozytywny sposób możemy przeżywać relację ze zmarłymi, a przede wszystkim ze świętymi – mówi. Przez swoją wodzirejską działalność członkowie zespołu Trio z Rio pomagali w wielu parafiach i szkołach zorganizować i przeprowadzić marsze lub bale świętych. – W czasie takiego wydarzenia młodzi w sposób nie tylko intelektualny, ale i emocjonalny poznają sylwetki świętych – mówi ks. Witold Szczur, proboszcz z Gawłuszowic podejmujący w duszpasterstwie rozmaite wyzwania czasu. – Przez zabawę próbują oni naśladować bohaterów wiary, wcielać się w nich, doświadczać tego, co w ich życiu było fascynujące – dodaje. W końcu świętość przestaje się kojarzyć z czymś nudnym i niewspółczesnym, a jest widziana jako coś normalnego, radosnego i życiowego. To wydarzenie angażuje całą parafię, rodziny, które pomagają przygotować stroje i razem poznają życiorysy naszych patronów. Nawet starsi pytają: A kiedy dla nas taka zabawa? – opowiada z uśmiechem proboszcz.

Ojciec Posacki twierdzi, że człowiek „boi się także zakwestionowania siebie w obliczu jakiegoś ideału – na przykład Jezusa. Bo prawda wymaga ofiary – korekty własnych błędów”. Analiza zjawiska Halloween w kulturze naszej ojczyzny wzywa nas, katolików, do pewnej korekty myślenia, postrzegania świata i praktyki życia. Wiedza zdobyta z szerokiej analizy zmian zachodzących w kulturze powinna pomagać każdemu z nas w podjęciu osobistych działań w zależności od zakresu odpowiedzialności, jaki mamy w życiu wiary. Każdy chrześcijanin, począwszy od młodego przyjmującego chrzest i bierzmowanie człowieka, poprzez rodziców, rodziców chrzestnych, katechetów, nauczycieli, dyrektorów szkół czy ośrodków kultury, aż po tych, którym powierzono odpowiedzialność za parafię czy diecezję, ma swoją odpowiedzialność w trosce o czystość wiary przeżywanej pragmatycznie, ale także na płaszczyźnie zabawy, która może okazać się niebezpieczną.

Tagi:
Halloween

Reklama

„Zabawa” w… Halloween!

2018-10-31 17:57

Ks. Sebastian Kępa

Jeden z kapłanów został poproszony o zastępstwo w szkole podstawowej w wiejskiej parafii, uchodzącej za pobożną i gorliwą w wypełnianiu praktyk religijnych. Gdy wszedł do jednej z sal, ku swojemu zdumieniu, a później przerażeniu dostrzegł na szafach wydrążone dynie. Jak się okazało w całej szkole zorganizowano konkurs na najbardziej „magiczną” dynię Halloween. Całemu temu wydarzeniu nadano ogromną rangę i prestiż, a na zwycięzcę czekała sowita nagroda w postaci wysokiej klasy odtwarzacza DVD.

Arch.

Warto zastanowić się nad tym, w jaki sposób traktuje się zmarłych, pielęgnuje pamięć o nich. Tym bardziej, że obserwuje się zanik postawy szacunku i miłości dla zmarłych, a w jej miejsce propaguje się postawę zabawy i żartu. Przykładem może tu być uroczystość Wszystkich Świętych, która w chrześcijańskiej kulturze i zwyczajach kojarzyła się zawsze z modlitwą, powagą, nawiedzaniem cmentarzy, zadumą nad przemijaniem.

Od kilku już lat w ten dzień zaczyna pobrzmiewać obca nuta. Coraz częściej mówi się o Halloween – festiwalu demonów, upiorów, wampirów, wiedźm, kościotrupów, wilkołaków i dziwacznych postaci. Wydrążone dynie z zapaloną świeczką można spotkać w wielu miejscach publicznych, a w sklepach pojawiają się maski wampirów i czarownic. Społeczeństwo, dzięki relacjom telewizyjnym z obchodów tego pogańskiego święta i medialnemu szumowi, powoli oswaja się z jego treściami i zaczyna je akceptować. To rzuca także zdecydowanie negatywne światło na uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny, poświęcony pamięci zmarłych. Chrześcijańska zaduma nad tymi, jakże istotnymi dla ludzkości wydarzeniami, ulega spłyceniu, a nawet erozji, powoli tracąc na znaczeniu.

Halloween i uroczystość Wszystkich Świętych dotykają śmierci, ale w radykalnie odmienny sposób. Halloween przybiera w maskę z horroru i piekła; Wszystkich Świętych to dzień pełen nadziei, zadumy i Bożego światła. Korzenie Halloween wywodzą się z czarnej magii, a nawet satanizmu. Nie jest przypadkiem, że Anton Szandor La Vey, założyciel „Kościoła Szatana” i autor „Biblii Szatana”, określił Halloween jako najważniejszy dzień w roku dla jego „Kościoła”. Jest to bowiem „święto” wszelkiej maści neopogan, okultystów i spirytystów. Halloween ma bowiem swoje korzenie w modnej wśród okultystów kulturze pogańskich Celtów, którzy witali Nowy Rok właśnie pierwszego listopada. Bogowi śmierci Samhainowi na ołtarzach poświęcano resztki plonów, zwierzęta, a nawet ludzi. Wokół stosu, odurzeni w stanie transu Celtowie, tańczyli taniec śmierci, zapraszając i wypuszczając zarazem duchy ciemności. Zdaniem La Veya, w tym czasie demony mają szczególną moc. Może ona zaistnieć wówczas, jeśli złe duchy będą przywoływane w wigilię 1 listopada. Ze świadectw nawróconych na chrześcijaństwo satanistów wynika wprost, że w tę noc składane są nawet rytualne ofiary z małych dzieci. Sataniści łączą te zbrodnie z celebracją tzw. czarnych mszy i orgii seksualnych, związanych z inicjacyjnym łączeniem się z demonami. Noc z 31 października na 1 listopada – obok Nocy Walpurgii (30 kwietnia) – jest największym świętem lucyferycznym.

W tradycji amerykańskiej to kalendarzowe już „święto”, które zatacza coraz szersze kręgi w kulturach państw europejskich, wygląda pozornie niewinnie. Dzieci przebierają się za czarownice, wampiry, duchy czy diabły. Problem polega jednak na tym, że wszystkie te postaci w tradycji duchowości chrześcijańskiej związane są z osobą Szatana. Poruszanie tych tematów, choćby tylko na poziomie znaczeń i zabawy – przygotowuje na otwarcie się na tę niebezpieczną rzeczywistość duchową. Zamiast modlitwy za zmarłych, jest ich przyzywanie i zaklinanie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowy europejski szlak pielgrzymkowy: od Bałtyku do Rzymu

2019-06-24 17:58

vaticannews / Akwilea (KAI)

Do Rzymu będzie można dojść pieszo również przez Alpy Wschodnie. Trwają starania o odtworzenie dawnego szlaku pielgrzymkowego, po którym do grobów apostołów zmierzali pątnicy z krajów bałtyckich, Polski, Czech i Austrii.

pixabay.com

Dziś w Akwilei spotkali się założyciele stowarzyszenia "Romea Strata", które stawia sobie za cel reaktywacje ruchu pątniczego po tej właśnie drodze. Są to przedstawiciele pięciu włoskich regionów, przez które wiedzie szlak, zanim w Toskanii połączy się z główną trasą pielgrzymkową do Rzymu Via Francigena. Obecne są także delegacje z Austrii, Czech i Polski, a także przedstawiciel Stolicy Apostolskiej, ks. Eugenio Bruno z Papieskiej Rady ds. Krzewienia Nowej Ewangelizacji.

Zapewnia on, że Watykan popiera odnowę starych tras pielgrzymkowych. Doświadczenie drogi do świętego miejsca jest bowiem sprawdzonym sposobem na ewangelizację. W ten sposób Kościół wychodzi na zewnątrz, może spotkać tych, którzy poszukują sensu życia i zbawienia – mówi ks. Eugenio Bruno.

"Odwieczne prawdy o człowieku nie przemijają, są wciąż te same. Okazuje się, że pod pewnymi względami pielgrzymi średniowieczni i współcześni pątnicy są do siebie podobni. Zmienił się sposób pielgrzymowania, aspekty organizacyjne, ale nie zmienia się to, co skłania człowieka do wyruszenia w drogę. Patrząc powierzchownie, można by sądzić, że dla wielu pielgrzymka to doświadczenie czysto turystyczne, bo nie ujawniają na zewnątrz zainteresowania sprawami duchowymi. Jeśli jednak przebijemy się przez te pozory, jeśli dotrzemy do prawdziwych pytań, jakie stawiają sobie ci ludzie, okazuje się, że jest to wciąż ten sam człowiek, taki sam, jak w średniowieczu. Również we współczesnych pielgrzymach jest poszukiwanie sensu, pragnienie zakorzenienia w historii, kulturze. I to właśnie ci piesi pielgrzymi pokazują nam, że sama turystyka już nie wystarcza. Widzimy, że turyści chcą być pielgrzymami, dążą do jakiegoś sensu, kultury integralnej. A Europa jest matką takiego pielgrzymowania” - powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Eugenio Bruno.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Kraków: Joanna Sadzik dyrektorem zarządzającym w Stowarzyszeniu Wiosna

2019-06-25 09:49

led / Kraków (KAI)

Joanna Sadzik, która do 4 lutego br. była prezesem Stowarzyszenia Wiosna, będzie pełniła funkcję dyrektora zarządzającego – taką uchwałę podjął nowy, wybrany w zeszłym tygodniu zarząd. Zarząd potwierdził też, że nie będzie wyciągać konsekwencji w stosunku do sygnalistów – osób, które w ostatnich miesiącach informowały media o nieprawidłowościach w Stowarzyszeniu.

4zmiana.pl
Joanna Sadzik

W przesłanym oświadczeniu poinformowano, że nowy zarząd Wiosny: prezes Anna Wilczyńska i wiceprezesi: Dominika Langer-Gniłka, Anna Korzycka i Łukasz Słoniowski, podjął w poniedziałek uchwałę, która formalizuje zawarte w środę porozumienie i postanowienie dotyczące zapewnienia reprezentatywności poszczególnych grup prowadzących projekty Stowarzyszenia Wiosna.

Jak zaznaczono w oświadczeniu, „chodzi o zrobienie tego w taki sposób, aby formuła Stowarzyszenia w dojrzały sposób oddawała to, czym Wiosna stała się przez ostatnie lata: ruchem społecznym współtworzonym przez setki tysięcy osób”.

- By zrealizować ten cel, do grona członków Stowarzyszenia dołączą reprezentanci pracowników, wolontariuszy, ekspertów i partnerów. Odbędzie się to w drodze odpowiednich uchwał zarządu podjętych po konsultacjach z dotychczasowymi członkami Stowarzyszenia przed najbliższym zwyczajnym walnym zgromadzeniem, tj. w lipcu br. - napisano w oświadczeniu.

Potwierdzono również, że Joanna Sadzik będzie pełniła w Stowarzyszeniu funkcję dyrektora zarządzającego. Podkreślono, że jej „doświadczenie w zarządzaniu organizacją i przeprowadzeniu organizacji przez kryzys jest niekwestionowalne i szczególnie potrzebne dziś”.

Członkowie zarządu Wiosny zapewnili również, że dołożą wszelkich starań, by była ona organizacją „niezmiennie transparentną i godną zaufania”, a wszelkie zawierane umowy będą dostępne do wglądu. - Deklarujemy szacunek i działanie w zgodzie z wartościami chrześcijańskimi, na których Wiosna została zbudowana, apolityczność i stanie na straży takich postaw organizacji – w tym partnerstw, kampanii, przekazów – które nie obrażają niczyich uczuć ani godności oraz nie angażują organizacji w polaryzujące politycznie tematy – brzmi treść uchwały.

Nowy zarząd Wiosny został wybrany w ubiegłym tygodniu, w nocy ze środy na czwartek. Decyzję podjęto po niemal dziewięciogodzinnych obradach.

Kryzys w stowarzyszeniu Wiosna trwał od września ub. r. i powstał po publikacji portalu Onet sugerującej, że lider stowarzyszenia ks. Jacek Stryczek stosował mobbing wobec pracowników. W wyniku publikacji kapłan podał się do dymisji, a w październiku walne zgromadzenie powołało ówczesną szefową Szlachetnej Paczki Joannę Sadzik. Potem prezesem stowarzyszenia został ks. Grzegorz Babiarz. W organizacji trwał jednak konflikt, dlatego krakowski sąd rejonowy ustanowił kuratora dla Stowarzyszenia - radcę prawnego Karola Tatarę, który wraz z wyborem nowego zarządu przestał pełnić swoją rolę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem