Reklama

W wolnej chwili

Biografia bł. Fultona Sheena. „Komunistom nie udało się przekonać ludzi, że nie ma Boga”

Podczas audiencji w 1934 roku Pius XI polecił Sheenowi, aby studiował Karola Marksa i komunizm, obnażając jego zwodnicze twierdzenia w wykładach i wystąpieniach. „Mów o komunizmie przy każdej sposobności i nigdy nie przestawaj ostrzegać Amerykanów o jego niebezpieczeństwach” – miał usłyszeć wtedy od Ojca Świętego. Ten wierny duchowny zastosował się sumiennie do życzenia papieskiego. Podjął studia nad Marksem, Leninem, Stalinem oraz innymi komunistami i bolszewikami. Czytał i mówił w różnych językach, toteż w mniej znanych pismach Marksa znajdował najróżniejsze nieprzetłumaczone jeszcze rodzynki i udostępniał je światu. Dla przykładu, wydobył z pism twórcy marksizmu znamienne zdanie napisane po francusku: „Komunizm zaczyna się tam, gdzie zaczyna się ateizm”.

2026-09-29 21:00

[ TEMATY ]

książka

ks. Robert Skrzypczak

Pana Boga

Bł. Fulton Sheen

mikrofon

Materiał prasowy

Bł. Fulton Sheen

Bł. Fulton Sheen

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Marks „tak samo jak nienawidził Boga, nienawidził tych, którzy posiadali jakąś własność” – tłumaczył Sheen. „Aby zrozumieć komunistyczną ideę prawdy, musimy zastąpić Boga filozofią komunizmu; innymi słowy: ostatecznym źródłem prawdy jest ich Partia, która stanowi owoc filozofii Marksa i Engelsa”.

Fragment książki „Mikrofon Pana Boga. Biografia bł. Fultona Sheena” do kupienia w naszej księgarni ksiegarnia.niedziela.pl.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Sheen wygłosił dramatyczną przepowiednię, że radzieccy komuniści „postawili świat przed dylematem” o charakterze apokaliptycznym. „Rzucili światu rękawicę. Można być albo po stronie braci w Chrystusie, albo towarzyszy w antychryście. Nie ma innego wyboru. Rządzić będą jedni albo drudzy. Oni wybrali towarzyszy w antychryście – mogą pożreć wszystko, co nie jest braterstwem w Chrystusie”. Według Sheena komunizm czerpał z „ducha węża… Mistycznego Ciała Antychrysta”. W 1935 roku podczas wielkopostnego kazania w Kościele św. Patryka w Nowym Jorku arcybiskup Sheen opisał komunizm jako okrutną parodię religii, „imitację chrześcijaństwa”. Trudno go powstrzymać, ponieważ wśród jego zwolenników występuje zjawisko absolutnego oddania się tejże „religii”. Tydzień później Sheen nazwał Związek Radziecki „najbardziej antychrześcijańskim krajem na ziemi”. Jego najtrafniejszym symbolem jest „gnijący trup”, ciało Lenina. Do czego doprowadza ludzi ta zgubna, trująca ideologia? „Do obrócenia się w proch, do rozkładu, do śmierci”. I dodał, że komunizm „zastąpił herezję jako głównego wroga Kościoła”. Sheen zresztą był przekonany, iż komunizm jako historyczne zastosowanie tej zgubnej dla ludzi idei prędzej lub później upadnie, bo jest zbudowany na fałszywych przesłankach i fałszywym obrazie rzeczywistości. Ostatecznym problemem nie jest jednak komunizm jako taki, ale wirus umysłowy, jaki go wywołał, czyli marksizm. Choć zwalczony, ów wirus będzie powracał w zmutowanych postaciach, by z innego przyczółku atakować ludzi i rujnować podstawy ich zdrowej nadziei. Zresztą prezydent Ronald Reagan, w ślad za Sheenem, zaczął nazywać komunizm „chorobą”. I ta straszliwa choroba zbierała potworne żniwo. Od 1917 do 1975 roku z rąk komunistów zginęło od stu do stu czterdziestu milionów ludzi. Było to dwa razy więcej niż w obu wojnach światowych razem wziętych. Czy według Sheena można komunizm nazwać herezją? Owszem, jest to ostatnia chrześcijańska herezja: herezja antropologiczna i soteriologiczna (soteriologia to dział teologii zajmujący się zbawieniem człowieka; przyp. red.). A dlaczego herezja? Bowiem wymyślili ją ludzie ochrzczeni w Kościele.

Reklama

Komuniści, zwłaszcza ci działający w Związku Radzieckim, równie mocno nienawidzili wszelkiej religii, jak gorliwie promowali marksizm i leninizm z czcią godną nowej religii. Sowieci przerabiali na swoją modłę bożonarodzeniowe kolędy: „wiernych” zamieniali na „robotników”, gwiazdę betlejemską przerabiali na czerwoną gwiazdę, radosne obchody nie przypadały w ZSRR w grudniu, lecz jesienią, w rocznicę „Wielkiej Bolszewickiej Rewolucji Październikowej”, a zamiast Chrystusa był wysławiany Lenin. Samo Boże Narodzenie było świętowane jako Wielkie Święto Zimowe z Nowym Rokiem obchodzonym niemal sakralnie przy użyciu potężnych, wyprężonych ku niebiosom „choinek noworocznych”. Prezydenta Reagana drażniły te przejawy politycznego świętokradztwa. Stwierdził nawet, że w Rosji „Karol Marks jest wysławiany jako mesjasz”. Tego samego uczył wcześniej wielki amerykański kaznodzieja Fulton Sheen: „Oni też mają swoją Biblię, którą jest Kapitał Karola Marksa. Mają swój grzech pierworodny, którym jest kapitalizm; mają swą mesjanistyczną nadzieję, którą jest bezklasowe społeczeństwo i bezbożna rasa; mają swój rytuał ofiarny, którym jest walka klasowa, i mają swój stan kapłański, którym jest najwyższy komisariat”. Komunizm jest jak religia, dlatego pociąga ludzi, tyle że potem ich dewastuje. Niczym „wąż dusiciel stłumił wolność wypowiedzi, zgładził opozycję i mordował tych, którzy śmiali mu się sprzeciwić”. Sheen tę metaforę wyjaśniał następująco: „W Rosji, kiedy dyktator mija przyjaciela, nie pozdrawiając go, to znak, że ten człowiek przeznaczony jest do usunięcia. To właśnie jest komunizm”.

Z powodu swojej bezkompromisowej diagnozy komunizmu Fulton Sheen był znienawidzony w wielu kręgach Ameryki, choć władze federalne chętnie korzystały z jego wiedzy. W pewnej chwili musiały przyznać mu ochronę z powodu kręcących się wokół agentów obcych służb. O niektórych z nich Sheen słyszał od agentów FBI: „Ten człowiek jest bardzo groźny, życie księdza jest w niebezpieczeństwie”.

Reklama

Bill Clark, doradca do spraw bezpieczeństwa prezydenta Ronalda Reagana, dawny katolicki seminarzysta, wychowany na lekturze książek Fultona Sheena, często modlił się o „zniknięcie komunizmu”, jak określał to jego intelektualny przewodnik. 12 czerwca 1987 roku amerykański prezydent stanął przed Bramą Brandenburską w Berlinie i powiedział: „Panie Gorbaczow, niech pan otworzy tę bramę. Panie Gorbaczow, niech pan zburzy ten mur”. Tego samego dnia papież Jan Paweł II, odbywając swą trzecią pielgrzymkę do Ojczyzny, stał przed jasnogórskim obrazem Matki Bożej jako „człowiek zawierzenia”. Stał przed tą Matką, której wcześniej poświęcił komunistyczną Rosję i świat cały. Trzy miesiące później Ojciec Święty, odwiedzając Stany Zjednoczone Ameryki z okazji dwusetnej rocznicy uchwalenia konstytucji USA i goszcząc u prezydenta Reagana, mówił wiele o wolności i o darze demokracji. Temu wtórował w swych przemówieniach także amerykański przywódca. Obaj nawiązywali do słynnych słów arcybiskupa Sheena, że „religia może żyć bez demokracji, ale demokracja nie może żyć bez religii”. Wszyscy ci wielcy liderzy dwudziestego wieku zgadzali się całkowicie w tej fundamentalnej kwestii.

Komunistom – jak mawiał Sheen – nie udało się przekonać ludzi, że nie ma Boga, natomiast udało im się nas wszystkich przekonać, że istnieje diabeł. Choć dla Amerykanów w epoce arcybiskupa Fultona Sheena zagrożeniem zewnętrznym był hitlerowski nazizm i czerwony komunizm, trwalszym i bardziej wewnętrznym zagrożeniem dla Zachodu miał okazać się ów pradawny bunt człowieka przeciw Bogu pojawiający się pod postacią kolejnych kulturowych i obyczajowych rewolucji. „Bóg nie chce być totalitarnym dyktatorem, aby wykorzenić zło, niszcząc wolność człowieka” – pisał Sheen i nawiązywał do fiat Maryi, oznaczającego ludzką zgodę na wkroczenie Boga w dzieje człowieka, by go zbawić od zła i śmierci za zgodą Tej, która „została wybrana, aby począć i urodzić Jezusa”. Maryja wielokrotnie zapewniała, że Jej Niepokalane Serce zwycięży wszelki bolesny zamęt naszej epoki. Joseph Ratzinger wyjaśniał to następująco: „Serce otwarte na Boga i oczyszczone przez kontemplację Boga jest silniejsze niż karabiny i oręż wszelkiego rodzaju. Fiat wypowiedziane przez Maryję zmieniło bieg dziejów świata… Od kiedy sam Bóg ma ludzkie serce i dzięki temu skierował wolność człowieka ku dobru, ku Bogu, wolność do czynienia zła nie ma już ostatniego słowa. Od tamtej pory nabiera mocy słowo: Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat (J 16, 33). Orędzie z Fatimy wzywa nas, byśmy zaufali tej obietnicy”.

Fragment książki „Mikrofon Pana Boga. Biografia bł. Fultona Sheena” (wyd. Biały Kruk) ks. Roberta Skrzypczaka i Cheryl Hughes.

Ocena: +46 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Modlitwa wytrwała nie zmienia Boga

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Joanna Popławska/Niedziela

„O, nierozumni Galaci! Któż was urzekł?” Paweł pisze z temperamentem, którego nie łagodzi żaden sekretarz. Czasownik baskainein oznacza rzucenie uroku, złego oka. Galaci zachowują się, jakby ktoś ich zaczarował, a przecież „przed oczami ich nakreślono obraz Jezusa Chrystusa ukrzyżowanego”. Grecki czasownik proegraphē mówi o publicznym wywieszeniu, jak edyktu na tablicy. Głoszenie Pawła było więc obwieszczeniem Ukrzyżowanego na oczach wszystkich. Kto widział ten afisz, a wraca do rachub Prawa, ten uległ czarom. Argument Apostoła jest empiryczny. Paweł zadaje pięć pytań pod rząd, jak w przesłuchaniu: „czy Ducha otrzymaliście dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, czy z powodu posłuszeństwa wierze?” Galaci mają w pamięci własne początki, Ducha, charyzmaty, cuda. Wszystko to przyszło przez wiarę w usłyszane słowo. „Zaczęliście duchem, a chcecie dokończyć ciałem?” To pytanie przekracza spór galacki i dotyka stałej pokusy religijnej. Zaczynać od łaski, a kończyć na własnych zabezpieczeniach. Przyjąć dar, a potem próbować zapracować na niego wstecz. Teologia zna tę perykopę jako jeden z filarów nauki o darmowości łaski, przypomnianej z całą mocą przeciw pelagianom przez Augustyna i przez II Synod w Orange (529). Duch jest darem uprzedzającym, który dopiero uzdalnia do czynów. Kościół w swojej praktyce zna porządek i prawo, i słusznie, ale porządek stoi na straży daru. Gdy środki zaczynają udawać źródło, wraca pytanie Pawła, i lepiej, żeby wracało: kto was urzekł?
CZYTAJ DALEJ

Potrzebujesz nawrócenia? Zacznij od jednego szczerego pytania

2026-10-07 21:01

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Adobe Stock

Nawrócenie nie zawsze zaczyna się od wielkiej zmiany. Czasem wystarczy uczciwie zapytać siebie: co w moim życiu oddala mnie od Boga? Ta tajemnica Różańca jest zaproszeniem, by spojrzeć na siebie bez lęku i zrobić kolejny krok.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Watykan: siostra Mary Teresa Barron nową przewodniczącą Papieskich Dzieł Misyjnych

Ojciec Święty mianował s. Mary Teresę Barron, NS., zastępcą sekretarza Dykasterii ds. Ewangelizacji w Sekcji ds. Pierwszej Ewangelizacji i Nowych Kościołów Partykularnych. Powierzył jej również funkcję przewodniczącej Papieskich Dzieł Misyjnych. Nowe obowiązki obejmie 4 stycznia 2027 roku. Dotychczas funkcję tę pełnił Włoch, abp Samuele Sangalli.

Siostra Mary Teresa Barron jest przełożoną generalną Sióstr Misjonarek Matki Bożej Apostołów. Od 2018 roku kieruje tym zgromadzeniem.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję