Reklama

20 lat temu

2017-05-25 11:22

Oprac. s. Gaudiosa Dobrska CSDP
Edycja toruńska 22/2017, str. 1, 4-5

Archiwum sióstr pasterek
Matka generalna s. Gracjana niesie relikwiarz bł. Marii Karłowskiej podczas Mszy św. beatyfikacyjnej w Zakopanem

W życiu człowieka wspomnienia odgrywają ważną rolę. Każdy z nas ma w pamięci miejsca, wydarzenia, osoby, słowa, a nawet myśli i uczucia, do których wraca chętnie, często z rozrzewnieniem – zwłaszcza w chwilach, które te fakty wyjątkowo przypominają. Możemy powiedzieć, że umiejętność zapamiętywania jest wyjątkowym darem Bożym. W jednej z rozprawek szkolnych czytamy: „Od tego mamy wspomnienia, aby nie dać przeminąć, nie dać odejść chwili, której nie chcemy utracić”. Zawsze możemy do niej wracać

Stajemy wobec ważnego wydarzenia sprzed dwudziestu lat, kiedy otrzymaliśmy dar pierwszej błogosławionej diecezji toruńskiej Matki Marii Karłowskiej, założycielki Zgromadzenia Sióstr Pasterek od Opatrzności Bożej, bardzo bliskiej Toruniowi poprzez posługę w Szpitalu Miejskim dla kobiet wenerycznie chorych. Pisano o tym w „Kurierze Warszawskim” z 25 maja 1935 r.: „Rzecz niebywała dotąd w dziejach klasztorów od zarania chrześcijaństwa, by zakonnice – pospolicie tak bardzo dalekie od tego właśnie rodzaju fizycznego brudu – podjęły się pielęgnacji takich ran, byleby tylko tą drogą trafić do serc, co się zabłąkały na fałszywych ścieżkach życia” .

Małe znaki Opatrzności Bożej

Było to czwartkowe popołudnie 5 czerwca 1997 r. Niebo zachmurzone, ale w Zakopanem wyjątkowy ruch. Przybywa wielu pielgrzymów, m.in. nieznane na tym terenie siostry zakonne. „Kim jesteście? – jakie to siostry?” – pytają zainteresowani górale. „Pasterki” – „O, jaka radość! Jak pasterki tu do nas pasują!”.

Pod Wielką Krokwią pracowita krzątanina. Górale ustawiają piękną, rzeźbioną kaplicę góralską, a w niej dwa potężne, spiżowe barany pokornie podtrzymują ołtarz z granitu. Białe owcze skóry wyścielają tron papieski z rzeźbą Dobrego Pasterza, sedilia biskupów i całe podium ołtarzowe. Obok przechodzi młody ojciec z synkiem. Pokazuje dziecku siostry i tłumaczy, kim są. Witamy ich serdecznie, a tata zachęca synka: „No, powiedz siostrzyczkom, co tatuś dał do ołtarza? No powiedz, że dał wszystkie skóry z owieczek!”. I tak Opatrzność Boża wskazała nam ofiarodawcę.

Reklama

Podziwiamy pełną radości gorliwość górali w tych przygotowaniach. Już ustawiono obrazy beatyfikacyjne. Oglądamy je i jedna z sióstr mówi jakby zawiedziona: „Matka Jabłońska na swoim obrazie wygląda taka duża, a nasza taka mała…”. Odwraca się stojący obok góral i tłumaczy z przekonaniem: „Siostra, ty nie mów, że mała. Ona jest mała na obrazie, ale wielka duchem!”. Przyklaskują mu inni górale. A starszy baca z zachwytem woła: „O, jak ona tu do nas pasuje! Cały kierdelek (stadko owiec) prowadzi!”. Wytworzyła się atmosfera serdecznej bliskości. Odczuwamy, że Matka Maria przyszła do swoich. Tłumaczymy, co znaczy pasterka i że to jest Matka Maria od Pana Jezusa Ukrzyżowanego, więc pod krzyżem na Giewoncie jest dla niej odpowiednie miejsce na beatyfikację. Wszyscy jesteśmy co do tego zgodni. I choćby ktoś miał wątpliwości, dlaczego ta beatyfikacja jest właśnie w Zakopanem, teraz już rozumie: Opatrzność Boża ma najlepsze plany.

Młodzież sióstr pasterek rozpoczyna próbę śpiewów do misterium przedbeatyfikacyjnego, opracowanego przez toruńską aktorkę Zofię Melechównę, i słyszy zachęcające słowa: „Pięknie śpiewacie tej waszej Matce!”. To dodaje ducha w zmęczeniu po dalekiej podróży. Wreszcie wszystko gotowe. Teraz tylko wołamy do Nieba o pogodę na jutro, bo w sektorach mokro… Ale pomysłowi górale kładą na ziemię maty ze sztucznej trawy.

Zaświtał ranek 6 czerwca 1997 r., piątek, uroczystość Najświętszego Serca Jezusowego. Na pochmurnym dotąd zakopiańskim niebie pojawiają się promienie słońca. I nagle w czystym już powietrzu staje się doskonale widoczny 15-metrowy krzyż na Giewoncie, jak też biały 8-metrowy krzyż u szczytu skoczni Wielkiej Krokwi, od którego spływa równie biała wstęga aż pod wysoko usytuowany ołtarz w kaplicy góralskiej, a obok niego krzyż ołtarzowy w kształcie przypominającym krzyż profesyjny sióstr pasterek. W sektorach z radością i gorliwością krzątają się toruńscy seminarzyści, pełniąc służbę porządkową. Już wkrótce usłyszą od zadziwionych pielgrzymów: „Taka młoda diecezja, a już ma swoją błogosławioną!”. Jakże miłe są dla nas, pasterek, te wspomnienia, bo niby drobne, ale każde z nich ma wymowę małego znaku Opatrzności Bożej.

Zespół sióstr pasterek śpiewa hymn misyjny swego zgromadzenia: „Patrzmy więc w Słońce (tzn. w Chrystusa), patrzmy w krzyż!”. I nagle rozbłysło słońce, jakby chciało nasze oczy i serca skierować ku znakowi odkupienia. Radośnie witamy na niebie białego metalowego „ptaka”, wiozącego oczekiwanego gościa. I oto na podium ołtarza ukazuje się upragniona biała ojcowska postać, gestem wyciągniętych rąk witająca zebranych wokoło. Echem odbiły się od gór nabrzmiałe radością słowa papieskie: „Zakopane się doczekało – i ja się doczekałem!”. Tak oto wielki dar Boży staje się naszym udziałem.

Liturgia beatyfikacyjna

Rozpoczyna się uroczysta Liturgia. Bp Andrzej Suski prosi Ojca Świętego Jana Pawła II o zaliczenie Matki Marii Karłowskiej w poczet błogosławionych Kościoła katolickiego. Postulator sprawy beatyfikacyjnej o. Jerzy Mrówczyński CR odczytuje biogram kandydatki do beatyfikacji. Słuchamy uważnie. Tak, taką ją znamy… i taką ją kochamy. W przepięknej górskiej scenerii uroczyście brzmią słowa Namiestnika Chrystusowego: „Naszą władzą apostolską zezwalamy, aby odtąd czcigodnym sługom Bożym: Bernardynie Marii Jabłońskiej oraz Marii Karłowskiej przysługiwał tytuł błogosławionych i aby ich święta obchodzono w miejscach i w sposób określony przez prawo. Dla Marii Karłowskiej będzie to corocznie 6 czerwca”. Święty entuzjazm ogarnia wszystkich pielgrzymów. Od skał Giewontu wzmocnionym echem odbija się huragan oklasków, spotęgowany widokiem odsłanianego obrazu nowej błogosławionej. Klaszczemy wszyscy i ze wzruszeniem śpiewamy – po raz pierwszy oficjalnie – wraz z wielkim chórem, wymowne słowa inwokacji beatyfikacyjnej.

Ze świętą dumą patrzymy na błogosławioną, wskazującą nam Niebo – my, pasterki, i toruńscy diecezjalnie, którzy mówią: „Bo ona jest nasza!”. A matka generalna s. Gracjana podaje papieżowi do uczczenia relikwie nowej błogosławionej i ustawia je przed ołtarzem. Odtąd modlitwa inwokacji powtarza się często przez całe 20-lecie jako błaganie, ale też jako przypomnienie łaski spod Wielkiej Krokwi w Zakopanem.

Testament beatyfikacyjny

O nowych błogosławionych Ojciec Święty mówi: „Te heroiczne zakonnice, prowadząc w skrajnie trudnych warunkach swoje święte dzieła, ujawniły w pełni godność kobiety i wielkość jej powołania. Objawiły ów geniusz kobiety, który przejawia się w głębokiej wrażliwości na ludzkie cierpienie, w delikatności, otwarciu i gotowości do pomocy i w innych zaletach ducha właściwych kobiecemu sercu. Jakże potrzeba go dzisiejszemu światu, naszemu pokoleniu! Jakże potrzeba tej kobiecej wrażliwości na sprawy Boże i ludzkie!”.

Te słowa pozostały w polskich sercach do dziś jako testament beatyfikacyjny. Bo faktycznie, jakże nam wszystkim potrzeba dzisiaj tej wrażliwości! Tego subtelnego wyczucia, które świat chce zabić w człowieku, by już nie miał siły podźwignąć się i iść dalej z ufnością, że jeszcze nie wszystko stracone – jak uczyła nas Matka Karłowska!

Jako dalszy ciąg tego beatyfikacyjnego testamentu, słyszymy z ust papieskich w homilii ważne słowa: „Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na miłość Chrystusa! Brońcie krzyża!” – woła Namiestnik Chrystusa. I dalej: „Chcę, żeby cała Polska, od Bałtyku po Tatry, patrząc w stronę krzyża na Giewoncie, słyszała i powtarzała: Sursum corda! W górę serca!”.

Błogosławiona wraca do Jabłonowa

Skończyła się uroczysta Liturgia beatyfikacyjna. Ojciec Święty serdecznym gestem żegna się z pielgrzymami. Nagle kieruje się w stronę obrazu bł. Marii, zatrzymuje się przed nim i chwilę patrzy na błogosławioną, pochyla się i modli. Wydaje się, że oni się rozumieją. Następnie znów patrzy na obraz i błogosławi go dużym znakiem krzyża. Jaka radość dla nas, pasterek! Pozostaje nam cenna pamiątka beatyfikacji Matki Założycielki! Obraz wykonany farbami olejnymi przez prof. Zbigniewa Kotyłło z Lublina, przeznaczony do sanktuarium błogosławionej, pozostał w Jabłonowie, gdzie 15 czerwca tegoż roku bp Andrzej Suski otworzy i poświęci to sanktuarium. Obraz beatyfikacyjny natomiast – według wymaganej wielkości – został wykonany z oryginału techniką gigantografii, czyli wielkiej fotografii. Przewieziony z Zakopanego do dziś znajduje się w sali spotkań zgromadzenia przy sanktuarium bł. Marii Karłowskiej w Jabłonowie-Zamku jako, rzec można, relikwia beatyfikacyjna – poprzez znak papieskiego błogosławieństwa – i często towarzyszy uroczystościom związanym z błogosławioną.

Symbolika obrazu

Na obrazie beatyfikacyjnym bł. Matka Maria jest otoczona owieczkami, symbolizującymi moralnie zagubione dziewczęta, których nawracaniu poświęciła się od młodości. Ręką wskazuje niebo, dokąd prowadzi powołane przez siebie zgromadzenie i swoje podopieczne. Góry przypominają trud wspinania się ku niebu, a skoro według decyzji papieskiej beatyfikacja odbyła się w Zakopanem, symbolizują także niejako miejsce jej beatyfikacji. Zachmurzone niebo oznacza zagrożenia, z których bł. Maria ratowała swoje podopieczne. W drugiej ręce trzyma księgę Reguły Zgromadzenia. Gdziekolwiek się stanie, ma się wrażenie, że oczy błogosławionej patrzą właśnie na mnie. Zdaje się, że widzi nas wszędzie i przenika do dna duszy. Zupełnie jak wówczas, kiedy natchniona Bożą łaską potrafiła czytać w myślach swych wychowanek. Ten wzrok przykuwa i zarazem rzuca na kolana. Cisną się słowa pieśni o Najświętszej Maryi Pannie: „Matka, która wszystko zrozumie”. Bł. Matka Maria też rozumie wszystko. Zrozumiała człowieka z całą jego słabością, nędzą grzechu, z całym bólem – konsekwencją ulegania słabości... Zrozumiała – i pomogła.

Pod ołtarzem umieszczony jest duży relikwiarz z kośćmi błogosławionej z napisem: „Życie moje oddaję za owce”. Przy tych relikwiach ucisza się wszystko, co w człowieku jest bólem, walką, buntem, trwogą, niepokojem... Jak wtedy, gdy gromadziła wokół siebie swoje odnalezione owieczki i wyciszała je nadzieją, że jeszcze nie wszystko stracone. Niech to będzie dla nas wszystkich sanktuarium wyciszenia i nadziei na duchowne i moralne uzdrowienia ludzkich słabości i zranień, na złagodzenie także cierpień fizycznych. Bo ona ukochała przecież całego człowieka – z duszą i ciałem. Niech się wstawia za nami wszystkimi, niech nam uprosi to, z czym do niej przychodzimy.

Zapraszamy do sanktuarium bł. Marii Karłowskiej w Jabłonowie-Zamku na 20. rocznicę beatyfikacji Matki Marii i 8. rocznicę jej patronatu nad Jabłonowem Pomorskim. Uroczystości rozpoczną się 3 czerwca o godz. 11 Mszą św. pod przewodnictwem bp. Andrzeja Suskiego. O godz. 14 adoracja Najświętszego Sakramentu, nabożeństwo czerwcowe i Koronka do Miłosierdzia Bożego, a o godz. 15.30 koncert muzyki filmowej.

Tagi:
błogosławiona

Włoska stygmatyczna będzie błogosławioną

2018-11-08 17:13

vaticannews.va / Watykan (KAI)

Ojciec Święty zatwierdził 15 dekretów Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. 2 z nich dotyczą cudów, 3 męczeństwa, a 10 heroiczności cnót. Oznacza to, że w 5 przypadkach spełnione zostały wszystkie wymogi do beatyfikacji.


Edvige Carboni

Do grona błogosławionych już niebawem zaliczona zostanie włoska mistyczka Edvige Carboni. Żyła ona w latach 1880-1952. W młodości marzyła o życiu konsekrowanym. Choroba, a następnie przedwczesna śmierć matki sprawiły jednak, że musiała się poświęcić wychowaniu młodszego rodzeństwa. Doświadczyła licznych darów mistycznych: bilokacji, ekstaz, kontaktów ze świętymi oraz stygmatów. Dotkliwie była też gnębiona przez szatana. Osobiście znała się z Ojcem Pio i Alojzym Orione. Po II wojnie światowej ofiarowała swoje życie za upadek ateistycznego komunizmu w Rosji.

Inna Włoszka, którą już niebawem będziemy czcić jako błogosławioną, to Benedetta Bianchi Porro. Zmarła w 1964 r. w wieku 28 lat. Jej życie było nieprzerwanym pasmem cierpień, które znosiła jednak z głęboką wiarą.

Natomiast dekrety uznające męczeństwo dotyczą ofiar wojny domowej w Hiszpanii oraz Amerykanina br. Alfreda Millera ze Zgromadzenia Braci Szkolnych, zamordowanego w Gwatemali.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Inwigilowała ks. Blachnickiego dziś walczy z dyskryminacją

2019-08-22 09:01

Artur Stelmasiak

Internauci rozpoznali niebezpieczną współpracowniczkę komunistycznej służby, która stoi na czele stowarzyszenia współpracującego z warszawskim ratuszem.

Archiwum Główne Ruchu Światło-Życie

Chodzi o TW ps. "Panna", czyli Jolantę Gontarczyk, która na poczatku lat 80. rozpracowywała Solidarność, a później środowisko Polonii w RFN. Wraz z mężem inwigilowała Sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, który po wprowadzeniu stanu wojennego osiadł w Carlsbergu w Niemczech Zachodnich. - Wtedy Gontarczyk grała najbardziej katolicką i najbardziej patriotyczną kobietę w tym polonijnym środowisku - mówi "Niedzieli" Agnieszka Wolska z Kolonii, która od lat przypatruje się działalności TW "Panny".  

W latach 90. Jolanta Gontarczyk stała sie aktywistką feministyczną i ważnym członkiem warszawskiego SLD, gdzie pełniła wiele funkcji rządowych i samorządowych. Została odsunięta, gdy w 2005 roku ujawniono jej mroczną przeszłość, a IPN wszczął śledztwo ws. tajemniczej śmierci ks. Blachnickiego.

Internauci rozpoznali Jolantę Gontarczyk pod zmienionym nazwiskiem, jako Jolantę Lange. Przez kilka lat była ona w prezydium Komisji Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania, gdzie lobbowane są m. in. postulaty aktywistów LGBT. Obecnie jest także prezesem stowarzyszenia zajmującego się programami antydyskryminacyjnymi m. in. na zlecenie warszawskiego ratusza. Zmianę nazwiska z Gontarczyk na Lange potwierdza odpis z Krajowego Rejestru Sądowego. W zarządzie stowarzyszenia w 2008 r. zmieniło się nazwisko Jolanty, ale numer PESEL kobiety pozostał ten sam.

Jolantę Lange, jako Jolantę Gontarczyk rozpoznaje wiele osób z niemieckiej Polonii. - Mój mąż, jako członek Solidarności wyemigrował do RFN jeszcze przed stanem wojennym. W Carlsbergu poznał ks. Franciszka Blachnickiego i małżeństwo Gontarczyków. Wiele osób doskonale pamięta i rozpoznaje panią Gontarczyk, która znalazła sobie nową niszę dla swojej działalności - mówi Agnieszka Wolska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Nowenna do Matki Bożej Częstochowskiej trwa

2019-08-22 14:01

Marian Florek

Na Jasnej Górze trwają przygotowania duchowe do uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej, która to uroczystość będzie miała miejsce w dniu 26 sierpnia br.

Marian Florek

Rozważania nowennowe każdego dnia głosi o. Michał Lukoszek, wikariusz generalny Zakonu Paulinów. Pretekstem treści rozważań homilety jest 40 rocznica pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski i na Jasną Górę i pierwsze słowa jakie wypowiedział do zgromadzonych, że przybywa tutaj jako człowiek zawierzenia. I ta deklaracja – jak mówi w rozmowie z „Niedzielą” o. Sebastian Matecki – zawiodła go do świętości. I tę właśnie drogę św. Jana Pawła II wskazuje w swoich homiliach o. Lukoszek, jako drogę każdego z nas.

O. Sebastian Matecki w imieniu ojców paulinów serdecznie zaprasza w kolejne dni do odwiedzenia Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej na Jasnej Górze. Msza św. przez kolejne dziewięć dni nowennowych gromadzi pielgrzymów z poszczególnych częstochowskich i podczęstochowskich parafii, wszak jest to też święto samej Częstochowy. Przed Mszą św. pielgrzymi mogą zobaczyć na telebimie fragmenty pobytu Jana Pawła II na Jasnej Górze przed 40 laty.

Msze św. w czwartek 22 VIII i piątek 23 VIII są o godz. 18.30, a w sobotę 24 VIII i niedzielę 25 VIII o godz. 19.00.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem