Reklama

Kto niesie prawdziwy ogień

2017-07-05 09:47

Wiesława Lewandowska
Niedziela Ogólnopolska 28/2017, str. 18

Jak zwykle prosto z mostu, bez ogródek, owijania w bawełnę i po oczach, nie unikając dosadności Witold Gadowski w swoich „felietonikach” – sam, z nieco kokieteryjną skromnością, używa tego zdrobnienia – opisuje polską rzeczywistość ostatnich kilku lat. W wydanym niedawno „Dzienniku chuligana”, książkowym zbiorze felietonów publikowanych wcześniej w Internecie, aż roi się od mocnych słów i niepoprawnych politycznie zdań. Nigdy nie dochodzi do rażącego przekroczenia granic dobrego smaku, ale autor przyznaje, że nie ma już czasu na branie bułki przez bibułkę i zdarza mu się „przyłożenie z byczka”. Nie epatuje wulgaryzmami, choć opisywana materia by do tego skłaniała, za to – w przeciwieństwie do „opiniotwórczych” celebrytów – nie istnieją dla niego jakiekolwiek granice politycznej poprawności. A sama polityczna poprawność, która tak bardzo spętała dzisiejszą Europę, nie omijając Polski – gdzie często funkcjonuje w formie hiperpoprawności – jest dla niego pierwszorzędnym przedmiotem krytyki.

* * *

Felietony „chuligana” Gadowskiego nie prześlizgują się – jak zwyczajne felietony – po powierzchni tematu, lecz sięgają głębokich trzewi; na polskie sprawy, także na politykę, autor patrzy okiem niechwiejnego, zamaszyście stąpającego po błocie publicysty, a zarazem uduchowionego poety i mimo to wszystkie układają się w jednorodny obraz, czarno-biały, wyraziście porażający, zmuszający do otrzeźwienia.

W felietonach Gadowskiego mało jest kpiny i ironii – znów odstępstwo od reguł tego gatunku dziennikarskiego – ale jeśli już się pojawiają, to zawsze podlane goryczą, a nie uciechą i satysfakcją autora. Nie ma szydzenia ani śmichów-chichów z tego np., że bezczelne elity i media tubalnie wspierające poprzednie rządy tak łatwo wyprały i wyżęły dusze oraz umysły wielu Bogu ducha winnych – czyli „nieresortowych”, bo „resortowi” tę „wyżętość” przekazują sobie z pokolenia na pokolenie jako rację swego bytu – Polaków.

Reklama

* * *

Z lektury tego tomu felietonów, tak samo jak z dwu poprzednich, jasno wynika, że autor zdecydowanie popiera jedną ze stron dzisiejszego polskiego sporu politycznego. Tę, którą uznaje za uczciwą, niecyniczną i myślącą o dobru Polski. Mówiąc o tym, nie unika i nie wstydzi się patosu. Aczkolwiek w jednym z felietonów – napisanym już w czasie kampanii prezydenckiej 2015 r. – deklaruje, że nie jest patriotą PiS (choć na tę partię głosuje), że nie znosi PO, ze wstrętem traktuje PSL i SLD. Pisze: „Nie będę ulegał histerii, która gości zarówno w obozie moich przyjaciół, jak i tych, których chciałbym przepędzić od sterowania moim krajem”.

„Dziennik chuligana” to zbiór bardzo poważnych pytań o Polskę – im dalej w głąb rządów Tuskowej kompanii, tym bardziej natarczywych i tym bardziej niepokojących autora felietonów. W marcu 2015 r. zastanawia się, „dlaczego tłum stoi bezczynnie, mruczy, jest smutny, ale nic nie robi”, i odpowiada: „bo brakuje mu wiary w to, że jakiekolwiek działanie może mieć czyste intencje, może wieść do poprawy”. W maju tegoż wyborczego roku stawia retoryczne na pierwszy rzut oka pytania – jak to możliwe, że prawie 40-milionowy naród przez 25 lat nie zdołał wypracować własnego kapitałowego koła zamachowego, jak na samym początku transformacji ustrojowej zdołano Polakom wmówić frazesy o „niewidzialnej ręce rynku” i o tym, że kapitał nie ma narodowości... Winę za to ubezwłasnowolnienie, niemyślenie i bezradność narodu ponoszą nie tylko swojscy oraz globalni politycy, ale też – najbardziej bezpośrednio – ludzie uprawiający dziennikarstwo, bardziej odpowiednio przez Gadowskiego nazywane „dziennikurstwem”.

Owo „dziennikurstwo” nie zadawało sobie trudu, by tropić „złodzieizm”, czyli „ustrój, w którym ludziom władzy pozwala się bezkarnie kraść”, nie było czujnikiem bezpieczeństwa strzegącym demokracji. Za to – nasz felietonista wyciąga tę skazę przy każdej możliwej okazji – ochoczo współdziałało w tworzeniu „polskiej magmy”, nijakości, bezwartościowej obojętności.

* * *

Witold Gadowski nie jest – choć wiele na to wskazuje – felietonistą z gruntu pesymistycznym. Jeśli zbyt porażająco odbija niewesołą rzeczywistość, to jednak nie bez szukania dróg wyjścia. Wierzy, że przełomem w odbudowie polskiego państwa może być dojście do władzy ludzi, którzy po prostu wstrzymają bezkarną kradzież. Tę nadzieję wyraża w sierpniu 2015 r. Rok później zadaje pytanie: „Dlaczego ciągle w Polsce czujemy jakąś niewysłowioną nieprawdę, niewypowiedziane kłamstwa, które ciągle roszczą sobie pretensje ku temu, aby być pełnowartościową rzeczywistością?”. Nie byłby sobą, gdyby nie doszukiwał się tych rys, które mogą pokruszyć nawet ładnie wyglądającą całość. Dlatego felietonista wieszcz przestrzega: „Macie szansę dokonać wreszcie nieodwracalnych, dobrych zmian, ale potraktujcie to poważnie i spieszcie się”.

Niezwykle współgrają z dzisiejszą wewnątrzpolską dyskusją słowa felietonów sprzed ponad roku, że na Zachodzie wzbiera zawierucha, a u nas spokojnie, że Europa tonie w chorobliwej malignie multikulti, gender i homopolityki i więdnie jak stara, wypudrowana i cuchnąca naftaliną kokota, a Europejczycy czują się coraz bardziej zagubieni... Być może – Gadowski zdaje się mieć pewność – to od nas rozpocznie się odnowa kontynentu. Mocne słowa i wcale nieulotne, bo osadzone w najgłębszych – i ciągle jeszcze niepoddających się działaniu niszczycielskich sił – polskich tradycyjnych wartościach. Na tej podstawie Gadowski snuje optymistyczną wizję, że „niedługo będą do nas przyjeżdżać rodzimi Europejczycy w poszukiwaniu spokoju i ziaren tradycji, od których może zacząć odrastać potęga Starego Kontynentu”.

Witold Gadowski, „Dziennik chuligana”. Wydawnictwo Replika, 2017.

Reklama

Obchody 35. rocznicy męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki

2019-10-18 12:22

pk / Warszawa (KAI)

35 lat temu ksiądz Jerzy Popiełuszko, kapelan Solidarności, przygotowywał się do wyruszenia w podróż do Bydgoszczy. Tam, w duszpasterstwie ludzi pracy, miał wygłosić słowa dotyczące sprawiedliwości, prawdy i męstwa a także zaniechania nienawiści i przemocy. Z podróży tej, jak pokazała historia, nigdy nie powrócił. Zakatowane przez funkcjonariuszy komunistycznej służby bezpieczeństwa ciało kapłana odnaleziono w wodach Wisły. Nieprzypadkowo data 19 października przez parlament i prezydenta RP wybrana została na doroczne Święto Duchownych Niezłomnych.

Graziako/Niedziela
Ks. Jerzy Popiełuszko”, Teresa Chromy (1984 r.)

Od 18 do 20 października w Sanktuarium Błogosławionego Księdza Jerzego Popiełuszki przy parafii Świętego Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu odbędą się uroczystości upamiętniające 35. rocznicę dramatycznej śmierci kapłana. Już w piątek 18 października wieniec przed grobem księdza Jerzego około 18:30, w obecności świadków życia kapłana złoży prezydent Andrzej Duda. Tego samego dnia o godzinie 19:00 odbędzie się Wieczór Świadków podczas którego pięć osób związanych z księdzem Jerzym Popiełuszką opowie o jego drodze życia oraz dojrzewaniu do świętości.

19 października o godzinie 18:00 będą miały miejsce centralne uroczystości. W ich trakcie kardynał Kazimierz Nycz, przewodniczący liturgii, dokona poświęcenia kaplicy w której w specjalnej gablocie wystawione zostaną relikwie sutanny jaka miał na sobie męczennik w momencie śmierci. Uroczystą liturgię zakończy modlitwa o kanonizację kapłana oraz złożenie wieńców przy jego grobie przez członków rządu, przedstawicieli służb mundurowych, Solidarności oraz licznych instytucji. W uroczystościach weźmie udział rodzina księdza Jerzego, jego bliscy, przedstawiciele rządu i samorządów. Cały dzień honorową wartę przy grobie pełnić będzie blisko sto pocztów sztandarowych Solidarności.

20 października zaś, Muzeum księdza Jerzego Popiełuszki znajdujące się na terenie parafii Świętego Stanisława Kostki, zaprasza do uczestnictwa w grze miejskiej. Jej uczestnicy poznają miejsca związane z działalnością kapelana Solidarności na terenie stolicy. Jednym z miejsc będzie Huta Warszawa, gdzie emerytowani członkowie Solidarności z 1980 opowiedzą uczestnikom o burzliwych latach 80tych, o walce o wolność i o zaangażowaniu w nią księdza Jerzego Popiełuszki.

„Osoba księdza Jerzego Popiełuszki nie należy jedynie do historii… ideały, które wskazał ksiądz Jerzy są uniwersalne i wskazują nam jak żyć dziś i jak myśleć o przyszłości” – powiedział kustosz sanktuarium księdza Jerzego Popiełuszki, ks. Marcin Brzeziński.

Ksiądz Jerzy Popiełuszko, urodzony w 1947 roku w Okopach na Białostocczyźnie, po zdaniu matury wstąpił do Warszawskiego Seminarium Duchownego. Jako kleryk odbywał przymusową służbę wojskową w specjalnej jednostce kleryckiej w Bartoszycach, gdzie wobec komunistycznej indoktrynacji dał się poznać jako niezłomny obrońca wiary i wartości. Po święceniach kapłańskich otrzymanych w 1972 roku pełnił posługę w kilku parafiach Archidiecezji Warszawskiej, zajmując się m.in. duszpasterstwem młodzieży i służby zdrowia. W ostatnich latach życia posługiwał w parafii Św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu gdzie związał się z Solidarnością oraz celebrował comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę gromadzące wokół świątyni wielotysięczne tłumy.

W czasie Stanu Wojennego ksiądz Jerzy występował w obronie internowanych wskutek czego stał się obiektem nękania i prowokacji ze strony służb komunistycznego reżimu. Swoją ostatnią duszpasterską podróż odbył 19 października 1984 roku do parafii Świętych Polskich Braci Męczenników do Bydgoszczy. Podczas podróży powrotnej został bestialsko zamordowany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa, jego umęczone ciało wrzucono do Wisły na wysokości tamy we Włocławku. Pogrzeb Księdza Jerzego, który miał miejsce 3 listopada 1984 roku zgromadził blisko milionową rzeszę ludzi. Od 1984 roku grób męczennika odwiedziły blisko 23 miliony wiernych, w tym liczni kardynałowie, biskupi, prezydenci i przedstawiciele świata kultury. Papież Benedykt XVI 6 czerwca 2010 roku zaliczył księdza Jerzego Popiełuszkę do grona błogosławionych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Częstochowa: Miejsce zwycięstwa

2019-10-20 15:19

Beata Pieczykura

– Ta parafia jest symbolem zwycięstwa wiary, nadziei i miłości, wierności Bogu, krzyżowi, Kościołowi i Ojczyźnie. Krzyż stał się bramą powstania parafii. Dzisiaj chcemy złożyć nasze dziękczynienie za dar świątyni oraz trud miniowych lat, a jednocześnie powiedzieć, Boże, przebacz tym, którzy tak utrudniali powstanie tej wspólnoty – mówił proboszcz ks. prał. Stanisław Iłczyk 20 października br. w parafii św. Wojciecha BM w Częstochowie, w roku jubileuszu 50-lecia jej istnienia

Beata Pieczykura/Niedziela

Świadectwo wiary, która góry przenosi i angażuje się w Boże sprawy, oraz trud minionych pokoleń przyczyniły się do powstania wspólnoty parafialnej. W tym roku społeczność parafii św. Wojciecha BM w Częstochowie z wdzięcznością przeżywa jubileusz 50-lecia powstania parafii, wysławia Boga i dziękuje za ofiarę pierwszego proboszcza i budowniczego kościoła ks. Józefa Słomiana, bp. Stefana Bareły i biskupów, kapłanów, sióstr zakonnych, szczególnie sióstr nazaretanek, i niezłomnych wiernych dzielnicy Tysiąclecie. Kolejnym radosnym akcentem świętowania jubileuszu była Msza św. celebrowana 20 października br. pod przewodnictwem abp. Wacława Depo, wśród koncelebransów był abp Stanisław Nowak, świadek konsekracji świątyni dokonanej w 1985 r. przez abp. Luigiego Poggiego, bp. Stanisława Nowaka i bp. Franciszka Musiela. Do świętujących abp Wacław Depo powiedział: – Jubileusz to czas szczególnej łaski, wdzięcznej modlitwy, a jednocześnie czas nowych zobowiązań, nowego zapału, nowej nadziei; nadziei, która opiera się na wierze w obecność Boga w tym miejscu i wyraża się w niestrudzonej modlitwie. Na ten czas pozostawił zebranym zadania jubileuszowe, którymi są odkrycie siebie w Bogu i odkrycie Bożej obecności w codzienności.

Zobacz zdjęcia: Częstochowa: Jubileusz 50-lecia parafii św. Wojciecha BM

Więcej w wydaniu papierowym „Niedzieli Częstochowskiej”

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem