Reklama

Moje „memento”

2017-04-19 14:17

Anna Skopińska
Edycja łódzka 17/2017, str. 6-7

Archiwum Konferencji Episkopatu Polski
Bp Adam Lepa

Z bp. Adamem Lepą o niezwykłej relikwii i jej historii, ludziach, którzy pozostawili ślad i o przebaczeniu, rozmawia Anna Skopińska

ANNA SKOPIŃSKA: – W kaplicy Księdza Biskupa znajduje się szczególny krzyż. Mały, niepozorny, ale jakże wymowny...

BP ADAM LEPA: – Ten krzyż otrzymałem od ks. płk. Mariusza Śliwińskiego, który tu, w Łodzi, był kapelanem w parafii wojskowej św. Jerzego. Wcześniej uczestniczył w czterech wojskowych misjach zagranicznych: w Bośni, Libanie, Pakistanie i Afganistanie. I z tych czterech miejsc pochodzą szczątki tego krzyża. Bo krzyż został zbudowany z odłamków, które wydobyto z ciał poległych polskich żołnierzy oraz z ran tych, którym udało się przeżyć. To relikwia, którą wykonali jego żołnierze. Ks. Śliwiński otrzymał dwa takie krzyże. I kiedy wyjeżdżał z Łodzi do Sieradza, w 2014 r., jeden krzyż przekazał mnie, bowiem często odwiedzałem żołnierzy z posługą biskupią. Swój sentyment do wojska otrzymałem po ojcu, który był zawodowym żołnierzem.

– Wiadomo, jak doszło do powstania krzyża? Kto wpadł na pomysł, by te odłamki pozbierać? To musiał być człowiek głęboko wierzący...

– Byłem tak zapatrzony w ten krzyż, że nie przyszło mi do głowy zapytać, co się za tym kryje. Jaka historia. Widać, że jest wykonany z fragmentów zespawanych ze sobą. Podejrzewam, że na koniec był pokryty czarną farbą. Wszak ten kolor najbardziej odpowiadał upamiętnieniu żołnierzy polskich, którzy przelali krew w niebezpiecznych misjach zagranicznych.

– Czym dla Księdza Biskupa jest ten krzyż?

– Gdy odwiedził mnie abp Marek Jędraszewski, to w mojej kaplicy zainteresował się właśnie tym krzyżem. I ucałował go. Ten krzyż robi wrażenie na każdym, kto go zobaczy. To nie tylko relikwia dla mnie, to w ogóle jest relikwia. To krzyż związany z żołnierzami, którzy umierali za Polskę albo przynajmniej za nią cierpieli. Zamknięte w krzyżu odłamki dotknęły fizycznie tych ludzi. Teraz ten krzyż przypomina mi zawsze, że powinienem się modlić za poległych żołnierzy polskich. Jest dla mnie takim znakiem, żeby nigdy nie zapomnieć o modlitwie. Więc ma on w mojej kaplicy także tę praktyczną funkcję, stanowiąc swoiste „memento”.

– Od razu wiedział Ksiądz Biskup, że weźmie go do swojej kaplicy? Że gdzieś dalej nie przekaże?

– Takich relikwii się nie przekazuje. O krzyżu wiedzą ci, którzy odwiedzają czasem moją kaplicę. I dla każdego jest to najbardziej wymowny relikwiarz.

– W kaplicy Księdza Biskupa nie tylko krzyż jest relikwią...

– W tym względzie można powiedzieć, że Pan Bóg mnie hojnie obdarowuje. Najpierw trafiła tu postać Jezusa z kościoła pw. Podwyższenia Świętego Krzyża. To, że figura znalazła się u mnie, to cud i bardzo wyrazisty znak. Mama we wspomnianym kościele modliła się przed figurą Chrystusa o szczęśliwe rozwiązanie, gdy była w stanie błogosławionym ze mną. Moja figura to model tamtej, pięknie wykonanej i bardzo subtelnej. Gdy odwiedzają moją kaplicę różne osoby, to zwracają uwagę, że jest to postać Chrystusa niezwykle delikatna, skłaniająca do pogłębionej refleksji. Nic dziwnego, stworzył ją Antoni Madeyski, najwybitniejszy rzeźbiarz polski z przełomu XIX i XX wieku.

– Dotykając krzyża, nie próbował Ksiądz Biskup liczyć, z ilu może składać się odłamków?

– Nie da się tego policzyć. Ale to nie jest tak istotne. Znamy miejsca, w których walczący w pokojowych przecież misjach ONZ żołnierze byli atakowani i tracili życie. Jestem też wdzięczny, że ks. Śliwiński ze mną się podzielił, to wielkie wyróżnienie. Wielkie i zobowiązujące.

– To na pewno za okazane żołnierzom serce...

– Byłem często do kościoła garnizonowego zapraszany i bardzo dobrze się tam wśród żołnierzy czułem. Może dlatego, że to wyjątkowi ludzie. Pamiętam ostatni niezwykły pogrzeb jednego z kapitanów i przejście w kondukcie na cmentarz przy ul. Ogrodowej. Wszyscy żołnierze z jednostki, w której służył kapitan, „pancerniacy” z jednostki im. gen. Maczka, nieśli trumnę całą drogę na cmentarz z kościoła garnizonowego. Odprowadzam wielu wojskowych na miejsce doczesnego spoczynku, ale z takim pietyzmem żołnierzy wobec zmarłego towarzysza broni spotkałem się po raz pierwszy.

– Ksiądz Biskup bardzo mocno jest związany nie tylko z obecnymi wojskowymi, ale i z kombatantami, z Sybirakami, akowcami, rodziną katyńską. Można się od nich czegoś nauczyć?

– Nauczyłem się przede wszystkim jednej rzeczy. Spytałem ich kiedyś: „Powiedzcie mi, przecież tam, na tej nieludzkiej ziemi, doznaliście wielkiej krzywdy, oprawcom chodziło o to, by was zupełnie zniszczyć, czy czujecie do nich nienawiść?”. I co oni odpowiadają? „My nie tylko nie czujemy nienawiści, ale dziękujemy Panu Bogu, że dzięki naszym przeżyciom na ziemi syberyjskiej powstały kościoły katolickie. Że parafie obsadzone są przez księży polskich, a nowe diecezje przez biskupów polskich”. Oni są przekonani, że to jest owoc ich cierpienia.

– Nie zastanawiał się Ksiądz Biskup, czy trudno wybaczyć?

– Nie wiem, ale proszę zwrócić uwagę, ile nam krzywdy wyrządzili Niemcy. A Sowieci, jak tragicznie zapisali się w historii Polaków. I my nie żywimy do nich nienawiści. Tacy już jesteśmy, jest coś takiego w nas. I dlatego, jak mówią niektórzy na Zachodzie, to od nas wyszedł św. Jan Paweł II i św. Faustyna. Pan Bóg wiedział, skąd brać do „misji specjalnych”.

– Czuje Ksiądz Biskup, że to wszystko jest tak bardzo wymowne i zarazem tajemnicze?

– To jest na pewno jakiś znak. A przecież wśród znaków żyjemy. Dużo w moim życiu jest takich sytuacji, które nazywam cudami. Na przykład spotkanie z człowiekiem. Wydawałoby się, że przypadkowe, a to tymczasem wcale nie jest przypadek. To początek czegoś bardzo wielkiego i ważnego.

– Tak jak historia krzyża....

– Czy to przypadek, że były dwa krzyże i jeden z nich kapelan przekazał dalej, to znaczy mnie. Historia tego krzyża to także historia dzielenia się. Jeździłem kiedyś do Kalisza na Msze św. „dachauowczyków” i zapamiętałem świadectwo jednego z kapłanów. Mówił, że jest pewien grzech, który go trapi, o którym nie może zapomnieć, choć się z niego spowiadał i który na pewno będzie go nękał do końca życia. Oto, jak powiedział, kolega w Dachau otrzymał w paczce od rodziny cztery pomidory. Podzielił się nimi. „Mnie dał dwa, a ja obydwa zjadłem...”. Po tym, jak zjadł, miał wyrzuty sumienia.

– Ale to też świadczy o szlachetności tego człowieka...

– Bo między innymi samo uwięzienie było kształtowaniem charakterów tych ludzi. Jeśli chodzi o obóz, to jest jeszcze coś, o czym za dużo się nie mówi. Tam zginął jeden biskup, sufragan włocławski bł. Michał Kozal. Miał zaledwie miesiąc biskupstwa, kiedy go aresztowano i wywieziono. Był jedynym biskupem w Dachau. Hitlerowcy wyżywali się nad nim, katowali go, zrzucali ze schodów. Biskup katolicki dla tych zboczeńców to przecież była wyjątkowa „gratka”. Chcieli go jak najbardziej upokorzyć. I wreszcie zakatowali. Sądzili, że udaje, że upadł, żeby się uchronić przed dalszymi ciosami. Ale okazało się, że dosłownie zatłukli go na śmierć... Następnego dnia komendant tego obozu, sam zbrodniarz, poinformował: „Wczoraj zmarł biskup polski, i dlatego teraz na apelu ogłaszam minutę ciszy”. To fakt, o którym dowiedziałem się ze wspomnień abp. Kazimierza Majdańskiego, który jako diakon przebywał w obozie i był tego świadkiem.

– Gdy stykał się Ksiądz Biskup z „dachauowczykami”, braćmi w kapłaństwie, to nie chciał Ksiądz Biskup za to, co oni przeszli, całować ich po rękach?

– Tak się złożyło, że dwóch proboszczów w mojej rodzinnej parafii przeszło przez Dachau. Gdy byłem wikariuszem w Dobroniu, mój pierwszy proboszcz przeszedł przez piekło w Dachau, potem w parafii Przemienienia Pańskiego w Łodzi ks. Edmund Bielicki – także. Oni nigdy nie wspominali o Dachau. Jedynie ks. Bielicki mówił o wyzwoleniu tego obozu. Ale w tym jego świadectwie, tej relacji, nie było nic z chęci odwetu, z mściwości. Tacy jesteśmy. I to jest wspaniała cecha naszego narodu. A zarazem jego rzeczywisty i prawdziwy obraz.

– Ksiądz Biskup dotykał życia nie tylko kapłanów z Dachau, ale też choćby świętości bp. Kazimierza Tomczaka, łódzkiego sufragana...

– Bp Tomczak był przez jakiś czas więziony w Radogoszczy. Jako diakon posługiwałem w parafii Podwyższenia Świętego Krzyża, gdzie był proboszczem. Pomagałem Księdzu Biskupowi we Mszach świętych, które on sprawował, siedząc w fotelu. Był dotknięty paraliżem. Parafią w tym trudnym dla niego czasie choroby kierował w zastępstwie ks. Stanisław Świerczek, również więzień Dachau. Bp Tomczak był na moich święceniach kapłańskich. To był niezwykły biskup i człowiek. Budowałem się jego postawą.

– Jak czytam o nim, to widzę, że był święty. Może trzeba o takich ludziach mówić i ich przypominać?

– Trzeba, na pewno, zwłaszcza że ci, którzy go znali dłużej, już odeszli. Przy okazji tych postaci, naszych świętych ostatnio cytuje się zdanie francuskiego dziennikarza: „Zawsze ostatnie słowo należy do Miłości”. I to skojarzenie przychodzi mi, gdy myślę o Stanisławie Leszczyńskiej, o której za mało mówimy, a była przecież bohaterką. To ona obozowemu lekarzowi w Auschwitz rzuciła w oczy słowa: „Panie doktorze, nie wolno zabijać dzieci”. Wydał jej bowiem rozkaz, żeby jako położna każde odebrane dziecko pozbawiała życia. A on? Zachował się „nienormalnie”, bo nie wyrządził jej krzywdy i prawdopodobnie dał przez to milczącą zgodę na dotychczasową działalność ratowania nowonarodzonych. Stało się to pod wpływem Miłości wyrażonej w zdecydowanej postawie Polki. Bo ostatnie słowo zawsze należy do Miłości.

Tagi:
wywiad bp Adam Lepa

Reklama

Silni mocą Ducha

2019-04-16 18:56

Ks. Zbigniew Suchy
Edycja przemyska 16/2019, str. VI

Tego człowieczeństwa się od nich uczę i myślę, że coraz bardziej go nabieram, dlatego to doświadczenie uważam za bardzo istotne

Archiwum ks. M. Koperskiego
Ks. Marcin Koperski na Pustyni Judzkiej

Ks. Zbigniew Suchy: – Na początek proszę o kilka słów, które przybliżą Księdza postać naszym Czytelnikom.

Ks. Marcin Koperski: – Urodziłem się w 1980 r., w Przemyślu i po skończeniu III Liceum Ogólnokształcącego wstąpiłem do seminarium. Po święceniach kapłańskich i rocznej posłudze w Sanoku zostałem skierowany na studia specjalistyczne do Rzymu, na kierunek literatury starożytnej chrześcijańskiej i klasycznej. Po zakończonych studiach i po rocznym wikariacie w Przeworsku zacząłem pełnić posługę moderatora diecezjalnego Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Przemyskiej. Zarazem mam przyjemność wykładać łacinę w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Dar na Stulecie” – 18 maja startuje ogólnopolski projekt na 100. urodziny św. Jana Pawła II

2019-04-24 16:27

tk / Warszawa (KAI)

Już 18 maja startuje wielka ogólnopolska akcja „Dar na Stulecie”, która ma upamiętnić przypadającą 18 maja przyszłego roku 100. rocznicę urodzin Jana Pawła II. Pomysłodawca, o. Maciej Zięba, ma nadzieję, że akcja zaowocuje podjęciem szeregu dzieł charytatywnych, modlitewnych, edukacyjnych i kulturalnych oraz, że pomysł zjednoczy wszystkich Polaków.

Biały Kruk/Adam Bujak, Arturo Mari

Zachęcając do podjęcia akcji organizatorzy wymieniają przykłady różnego typu działań. Może to być osobiste zaangażowanie poprzez podjęcie dodatkowych praktyk związanych z modlitwą, postem i jałmużną, zaangażowanie się w pomoc osobom potrzebującym w najbliższym otoczeniu czy systematyczne studiowanie Pisma Świętego lub nauczania Jana Pawła II.

Wśród proponowanych, przykładowych działań wymienia się też m.in. działania w najbliższym otoczeniu na rzecz wzmocnienia pobożności, działań kulturalnych, charytatywnych, samokształcenia czy edukacji.

Uczestnictwo w „Darze na Stulecie” może też polegać na zorganizowaniu nabożeństw i innych form modlitewnych w intencji Ojczyzny i pokoju na świecie oraz wydarzeń promujących i upowszechniających nauczanie Jana Pawła II. Może to być także zaangażowanie duchowe, fizyczne lub materialne w konkretne potrzeby lokalnego Kościoła np. poprzez wolontariat lub wsparcie misji.

„W Polsce jest wielki potencjał społeczny do czynienia dobra, ale nie jest on uruchamiany” – powiedział o. Zięba podczas dzisiejszego spotkania w Centrum Medialnym KAI. Zapowiedział, że w ramach projektu uruchomiona zostanie „mapa dobrych inicjatyw”, na którą nanoszone będą kolejne pomysły i przedsięwzięcia, zgłaszane z całego kraju. „Chodzi o multiplikowanie dobrych inicjatyw” – tłumaczy zakonnik.

O. Zięba zaznacza, że inicjatywa ma być formą odpowiedzi na papieskie wezwanie by „duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjąć z wiarą, nadzieją i miłością”. Stąd pomysł stworzenia pomnika z serc i umysłów tysięcy Polaków, zbudowanego z inicjatyw modlitewnych i charytatywnych, naukowych i artystycznych, edukacyjnych i wychowawczych wspierających pomnażanie owego duchowego dziedzictwa.

Projekt „Dar na Stulecie” zostanie zainaugurowany 18 maja bieżącego roku na Wawelu. Natomiast 18 maja przyszłego roku, w 100. rocznicę urodzin Karola Wojtyły, w sanktuarium Jana Pawła II w Krakowie złożone zostanie wotum – księga ze spisem wszystkich działań duchowych i materialnych podjętych w ramach projektu.

Kilka dni wcześniej, 15 maja w Warszawie odbędzie się konferencja prasowa promująca cały projekt. W trakcie spotkania zostanie uruchomiona specjalna strona internetowa, dziennikarze zobaczą też specjalny spot telewizyjny zachęcający do włączenia się w akcję.

Do włączenia się w inicjatywę zaproszeni są wszyscy Polacy, żyjący w kraju jak i za granicą oraz wszystkie grupy społeczne. „Nauczanie Jana Pawła II nazywam 'odkrywkową kopalnią złota'” – wskazuje o. Zięba dodając, że ta kopalnia „trochę nam zarasta, ale chaszcze są małe i jeszcze można je usunąć”. Temu właśnie, jak tłumaczy, służyć ma "Dar na Stulecie", a jego celem nie jest przekonywanie kogokolwiek, iż papież Wojtyła był „wielki” tylko pokazanie, że może być patronem różnych dzieł „tu i teraz”.

Organizatorzy podkreślają, że wyzwania stojące przed Polską i Kościołem domagają się ewangelicznej odpowiedzi – odważnej i wyrazistej. Ich zdaniem, nie istnieje lepsza inspiracja, aby sprostać tym wyzwaniom niż przesłanie Jana Pawła II do rodaków. Jest to zarazem odpowiedź na apel papieża Franciszka: „Niech ponowne odkrycie świadectwa wierności Bogu i miłości do człowieka mojego czcigodnego poprzednika zachęci wszystkich, zwłaszcza młodych, do tego, by otworzyli na oścież drzwi Chrystusowi na rzecz wielkodusznego zaangażowania dla pokoju, braterstwa i solidarności”.

W ramach akcji do 6 maja rozesłane zostaną pakiety informacyjne do wszystkich, ponad 10. tys., parafii w Polsce. Przewiduje się także uruchomienie strony internetowej i specjalnej aplikacji.

„Dostrzegamy znamiona pełzającej sekularyzacji i element religijnego ożywienia jest niezbędny” – powiedział KAI o. Zięba. Zaznaczył, że Jan Paweł II jest wpisany w wiele polskich serc, dlatego wydaje się, że łatwo będzie wzbudzić takie ożywienie oraz poczucie wspólnoty, które On tworzył przez prawie 30 lat. „Każdy może dołożyć swoją cegiełkę, niezależnie od tego czy jest stary czy młody, prawicowy czy lewicowy, praktykujący czy też nie” – zaznacza zakonnik.

Organizatorami akcji „Dar na Stulecie” są: Stowarzyszenie Lednica 2000, Centrum Myśli Jana Pawła II, Fundacja Dzieło Nowego Tysiąclecia, Instytut Dialogu Międzykulturowego im. Jana Pawła II, Stowarzyszenie „Środowisko Ks. Karola Wojtyły - św. Jana Pawła II”, Instytut Tertio Millennio.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Spotkanie "Prymas jasnogórski w drodze na ołtarze"

2019-04-25 07:44

o. Mariusz Tabulski, dyr Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego

JASNOGÓRSKI INSTYTUT MARYJNY - ZAPRASZA

Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie w ramach "Prymas jasnogórski w drodze na ołtarze" - 30 kwietnia (wt) 2019 o godz. 18.30 w sali Instytutu Maryjnego.

Na progu majowego miesiąca - chcemy podjąć tematykę pomocników Matki Bożej. O dziele, programie i inspiracjach Pomocników - w książce: "W Maryi pomoc", autorstwa Anny Rastawickiej. Zaprosiliśmy również na spotkanie niezwykłych Gości: Katarzynę Pazdan animatorkę Duchowej adopcji, o. Stanisława Jarosza, krajowego duszpasterza Duchowej adopcji oraz Ks. Teofila Siudego, krajowego duszpasterza Pomocników Matki Kościoła.

Spotkanie poprzedzi Msza św. w intencji beatyfikacji Sługi Bożego kardynała Wyszyńskiego na Jasnej Górze, w kaplicy Cudownego Obrazu o godz 17.30.

o. Mariusz Tabulski, dyr Jasnogórskiego Instytutu Maryjnego


ZOBACZ WIĘCEJ
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem