Reklama

Niedziela Rzeszowska

Pielgrzymka Bankowców na Jasną Górę

Środowisko pracowników bakowości przeżywało już 32. Ogólnopolską Pielgrzymkę Bankowców na Jasną Górę. Tegoroczną pielgrzymkę, która miała miejsce w dniach 13-14 maja, przygotowało Duszpasterstwo Bankowców z Lublina, a przewodniczył abp Stanisław Budzik, metropolita lubelski. W Pielgrzymce wzięło udział ok. 5 tys. pielgrzymów z całej Polski, z czego z diecezji rzeszowskiej blisko 300 bankowców.

Mottem tegorocznej pielgrzymki były słowa papieża Benedykta XVI, które wypowiedział w trakcie pielgrzymki do Niemiec w 2006 r. w sanktuarium maryjnym w Altoetting, w Bawarii: „Gdzie Bóg jest wielki, człowiek nigdy nie będzie mały, tam wielki staje się także człowiek, a świat staje się jaśniejszy”.

Centralnym punktem pielgrzymki była Msza św. odprawiona na Szczycie Jasnogórskim w sobotę, 13 maja, którą poprzedziła jutrznia oraz konferencja duchowa. Eucharystii celebrowanej w intencji pielgrzymów i ich rodzin przewodniczył abp Stanisław Budzik, który także wygłosił homilię. Kaznodzieja nawiązał do obchodzonego w tym dniu jubileuszu 100-lecia objawień fatimskich. „Bóg przez Maryję ukazał swoją błogosławiącą dłoń. Jej ustami wezwał świat do nawrócenia, do pojednania się z Bogiem i ludźmi. Matka Boża z Fatimy wzywa nas, abyśmy realizowali w naszym życiu to, co zaplanował dla nas Bóg, abyśmy chodzili drogami Ewangelii Jej Syna, abyśmy tak jak Ona, byli zawsze otwarci na działanie Ducha Świętego. Ta droga to jedyna gwarancja zachowania ładu i pokoju w naszym sercu, w naszej Ojczyźnie i w wielkiej rodzinie ludzkiej rozdzieranej tyloma konfliktami. Przykład dzieci z Fatimy pełnych szlachetnej prostoty i zawierzenia Bogu jest żywym przypomnieniem o absolutnym prymacie Boga w życiu i pełnienia Jego woli od najmłodszych lat, aż do spotkania z Nim w domu najlepszego Ojca. Gdy zawodzi mądrość tego świata, Ojciec Niebieski po raz kolejny w dziejach ludzkości posługuje się głosem najmniejszych, zapomnianych, aby przypomnieć o najważniejszych sprawach człowieka i świata”. Zwracając się do bankowców, powiedział: „Modlimy się za uczestników 32. Ogólnopolskiej Pielgrzymki Bankowców, którzy przez swoją solidną, sumienną pracę, pragną służyć Ojczyźnie, troszczyć się o jej pomyślność duchową i materialną”.

Reklama

Po Mszy św. wierni wzięli udział w nabożeństwie Drogi Krzyżowej. Pielgrzymkę zakończyła modlitwa w Kaplicy Cudownego Obrazu.

Pielgrzymi z Rzeszowa kontynuowali pielgrzymowanie, nawiedzając sanktuarium Matki Bożej w Leśniowie oraz sanktuarium św. Anny w Smardzewicach, sanktuarium Świętej Rodziny w Studziannej oraz sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Kałkowie.

2017-05-31 14:39

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To już jutro w TVP1 - Koncert „ABBA OJCZE – pielgrzymi śpiewają ulubione piosenki Jana Pwała II”

2020-08-13 16:17

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Jasna Góra

koncert

TVP

pielgrzymi

Biały Kruk/Adam Bujak, Arturo Mari

14 sierpnia o godz. 21:00 TVP1 zaprasza na wyjątkowe widowisko muzyczne poświęcone Papieżowi Janowi Pawłowi II. Na scenie pod batutą  Piotra Rubika, wystąpi plejada polskich gwiazd m.in.: zespół Pectus, Katarzyna Cerekwicka i Halina Mlynkova. Koncert poprowadzą Rafał Brzozowski i Piotr Rubik.

W piątek, 14 sierpnia na jasnogórskich błoniach spotka się grono radośnie modlących się wiernych. Będzie to finał czasem kilkunastodniowego wysiłku, jakim jest pielgrzymka na Jasną Górę. Dla zmęczonych pielgrzymów nagrodą będzie wyjątkowy koncert, podczas którego razem z artystami, wspaniałą orkiestrą i znakomitym dyrygentem wspólnie zaśpiewają pieśni i piosenki.

 

Na scenie zobaczymy m.in.: Rafała Brzozowskiego, Annę Wyszkoni, zespół Pectus, Halinę Mlynkovą, Katarzynę Cerekwicką, Łukasza Zagrobelnego, Sargisa Davtyana, Darka Malejonka oraz zwyciężczynię „Szansy na sukces” Aleksandrę Nykiel i znanego z programu „The Voice of Poland”  Filipa Lato.

 

Na jasnogórskich błoniach usłyszymy „Barkę”, „Abba Ojcze”, ale też piosenki, które powstały na kanwie polskich i zagranicznych przebojów np. „Pielgrzymkowe Despacito - Nie tak szybko”. Nie zabraknie przebojów z repertuaru Piotra Rubika np. „Niech mówią że…”

 

Koncert „Abba Ojcze – Pielgrzymi śpiewają ulubione piosenki Jana Pawła II” 14 sierpnia o godz. 21:00 TVP1.
CZYTAJ DALEJ

Starałem się pracować z całych sił

Niedziela małopolska 39/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

wywiad

Ks. Jaromir Buczak

Z okazji złotego jubileuszu gratulacje składają przedstawiciele Rady Parafialnej: Janina Węglarz i Mirosław Babicz

Chciałbym tu zaapelować: wstydźmy się codziennie za siebie, a wtedy, być może, będzie mniej powodów do wstydu w ogóle – mówi „Niedzieli” świętujący złoty jubileusz kapłaństwa ks. prof. Antoni Paciorek, który na miejsce kapłańskiej i profesorskiej emerytury wybrał rodzinną Trzcianę (powiat bocheński)

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Księże Profesorze, proszę powiedzieć, jak to się zaczęło?

KS. ANTONI PACIOREK: – Żadnego przełomu nie było. Zawsze się trzymałem Kościoła, parafii. Myślę, że niemały wpływ na moje wybory miał brat mego ojca, ks. Jan Paciorek, niemal przez całe życie związany z tarnowskim seminarium duchownym, gdzie wykładał katechetykę. W pewien sposób ma to również związek z bratem ks. Jana – ks. Józefem Paciorkiem. W czasie II wojny światowej obydwaj zostali aresztowani przez gestapo. W wyniku poczynionych starań udało się uwolnić ks. Jana. Ks. Józef trafił do Oświęcimia, gdzie został zamordowany przez Niemców. Ks. Jan przez całe życie pozostawał pod wpływem śmierci starszego brata, chociaż mówił o tym niewiele. Ale na moich prymicjach stwierdził: „Przyszła za brata rekompensata”. No cóż, ta jest zawsze mniej wartościowa, ale się staram…

– Czy w PRL-owskiej rzeczywistości łatwo było zostać kapłanem?

– Moja droga do kapłaństwa wiodła przez pobyt i naukę w tzw. Małym Seminarium (oficjalnie: Studium Humanistyczne), które jeszcze przed I wojną światową założył bp tarnowski Leon Wałęga. Powołania kapłańskie w sferach ziemiańskich były wówczas nieliczne. Z kolei wysyłanie dzieci do szkół w przypadku ubogich mieszkańców wsi, często przekraczało możliwości finansowe. Biskup odbywał pielgrzymki do sanktuarium maryjnego w Tuchowie w intencji powołań. Podobno podczas jednej z nich pojawił się pomysł, aby przeznaczyć sporą część biskupiego domu na internat dla ubogich uczniów. Rzeczywiście, wielu z nich potem wstępowało do Wyższego Seminarium Duchownego, zwiększając znacznie liczbę kapłanów diecezji. Ale nikomu nie narzucano takiego wyboru. Podobnie było w późniejszych, w moich czasach. Przykładem może być były marszałek i premier RP, śp. Józef Oleksy, który także się uczył w Małym Seminarium. Działało ono także w czasach głębokiego PRL-u, a że sytuacja polityczna po II wojnie zmieniła się diametralnie, wychowankowie zdawali maturę w liceum dla pracujących, podając się za rolników, listonoszy, kominiarzy… Oczywiście, nauczyciele wiedzieli, że jesteśmy z Małego Seminarium, ale potrzebny był papier, więc był… Dodam, że zostało zamknięte w 1963 r. przez władze państwowe, oczywiście, z powodu „niskiego poziomu nauczania”, a widomym świadectwem był wspomniany poseł, marszałek i premier.

– A jak zostaje się w Kościele księdzem profesorem?

– W diecezji nie jest tak, że każdy wybiera sobie to, co mu się podoba. Po święceniach kapłańskich biskup wysyła neoprezbiterów na parafię. Ja zostałem skierowany na dwa lata do parafii św. Jakuba w Tuchowie, a następnie – na dalsze studia. Najpierw na KUL, gdzie studiowałem na Wydziale Teologii biblistykę, a na Wydziale Humanistycznym – filologię klasyczną. Potem wysłano mnie do Rzymu. Z Polski wyjechałem z kilkoma dolarami w kieszeni, co, jak się okazało, nawet na drogę z dworca kolejowego do miejsca zamieszkania w Kolegium Polskim nie starczyło (uśmiech). Mieliśmy tam zapewnione mieszkanie i posiłki w Kolegium, a o resztę – np. opłatę za studia, fundusze na zakup książek – trzeba było zadbać samemu. W czasie wakacji jechało się więc na zastępstwo na jakąś parafię i tam się zdobywało parę groszy. To były trudne warunki, ale jakoś się udało.

– Dzisiaj jest łatwiej czy trudniej zostać księdzem?

– Wtedy było na pewno inaczej. Dzisiaj jest więcej, nazwijmy to w cudzysłowie, pokus. Młody człowiek może się po maturze realizować na różne sposoby; podjąć pracę czy to w Polsce, czy za granicą, wybrać studia, gdzie chce… Oczywiście, trzeba powiedzieć o panseksualizmie, który jednak ma wpływ na życie młodego człowieka szukającego drogi. Swoje robią negatywne opinie o pojedynczych kapłanach, upowszechniane przez media w sposób szczególnie natarczywy. One także zniechęcają do wejścia na taką drogę. W tej sytuacji wybór powołania do życia w kapłaństwie zapewnia – jak zawsze – Boża łaska, ale ta może być zagłuszana przez świat i ostatecznie odrzucana.

– Prawda, aktualnie Kościół jest na cenzurowanym. Jak Ksiądz ocenia tę sytuację?

– Dużo by mówić. Taki szczegół. Określone środowiska oczekują, że Kościół będzie nieustannie przepraszał i wstydził się za kogoś, za coś… Wciąż słyszymy, że w Kościele ktoś czegoś tam się wstydzi. Może jest to sprawa szersza, ale krótko powiem, że wstydzę się za to, co wyrzuca mi moje sumienie. Odnoszę natomiast wrażenie, że ktoś ogłaszając, jak bardzo wstydzi się za złe czyny innych, sugeruje: „Ja czegoś takiego nie uczyniłbym nigdy!” I poprawia swe samopoczucie, o co widocznie mu chodzi. Podam przykład spoza Kościoła. Niedawno niemiecki minister, podczas wizyty w Polsce, wyznaje, że wstydzi się za Niemców, którzy zburzyli doszczętnie Warszawę i stali się powodem niezliczonych nieszczęść Polaków. Równocześnie nie wstydzi się wcale, że jako minister reprezentujący niemiecki rząd, jest częścią decydentów, którzy nie chcą przyznać Polakom prawa do reparacji za wojenne zniszczenia. Być może to kwestia nazewnictwa, ale powtórzę, że wstydzić mogę się za to, co osobiście źle robię, zrobiłem. Nie potrafię natomiast wstydzić się za to, co złego stało się w Kościele gdziekolwiek na świecie, na co zupełnie nie miałem wpływu. Oczywiście, ubolewam nad tym i w miarę możliwości (modlitwa, akcje charytatywne), staram się to naprawić. Odnoszę wrażenie, że dziś pewne środowiska z całej siły wmawiają Kościołowi potrzebę wstydu, aby ze spuszczoną głową jak najdłużej stał przed dotkniętymi hipokryzją, samozwańczymi sędziami i jakby na przestrzeni wieków nie uczynił nic dobrego, co mogłoby być, a nawet powinno, powodem do chluby, Chciałbym tu zaapelować; wstydźmy się codziennie za siebie, a wtedy, być może, będzie mniej powodów do wstydu w ogóle.

– A propos chluby. Złoty jubileusz sprawił, że w rodzinnej Trzcianie, w czasie uroczystości odpustowych, został Ksiądz odznaczony przyznanym przez prezydenta RP Andrzeja Dudę Złotym Krzyżem Zasługi. Czym dla kapłana jest takie wyróżnienie?

– Pragnę zaznaczyć, że nie uważam, abym dokonał czegoś nadzwyczajnego. Mogę tylko powiedzieć, że starałem się pracować z całych sił, a publikacje są tego niejakim dowodem. Ufam, że dla kogoś będą pomocne. Wprawdzie twierdzą dziś niektórzy, że wszystko można znaleźć w internecie i książki są już niepotrzebne. Myślę jednak, że póki co warto i trzeba z nich korzystać. Co będzie, jeśli ich zabraknie? A to już nie moje i nie naszego pokolenia zmartwienie.
A co do odznaczenia, to jest ono na pewno miłe. I jestem za nie wdzięczny. Zwłaszcza moim tarnowskim uczniom, którzy o to zabiegali. Mnie by to do głowy nie przyszło. O staraniach dowiedziałem się jako jeden z ostatnich (uśmiech). Wie pani, dziś często jest tak, że wielkie osiągnięcia (oczywiście, nie moje, bo takich nie mam) przechodzą niezauważone. Nawet, gdy ktoś zrobił bardzo dużo w jakiejś dziedzinie, to z jakiegoś powodu się go przemilcza, bo skrytykować nie sposób, a opowiedzieć – broń Boże – ktoś mógłby się dowiedzieć! Ot, taka zasada; nie mówimy, nie piszemy, więc go/jej nie ma. Toteż pragnę jeszcze raz podkreślić, że jestem wdzięczny ludziom, którzy jakoś mnie zauważyli. Ich uznanie jest dla mnie cenniejsze niż samo odznaczenie.

* * *

W bieżącym roku ks. prof. dr hab. Antoni Paciorek, prof. zwyczajny KUL-u, świętuje złoty jubileusz kapłaństwa. To kapłan, który nie tylko w seminarium tarnowskim przez lata kształtował kolejnych duszpasterzy. Wśród jego studentów byli m.in. obecni biskupi posługujący w diecezji tarnowskiej. Znany i ceniony kapłan – naukowiec ukończył, po otrzymaniu święceń kapłańskich, studia specjalistyczne uwieńczone magisterium z filologii klasycznej i doktoratem z teologii w zakresie Pisma Św. na KUL-u, a następnie studia – na Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie. Wieloletni wykładowca Pisma Świętego w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie. Po uzyskaniu habilitacji był zatrudniony na KUL –u. Spis tytułów publikacji ks. prof. Antoniego Paciorka to kilkadziesiąt stronic w wydanej z okazji jubileuszu księdze „Dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół”. Szczegółowe informacje o zakresie podejmowanych zadań naukowych, ściśle związanych z życiem Kościoła, można przeczytać m.in. pod adresem: www.kul.pl/ks-prof-dr-hab-antoni-paciorek,art_435.html

CZYTAJ DALEJ

Białoruś: dwaj polscy obywatele z karą grzywny, wyjdą na wolność w czwartek

2020-08-13 15:46

[ TEMATY ]

Białoruś

PAP/Anna Ivanova

Dwaj obywatele Polski, którzy zostali zatrzymani podczas protestów w Mińsku, zostali ukarani grzywnami za udział w nielegalnym zgromadzeniu i w czwartek wyjdą na wolność – dowiedziała się PAP nieoficjalnie w polskiej placówce dyplomatycznej w Mińsku.

„Dwaj poszukiwani przez nas mężczyźni, obywatele polscy, zostali skazani w procesie administracyjnym na kary grzywny w wysokości 600 rubli białoruskich (ok. 900 zł) i 800 rubli białoruskich (ok. 1200 zł)" - poinformował PAP rozmówca w wydziale konsularnym, który od wtorku podejmuje działania na rzecz uwolnienia obywateli RP.

PAP poinformowano, że obaj mężczyźni wyjdą na wolność jeszcze w czwartek, a następnie – w zależności od ich życzeń i potrzeb - zostanie im udzielone wsparcie konsularne.

Wiadomo, że jeden z mężczyzn przyjechał na Białorusi w odwiedziny do swojej dziewczyny. Drugi jest fotografem freelancerem.

Polscy dyplomaci nadal podejmują wysiłki w celu potwierdzenia miejsca przebywania dwóch innych zatrzymanych obywateli RP.

W środę polska placówka potwierdzała zatrzymanie trzech obywateli Polski, obecnie wiadomo, że są to cztery osoby.

W czwartek niezależne Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy podało nazwisko jednego z zatrzymanych. Według BAŻ jest to Kacper Siennicki z Magazynu Przedsiębiorcy.

W związku z zatrzymaniem na Białorusi w ciągu ostatnich dni blisko 7 tys. ludzi areszty są przepełnione i mnóstwo ludzi bezskutecznie poszukuje informacji o swoich bliskich.

Wsparcia prawnego udzielają aktywiści centrum praw człowieka Wiasna, a także wolontariusze, którzy w aresztach ręcznie spisują listy zatrzymanych, a następnie umieszczają je w internecie.

Bliscy zatrzymanych koordynują swoje poszukiwania za pomocą komunikatorów i sieci społecznościowych.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)

just/ kar/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję