Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II znajduje się pod ciągłym ostrzałem aparatu państwowego. Rządzący szukają pretekstu, by zamknąć placówkę, którą była minister kultury, Hanna Wróblewska, określiła nawet „niechcianą przesyłką”. Muzeum pozbawiono dotacji na dokończenie wystawy stałej. Poddano je szczegółowej kontroli. W trakcie 2-letniego audytu sprawdzano faktury, umowy, księgi podatkowe.
– Nie stwierdzono, że są w tych księgach jakieś błędy czy fałszerstwa, czy są opisane zdarzenia, które nie odpowiadają prawdzie – wskazuje mec. Jakub Łosoś-Czernicki, radca prawny.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Dlatego wszczęto kolejną kontrolę. Jej zakres czasowy zaskakuje mec. Radosława Żuka ze Szkoły Głównej Handlowej.
– Bo to jest okres już ponad 6-letni, gdzie do tej pory, jeśli były prowadzone takie postępowania wobec podatników, to są wybrane poszczególne miesiące, a nie lata – zauważa mec. Radosław Żuk.
Ponownie sprawdzano te same dokumenty, ale tym razem postawiono Muzeum zarzuty, że nie ma prawa odliczać podatku VAT. Złożone zostały zastrzeżenia, że to nieprawda. Organ podatkowy postanowił przekształcić kontrolę w postępowanie i – ku zaskoczeniu Muzeum – zmienił argumentację. Zarzucił placówce, że ma nierzetelne księgi podatkowe.
Reklama
– Kontrolę tę wszczął dyrektor Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie – tłumaczy dyrektor finansowy Fundacji „Lux Veritatis” i zarazem pełnomocnik Muzeum, Lidia Kochanowicz-Mańk.
Toczące się postępowanie może mieć katastrofalny finał. Muzeum grozi zablokowanie środków, które ma do dyspozycji, a to z kolei uniemożliwi mu dalsze działanie. Realny staje się scenariusz likwidacji. Dlatego w imieniu Muzeum mec. Jakub Łosoś-Czernicki złożył w Prokuraturze Rejonowej w Siedlcach zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.
– Skoro te same księgi najpierw nie zostały zakwestionowane, a dwa miesiące później uznano je w całości za nierzetelne, trzeba wyjaśnić, dlaczego tak się stało. Podejrzewamy, że mogło dojść do przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków, a także poświadczenia nieprawdy w dokumencie urzędowym – wyjaśnia mec. Jakub Łosoś-Czernicki.
Muzeum obawia się, że doszło do nierzetelności w postępowaniu urzędnika państwowego, który zadziałał na szkodę interesu publicznego i prywatnego. Tego dotyczy zawiadomienie. Muzeum oczekuje, że śledczy ustalą, co kierowało urzędnikiem – czy było to celowe działanie w celu uzyskania jakichś korzyści, czy błąd i niedbalstwo. To, że doszło do przekroczenia uprawnień, dla mec. Jakuba Łosoś-Czernickiego, nie podlega dyskusji.
– To, że do niego doszło, jest niewątpliwe, gdyż mamy dokument 2-letni potwierdzający rzetelność i mamy drugi dokument, wystosowany przez ten sam organ, który mówi, że te księgi są nierzetelne – zwraca uwagę radca prawny.
Reklama
Jak tłumaczy Lidia Kochanowicz-Mańk, zarzuty stawiane przez urząd celno-skarbowy nie znajdują potwierdzenia w dokumentach.
– My w tym zawiadomieniu wskazujemy szereg dokumentów, które chcielibyśmy, żeby prokuratura zbadała, tzn. to są dokumenty, które są w aktach skarbowych, w aktach kontrolnych – podkreśla Lidia Kochanowicz-Mańk.
Część tych dokumentów znajduje się u ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Muzeum prosi o ich zbadanie, ale i przesłuchanie świadków, którzy uczestniczyli w kontroli celno-skarbowej. Toczące się postępowanie już rzutuje na sytuację finansową Muzeum. Toruńskie organy skarbowe powołują się na wyniki kontroli przy wypłacaniu zwrotu podatku VAT, należnego Muzeum.
– Jest to kwota około 1,27 miliona zł, która jest niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania i prowadzenia działalności przez Muzeum – wskazuje mec. Jakub Łosoś-Czernicki.
Wszystko wskazuje na to, że kwota ta będzie rosła, za sprawą kolejnych decyzji o odmowie zwrotu podatku VAT. Na skutek działań aparatu państwowego Muzeum ponosi też straty wizerunkowe. Toczące się postępowanie odstrasza sponsorów i darczyńców, którzy mogliby chcieć wesprzeć jego funkcjonowanie.
