Reklama

Potrzebna urzędowa wykładnia

Każdy dokument papieski zawierający polecenia, dyrektywy i wskazania powinien znaleźć swoje zastosowanie, swoją aplikację, powinien zacząć „żyć”. Jest to jednak uwarunkowane właściwym rozumieniem odnośnych sformułowań danej enuncjacji

Aktualne wydaje się pytanie o wcielanie w życie postanowień posynodalnej adhortacji apostolskiej papieża Franciszka „Amoris laetitia” (AL) o miłości w rodzinie z 19 marca 2016 r., przede wszystkim tych zawartych w jej rozdziale VIII – „Towarzyszyć, rozpoznać i włączyć to, co kruche”. Tymczasem niektóre z nich nie przestają budzić wątpliwości w ich rozumieniu.

Podczas gdy adhortacja Franciszka, poświęcona głównie miłości małżeńskiej, jest w tym obszarze bardzo czytelna i urzeka pięknem narracji, to w jej rozdziale VIII spotykamy sformułowania skłaniające do stawiania pytań. W szczególności chodzi o problem możliwości udziału małżonków rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach (tzw. nieregularnych) w życiu sakramentalnym Kościoła: czy osoby takie mogą otrzymać rozgrzeszenie w sakramencie pokuty i pojednania i czy mogą przyjmować Komunię św.?

Niejasne sformułowania w rozdziale VIII

Uważna lektura rozdziału VIII AL pozwala dostrzec przynajmniej trzy poważne wątpliwości w kwestii możliwości udziału małżonków żyjących w związkach „nieregularnych” w życiu sakramentalnym.

Reklama

Po pierwsze – w n. 300, łącznie z przypisem 336, w którym akcentuje się potrzebę odpowiedzialnego rozeznania osobistego i duszpasterskiego indywidualnych przypadków, Ojciec święty oznajmia, że „konsekwencje lub skutki danej normy niekoniecznie muszą być takie same” – „nawet gdy chodzi o dyscyplinę sakramentalną, ponieważ po rozeznaniu można uznać, że w danej sytuacji nie ma poważnej winy”.

Po drugie – w n. 301 stwierdza się, iż „nie można już powiedzieć, że wszyscy, którzy są w sytuacji tzw. nieregularnej, żyją w stanie grzechu śmiertelnego, pozbawieni łaski uświęcającej. (...) Podmiot, choć dobrze zna normę, może mieć duże trudności w rozumieniu «wartości zawartych w normie moralnej» (ahortacja apostolska Jana Pawła II «Familiaris consortio», n. 33) lub może znaleźć się w określonych warunkach, które nie pozwalają mu działać inaczej i podjąć inne decyzje bez nowej winy”.

Po trzecie – w n. 305, łącznie z przypisem 351, dokument wzmiankuje o „uwarunkowaniach i czynnikach łagodzących”, które sprawiają, iż „możliwe jest, że pośród pewnej obiektywnej sytuacji grzechu osoba, która nie jest subiektywnie winna albo nie jest w pełni winna, może żyć w łasce Bożej, może kochać, a także może wzrastać w życiu łaski i miłości, otrzymując w tym celu pomoc Kościoła” – „w pewnych przypadkach mogłaby to być również pomoc sakramentów”. Gdy chodzi o owe „uwarunkowania i czynniki łagodzące”, to w myśl n. 308 mogą to być „okoliczności psychologiczne, historyczne, a nawet biologiczne”.

Reklama

Na wątpliwości i trudności w rozumieniu przytoczonych sformułowań AL zwróciło uwagę wielu kardynałów, biskupów i teologów. Wystarczy przytoczyć wypowiedź kard. Carlo Cafarry, bliskiego współpracownika Jana Pawła II i byłego długoletniego rektora Papieskiego Instytutu Jana Pawła II dla Studiów nad Małżeństwem i Rodziną: „Rozdział VIII jest obiektywnie niejasny. Jak inaczej wytłumaczyć bowiem konflikt interpretacji, który rozgorzał nawet wśród biskupów?”.

Wypowiadając te słowa, kard. Cafarra nie przypuszczał zapewne, że w interesującej nas kwestii pojawią się oficjalne interpretacje nie tylko poszczególnych hierarchów, lecz również zespołów skupiających biskupów określonych jednostek kościelnych.

Interpretacja biskupów regionu duszpasterskiego Buenos Aires oraz biskupów Filipin

Ustosunkowując się do adhortacji AL, biskupi regionu duszpasterskiego Buenos Aires wydali 5 września br. zwięzły dokument pt. „Kryteria podstawowe dla aplikacji rozdziału VIII «Amoris laetitia»”, zawierający wskazówki na temat duszpasterstwa osób rozwiedzionych i trwających w nowych związkach. Enuncjacja ta spotkała się z pełnym uznaniem Franciszka, który ocenił przyjętą w niej interpretację rozdziału VIII jako w „pełni oddającą jego sens”. W liście papieskim skierowanym do autorów „Kryteriów podstawowych” padły nawet słowa: „Nie ma innej interpretacji”.

W wymienionym dokumencie biskupi zwracają uwagę przede wszystkim na to, że należy mówić nie o „zgodzie” na dostęp małżonków rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach do sakramentów, lecz raczej o „procesie rozeznawania” z udziałem duszpasterza. Droga rozeznawania – zaznaczają hierarchowie – nie musi koniecznie prowadzić do sakramentów, lecz może skierować owych małżonków ku „innym formom większej integracji w życie Kościoła: większej obecności we wspólnocie, uczestnictwu w grupach modlitewnych i formacyjnych, zaangażowaniu w różne posługi kościelne”. Gdy jest to wykonalne w konkretnych warunkach danej pary małżonków – czytamy w p. 6 dokumentu – można im zaproponować życie we wstrzemięźliwości seksualnej, które otwiera im drogę do sakramentu pojednania: taką ewentualność przewidywał w swym nauczaniu już św. Jan Paweł II. AL – głosi dokument – nie ignoruje trudności tej opcji i pozostawia otwartą możliwość dostępu do sakramentu pojednania, gdy brak tego postanowienia. W niektórych okolicznościach opcja taka (wstrzemięźliwości seksualnej) może nie być faktycznie wykonalna. „Jeśli dochodzi się do rozpoznania, że w konkretnym przypadku istnieją ograniczenia, które zmniejszają odpowiedzialność i winę (por. nn. 301-302), szczególnie jeśli bierze się pod uwagę dobro dzieci z nowego związku, „Amoris laetitia” otwiera możliwość dopuszczenia do sakramentów: pojednania i Eucharystii (por. przypisy 336 i 351). One dzięki sile łaski przyczyniają się do dalszego dojrzewania i wzrostu takich osób”. Tego rodzaju stwierdzenie biskupi tłumaczą tym, że wymienione sakramenty pozwolą danej osobie na dalsze dojrzewanie i wzrost z mocą łaski.

W podobnym duchu sformułowany został list abp. Sokratesa Villegasa – przewodniczącego Konferencji Episkopatu Filipin, z 14 kwietnia br., wystosowany w imieniu tamtejszych biskupów do wiernych tego kraju. Czytamy w nim, że Ojciec Święty wzywa Kościół, by umożliwić przystępowanie do Komunii św. osobom pozostającym w związkach niesakramentalnych. „Papież wzywa nas – stwierdzono w dokumencie – byśmy zapewnili ich, że jest dla nich zawsze miejsce przy stole grzeszników, gdzie wszechmogący Pan ofiarowuje siebie jako pokarm dla nieszczęśliwych”.

Interpretacje biskupów amerykańskich i kanadyjskich

Wśród głosów poszczególnych hierarchów oraz wypowiedzi gremiów biskupich nie brak interpretacji AL odmiennej w stosunku do dokumentu hierarchów regionu Buenos Aires. Tak więc arcybiskup Filadelfii Charles Chaput, przewodniczący Konferencji Episkopatu Stanów Zjednoczonych, 6 lipca br. wydał dokument pt. „Wytyczne duszpasterskie dla wdrożenia w życie «Amoris laetitia»”. Podtrzymuje w nim zdecydowanie tradycyjne nauczanie Kościoła, potwierdzone przez Jana Pawła II w „Familiaris consortio”, w myśl którego dopuszczenie małżonka rozwiedzionego i trwającego w nowym związku do Komunii eucharystycznej uwarunkowane jest spełnieniem warunków określonych w tejże adhortacji, przede wszystkim powstrzymaniem się od aktów, które przysługują wyłącznie małżonkom związanym węzłem kanonicznym. Dotyczy to także tych sytuacji, gdy osoby takie muszą (ze względu na opiekę nad dziećmi) żyć pod jednym dachem. Dokument zachęca je do regularnego przystępowania do sakramentu pokuty. „Mają one prawo odwołania się do wielkiego miłosierdzia Boga w tym sakramencie, jeśli upadną w czystości”.

Znaczące jest podkreślenie w „Wytycznych”, że skoro Franciszek stwierdza, iż jego adhortacja nie zmienia nauczania Kościoła ani nie ustanawia żadnych nowych norm prawnych, to musi być „czytana” w duchu kontynuacji, czyli w jedności z całą tradycją nauczania kościelnego.

W podobnym duchu wypowiedział się Thomas Tobin – biskup amerykańskiej diecezji Providence w dokumencie z 14 kwietnia br., dostrzegłszy w AL wiele dwuznaczności.

Z kolei sześciu biskupów z pięciu diecezji kanadyjskiej prowincji Alberta-Northwest w dokumencie z 24 września br. stwierdziło, że Kościół katolicki nie zmienił swojej praktyki w stosunku do katolików, o których mowa. Dziesięciostronicowa enuncjacja – jak stwierdził abp Richard Smith, przewodniczący Episkopatu tejże prowincji – jest „odpowiedzią” na wezwanie Franciszka, by ustosunkować się do jego adhortacji. Hierarchowie wyjaśnili m.in., że jeśli para żyjąca w związku „nieregularnym” nie będzie w stanie się rozejść ze względu na konieczność sprawowania opieki nad dziećmi, to chcąc korzystać z sakramentów, „będzie musiała powstrzymać się od intymności seksualnej i żyć w czystości jak brat i siostra”.

Za czym się opowiedzieć?

Niewątpliwym walorem rozdziału VIII AL jest wyzwanie – rzucone przede wszystkim duszpasterzom – towarzyszenia, rozpoznawania i włączania do praktyki Kościoła tych, których małżeństwo nie wytrzymało próby czasu. Co się zaś tyczy wspomnianych niejasności (Franciszek nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o dopuszczanie do Eucharystii małżonków trwających w nowym związku i współżyjących ze sobą na sposób małżeński), zdecydowanie należy uznać, że AL nie wprowadza w tym zakresie żadnej zmiany doktrynalnej. Autor dokumentu nie zaznacza bowiem słowem, że tego dokonuje, a przecież byłaby to zmiana wręcz historyczna, wymagająca takiego stwierdzenia, sformułowanego expressis verbis (a swoją drogą wolno pytać, czy taka zmiana byłaby w ogóle możliwa).

Gdy chodzi natomiast o kwestię istotną: sytuację grzechu obiektywnego i per se złego moralnie (a takim jest cudzołóstwo) osoby, która nie poczuwa się do winy subiektywnej (z powodu niezawinionego braku wiedzy, błędu czy braku siły w przezwyciężeniu trudności życia we wstrzemięźliwości seksualnej), to za licznymi przedstawicielami doktryny (m.in. Antonio Livim) wypadnie przyjąć, że spowiednik powinien wówczas skorygować błąd, odpowiednio pouczyć penitenta lub przekonać go co do możliwości pokonania trudności oraz przygotować do drogi nawrócenia, by nie prowadził życia obiektywnie niezgodnego z Ewangelią. Dopiero po nawróceniu małżonek taki może otrzymać rozgrzeszenie, a tym samym przyjmować Komunię św.

Rodzi się jednak pytanie: Jak się ma to ostatnie stwierdzenie do wspomnianej wyżej pochwały udzielonej przez Franciszka interpretacji zupełnie innej, pochodzącej od biskupów regionu Buenos Aires? W odpowiedzi należy powiedzieć, że po pierwsze – argentyński dokument nie ma żadnej mocy wiążącej, po drugie zaś – przytoczone wyżej – w odniesieniu do niego – słowa Franciszka: „Nie ma innej interpretacji”, mają charakter ogólny i nie odnoszą się do żadnej konkretnej dyrektywy tejże enuncjacji.

W trosce o jednolity w całym Kościele kierunek interpretacyjny owych budzących wątpliwości stwierdzeń AL wypada ze wszech miar zabiegać o urzędową ich wykładnię. Nie może wszakże ulegać wątpliwości, że ta ostatnia może być tylko jedna...

* * *

Ks. prof. Wojciech Góralski
Prawnik kanonista na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

* * *

„Radość miłości przeżywana w rodzinach jest także radością Kościoła”. Tak rozpoczyna swoją adhortację apostolską „Amoris laetitia” (Radość miłości) papież Franciszek. Ten obszerny dokument (obejmuje 9 rozdziałów podzielonych na 325 numerów), o charakterze pastoralnym, poświęcony rodzinie – instytucji wyrastającej na gruncie małżeństwa, wydany 19 marca 2016 r., a więc w Roku Świętym Miłosierdzia, stanowi owoc refleksji dwóch zgromadzeń synodu biskupów: III Nadzwyczajnego Ogólnego z 2014 r. i XIV Zwyczajnego Ogólnego z 2015 r. Jest wyrazem głębokiej troski biskupa rzymskiego o małżeństwo i rodzinę, ale również o samych małżonków, którzy na co dzień borykają się z wieloma trudnościami na drodze zmierzającej do ideału. Służy pogłębieniu wielu zagadnień doktrynalnych, moralnych, duchowych i duszpasterskich związanych z życiem współczesnej rodziny.

Oddawana do rąk Czytelnika praca stanowi zwięzłą prezentację adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” wraz z komentarzem do nn. 300-308 poświęconych problemowi udziału w życiu sakramentalnym Kościoła małżonków rozwiedzionych i żyjących w nowych związkach.

2016-11-02 11:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kościół nie jest urzędem

Emocje, które poprzedziły pojawienie się adhortacji apostolskiej Querida Amazonia, ustąpiły bardzo szybko – z dniem, w którym dokument ujrzał światło dzienne. Przebiły się jedynie głosy, że papież Franciszek rozczarował. Ten tekst jest jednak zbyt ważny, by pozostawić go w świetle krzywdzących komentarzy. Co więcej – zawiera wiele cennych podpowiedzi dla chrześcijan w Polsce.

Tym, co może zaskakiwać, jest fakt, że Ojciec Święty dedykuje adhortację ludowi Bożemu i wszystkim ludziom dobrej woli. Nie czyni przy tym rozróżnienia na duchownych i świeckich. W przeważającej większości mówi o zadaniach, które stoją przed Kościołem, i uświadamia czytelnikowi, że misję głoszenia Ewangelii otrzymały nie pojedyncze osoby, ale cała wspólnota. To ważne spostrzeżenie.

CZYTAJ DALEJ

Transmisja Mszy św. z kaplicy na Jasnej Górze

2020-03-23 13:11

[ TEMATY ]

Msza św.

Aby umożliwić osobom pozostającym w domu duchową łączność ze wspólnotą Kościoła, Tygodnik Katolicki "Niedziela" na swoim portalu niedziela.pl uruchamia transmisje Mszy św. z kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze.

PROGRAM DNIA. Kaplica Cudownego Obrazu Matki Bożej.

Msze św. w dni powszednie: 6:00, 7:00, 7:30, 8:00 (j. łaciński), 9:30, 11:00, 15:30, 18:30;

Msze św. w soboty, niedziele i uroczystości: 6:00, 7:00, 8:00 (j. łaciński), 9:30, 11:00, 12:30, 14:00, 15:30, 17:00, 18:30, 20:00;

Zasłonięcie Cudownego Obrazu: 12:00 w dni powszednie, 13:30 w soboty, niedziele i uroczystości;

Odsłonięcie Cudownego Obrazu: 6:00 codziennie, 13:30 w dni powszednie, 14:00 w soboty, niedziele i uroczystości;

Godzinki ku czci Niepokalanego Poczęcia NMP: 5:30 codziennie; Różaniec: 16:00 w dni powszednie, 16:15 w niedziele i uroczystości;

Droga Krzyżowa: 16:45 w Wielkim Poście;

Apel Jasnogórski: 21:00 codziennie;

Nowenna do Matki Bożej Jasnogórskiej: 18:00 w każdą sobotę;

Akatyst z modlitwą o pokój dla świata: 20:00 w każdą sobotę;



CZYTAJ DALEJ

Ekumeniczna modlitwa za miasto

2020-03-29 21:04

ks. Rafał Kowalski

Wspólne błogosławieństwo na zakończenie modlitwy ekumenicznej.

- Milczenie Boga jest czasem na rachunek sumienia – mówił abp Józef Kupny w czasie modlitwy ekumenicznej w katedrze wrocławskiej.

Dziś (29 marca) po południu w pustej, wrocławskiej katedrze, odbyło się nabożeństwo ekumeniczne, w którym uczestniczyli: abp Józef Kupny metropolita wrocławski, bp Waldemar Pytel z Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego oraz bp Włodzimierz Juszczak z Kościoła Greckokatolickiego. Hierarchowie modlili się o ustanie pandemii koronawirusa, powierzali sprawy chorych, służb medycznych i sanitarnych – modlili się za Wrocław.

Najpierw zostały odczytane fragmenty Pisma Świętego, następnie pasterze Kościołów wygłosili krótkie rozważania na temat wiary (bp Pytel), nadziei (bp Juszczak) i miłości (abp Kupny ). Nabożeństwu towarzyszył śpiew kanonów Taizé.

Bp Włodzimierz Juszczak w rozważaniu o nadziei podkreślił, że na dzień dzisiejszy nie mamy dobrych wiadomości. Rośnie liczba ludzi zarażonych i ofiar śmiertelnych wirusa.

- Boimy się skutków ekonomicznych, a także skutków społecznych. Najbardziej przeraża to, że na dzień dzisiejszych nikt nie może nam podać daty ustania światowej pandemii. Warto przypomnieć chrześcijańską definicję nadziei: chrześcijanin oczekuje spełnienia się obietnic zawartych w słowie Bożym – tłumaczył pasterz.

Bp Waldemar Pytel mówił o wierze, która musi iść w parze z wytrwałością.

- Nie można wierzyć jedynie trochę, zaufać Bogu tylko do pewnego stopnia. Nie można z Chrystusem przejść części drogi. Wiara to często wiele prób w dążeniu wciąż do tego samego celu. Od dziesięcioleci nie było tak wielkiego i groźnego kryzysu jak ten i z niejednych piersi wyrywa się wołanie Piotra: „Panie, ratuj!”. Na to wołanie Jezus natychmiast wyciągnął rękę, chwycił i powiedział: „Człowieku małej wiary, dlaczego zwątpiłeś? Odwagi. Ja jestem”. Doświadczamy bardzo ciężkiej próby, a zachorowań ma być o wiele więcej, ale wiara w troskę Boga o świat jest nam konieczna – mówił.

W słowie skierowanym do wiernych abp Józef Kupny odniósł się do słów z Księgi Proroka Izajasza. (Iz 52,13-53,4):

„Oto się powiedzie mojemu Słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. Jak wielu osłupiało na Jego widok – tak nieludzko został oszpecony Jego wygląd i postać Jego była niepodobna do ludzi – tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed Nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, i pojmą coś niesłychanego. Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli? Na kimże się ramię Pańskie objawiło? On wyrósł przed nami jak młode drzewo i jakby korzeń z wyschniętej ziemi. Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego popatrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał. Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści”.

Po odczytaniu fragmentu wrocławski metropolita wygłosił refleksję na temat miłości:

- Autor natchniony mówi tutaj o zewnętrznym wyglądzie Sługi, o pogardzie, jaka Go spotyka, o chorobie, o karach cielesnych – był więziony, oszpecony, zdruzgotany, a do grobu złożono Go jak osobę godną pogardy. Można powiedzieć, że cierpienie sługi jest cierpieniem całkowitym, totalnym. Dlaczego to cierpienie takie jest? Wyjaśnienie zawiera ostatnie zdanie: On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści. W tym okresie Wielkiego Postu na nowo uświadamiamy sobie, że Jezus z miłości do nas bierze na siebie wszystkie nasze choroby duszy i ciała, mówi: Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy obciążeni i utrudzeni jesteście, a ja was pocieszę. Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy uginacie się pod ciężarem choroby, nieszczęścia, bólu fizycznego i duchowe, którzy boicie się o swoje życie, o życie swoich bliskich. Przyjdźcie do mnie wszyscy poranieni, zawiedzeni, doświadczający osamotnienia, braku ludzkiej miłości, wejdźcie i złóżcie to u moich stóp. Z miłości do nas Jezus to wszystko bierze na siebie i za cenę cierpienia i śmierci krzyżowej uwalnia ans od śmierci i przeprowadza do życia. Znamienne jest to, ze na każdym etapie Męki Chrystus nie przestaje myśleć o człowieku, idzie w milczeniu, pełen boleści. Nie oskarża, nie podnosi swej ręki, aby osądzić: biernych za bierność, czyli za milcząca zgodę na Jego cierpienie, a prześladowców za ich postępowanie. Ten czas milczenia, pomimo okrutnego cierpienia jest szansą dla wszystkich, jest czasem na refleksje o swoim życiu, konfrontacji swojego życia z ofiarowaniem miłości Bogu. To milczenie Boga jest czasem na rachunek sumienia, na nawrócenie. Czyż my dzisiaj nie jesteśmy uczestnikami tamtego wydarzenia? Czyż i my nie spotykamy się z milczeniem Chrystusa? Co ci powiedział Chrystus na twój grzech, na to, że jesteś letni, że nie masz dla Niego czasu, nie masz czasu na codzienną modlitwę, że żyjesz w niezgodzie z bliskimi, że obrażasz, krzywdzisz, że jest w tobie tyle zaciekłości, gniewu? Co ci powiedział Chrystus na to, że wstydzisz się wyznawać Go publicznie, że nie sprzeciwiasz się niesprawiedliwości? Co ci powiedział? Nic, po prostu nic. Tak, jak wtedy w Ogrodzie Oliwnym i w drodze na miejsce swojej śmierci. Niektórzy mają Bogu za złe Jego milczenie w obliczu zła i ludzkich grzechów, chcieliby, aby wzniósł swoją karzącą rękę i wymierzył złu sprawiedliwość. Nie mają racji. Milczenie cierpiącego Chrystusa było wtedy i jest dzisiaj próba ratowania człowieka. Jezus daje czas na nawrócenie, na rachunek sumienia, na pojednanie z bliźnimi, na naprawienie krzywd. Wymowa Chrystusowego cierpienia nie została wtedy należycie odczytana, może tylko przez Piotra, który gorzko zapłakał and swoim grzechem i przez tych nielicznych, którzy przez miłość jednoczyli się z Chrystusem. Niestety, Judasz nie wykorzystał tej wielkiej szansy. Nie zrozumiał, że milczenie Jezusa było dla niego szansą. Niestety, to dzieje się i dzisiaj, niektórzy mogą odczytywać milczenie jako słabość Jezusa, jako bierne poddanie się złu. Wobec braku wykorzystania przez wielu tej szansy, jaką jest milczenie, jedyny argument, jaki Chrystusowo pozostaje, to krzyż. Chrystus podąża na Golgotę, by dobrowolnie przyjąć śmierć krzyżową, by z wysokości krzyża objawiła się całemu światu nieskończona miłość Boga. Św. Jan po wielu latach napisze: Myśmy poznali i uwierzyli Miłości. Czy poznawszy Miłość potrafisz Jej uwierzyć? Będąc Miłością Chrystus nie miał innego sposobu, wybrał ten – mękę, cierpienie, krzyż, abyśmy mogli żyć. Epidemia, jaka dotknęła naszą Ojczyznę, Europę i cały świat przypomina nam nie tylko o kruchości ludzkiego życia, ale także o tym, że konsekwencje naszych decyzji osobistych dotykają zawsze większego grona ludzi. Wszyscy zdajemy dziś egzamin z miłości bliźniego, z umiejętności rezygnowania z własnych pragnień na rzecz większego dobra. W obliczu zagrożenia zdrowia, życia, nie ma i nie może być o decyzjach nieodpowiedzialnych. Nie jest tylko i wyłącznie naszą sprawą to, czy pozostaniemy w domu, czy będziemy unikać większych zgromadzeń, ani czy dostosujemy się do zaleceń służb odpowiedzialnych za nasze bezpieczeństwo. Niech każdy zrobi to, co w jego mocy, by ograniczyć możliwość rozprzestrzeniania się epidemii. Wiem, że dla nas wszystkich to również test z wiary i zaufania Jezusowi Chrystusowi, ale pamiętajmy, ze epidemia, choroba, cierpienie, opuszczenie, śmierć to nie są twarze Pana Boga. Bóg nigdy nie przychodzi, aby niszczyć. Bóg przychodzi, aby kochać i by uczyć nas miłości. Chrystus jest zawsze blisko tych, którzy cierpią i którzy ze swoim cierpieniem przychodzą do Niego. Bóg chce zawsze naszego dobra i w tej wierze chcemy wzajemnie się umacniać – ja chcę was umocnić, i w tym duchu przeżywam z wami to trudne doświadczenie.

Nabożeństwo zakończyło błogosławieństwo pasterzy Kościołów.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję