Reklama

Życie jest święte

2016-11-30 10:25


Niedziela Ogólnopolska 49/2016, str. 28-29

Waldemar Kompała

O gorących tematach, które wyszły na nasze ulice, i książkach polecanych na najbliższy miesiąc abp Józef Michalik opowiada ks. Zbigniewowi Suchemu

KS. ZBIGNIEW SUCHY: – W ostatnim czasie pojawiło się wiele wątpliwości i pytań w kwestii wydarzeń związanych z głosowaniem nad społeczną inicjatywą obrony życia. Chciałbym najpierw prosić Księdza Arcybiskupa o komentarz w tej sprawie, co z pewnością pozwoli nam ją lepiej zrozumieć.

ABP JÓZEF MICHALIK: – Źle jest z narodem, w którym publicznie ujawniają się tak liczni zwolennicy śmierci, w którym zabicie niewinnego, zaledwie poczętego dziecka przestało być uważane za wielkie zło, w którym płaski egoizm, wygoda czy wstyd zabijają sumienie i miłość. Stosunek do podstawowych praw człowieka w połączeniu z szacunkiem wobec uniwersalnych praw natury i praw Bożych jest gwarancją bezpiecznego postępu ludzkości i porządku społecznego, ale ma też ścisły związek z sumieniem i nadzieją życia wiecznego, co dla ludzi wierzących musi być ważne. Prawa ustanawiane przez ludzi nie powinny przeciwstawiać się prawom Bożym i prawom natury, które obowiązują każdego człowieka.
Ocena sytuacji, która wytworzyła się wokół fundamentalnego tematu obrony życia ludzkiego, jest dość jasna. Niewinnego dziecka zabijać nie wolno, człowieka chroni przykazanie Boże: „Nie zabijaj”, i każdy, kto je przekracza, grzeszy ciężko. Obciąża więc sumienie. W naszej polskiej obecnej sytuacji warto też wrócić do zalecenia Pana Jezusa, który podczas Ostatniej Wieczerzy modlił się o jedność. Jedność między ludźmi oparta na jedności z Bogiem jest drogą do twórczego trwałego postępu.
To jest bardzo ważne kryterium w każdych warunkach, w każdej sytuacji społecznej, rodzinnej i politycznej. Gdzie jest podział, tam nie ma prawdy, tam nie ma miłości, tam jest egoistyczna wierność sobie, swojemu subiektywnemu przekonaniu, nawet w sprawach obojętnych. Realizację dobrych (pozytywnych) zamiarów i programów trzeba zawsze łączyć z zachowaniem jedności. Wielka szkoda, że w świętej sprawie obrony życia złamano zasadę jedności, ponieważ – moim zdaniem – była to sprawa do wygrania. Wszystkie ruchy pro-life powinny się zjednoczyć w rozeznaniu możliwości „etapowej” poprawy istniejącego prawa, w jedności i w duchu pokory z Kościołem, który jest fundamentalnym obrońcą Bożych praw, w tym prawa do życia.
Sytuacja polityczna i społeczna jest w Polsce bardzo delikatna, rozchwiana i niebezpiecznie systematycznie atakowana przez wrogów Polski chrześcijańskiej, mocnej moralnie, dlatego szczególnie potrzebne są jedność i wzgląd na dobro całości. Podejrzewać można, że część wnioskodawców albo z zarozumiałości, albo z naiwności, może bez złego zamiaru, została niestety wmanipulowana w szkodliwą awanturę polityczną i z tematu moralnego, podstawowego społecznie, z troski o życie, troski o rodzinę zrobiono wrogą rządowi manifestację polityczną. Zabrakło tu pokory, a gdzie nie ma pokory, tam nie ma łaski Bożej. Po spotkaniu KEP w Poznaniu już było wiadomo, że rysuje się rozłam, i biskupi jasno przestrzegali, iż kwestia karania kobiet sprowokuje awanturę i da argumenty nie tylko wrogom ograniczenia aborcji, ale i wrogom moralności, ludziom o libertyńskich poglądach. Jednocześnie fakt, że zebrano tyle podpisów, i to z różnych stron, dowodzi, iż ten temat jest żywy i że on nie może zginąć. Muszą dojść do głosu prawda o obronie życia i wniosek, że każde, a już szczególnie eugeniczne, zabójstwo jest czynem absurdalnym i ośmieszającym współczesne myślenie, kiedy tak broni się praw mniejszości, zwraca się uwagę na niepełnosprawnych. Kiedy jednak niepełnosprawny zostaje „odkryty” przed urodzeniem, to trzeba go zabić.
W wypadku zagrożenia życia matki nie ma moralnych wątpliwości, że intencją działania lekarza jest ratowanie jej życia. Jest to interwencja o dwóch skutkach, z których tylko jeden jest zamierzony i osiągalny.
W omawianej sprawie otrzymaliśmy kolejną lekcję na temat metody pracy w sprawach społecznych. Trzeba podziękować wszystkim zaangażowanym w obronę życia i naprawę chorego moralnie prawa, ilekroć jest zauważone w naszej Ojczyźnie. Prawo należy poprawiać etapami, jeśli nie można tego zrobić od razu w całości. Trzeba jednak pamiętać, że nawet najlepiej skonstruowane prawo nie pomoże, jeśli nie przekona się ludzi, iż jest ono dobre i korzystne. Sama dyskusja i stopniowe zmiany prawa są więc bardzo potrzebne społeczeństwu, żeby pomóc ludziom zrozumieć jego wartość i przekonać do jego zachowywania, jeśli widzi się też jego sens. To jest właśnie ta pedagogika społeczna, którą trzeba stosować nie tylko w teorii, ale i w praktyce.
Polityczną awanturę wokół tego tematu sprowokowali ludzie, którzy próbują wykorzystać zamęt, żeby ośmieszać Polskę. Autentycznie boli mnie, że pojawiły się grupy ludzi, którzy widzą swój partyjny interes w dzieleniu Polski, w dzieleniu społeczeństwa, w oskarżaniu Polski na forach zagranicznych, co, według mnie, jest niegodne i warte zapamiętania w przyszłych wyborach. Czarne manifestacje z naszych ulic i krzyki „działaczek” z Brukseli nie są angażowaniem się na rzecz dobra w Ojczyźnie. Przecież rządzący dziś Polską zostali wybrani przez ten naród, zostali obdarzeni zaufaniem, po to, żeby bronili polskiej racji stanu, żeby jednoczyli się w dobrych sprawach. Tymczasem mamy do czynienia ze sprzedawaniem Polski, z mobilizacją przeciw Polsce.
Zarówno rządzący, jak i opozycja powinni zachować większe zrozumienie dla dobra Polski i nie stawiać na pierwszym miejscu interesów osobistych czy partyjnych w wielkiej polityce, lecz przede wszystkim dobro narodu, a do tego wymagana jest jedność polityków.
Są pewne tematy, których krytykowanie ośmiesza krytykujących – chociażby sprawa rządowego programu „Rodzina 500+”, który naprawdę służy polskim rodzinom. Trzeba pomagać go ulepszać, rozwiązywać problemy z nim związane, a nie wyszukiwać dziury w całym. Oczywiste jest, że kryzysu rodzinnego nie rozwiąże się tylko przez ten program, ale trzeba go docenić, dostrzec, że pomaga on zaspokoić podstawowe potrzeby rodziny. Konieczne jest także tworzenie wokół rodziny dobrej atmosfery, którą psują oskarżenia, szarpaniny i kłamstwa propagandowe. Problemu demograficznego nie rozwiąże wyłącznie pomoc materialna. Trzeba przekonać kobietę matkę, mężczyznę ojca o wartości rodziny, o wartości kolejnego dziecka, o tym, że miłość rozwija się i pomnaża przez bezinteresowną ofiarę, wierność, wysiłek, przez trud. Warto szukać kolejnych dobrych dróg, które pozwolą dotrzeć do zwykłych, normalnych, mądrych kobiet, a te być może zdołają odzyskać dla prawdy o wartości życia także manifestantów. Dziś popierają swoje hasła szokującymi nienawiścią wypowiedziami, a przecież kierują nimi zupełnie inne, ukryte motywy. Wielkim wyzwaniem dla nas wszystkich jest znalezienie takiego świadectwa, które przemówi do serc i pozwoli zrozumieć piękno rodziny.

– Dziękuję za tę wypowiedź. A teraz – jakie książki mógłby Ksiądz Arcybiskup polecić naszym Czytelnikom w tym miesiącu?

– Chciałbym zachęcić do lektury książki prof. Stanisława Grygiela „Na ścieżkach prawdy”. Są to rozmowy z Janem Pawłem II i o nim, a właściwie głęboka refleksja filozoficzno-teologiczna na temat koncepcji życia Jana Pawła II, na temat zdrowej, uniwersalnej antropologii, którą on głosił – antropologii integralnej, nierozłącznie związanej z wymiarem transcendentnym, w której człowieczeństwo odnajduje się tylko w relacji do nieskończoności wpisanej w siebie. Człowiek to nie tylko ciało i nie tylko dusza, ale też jedność duszy i ciała oraz jedność z Bogiem, który jest nam bliższy niż my sami sobie. Kiedy człowiek to odkrywa, odkrywa nowe perspektywy dobra, prawdy i piękna. Książkę uważam za wartościową, dobrą, jeśli po jej przeczytaniu czy w czasie lektury mogę sobie wypisać coś do refleksji. To jest właśnie taka książka, nad której stronicami trzeba posiedzieć dłuższą chwilę, ale nie będzie to czas stracony.
Świeżo wydana książka Witolda Szabłowskiego „Sprawiedliwi zdrajcy. Sąsiedzi z Wołynia” to pasjonująca lektura. Jest to dzisiaj temat szczególnie żywy z racji filmu o Wołyniu, który niedawno wszedł na ekrany kin. Przez wiele lat niewygodne tematy i wydarzenia historyczne ukrywano, a niekiedy nawet szkalowano Polaków z różnych racji. Temat Wołynia był spychany z powodów politycznych, a ostatnimi laty także z troski o odbudowę dobrych relacji z Ukrainą. Uważam jednak, że ani Ukraińców, ani Polaków nie wolno traktować jak dzieci, przed którymi zamyka się drzwi, kiedy dorośli rozmawiają o poważnych problemach. Trzeba umieć zasymilować trudne karty naszej historii, podkreślać przyczyny zła, które zaistniało w tym czasie, ale przede wszystkim pokazywać, że nawet w najciemniejszym czasie życia człowieka i historii narodu jest się w stanie zachować swoją godność. Uważam, że ciągle zbyt mało się mówi o bohaterach takich przerażających, mrocznych chwil – czasu II wojny światowej, dramatu Syberii, rzezi wołyńskiej – o bohaterach ryzykujących i niejednokrotnie poświęcających własne życie, żeby uratować życie innych ludzi – sąsiadów i obcych – których przedstawiano im jako wrogów. Brakuje historii o uczciwych, heroicznych Rosjanach, Niemcach, Ukraińcach, Arabach, których przecież było wielu. To o nich powinniśmy przede wszystkim pamiętać, ich przykład życia powinien dawać nam niegasnącą nadzieję na przebaczenie i pojednanie. Książka Szabłowskiego odpowiada na to moje pragnienie – opowiada o Ukraińcach, którzy ryzykowali, nawet oddali życie, ratując Polaków na Wołyniu. Warto spojrzeć na krwawe karty naszej wspólnej historii z tej właśnie perspektywy. Dzisiaj jest to tym pilniejsze, że niektóre środowiska przystąpiły do eliminowania pomników upamiętniających postaci czasów opresyjnego komunizmu, uosabianego przez Stalinów i Dzierżyńskich. Jest to oczywiście słuszne, ale niestety przy okazji pojawili się też tacy, którzy chcą usuwać pomniki radzieckich żołnierzy, a nawet niszczyć ich nagrobki na cmentarzach, co jest już absurdalne. Ci żołnierze oddali przecież życie w naszym kraju w walce z nawałą hitlerowską i miejsce ich spoczynku – jak każdy grób – jest miejscem świętym. Zasługują na nasz szacunek.
Jest jeszcze książka autora wpisanego mocno we współczesną polską rzeczywistość, który stara się ją nieustannie tworzyć, a ma naprawdę wiele do powiedzenia. Mam na myśli Bronisława Wildsteina i jego „Dom wybranych”. Widać, że autor zna od podszewki rzeczywistość świata polskich elit kulturalnych i kulturotwórczych. Jego wieloaspektowe analizy pozwalają zrozumieć nieco więcej, niż zawierają same słowa. Książka jest chyba po trosze autobiografią, ale ma głębsze przesłanie. Ilekroć autor ukazuje słabości i grzechy swoich bohaterów, pragnie bronić wartości decydujących o moralnej tkance narodu, który zbyt łatwo rękami swoich elit eliminuje wartości wyższe, kulturę chrześcijańską i wiarę. W swojej książce Wildstein prowadzi też dialog ze współczesnymi ideologiami i prądami myślowymi, co pomaga lepiej zrozumieć całą rzeczywistość. Ważną rolę odgrywa w niej ktoś nieuchwytny, taki „Samuel Brak”, główny bohater powieści, który pojawia się i znika, ale ciągle jest obecny, a w inspirowaniu programów i promowaniu własnej wizji dziejów posługuje się ludźmi i strukturami bez brania za wszystko osobistej odpowiedzialności.

Tagi:
abp Józef Michalik

Reklama

Abp Michalik wspiera abp. Jędraszewskiego

2019-08-14 11:38

diecezja.pl / Kraków (KAI)

"Ludzie wiary potrzebują zdrowego pokarmu Ewangelii i niekiedy szczególnie jasnego «tak» lub «nie» w pasterskim przepowiadaniu" – napisał arcybiskup senior archidiecezji przemyskiej Józef Michalik w liście do metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego.

Joanna Trudzik
Abp Józef Michalik

Publikujemy list abp. Józefa Michalika do metropolity krakowskiego abp. Marka Jędraszewskiego:

Przemyśl, 7 sierpnia 2019

Najdostojniejszy i Drogi Metropolito Krakowski,

z prawdziwym uznaniem dowiaduję się i cieszę z wystąpień z posługą modlitwy i słowa, którą realizuje Ks. Arcybiskup. Ludzie wiary potrzebują zdrowego pokarmu Ewangelii i niekiedy szczególnie jasnego „tak” lub „nie” w pasterskim przepowiadaniu, a Kościół – jak jego Założyciel podejmuje gotowość bycia „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą!” (Łk 2, 34). Czytam o atakach na Księdza Arcybiskupa za jego odważne przepowiadanie i dziękuję Panu Bogu, że daje siłę Arcybiskupowi Krakowskiemu – bo daru mądrości już mu wcześniej nie poskąpił – i życzę wytrwania w pokorze, wdzięczności Panu Bogu i w modlitwie. Zwycięstwo da Pan w swoim czasie!

Z braterską modlitwą + Józef Michalik Arcybiskup Senior Archidiecezji Przemyskiej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Żywy Bóg na Dworcu Głównym

2019-11-13 11:47

Agnieszka Bugała
Edycja wrocławska 46/2019, str. 1

Delikatna, szklana monstrancja z wizerunkiem Maryi tulącej i całującej Syna – w otwartych ramionach Matki kustodium z białą Hostią: Jezus eucharystyczny – to będzie centrum kaplicy na Dworcu Głównym we Wrocławiu, której otwarcie zaplanowano na koniec roku

Archiwum
Projekt kaplicy na wrocławskim Dworcu Głównym

Kaplica zostanie wpisana do prowadzonej przez Stowarzyszenie „Communita Regina della Pace” modlitwy o pokój na świecie.

Autorem projektu kaplicy św. Katarzyny Aleksandryjskiej jest biuro projektowe inż. Andrzeja Gacka. Monstrancję wymyślił i wykona gdański artysta Mariusz Drapikowski – znany na całym świecie autor „12 Gwiazd w Koronie Maryi Królowej Pokoju”.

Dworcowa kaplica funkcjonowała do stycznia 2010 r., wtedy odprawiono w niej ostatnią Mszę św. Po rewitalizacji dworca, w miejscu po niej urządzono komisariat policji. Starania o powrót kaplicy na dworzec trwały od 2012 r. Ks. Jan Kleszcz, proboszcz parafii pw. św. Jerzego Męczennika i Podwyższenia Krzyża Świętego we Wrocławiu-Brochowie i duszpasterz kolejarzy archidiecezji wrocławskiej, od siedmiu lat, krok po kroku, nie ustaje w zbudowaniu na dworcu miejsca modlitwy – dla kolejarzy i podróżnych. Dzięki porozumieniu zawartemu w 2016 r. między PKP SA a Kurią Metropolitalną Wrocławską prace na dworcu wreszcie mogły się rozpocząć. – Pomysł jest prosty: wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu w nowej kaplicy i konfesjonał z dyżurującymi kapłanami – mówi ks. Jan Kleszcz.

Prace w miejscu przeznaczonym na kaplicę już trwają, a w pozyskiwanie środków na realizację przedsięwzięcia włączyło się wiele osób. Aktywnie kwestują młodzi z brochowskiej parafii pod opieką ks. Arkadiusza Krzeszowca.

Chętni do włączenia się w budowę kaplicy mogą kupić cegiełki albo dokonywać wpłat na konto. Inicjatywa jest tak ważna, że warto mieć w niej swój udział, nawet, gdybyśmy swoją wpłatą przyczynili się do sfinansowania choćby kawałka podłogi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jasna Góra: trzeci dzień biskupich rekolekcji

2019-11-20 14:32

it / Częstochowa (KAI)

Eucharystia to dzieło miłości potężniejsze od zła i śmierci. Każda Msza św. powinna być przeżywana w duchu wdzięczności Bogu za Jego dary, za Jego codzienną miłość, przypominają polscy biskupi, którzy trzeci dzień na Jasnej Górze przeżywają wspólnotowe rekolekcje. Temat tegorocznych dni skupienia dotyczy właśnie Eucharystii i stanowi przygotowanie do nowego roku duszpasterskiego w Kościele, który już niebawem rozpocznie się.

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Bp Adam Wodarczyk z Katowic przypomina, że Eucharystia to najradośniejsza ofiara w dziejach świata, bo przez Nią dokonała się najważniejsza dla ludzkości sprawa tzn. odkupienie nas z grzechu do życia w wolności Dzieci Bożych. Eucharystyczną radość porównuje do odrywania radości płynącej z ponoszenia jakiejś ofiary. - Każdy w życiu może przeżył to, że coś go kosztowało, było trudem i w jakimś momencie zauważył, że mimo to przyniosło mu to też radość, poczucie szczęścia, że zrobiło się coś dobrego - wyjaśnia bp Wodarczyk.

Podkreśla, że „każdy, kto stara się żyć duchem ofiary dla drugiego człowieka, po pewnym czasie zaczyna rozumieć, że taka postawa służby jest źródłem radości, bo daje nam możliwość naśladowania naszego Pana, Jezusa, zjednoczenia z Nim”.

Katowicki bp pomocniczy przypomina, że Eucharystia jest źródłem i fundamentem życia duchowego dla każdego chrześcijanina. - Każdy kapłan Ją celebrujący i wierny uczestnicząc w Niej nie tyle robi łaskę Jezusowi, że przychodzi, ale jest to największy przywilej i szczęście, że możemy w Niej uczestniczyć – mówi biskup.

Dodaje, że „w naszych polskich realiach jest to też wyjątkowy przywilej, że mamy tak powszechny dostęp do Eucharystii, że Jej sprawowanie nie wiąże się z jakimś dramatycznym poszukiwaniem świątyni, kapłana, miejsca na celebrację, ale każdy może, każdego dnia, jeśli tylko radośnie odpowie na to zaproszenie Jezusa, w Niej uczestniczyć”. - Msza św. to źródło duchowej siły dla każdego, kto rzeczywiście tą tajemnicą żyje - podkreśla.

Abp Wacław Depo, metropolita częstochowski zauważa, że kapłani nie mają być tylko tymi, którzy rozpatrują tajemnicę przejścia przez śmierć i cierpienie, ale mają przypominać o wielkim dziele miłości. - Eucharystia to jest dzieło miłości, potężniejsze od zła i śmierci, każda Eucharystia powinna być przeżywana z wdzięcznością za Jego dary, za codzienną Jego miłość okazywaną w naszym życiu - zauważył abp Depo.

Bp Marek Mendyk z Legnicy nawiązując do nowego programu duszpasterskiego, który rozpocznie się w Kościele w Polsce w pierwszą niedzielę adwentu „Eucharystia - Źródło, Szczyt i Misja Kościoła” przypomina, że „Eucharystia jest tym pokarmem, który pozwala nam uczestniczyć w tajemnicy Boga, który dla nas i dla naszego zbawienia składa w ofierze swojego Syna, który przez cierpienie, mękę, krzyż doprowadza do zmartwychwstania i daje nam życie wieczne”.

Legnicki biskup pomocniczy zauważa, że nowy rok duszpasterski o Eucharystii „to łaska wielka od Boga i natchnienie na ten szczególny czas, w którym się znajdujemy, by odkrywać w Eucharystii Boga żywego, prawdziwego, obecnego”. - To nie jest jakaś mglista idea, ale prawdziwie obecny, żywy Bóg. By to odkrywać, wciąż na nowo trzeba modlić się do Ducha Świętego, bo inaczej tej tajemnicy nie zrozumiemy. Nie zrozumiemy Boga, który codziennie na różnych ołtarzach świata, zstępuje - uważa bp Mendyk.

Wyjaśnia, że „Eucharystia jest źródłem, bo od tego wszystko się zaczyna, stąd wypływa nasza moc i radość życia. Eucharystia jest szczytem, bo doprowadza do tego szczególnego momentu, w którym w tajemnicy świętych będziemy mogli zasiąść na wieczną ucztę w niebie, na którą zmierzamy”.

Chociaż biskupie rekolekcje odbywają się na Jasnej Górze, to na czas ich trwania także częstochowscy biskupi opuszczają swoje domy. Abp Depo podkreśla, że to czas wielkiej łaski. - To czas powracania do początków, do naszego zanurzenia w Chrystusie, a to, że otrzymaliśmy dodatkową łaskę święceń kapłańskich i biskupich tym bardziej jest to dla nas dar zobowiązujący - powiedział metropolita częstochowski.

Dziś, w trzecim dniu rekolekcji biskupi przeżywają sakrament pokuty i pojednania. Spowiedź odbywa się w kaplicy Domu Pielgrzyma i w Kaplicy Pokutnej. Do sprawowania sakramentu wyznaczeni są ojcowie paulini, którzy już od wielu lat pełnią tę posługę a także zaproszeni kapłani arch. częstochowskiej.

Wspólnotowe rekolekcje Episkopatu Polski potrwają do jutra. Zakończy je Msza św. za zmarłych członków Konferencji Episkopatu Polski.

Jutro odbędzie się także II sesja Zebrania Plenarnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem