Reklama

Czekają na naszą pomoc

Filip

Filip ma 18 lat, cierpi na mózgowe porażenie dziecięce. Od 3. miesiąca życia jest rehabilitowany, porusza się na wózku inwalidzkim. Mimo to wiele osiągnął – jest uczniem technikum o profilu technik cyfrowych procesów graficznych i bardzo dobrze się uczy. Dodatkowo od kilku miesięcy trenuje koszykówkę na wózkach i ćwiczy na siłowni. 2 grudnia 2016 r. otrzymał zgodę Komisji Bioetycznej na pobranie komórek macierzystych od dawcy niespokrewnionego i iniekcję komórek. Cała terapia będzie trwać ok. 1,5 roku i jest podzielona na 2 etapy. Pierwszy etap to 5 zastrzyków dożylnych lub dolędźwiowych, pół roku przerwy i kolejne 5 zastrzyków. Minimalna kwota terapii, tj. 10 zabiegów, wynosi 146 tys. zł, ale ostatecznie zostanie określona w trakcie terapii i może wynieść 178 tys. zł.

W liście do redakcji mama Filipa pisze: „Komórki macierzyste to nasza ostatnia deska ratunku – medycyna nie ma już nic więcej do zaoferowania Filipowi. Do tej pory wykorzystaliśmy wszystkie możliwości, efekty były krótkotrwałe. Ta metoda daje synowi szansę na bardziej samodzielne życie, przede wszystkim bez ciągłego bólu. Na ten cel zbieramy plastikowe nakrętki PP, puszki, makulaturę, organizujemy też aukcje charytatywne: allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=29309334 , charytatywni.allegro.pl/listing?charityOrganizationPurposeId=2248 .

Od 8 stycznia 2017 r. prowadzona jest również zbiórka na: pomagam.pl/FilipMaliszewski .

Reklama

Filipowi można pomóc, przekazując wpłatę na konto: Fundacja Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”, Stawnica 33A, 77-400 Złotów, SBL Zakrzewo O/Złotów 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010, koniecznie z dopiskiem: 335/M Filip Maliszewski – darowizna.

Można również przekazać 1% podatku dochodowego. W formularzu PIT należy wpisać numer: KRS 0000186434, a w rubryce: Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1% koniecznie należy wpisać: 335/M Filip Maliszewski.

* * *

Maks

Maks ma 15 lat, jest bratem 3 sióstr. W sierpniu 2016 r. wykryto u niego guz – mięsaka tkanek miękkich, zlokalizowanego przy splocie lędźwiowym. Chłopiec przeszedł operację, a obecnie jest pod opieką Instytutu Matki i Dziecka. Przed nim jeszcze długie i intensywne leczenie chemioterapią i radioterapią, a następnie rehabilitacja. Maks i jego rodzina proszą o pomoc finansową.

Reklama

Maks jest podopiecznym Fundacji Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową, która ma siedzibę w Warszawie przy ul. Przybyszewskiego 47. Chłopcu można pomóc, przekazując 1% podatku dochodowego. W tym celu w formularzu PIT trzeba wpisać numer: KRS 0000079660, a w rubryce: Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1% należy wpisać: Maksymilian Janaszek.

Można też dokonywać wpłat na jego subkonto w Fundacji: Pekao S.A. V o/Warszawa 08 1240 1066 1111 0000 0006 1694, z dopiskiem: Maksymilian Janaszek.

Dla wpłat z zagranicy: PKOPPLPW PL 08 1240 1066 1111 0000 0006 1694, z dopiskiem: Maksymilian Janaszek.

* * *

Tobiasz

Chłopiec ma 4 lata, wspaniale się rozwija, ale musi być pod stałą opieką lekarza ortopedy i czeka go operacja. Przyczyną jest wrodzona wada lewej kości udowej, która jest obecnie krótsza o 5,5 cm i konieczne będzie jej operacyjne wydłużenie. Rodzice proszą o pomoc w gromadzeniu funduszy na niezbędną rehabilitację, a następnie operację syna.

Tobiasz jest podopiecznym Fundacji Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” z siedzibą w Warszawie. Można mu podarować 1% podatku, wpisując w formularzu PIT KRS 0000037904, a w rubryce: Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1% należy wpisać: 22734 Dąbrowski Tobiasz.

* * *

Ania

Ania ma 9 lat, choruje na fenyloketonurię, chorobę genetyczną, którą wykryto u niej w okresie noworodkowym.

Na tę chorobę nie ma lekarstwa, jedyną możliwość prawidłowego rozwoju dziecka daje konsekwentne utrzymywanie specjalnej diety. Ścisła dieta niskobiałkowa i niskofenyloalaninowa, oparta na specjalnych produktach żywnościowych, które są kosztowne, musi być utrzymywana przez całe życie. Ania ma dwie starsze siostry, wychowuje je tylko mama, tata zmarł kilka lat temu w wyniku choroby nowotworowej. W tej trudnej sytuacji mama Ani zwraca się z prośbą o pomoc dla niej. Można jej pomóc, przekazując 1% podatku na konto Polskiej Fundacji Wspierania Chorych na Fenyloketonurię, Mukowiscydozę i Inne Choroby Metaboliczne Jaś i Małgosia, os. Niepodległości 8/127, 31-861 Kraków.

W tym celu w formularzu PIT należy wpisać numer: KRS 0000286932, a w rubryce: Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1% koniecznie należy wpisać: Anna Szewczyk.

* * *

Kubuś

Jakub ma 5 lat. Gdy miał 3,5 roku, zdiagnozowano u niego padaczkę wczesnodziecięcą, a następnie astygmatyzm i krótkowzroczność. Komisja orzekająca o niepełnosprawności scharakteryzowała go jako dziecko z całościowymi zaburzeniami rozwoju. W liście do redakcji rodzice piszą: „Kuba jest wielkim przytulnym Misiem, jednak nie potrafi zrozumieć prostych zależności w życiu codziennym. Czeka nas długa droga, aby Kubuś był taki jak rówieśnicy, mówił, reagował prawidłowo na bodźce zewnętrzne, utrzymywał higienę. Aby dobrze funkcjonować, wymaga systematycznej pracy edukacyjno-stymulacyjno-powtórzeniowej. Część tej terapii – akcesoria wyciszające, zajęcia relaksujące, stymulujące i przede wszystkim logopedyczne – jest nierefundowana przez NFZ. Ponadto lekarze zalecają wdrożenie diety „3 x bez”, czyli bez glutenu, mleka krowiego i cukru, co przy wybiórczości jedzeniowej Kubusia nie jest proste.

Kubie można pomóc, przekazując 1% podatku dochodowego. W formularzu PIT należy wpisać numer: KRS 0000127075, a w rubryce: Informacje uzupełniające – cel szczegółowy 1% koniecznie należy wpisać: 848 Jakub Strzelczyk.

Można też dokonywać wpłat na jego subkonto w Fundacji Jaś i Małgosia: 88 1240 2539 1111 0010 2766 0745, koniecznie z dopiskiem 848 Jakub Strzelczyk – darowizna na pomoc i ochronę zdrowia.

Pytania można kierować pod adresem: anna.b.strzelczyk@gmail.com .

2017-03-08 09:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To jest CUD!

2020-07-07 10:03

[ TEMATY ]

Radio Maryja

Maryja

Tak skwitowała urzędniczka SANEPID-u wyniki testu na koronawirusa ojców franciszkanów z Niepokalanowa. 107 testów i wszystkie ujemne.

To nie możliwe, aby w tak dużej społeczności nikt nie miał pozytywnego wyniku. Wszystko zaczęło się w piątek, 26 czerwca 2020 r. Wieczorem karetka pogotowia zabrała jednego z braci do szpitala. Brat ten wrócił do klasztoru z urlopu 22 czerwca. Czuł się nie najlepiej dlatego pojechał do lekarza. Dostał antybiotyki i wrócił do klasztoru.

W klasztorze w ciągu tych kilku dni miał kontakt bezpośredni z około 30 braćmi. Według pracownika SANEPID-u kontakt bezpośredni, to taki, w którym dana osoba przebywała z zarażonym minimum 15 minut, w odległości mniej niż 2 metry.

Brat jest między innymi fryzjerem, ostrzygł w tym czasie kilku braci. Ponadto całą wspólnotą spotykamy się na posiłkach w refektarzu i kilka razy dziennie w kaplicy na modlitwie. Nieświadomi zagrożenia nikt nie unikał z nim kontaktu. W ciągu tych pięciu dni pobytu w klasztorze po urlopie brat ten był w wielu miejscach wspólnego przebywania.

Chory po wykryciu korona wirusa został przewieziony do szpitala jednoimiennego w Warszawie i przebywa tam do dnia dzisiejszego. Jest podłączony do respiratora. Jego płuca oddychają w 60 %. Jest utrzymywany w śpiączce farmakologicznej.

Do szpitala zakaźnego trafił jego rodzony brat i bratowa oraz 90-letnia mama, która jest na OIOMI-e. Stan naszego współbrata jest nadal poważny, ale stabilny. Kiedy w sobotę 27 czerwca dotarła do klasztoru informacja o koronawirusie naszego współbrata, strach padł na wszystkich. Zrozumieliśmy, że to nie żarty. Zostaliśmy natychmiast objęci przez SANEPID kwarantanną do 10 lipca. Została zamknięta bazylika dla udziału wiernych oraz wszystkie miejsca pracy, w których pracują osoby z zewnątrz. Wprowadziliśmy zalecenia SANEPIDU co do ograniczenia spotkań między sobą. Z twarzy zniknął uśmiech, usta zakryły maseczki. Przeszliśmy w internetowy reżym nabożeństw.

Od współbraci z innych klasztorów, parafian, sympatyków naszego sanktuarium, naszych rodzin i znajomych otrzymaliśmy wiele wsparcia duchowego i materialnego, za co z serca wszystkim dziękujemy. Wielu zapewniało nas o modlitwie.

Czekaliśmy z niecierpliwością na piątek, 3 lipca. W tym dniu zrobiono nam wymazy. Teraz pozostało tylko czekać na sobotę, jak na wyrok. Dzięki Bogu z piątku na sobotę było comiesięczne czuwanie modlitewne przed pierwszą sobotą. Tym razem byli tylko zakonnicy. Odmówiliśmy trzy części różańca przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Na zakończenie była Msza św. Razem z nami przez internat modliło się kilkaset osób.

Przyszła pierwsza sobota, 4 lipca, a z nią comiesięczne spotkanie „Oddaj się Maryi”: konferencja, świadectwa, Msza św. z zawierzeniem wszelkich spraw Matce Bożej oraz nabożeństwo wynagradzające Niepokalanemu Sercu Maryi.

Wszystko jak co miesiąc ale bez udziału wiernych. Można nas było oglądać przez YouTube na kanale NIEPOKALANÓW oraz słuchać transmisji przez Radio Niepokalanów. Pomimo pustki w bazylice czuło się obecność ludzi, że są tu z nami, że tak jak my zawierzają się Niepokalanej. To św. Maksymilian nauczył nas, aby ze wszystkim przychodzić do Niej.

Była to najspokojniejsza pierwsza sobota od 4 lat. Nikt nie prosił o poświęcenie dewocjonaliów, chwilę rozmowy, spowiedź. Tak cicho jak nigdy. Spokojnie można było zjeść posiłek, odpocząć i dalej czekać na „wyrok”. Chyba już każdy w klasztorze brał pod uwagę różne scenariusze. Po południu okazało się, że wyniki będą dopiero w niedzielę.

Wieczorem, w trakcie codziennego różańca odmawianego w kaplicy św. Maksymiliana w intencji zakończenia epidemii, rozdzwoniły się dzwony na bazylice. Cóż to może być, czy nie daj Boże coś niedobrego się stało z naszym chorym bratem, ale w klasztorze nie ma takiego zwyczaju, a może Ojciec Święty zachorował?

Pytań było wiele.

Na Apel Maryjny wchodzi do kaplicy św. Maksymiliana gwardian klasztoru i ogłasza przez mikrofon: wyniki na koronowirusa wszystkich braci są ujemne. Według urzędniczki SANEPID-u: To jest CUD !!!

Przez cały okres epidemii nie zdarzyło się nigdzie w Polsce, a być może i na świecie, aby nikt, z tak dużej grupy mającej kontakt z osobą zarażoną, nie został zarażony. Zanim gwardian ogłosił wyniki wraz z pracownikiem SANEPID-u kilka razy sprawdzał listy. 100 % zdrowych.

Chwała Bogu!

Niepokalana po raz kolejny pokazała, że troszczy się o swój Niepokalanów. Odbieramy tę łaskę jako znak, że Matce Najświętszej podoba się to, co od kilku lat robimy: pierwsze soboty z zawierzeniem, wspólny Różaniec, nabożeństwa pokutne i Msze święte za grzechy aborcji, pielgrzymki pokutne, czuwania nocne, Wielkie Zawierzenie Niepokalanemu Sercu Maryi, które już za miesiąc odbędzie się po raz Czwarty, Sztafeta Różańcowa i wiele innych. Niech ta Boża interwencja będzie iskrą, która zapali nasz naród nową miłością do Boga i ludzi i wleje w nasze serca wiarę, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Tak jak 100 lat temu Maryja przyszła z pomocą naszym przodkom, ukazując się bolszewikom i przepędzając ich spod Warszawy, tak niech w naszych czasach przyjdzie nam z pomocą i zwycięży naszych wrogów.

Dziękujemy Wam, że z nami byliście. Polecamy każdego z Was Maryi i życzymy abyście doznali, jak dobra i czuła jest nasza MATKA.

Franciszkanie z Niepokalanowa

Ogłoszenie o. Grzegorza Szymanika - gwardiana Niepokalanowa o wynikach badań.

"Zawierz się Maryi, nasza Mama nigdy Ciebie nie zawiedzie."

CZYTAJ DALEJ

Dziś wyruszyła 151 Pielgrzymka Piotrkowska na Jasną Górę

2020-07-11 13:13

[ TEMATY ]

Piotrków Trybunalski

archidiecezja łódzka

ks. Jacek Tyluś

Dziś o godz. 7.00 rano Mszą św. sprawowaną przez abp Grzegorza Rysia w Bazylice Mniejszej w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczęła się 151 Piesza Pielgrzymka Piotrkowska na Jasną Górę. Jest ona inna niż dotychczas, dlatego że formę jej pielgrzymowania wyznaczyła nadal trwająca epidemia koronawirusa. Zgodnie z zaleceniami służb sanitarnych w pielgrzymce codziennie uczestniczy 100 osób i 50 osób z obsługi.

W homilii wygłoszonej do pielgrzymów abp Grzegorz Ryś, nawiązując do czytań z dzisiejszego święta ku czci św. Benedykta powiedział, że każdy z nas, a szczególnie pielgrzym opuszcza swój dom, swoją rodzinę – tak jak mówi Piotr w dzisiejszej Ewangelii – ale też, jak odpowiada mu Jezusa – opuszczając swoje miejsce, otrzymujemy więcej. Arcybiskup przywołując postać i życie św. Benedykta – zwrócił uwagę na wartość wspólnoty, która budujemy oraz na ten ostateczny cel do którego dążymy, mianowicie podążanie ku Bogu. Pielgrzymka jest ważna, bo nam to wszystko pokazuje – mówił kaznodzieja. Ona nam pokazuje te relacje jakie mamy między sobą, ale nade wszystko i te, które są między nami a Bogiem.

Nawiązując do hasła tegorocznej pielgrzymki zaczerpniętego z księgi Dziejów Apostolskich (4,32): Jeden duch i jedno serce Arcybiskup powiedział, że Apostołowie mieli wspólnotę serc, że poprzez ubóstwo widzieli potrzeby innych. Ubóstwo, jest źródłem prawdziwej miłości – podkreślał. Pod koniec homilii, Metropolita Łódzki poprosił pielgrzymów o modlitwę w intencji Łódzkiego Kościoła z racji zbliżającej się rocznicy 100-lecia jego powołania, w intencji powołań kapłańskich i w swojej własnej, bo jak powiedział – zajęć ostatnio mi przybyło.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję