Reklama

Uśmiech Maryi z Leśniowa

2017-06-28 09:33

Anna Wyszyńska
Niedziela Ogólnopolska 27/2017, str. 24-25

Bożena Sztajner/Niedziela
Figura Matki Bożej Leśniowskiej

Sanktuarium maryjne w Leśniowie jest położone na szlaku pielgrzymek zdążających na Jasną Górę. Jego historia sięga końca XIV wieku. Właśnie mija pół wieku od koronacji Cudownej Figury Matki Bożej Leśniowskiej zwanej Uśmiechniętą

U początków historii Leśniowa jest obecny, tak jak w przypadku Jasnej Góry, opolski książę Władysław, który wracając z wyprawy na Ruś, wiózł nie tylko obraz Czarnej Madonny, ale także figurę Uśmiechniętej Matki Bożej z Dzieciątkiem. W okolicach dzisiejszego Leśniowa książę i jego rycerze bezskutecznie szukali wody. Utrudzeni drogą zatrzymali się w miejscu, gdzie obecnie są klasztorne błonia, i zwrócili się do Matki Bożej z modlitwą i prośbą o pomoc. Kiedy tuż obok wytrysnęło źródełko, w zbudowanej naprędce kapliczce pozostawili na znak wdzięczności figurę. Następnego dnia ruszyli w kierunku Jasnej Góry.

Lekcja historii

Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej Patronki Rodzin – bo tak brzmi jego pełna nazwa – znajduje się na przedmieściach Żarek, od Częstochowy dzieli je ok. 35 km. Pielgrzymki piesze potrzebują jednego dnia, by dojść stąd na Jasną Górę, dlatego mówi się, że Leśniów jest jej przedsionkiem. W jego kronikach zachowały się opisy historycznych wydarzeń, które miały tu miejsce, oraz wymodlonych łask, które sprawiły, że zasłynął szeroko w Polsce. Z czasem zbudowano tu kościół, najpierw drewniany, później murowany. Od 1706 r. opiekę nad sanktuarium sprawowali – na mocy fundacji Józefa Męcińskiego, ówczesnego właściciela Leśniowa – ojcowie paulini. Tak było do upadku powstania styczniowego, kiedy pauliński klasztor, podobnie jak wiele innych klasztorów na ziemiach polskich, dotknęły carskie represje w odwecie za pomoc powstańcom. Ojcowie zostali zmuszeni do opuszczenia tego miejsca, powrócili dopiero w 1936 r. Już w następnym roku, po remoncie klasztoru, przeniesiono tu pauliński nowicjat z Leśnej Podlaskiej.

Najważniejszym wydarzeniem w historii sanktuarium była koronacja Cudownej Figurki Matki Bożej, która miała miejsce 50 lat temu. Z prośbą o wyrażenie zgody na koronację Pani Leśniowskiej zwrócił się do Kapituły Archibazyliki Watykańskiej ówczesny generał Zakonu Paulinów o. Jerzy Tomziński. Kapituła jako jedyna mogła wydawać pozwolenia na koronowanie diademami najbardziej czczonych wizerunków Najświętszej Maryi Panny. W kwietniu 1967 r., kiedy przyszedł z Watykanu stosowny dekret, przygotowania – zarówno organizacyjne, jak i duchowe – nabrały tempa. Rangę uroczystości podkreślał fakt, że głównymi celebransami uroczystości byli: kard. Stefan Wyszyński – prymas Polski oraz kard. Karol Wojtyła – metropolita krakowski wraz z bp. Stefanem Barełą – ordynariuszem częstochowskim i o. Jerzym Tomzińskim – generałem Zakonu Paulinów.

Reklama

SB w działaniu

Równolegle trwały działania aparatu Służby Bezpieczeństwa, który zamierzał utrudnić historyczną uroczystość bądź w ogóle do niej nie dopuścić. W czasie przygotowań ojciec generał był wzywany do Warszawy „na dywanik” do ministra. W archiwach IPN zachowała się służbowa notatka z rozmowy kierownika Wydziału ds. Wyznań Wojewódzkiej Rady Narodowej w Katowicach z przeorem klasztoru w Leśniowie. Jej autor napisał, że rozmowa miała charakter ostrzegawczy w związku z organizowaniem przez zakon imprezy o szerokim zasięgu, a przeorowi postawiono trzy zarzuty. Są też notatki tajnych współpracowników świadczące o tym, że klasztor był bacznie obserwowany.

W wywiadzie zamieszczonym w albumie „Koronacja. Leśniów 1967” o. Tomziński wspomina o celowo stwarzanych kłopotach z zaopatrzeniem okolicznych sklepów w żywność, sprowadzeniu przez paulinów do sanktuarium agregatu prądotwórczego – na wypadek wyłączenia elektryczności i nieustannym pełnieniu warty przy ołtarzu polowym i drewnianym podium, by zapobiec ewentualnemu podpaleniu. Tuż przed uroczystością milicja zamknęła drogę przez Żarki, aby uniemożliwić przejazd Księdza Prymasa. Paulini, przewidując taką sytuację, wcześniej sprawdzili stan pobliskiej drogi polnej i tam skierowali samochód Prymasa. Chociaż władze robiły wszystko, żeby przeszkodzić, to – jak wspomina o. Tomziński: „Koronacja była wielkim wyczynem patriotyczno-religijnym. Zwłaszcza na tamte czasy”.

Historyczny dzień

Wiadomość, że na uroczystość do Leśniowa 13 sierpnia 1967 r. przyjadą prymas Wyszyński i kard. Wojtyła, rozeszła się szeroko. Mimo komunikacyjnych utrudnień przyjechały tysiące wiernych, wśród nich przedstawiciele Warszawskiej Pielgrzymki Pieszej na Jasną Górę. Chociaż tydzień wcześniej w siedzibie miejscowej straży pożarnej zaplombowano szafę z instrumentami, to jednak orkiestra strażacka zagrała. Sprzyjała pogoda. Dostojnych gości: kard. Wyszyńskiego i kard. Wojtyłę powitano chlebem i solą.

Msza św. rozpoczęła się o godz. 11 procesją z figurą Matki Bożej Leśniowskiej z kościoła do ołtarza polowego. W kazaniu Ksiądz Prymas wypowiedział wciąż aktualne słowa: „Do Niej, do Maryi, należy być... być w każdej rodzinie, wskazując na wspaniały wzór Najświętszej Rodziny. Być przy każdej kołysce, przy każdej matce zalęknionej o życie dziecięcia, o spokój rodziny i rodzinną wierność. Być przy każdym młodym życiu, tak jak była obecna w życiu Jezusa, Młodzieńca z Nazaretu”. Wspominając dzieje leśniowskiego sanktuarium, podkreślił, zwracając się do wiernych: Maryja „upodobała sobie tutejszy lud i zrządzeniem Opatrzności Bożej, chciała się wśród was zatrzymać”. A następnie zauważył: „Prawdopodobnie o Leśniowie niewiele by wiedziano w Polsce i w świecie, nie mówiono by o nim w Rzymie, na Kapitule św. Piotra w Watykanie, gdyby nie obecna tutaj Mieszkanka, umiłowana Pani Leśniowska”, która „mimo swych trudnych dziejów wytrwała, pozostała tu, jest, czuwa, błogosławi, pociesza, raduje, budzi ufność i krzepi ducha, jak gdyby perła uroniona z diademu Pani, w drodze na Jasną Górę Zwycięstwa”.

Podniosłą uroczystość zakończyły Akt zawierzenia się Maryi oraz procesja z ukoronowaną figurą Matki Bożej Leśniowskiej do kościoła.

Błogosławi, pociesza, ochrania...

Od najdawniejszych czasów Matka Boża Leśniowska była szczególnie czczona jako Patronka Rodzin. Ten charyzmat sanktuarium trwa do dziś. „Leśniowskie sanktuarium, nazywane Sanktuarium Błogosławieństw Rodzinnych, jest jedynym takim miejscem na świecie – pisze przeor klasztoru w Leśniowie o. Jacek Toborowicz OSPPE w zaproszeniu na jubileuszowe uroczystości w sanktuarium. – Ogromną popularnością cieszą się niedzielne błogosławieństwa, gdy po Sumie paulini w uroczysty sposób błogosławią małżeństwa, rodziny, dzieci, brzemienne matki – informuje. – Ponadto udzielane są okolicznościowe błogosławieństwa chorym, osobom pogrążonym w żałobie, rodzicom utraconych dzieci, narzeczonym, matkom, ojcom, babciom, dziadkom, kobietom, mężczyznom, strażakom, górnikom, samorządowcom. Tych błogosławieństw, przez które Bóg pragnie być w każdym człowieku i towarzyszyć mu w każdej chwili życia, ciągle przybywa”.

Kalendarz leśniowskiego sanktuarium jest wypełniony po brzegi. Zgodnie z nim w pierwszą niedzielę miesiąca odbywa się błogosławieństwo małżonków, w drugą – dzieci, w trzecią – rodzin, a w czwartą – niewiast w stanie błogosławionym i tych, którzy tę łaskę pragną wyprosić. Zawsze jest to uroczyste indywidualne błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem połączone ze specjalną modlitwą. Błogosławieństwa okolicznościowe związane są zwykle z konkretną datą, np. błogosławieństwo chorych – ze wspomnieniem Matki Bożej z Lourdes, błogosławieństwo kobiet z 8 marca – Dniem Kobiet itp. Można to sprawdzić na stronie internetowej sanktuarium.

Od maja do września, raz w miesiącu, odbywają się trzydniowe rekolekcje zatytułowane „Z pomocą rodzinie”. Działają dwie poradnie: duszpasterska i pedagogiczna. Są też szczególne pamiątki z Leśniowa, z których dochód wspiera budowę Centrum Pomocy Rodzinie. Są to m.in.: leśniowski balsam, kawa i herbatka ziołowa, miód i soki, czekolada i największy słodki przebój – leśniowskie krówki.

Urokliwy Leśniów położony – jak wskazuje nazwa – wśród lasów, pagórków i białych skał Jury Krakowsko-Częstochowskiej zaprasza pielgrzymów zawsze. Ale przypadający w tym roku jubileusz 50-lecia koronacji Cudownej Figury Matki Bożej Leśniowskiej jest szczególną okazją.

Obchody rozpoczną się 2 lipca uroczystą Sumą o godz. 11, której będzie przewodniczył abp Wojciech Polak – prymas Polski. Przez kolejny tydzień – od 3 do 8 lipca w Ogrodzie Różańcowym odbywać się będzie codziennie o godz. 18.30 procesja maryjna z Różańcem pod przewodnictwem o. Bogdana Waliczka OSPPE. Kolejna jubileuszowa Msza św. odpustowa jest zaplanowana na niedzielę 9 lipca – będzie jej przewodniczył bp Wiesław Szlachetka z Gdańska, natomiast uroczystości rocznicowe w niedzielę 13 sierpnia będą się odbywały pod przewodnictwem abp. Józefa Michalika z Przemyśla.

Matka Boża Leśniowska – Patronka Rodzin od ponad sześciu wieków uśmiecha się do pielgrzymów. Warto Ją prosić o dar przebaczenia, zaufania, cierpliwości, wzajemnego zrozumienia i budowania w rodzinie dojrzałych relacji. O miłość, której tak bardzo potrzebują współczesne rodziny.

Tagi:
koronacja

Reklama

Znak nadziei

2019-05-21 13:11

Ks. Paweł Borowski
Edycja toruńska 21/2019, str. 1, 4-5

– Maryja nie objawiła się jako znak zagłady, ale jako znak nadziei, gdyż pokazuje drogę ocalenia – powiedział bp Wiesław Śmigiel podczas koronacji figury Matki Bożej Fatimskiej, która odbyła się w toruńskiej parafii pw. św. Michała Archanioła i bł. Bronisława Markiewicza

Ewa Jankowska
Nabożeństwo fatimskie na toruńskich Rybakach odbyło się po raz 40.

Nabożeństwa fatimskie, znane dziś na całym świecie, także w Toruniu mają swoją bogatą tradycję. 40 lat temu księża michalici, którzy pełnią posługę w parafii na toruńskich Rybakach, zainaugurowali nabożeństwa ku czci Pani Fatimskiej. Przez wszystkie lata gromadziły one i nadal gromadzą rzesze wiernych nie tylko z parafii, lecz także z całego Torunia i okolic.

Korona dla Matki

W uroczystość koronacji, która odbyła się w kolejną rocznicę objawień, świątynia na Rybakach wypełniła się wiernymi, którzy przybyli, by ponownie wyrazić swoje przywiązanie do Maryi i przez Jej ręce zawierzyć Chrystusowi swoje życie. Obecni byli nie tylko parafianie, ale także wierni z innych parafii, duchowni, siostry zakonne oraz przedstawiciele władz. W uroczystej procesji wejścia koronę dla Matki Bożej wniosły dzieci w strojach pastuszków z Fatimy.

Proboszcz ks. Krzysztof Winiarski CSMA, witając zgromadzonych, przedstawił historię nabożeństw fatimskich na toruńskich Rybakach. Podkreślił, że „koronacja figury Pani Fatimskiej, czczonej na Rybakach, ukazuje nam żywotność tego kultu oraz z pewnością przyczyni się do rozbudzenia w nas dziecięcego zaufania do Matki Zbawiciela i naszej Matki, której jedynym celem jest doprowadzenie każdego do zjednoczenia z Jej Synem, Jezusem Chrystusem”. – Przychodzimy, by wynagradzać za grzechy, by pokutować i modlić się, by ponownie usłyszeć wezwanie Maryi do nawrócenia, którego potrzebuje każdy z nas – powiedział bp Wiesław Śmigiel, rozpoczynając Liturgię. Zaznaczył, że jesteśmy tu, by na nowo usłyszeć orędzie z Fatimy, przyjąć je i nim żyć. Jesteśmy wdzięczni Bogu za obecność Maryi w życiu Kościoła, naszej diecezji, naszego miasta, w życiu każdego z nas. – Aktem koronacji podkreślimy, że to miejsce jest naszą toruńską Fatimą – mówił.

Boże światło

Przesłanie Maryi, przekazane za pośrednictwem dzieci, jest wezwaniem do „realizowania woli Bożej jako jedynej gwarancji zachowania ładu i pokoju na świecie”. Ksiądz Biskup zaznaczył, że to, co daje nam świat, nie jest trwałe i często zawodzi, dlatego „Bóg posługuje się głosem maluczkich, by przypomnieć o najważniejszych sprawach dla człowieka i świata”.

Maryja przyszła po to, by uświadomić nam prawdę o Bożym świetle, które w nas mieszka i nas okrywa. – Ona przychodzi, by nas przestrzec, by nas wezwać do nawrócenia i rachunku sumienia, ale także by przypomnieć, że powinniśmy wiernie trwać pod krzyżem Chrystusa, bo jeżeli od niego odejdziemy, nie znajdziemy życia wiecznego.

Duchowa walka

Nawiązując do apokaliptycznej walki smoka z Niewiastą i Jej potomstwem, Ksiądz Biskup zaznaczył, że także dziś toczy się walka dobra ze złem. – Ze smutkiem, a czasem wstydem patrzymy na spustoszenie, jakiego dokonują grzech, zdrada, brak pokuty, a szczególnie jest to bolesne, gdy dotyczy tych, którzy winni być przewodnikami – zaznaczył i dodał, że zwycięstwo Chrystusa stanie się naszym, gdy Boga postawimy na pierwszym miejscu. Właśnie o tym przypomina nam Maryja w fatimskim objawieniu. – Maryja patrzy na każdego z nas bez względu na to, jakie powołanie realizujemy, patrzy na każdego i wzywa do nawrócenia, do przemiany naszego życia, do świętości – dodał. Jej wezwanie jest dziś bardzo aktualne, ponieważ grzech na dobre zadomowił się w świecie.

Wydarzenia, które dzieją się wokół nas, mogą napełniać lękiem, dlatego Bóg posyła do nas Matkę, by otaczała opieką swoje dzieci. – Maryja nie objawiła się jako znak zagłady, ale jako znak nadziei, gdyż pokazuje drogę ocalenia – mówił bp Wiesław, dodając, że to ocalenie nierozerwalnie wiąże się z rodziną. Podczas jednego z objawień Maryja ukazała się dzieciom w Fatimie z małym Jezusem i św. Józefem, by przypomnieć, że rodzina silna Bogiem jest ocaleniem dla świata.

U stóp krzyża

Wezwanie Maryi do nawrócenia rozbrzmiewa dziś z nową mocą i jesteśmy przynagleni do przejęcia się nim i odnowy życia przez pokutę i modlitwę. – W tak trudnym czasie dla Kościoła, który dla kapłanów jest czasem smutku z powodu grzechu, choć w większości osobiście niezawinionego, to jednak zawstydzającego wszystkich, stajemy dziś jak św. Jan pod krzyżem i jak on chcemy przy Nim stać do końca, nawet wtedy, gdy po ludzku wszystko zawodzi – powiedział bp Wiesław. Podkreślił, że jest to dobry moment, by przypomnieć, że „kiedy chcemy dojść do prawdy i oczyścić się, to potrzebujemy głębokiego nawrócenia, które nie polega na tym, że wszyscy chwycimy za kamienie i zaczniemy kamienować tych, którzy zgrzeszyli, bo jeśli rzucamy kamieniami na oślep to przeważnie giną ci, którzy w niczym nie zawinili”. Ksiądz Biskup wezwał zgromadzonych, by w tych trudnych chwilach pamiętali o słowach Jezusa: „Oto Matka Twoja” i na nowo zawierzyli Jej swoje życie, bo Ona jest samą miłością.

Po homilii bp Wiesław Śmigiel odmówił modlitwę i poświęcił koronę, którą następnie nałożył na figurę Matki Bożej. Zwieńczeniem uroczystej koronacji była wieczorna procesja fatimska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

450 lat kultu Matki Bożej Pocieszenia w Nowym Sączu

2019-08-24 07:48

Józef Polak SJ – Nowy Sącz/vatican news

Vatican News

W Nowym Sączu trwają uroczystości jubileuszowe ku czci Matki Bożej Pocieszenia. Jej słynący łaskami obraz otaczany jest tam kultem od 450 lat.

Pierwotny klasztor norbertanów, przy którym mieści się sanktuarium Sądeckiej Pani, ufundował sam król Władysław Jagiełło. Obecnie prowadzą je jezuici. Niewielka świątynia jest nie tylko miejscem maryjnego kultu, ale i regionalną spowiednicą, za co wczoraj dziękował w kazaniu bp Andrzej Jeż.

Z obrazu Matki Pocieszenia promieniuje nadzieja, którą warto odwzajemniać – zaznaczył ordynariusz tarnowski. „Dając innym dobro i pocieszając ich w smutku sami znajdujemy pociechę. Taka bowiem jest siła czynionego dobra” – powiedział bp Jeż.

Jubileuszowe rekolekcje głosi ks. Tadeusz Cieślak SJ z Rygi. Zwraca uwagę na postawę Maryi, która tak w przeszłości, jak i dziś prowadzi do dojrzałości wiary, o czym świadczą w sądeckiej świątyni bardzo liczne wota. Ludzie uciekają przed problemami w uzależnienia bądź nowości, gdy tymczasem pomocą jest wspólnota. „Ważne jest by nasze wspólnoty, poczynając od poziomu rodzin, umiały być również wspólnotami przebaczenia” – zaznaczył o. Cieślak dodając, że przebaczenie jest podstawą budowania więzi zarówno w rodzinach, jak i na poziomie społecznym oraz politycznym.

Sądecki jubileusz 450-lecia obrazu Matki Bożej Pocieszenia potrwa do niedzieli.

Cudowny obraz

Jest to w dużej mierze skarb religijny i równocześnie artystyczny. O religijnej jego wartości świadczy wielowiekowy jego kult, okazywana mu nabożna cześć nic tylko przez mieszkańców Nowego Sącza, ale i szerokiej okolicy, jak i liczne łaski i pociechy spływające za jego pośrednictwem na czcicieli Matki Bożej Pocieszenia, a stwierdzane licznymi dziękczynnymi wotami. Pod względem artystycznym uchodzi on za jeden z najpiękniejszych wizerunków maryjnych na polskiej ziemi. Tak go oceniają wybitni znawcy sztuki jak profesor UJ w Krakowie, Adam Bochnak. On to poddał obraz szczegółowym badaniom naukowym, a ustalone wnioski co do jego pochodzenia i stylu ogłosił drukiem; obraz bowiem nie ma oryginalnej metryki, nie podaje nazwiska swego twórcy ani przynależności do określonej szkoły. Zdaniem Bochnaka powstał on w II połowie XVI wieku jako swoista synteza dwóch stylów, gotyckiego i renesansowego, z wyraźną przewagą tego ostatniego, i powstał na polskiej ziemi, w jednej z ówczesnych polskich szkół malarskich, najprawdopodobniej krakowskiej lub nowosądeckiej, która w owym czasie była znana ze swych malarskich osiągnięć.

Domniemaną fundatorką obrazu i jego ofiarodawczynią dla nowosądeckiego kościoła Ducha Świętego była Zofia z magnackiego rodu Jordanów z Zakliczyna. Taki wniosek nasuwają 4 litery, inicjały nazwiska, umieszczone u dołu obrazu z prawej strony wokół czerwonego tła z 3 myśliwskimi czarnymi trąbami jako herbem Jordanów. Wspomniane litery to: Z I D Z, które profesor odczytał Zofia Jordan de Zakliczyn (z Zakliczyna). Za takim odczytaniem owego napisu i za związaniem nowosądeckiego obrazu Matki Pocieszenia z Zofią Jordan przemawia także dodatkowa okoliczność, poprzednio już wspomniana, że jeden z zakliczyńskich Jordanów, Jan, należał do norbertańskiego opactwa w Nowym Sączu w II połowie XVI i w początkach XVII stulecia, gdzie nawet odegrał znaczniejszą rolę jako dwukrotny opat i odnowiciel zrujnowanego pożarem kościoła. Obraz mógł więc być rodzinnym podarkiem dla niego.

Jest on namalowany na lipowej desce o kształcie prostokąta, którego górna krawędź zaokrągla się półkolisto; wysokość w szczytowym punkcie półkola wynosi 2 m, a szerokość 120 cm. Obraz malowano techniką “tempera”, w której spoiwem farb jest białko zmieszane z olejem lub żywicą, na podkładzie kredowym. Tło obrazu, na którym widnieją święte postacie, ma barwę złocistą i liściasty ornament. Główną, centralną postacią obrazu jest Matka Boża z Dzieciątkiem Jezus na lewym ramieniu, z królewskim berłem w prawej dłoni. Madonna jest przedstawiona frontalnie w pozycji siedzącej. Głowę ma lekko zwróconą ku Synowi, ale Jej oczy patrzą gdzieś przed siebie. Na plecy i ramiona spływają z głowy długie rozpuszczone włosy barwy brunatnej, które zasłaniają lewe ucho. Maryję okrywa podwójna szata: czerwona suknia z długimi wąskimi rękawami, widoczna z przodu i na końcach rąk, przepasana wąskim paskiem jasnego koloru poniżej piersi oraz szafirowy płaszcz czy peleryna z zielonawą podszewką i szerokim złocistym obramowaniem, tzw. bordiurą. Szata wierzchnia jest zarzucona na ramiona i plecy, a z przodu u dołu rozpięta, spięta zaś pod szyją klamrą i paskiem tego samego kształtu i koloru co całe boczne jej obramowanie. Z szyi Madonny zwisa na suknię łańcuch lub sznur z kolorowym ozdobnym wisiorkiem. Dziecię Jezus widzimy na obrazie jakby w półsiedzącej pozycji. Nogami opiera się o kolana Matki, a resztą ciała o Jej prawe ramię. Uderzającym rysem Jezusowej postaci jest to, że wygląda On jak dorosły człowiek w miniaturze, a nie małe dziecko.

Takie ujęcie postaci wynikło może z uwydatnionej na malowidle mesjańskiej i królewskiej godności Chrystusa, o czym świadczy dzierżona przez Niego lewą ręką, a wsparta na kolanach, kula ziemska z wyrastającym z niej złotym krzyżykiem i prawa ręka uniesiona w górę w geście błogosławienia lub wydawania wyroku. Twarz Jezusa zwrócona w stronę Matki i nieco ku górze, ale oczy zapatrzone w dal. Okrywa Go również, podwójna szata: obszerna wierzchnia sięgająca do samych stóp jasnego koloru w rzutkę ze stylizowanych kwiatów i wyglądająca spod niej obcisła koszulka czerwonej barwy. Na głowach Jezusa i Maryi spoczywają od 1963 r. złote korony papieskie. Są tego samego kształtu i stylu. Składają się z diademu wysadzanego klejnotami i wyrastających z niego złotych liści, spiętych u góry kabłąkami ze złotymi krzyżykami; pod koronami widoczne czerwone tło. Korony papieskie zastąpiły podobne w budowie korony biskupie, które wcześniej przez wiele lat zdobiły skronie Matki Bożej i Dzieciątka. Pierwotnie były to korony tylko malowane. Korony to jedyne obecnie ozdoby Cudownego Obrazu. Do ostatniej jego konserwacji po II wojnie światowej, przeprowadzonej w Krakowie pod kierownictwem prof. Wiesława Zarzyckiego, było ich znacznie więcej. Od 1838 r. postać Matki Najświętszej zdobiła metalowa pozłacana sukienka, broszka z diamencikami i perłami, złoty łańcuch, sznury korali, a nawet wota przyczepione bezpośrednio do obrazu, co nie sprzyjało wcale jego trwałości, ale przyspieszało jego zniszczenie. Dlatego z nakazu konserwatora ozdoby te zostały usunięte. Koronę Madonny podtrzymują dwaj aniołowie unoszący się w powietrzu w rozwianych szatach i z rozpostartymi skrzydłami, których znamionuje i odróżnia od siebie rozłożenie trzech zasadniczych kolorów na szatach i skrzydłach: czerwieni, zieleni i błękitu. Wokół głów dwu centralnych postaci widnieją okrągłe złociste nimby, symbole świętości. Obydwie Najświętsze Osoby, Maryja i Jezus, tchną równocześnie majestatem i łaskawością, budząc w widzu uwielbienie i zaufanie, przyciągając jego oczy, by wpatrywał się w nie choćby bez końca; piękne to podkreślenie tytułu Matki Bożej, jaki czcimy w Jej nowosądeckim obrazie: Matka Pocieszenia. Cudowny Obraz bywa zasuwany na noc po wieczornej liturgii eucharystycznej, a odsłaniany na dzień przed pierwszą Mszą św. Śpiewa się przy tym pieśń maryjną z drobnymi zmianami w obu przypadkach: “O Maryjo, witam (lub żegnam) Cię, o Maryjo, błagam Cię, o Maryjo, pobłogosław wszystkie dzieci Twe”. Na zasłaniającej obraz zasuwie widnieje malowidło na płótnie ze sceną Zesłania Ducha Świętego. Obraz wykonał w 1905 r., na zamówienie z Nowego Sącza, w Rzymie Ulisses Passani.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Prymas Polski podczas dożynek: wdzięczność przełamuje w nas egoizm

2019-08-24 20:39

bgk / Pobiedziska (KAI)

„Wdzięczność, przełamując egoizm, uczy nas tego, abyśmy rozumieli i pojęli, że żywność nie jest własnością prywatną, lecz darem Opatrzności, którym z łaską Bożą należy się dzielić” – przypomniał Prymas Polski abp Wojciech Polak podczas dziękczynienia archidiecezji gnieźnieńskiej za tegoroczne plony.

KEP

Uroczystości dożynkowe odbyły się w sobotę 24 sierpnia w Pobiedziskach. Wspólnie z abp. Wojciechem Polakiem Mszę św. dziękczynną w miejscowym kościele pw. św. Michała Archanioła celebrowali księża przybyli z archidiecezji wraz z rolniczymi delegacjami.

„Wspólnie dziękujemy za tegoroczne zbiory i jeszcze raz prosimy, aby nigdy i nikomu nie zabrakło chleba” – mówił w homilii Prymas Polski, powtarzając za papieżem Franciszkiem, że wciąż nie jesteśmy dość nawykli, aby dzielić się nim z innymi. A przecież w codziennej modlitwie prosimy o chleb nie tylko dla siebie, ale dla wszystkich. Sam Jezus uczy nas, byśmy modląc się mieli na ustach przede wszystkim „Ty”.

„Chleb, o który chrześcijanin prosi w modlitwie, nie jest «moim chlebem». To jest nasz chleb powszedni. Za niego dziś Bogu dziękujemy. I choć to prawda, że przecież i ten nasz chleb powszedni został i tym razem wypracowany przez konkretnych ludzi, przez rolników, którzy włożyli w niego całe swoje serce, cały swój rolniczy trud i wysiłek, jakże niełatwy w obliczu dewastującej w tym roku i nasz region suszy, to jednak, jak mówił do rolników święty Jan Paweł II, bardzo leży nam na sercu, by tego chleba nie brakowało nikomu na naszym globie, a brakuje, leży nam na sercu, by go nie brakowało w naszej Ojczyźnie” – mówił abp Polak.

Prymas przypomniał też za papieżem Franciszkiem, że żywność nie jest własnością prywatną, lecz darem Opatrzności, którym z łaską Bożą należy się dzielić. Trzeba – podkreślił – abyśmy to lepiej zrozumieli, aby wdzięczność przełamała nasz egoizm, otworzyła serca i dłonie dla potrzebujących, nie pozwoliła obojętnie przechodzić wobec próśb i cierpień sióstr i braci.

Po zakończeniu liturgii abp Polak poświęcił dożynkowe wieńce będące wyrazem radości i dumy z zebranych plonów, ale i symbolem pracy rolnika, która – jak mówił w homilii – domaga się wysiłku, cierpliwości, ale także szacunku i pokory wobec natury. Na zakończenie Mszy św. zacytował słowa Cypriana Kamila Norwida byśmy uczyli się dzielić chlebem, ale także, „byśmy chleb z uszanowaniem zawsze podnosili”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem