ks. red. Łukasz Romańczuk: Rozpoczął się nowy rok akademicki i nowy rok formacyjny w seminarium duchownym. Z jakimi nastrojami wchodzicie w ten czas?
ks. dr Michał Mraczek: Z bardzo pozytywnymi. W czasie wakacji w seminarium panuje cisza, spokój — taka specyficzna atmosfera na korytarzach. I pierwszym momentem, który sygnalizuje, że dom budzi się do życia, jest przyjazd etapu propedeutycznego. Rozmawialiśmy o tym nawet w gronie księży: kiedy ci najmłodsi się pojawiają, pojawia się ruch, rozmowy, życie wraca do budynku. A kiedy wracają już wszyscy klerycy, gdy są oni i klerycy z roku propedeutycznego, czyli cała wspólnota, to ten dom po prostu zaczyna żyć. Dla nas, księży przełożonych, którzy mieszkają tu na stałe, to jest moment, w którym bardzo wyraźnie czujemy, po co ten dom istnieje i dla kogo tu jesteśmy. Seminarium ma sens tylko wtedy, gdy są w nim klerycy. To oni nadają sens naszej obecności i naszej posłudze. Jest w tym dużo radości i optymizmu. Dla kleryków to kolejny etap formacji, kolejny krok ku kapłaństwu. Nowy rok akademicki i nowi klerycy są dla nas znakiem nadziei. Powołania są, a Pan Bóg się o nie troszczy.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
ks. red. Łukasz Romańczuk: Czym różni się etap propedeutyczny od pozostałych roczników?
Reklama
ks. dr Michał Mraczek: Etap propedeutyczny, zgodnie z zasadami formacji kapłańskiej w Polsce, odbywa się w pewnym oddzieleniu od głównego domu. Nasza wspólnota jest stosunkowo niewielka, a budynek na tyle duży, że możemy wydzielić osobną przestrzeń. Klerycy propedeutyczni mieszkają w oddzielnej części budynku, mają własną kaplicę, a ich życie liturgiczne i formacyjne przebiega zasadniczo osobno. Jest wyznaczony prefekt etapu propedeutycznego, który w porozumieniu ze mną organizuje ich codzienność. To czas bardzo potrzebny i jest to takie łagodne wprowadzenie w życie seminaryjne, w mniejszej grupie, sprzyjające integracji. Klerycy sami przygotowują część posiłków, robią zakupy, dbają o swoją część domu. Uczy ich to odpowiedzialności i buduje wspólnotę. Oczywiście są też elementy wspólne: w każdy czwartek cała wspólnota je posiłki razem i uczestniczy we wspólnej Eucharystii. Podobnie w niedzielę, jeśli klerycy nie są na praktykach duszpasterskich.
ks. red. Łukasz Romańczuk: A jacy są tegoroczni klerycy propedeutyczni? Jak wygląda ich grupa?
ks. dr Michał Mraczek: To grupa bardzo zróżnicowana. Są tegoroczni maturzyści, jest kandydat z dwuletnią przerwą po maturze, jest też jeden, który ukończył studia i pracował zawodowo. Nie da się ich zakwalifikować do jednej kategorii. Łączy ich jednak jedno: wszyscy są mocno związani z Kościołem. To osoby zaangażowane w liturgiczną służbę ołtarza, w ruchy formacyjne, w życie parafii. To nie są ludzie, którzy tylko chodzili w niedzielę do kościoła i nagle podjęli decyzję o seminarium.
ks. red. Łukasz Romańczuk: Ale też już pokazali, że są też wrażliwi na dobro drugiego człowieka i udowodnili to podczas wyjazdu integracyjnego.
Reklama
ks. dr Michał Mraczek: W niedzielę 27 września w czasie wyjazdu integracyjnego, odwiedzali sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie - Łagiewnikach razem z ks. prefektem Janem Inglotem. Tuż przed godziną 15:00 w kaplicy jeden mężczyzna stracił przytomność, a po chwili okazało się, że doszło u niego do zatrzymania akcji serca. Jeden z kleryków, z wykształcenia ratownik medyczny, natychmiast rozpoczął resuscytację krążeniowo - oddechową. Drugi, związany z OSP, pobiegł po defibrylator AED. W kaplicy był też lekarz. Do przyjazdu karetki przywrócili temu człowiekowi czynności życiowe. Była nawet zabawna wymiana zdań: kleryk przyznał ratownikowi z karetki, że wcześniej pracował jako ratownik medyczny, a teraz jest klerykiem. Ratownik odpowiedział: „A ja kiedyś byłem klerykiem, a teraz jestem ratownikiem”. To piękne świadectwo, które pokazuje, że w kandydaci do kapłaństwa mogą służyć talentami i umiejętnościami zdobytymi wcześniej.
ks. red. Łukasz Romańczuk: Często mówi się, że seminarium jest zamknięte na ludzi. Jak wygląda rzeczywistość? Jakie praktyki podejmują alumni, aby być wśród ludzi?
ks. dr Michał Mraczek: Wobec zmian i stereotypów bardzo dbamy o to, by klerycy mieli realny kontakt z duszpasterstwem i pracą z ludźmi. Klerycy etapu propedeutycznego uczęszczają raz w tygodniu na wolontariat u sióstr elżbietanek i zajmują się przygotowywaniem i wydawaniem kanapek dla ubogich, raz do roku biorą udział w rekolekcjach dla osób bezdomnych i raz w miesiącu wyjeżdżają na stałą parafię w naszej archidiecezji pomagając w życiu parafialnym. Z kolei starsze roczniki mają tzw. weekendy pastoralne. W zeszłym roku akademickim był to jeden weekend w miesiącu, w tym roku po konsultacjach z proboszczami zwiększyliśmy ich liczbę do dwóch w miesiącu. Są to wyjazdy do większych parafii, aby poznać różne formy duszpasterstwa, a alumni uczestniczą w spotkaniach grup parafialnych, zwłaszcza w piątki i soboty. W zeszłym roku w czerwcu, na zakończenie tych wyjazdów niektóre parafie publikowały podziękowania dla kleryków — to znak, że wpisali się w życie wspólnot. Wiemy o tym, że formacja duchowa jest fundamentem, ale równie ważne jest spotkanie z ludźmi i realnymi sytuacjami duszpasterskimi.
Reklama
ks. red. Łukasz Romańczuk: Jakie są motywacje młodych mężczyzn, którzy przychodzą do seminarium? Czy to się zmienia?
ks. dr Michał Mraczek: Kandydaci mają świadomość, że czasy są trudniejsze niż kilkanaście lat temu, a obraz Kościoła w mediach bywa negatywny. Mimo to ich motywacje są bardzo dobre: chcą służyć Bogu, Kościołowi i ludziom. Nie zawsze potrafią sobie wszystko wyobrazić, ale temu służy formacja, która oczyszcza motywacje i pomaga rozeznać powołanie. Wydaje się, że dziś motywacje są bardziej dojrzałe niż kiedyś, gdy powołań było więcej, a autorytet Kościoła był większy.
ks. red. Łukasz Romańczuk: Z czego wynika spadek liczby alumnów w Polsce i Europie?
ks. dr Michał Mraczek: Przyczyn jest wiele i nie można ich upraszczać. To m.in.: niż demograficzny, skandale w Kościele, negatywny obraz Kościoła w mediach, spadek zaufania społecznego, sekularyzacja — spadek liczby katolików o ok. 17% między 2011 a 2021 rokiem, zmiana kondycji rodziny. Ale ostatecznym dawcą powołania jest Pan Bóg. Nie wszystko da się sprowadzić do socjologii i demografii. Widzimy też, że wielu kandydatów wywodzi się z Liturgicznej Służby Ołtarza i jest to przestrzeń rodzenia powołań. Dlatego organizujemy dni skupienia, obozy pomagające rozeznawać drogę życia. Dbamy też o obecność w mediach społecznościowych, ponieważ to przestrzeń gdzie dziś szczególnie obecni są młodzi ludzie.
ks. red. Łukasz Romańczuk: Ilu jest obecnie alumnów we wrocławskim seminarium?
Reklama
ks. dr Michał Mraczek: Z rocznikiem zerowym mamy 24 alumnów. Dwóch kandydatów do diakonatu jest na roku piątym. Nie mamy roku szóstego, ponieważ kiedy wprowadzono etap propedeutyczny to formacja wydłużyła się o rok. To konsekwencja reformy.
ks. red. Łukasz Romańczuk: A jak wygląda sprawa wymian miedzyseminaryjnych?
ks. dr Michał Mraczek: Obecnie jeden kleryk Krzysztof jest na wymianie w Irlandii, gdyż program Erasmus obejmuje zarówno studia, jak i zamieszkanie w innym seminarium. Irlandia nie była przypadkowa — język angielski, podobna historia Kościoła, doświadczenie odradzania się po kryzysach. Cieszy mnie też obecność w naszym seminarium dwóch kleryków grekokatolickich z Eparchii św. Mikołaja w Chicago, skierowanych przez biskupa Benedykta. To piękne doświadczenie różnorodności Kościoła.
ks. red. Łukasz Romańczuk: Jak ksiądz rektor widzi przyszłość seminarium?
ks. dr Michał Mraczek: Z nadzieją. Chrześcijanin powinien być optymistą. Widzieć problemy, ale szukać dróg dotarcia. Powołania są, choć mniej liczne. Motywacje są dojrzałe. W parafiach jest wielu młodych zaangażowanych ludzi, ale czasem brakuje im odwagi, czasem naszej aktywności. Dlatego pokazujemy życie seminarium od środka, także w mediach społecznościowych. Młodzi komunikują się dziś innymi kanałami niż ogłoszenia parafialne, a my musimy być tam, gdzie oni są.
ks. red. Łukasz Romańczuk: Dlaczego warto modlić się o powołania?
ks. dr Michał Mraczek: Aby nigdy nie zabrakło kapłanów, czyli tych, którzy dają Eucharystię i sakramenty. Ludzie potrzebują pomocy duchowej, kierownictwa, formacji, wspólnoty. Choć religijność spada, rośnie liczba osób, które chcą czegoś więcej niż minimum. Dlatego potrzeba modlitwy o powołania, aby te potrzeby mogły być zaspokojone.
