Reklama

Historia

Ojcowie założyciele Polski Niepodległej

11 listopada Narodowe Święto Niepodległości wywieś biało-czerwona flagę

Niedziela Ogólnopolska 45/2016, str. 10-11

[ TEMATY ]

Niepodległość

Henner Damke/pl.fotolia.com

Przywykliśmy traktować datę 11 listopada jako dzień odzyskania niepodległości, a Józefa Piłsudskiego jako jedynego ojca tej niepodległości. W tej optyce główną przyczyną odzyskanej wolności był czyn legionowy. Nikt nie zamierza umniejszać roli marszałka Piłsudskiego w walce o niepodległość w latach poprzedzających wybuch wojny, w jej trakcie, a zwłaszcza w pierwszych tygodniach i miesiącach budowania fundamentów wolności, ale nie oznacza to jednocześnie zlekceważenia roli innych osób, które walnie się do tej walki przyczyniły.

Z kolei 11 listopada 1918 r. jest datą raczej symboliczną. Dopiero w 1937 r., a więc po śmierci marszałka Piłsudskiego, została uznana przez jego następców za oficjalne święto państwowe. Sięgając do roku 1918, trzeba odnotować, że Józef Piłsudski wraz z Kazimierzem Sosnkowskim 8 listopada zostali przez Niemców uwolnieni z więzienia w Magdeburgu.Zostali oni najpierw przewiezieni samochodem do Berlina, a stamtąd – „specjalnie dla nich zestawionym jednowagonowym pociągiem” – do Warszawy, gdzie na Dworcu Wiedeńskim wysiedli o poranku 10 listopada 1918 r., witani przez najbliższych współpracowników z Polskiej Organizacji Wojskowej i regenta księcia Zdzisława Lubomirskiego, członka utworzonej przez okupanta niemieckiego Rady Regencyjnej.

Narodowe Archiwum Cyfrowe

Rozbrajanie Niemców w Warszawie, 1918 r.

Zręby polskiej państwowości

W niczym nie odbierając zasług polskim legionistom z czasów I wojny światowej ani żołnierzom POW-u, ani samemu komendantowi, zwłaszcza jego roli w listopadzie 1918 r. i kolejnych bardzo ważnych miesiącach kształtowania się zrębów polskiej państwowości, należy stwierdzić, że to wielkie dzieło nie było zasługą jednego człowieka ani jednej opcji politycznej. W preambule konstytucji marcowej z 1921 r. wskazano właściwych twórców Niepodległej, gdy pisano o wdzięczności za „męstwo i wytrwałość ofiarnej walki pokoleń, które najlepsze wysiłki swoje w sprawie niepodległości bez przerwy poświęcały (...)”. W ostatnim pokoleniu współtworzyli ją obok Józefa Piłsudskiego tacy politycy, jak: Roman Dmowski, Ignacy Jan Paderewski, Wincenty Witos, Wojciech Korfanty, Ignacy Daszyński oraz wojskowi: Kazimierz Sosnkowski, Edward Rydz-Śmigły, Józef Haller, Józef Dowbor-Muśnicki, Tadeusz Rozwadowski. Każdy z nich odegrał istotną rolę na określonym polu i bez ich udziału budowa Niepodległej nie mogłaby się dokonać w takim kształcie jak w 1918 r. Odegrali oni także ważną rolę w okresie, kiedy rozstrzygały się kwestie związane z walką o przebieg polskich granic czy obroną świeżo zdobytej niepodległości.

Reklama

Dzisiaj nikt już nie kwestionuje roli, którą odegrał w tym dziele Roman Dmowski (prezes Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu), organizując polską armię u boku państw zachodnich (Błękitna Armia gen. Hallera), co zapewniło Polsce miejsce wśród zwycięzców na konferencji pokojowej w Paryżu; przygotowując projekt polskich granic i broniąc go na wspomnianej konferencji, wreszcie otwierając się na kompromis polityczny z Józefem Piłsudskim, którego owocem było powstanie jednego polskiego rządu, uznanego przez zachodnich aliantów. 11 listopada Dmowski przebywał w Waszyngtonie, gdzie w rozmowie z prezydentem Thomasem Woodrow Wilsonem prezentował polskie aspiracje terytorialne. Ignacy Jan Paderewski z kolei – znany pianista, fundator pomnika Grunwaldzkiego, odsłoniętego w Krakowie w 1910 r., członek KNP w Paryżu, jeden z delegatów na konferencję pokojową – swoją wizytą w Poznaniu w grudniu 1918 r. przyczynił się do wybuchu powstania wielkopolskiego, które de facto przesądziło o decyzji przyznania tej dzielnicy odradzającej się Polsce. Na początku 1919 r. stanął na czele rządu jedności narodowej. Wincenty Witos, przywódca ruchu ludowego, w październiku 1918 r. stanął na czele Polskiej Komisji Likwidacyjnej w Krakowie – tymczasowej polskiej władzy na terenie Galicji Zachodniej, mającej likwidować administrację austriacką i budować zręby polskiej. Wojciech Korfanty był członkiem Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu – tymczasowego organu polskiej władzy w Wielkopolsce, następnie został mianowany komisarzem Polskiego Komitetu Plebiscytowego na Górnym Śląsku, a w 1921 r. był przywódcą III powstania śląskiego, które zdecydowało o powrocie do Polski części tej dzielnicy. Ignacy Daszyński stanął na czele Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej (TRzLRP), utworzonego w Lublinie jeszcze przed przyjazdem Józefa Piłsudskiego do kraju. Była to pierwsza próba utworzenia centralnego rządu niepodległej Polski.

Wszyscy wymienieni oficerowie znaleźli się z kolei na ważnych odcinkach polskiego wysiłku militarnego, wspierającego odbudowę wolnej Polski. Kazimierz Sosnkowski współtworzył Legiony Polskie i był szefem sztabu I Brygady Legionów. Edward Rydz-Śmigły, podobnie jak Sosnkowski, był współtwórcą Legionów, a od 1917 r. dowódcą POW-u – formacji wojskowej zasłużonej w rozbrajaniu żołnierzy austriackich i niemieckich oraz w powstaniach śląskich. Józef Dowbor-Muśnicki dowodził powstaniem wielkopolskim, Józef Haller natomiast – najpierw II Brygadą Legionów, a później Błękitną Armią we Francji, która wiosną 1919 r. wróciła do kraju i wsparła walkę z bolszewikami. Tadeusz Rozwadowski przez 4 miesiące kierował obroną Lwowa, a w czasie wojny z bolszewikami był szefem sztabu i współtwórcą planu Bitwy Warszawskiej.

11 listopada

Przypomnijmy, co wydarzyło się 11 listopada 1918 r. Zakończyła się I wojna światowa. Emancypująca się spod kurateli Niemców Rada Regencyjna Królestwa Polskiego – zalążek polskiej władzy powołany w czasie wojny przez niemieckie władze okupacyjne – podporządkowała Józefowi Piłsudskiemu Polską Siłę Zbrojną, liczącą ok. 10 tys. formację wojskową utworzoną przez Niemców. Jednocześnie Piłsudskiemu podporządkował się utworzony wcześniej w Lublinie TRzLRP. Tym samym rozpoczął się proces koncentrowania władzy w rękach Piłsudskiego i budowy wokół niego centralnego ośrodka władzy w Warszawie. Rozpoczęło się też rozbrajanie żołnierzy niemieckich w stolicy i innych miastach byłego Królestwa Polskiego, które trwało już wcześniej na obszarze okupacji austriackiej. Były to fakty istotne dla budowy zalążków polskiej państwowości, ale nie zamknęły one tego procesu. Nie powstał przecież jeszcze jeden polski rząd, będący reprezentacją największych sił politycznych i mający międzynarodowe uznanie, nie było jeszcze fundamentów ustrojowych odradzającego się państwa, nie obradował jeszcze polski parlament – Polacy kontrolowali jedynie obszar dawnego Królestwa Polskiego i Galicji Zachodniej, a na większości obszarów historycznie polskich stacjonowały jeszcze wojska austriackie i niemieckie. Rozstrzygnięcia w sprawie granic miały dopiero nastąpić, a od kilku dni trwały już walki o Lwów. Z tej perspektywy ważna jest data 11 listopada 1918 r.

2016-11-02 11:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Warszawa: Msze za Ojczyznę w tradycyjnym rycie rzymskim

[ TEMATY ]

Polska

Niepodległość

Grzegorz Sekulski

W stolicy w Święto Niepodległości, 11 listopada, oprócz wielu Mszy w intencji Ojczyzny na czele z centralną liturgią sprawowaną przez metropolitę warszawskiego kard. Kazimierza Nycza w Świątyni Opatrzności o 9:00, jak co roku celebrowane będą również uroczyste liturgie w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

- W dniu 101. rocznicy odzyskania przez nasz kraj niepodległości, pragniemy podziękować Bogu za wszelkie dobro, które każdego dnia staje się naszym udziałem, pragnąc oddać mu chwałę i cześć przez celebrację tradycyjnej Mszy Świętej, która przez wieki była źródłem łaski i uświęcenia dla wielu naszych przodków. W modlitwie błagalnej, prosząc o przebaczenie naszych grzechów i zaniedbań, stając pod Krzyżem naszego Pana, chcemy wpatrywać się w Jego przebity bok, w którym jest nasze uzdrowienie - powiedział z KAI ks. Wojciech Pobudkowski IBP, duszpasterz środowiska związanego z dawną liturgią przy kościele duszpasterstwa środowisk twórczych.

W kościele kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Alberta Chmielowskiego, zwanym środowisk twórczych, już od kilku lat dzięki życzliwości rektora świątyni ks. Grzegorza Michalczyka i z błogosławieństwem kard. Kazimierza Nycza codziennie celebrowane są Eucharystie w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.

- Schola wykona łacińskie proprium Mszy o św. Marcinie oraz części stałe: Mszę XII "Pater Cuncta". Zabrzmią także polskie pieśni kościelne, między innymi wyjątkowa pieśń wspólna o świętych - "Dziś radość na Syjonie", a także dobrze wszystkim znane "Bądźże pozdrowiona Hostyjo żywa" oraz "Boże, coś Polskę". Po Mszy Świętej zaśpiewamy "Ciebie Boga wysławiamy" jako dziękczynienie za 101 lat niepodległości - mówi Piotr Ulrich, kantor duszpasterstwa.

Po odśpiewanym Te Deum odmówione zostaną modlitwy za Ojczyznę i prezydenta Rzeczpospolitej według Rituale Romanum dla diecezji polskich. Więcej informacji na stronie duszpasterstwa - warszawa.instytutdobregopasterza.pl.

Msza celebrowana będzie o godzinie 11:00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Alberta Chmielowskiego przy Placu Teatralnym.

Oprócz niej, Msza w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego za Ojczyznę sprawowana będzie także o godzinie 10:00 w kościele św. Klemensa Hofbauera przy ul. Karolkowej 49, gdzie mieści się duszpasterstwo wiernych tradycji łacińskiej w archidiecezji warszawskiej.

CZYTAJ DALEJ

Rzym: nie żyje dziennikarz Marek Lehnert

2020-03-28 19:02

EKAI

W sobotę 28 marca w Rzymie zmarł niespodziewanie Marek Lehnert, znakomity watykanista i publicysta, współpracownik m.in. Polskiego Radia i Katolickiej Agencji Informacyjnej.

Marek Lehnert urodził się 19 lipca 1950 r. Ukończył studia polonistyczne na Uniwersytecie Warszawskim. dziennikarstwem był związany od 1970 r., kiedy wygrał konkurs reporterski "Tygodnika Powszechnego" i rozpoczął trwającą 30 lat współpracę z tym czasopismem. Od 1975 r. mieszkał we Włoszech. W latach 1980-84 był redaktorem polskiego wydania "L'Osservatore Romano". Następnie, aż do 1993 r. był korespondentem Radia Wolna Europa z Rzymu i Watykanu, a w latach 1994-2017 - Polskiego Radia. Współpracował także z Katolicką Agencją Informacyjną.

Wraz z Andrzejem Drzycimskim opublikował książkę pt. "Osiem dni w Polsce", poświęconą papieskiej wizycie w ojczyźnie w 1983 r. Był też autorem tomików poetyckich opublikowanych w języku polskim oraz włoskim. W 2019 r. nakładem Wydawnictwa Znak ukazała się jego ostatnia publikacja, zatytułowana "Korespondent. Przełomowe wydarzenia, kulisy niezwykłych spotkań, tajemnice życia w Watykanie".

CZYTAJ DALEJ

Ekumeniczna modlitwa za miasto

2020-03-29 21:04

ks. Rafał Kowalski

Wspólne błogosławieństwo na zakończenie modlitwy ekumenicznej.

- Milczenie Boga jest czasem na rachunek sumienia – mówił abp Józef Kupny w czasie modlitwy ekumenicznej w katedrze wrocławskiej.

Dziś (29 marca) po południu w pustej, wrocławskiej katedrze, odbyło się nabożeństwo ekumeniczne, w którym uczestniczyli: abp Józef Kupny metropolita wrocławski, bp Waldemar Pytel z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego oraz bp Włodzimierz Juszczak z Kościoła Greckokatolickiego. Hierarchowie modlili się o ustanie pandemii koronawirusa, powierzali sprawy chorych, służb medycznych i sanitarnych – modlili się za Wrocław.

Najpierw zostały odczytane fragmenty Pisma Świętego, następnie pasterze Kościołów wygłosili krótkie rozważania na temat wiary (bp Pytel), nadziei (bp Juszczak) i miłości (abp Kupny ). Nabożeństwu towarzyszył śpiew kanonów Taizé.

Bp Włodzimierz Juszczak w rozważaniu o nadziei podkreślił, że na dzień dzisiejszy nie mamy dobrych wiadomości. Rośnie liczba ludzi zarażonych i ofiar śmiertelnych wirusa.

- Boimy się skutków ekonomicznych, a także skutków społecznych. Najbardziej przeraża to, że na dzień dzisiejszych nikt nie może nam podać daty ustania światowej pandemii. Warto przypomnieć chrześcijańską definicję nadziei: chrześcijanin oczekuje spełnienia się obietnic zawartych w słowie Bożym – tłumaczył pasterz.

Bp Waldemar Pytel mówił o wierze, która musi iść w parze z wytrwałością.

- Nie można wierzyć jedynie trochę, zaufać Bogu tylko do pewnego stopnia. Nie można z Chrystusem przejść części drogi. Wiara to często wiele prób w dążeniu wciąż do tego samego celu. Od dziesięcioleci nie było tak wielkiego i groźnego kryzysu jak ten i z niejednych piersi wyrywa się wołanie Piotra: „Panie, ratuj!”. Na to wołanie Jezus natychmiast wyciągnął rękę, chwycił i powiedział: „Człowieku małej wiary, dlaczego zwątpiłeś? Odwagi. Ja jestem”. Doświadczamy bardzo ciężkiej próby, a zachorowań ma być o wiele więcej, ale wiara w troskę Boga o świat jest nam konieczna – mówił.

W słowie skierowanym do wiernych abp Józef Kupny odniósł się do słów z Księgi Proroka Izajasza. (Iz 52,13-53,4):

„Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi – tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego. Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? Na kimże się ramię Pańskie objawiło? On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści”.

Po odczytaniu fragmentu wrocławski metropolita wygłosił refleksję na temat miłości:

- Autor natchniony mówi tutaj o zewnętrznym wyglądzie Sługi, o pogardzie, jaka Go spotyka, o chorobie, o karach cielesnych – był więziony, oszpecony, zdruzgotany, a do grobu złożono Go jak osobę godną pogardy. Można powiedzieć, że cierpienie sługi jest cierpieniem całkowitym, totalnym. Dlaczego to cierpienie takie jest? Wyjaśnienie zawiera ostatnie zdanie: On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści. W tym okresie Wielkiego Postu na nowo uświadamiamy sobie, że Jezus z miłości do nas bierze na siebie wszystkie nasze choroby duszy i ciała, mówi: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy obciążeni i utrudzeni jesteście, a ja was pocieszę. Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy uginacie się pod ciężarem choroby, nieszczęścia, bólu fizycznego i duchowe, którzy boicie się o swoje życie, o życie swoich bliskich. Przyjdźcie do mnie wszyscy poranieni, zawiedzeni, doświadczający osamotnienia, braku ludzkiej miłości, wejdźcie i złóżcie to u moich stóp. Z miłości do nas Jezus to wszystko bierze na siebie i za cenę cierpienia i śmierci krzyżowej uwalnia ans od śmierci i przeprowadza do życia. Znamienne jest to, ze na każdym etapie Męki Chrystus nie przestaje myśleć o człowieku, idzie w milczeniu, pełen boleści. Nie oskarża, nie podnosi swej ręki, aby osądzić: biernych za bierność, czyli za milcząca zgodę na Jego cierpienie, a prześladowców za ich postępowanie. Ten czas milczenia, pomimo okrutnego cierpienia jest szansą dla wszystkich, jest czasem na refleksje o swoim życiu, konfrontacji swojego życia z ofiarowaniem miłości Bogu. To milczenie Boga jest czasem na rachunek sumienia, na nawrócenie. Czyż my dzisiaj nie jesteśmy uczestnikami tamtego wydarzenia? Czyż i my nie spotykamy się z milczeniem Chrystusa? Co ci powiedział Chrystus na twój grzech, na to, że jesteś letni, że nie masz dla Niego czasu, nie masz czasu na codzienną modlitwę, że żyjesz w niezgodzie z bliskimi, że obrażasz, krzywdzisz, że jest w tobie tyle zaciekłości, gniewu? Co ci powiedział Chrystus na to, że wstydzisz się wyznawać Go publicznie, że nie sprzeciwiasz się niesprawiedliwości? Co ci powiedział? Nic, po prostu nic. Tak, jak wtedy w Ogrodzie Oliwnym i w drodze na miejsce swojej śmierci. Niektórzy mają Bogu za złe Jego milczenie w obliczu zła i ludzkich grzechów, chcieliby, aby wzniósł swoją karzącą rękę i wymierzył złu sprawiedliwość. Nie mają racji. Milczenie cierpiącego Chrystusa było wtedy i jest dzisiaj próba ratowania człowieka. Jezus daje czas na nawrócenie, na rachunek sumienia, na pojednanie z bliźnimi, na naprawienie krzywd. Wymowa Chrystusowego cierpienia nie została wtedy należycie odczytana, może tylko przez Piotra, który gorzko zapłakał and swoim grzechem i przez tych nielicznych, którzy przez miłość jednoczyli się z Chrystusem. Niestety, Judasz nie wykorzystał tej wielkiej szansy. Nie zrozumiał, że milczenie Jezusa było dla niego szansą. Niestety, to dzieje się i dzisiaj, niektórzy mogą odczytywać milczenie jako słabość Jezusa, jako bierne poddanie się złu. Wobec braku wykorzystania przez wielu tej szansy, jaką jest milczenie, jedyny argument, jaki Chrystusowo pozostaje, to krzyż. Chrystus podąża na Golgotę, by dobrowolnie przyjąć śmierć krzyżową, by z wysokości krzyża objawiła się całemu światu nieskończona miłość Boga. Św. Jan po wielu latach napisze: Myśmy poznali i uwierzyli Miłości. Czy poznawszy Miłość potrafisz Jej uwierzyć? Będąc Miłością Chrystus nie miał innego sposobu, wybrał ten – mękę, cierpienie, krzyż, abyśmy mogli żyć. Epidemia, jaka dotknęła naszą Ojczyznę, Europę i cały świat przypomina nam nie tylko o kruchości ludzkiego życia, ale także o tym, że konsekwencje naszych decyzji osobistych dotykają zawsze większego grona ludzi. Wszyscy zdajemy dziś egzamin z miłości bliźniego, z umiejętności rezygnowania z własnych pragnień na rzecz większego dobra. W obliczu zagrożenia zdrowia, życia, nie ma i nie może być o decyzjach nieodpowiedzialnych. Nie jest tylko i wyłącznie naszą sprawą to, czy pozostaniemy w domu, czy będziemy unikać większych zgromadzeń, ani czy dostosujemy się do zaleceń służb odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo. Niech każdy zrobi to, co w jego mocy, by ograniczyć możliwość rozprzestrzeniania się epidemii. Wiem, że dla nas wszystkich to również test z wiary i zaufania Jezusowi Chrystusowi, ale pamiętajmy, ze epidemia, choroba, cierpienie, opuszczenie, śmierć to nie są twarze Pana Boga. Bóg nigdy nie przychodzi, aby niszczyć. Bóg przychodzi, aby kochać i by uczyć nas miłości. Chrystus jest zawsze blisko tych, którzy cierpią i którzy ze swoim cierpieniem przychodzą do Niego. Bóg chce zawsze naszego dobra i w tej wierze chcemy wzajemnie się umacniać – ja chcę was umocnić, i w tym duchu przeżywam z wami to trudne doświadczenie.

Nabożeństwo zakończyło błogosławieństwo pasterzy Kościołów.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję