Reklama

Uczcili pamięć ks. Franciszka Blachnickiego

2017-03-01 12:59

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 10/2017, str. 6

ks. Adam Stachowicz
Daniel Jezierski

Dokładnie w 30. rocznicę śmierci czcigodnego sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego zakończyła się 42. Kongregacja Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie. Coroczne czterodniowe spotkanie rozpoczęło się 24 lutego i odbywało się na Jasnej Górze. – Dla mnie kongregacja odpowiedzialnych to czas spojrzenia z wdzięcznością na to, co dał mi Ruch Światło-Życie – zauważa Ania Sroka, która uczestniczący w spotkaniu już drugi raz. – To też czas zastanowienia się nad tym, jak wygląda moja służba. Myślę, że trzeba postawić sobie pytanie, na ile potrafię podzielić się z innymi, także swoim czasem i zaangażowaniem. Bo przecież prawdziwie można służyć tylko z pokorą i radością: bez szemrania, narzekania i patrzenia ze strachem, że coś mogę stracić. Dzięki służbie zyskuje się o wiele więcej niż trzeba „zainwestować”. A przy okazji takich spotkań uświadamiam sobie, ile służby nauczył mnie Ruch i ludzie, których w nim spotykam – zaznacza animatorka. Wtóruje jej Natalia Bełz: – Kongregacja odpowiedzialnych to czas, kiedy przygotowujemy się na kolejny rok formacyjny. Poznajemy i rozważamy szczegółowo te treści, które będą podstawą naszej formacji ciągłej w kulminacyjnym punkcie turnusów wakacyjnych. W tym roku to czas wyjątkowy, bo koncentrujemy się na treściach ks. Franciszka Blachnickiego. Poprzez prezentowane konferencje można było zgłębić dokładniej aspekt Kościoła jako Matki dającej życie, służby wyrażanej w dawaniu siebie innym oraz poznać techniki aktywnego włączania się w życie wspólnoty na podstawie słów papieża Franciszka skierowanych podczas Światowych Dni Młodzieży. Czas spędzony na Jasnej Górze dał poczucie jedności Ruchu Światło-Życie oraz pozwolił na wymianę pomysłów i planów, by poznane teorie wcielać w życie lokalnych wspólnot – wylicza.

W tym roku kilkunastoosobową delegację na czele z ks. Krzysztofem Kwiatkowskim, moderatorem diecezjalnym Ruchu Światło-Życie, stanowili członkowie Domowego Kościoła oraz animatorzy młodzieżowi. Reprezentujący Oazę Rodzin Stanisław i Halina Pikulowie podkreślali: – Udział w kongregacji odpowiedzialnych to wielkie dziękczynienie i radość w naszych sercach za Ruchu Światło-Życie, tym bardziej, że przypada ona w 30. rocznicę śmierci ojca Blachnickiego. Poprzez piękne i bogate w treści konferencje poświęcone m.in. duchowości i mariologii ojca Franciszka czy technik schodzenia z kanapy, ubogaciliśmy się i umocniliśmy swojego ducha. Buduje nas również wspólnota tak wielu odpowiedzialnych w naszym Ruchu. To spotkanie i modlitwa u tronu Pani Jasnogórskiej dodała nam sił, skrzydeł, „aby ciągle rodzić się na nowo” i „być źródłem światła w świecie”, zwłaszcza w swoim środowisku i dla tych, którym posługujemy w Domowym Kościele – zaznaczają małżonkowie.

Reklama

Bardzo radosnym akcentem tegorocznej kongregacji odpowiedzialnych była wiadomość, że przedstawiciel naszej diecezji – animator Daniel Jezierski został zwycięzcą konkursu na Piosenkę Roku (obszernie na ten temat w wywiadzie zamieszczonym obok).

Tagi:
rocznica Ruch Światło‑Życie ks. Blachnicki

Reklama

Miłość Ojczyzny

2019-11-19 12:18

Ks. Adam Lechwar
Edycja sandomierska 47/2019, str. 6

Od dwóch lat Ruch Światło-Życie Diecezji Sandomierskiej organizuje Patriotyczne Oazy Modlitwy w Olchowej w Bieszczadach

Archiwum
Uczestnicy Oazy Modlitwy w Bieszczadach

W dniach od 8 do 11 listopada br. taką oazę przeżywało ok. 30 młodych. Prowadzący ją moderator, ks. Krzysztof Dzierżak, postaciami przewodzącymi w odkrywaniu głębi IV przykazania Bożego, z którego wynika powinność miłości Ojczyzny, uczynił wielkich patriotów: św. Jana Pawła II, którego relikwie towarzyszyły młodzieży, i sługę Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego. Obydwaj mocno związani byli z Bieszczadami i Beskidem Niskim przez posługę duszpasterską, towarzyszyli młodzieży w wypoczynku, a nawet wspólnie cierpieli dla Kościoła.

W związku z tym młodzież odwiedziła: Regionalne Centrum Pamięci Kardynała Karola Wojtyły w Pastwiskach i Przełom Wisłoka w Rudawce Rymanowskiej oraz Komańczę związaną z Prymasem Tysiąclecia. Czas spotkania z mieszkańcami Olchowej przy patriotycznym ognisku był okazją do refleksji nad współczesnymi formami miłości Ojczyzny poprzez śpiew narodowych pieśni i poznawanie kultury, która pomogła naszemu narodowi przetrwać trudne lata zaborów, okupacji i sowietyzacji Polski. Młodzież w przeżyciu oazy zwraca uwagę również na wiele innych ważnych dla niej elementów. – Z Sandomierza wyjechałam ze łzami w oczach jako najmłodszy i samotny uczestnik, pełen obaw. Ale trafiłam na wspaniałych ludzi i super atmosferę. Wyjechałam sama, a wróciłam z nowymi przyjaciółmi – mówi Julia z Gawłuszowic. Natomiast Agata z niżańskiej wspólnoty oazowej dodaje: – Pobyt w Olchowej przeżywałam już drugi raz jako animator. Bardzo potrzebowałam takiego czasu, w którym usiądę spokojnie w ciszy przed Panem Bogiem i powierzę Mu to wszystko, z czym ostatnio się mierzę. Podczas studiowania, całego zabiegania na uczelni i w życiu codziennym w wielkim mieście ciężko znaleźć taki czas, dlatego bardzo się cieszę, że miałam taką możliwość. Młodzi czują, że wiele jest w ich rękach, dlatego chcą składać je do modlitwy i tak powierzać wszystko Bogu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Niezwykła historia Wyrwanych Z Niewoli

2019-12-05 09:09

Red.

Było to chyba w 2012 r. jakoś jesienią. Jechaliśmy na koncert do Wielkopolski. Było nas czterech, każdy dresy, niektórzy łyse głowy i tatuaże. Każdy z historią uzależnień, jeden po poprawczaku, inny swego czasu należący do czołówki polskich zawodników MMA, każdy z „popapraną” przeszłością lecz wszyscy dotknięci przemieniającą i wyzwalającą mocą Jezusa - tak swoją niezwykłą historię opisuje grupa ewangelizacyjna "Wyrwani Z Niewoli"

Wyrwani Z Niewoli

Jak piszą dalej:

Środkiem naszego transportu był wtedy pociąg i jak to w tamtym czasie bywało gdziekolwiek nie jechaliśmy, zabieraliśmy ze sobą ponad metrową figurę Matki Bożej. Nie mogło być inaczej tamtego dnia. Z Białegostoku w tamte strony mieliśmy dobre parę godzin, więc była świetna okazja na ewangelizację.

Po zakupie biletów gdy dotarliśmy na peron, zauważyliśmy grupę kilkuset kibiców Jagielloni Białystok, jadących na mecz do Warszawy. Z wyglądu niczym się od nich nie różniliśmy prócz szalika klubowego, którego nie mieliśmy i dużej figury Maryi, której nie mieli oni. W jednym momencie spotkaliśmy się ze spojrzeniem całego peronu „łysoli”, którzy ze zdziwieniem odprowadzali nas wzrokiem.

W końcu nadjechał pociąg i zajęliśmy miejsce w przedziale. Gdy pociąg ruszył czuliśmy potrzebę wyjścia do kibiców i w jakikolwiek sposób podzielenia się naszą Miłością do Boga. Jednak na samą myśl o tym czuliśmy ogromny strach. Postanowiliśmy modlić się w tej intencji, za kibiców. Jednak teraz z perspektywy czasu możemy przyznać, że modlitwą chcieliśmy zyskać czas, żeby droga jak najszybciej się skończyła i w ten sposób uniknąć działania. Modlitwa trwała i trwała, minuty uciekały i żaden z nas nie kwapił się żeby wyjść z naszego bezpiecznego przedziału do „kiboli”.

W pewnym momencie dostrzegliśmy przez okienko w naszym przedziale kibiców uciekających po korytarzu od „kanarów” i policji. Biegali w tę i z powrotem jak się potem okazało z powodu braku biletów i mało kulturalnego zachowania. W jednym momencie pewna grupka uciekających „kiboli” nieoczekiwanie wpadła do naszego przedziału. Zobaczyli nas, zobaczyli figurę. Szybko zaczęli nam zadawać pytania o co chodzi, czy robimy sobie jaja itp.

To było niezwykłe, bo sami zaczęli nas dopytywać o powód jeżdżenia z tą figurą. Zaczęliśmy dzielić się świadectwem i opowiadać o Jezusie, oni słuchali z otwartymi „gębami”. Było widać ich poruszenie. Nie chcieli wychodzić z naszego przedziału, chcieli więcej. Przyszli również kolejni. Na końcu przyszedł główny szef całej grupy kibiców i chciał z nami pogadać, również otworzył się na nasze słowa, otworzył się na ewangelizację.

Było to niezwykłe doświadczenie, które zapadło nam w pamięci do dnia dzisiejszego.

Nie musieliśmy nic robić, nic wymyślać. Po prostu mieliśmy ze sobą Maryję w znaku figury i uciekliśmy w modlitwę czując potrzebę opowiadania innym o Jezusie, przez co Bóg sam ich do nas przyprowadził. Czujemy się Jego Apostołami – Apostołami w dresach, choć czasem nosimy dżinsy.

_____________________________________________

Tekst artykułu jest przedmową grupy Wyrwani z Niewoli do książki Damiana Krawczykowskiego "Apostołowie w dresach. Jezus potrzebuje właśnie ciebie!", wyd. Święty Wojciech. Więcej o książce: ksiegarnia.niedziela.pl

Więcej o grupie Wyrwani Z Niewoli: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hiszpania: eksperci katoliccy przestrzegają przed separatyzmem baskijskim

2019-12-05 20:28

mz (KAI/AyO) / Madryt

Separatyzm baskijski w dalszym ciągu podsyca nienawiść w Hiszpanii – uważają eksperci z uniwersytetów katolickich w tym kraju. Podczas konferencji zorganizowane na uniwersytecie katolickim w Walencji wskazali, że dzieje się tam pomimo faktu, iż 4 maja 2018 r. w trakcie zorganizowanej we francuskiej miejscowości Cambo-les-Bains uroczystości władze baskijskiej organizacji terrorystycznej ETA oficjalnie ją rozwiązały.

wikipedia

Zdaniem uczestników spotkania utrzymującej się nienawiści w Kraju Basków sprzyja regularne wychwalanie przez separatystów działań ETA, która zabiła łącznie 539 osób.

Tylko w tym roku do prokuratury generalnej w Madrycie wpłynęło kilka skarg na tego rodzaju postawy ekstremistów baskijskich, podejmujących z honorami bojowników ETA wychodzących na wolność. Jeden z takich wniosków złożył rząd Pedro Sancheza.

Główne zadanie w swoich 60-letnich działaniach zbrojnych ETA widziała w utworzeniu niezależnego państwa Basków na pograniczu północn0-zachodniej Hiszpanii i południowo-zachodniej Francji. Mimo samorozwiązania się organizacji władze w Madrycie twierdzą, że pociągną do odpowiedzialności wszystkich ukrywających się przed wymiarem ścigania baskijskich terrorystów.

Z szacunków hiszpańskich służb specjalnych wynika, że policja poszukuje nadal co najmniej 50 baskijskich separatystów. Jedynie około dziesięciu z nich mieszka w Hiszpanii. Pozostali ukrywają się głównie w Ameryce Łacińskiej.

Według Pedra Ontoso, historyka ETA, tamtejszych separatystów przez wiele lat popierało wielu duchownych baskijskich, chociaż episkopat hiszpański jednoznacznie potępiał te działania. W wydanej w maju 2019 r. książce “Z Biblią i parabellum” Ontoso wymienił przypadki współpracy baskijskich duchownych z bojownikami ETA. Wskazał, że niektóre zamachy, w tym pierwszy z 2 sierpnia 1968, terroryści zaplanowali w budynkach należących do miejscowych parafii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem