Reklama

Dies Irae ujrzało światło dzienne

2017-04-11 10:22

Ks. Piotr Nowosielski
Edycja legnicka 16/2017, str. 4-5

ks. Piotr Nowosielski
Obraz „Wołyń”, to element cyklu „Requiem polskie”, nawiązującego do ważnych wydarzeń i postaci z historii Polski. Niżej: obrazy artysty korzystnie prezentują się w sakralnym wnętrzu

„Sacrum profanum. Pictura fidelis” – pod takim tytułem na przełomie marca i kwietnia wałbrzyskie Biuro Wystaw Artystycznych, zorganizowało wystawę prac mieszkającego i tworzącego swe dzieła na terenie naszej diecezji artysty, Andrzeja Boja Wojtowicza z Borowic.

Artysta, wykorzystujący techniki malarskie starych mistrzów, polubił – jeśli tak można to określić – prace wielkoformatowe. Przysparza to trochę kłopotów ze znalezieniem miejsca do ich wykonania, ale efekt końcowy, nie pozwala przejść koło tych dzieł obojętnie.

Jednym z miejsc, gdzie po raz pierwszy zostały wyeksponowane jego prace, z których tematyką nosił się w sobie już od wielu lat, było sanktuarium Krzyża Świętego na wałbrzyskim Podzamczu. Wnętrze tej świątyni, pozwoliło na swobodną ich ekspozycję.

Reklama

Requiem

Kiedy odwiedzaliśmy pracownię Andrzeja Boja Wojtowicza jesienią ubiegłego roku, niektóre z obrazów były już wykonane, niektóre na sztaludze, a niektóre istniały jako projekty. Mówił wtedy o swoim pomyśle tak: – Requiem, pierwotnie był to pomysł związany z próbą przedstawienia tego tematu wizualnie i strukturalnie. W muzyce przykładów reqiuem mamy bardzo dużo, natomiast w malarstwie nigdy nie powstało nic takiego, co próbowałoby pokazać jego złożoność w kontekście nabożeństwa za zmarłych, liturgii żałobnej. To był pierwszy zamysł. Requiem, według mojego pomysłu, powinno zawierać ok.9 scen opartych o psalmodię, Nowy Testament, w tym głównie o Apokalipsę. Kluczowym obrazem będzie „Dies Irae”. Zakładam, że płótno będzie miało wymiar 3,5 m na 5 m. A „Sąd Ostateczny” z Chrystusem frasobliwym znajdzie się w części centralnej.

Wałbrzyska wystawa pokazuje, że pomysł ten udało się zrealizować. Obraz przyciąga wzrok i uwagę oglądającego, różnymi detalami i szczegółami, które zmuszają do zatrzymania się, refleksji i poszukiwania odpowiedzi na dostrzegane symbole i sceny.

Requiem polskie

Jednak to nie wszystko, co artysta ma do przekazania. Dzielił się wtedy również kolejnym pomysłem, o którym mówił tak: – W wyniku prac i myślenia o tym projekcie przyszedł mi do głowy pomysł na ciąg dalszy, żeby jednak to dzieło nie było tylko uniwersalne, ale żeby nadać mu charakter polski. Pomyślałem sobie, że jak sceny Requiem przeplotę scenami związanymi z Polską, to będzie to dobry punkt zaczepienia, wtedy przeradza nam się ten projekt w „Requiem polskie”. Ta nowa część zaczyna się od postaci kard. Stefana Wyszyńskiego, który otwiera Galerię Wielkich Polaków. Na sztaludze aktualnie jest św. o. Kolbe. Wypełnieniem tej sekwencyjności „Reqiuem polskiego”, jest też portret zbiorowy Żołnierzy Wyklętych. Ale nie tylko same portrety będą bohaterami tej wystawy. Będą także sceny związane z martyrologium Narodu Polskiego. Tak to się rozwija. Ma to także zakorzenienie moje osobiste, bo gdzieś tam daleko, na Wschodzie, leży mój dziadek i stąd zrodził się również obraz „Wołyń”, a przygotowywany jest także „Katyń”. To korpus podstawowy dzieł, które będą związane z Requiem.

Sztuka przez duże „S”

Wystawa, która aktualnie gości w Wałbrzychu, pokazuje, że to, co do niedawna było tylko zamysłem, doczekało się realizacji i już może być oglądane przez odbiorców wystawy.

Prezentowana wystawa zawiera też inne prace, które przygotowywane są przez artystę dla parafii, które zapragnęły aby wystrój ich świątyń, został zrealizowany przez jego kompozycje.

Kto chciałby dłużej zatrzymać przy pracach tego artysty może odwiedzić Wałbrzych, albo np. jeleniogórski kościół św. Judy Tadeusza na Osiedlu Czarne, aby stanąć wobec świata symbolu, problematyki metafizycznej, a jednocześnie stwierdzić, że jego sztuka jest na wskroś oryginalna i bardzo współczesna.

* * *

Dies Irae
z języka łacińskiego „dzień gniewu”. Odnosi się do apokaliptycznego opisu Dnia Sądu Ostatecznego. W literaturze określenie to odnosi się do napisanej na przełomie XII i XIII wieku rymowanej sekwencji (hymnu), która w XIV wieku włączona została do Mszału.
Od czasu reformy trydenckiej śpiewana była w liturgii Kościoła rzymskokatolickiego w Mszach św. żałobnych w klasycznym rycie rzymskim. W nowym rycie nie jest już powszechnie używana, (można ją wykonywać w ostatnim tygodniu roku liturgicznego, który w tym czasie koncentruje się na paruzji Chrystusa).

Requiem
to skrót od łacińskiego określenia Mszy św. za zmarłych: Missa requiem. Termin ten najczęściej kojarzony jest z utworami muzycznymi tworzonymi przez znanych kompozytorów, a wykonywanych podczas Mszy św. żałobnych.

Tagi:
wystawa

Reklama

Kazimierz Moczarski - życiorys obowiązkowy

2019-10-09 20:18

Anna Majowicz

11 października w Centrum Historii „Zajezdnia” odbędzie się wernisaż ekspozycji „Kazimierz Moczarski – życiorys obowiązkowy”. Na wystawie zaprezentowane zostaną rodzinne pamiątki i niektóre wątki biografii autora „Rozmów z katem”.

wikipedia.org
Kazimierz Moczarski

Ekspozycja, której autorem jest Jacek Antczak, została przygotowana we współpracy Centrum Historii Zajezdnia, Fundacją im. Kazimierza i Zofii Moczarskich i miasta Wrocław. - Poprzez życiorys autora „Rozmów z katem” można opowiedzieć nie tylko o dziejach XX-wiecznej Polski, ale także o ludziach, których życie naznaczone zostało przez dwa totalitaryzmy - faszyzm i stalinizm. Polska droga do wolności nie byłaby możliwa, gdyby nie siła ducha jednostek takich, jak Zofia i Kazimierz Moczarsk - zaznaczają organizatorzy wernisażu.

Spotkanie poprzedzi konferencja, w której udział weźmie Elżbieta Moczarska, córka Kazimierza Moczarskiego, autor wystawy, redaktor Jacek Antczak i dyrektor CHZ Marek Mutor. Więcej informacji na: https://www.zajezdnia.org/kalendarz/167

Kazimierz Moczarski był działaczem politycznym i społecznym w okresie II RP, oficerem Armii Krajowej i Kierownictwa Walki Podziemnej, powstańcem warszawskim, więźniem stalinowskich kazamatów, osadzonym w jednej celi z Jürgenem Stroopem, niemieckim zbrodniarzem wojennym. Był też kochającym mężem i ojcem oraz dziennikarzem. Do końca życia zajmował się wieloma ludzkimi, życiowymi problemami dotykającymi egzystencji w peerelowskiej rzeczywistości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Siła modlitwy

2019-10-01 13:55

Beata Pieczykura
Niedziela Ogólnopolska 40/2019, str. 10-11

Ma moc większą od bomby atomowej. Jest najpotężniejszą bronią znaną ludziom wszystkich czasów, także w XXI wieku. To nie slogan – mówią ci, którzy doświadczyli siły modlitwy różańcowej. Dzięki niej niektórzy wciąż żyją

stock.adobe.com

Chwycili za różaniec, a sam Bóg uczynił cud we właściwym czasie. Zaufali, są pewni, że On wie, co robi. Wojownicy Maryi opowiadają o cudownej ingerencji Boga w swoim życiu.

Ocalony i nawrócony

Wielkiej siły modlitwy różańcowej, która ratuje od samobójstwa i kompletnie zmienia życie, doświadczył Marcin. Przez 15 lat pił i zrobił w życiu wiele złych rzeczy. Któregoś dnia, w 1. rocznicę śmierci swojej ukochanej babci, postanowił pójść trzeźwy na jej grób. Pamiętał, że babcia przez całe życie odmawiała Różaniec, głównie w jego intencji, więc zabrał ze sobą ten sznurek paciorków.

– W drodze na cmentarz próbowałem odmawiać Różaniec, choć właściwie nie wiedziałem jak, bo zapomniałem po I Komunii św. – opowiada Marcin. – Miałem omamy, jakbym widział diabła, który namawiał mnie, żebym się powiesił. W tym amoku zwątpiłem we wszystko i poszedłem na pole. Wiedziałem, że tam jest takie miejsce, gdzie są schowane sznury. Szukałem gorączkowo powroza, ale nie mogłem go znaleźć. To mi uświadomiło, że ta modlitwa ma wielką moc. Jestem pewny, że dzięki Różańcowi nie odebrałem sobie życia. Oszołomiony wróciłem na cmentarz i modliłem się, jak umiałem. Wtedy postanowiłem świadomie i dobrowolnie iść na terapię odwykową. Najpierw przez 3 miesiące byłem na oddziale detoksykacyjnym, a potem na oddziale odwykowym. Tam, po 15 latach, przystąpiłem do spowiedzi generalnej. Spowiednik powiedział mi, jak odmawiać Różaniec. Po powrocie do normalnego życia było mi ciężko, ale najważniejsze było to, aby „nie popłynąć”. Moją siłą i pomocą stał się Różaniec. Tak pozostało do dziś. Otrzymałem tyle łask – nie piję już 10 lat, a od 2 lat odmawiam Nowennę Pompejańską, jedną za drugą, zwłaszcza za kapłanów. Wierzę, że we współczesnym świecie najskuteczniejszą bronią jest Różaniec.

54 dni do szczęścia

Niełatwe życie odebrało jej radość i pokój serca, wszystko przestało mieć sens. Pracowała po 12 godzin dziennie, także w soboty i niedziele. Zaczęło jej szwankować zdrowie, pojawiły się konflikty w niedawno zawartym małżeństwie. Nie miała czasu dla przyjaciół, więc powoli ich traciła. Nie widziała wyjścia z tej sytuacji, a z całego serca pragnęła zmiany. – Wtedy przyjaciółka powiedziała mi, że Różaniec ma moc zmienić to wszystko – wspomina Magdalena. – Pomyślałam sobie: czemu nie, i postanowiłam spróbować. Byłam tak zdesperowana, że zdecydowałam się odmawiać Nowennę Pompejańską – każdego dnia przez 54 dni nie rozstawałam się z różańcem. Walczyłam ze sobą, z czasem, ze zniechęceniem. Wytrwałam. Dziś wiem jedno – niezależnie od tego, co by się działo, Bóg zawsze wyciągnie rękę, bo nie odmawia Matce Jezusa. Jestem szczęśliwa, wszystko powoli wraca do normy. Różaniec totalnie odmienił moje życie.

Potężniejszy od kul

Zenon różaniec otrzymał w dniu I Komunii św. i nie rozstaje się z nim do dziś. Od wielu lat modli się na nim codziennie. O trudnych dniach i modlitwie wbrew nadziei tak dziś mówi:

– Pamiętam, jak wiosną 1945 r. pijany radziecki żołnierz chciał rozstrzelać mojego ojca Jana. Mama klęczała na podwórku, na śniegu, przy ul. Paderewskiego w Grudziądzu, płakała i głośno odmawiała Różaniec, a my, dzieci, razem z nią. Baliśmy się. Po chwili przyszedł pułkownik, przełożony żołnierza, który trzymał ojca pod bronią, i zażądał dokumentów. Wtedy okazało się, że ojciec nie jest Niemcem. Pułkownik oddał ojcu dokumenty i powiedział mu, że jest niewinny. Potem znowu rosyjscy żołnierze zabrali ojca na przesłuchanie i uwięzili w piwnicach jednego z domów w Owczarkach k. Grudziądza. Długo nie wracał. Mama i ja poszliśmy tam. Cudownym trafem ojca właśnie zwolnili. Po wyzwoleniu Grudziądza całą rodziną wróciliśmy do domu – był zniszczony, ale stał. Jestem pewny, że codzienna modlitwa różańcowa naszej wieloosobowej rodziny ocaliła ojca od czerwonego zniewolenia i śmierci. Dlatego pytam młodych: Czy odmówiłeś Różaniec choć jeden raz? Może teraz weźmiesz go do ręki i będziesz się na nim modlić... To piękna przygoda spotkać Boga w tajemnicach rozważanych we wspólnocie Kościoła lub osobiście w domu, szpitalu, drodze, gdziekolwiek jesteście...

* * *

Powiedzieli o Różańcu

„Czepił się chłop Różańca jak tonący liny. Ale czegóż dzisiaj uchwycić się można, kiedy wszystko tak szybko się zmienia, przemija? Czegóż uchwycić się można w tym świecie, gdzie tempo przemian i zmian oszałamia, onieśmiela, ogłupia? Różańca babci, matki, swojego Różańca. Tego samego Różańca, co wczoraj, dziś i jutro. Najprostszego, jak prosta jest miłość. Uchwycić jego rytm, wejść w ten rytm, żyć tym rytmem – to uratować i ocalić siebie” – o. Jan Góra OP

„Nie ma w życiu problemu, którego by nie można rozwiązać z pomocą Różańca” – s. Łucja z Fatimy

„Różaniec jest modlitwą maluczkich i pokornych, ale też modlitwą najwznioślejszych duchów w Kościele; jest modlitwą teologów, doktorów, myślicieli i świętych” – kard. Stefan Wyszyński

„Jesteśmy szczęściarzami. Bo mamy Różaniec. Bo się możemy uczepić tajemnic, które dokonały największych rewolucji w dziejach świata. Bo się możemy dać wciągnąć w te tajemnice. Zresztą, czy nie są to też nasze tajemnice? Pełne radości i bólu, światła i chwały. Może dlatego modlitwa różańcem staje się wciąż, tak jak niegdyś, początkiem wielu rewolucji, w naszym życiu i życiu całej ludzkości” – ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

„Różaniec to nie wypracowanie teologiczne. Odmawiany w chorobie, w trudnej podróży, w oczekiwaniu na wyniki badań, przed drzwiami egzaminatora – jest najmądrzejszą modlitwą” – anonim z internetu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Poznań: zmarł prof. Jacek Łuczak, twórca polskiej opieki paliatywnej

2019-10-22 21:41

ms / Poznań (KAI)

W Poznaniu 22 października zmarł prof. Jacek Łuczak, profesor nauk medycznych, założyciel i długoletni prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Paliatywnej. Miał 84 lata.

poznan.pl

Prof. Łuczak był twórcą hospicjum Palium w Poznaniu i pierwszej poradni walki z bólem w Polsce.

„Był człowiekiem niezwykłej ofiarności, zawsze blisko chorego. Prawdziwy lekarz, dla którego hospicjum było domem, a człowiek chory, cierpiący miał uprzywilejowane miejsce w jego sercu” – mówi o zmarłym abp Stanisław Gądecki. Metropolita poznański wielokrotnie odwiedzał prowadzone przez prof. Łuczaka hospicjum.

„Profesor zawsze zwracał uwagę na relacje, które powinny nawiązać się pomiędzy chorym a lekarzami i pielęgniarkami oraz kapelanami hospicjum. Podkreślał nieustannie konieczność szacunku wobec człowieka, zwłaszcza umierającego” – zauważa przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Profesor Jacek Łuczak urodził się w 1934 r. w Poznaniu, ukończył studia na Wydziale Lekarskim poznańskiej Akademii Medycznej. Jest autorem ponad 400 prac naukowych, był specjalistą i konsultantem krajowym w dziedzinie medycyny paliatywnej.

W 2019 r. prof. Jacek Łuczak został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem