Liturgii przewodniczył bp Ignacy Dec. Przy ołtarzu stanął również bp Adam Bałabuch oraz blisko 50 kapłanów. W pierwszych ławkach zasiedli najbliżsi ks. Wojciecha, wśród nich jego mama Elżbieta, brat Maciej z rodziną, a świątynię wypełnili wierni z Wałbrzycha, Doboszowic i wielu innych miejsc związanych z jego ponad 24-letnią posługą kapłańską.
Zanim rozpoczęła się Eucharystia, zabrzmiały pierwsze pożegnania. Kazimierz Wrzosek, przedstawiciel środowiska górniczej „Solidarności”, przypomniał więź, jaka łączyła ks. Wojciecha z górnikami. – Ty powiedziałeś nam: „To jest nasz kościół”. A my mówimy: ty byłeś naszym proboszczem – powiedział, dziękując szczególnie za duchowe wsparcie i internetowe rozważania kapłana.

Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Jeszcze bardziej osobiste słowa wypowiedzieli ministranci. Kamil Markowicz przypomniał niedziele, podczas których młodzi spoglądali na zegarek, zastanawiając się, jak długo potrwa kazanie. – Dzisiaj nikt z nas by na ten zegarek nie spojrzał. (…) Te kazania wtedy wydawały nam się trochę za długie, a dzisiaj chcielibyśmy posłuchać jeszcze choć jeden raz – powiedział. – Przez tyle lat to ksiądz dziękował nam. Dziś to my księdzu dziękujemy. Nie mówimy żegnaj, mówimy: do zobaczenia.
O kapłanie, którego ludzie „autentycznie potrzebowali”, mówił także ks. Artur Merholc, jego następca w parafii św. Mikołaja w Doboszowicach. – Ludzie w nim wyczuwali autentyczną i niezafałszowaną miłość pasterską – podkreślił. Przypomniał jego umiłowanie Boga, Matki Najświętszej i Pisma Świętego oraz otwartość na tych, którzy przychodzili po pomoc. – Kiedy głosił słowo, czuć było, że nie mówi o teorii, ale o Kimś, kogo zna osobiście i kogo kocha całym swoim sercem – zaznaczył.
Słowo życia
Rozpoczynając Eucharystię, bp Ignacy Dec zwrócił uwagę na szczególną zbieżność. Kościół 30 września wspomina św. Hieronima – wielkiego miłośnika i tłumacza Pisma Świętego. – Myślę, że zmarły ksiądz Wojciech był podobny do świętego Hieronima, bo też pokochał Pismo Święte – zauważył biskup, przypominając słowa świętego: „Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa”.
Ten wątek powrócił później jeszcze kilkakrotnie. Nieprzypadkowo. Biblia była jednym z najbardziej charakterystycznych znaków posługi ks. Draba – zarówno w kazaniach, rekolekcjach, kierownictwie duchowym, jak i w publikowanych w internecie medytacjach.
Reklama
W homilii bp Dec rozpoczął jednak od tajemnicy śmierci. Przywołał słowa Księgi Mądrości: „Dusze sprawiedliwych są w ręku Boga” oraz Chrystusową obietnicę o mieszkaniu przygotowanym w domu Ojca. – Drogi księże Wojciechu, nie mamy oczu głupich, ale oczy wiary i wierzymy, że żyjesz, że jesteś w ręku Boga, chociaż zniknąłeś nam sprzed oczu – przekonywał.
Hierarcha przypomniał następnie drogę życia zmarłego kapłana. Wojciech Drab urodził się 21 grudnia 1971 r. w Kątach Wrocławskich. Studiował elektronikę i telekomunikację na Politechnice Wrocławskiej, a następnie odpowiedział na głos powołania i wstąpił do seminarium. Święcenia kapłańskie przyjął 25 maja 2002 r. z rąk kard. Henryka Gulbinowicza. Posługiwał kolejno we Wrocławiu, Złotym Stoku, Ząbkowicach Śląskich, Dzierżoniowie, Wałbrzychu i Świdnicy. W latach 2018–2025 był proboszczem w Doboszowicach, a od 2025 r. kierował parafią św. Barbary w Wałbrzychu. Od 2015 r. pełnił również posługę egzorcysty diecezji świdnickiej.

Reklama
Bp Dec nazwał go kapłanem-sługą oraz „arystokratą ducha i słowa”. Podkreślił jego intelektualną wszechstronność, bezkompromisowe przywiązanie do prawdy oraz szczególny talent kaznodziejski. – Byłeś dla wiernych nie tylko kompetentnym kaznodzieją, ale także świadkiem tej prawdy, którą głosiłeś – zaznaczył. W szczególny sposób zabrzmiały także fragmenty Drogi Krzyżowej napisanej przez samego ks. Draba. Z jego własnych rozważań ponownie popłynęło wezwanie, by nie „odbębniać” wiary, ale pozwolić, aby Ewangelia przemieniała codzienne życie.
Braterskie świadectwo
Po Mszy jednym z najbardziej przejmujących momentów było wystąpienie Macieja Draba, brata zmarłego. – Bóg dał i Bóg zabrał. Niech imię Pańskie będzie błogosławione – rozpoczął.
Nie mówił jednak przede wszystkim o stracie. Mówił o wdzięczności. – Od tygodnia dziękuję Panu Bogu za życie mojego brata. Że się nim podzielił z nami, z rodzicami, ze mną, z moją żoną, z dziećmi, z rodziną, z wami wszystkimi, z Kościołem – wyznał. Podziękował także wspólnocie Kościoła, która po tragicznej śmierci kapłana szczególnie mocno otoczyła jego rodzinę. – W tych dniach jak nigdy poczuliśmy, że jesteśmy jednością, że nie ma podziału na kapłanów, kler, świeckich. Jesteśmy jednością, jednym Ludem Bożym – zapewniał.
Przypomniał też rozmowę z czasów, gdy jego brat rozpoczynał proboszczowanie w Doboszowicach. Widząc ogrom koniecznych prac, Maciej zwrócił mu uwagę, jak wielkiego wysiłku będzie wymagało doprowadzenie parafialnych obiektów do porządku. – Powiedział mi: „Ty budujesz dom dla swojej rodziny, remontujesz go dla dzieci, chcesz go komuś zostawić. Ja tak samo muszę zrobić to dla kolejnych pokoleń kapłanów i parafian” – wspominał.
Reklama
Dla ks. Wojciecha – jak mówił jego brat – rodziną stawali się wszyscy ludzie, których Bóg stawiał na jego drodze. – Dziękuję ci, Wojtku, że do końca głosiłeś i głosisz, i będziesz głosił rekolekcje – powiedział Maciej Drab. – Zawsze będziesz moim bratem kochanym.

Otwarta księga
Do obrazu kapłana żyjącego słowem Bożym powrócił ks. kan. Witold Baczyński, dziekan dekanatu Wałbrzych-Północ. Opowiedział o porządkowaniu pokoju ks. Wojciecha po jego śmierci. Na stole pozostały trzy rzeczy: Pismo Święte, mikrofon, do którego nagrywał swoje rozważania, oraz krzesło. – Ta księga nie zamknęła się. Ta księga cały czas jest otwarta – powiedział dziekan.
Ten prosty obraz wyjątkowo mocno korespondował ze wspomnieniem św. Hieronima, od którego bp Dec rozpoczął żałobną liturgię. Ks. Baczyński zauważył również, że słowo Boże było dla zmarłego „priorytetem”, a jego duszpasterstwo tworzyło przestrzeń, w której człowiek mógł usłyszeć: „Jesteś ważny, jesteś potrzebny, jesteś w rękach Boga, możesz czuć się bezpieczny”.
O codzienności tej posługi mówił na koniec ks. Rafał Szuba, miejscowy wikariusz, który przez ostatni rok obserwował ją z najbliższej perspektywy. – Dane mi było służyć z tobą w jednej parafii, przyglądać się z bliska twojej pasji głoszenia słowa, twojemu utrudzeniu, niezmordowanemu przyjmowaniu owieczek ze wszystkich stron zjeżdżających się do ciebie po posługę – przypomniał.
Reklama
Wspominał dni, kiedy od rana do późnego wieczora ks. Wojciech przyjmował kolejnych ludzi. Bywało, że przez cały dzień był na plebanii, a mimo to współpracownicy niemal go nie widzieli, ponieważ cały czas poświęcał komuś, kto przyszedł po pomoc. Ks. Szuba raz jeszcze nawiązał też do postaci św. Hieronima. – To jest właśnie ten duch. Duch człowieka żyjącego słowem Bożym – powiedział.
Wałbrzyskie pożegnanie ks. kan. Wojciecha Draba miało wiele głosów, ale każdy z nich prowadził do podobnego obrazu: kapłana nieustannie w drodze, człowieka oddanego słowu Bożemu i ludziom, którzy przychodzili po rozmowę, sakrament, modlitwę czy zwyczajną obecność. Pozostał po nim pusty fotel, mikrofon i otwarta Biblia. A także ludzie, którzy tego wieczoru wielokrotnie powtarzali: nie żegnaj – do zobaczenia.
Oprawę muzyczną uroczystości przygotował organista Adrian Ziątek, a także połączone chóry z Wałbrzycha i Bielawy – Beate Marie Virginis – pod dyrekcją Anny Kupiec.
Po zakończeniu Mszy św. wielu wiernych pozostało jeszcze w świątyni. Ustawiali się przy trumnie śp. ks. Wojciecha Draba, by jej dotknąć i w ciszy oddać mu ostatni, bardzo osobisty znak pożegnania.
Uroczystości pogrzebowe śp. ks. kan. Wojciecha Draba odbędą się w czwartek 1 października o godz. 12.00 w kościele pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Kątach Wrocławskich.
