Reklama

Widziane z Brukseli

Władcy świata

2016-11-23 09:53

Mirosław Piotrowski, poseł do Parlamentu Europejskiego, www.piotrowski.org.pl
Niedziela Ogólnopolska 48/2016, str. 47

Oleg_Zabielin/pl.fotolia.com

Pakt Północnoatlantycki jest jedynym skutecznym układem obronnym, do którego należy większość, tj. 22 na 28 państw Unii Europejskiej.

„Nie jesteśmy panami świata” – stwierdził szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker 9 listopada br. w Berlinie. Cóż za pokora, chciałoby się rzec. Więcej, Juncker deklarował, że nie chce budować Stanów Zjednoczonych Europy, choć w młodości o tym marzył. Być może rezygnacja ta ma bezpośredni związek z wyborem Donalda Trumpa na prezydenta USA. Jego emocjonalne wypowiedzi o nowym prezydencie elekcie znacząco odbiegały od dyplomatycznych standardów. Utrzymuje bowiem, że wybór Trumpa stanowi zagrożenie dla dotychczasowych stosunków Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi. Odpowiedzią ma być przyspieszenie budowy wspólnej europejskiej armii. Pomysłowi temu przyklasnęli Niemcy, co zwiększa jego szanse na realizację. Odpowiednie prace rozpoczęto już w Parlamencie Europejskim. Przygotowano projekt sprawozdania w sprawie Europejskiej Unii Obrony, które ma być głosowane w Strasburgu. Tradycyjnie budowie europejskiej armii przeciwni są Brytyjczycy. W trakcie posiedzenia grupy Europejskich Konserwatystów i Reformatorów europoseł Geoffrey Van Orden, notabene generał, dobitnie stwierdził, że pomysł ten może doprowadzić do zniszczenia NATO.

A jeśli tak, to musimy sobie zadać pytanie, czy naprawdę tego chcemy. Pakt Północnoatlantycki jest jedynym skutecznym układem obronnym, do którego należy większość, tj. 22 na 28, państw Unii Europejskiej. Dzieje się to akurat w momencie, gdy NATO zdecydowało o rozmieszczeniu sił zbrojnych na swojej wschodniej flance, także w Polsce. Czy pomysły Junckera oraz innych wspomagających go polityków są korzystne dla Polski? Wątpię. Ponadto budowanie konkurencyjnych sił zbrojnych w stosunku do Stanów Zjednoczonych przeczy tezie o braku aspiracji Unii, aby stać się „panem świata”. Skąd więc ta kakofonia? Odpowiedzi udzielił sam Juncker, który w trakcie przywołanego wystąpienia w Berlinie niespodziewanie naiwnie wyznał, że nie jest autorem wypowiadanych przez siebie słów. Powiedział: „Napisano mi wspaniałą przemowę. Dzięki Bogu wczoraj ją przeczytałem”. Dzień później wygłosił ją jako własną.

Tagi:
Unia Europejska wojsko armia

Reklama

Polityka rolna musi być sprawiedliwa

2019-10-29 12:48

Rozmawia Piotr Grzybowski
Niedziela Ogólnopolska 44/2019, str. 40-41

O polityce rolnej, dotacjach i zadaniach europejskiego rolnictwa z Januszem Wojciechowskim – już wkrótce komisarzem UE do spraw rolnictwa, rozmawia Piotr Grzybowski

European Union 2019

PIOTR GRZYBOWSKI: – Przede wszystkim – serdecznie gratulujemy nominacji na funkcję komisarza do spraw rolnictwa Unii Europejskiej.

JANUSZ WOJCIECHOWSKI: – Bardzo dziękuję, choć myślę, że gratulacje należą się głównie państwu polskiemu, które objęło bardzo istotny obszar odpowiedzialności Unii Europejskiej, którym jest rolnictwo – niesłychanie ważne dla całej Europy, ale szczególnie dla Polski.

– Wspólna polityka rolna została zapoczątkowana ponad 50 lat temu, jako jeden z kluczowych obszarów, którymi zajmuje się UE. Dlaczego w dalszym ciągu jest potrzebna?

– Powróćmy do czasów Konrada Adenauera, Charles’a de Gaulle’a czy Amintore Fanfaniego, ówczesnego premiera Włoch. Ci politycy, przywódcy europejscy mieli wizję i wyobrażenie tego, co jest potrzebne Europie. Wiedzieli, że potrzebne jej jest prowadzenie wspólnej polityki rolnej, ponieważ europejska społeczność musi mieć zabezpieczenie żywnościowe. Europa potrzebuje pewności, że wyżywi się sama, że nie będzie zdana na import żywności. Poza tym rolnictwo to nie jest tylko kwestia żywności, to także troska o środowisko czy krajobraz. Jest to po prostu strategicznie ważna sprawa. Dlatego rozpoczęto realizację wspólnej polityki rolnej i ona się sprawdziła mimo wcześniejszych różnych doświadczeń i słabości. To jest polityka, która zakończyła się sukcesem, aczkolwiek zagrożeń jest wiele. Europejskie rolnictwo jest w trudnej sytuacji i nie od razu jest możliwe osiągnięcie oczekiwanych rezultatów.

– Funkcja, którą Pan lada moment obejmie, jest jedną z kluczowych w Komisji Europejskiej. Dlaczego jest tak ważna?

– Dyrekcja Generalna ds. Rolnictwa i Rozwoju Obszarów Wiejskich zarządza prawie 1/3 budżetu, a więc są to ogromne pieniądze – w granicach 400 mld euro na 7 lat. Poza tym to również kwestia bezpieczeństwa – polityka bezpieczeństwa. Mówimy zwykle o bezpieczeństwie obronnym – żeby nas nikt nie napadł, o bezpieczeństwie politycznym, energetycznym, klimatycznym – żebyśmy np. nie zamarzli w zbyt chłodnym klimacie. Musimy też jednak pamiętać o bezpieczeństwie żywnościowym – żeby nikt nie umarł z głodu. Polityka rolna to właśnie zabezpieczyła. Bez wsparcia, bez pomocy, która jest udzielana na poziomie unijnym, europejskie rolnictwo nie mogłoby istnieć. W wielu krajach dopłaty rolnicze stanowią dużą część dochodu rolników. W krajach takich jak Finlandia rolnictwo w ogóle by nie istniało, gdyby nie dopłaty unijne. Dlatego tak ważne jest prowadzenie wspólnej polityki rolnej. To jest ogromna rola osób ją realizujących. Dzięki wspólnej polityce rolnej i ogromnemu wsparciu w ogóle mamy rolnictwo.

– Wspomniał Pan o budżecie, który jest największym z przewidzianych na ten dział Komisji Europejskiej. W jakim kierunku będzie on realizowany?

– W swoim wystąpieniu w Parlamencie Europejskim mówiłem o tym, że europejskie rolnictwo musi być bardziej konkurencyjne, innowacyjne, bardziej zielone, nastawione na środowisko, a polityka rolna – bardziej skuteczna i bardziej sprawiedliwa. Rolnictwo konkurencyjne musi być rolnictwem wspieranym przez dotacje, a więc wszelkie pomysły, żeby ograniczać budżet UE, jeśli chodzi o rolnictwo, nie są dobre, ponieważ rolnictwo ma przed sobą ogromne wyzwanie. Ono musi być innowacyjne. Tu jest duże pole dla różnych badań naukowych, które przydadzą się rolnikom w konkretnej pracy. Bardzo się cieszę, że 10 mld euro ma być przeznaczone właśnie na badania naukowe w dziedzinie rolnictwa. Kolejną pozycją budżetową jest zielona polityka rolna, czyli przywiązywanie większej wagi do ochrony środowiska, do kwestii związanych z klimatem. To jest duża szansa akurat dla takich krajów jak Polska. Małe gospodarstwa mają możliwość dostać dodatkowe pieniądze, oczywiście pod warunkiem działania prośrodowiskowego.

– Nie tak dawno Zjednoczona Prawica w swojej kampanii wyborczej zapowiadała, że jednym z kluczowych elementów, o które będzie zabiegać w przyszłym budżecie unijnym, jest zwiększenie dopłat dla rolnictwa. Jak Pan widzi możliwość realizowania tego postulatu?

– Jesteśmy na dobrej drodze, choć – proszę mi wybaczyć – nie chcę o tym szczegółowo opowiadać, bo to jest kwestia m.in. różnego rodzaju politycznych i dyskretnych form negocjacji. Jest natomiast powszechna świadomość, że nie da się dalej uzasadniać tego, iż dopłaty do hektara są różne w różnych krajach członkowskich. Także w obrębie państw członkowskich tzw. Starej Unii. Nie ma żadnego uzasadnienia, że np. jeden rolnik dostaje 100 euro na hektar, a drugi 1000 euro. To trzeba ujednolicić. Krótko mówiąc, polityka rolna musi być sprawiedliwa. Mamy to wszystko policzone, wiadomo, o ile trzeba zwiększyć budżet UE, żeby można było wszystkim państwom członkowskim, które otrzymują zaniżone dopłaty, wyrównać dotacje do obecnego średniego poziomu europejskiego. Kwota rzędu niespełna 10 mld euro to zabezpieczy. Potrzebna będzie jednak batalia polityczna, żeby taką zgodę uzyskać, żeby wyrównanie dopłat było w miarę pełne.

– Wspomniał Pan, że jednym z Pańskich celów na nadchodzącą kadencję jest zwiększenie konkurencyjności rolnictwa. A jak to osiągnąć na rynku polskim?

– Ogromna szansa tkwi w produkowaniu żywności w zdrowy sposób, tzn. produkcji ekologicznej, w zgodzie z naturą, bez pseudonowoczesności. Rolnictwo, a zwłaszcza ta jego część, która się wiąże z hodowlą zwierząt, to nie może być taśma produkcyjna. Nie może być tak, że podstawą do prowadzenia hodowli zwierząt, które są surowcem dla przemysłu mięsnego, jest logika: im mniejszy koszt, tym większy zysk. To trzeba odrzucić. Rolnictwo ma na celu coś więcej niż tylko zarabianie pieniędzy. Rolnictwo ma do spełnienia pewną misję, którą jest troska o środowisko, o klimat, o dobrostan zwierząt. To jest zadanie europejskiego rolnictwa. Ja będę bardzo mocno stał na straży tych zasad.
W trakcie wysłuchania w europarlamencie wyjaśniałem jednak, że to nie może być realizowane na siłę, że rolnicy nie mogą być zmuszani do tego, by spełniali wyższe standardy środowiska, klimatu czy ochrony zwierząt. Muszą być do tego odpowiednio zachęcani, np. przez programy premiujące tych, którzy z własnej woli będą chcieli poprawiać dobrostan zwierząt, ograniczać emisję dwutlenku węgla itd. W tym obszarze jest bardzo wiele możliwości, a ich katalog cały czas się rozszerza. Naprawdę można robić dobre i ciekawe rzeczy przy wykorzystaniu do tego środków unijnych.

– Na światowym rynku żywności jest bardzo duża konkurencja. Czy są jakieś obszary, na których można by poprawić efektywność rolnictwa w Unii Europejskiej, w tym w Polsce?

– Myślę, że europejskie rolnictwo, jeśli chodzi o ilość produktów, nie ma szans w wyścigu z Ameryką Północną, Ameryką Południową czy częścią Azji. Europejskie rolnictwo jest zdecydowanie bardziej kosztowne. Z jednej strony – wyższe koszty pracy w Europie, wyższe koszty wynikające z różnych ograniczeń środowiskowych, klimatycznych stanowią spore obciążenie. Z drugiej jednak – jeżeli rolnictwo będzie odpowiednio wspierane, zwłaszcza w działaniach ekologicznych, to stworzy się wielka szansa dla niego w Europie, a jeszcze większa w Polsce. Któż, jeśli nie polskie rodzinne gospodarstwa jest lepiej przystosowany, żeby np. hodowlę świń prowadzić w cyklu zamkniętym? Własnego chowu prosięta, własne pasze do dokarmiania tych zwierząt i dostawa do najbliższych ubojni – nie 500 km, ale 50, powiedzmy, nie dalej... Tu naprawdę można zrobić dużo dobrego.

– Czy i w jakim stopniu polskie rolnictwo może czerpać z doświadczeń innych państw i jakie są przed nim wyzwania?

– Oczywiście, trzeba czerpać z doświadczeń wszystkich państw, które odnoszą jakieś sukcesy. Szansą polskiego rolnictwa jest to, że polityka rolna Unii Europejskiej będzie bardziej elastyczna, tzn. dostosowana do poszczególnych państw. Porównajmy sytuację w Polsce i w sąsiednich Czechach – podczas gdy u nas linia gospodarcza to mniej niż 10 ha, w Czechach to już ponad 130 ha. Oczywiste więc jest, że nie da się tutaj zastosować jednej koncepcji. Nie można mieć jednej terapii na różne choroby.
Jakie największe wyzwania stoją przed polskim rolnictwem? Myślę, że wykorzystanie szansy, która się wiąże z otwartym i pozytywnym nastawieniem do ochrony środowiska i klimatu. Jeżeli polscy rolnicy będą chcieli wykorzystać różne programy wpisane właśnie w tę ideę, to naprawdę może to zaowocować sukcesem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Abp Gądecki: forma pogrzebu oczyszczeniem Kościoła poznańskiego

2019-11-18 11:36

msz / Poznań (KAI)

Jestem przekonany, że sytuacja w której znaleźliśmy się dzisiaj posłuży do oczyszczenia Kościoła poznańskiego – powiedział po pogrzebie abp. Juliusza Paetza abp Stanisław Gądecki.

episkopat.pl
Abp Stanisław Gądecki

Publikujemy tekst oświadczenia, jakie metropolita poznański wypowiedział podczas dzisiejszego briefingu w Poznaniu:

„W związku ze śmiercią ks. abp. Juliusza Paetza pragnę podkreślić kilka faktów z przeszłości i – za pośrednictwem środków społecznego przekazu – zwrócić się do wszystkich z krótkim przesłaniem: 2001 – komisja kierowana przez abp. Antoniego Stankiewicza dla zbadania wiarygodności oskarżeń przekazała swoje wnioski Stolicy Apostolskiej, 2002 – św. Jan Paweł II przyjął dymisję abp. Juliusza Paetza, 2002 – kard. Giovanni Battista Re zalecił, aby abp senior nie przewodniczył publicznym czynnościom liturgicznym, 2002 – św. Jan Paweł II potwierdził tę decyzję, 2013 – kard. Tarcisio Bertone zachęcił abp. seniora do życia w odosobnieniu, do przemyśleń i modlitwy, wezwanie to zostało powtórzone przez nuncjusza Celestino Migliore w 2016 r.

Dzisiaj rano miała miejsce Msza św. pogrzebowa w katedrze poznańskiej, miejscem pochówku abp. seniora będzie cmentarz parafialny rodziny zmarłego na poznańskiej Starołęce.

W trosce o jedność Kościoła proszę wszystkich wiernych o to, aby strzegli samych siebie i byli bez grzechu.

Jestem przekonany, że sytuacja w której znaleźliśmy się dzisiaj posłuży do oczyszczenia Kościoła poznańskiego”.

Przeczytaj także: Abp Paetz nie został pochowany w katedrze
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: trzeci dzień biskupich rekolekcji

2019-11-20 14:32

it / Częstochowa (KAI)

Eucharystia to dzieło miłości potężniejsze od zła i śmierci. Każda Msza św. powinna być przeżywana w duchu wdzięczności Bogu za Jego dary, za Jego codzienną miłość, przypominają polscy biskupi, którzy trzeci dzień na Jasnej Górze przeżywają wspólnotowe rekolekcje. Temat tegorocznych dni skupienia dotyczy właśnie Eucharystii i stanowi przygotowanie do nowego roku duszpasterskiego w Kościele, który już niebawem rozpocznie się.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Bp Adam Wodarczyk z Katowic przypomina, że Eucharystia to najradośniejsza ofiara w dziejach świata, bo przez Nią dokonała się najważniejsza dla ludzkości sprawa tzn. odkupienie nas z grzechu do życia w wolności Dzieci Bożych. Eucharystyczną radość porównuje do odrywania radości płynącej z ponoszenia jakiejś ofiary. - Każdy w życiu może przeżył to, że coś go kosztowało, było trudem i w jakimś momencie zauważył, że mimo to przyniosło mu to też radość, poczucie szczęścia, że zrobiło się coś dobrego - wyjaśnia bp Wodarczyk.

Podkreśla, że „każdy, kto stara się żyć duchem ofiary dla drugiego człowieka, po pewnym czasie zaczyna rozumieć, że taka postawa służby jest źródłem radości, bo daje nam możliwość naśladowania naszego Pana, Jezusa, zjednoczenia z Nim”.

Katowicki bp pomocniczy przypomina, że Eucharystia jest źródłem i fundamentem życia duchowego dla każdego chrześcijanina. - Każdy kapłan Ją celebrujący i wierny uczestnicząc w Niej nie tyle robi łaskę Jezusowi, że przychodzi, ale jest to największy przywilej i szczęście, że możemy w Niej uczestniczyć – mówi biskup.

Dodaje, że „w naszych polskich realiach jest to też wyjątkowy przywilej, że mamy tak powszechny dostęp do Eucharystii, że Jej sprawowanie nie wiąże się z jakimś dramatycznym poszukiwaniem świątyni, kapłana, miejsca na celebrację, ale każdy może, każdego dnia, jeśli tylko radośnie odpowie na to zaproszenie Jezusa, w Niej uczestniczyć”. - Msza św. to źródło duchowej siły dla każdego, kto rzeczywiście tą tajemnicą żyje - podkreśla.

Abp Wacław Depo, metropolita częstochowski zauważa, że kapłani nie mają być tylko tymi, którzy rozpatrują tajemnicę przejścia przez śmierć i cierpienie, ale mają przypominać o wielkim dziele miłości. - Eucharystia to jest dzieło miłości, potężniejsze od zła i śmierci, każda Eucharystia powinna być przeżywana z wdzięcznością za Jego dary, za codzienną Jego miłość okazywaną w naszym życiu - zauważył abp Depo.

Bp Marek Mendyk z Legnicy nawiązując do nowego programu duszpasterskiego, który rozpocznie się w Kościele w Polsce w pierwszą niedzielę adwentu „Eucharystia - Źródło, Szczyt i Misja Kościoła” przypomina, że „Eucharystia jest tym pokarmem, który pozwala nam uczestniczyć w tajemnicy Boga, który dla nas i dla naszego zbawienia składa w ofierze swojego Syna, który przez cierpienie, mękę, krzyż doprowadza do zmartwychwstania i daje nam życie wieczne”.

Legnicki biskup pomocniczy zauważa, że nowy rok duszpasterski o Eucharystii „to łaska wielka od Boga i natchnienie na ten szczególny czas, w którym się znajdujemy, by odkrywać w Eucharystii Boga żywego, prawdziwego, obecnego”. - To nie jest jakaś mglista idea, ale prawdziwie obecny, żywy Bóg. By to odkrywać, wciąż na nowo trzeba modlić się do Ducha Świętego, bo inaczej tej tajemnicy nie zrozumiemy. Nie zrozumiemy Boga, który codziennie na różnych ołtarzach świata, zstępuje - uważa bp Mendyk.

Wyjaśnia, że „Eucharystia jest źródłem, bo od tego wszystko się zaczyna, stąd wypływa nasza moc i radość życia. Eucharystia jest szczytem, bo doprowadza do tego szczególnego momentu, w którym w tajemnicy świętych będziemy mogli zasiąść na wieczną ucztę w niebie, na którą zmierzamy”.

Chociaż biskupie rekolekcje odbywają się na Jasnej Górze, to na czas ich trwania także częstochowscy biskupi opuszczają swoje domy. Abp Depo podkreśla, że to czas wielkiej łaski. - To czas powracania do początków, do naszego zanurzenia w Chrystusie, a to, że otrzymaliśmy dodatkową łaskę święceń kapłańskich i biskupich tym bardziej jest to dla nas dar zobowiązujący - powiedział metropolita częstochowski.

Dziś, w trzecim dniu rekolekcji biskupi przeżywają sakrament pokuty i pojednania. Spowiedź odbywa się w kaplicy Domu Pielgrzyma i w Kaplicy Pokutnej. Do sprawowania sakramentu wyznaczeni są ojcowie paulini, którzy już od wielu lat pełnią tę posługę a także zaproszeni kapłani arch. częstochowskiej.

Wspólnotowe rekolekcje Episkopatu Polski potrwają do jutra. Zakończy je Msza św. za zmarłych członków Konferencji Episkopatu Polski.

Jutro odbędzie się także II sesja Zebrania Plenarnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem