Reklama

Tajemnice błogosławionego kapucyna

2016-12-14 10:18

Magdalena Kowalewska
Niedziela Ogólnopolska 51/2016, str. 24-25

Magdalena Kowalewska
Konfesjonał „szafa”, w którym spowiadał bł. o. Honorat

Patron zawierzenia i wytrwania. Tytan pracy. Jego domem stał się słynny konfesjonał „szafa”. Czciciel Najświętszego Sakramentu i niewolnik Matki Bożej Częstochowskiej. To właśnie za Jej wstawiennictwem doznał nawrócenia. Mimo że od śmierci bł. o. Honorata Koźmińskiego mija 100 lat, jego ewangeliczne drzewo ciągle się rozrasta

Zmarł 16 grudnia 1916 r. w opinii świętości. Patrząc na historię życia tego cichego i skutecznego w swoim działaniu kapucyna, widać, jak wielki wpływ miał on na duchową odnowę Polski po upadku powstania styczniowego.

Niemy świadek

Jego zdjęcia przedstawiają poczciwego, łagodnego i pełnego ciepła zakonnika. Przyciągał rzesze penitentów, którzy mimo carskiej okupacji przyjeżdżali z całej Polski, aby przystąpić do sakramentu pokuty. Spowiedź odbywała się w specjalnie zaprojektowanym przez bł. o. Honorata trzydrzwiowym, zamykanym od środka konfesjonale. Miejsce to stało się niemym świadkiem zakładania licznie ukrytych na ziemiach Królestwa Polskiego zgromadzeń. Jak grzyby po deszczu w kraju zaczęły powstawać kolejne z nich – Służki, Franciszkanki, Sercanki, Posłanniczki, Pocieszycielki, Serafitki, Pasterzanki, Niepokalanki, Słudzy Maryi czy Słudzy Jezusa. Ojciec Honorat, który był ich założycielem, zostawił wielotysięczną spuściznę duchową, spisaną maczkiem w licznych rękopisach. W dokumentach znajdują się m.in. listy do przełożonych oraz rozważania i duchowe wskazówki.

Do dziś przetrwało 17 zgromadzeń honorackich, które pełnią posługę w ok. 20 krajach. Opiekują się chorymi i biednymi, robotnikami, mieszkańcami wsi i miast, młodzieży. Zajmują się dziewczętami moralnie zaniedbanymi, dbają o apostolstwo dobrej książki i prasy.

Reklama

Nawrócony dzięki Maryi

Droga do świętości bł. Honorata Koźmińskiego była naznaczona zarówno fizycznym, jak i duchowym cierpieniem, odosobnieniem i internowaniem. Gdy był nastolatkiem, władze carskie pod zarzutem spisku politycznego więziły go w warszawskiej Cytadeli. Potem w listopadzie 1864 r., po kasacie zakonu kapucynów przy Miodowej, przez lata był inwigilowany ze swoimi współbraćmi w Zakroczymiu oraz w Nowym Mieście nad Pilicą.

Magdalena Kowalewska

Bł. o. Honorat to postać niezwykła. Jego życie, podobnie jak wielu innych świętych pokazuje, że dzięki Chrystusowi zawsze można się podnieść z największego upadku. W latach szkolnych wyrzekł się wiary, sprzeniewierzał się Kościołowi. To właśnie jako sponiewierany, zniszczony psychicznie więzień doznał głębokiej przemiany. W celi więziennej miał widzenie Jezusa. W swoim „Notatniku duchowym” pisał, że zawdzięcza to swojej mamie, która pod bramą Cytadeli oraz przed wizerunkiem Jasnogórskiej Pani w kościele Ojców Paulinów na warszawskim Starym Mieście polecała swojego syna Czarnej Madonnie. „Matka Boża ubłagana przez moją Matkę (bo sam nie myślałem o poprawie) przyczyniła się do Pana Jezusa, iż przyszedł do mnie do celi więziennej i łagodnie do wiary przyprowadził” – wspomina bł. o. Honorat.

Maryję szczególnie umiłował, o czym świadczą liczne zgromadzenia, których stała się patronką. W muzeum bł. o. Honorata w Zakonie Braci Mniejszych Kapucynów Prowincji Warszawskiej w Nowym Mieście nad Pilicą można znaleźć liczne książeczki z nabożeństwami, z których modlił się do Niej o. Honorat. „Maryjo, Twój jestem cały – Tuus totus” – zawierzał się Matce.

Ukochał Ojczyznę

Gdy spojrzy się na datę urodzin, śmierci i beatyfikacji o. Honorata Koźmińskiego, widać, że dla Boga nie ma przypadków. Papież Polak beatyfikował tego kapucyna w Rzymie w 159. rocznicę urodzin zakonnika oraz 10. rocznicę swojego pontyfikatu – 16 października 1988 r. Te dwie postaci łączyła nie tylko wielka miłość do Maryi, ale także szczególne umiłowanie swojego narodu.

W 1905 r. o. Honorat Koźmiński w liście do swoich zgromadzeń pisał o inicjatywie zorganizowania narodowej pielgrzymki na Jasną Górę. Pragnął, aby „cały nasz naród zebrał się u stóp Matki Bożej Częstochowskiej” i przyrzekł „nawrócenie się do Boga i do Jej Niepokalanego Serca”, a także odnowił śluby złożone przez Jana Kazimierza. Długo nie trzeba było czekać.

W kolejnym roku, 15 sierpnia, kilkaset tysięcy pielgrzymów przybyło do Częstochowy, a pół wieku później ponad milion wiernych na czele z polskimi biskupami złożyło Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego, których autorem był uwięziony Prymas Tysiąclecia – kard. Stefan Wyszyński.

Kolebka życia zamiast grobu

– Ojciec Honorat nie był spektakularny, o jego pracy nie pisano wówczas na pierwszych stronach gazet. Choć stał w drugim szeregu, jego duchowa działalność przygotowała Polskę do odrodzenia – mówi w rozmowie z „Niedzielą” o. Ryszard Gumkowski OFMCap z Klasztoru Braci Mniejszych Kapucynów w Nowym Mieście nad Pilicą. Zarówno patronem tego miasta, jak i całej diecezji łowickiej, jest bł. o. Honorat Koźmiński. A zakon kapucynów, z którego władze carskie chciały uczynić grób, dzisiaj jest kolebką życia tego zgromadzenia. Mieści się tutaj Nowicjat Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów Prowincji Warszawskiej.

W części klauzurowej bracia codziennie modlą się przed Najświętszym Sakramentem, przed którym klęczał bł. o. Honorat Koźmiński. Nad prezbiterium znajduje się krucyfiks z ukrzyżowanym Chrystusem, a przy nim wizerunek Matki Bożej i św. Józefa. „Pragnę, aby ostatnie słowo moje było: Jezus, Maria, Józef. Wam polecam duszę i ciało moje. A jeżeli nie będę w stanie ich wtedy wymówić, to teraz je z tą intencją wymawiam i zapisuję: «JEZUS, MARYJA, JÓZEFIE ŚW.» – czytamy w zapiskach tego mistyka.

100. rocznica śmierci bł. o. Honorata Koźmińskiego, poprzedzona 9-letnią nowenną, odmawianą przez wszystkie zgromadzenia honorackie, to szczególna okazja do oddania się Bogu tak, jak czynił to błogosławiony kapucyn. W wielogodzinnej codziennej modlitwie oraz sakramencie pokuty tkwiły tajemnice jego świętości, których owoce widoczne są do dziś.

Tagi:
bł. Honorat Koźmiński kapucyni

Reklama

Francja: polski kapucyn zginął podczas górskiej wędrówki

2019-01-04 07:42

Br. Piotr Hejno uczestniczył w rekolekcjach przed wyjazdem na misję do Gabonu. Wracając do klasztoru górską drogą, niefortunnie spadł w przepaść.

SEKRETARIAT INFORMACJI – PROWINCJA WARSZAWSKA
Br. Piotr Hejno

35-letni br. Piotr był we wspólnocie zakonnej już od 15 lat, z czego 7 w stanie kapłańskim. Od początku swojej posługi chciał wspomóc braci pracujących właśnie w Gabonie. W podaniu o pozwolenie na wyjazd napisał:

Decyzję wyjazdu powierzyłem Matce Najświętszej.

Aby jak najlepiej przygotować się do misji, pojechał do Lyonu, gdzie przede wszystkim uczył się języka francuskiego. Stamtąd udał się na rekolekcje do klasztoru w Chartreuse de Curriere, nieopodal La Grande Chartreuse.

W ostatnim dniu rekolekcji wybrał się na spacer do Wielkiej Kartuzji – miejsca pochodzenia całego zakonu kartuzów. Niestety nie udało mu się już z niego powrócić.

Jak wspomina s. Ewa Maria ze wspólnoty betlejemek, br. Piotr przeżywał rekolekcje w ogromnym spokoju. Nabył pewności i pogody ducha, a wszystkie lęki ustąpiły. Powiedział też, nawiązując do odczuwanej bliskości Chrystusa:

Mam Go tutaj tak blisko.

Teraz rzeczywiście znajduje się już blisko Niego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Weigel: proces kard. Pella przypomina procesy stalinowskie

2019-08-22 13:46

vaticannews / Waszyngton (KAI)

Zaskakująca i niezrozumiała decyzja o odrzuceniu apelacji kard. Pella budzi bardzo poważne wątpliwości co do jakości wymiaru sprawiedliwości w Australii – uważa czołowy katolicki publicysta George Weigel. Jego zdaniem po tym, co się wydarzyło w stanie Victoria, nie można mieć pewności, czy jakikolwiek kapłan oskarżony o nadużycia seksualne będzie mógł liczyć na sprawiedliwy proces.

Ks. Cezary Chwilczyński

Weigel przypomina, że choć sędziowie odwoływali się do faktów i materiału dowodowego, to w tej sprawie nie było żadnych faktów ani dowodów. Kard. Pell został skazany wyłącznie na podstawie zeznań domniemanej ofiary, a zeznania świadków obrony zostały arbitralnie zakwestionowane, uznano, że nie mogą oni dobrze pamiętać tamtych wydarzeń. W opinii biografa Jana Pawła II sytuacja jest bardzo niebezpieczna. „Coś poważnego dzieje się z prawem karnym w stanie Victoria, gdzie postępowanie sądowe przypomina to, co działo się w Związku Radzieckim za rządów Stalina. Tam również zarzuty uznawano za wiarygodne wyłącznie na podstawie niepotwierdzonych zeznań” – pisze Weigel.

Zauważa on, że proces kard. Pella budzi też poważne wątpliwości w środowisku prawniczym w Australii, niszczy on bowiem reputację wymiaru sprawiedliwości w tym kraju. Wielu prawników, w przeciwieństwie do ideologów, liczyło na pozytywne rozpatrzenie apelacji. Teraz natomiast rozsądni ludzie będą się zastanawiać nad stanem australijskiej praworządności, nad tym, czy bezpiecznie jest podróżować i robić interesy w Australii, w takim klimacie społecznym i politycznym, w którym histeria tłumu może w oczywisty sposób wypłynąć na ławę przysięgłych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Biegną z Rumunii na Jasną Górę

2019-08-23 11:35

O. Stanisław Tomoń BPJG/dr

Pielgrzymka Biegowa wiodąca od Şumuleu Ciuc w Rumunii na Jasną Górę wyruszyła w sobotę, 17 sierpnia. W biegu sztafetowym pielgrzymi pokonują ponad tysiąc kilometrów przez Rumunię, Węgry, Słowację i miasta Polski. Dziś ok. godz. 13.00 dotrą na Jasną Górę.

Biuro prasowe Jasnej Góry

Pomysłodawcą pielgrzymki jest Marian Płaszczyk, mieszkaniec Knurowa, członek Rycerstwa Jasnogórskiej Bogarodzicy, który corocznie organizuje pielgrzymki biegowe z miasteczka Knurów w woj. śląskim na Jasną Górę.

W ubiegłym roku, w dniach 5-8 lipca, biegaczom z Knurowa udało się zorganizować i przeprowadzić Pielgrzymkę Biegową z Jasnej Góry do Šaština, gdzie znajduje się Sanktuarium Matki Bożej Siedmiobolesnej, Patronki Słowacji, i gdzie od 2017 roku posługują paulini.

W tym roku postanowiono zmodyfikować trasę pielgrzymki. Pielgrzymi 17 sierpnia wystartowali z Sumuleu Ciuc - tu był start honorowy, a 18 sierpnia oficjalnie wystartowali z Hargitafürdő na terenie Rumunii, gdzie posługują paulini. Droga na Jasną Górę potrwa 7 dni.

W Hargitafürdő na terenie Rumunii posługują paulini. Pielgrzymi biegowi zostali tam serdecznie powitani przez o. Botonda Bátor, proboszcza parafii paulińskiej i przełożonego tamtejszej wspólnoty zakonnej. „W Hargitafürdő, w Transylwanii, w Siedmiogrodzie mamy kościół i dom zakonny pauliński. Kościół jest pod wezwaniem św. Stefana, króla węgierskiego – mówi o. Botond Bátor – Na Węgrzech 20 sierpnia jest uroczystość św. Stefana. W tym roku był dla nas zaszczyt, że z Polski też przyjechali do nas pielgrzymi, z Jasnej Góry. u Nasz kościół, klasztor i dom zakonny też są na górze – mieszamy na wysokości 1300 metrów”.

Uroczystości ku czci św. Stefana świętowane były w rumuńskim Hargitafürdő w niedzielę, 18 sierpnia. Tę datę wybrali pielgrzymi biegowi na rozpoczęcie swojej tysiąckilometrowej trasy na Jasną Górę. „Wszyscy byli zdziwieni, tylu biegaczy! Wierni byli bardzo szczęśliwi, że Polacy są razem z nami. Bardzo dziękujemy za dar, który dostaliśmy w czasie Mszy św. – piękny kielich, obraz Matki Bożej i obraz św. papieża Jana Pawła, oraz pamiątkowe koszulki” - podkreśla o. Botond Bátor.

„Życzę dla całej grupy dużo łask w tym czasie, szczęśliwej drogi. I zapraszamy do Hargitafürdő” – zaprasza o. Botond Bátor.

Mottem Pielgrzymki są słowa papieża św. Jana Pawła II: „Bóg dokonał już rzeczy niezwykłych, trzeba dalej iść w tym kierunku z ufnością i zapałem (…), wierząc w Chrystusa”.

„Jest to świadectwo naszej wiary. Jedyna droga to wierność Chrystusowi i Matce Bożej” - piszą organizatorzy na plakacie pielgrzymkowym.

Patronat honorowy nad pielgrzymką objęli: arcybiskup Jakubinyi Gyorgy – metropolita Alba Iulia, arcybiskup Wacław Depo – metropolita częstochowski i o. Arnold Chrapkowski - generał Zakonu Paulinów. Komitet honorowy tworzą Rycerze Orderu Jasnogórskiej Bogarodzicy: Krystian Kiełbasa, Piotr Pekar, Janusz Gumularz, Marek Kapusta, Ryszard Gosk, Andrzej Parafiniuk.

Organizatorzy pielgrzymki to: Rycerz Komandor Marian Płaszczyk przy współpracy z przeorem Klasztoru na Jasnej Górze o. Marianem Waligórą oraz paulinem o. Batorem Botondem, proboszczem i przełożonym w Hargitafurdo.

Wsparcie medialne pielgrzymki zapewnia Biuro Prasowe Jasnej Góry.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem