Reklama

Watykan

Nowa karta pracowników służby zdrowia

Z ks. prał. Jeanem-Marie Mupendawatu – jednym z najbliższych współpracowników abp. Zygmunta Zimowskiego – o Nowej Karcie Pracowników Służby Zdrowia – rozmawia Włodzimierz Rędzioch

Niedziela Ogólnopolska 28/2017, str. 12-13

[ TEMATY ]

wywiad

Włodzimierz Rędzioch

Ks. prał. Jean-Marie Mupendawatu pełnił funkcję sekretarza Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych do 1 stycznia 2017 r. Wówczas Rada została włączona do nowo powstałej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Prezentując dziennikarzom w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej Nową Kartę Pracowników Służby Zdrowia, zwrócił Ksiądz Prałat uwagę na dwa fakty: Karta jest datowana na grudzień 2016 r., chociaż ukazała się na początku 2017 r., i jest prezentowana jako dokument nieistniejącej już Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych; wstęp do Nowej Karty jest autorstwa abp. Zygmunta Zimowskiego, który zmarł w ubiegłym roku. Dlaczego tak się stało?

KS. PRAŁ. JEAN-MARIE MUPENDAWATU: – Chciałbym przede wszystkim przypomnieć, że Karta Pracowników Służby Zdrowia, która ukazała się w 19 językach, powstała dzięki intuicji kard. Fiorenza Angeliniego, pierwszego przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych. Jest ona znana na całym świecie jako pomoc w szkoleniu w dziedzinie duszpasterstwa służby zdrowia i jest przeznaczona dla wszystkich pracowników tejże służby – lekarzy, pielęgniarek, wolontariuszy, księży pracujących w szpitalach i ośrodkach opieki zdrowotnej. Po ponad 20 latach, z inicjatywy abp. Zimowskiego, Karta została poprawiona i zaktualizowana, tak jak sam Arcybiskup wyjaśnia w przedmowie do nowego tekstu: „Tematy już uprzednio poruszane zostały teraz przedstawione językiem bardziej przystępnym i aktualnym dla współczesnego odbiorcy; zostały one ponadto uzupełnione zarówno w aspekcie naukowym, jak i w odniesieniu do samej ich zawartości merytorycznej. Poprawiony został także aparat naukowy cytowanych dokumentów z zakresu teologii”. Mając na uwadze wiele osiągnięć dokonanych w ostatnich latach w dziedzinie nauki i medycyny oraz publikacje nowych dokumentów Magisterium Papieża, Arcybiskup czuł pilną potrzebę zaktualizowania Karty. Dlatego dał impuls do jej nowelizacji, ustanowiając komisję ad hoc, w nadziei, że to on sam będzie mógł zaprezentować nowy dokument. Jak wiemy, jego przedwczesna śmierć nie pozwoliła mu na to. Po latach pracy nad Kartą została opublikowana już po śmierci abp. Zimowskiego, ale nosi jego podpis, gdyż stanowi część jego spuścizny pozostawionej duszpasterstwu służby zdrowia i światu cierpienia.

– Jaki był wkład abp. Zimowskiego w przygotowanie Karty?

– Abp Zimowski był inicjatorem nowelizacji Karty, zapoczątkował prace badawcze i redakcyjne oraz nadał im podstawowy kierunek. We wstępie do Nowej Karty Arcybiskup wyjaśnił, że „oprócz postępu nauk medycznych i jego ewentualnego wpływu na życie człowieka” Nowa Karta zajęła się również sprawami medyczno-prawnymi, które w coraz większym stopniu wpływają na wykonywanie zawodów medycznych; w tekście podejmowane są problemy, które odzwierciedlają „wzrastającą wrażliwość na wartość solidarności i zasady pomocniczości, jeśli chodzi o dostęp do leków i możliwych technologii”. Nowa Karta – napisał Arcybiskup – „pragnie być skutecznym narzędziem w obliczu rozmywania się zasad etycznych i subiektywizmu sumień, które połączone z pluralizmem kulturowym, etycznym i religijnym prowadzą z łatwością do relatywizacji wartości, a co za tym idzie – do niebezpieczeństwa dalszej możliwości odnoszenia się do wspólnego etosu, zwłaszcza w kwestii wielkich pytań egzystencjalnych, związanych ze znaczeniem narodzin, życia i śmierci”.

– Nowa Karta Pracowników Służby Zdrowia ma być pomocą dla tych wszystkich, którzy służą chorym. Dlaczego jest tak ważne, aby osoby pracujące w służbie zdrowia rozumiały problemy etyki i bioetyki?

– Medycyna jest nauką i sztuką, a ma jako podmiot i cel osobę ludzką – chodzi o zdrowie i życie osoby. Jeżeli traci się zdrowie, jest zagrożone życie ludzkie. Tu rodzi się kwestia antropologiczna: człowiek jest rzeczywistością nie tylko biologiczną i społeczną, ale także duchową, powołaną do transcendencji. Wynika z tego, że osoby zajmujące się zdrowiem ludzkim nie mogą nie interesować się złożonością tajemnicy człowieka, a zatem także jego wymiarem moralnym, etycznym i duchowym. Etyki zdrowia i bioetyki nie można więc pominąć w procesie szkolenia pracowników służby zdrowia lub w wykonywaniu zawodu. I dlatego w wielu instytucjach służby zdrowia działają komisje etyczne, które zajmują się moralnym i duchowym wymiarem człowieka, sensem życia i śmierci. Kościół, który jest matką i nauczycielem, prezentując Nową Kartę, chciał dać jeszcze jedno narzędzie do oświecenia i uformowania sumienia moralnego pracowników służby zdrowia. „Scientia splendet et conscientia” – powiedzieliby łacinnicy – aby wyjaśnić, że ukształtowane sumienie oświetla zdobytą wiedzę.

– Ksiądz Prałat odbył wraz z abp. Zimowskim wiele podróży po całym świecie. Jakie były najważniejsze problemy związane ze służbą zdrowia, z którymi spotkaliście się w czasie tych wizyt duszpasterskich?

– Dużym problemem dla wielu grup ludności jest brak dostępu do podstawowej opieki zdrowotnej, czyli zapewnienie dostępu do leków. Wystarczy powiedzieć, że w krajach o niskich i średnich dochodach w sektorze publicznym dostępność do niezbędnych leków ocenia się na 56 proc. Również w Karcie (punkt 91) podejmowany jest ten problem: „Nawet dzisiaj, w krajach o powszechnym dobrobycie, a tym bardziej w krajach rozwijających się (...) istnieją grupy ludności, którym nie jest zagwarantowany dostęp do opieki zdrowotnej, do leków ratujących życie oraz minimalnych usług terapeutycznych, które dzisiaj umożliwia technologiczny postęp w medycynie. W rezultacie choroby możliwe do wyleczenia przez medycynę pojawiają się ponownie w krajach, w których zostały wyeliminowane, lub stają się endemiczne”. Papieska Rada działa w celu wypełnienia tych luk za pośrednictwem Karty, która wzywa do zaangażowania pracowników służby zdrowia, aby prawo do ochrony zdrowia objęło całe społeczeństwo, oraz za pomocą Fundacji Miłosiernego Samarytanina, powołanej przez Jana Pawła II w celu niesienia pomocy chorym najbardziej potrzebującym na świecie – przez promowanie inicjatyw i projektów dotyczących pozyskiwania funduszy i dystrybucji leków.
Kolejny problem dotyczy dziedziny badań i rozwoju w dziedzinie biomedycyny w celu produkcji nowych leków. Na tym polu innowacje naukowe są oderwane od potrzeb zdrowotnych ludzi w krajach rozwijających się – tylko 1 proc. środków przeznaczonych jest na badania naukowe chorób najbardziej rozpowszechnionych w tych krajach. Należy pamiętać, że kwestie te były zawsze podejmowane w przemówieniach abp. Zimowskiego, jako szefa delegacji Stolicy Apostolskiej, na forum instytucji międzynarodowych takich jak Światowa Organizacja Zdrowia. Ja również przez wiele lat pracowałem z wielkim zaangażowaniem, aby zwrócić uwagę światowych przywódców na te problemy i potrzeby. W ostatnich latach nastąpił znaczący postęp w obniżaniu cen leków antyretrowirusowych i przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu C. W 2015 r. prawie miliard chorych skorzystało z darmowych leków na tzw. zaniedbane choroby, które jednak prowadzą do kalectwa, ślepoty lub wycieńczenia; liczba osób umierających z powodu malarii i HIV zmniejszyła się o połowę. Te rezultaty są owocem zacieśnionej współpracy między krajami, agencjami oraz instytucjami międzynarodowymi w zakresie ochrony zdrowia ludności, zwłaszcza ludzi najbardziej pokrzywdzonych i potrzebujących.

– Jan Paweł II 13 maja 1992 r. ustanowił Światowy Dzień Chorego, a pierwszy Dzień był obchodzony 11 lutego 1993 r. w Lourdes. Papieska Rada ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych przez te wszystkie lata była odpowiedzialna za jego organizację. Chciałbym jednak zapytać: czemu właściwie służy Dzień Chorego?

– Od kiedy 25 lat temu zaczęto obchodzić Światowy Dzień Chorego, przyczynił się on do wzrostu świadomości i wiedzy o problemach i wymogach chorych we wspólnocie kościelnej oraz w społeczeństwie obywatelskim i kręgach politycznych. A co za tym idzie – do promowania apostolstwa Miłosierdzia jako niezbędnego narzędzia apostolstwa całego Kościoła na wszystkich poziomach. Jest ono oparte na chrześcijańskiej wizji ludzkiego cierpienia, które ma wartość odkupieńczą. Dzięki tym inicjatywom, które od 25 lat podejmowane są we wszystkich parafiach i diecezjach w różnych krajach świata, duszpasterstwo zdrowia stało się częścią duszpasterstwa Kościoła. Duszpasterstwo to ma dwa poziomy: służyć, czyniąc dobro tym, którzy cierpią, oraz służyć, czyniąc dobro przez własne cierpienie. W liście apostolskim „Salvifici doloris” Jan Paweł II w punkcie 3 tłumaczy dobrze, czym jest duszpasterstwo chorych: „W sposób szczególny człowiek staje się drogą Kościoła wówczas, gdy w jego życie wchodzi cierpienie”.

– Obchodom Dnia Chorego, które miały miejsce 11 lutego 2016 r. w Ziemi Świętej, po raz ostatni przewodniczył abp Zimowski, który już wtedy był naznaczony chorobą...

– Obserwując, jak Arcybiskup intensywnie i, powiedziałbym, mistycznie przeżywał Światowy Dzień Chorego w Ziemi Świętej, myślałem o św. Janie Pawle II, który w 2005 r. nie mógł osobiście uczestniczyć w Drodze Krzyżowej w Koloseum z powodu swojego stanu zdrowia, ale uczestniczył w niej duchowo, w swej prywatnej kaplicy, gdzie z wielką wiarą ściskał krzyż.

– Jakie dziedzictwo pozostawił abp Zygmunt Zimowski jako przewodniczący Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych?

– Abp Zimowski, podobnie jak jego poprzednicy od 1985 r., stał się narzędziem Boga, aby ożywiać i promować działalność Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych, angażując się w szczególności w pomoc stowarzyszeniom i organizacjom chorych i pracowników służby zdrowia, uczestnicząc w konferencjach, pielgrzymkach, przygotowując co roku wiele listów duszpasterskich do biskupów, księży kapelanów i różnych instytucji w dniach poświęconych chorym i ich problemom.

– Kim był dla Księdza Prałata abp Zimowski jako człowiek?

– Poznałem go, gdy pracował w Kongregacji Nauki Wiary, za pośrednictwem kard. Fiorenza Angeliniego, naszego wspólnego mistrza życia. Kardynał był człowiekiem o wielkiej charyzmie i obu nas nauczył duchowości Najświętszego Oblicza, która zachęca, aby w twarzach chorych widzieć oblicze cierpiącego Chrystusa i reagować na ten ból tak jak Weronika, która otarła pokrytą krwią twarz Jezusa niosącego krzyż. Abp Zimowski starał się ulżyć ludzkiemu cierpieniu, a obecnie kontempluje Najświętsze Oblicze.

Za tydzień ks. prał. Piotr Supierz – osobisty sekretarz abp. Zygmunta Zimowskiego podzieli się wspomnieniami na temat tego charyzmatycznego Przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Służby Zdrowia i Duszpasterstwa Chorych.

2017-07-05 09:47

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zatrzymać alkoholowy potop

2020-02-18 10:26

Niedziela Ogólnopolska 8/2020, str. 10-11

[ TEMATY ]

wywiad

trzeźwość

alkohol

apostolstwo

alkoholizm

abstynencja

problemy

Adobe Stock

O ratowaniu społeczeństwa przed pijackim obyczajem i darze abstynencji z bp. Tadeuszem Bronakowskim, przewodniczącym Zespołu ds. Apostolstwa Trzeźwości Konferencji Episkopatu Polski, rozmawia Anna Wyszyńska.

Anna Wyszyńska: Z jakim odzewem spotkała się propozycja Księdza Biskupa, byśmy na beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego złożyli dar rocznej abstynencji?

Bp. Tadeusz Bronakowski: Propozycja jest skierowana do wszystkich wierzących Polaków. Prymas Tysiąclecia był wielkim apostołem trzeźwości. Z bogactwa jego nauczania, a także działań, które podejmował, mając na celu wyrwanie naszego narodu z niewoli pijaństwa i alkoholizmu, musimy czerpać także w obecnych czasach. To na jego grobie we wrześniu 2017 r. złożyliśmy przesłanie Narodowego Kongresu Trzeźwości. On tak często podkreślał ogromną wartość daru dobrowolnej abstynencji. Ufam, że znajdzie się wielu rodaków – i w ojczyźnie, i poza jej granicami – którzy wyrzekną się alkoholu nie tylko na czas przygotowania do beatyfikacji, ale stanie się to ich pięknym stylem życia w całkowitej abstynencji. Bo przecież, jak głosił prymas: „Przez abstynencję wielu do trzeźwości wszystkich Polaków”.

CZYTAJ DALEJ

Był krok od samobójstwa. Uratowało go świadectwo znajomej

2020-02-18 11:48

[ TEMATY ]

duchowość

wiara

świadectwo

Anatom

- Można całe życie chodzić do kościoła, uczyć się religii, wkuwać katechizmowe regułki opisujące Kościół i Pana Boga a jednocześnie nigdy tego wyuczonego i wyczytanego Boga nie spotkać – zwierza się raper Anatom. Kuba w przeszłości koncertował m.in. z Pezetem, a niedawno zasłynął w piątej edycji „Młodych Wilków”.

Damian Krawczykowski: „Miałem się wieszać jak nic się nie zmieni - to postanowione. Ostatni tydzień na Ziemi i biorę się na drugą stronę” - jak rapujesz w kawałku „Powód”. Jak to jest, gdy wszystko w życiu się wali, a to co miało dać szczęście zawodzi?

Anatom: Beznadziejnie – dosłownie. To moment, w którym zdajesz sobie sprawę z tego, że Twoje życie nie ma sensu a Ty sam wyczerpałeś już wszelkie znane Ci sposoby aby ten sens życia odnaleźć.

Twoje dzieciństwo nie należało do łatwych, jak sam opowiadasz w przytaczanym utworze – czy Twoim zdaniem nasze bóle dzieciństwa mogą dawać o sobie znać w dorosłości?

Jestem przekonany, że tak jest. Nie rozpoznane problemy psychiczne u małego dziecka, często wiążące się z traumatycznymi doświadczeniami ze szkoły lub z domu, wraz z upływem lat nie znikają a nasilają się i dają o sobie znać w dorosłym życiu jako przeróżne dysfunkcje. Zauważ, że większość badanych seryjnych morderców to osoby z patologicznych rodzin w których dorastali, a ich delikatna psychika raz po raz była katowana, co zebrało swoje żniwo w przyszłości. Sądzę, że nie ma żadnej innej drogi na pozbycie się zranień z przeszłości jak terapia i relacja z Bogiem.

„Pamiętasz, tamtego dnia miałem nie żyć.. a tu się życie zaczęło od nowa” - co tak naprawdę otworzyło Twoje serce na Boga?

Świadectwo. Spotkanie na mojej drodze znanej mi już wcześniej osoby, której diametralna zmiana stylu życia była dowodem na autentyczność tego, o czym już dawno słyszałem. Można całe życie chodzić do kościoła, uczyć się religii, wkuwać katechizmowe regułki opisujące Kościół i Pana Boga a jednocześnie nigdy tego wyuczonego i wyczytanego Boga nie spotkać.

Dopiero takie spotkanie, może poprzez doświadczenie wybaczenia, gdy już nie miałeś nadziei, może doświadczenie miłości, gdy byłeś przekonany, że na nią nie zasługujesz… Obok takich spotkań nie da się przejść obojętnie w dzisiejszych czasach, w których bardziej skandaliczna od nienawiści jest miłość…

Czy zatem „zwyczajne” świadectwa nas młodych ludzi, są dziś ważne?

Każde prawdziwe świadectwo jest niezwykłe i unikatowe – jest w końcu odbiciem Żywego Boga, który działa. Każdy żyje w swojej małej społeczności, w takim mikroświecie i tam, pośród swoich, jego świadectwo jest być może jedyną szansą na spotkanie Boga twarzą w twarz.

A jak Twoim zdaniem być dobrym uczniem Jezusa w XXI wieku?

Nie uważam siebie za dobrego ucznia Jezusa, ja tylko nieudolnie próbuję się takim stać ale każdego dnia widzę jak wiele mi brakuje. Myślę, że dobry uczeń Jezusa to taki, który robi więcej niż mówi. Taki, który siłę otrzymaną w kościele rozdaje poza kościołem. Łatwo jest uczyć o Bogu tym, którzy Go znają. Trudniej pokazać Boga tym, którzy Go nigdy nie widzieli.

Jakiś czas temu miałeś swój własny ślub. Masz Żonę, rodzinę.. czy jeszcze kilka lat temu przeszłoby Ci przez myśl, że możesz tyle wygrać?

To było dla mnie jedno z tych nierealnych marzeń. Bóg obdarował mnie ogromną laską, staram się jej nie zmarnować.

Umówmy się, z Twoimi zdolnościami, rapując o tym co jest teraz modne, drugach, imprezkach, seksie - mógłbyś być gwiazdą w jednej z najlepszych wytwórni rapowych. Czy nie żal Ci trochę tego..?

Dziękuję (śmiech), to mega miłe. Chcę być szczery więc powiem jak jest. Trochę żal, jasne. Moim marzeniem po ludzku zawsze było stać się popularnym raperem, profesjonalnym muzykiem żyjącym z tego, czemu się poświecił. W moim przypadku to się nigdy nie wydarzyło mimo wieeeeelu lat na scenie. Nie wiem dlaczego, lata temu fejm i szacunek zdobywało się przez umiejętności, dzisiaj często skillsy ustępują kontrowersji i ciekawie wymyślonemu wizerunkowi w drodze po wyśniony hype. Nie ma co ukrywać, każdy muzyk pragnie uznania mniej lub bardziej. W przeciwnym wypadku, zamiast publikować swoje utwory, tkwiłyby po nagraniu w otchłani komputera. Nie żałuję absolutnie, że zmieniłem content i dzięki temu również fanbase, to efekt życiowych wyborów, które okazały się najlepszymi w moim życiu dotychczas. Ale po ludzku szkoda, mogłoby być trochę lepiej. Ale jeżeli miałbym wybierać to oczywiście wolałbym poświecić karierę dla Boga niż Boga dla kariery.

Wierzysz, że promując dobre wartości w rapie można osiągnąć sukces?

Największy mój sukces to wiara w te wartości. Ale jestem przekonany, że da się nawet w XXI wieku robić rzeczy wielkie i spektakularne z imieniem Jezus na ustach. Pytanie tylko czy właśnie do tego powołuje mnie Bóg?

Na koniec: co powiedziałbyś młodemu człowiekowi, który może boryka się z podobnymi problemami jak Ty w przeszłości: brnie w zło, uzależnienia, a zranienia dzieciństwa nie pozwalają normalnie żyć..?

Przytuliłbym i szczerze pogadał. Spróbował wskazać mu to, czego naprawdę szuka i liczyłbym na to, że w tym wszystkim, co sobie wymyśliłem w ramach planu przemiany jego życia, jest choćby jedna Boża myśl, którą odnalazłem, choćby jedno Boże słowo, które On pragnie mu powiedzieć moimi ustami. Resztę zostawiłbym Panu, On najlepiej zna miejsce i czas.

Amen! Dzięki serdeczne za wywiad!

__________________________________

Anatom rozpoczął właśnie przedsprzedaż swojej najnowszej płyty, mixtape'u pt. "ANATOMJA". Sprawdź i zamów: Zobacz

Więcej o Anatomie: Zobacz

__________________________________

Wywiad ukazał się w czasopiśmie "Wzrastanie". Zobacz więcej: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Warszawa-Praga: Troska o dobro dziecka to nasz priorytet

2020-02-18 19:45

[ TEMATY ]

nadużycia seksualne

Warszawa Praga

©Tatyana Gladskih – stock.adobe.com

Troska o dobro dziecka i młodego człowieka to nasz priorytet. Jego krzywda nie polega tylko na tym, że zostało wykorzystane, ale również na tym, że jego opiekunowie jej nie dostrzegali lub nie interweniowali, by jej zapobiec. Dlatego diecezji warszawsko-praskiej podejmujemy wszelkie możliwe działania nie tylko, by przyjść z pomocą skrzywdzonym, ale również przeciwdziałać wypadkom oraz obojętności otoczenia – powiedział KAI ks. dr Dariusz Szczepaniuk, delegat biskupa ds. przyjmowania zgłoszeń w przypadku nadużyć seksualnych. Zwrócił uwagę, że diecezja warszawsko-praska była jedną z trzech pierwszych w Polsce, które zajęły się sprawą powołując specjalny Zespół ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży. 28 lutego Kościół w Polsce obchodzić będzie Dzień modlitwy i pokuty za grzech wykorzystywania seksualnego małoletnich.

Diecezji warszawsko-praska była jedną z trzech pierwszych w Polsce, które zajęły się sprawą powołując specjalny Zespół ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, który poprzez specjalistyczne szkolenia przygotowywały się do przyjmowania zgłaszanych przypadków. W jego skład obok delegata biskupa ds. przyjmowania zgłoszeń w przypadku nadużyć seksualnych, którym od października 2013 roku jest ks. Dariusz Szczepaniuk i delegata biskupa ds. opieki duchowej i pomocy osobom poszkodowanym w przypadku nadużyć seksualnych, którym od maja 2015 roku jest ks. Zygmunt Wirkowski, są także psycholog – terapeuta, oraz adwokat - świecki prawnik. - Chcieliśmy w skuteczny sposób wesprzeć osoby pokrzywdzone oferując im konkretną pomoc duchową i psychologiczną – powiedział kanclerz kurii diecezji warszawsko-praskiej, ks. Dariusz Szczepaniuk.

Kolejnym krokiem w diecezji warszawsko-praskiej w ochronie nieletnich były szkolenia zorganizowane dla różnych grup wiekowych i stanowych. Wzięli w nich udział kapłani z różnym doświadczeniem duszpasterskim, alumni Wyższego Seminarium Duchownego, osoby życia konsekrowanego oraz katecheci. Celem spotkań było uświadomienie, że problem występuje i faktycznie nas dotyczy, a więc nie jesteśmy z tego wyjęci. Specjalne szkolenia poprowadził między innymi o. Adam Żak SJ. Były także spotkania z psychologiem, adwokatem, kapłanem, który jest psychologiem, oraz z innymi osobami pracującymi z poszkodowanymi. Starali się: Wytłumaczyć zjawisko wykorzystywania seksualnego; Pokazać skutki jakie spowodowało w psychice ofiary i dlaczego ukrywają swój dramat; Po czym można poznać pewne symptomy świadczące, że osoba jest ofiarą wykorzystania. Zależało nam na tym, by móc jak najszybciej reagować, jeśli w otoczeniu znajdzie się ktoś, kto będzie wysyłał sygnały świadczące, że został skrzywdzony – powiedział ks. Szczepaniuk.

Kolejnym krokiem było wydanie i upublicznienie 27 września 2018 roku „Norm Ochrony Dzieci i Młodzieży oraz Zasad Praktyk Duszpasterskich w Diecezji Warszawsko-Praskiej”. Dokument ujmuje zasady postępowania w pracy z niepełnoletnimi oraz zawiera procedurę interwencji w przypadku uzyskania informacji o prawdopodobieństwie skrzywdzenia. –„Gdy krzywda zostaje ujawniona w trakcie sakramentu pokuty, należy podjąć próbę nakłonienia penitenta, aby ujawnił te fakty osobie trzeciej, posiadającej odpowiednie przygotowanie” - czytamy w tekście.

Obok przypomnienia o godności dziecka i młodego człowieka dokument jasno zaznacza, że nie do zaakceptowania jest werbalne naruszenie szacunku, w tym erotyzowanie języka w ich otoczeniu.

Przepisy przeznaczone są do stosowania we wszystkich parafiach, wspólnotach i dziełach diecezji warszawsko-praskiej - jako obowiązujące dla duchownych, świeckich wychowawców, nauczycieli, trenerów, animatorów, wolontariuszy, praktykantów i stażystów zatrudnionych na różnych stanowiskach i podejmujących różne zakresy odpowiedzialności.

Następnym krokiem było wydanie w 2019 roku Dyrektorium dotyczącego Zasad Funkcjonowania w Internecie Kościelnych Podmiotów publicznych oraz Osób Duchownych Diecezji Warszawsko-Praskiej. Czytamy w nim, że „media społecznościowe nie są sferą prywatnej aktywności duchownego(…) Powinny służyć do nauczania o Bogu i głoszenia Ewangelii”. Ponadto dokument jasno wskazuje, że profil duchownego w sposób jednoznaczny powinien zawierać informację o jego stanie kapłańskim poprzez umieszczenie zdjęcia z koloratką oraz, że komunikacja z osobami poniżej 15 roku życia powinna odbywać się w przestrzeni publicznej, bez prowadzenia komunikacji prywatnej.

- Trzeba mieć świadomość, że wiele przestępstw w materii wykorzystywania seksualnego dokonuje się obecnie właśnie w internecie, poprzez różnego rodzaju fora internetowe, czy czaty. Chodziło nam o uwrażliwienie na to co tam się dzieje szczególnie młodego duchowieństwa, by nie stawało się powodem przestępstwa, lub nie prowokowało w jakiś sposób do popełnienia przestępstwa. Szkolenia w tej materii przeszli już zarówno kapłani, jak i alumni – poinformował ks. Szczepaniuk.

Zapewnił, że szkolenia będą kontynuowane w kolejnych latach dla poszczególnych grup. – Z każdym rokiem jesteśmy bogatsi o nową wiedzę, nowe doświadczenia, oraz o rozwiązane już problemy. Im większa jest świadomość wśród osób duchownych, katechetów świeckich, czy w ogóle osób pracujących z dziećmi i młodzieżą, tym łatwiej nie narażać się na sytuacje budzące wątpliwości – powiedział kanclerz kurii diecezji warszawsko-praskiej.

Od 2012 roku w diecezji warszawsko-praskiej było dziesięć zgłoszeń, przy czym nie dotyczyły one spraw bieżących, ale zdarzeń przeszłych. – Były takie sytuacje, że poszkodowany przychodził umówiony, ale także i takie, kiedy osoba decydowała się na to z marszu. Zdarzyły się również i powiadomienia listowne w których osoba wspominał, ale bez podawania konkretów. Wówczas starałem się zachęcić do osobistego spotkania w kurii, by mogła bardziej szczegółowo naświetlić problem i powiedzieć, co tak naprawdę się wydarzyło – powiedział delegat.

Podkreślił, że najważniejsze jest wówczas wysłuchanie osoby i poważne potraktowanie sprawy. Przyznał, że nie jest to proste, biorąc pod uwagę emocje, oraz wcześniejsze doświadczenia poszkodowanego. W większości przypadków osoby, które się zgłaszają mają uraz do kapłanów i Kościoła jako instytucji, dlatego staram się tak z nimi rozmawiać, by nie czuły się ponownie odepchnięte i pozbawione pomocy – zapewnił ks. Szczepanik.

Przyznał, że czasu nie da się cofnąć, ale można pomóc człowiekowi na drodze uzdrowienia psychicznego i duchowego. - Już samo powiedzenie głośno, tego co się wydarzyło, jest jakimś otwarciem się na pomoc, jest wyjść ku przyszłości. Nie jest to proces łatwy i mam świadomość, że nie da się od razu rozwiązać problemu – powiedział duchowny.

Podkreślił, że w diecezji warszawsko-praskiej do dyspozycji jest kilku różnych psychologów, jeśli chodzi o osoby pokrzywdzone. - Są oni biegli w tym temacie i mogą skutecznie pomóc. Nie narzucamy jednak nic osobie, dając możliwość wyboru, ponieważ to gwarantuje skuteczność terapii - podkreślił ks. Szczepaniuk.

Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem od 2017 roku każdy, kto ma informacje o przestępstwie molestowania dzieci i młodzieży jest zobowiązany zgłosić ten fakt na policję lub do prokuratury. - Nawet wówczas, kiedy nie było takiego przepisu, zawsze wskazywałem osobie pokrzywdzonej, że w każdej chwili, w każdym momencie ma Pani/ Pan możliwość pójścia i zgłoszenia tego przypadku do prokuratury – powiedział ks. Szczepaniuk.

Mówiąc o procesie kanoniczym zwrócił uwagę Kościół jako kuria ma dużo mniej środków i sposobów gromadzenia danych niż państwowe i jego organy ścigania. Wstępne dochodzenie kanoniczne może trwać ok. roku. Do nas należy wysłuchanie obu stron, świadków jeśli są, oraz zebranie opinii psychologa. Następnie przesyła się dokumenty do Kongregacji Doktryny Wiary, gdzie sprawa jest rozpatrywana. Dostajemy stamtąd wskazówki co dalej robić. Najczęściej Stolica Apostolska zobowiązuje biskupa do prowadzenia procesu karno-administracyjnego w diecezji. Na tym etapie opieramy się na dotychczasowym materiale dowodowym, oraz jeśli jest możliwość - staramy się zebrać nowe dowody i opinie biegłego psychologa. Następnie zapada wyrok, który aby był prawomocny, wymagane jest zatwierdzenie Stolicy Apostolskiej – tłumaczy kanclerz kurii diecezji warszawsko-praskiej.

Zwracił uwagę, że jeśli trudno jest dotrzeć do dowodów, ponieważ np. sprawca czynu już nie żyje, wówczas decyzja należy do biskupa. Przeważnie w tego rodzaju sytuacjach dochodzi do umorzenia sprawy procesowej, co nie oznacza, że osobę pokrzywdzoną zostawia się samej sobie. Pozostaje wsparcie duchowe i psychologiczne – podkreślił duchowny.

Obecnie ok. czterech spraw toczy się jeszcze w diecezji w ramach wstępnego dochodzenia lub procesu. Było także pięć spraw w których mieliśmy odczynienia z postępowaniem cywilnym, czyli państwowym, które zostało już zakończone i kara została odbyta lub umorzona. Mimo to, trwają nadal procesy kościele. Trzeba mieć bowiem świadomość, że w momencie zgłoszenia sprawy do prokuratury, następuje zawieszenie procesu kościelnego do czasu rozstrzygnięcia. Po ogłoszeniu wyroku w sądzie państwowym, wznawiamy proces kościelny, nawet jeśli sprawa została umorzona w wyniku przedawnienia. Tak więc, każda sprawa toczy się na dwóch poziomach – zwrócił uwagę ks. Dariusz Szczepaniuk.

- Najcięższą karą kościelną, którą przewiduje prawo kanoniczne jest wydalenie ze stanu duchownego. Często zdarza się, że ks. jest suspendowany. Jest to kara czasowa, której celem jest doprowadzenie osoby do poprawy, zmiany swojego sposobu postępowania. Może ona trwać nawet kilka lat i wiązać się z zakazem wykonywania wszystkich, bądź niektórych czynności kapłańskich i posług. Po zakończeniu tego okresu, który może być z góry określony, bądź też nie - dochodzi do zdjęcia kary. Nie kieruje się jednak już takiego księdza do pracy z dziećmi i młodzieżą – zapewnił ks. Szczepaniuk.

Zgodnie z postanowieniem Konferencji Episkopatu Polski pierwszy piątek Wielkiego Postu będzie przeżywany w całym Kościele w naszej Ojczyźnie jako - Dzień modlitwy i pokuty za grzech wykorzystywania seksualnego małoletnich. W diecezji warszawsko-praskiej odbędzie się Droga Krzyżowa w bazylice katedralnej ze specjalnymi rozważaniami w której weźmie udział pasterz diecezji, bp Romuald Kamiński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję