Reklama

II wojna światowa w pamięci żołnierzy Armii Krajowej

2017-05-04 13:31

Anna Jóźwik
Edycja łódzka 19/2017, str. 4-5

Archiwum mjr. Pajdowskiego
Włodzimierz Pajdowski po zakończeniu II wojny światowej

Kapitulacją hitlerowskich sił zbrojnych zakończyła się II wojna światowa, która pochłonęła miliony niewinnie straconych osób. Był to także czas licznych cierpień i ludzkich dramatów. Dziś 8 maja obchodzony jest jako dzień zwycięstwa walki z nazizmem, choć należy pamiętać, że dla polskich żołnierzy walczących o wolność i suwerenność naszego kraju nie oznaczał wyzwolenia

Zakończenie II wojny światowej dla tych, którzy ryzykowali swoje życie walcząc z bronią w ręku podczas okupacji, wiązało się z licznymi prześladowaniami za dotychczasową bohaterską walkę.

Włodzimierz Pajdowski (ur. 1924 r.), ps. „Niemien” do dzisiaj pamięta sceny wkroczenia wojsk Armii Czerwonej do swojej rodzinnej miejscowości na Wołyniu. „Wybuch wojny 1 września 1939 r. dla mnie jako dla młodzieńca (miałem wtedy 15 lat) był czymś wyjątkowo tragicznym. Trudno dzisiaj opisać te nasze przeżycia – nas, Polaków, co się wtedy działo pod okupacją hitlerowską i Armii Czerwonej, czyli komunistycznej Rosji”. Cudem przeżył nalot niemiecki w gm. Kiwerce. Niemieckie samoloty bombardujące dworzec i transporty wojsk zrzuciły pocisk tuż przy Włodzimierzu Pajdowskim. „Przede mną spadła bomba do ogródka. Płot przecięty był serią z karabinu maszynowego. Wszystko było okopcone na czarno. Wokół leżały porozrywane ciała ludzkie. W moim wieku patrzenie na konających ludzi było tragicznym przeżyciem”. W rodzinnej miejscowości mjr. Pajdowskiego ludność negatywnie odnosiła się również do wkraczających czerwonoarmistów. Nie były to pełne entuzjazmu zrywy, jak później przedstawiały komunistyczne przekazy. W pamięci pana Włodzimierza zachowały się obrazy barbarzyństwa wojsk radzieckich, szczególnie brak szacunku wobec zwłok obywateli polskich, po których przejeżdżano ciężarówkami. Ciała pozbawiano godnego pochówku, na porządku dziennym były tajne aresztowania i mordy bez śladu informacji, poniżające traktowanie narodu polskiego. Podczas transportów w głąb Rosji z głodu i zimna w ciągu roku umierały setki tysięcy Polaków. Budzeni w nocy, bez żadnego przygotowania, spanikowani, byli wywożeni wagonami, nie wiedząc dokąd. Te szlaki transportowe usiane są zwłokami zmarłych w wyniku przejazdu.

„Niemien” należał do sekcji łączników AK. Wiosną 1942 r. złożył przysięgę, na dużym zgrupowaniu w rejonie Urzędowa. „Moja praca polegała na kolportażu gazetek, przewożeniu meldunków. Zajmowałem się także skupowaniem broni”. Rozlepianie antyhitlerowskich i antykomunistycznych haseł i malowanie murów miało na celu podtrzymywanie Polaków na duchu i wzbudzanie nadziei w zwycięstwo. Oddział, do którego należał, zajmował się też niszczeniem dokumentów, utrudniając Niemcom nakładanie kontyngentów na ludność.

Reklama

Zadania łącznika pełnił także Zygmunt Wojciechowski (ur. w 1926 r.). Należał do harcerstwa w Rogowie. Przysięgę w Armii Krajowej złożył mając niespełna 17 lat i przyjąć pseudonim „Kalina”. Działał w rejonie Koluszki – Głowno – Jeżów. Był odpowiedzialny za kolportowanie biuletynów AK, tajnych gazetek informacyjnych dostarczane w konspiracji z Zarządu Głównego AK w Warszawie. W lipcu 1944 r. przeszedł kurs pierwszej pomocy. Pan Zygmunt miał propozycję wstąpienia do partyzanckiego Oddziału „Sama”. Jednak by uniknąć dekonspiracji za namową kolegi i matki ustąpił. Niepojawianie się w pracy mogłoby wywołać podejrzenia Niemców, a w konsekwencji represje jego rodziny i bliskich. Jak wspomina, każda dekonspiracja kończyła się tragicznie dla okolicznej ludności, pacyfikacją wiosek, podpalaniem lasów i domów. Natomiast ci, którzy przyznali się do posiadania broni, byli torturowani. Zygmunt Wojciechowski pamięta częste rewizje w poszukiwaniu broni, kończące się dotkliwymi pobiciami gospodarzy.

Jesienią 1944 r. zaczynały się prześladowania, aresztowania AK-owców, były dokonywane mordy. Żyjąc pod okupacją rosyjską, mjr Pajdowski był przekonany, że Stany Zjednoczone po zwycięstwie podejmą działania wobec Związku Radzieckiego, krytycznie odnosi się także do ustaleń trzech mocarstw, w których sprawy naszego kraju omawiane były bez udziału przedstawicieli polskich władz. Po zakończeniu wojny i odbyciu służby wojskowej Zygmunt Wojciechowski został wezwany do WUBP w Łodzi przy ul. Anstadta – odmówił współpracy z bezpieką. Do czynienia z ubecją miał także W. Pajdowski, aresztowany i przesłuchiwany przez funkcjonariuszy UB. Od stycznia 1948 r. do lipca 1954 r. musiał ukrywać się pod zmienioną tożsamością.

Tagi:
Armia Krajowa żołnierze niezłomni

Reklama

Pamiętali o powstaniu Armii Krajowej

2019-02-27 11:01

A.D.
Edycja kielecka 9/2019, str. III

TD
W uroczystości powstania AK udział biorą służby mundurowe

Obchody 77. rocznicy przemianowania ZWZ na AK rozpoczęła 10 lutego br. Msza św. w intencji Ojczyzny i walczących o nią żołnierzy sprawowana w bazylice kieleckiej, której przewodniczył ks. kan. Adam Kędzierski, proboszcz bazyliki katedralnej.

– Chcemy pamiętać o naszej przeszłości, bo bez odniesienia do niej nie zbuduje się przyszłości (…). Pamiętaj, Polsko, o żołnierzach Armii Krajowej, którzy pod sztandarem z napisem „Bóg, honor, Ojczyzna” przeżyli piekło niemieckiej okupacji i sowieckich łagrów – mówił w homilii ks. Rafał Nowiński. Przestrzegał przed tendencjami usuwania słowa „Bóg” z polskich sztandarów, przypomniał także, że Armia Krajowa była fenomenem na światową skalę. – Polak nie może zapomnieć, że tylko z Bogiem można wszystko – mówił.

Za pamięć o żołnierzach walczących o Polskę dziękował ks. kan. Adam Kędzierski, proboszcz parafii katedralnej.

We Mszy św. uczestniczyła Kompania Honorowa Wojska Polskiego i bardzo licznie przybyłe delegacje formacji kombatanckich, policji, służb mundurowych oraz kilku kieleckich szkół, a także poczty szkolne z m.in. Kajetanowa, Łopuszna, Radoszyc oraz Skarżyska-Kamiennej.

Po Eucharystii nastąpił przemarsz pod pomnik Armii Krajowej znajdujący się na skwerze Stefana Żeromskiego. Uroczystość rozpoczęło odśpiewanie hymnu państwowego i podniesienie flagi państwowej. Liczni przechodnie przystawali na okolicznych ulicach, aby oddać hołd fladze i wspólnie odśpiewać hymn.

Wśród zaproszonych gości obecni byli m.in. najstarsi weterani Armii Krajowej, senator Krzysztof Słoń, członek zarządu województwa świętokrzyskiego Mariusz Gosek, reprezentanci wojewody i prezydenta Kielc. Obecny na uroczystościach senator Jarosław Rusiecki przypomniał, że to właśnie dzięki bohaterstwu żołnierzy Armii Krajowej możemy żyć w wolnym kraju. Z kolei senator Krzysztof Słoń zwrócił uwagę na symbolikę miejsca w procesie przemian – tutaj, gdzie co roku organizowane są uroczystości, kiedyś znajdował się pomnik poświęcony żołnierzom radzieckim.

Dr Tomasz Domański z kieleckiej Delegatury IPN przypomniał wkład Armii Krajowej w przebieg historii II wojny światowej, szczególnie na ziemi kieleckiej.

– Działalność bojowa AK charakteryzowała się przechodzeniem od działań sabotażowych i dywersyjnych przez partyzanckie do walk w ramach akcji „Burza”. W okręgu radomsko-kieleckim dokonywano sabotażu kolejowego i gospodarczego. Likwidowano też przedstawicieli władz okupacyjnych oraz kolaborantów – mówił.

Po wręczeniu odznaczeń miała miejsce modlitwa w intencji poległych żołnierzy Armii Krajowej, następnie Apel Pamięci, złożenie kwiatów i zapalenie zniczy.

Organizatorami uroczystości byli: Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej – Okręg Kielce i Urząd Miasta Kielce. W przebieg wydarzenia zaangażowała się także Delegatura IPN w Kielcach, a partnerzy to: 10 Świętokrzyska Brygada Wojsk Obrony Terytorialnej, Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych w Kielcach, Kielecki Ochotniczy Szwadron Kawalerii im. 13 Pułku Ułanów Wileńskich.

Armia Krajowa była konspiracyjną organizacją wojskową działającą podczas II wojny światowej. Powstała w wyniku przekształcenia powołanej w 1939 r. Służby Zwycięstwu Polsce w Związek Walki Zbrojnej, przemianowany na Armię Krajową, rozkazem gen. Władysława Sikorskiego z dnia 14 lutego 1942 r. Była to największa podziemna armia w okupowanej Europie. W szczytowym okresie liczyła ok. 380 tys. żołnierzy.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Akcja #TylkoPowiedzWszystkim

2019-05-17 12:32

wpolityce.pl

Zróbmy wszystko, by problem pedofilii nie stał się narzędziem walki z Kościołem i dobrymi kapłanami. A tak się niestety dzieje. Dlatego właśnie musimy bronić swoich kapłanów i wziąć udział w akcji #tylkopowiedzwszystkim.

Jak zaznaczyła w Radiu Maryja medioznawca dr Hanna Karp, nie jest zbiegiem okoliczności, że film o przypadkach pedofili wśród księży upubliczniono właśnie teraz.

Uderza przede wszystkim silne tło polityczne, czas i moment, w którym ten film został wyemitowany. Od razu opozycja potraktowała ten film jako ostatnią deskę ratunku, jako punkt własnej kampanii politycznej. To w mediach bardzo silnie się zaznacza - podkreśliła.

Każde oskarżenie w stosunku do księdza to oskarżenie stwierdzające, czyli potwierdzające. Oskarżenie jest równoznaczne z wyrokiem. Nie baczy się na wyroki sądów, nawet jeśli potem dany ksiądz jest uniewinniony, stwierdza się, że był niewinny, oskarżenie było fałszywe, media tego nie prostują - mówił z kolei red. Sebastian Karczewski.

**Autor videobloga „Słucham Pana” Łukasz Czechyra wpadł na prosty pomysł, dlatego ma on szansę chwycić. Podkreśla, że trzeba publicznie mówić o licznych kapłanach, którzy wiernie wypełniają swoją posługę.

Kapłanów, którzy są wierni Chrystusowi, którzy są prawdziwie z powołania, niosą miłość, radość i pokój w swoich parafiach, którzy zmieniają życie swoich parafii i parafian – tych kapłanów jest więcej, więc mówmy o nich – akcja #tylkoPowiedzWszystkim - powiedział Łukasz Czechyra.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek u św. Marty: pokój Jezusa pozwala nam znieść najtrudniejsze doświadczenia

2019-05-21 12:34

st (KAI) / Watykan

O Jezusowym pokoju, będącym darem Ducha Świętego i pozwalającym mężnie stawić czoło trudnym doświadczeniom mówił papież podczas porannej Eucharystii w Domu Świętej Marty. W swojej homilii Ojciec Święty nawiązał do czytanego dziś fragmentu Ewangelii (J 14,27-31a), zaczerpniętego z mowy pożegnalnej Jezusa podczas Ostatniej Wieczerzy, a także prześladowań znoszonych przez św. Pawła Apostoła, o których mowa w pierwszym dzisiejszym czytaniu liturgicznym (Dz 14,19-28).

Grzegorz Gałązka

Na wstępie Franciszek zauważył, że prześladowania i ucisk zdają się być życiem pozbawionym pokoju, a tymczasem jest to ostatnie z błogosławieństw: „Błogosławieni jesteście, gdy [ludzie] wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was” (Mt 5, 11).

„Pokój Jezusa łączy się z życiem prześladowań, ucisku. Jest to pokój, bardzo głęboki, którego nikt nie może odebrać, pokój, który jest darem, jak morze, które w głębi jest spokojne, a na powierzchni są fale. Życie w pokoju z Jezusem to posiadanie tego doświadczenia wewnętrznego, które trwa podczas wszystkich prób, wszystkich trudności, wszystkich «udręk»” – zauważył papież.

Ojciec Święty dodał, że tylko w ten sposób można zrozumieć, jak przeżywali swoją ostatnią godzinę tu na ziemi liczni męczennicy, którzy – jak podają świadkowie ich udręk – szli na męki jak zaproszeni na gody weselne, nie tracąc pokoju ducha. Franciszek podkreślił, że tego pokoju nie można zdobyć środkami ludzkimi, doczesnymi, lecz pochodzi on od Ducha Świętego, działającego w ludzkich sercach i obdarzającego męstwem.

„Pokój Jezusowy uczy nas postępowania w życiu naprzód. Uczy nas wytrwania, znoszenia, brania na swe ramiona życia, trudności, pracy, wszystkiego, nie tracąc pokoju. Wręcz niesienia na ramionach i odważnego podążania naprzód. Można to zrozumieć jedynie wtedy, gdy jest w nas Duch Święty, który daje nam pokój Jezusa” – zaznaczył papież. Dodał, że jeśli natomiast ulegamy nerwowości i tracimy pokój, to widocznie coś w nas nie działa tak jak trzeba.

Na koniec Ojciec Święty zauważył, że Boży dar pokoju sprawia, iż serce jest radosne.

„Osoba, która żyje tym pokojem, nigdy nie traci poczucia humoru. Śmieje się z siebie, z innych, nawet z własnego cienia, śmieje się ze wszystkiego... Tego poczucia humoru, które jest bardzo bliskie łasce Bożej, pokoju Jezusa w życiu codziennym, pokoju Jezusa w udrękach i tej odrobiny poczucia humoru, które sprawia, że dobrze oddychamy. Niech Pan obdarzy nas tym pokojem, który pochodzi od Ducha Świętego, tym pokojem, który jest Jemu właściwy i który pomaga nam wytrwać, znieść wiele trudności w życiu” – powiedział Franciszek na zakończenie swej homilii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem