Reklama

Figura św. Michała Archanioła w Trzebieszewie

2016-10-20 08:07

Ks. Mateusz Pakuła
Edycja szczecińsko-kamieńska 43/2016, str. 1, 3

Bogdan Nowak
Figura św. Michała Archanioła z góry Gargano

Święto Świętych Archaniołów: Michała, Gabriela i Rafała, które wspominamy w liturgii Kościoła 29 września, miało swoje szczególne obchody w parafii w Kamieniu Pomorskim. Doniosła uroczystość miała miejsce w niedalekim Trzebieszewie, gdzie uroczyście wprowadzono figurę św. Michała Archanioła z groty na Gargano do filialnego kościoła.

Pomysł sprowadzenia figury zrodził się już wcześniej wśród parafian w Kamieniu Pomorskim, którzy zawiązali grupę czcicieli św. Michała Archanioła. Niedawno parafia przeżywała peregrynację cudownej figury, która wędruje po całej Polsce. W Trzebieszewie można zauważyć nieustanną modlitwę do św. Michała Archanioła, dlatego wierni zdecydowali się razem z ks. Mateuszem, wikariuszem w Kamieniu, który na co dzień sprawuje posługę duszpasterską w ich miejscowości, aby kult Niebieskiego Rycerza jeszcze bardziej ożywić i pielęgnować.

Cała uroczystość rozpoczęła się pod krzyżem przy głównej drodze w Trzebieszewie. Najpierw wszyscy zgromadzeni zapoznali się z historią związaną z objawieniami św. Michała w Sant’Angelo oraz z historią samej figury i jej kultem w Polsce. Chwilę później została ona przywieziona z Kamienia w specjalnie przygotowanym samochodzie. Strażacy z OSP Trzebieszewo nieśli ją w procesji do kościoła w obecności zgromadzonych kapłanów, sióstr zakonnych, wiernych i pielgrzymów. Z Kamienia wyruszyła kilkunastoosobowa grupa pątników ze śpiewem i modlitwą na ustach, aby uczcić tę doniosłą chwilę. Mszy św. przewodniczył i uroczystego aktu poświęcenia figury dokonał ks. prał. Andrzej Buczma ze Szczecina. Na uroczystości obecny był gospodarz miejsca ks. prob. kan. Dariusz Żarkowski, wicedziekan ks. kan. Zbigniew Niemasik, ks. Karol Wilczyński oraz ks. Mateusz Pakuła. Swoją obecnością zaszczyciły również siostry ze Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego posługujące w parafii pw. Matki Bożej Jasnogórskiej w Szczecinie: s. Franciszka, s. Marianna i s. Fransiska oraz kamieńskie siostry ze Zgromadzenia Duszy Chrystusowej: s. Innocenta i s. Marinella. Uroczystość zgromadziła ponad stu wiernych z Trzebieszewa, Kamienia Pomorskiego, Golczewa i Szczecina.

Reklama

Na zakończenie uroczystości ks. kan. Dariusz Żarkowski zapowiedział, że od momentu wprowadzenia figury św. Michała to właśnie w Trzebieszewie będzie centrum kultu tego Niebieskiego Mocarza w naszej parafii. Do tego miejsca każdego dnia wspomnienia Świętych Archaniołów będzie organizowana pielgrzymka z Kamienia i wspólna modlitwa w kościele. Ponadto w każdą ostatnią środę miesiąca o godz. 17 w Trzebieszewie będą specjalne modlitwy i Msza św. wotywna ku czci św. Michała Archanioła, na którą serdecznie zapraszają duszpasterze i trzebieszewianie.

Po zakończonej liturgii wszyscy uczestnicy zostali zaproszeni na wspólne świętowanie przy suto zastawionym stole w miejscowej remizie strażackiej.

Tagi:
peregrynacja św. Michał Archanioł figura

Reklama

W cieniu Dobrego Pasterza

2019-10-22 13:00

Ks. Wojciech Kania
Edycja sandomierska 43/2019, str. 4-5

Historia figury Chrystusa Dobrego Pasterza, która od lat stoi na dziedzińcu wewnętrznym sandomierskiego seminarium, mogłaby posłużyć za scenariusz filmu. Jej losy są niezwykle burzliwe i ciekawe. To w jej cieniu wzrastały pokolenia przyszłych kapłanów. Z racji na przypadający w roku 2020 jubileusz sandomierskiego seminarium w ostatnim czasie została poddana renowacji


Modlitwa w intencji powołań w trakcie inauguracji roku akademickiego

Dziedziniec wewnętrzny, gdzie znajduje się figura Chrystusa Dobrego Pasterza, pierwotnie należał do klasztoru Sióstr Benedyktynek, który decyzją zaborczego rządu rosyjskiego został zlikwidowany w roku 1903. Budynki po kasacji zakonu miały zostać przeznaczone na urzędy powiatowe. Aby tak się nie stało, ówczesny hierarcha – bp Aleksander Zwierowicz wystarał się o przekazanie ich przez władze na potrzeby seminarium.

Jak mówi ks. dr Piotr Tylec, dyrektor Biblioteki Diecezjalnej: – W Bibliotece Diecezjalnej w Sandomierzu zachowały się archiwalne zdjęcia wirydarza, na których widać, że w miejscu, gdzie obecnie stoi figura, znajdowała się zakonna studnia. Do studni prowadziło zadaszone przejście z budynku, aby podczas niepogody siostry czerpiące wodę ze studni nie mokły. W momencie, kiedy budynki zostały przekazane seminarium duchownemu, podjęto decyzję o rozbudowaniu gmachu poklasztornego przez dobudowę północnego skrzydła. Najprawdopodobniej podczas tych prac studnia została rozebrana i zasypana. Po ukończeniu budowy wirydarz wymagał zagospodarowania i urządzenia, dlatego pojawił się pomysł, aby w jego centralnym miejscu ustawić figurę Dobrego Pasterza. Miała ona upamiętnić 1600. rocznicę wydania edyktu mediolańskiego.

Były to ważne obchody dla Kościoła w Polsce. Edykt wydany w 313 r. przyznawał mieszkańcom Cesarstwa Rzymskiego prawo do wolnego wyznawania wiary. Dzięki temu chrześcijanie mogli publicznie sprawować kult, budować świątynie i nie byli prześladowani. Na terenie zaboru rosyjskiego Kościół był skrępowany licznymi restrykcjami, które zaostrzyły się jeszcze bardziej po powstaniu styczniowym. Niewielka odwilż nastąpiła na początku XX wieku w związku z kryzysem władzy carskiej po przegranej wojnie rosyjsko-japońskiej. Dlatego Polacy będący pod zaborami oczekiwali przyznania pewnych swobód. Stąd obchody 1600. rocznicy edyktu mediolańskiego miały bardzo jasną wymowę. Biskup Marian Ryx wydał okolicznościowy list pasterski, wyznaczając w diecezji główne obchody jubileuszu na dzień Zesłania Ducha Świętego.

– Ówczesny rektor seminarium ks. Paweł Kubicki, który był najbliższym współpracownikiem biskupa, zasugerował, aby upamiętnić rocznicę wystawieniem figury Chrystusa na seminaryjnym wirydarzu. Wykonanie figury zlecono warszawskiej firmie braci Łopieńskich – dodaje ks. P. Tylec.

Łup wojenny

Przygotowana figura Chrystusa Dobrego Pasterza miała do Sandomierza przypłynąć prawdopodobnie Wisłą, jednak dostarczenie jej okazało się niemożliwe. Przeszkodził w tym wybuch I wojny światowej. Gdy wojska rosyjskie zaczęły na froncie ponosić klęskę, co spowodowało duże braki finansowe w armii, wówczas Rosjanie dokonywali grabieży w trakcie odwrotu z Warszawy. W wyniku tego jako łup wojenny została zabrana „sandomierska” figura Dobrego Pasterza.

Trafiła do Petersburga. Być może dzięki temu ocalała, bo Sandomierz był miejscem bardzo krwawej bitwy, która rozegrała się w dniach 8-14 września 1914 r. W czasach wojennej zawieruchy część budynków seminaryjnych była zajęta najpierw przez wojska rosyjskiego zaborcy, a następnie austriackiego.

Wreszcie w domu

Po zakończeniu działań wojennych i odzyskaniu przez Polskę niepodległości władze kościelne diecezji sandomierskiej podjęły działania mające na celu odnalezienie i sprowadzenie do Sandomierza zaginionej figury Chrystusa Dobrego Pasterza. Starań tych podjął się bp Marian Ryx, kiedy na mocy układu pokojowego podpisanego w Rydze w roku 1921 Rosja zobowiązała się zwrócić Polsce zrabowane dobra kultury. Niestety, nie udało się odzyskać wszystkich zrabowanych dzieł sztuki, ale wśród odnalezionych skarbów znalazła się rzeźba z pracowni Łopieńskich. Po niełatwej drodze figura Dobrego Pasterza w roku 1926 trafiła wreszcie na przygotowane dla niej miejsce na dziedzińcu sandomierskiego seminarium.

Jej uroczyste poświęcenie zaplanowano na październik. Dokonano tego na zakończenie konferencji dziekanów, która odbywała się w Sandomierzu w dniach 19-20 października 1926 r. W protokole sprawozdawczym z konferencji zanotowano: „Zjazd zakończono piękną ceremonią – poświęcenie posągu Dobrego Pasterza w Sandomierzu, której dokonał J. E. Pasterz diecezji w obecności wszystkich Ks. Dziekanów, Ks. Profesorów i Alumnów Seminarium”.

Wymowa postumentu

Sandomierski Chrystus Dobry Pasterz doskonale wkomponowuje się w krajobraz wewnętrznego dziedzińca. Wokół niego biegną ogrodowe alejki, po których często spacerują alumni oraz profesorowie seminarium. Figura budzi ciekawość nie tylko ze względu na fascynującą historię, ale przede wszystkim ujmuje wyrazistością przekazu.

Twarz Chrystusa wpatrzonego w trzymaną na ręce i tuloną do serca małą owieczkę ukazuje wielkie zatroskanie oraz miłość. Wielu kapłanów odwiedzających mury Alma Mater z różnymi grupami chętnie robi przy figurze pamiątkowe zdjęcie, opowiadając o historii Dobrego Pasterza, jak również o niepisanej tradycji mycia figury po pozytywnie zdanym przez cały rocznik absolutorium z języka łacińskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

I ja prawie zabiłem swoje dziecko - raper Tau o aborcji

2019-11-04 08:30

DK / niedziela.pl

- Czemu wydałaś bezwzględny werdykt, tak bez procesu i świadków? Siedzę niewinnie w tej celi śmierci, ciemnej i zimnej czekając na katów - rapuje Tau wcielając się w swoim najnowszym utworze w rolę dziecka będącego w łonie matki. Piosenka "Dziecko Króla", w którym udziela się także Ola Maciejewska, wokalistka zespołu "niemaGOtu", jest utworem promującym film "Nieplanowane".

fb.com/tau.bozon

Jednak jak wyznaje sam raper na swoim profilu FB - nie zawsze był tak uświadomiony w kwestii świętości życia. - I ja prawie zabiłem swoje dziecko - wyznaje kielecki raper. Sprawdź dlaczego kilka lat temu Tau myślał w ten sposób oraz co zmieniło jego spojrzenie:

Utwór "Dziecko Króla" jest zarazem pierwszym singlem i zapowiedzią kolejnej płyty kieleckiego rapera, która również pod tym samym tytułem ukaże się już w 2020 r.

Jak czytamy na kanale Bozon Records:

Najnowszy album Tau, to męskie spojrzenie na rzeczywistość, w której przenikają się sfery sacrum i profanum. Autor dotyka tych tajemnych sfer wnikając w głąb swojego ducha, a następnie podejmuje próbę wydobycia z nich treści, które nadadzą życiu sens. Korzysta przy tym ze swojej bogatej życiowej mądrości. Jest przecież mężem i ojcem, a przede wszystkim człowiekiem nawróconym z ciemności do światła i doskonale rozumie drogę jaką należy przejść by odzyskać godność Dziecka Króla. Celem tych wszystkich działań jest również przywrócenie ludziom wierzącym świadomości iż nie są zwykłymi ludźmi lecz posiadają Królewską Godność. Czwarta płyta Tau pt. ,,Dziecko Króla’’ ukaże się nakładem Bozon Records już w 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Watykan: papież zjadł obiad z 1,5 tys. ubogich

2019-11-17 20:05

kg (KAI/ACI/Vaticannews) / Watykan

W niedzielę 17 listopada - w III Światowym Dniu Ubogich - Franciszek zjadł obiad z półtora tysiącem biednych w Auli Pawła VI w Watykanie. Po Mszy św., odprawionej z okazji tego Dnia w bazylice św. Piotra i po odmówieniu modlitwy Anioł Pański Ojciec Święty udał się do Auli, gdzie czekali na niego potrzebujący i towarzyszący im wolontariusze.

Vatican News

Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej podało, że na obiad składały się specjalność kuchni śródziemnomorsiej - lasagna oraz udka z kurczaka w sosie pieczarkowym z ziemniakami, deser, owoce i kawa. Uczestnicy tego niezwykłego spotkania z papieżem, odbywającego się już zresztą po raz trzeci, reprezentowali wszystkie diecezje włoskie i organizacje charytatywne.

Franciszek nazwał to wydarzenie „obiadem w gronie przyjaciół”, a dziękując im za przybycie modlił się o błogosławieństwo dla swych gości oraz ich rodzin.

Obecny na obiedzie jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski wskazał na ewangeliczne znaczenie tej inicjatywy. „Papież chce przy wspólnym stole zjednoczyć tych, którzy cierpią, z tymi, którym się udało i mogą innym ofiarować posiłek, czy konkretną pomoc” – powiedział w Radiu Watykańskim.

Vatican News

"Jezus mówi do Zacheusza: zejdź z drzewa, idę do twojego domu m.in. po to, by spożyć z tobą posiłek. Jezus jadał z ubogimi i my robimy to samo, naśladujemy Jezusa. A oprócz tego Eucharystia, czyli największy skarb, jaki mamy, powstała podczas posiłku" – przypomniał kardynał. Zwrócił uwagę, że "podczas posiłku dzieją się cuda, bo patrzymy sobie w oczy, dzielimy się sobą, rozmawiamy". Dodał, że jeśli "w rodzinie jesteśmy skłóceni, to pierwsza rzecz, jaką robimy, to nie chcemy wspólnie zasiąść do stołu, bo stół jednoczy. W dzisiejszą niedzielę Papież chce właśnie tego wielkiego zjednoczenia - tych, którym się nie udało, którzy cierpią i tych, którym się udało, bo mogą ofiarować innym posiłek”.

Polski purpurat kurialny zaznaczył, że Światowy Dzień Ubogich to wezwanie dla każdego do dostrzeżenia ubogich i potrzebujących, których Bóg stawia na naszej drodze. „To też sposobna okazja, by przypomnieć sobie, że wszystko, co mam, zawdzięczam łaskawości Boga” – stwierdził jałmużnik papieski.

Przywołał przykład Łazarza, który spał pod domem bogatego. "I ten Łazarz był tylko dla tego bogatego, a on się nie spostrzegł. Ubodzy są dla nas, dla każdego z nas. Ci, którzy śpią pod bazyliką św. Piotra, są dla mnie, ci, którzy śpią w Warszawie na Dworcu Centralnym, są dla tych, którzy przechodzą" – powiedział kard. Krajewski. Zauważył, że jest to więc "dzień także mój, żebym się zastanowił, dla kogo żyję, komu posługuję, bo przecież wszystko co mam, to dlatego, że Bóg jest łaskawy i otrzymałem po to, żeby się dzielić. Jeśli się nie dzielę tym, co mam, to wszystko, co mam jest przeciw mnie”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem