Reklama

Niedziela Rzeszowska

Malowali kościoły regionu

Niedziela rzeszowska 28/2017, str. 8

[ TEMATY ]

konkurs

Bartosz Walicki

Laureaci konkursu

Laureaci konkursu

Wiosną tego roku Biblioteka Publiczna w Sokołowie Małopolskim zachęciła mieszkańców regionu rzeszowskiego do refleksji i zachwytu nad pięknem architektury sakralnej. To właśnie było motyw przeprowadzenia 5. edycji powiatowego konkursu plastycznego „Kościoły mojej okolicy”.

Współorganizatorem konkursu było Towarzystwo Miłośników Ziemi Sokołowskiej. Po zapoznaniu się z pracami komisja konkursowa zadecydowała przyznać 31 nagród i 12 wyróżnień. Podsumowanie konkursu miało miejsce w sali spotkań książnicy sokołowskiej 13 czerwca. Otwarta została zarazem wystawa pokonkursowa czynna do końca sierpnia.

Reklama

W kategorii dzieci przedszkolnych na nagrody zasłużyli: Jan Matuła i Milena Nykiel z sokołowskiego Ośrodka Kultury, Katarzyna Stąpor i Anna Walicka z Zespołu Szkół w Sokołowie oraz Nikola Woś z ZS nr 2 w Nienadówce. Spośród uczniów młodszych I nagrody przyznano Amelii Kidzie i Kacprowi Szczepanikowi z Trzebosi, II nagrody – Aleksandrze Krasce z ZS nr 2 w Nienadówce i Martynie Chorzępie z Ośrodka Kultury w Sokołowie, a III nagrody – Lilianie Bednarz z Trzebosi i Szymonowi Ożogowi z Trzebuski. Ponadto wyróżniono: sokołowską uczennicę Nikolę Koziarz, Nikolę Kraskę z nienadowskiego ZS nr 2, Martynę Kępę z Trzebosi, Artura Ożoga z Trzebuski, Matyldę Słoninę z Ośrodka Kultury w Sokołowie i Maję Stopyrę ze Świetlicy Socjoterapeutycznej w Łowisku.

Spośród uczniów starszych I nagrody wręczono Urszuli Skrzypek z ZS w Sokołowie i Patrykowi Maślance z ZS nr 1 w Nienadówce. II nagrodami jury uhonorowało Barbarę Sieczkowską z Trzebuski i Agnieszkę Kwolek z ZS w Sokołowie, a III nagrodami – Patrycję Biernat z ZS nr 1 w Nienadówce oraz Wiktorię Baniak i Oliwię Bzdek z sokołowskiego Ośrodka Kultury. Na wyróżnienia zasłużyli natomiast: Agata Ożóg z ZS nr 1 w Nienadówce oraz Weronika Bieńko i Mateusz Tasior z Trzebuski. W kategorii gimnazjalnej najlepsza okazała się praca Kamili Nai z ZS nr 1 w Nienadówce. Na II miejscach uplasowały się uczennice sokołowskie: Martyna Chorzępa i Magdalena Pustkowska, a na III miejscach – Natalia Maruszak i Rafał Rembisz z tej samej szkoły. Wyróżniono prace: Pauliny Jawor z Zaczernia i sokołowianki Izabeli Konefał.

Wśród osób dorosłych zwyciężyły: Małgorzata Kwolek z Sokołowa i Alina Szczygieł z Nienadówki. II miejsca zajęły: Anna Cisek z Trzebosi i Jolanta Szczygieł z Nienadówki, a III miejsce – Katarzyna Kochańska z Sokołowa. Prócz tego nagrodę specjalną za kilka obrazów przyznano Marii Łuszczki. Osobno ocenione zostały obrazy na szkle; nagrodzono Annę Lipińską z Sokołowa i Alicję Boguń z Trzebuski, a wyróżniono Oliwię Sadowy z Nienadówki.

2017-07-06 10:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Stworzyć film, który się sprzeda, czy być wiernym swojej wizji dzieła?

2020-09-17 13:02

[ TEMATY ]

film

konkurs

Oscary

Każdy artysta staje wobec dylematu czy tworzyć film, który się sprzeda, czy być wiernym swojej wizji dzieła - ocenił w rozmowie z KAI ks. Marek Lis - profesor Uniwersytetu Opolskiego, autor wielu publikacji o tematyce filmowej.

  • W ocenie księdza profesora bez wątpienia niepokoi fakt odgórnego regulowania statusu sztuki. Jeżeli bowiem kultura ma być przejawem wolności twórczej, nie może być poddawana żadnym formom cenzury.

Od 2024 roku, aby móc ubiegać się o Oscara za najlepszy film, twórcy będą musieli spełniać przynajmniej dwa z czterech nowych kryteriów. Dotyczą one m.in. udziału kobiet i mniejszości seksualnych w branży filmowej.

Nowe kryteria Amerykańskiej Akademii Filmowej zostały wyznaczone głównie z myślą o różnorodności etnicznej, seksualnej oraz kobietach, które skarżą się na nierówne traktowanie w przemyśle filmowym.

Zdaniem ks. Marka Lisa, warto zauważyć, że Oscary to nagrody przemysłu filmowego powiązane z sukcesem komercyjnym produkcji. Istnieje natomiast duża różnica między sukcesem festiwalowym, a sukcesem komercyjnym. - Oscary różnią się od festiwali, na których filmy ocenia się jako dzieła artystyczne. Jurorzy analizują film jako całość, interesują ich co dzieło ma do przekazania, jakimi środkami się posługuje. Nie jest istotne, czy osiągnął sukces komercyjny – wyjaśnił.

W ocenie księdza profesora bez wątpienia niepokoi fakt odgórnego regulowania statusu sztuki. Jeżeli bowiem kultura ma być przejawem wolności twórczej, nie może być poddawana żadnym formom cenzury. - W tym kontekście pojawia się pytanie o wolność twórcy. Do głowy przychodzą mi odniesienie do nurtu socrealizmu, który pojawił się z początkiem lat 30. w Związku Radzieckim, a po drugiej wojnie światowej również w Polsce. Zaczął być obowiązującym nurtem nie tylko w literaturze ale także w sztukach wizualnych, malarstwie, rzeźbie, a także w kinie. Zakładał, że filmy mają dotyczyć określonej tematyki, niezależnie od tego jaka była wrażliwość twórcy – powiedział, dodając, że problem jaki stwarzał socrealizm doskonale obrazuje ostatni film Andrzeja Wajdy pt. „Powidoki”. Przedstawia on dramat artysty (Władysława Strzemińskiego), który nie godzi się z socrealizmem i pozostaje wierny swojej drodze artystycznej. Równocześnie traci możliwość wykonywania swojej pracy.

W „Powidokach” mamy do czynienia z obostrzeniami ocierającymi się o totalitaryzm, to coś więcej niż poprawność polityczna. Powstaje pytanie o status twórcy wobec wielkich instytucji – zauważył duchowny. Ks. Marek Lis podkreślił jednak, że póki co aktywność twórcza nie musi być związana z przynależnością do takich czy innych nurtów, systemów produkcyjnych czy dystrybucyjnych.

Filmoznawca przywołał jednak przykład reżysera Martina Scorsesa, który nie jest twórcą hollywoodzkim, jest zanany i cenionym na całym świecie. Jego droga na szczyt nie była łatwa, produkcje borykały się z licznymi problemami, chociażby z dystrybucją. - Gdyby „Milczenie” Martina Scorsesa miało startować do Oscarów, według nowych zasad, czy mogłoby liczyć na jakąkolwiek nagrodę? Może gdyby uznać chrześcijan za tę prześladowaną mniejszość. Nie wiem, czy można liczyć na takie podejście członków Akademii. Może się okazać, że ci wolni artyści, którzy chcą dochować wierności swojej twórczości, nie będą się w ogóle zgłaszać do konkursu oscarowego. Zdecydują się na własną, lokalną dystrybucję bez tej „honorowej” etykietki Oscara lub „przypiętej łatki”, bo nie wiadomo, jaki będzie teraz odbiór tej nagrody – stwierdził filmoznawca.

Ocenił, że póki co Oscary mają duży wpływ na przemysł filmowy, dystrybutorzy filmowi chętnie sięgają po produkcje, które publiczności kojarzą się z nagrodą. Film oscarowy był zawsze tym, który wypadało zobaczyć, pozostają natomiast jeszcze inne festiwale i nagrody. Możliwe, że to kryterium wkrótce się zmieni, zwłaszcza, że przemysł filmowy ciągle ewoluuje. Szczególnie za sprawą platform streamingowych, które liczą „kliknięcia” widzów, oceniając ich zainteresowanie, dzięki czemu filmy zdobywają sukces komercyjny, niekoniecznie otrzymując za to nagrody.

Każdy artysta staje też wobec dylematu czy tworzyć film, który się sprzeda, czy być wiernym swojej wizji dzieła – podsumował ksiądz profesor.

Według nowych ustaleń warunkiem koniecznym do tego, by dana produkcja mogła być nominowana w najważniejszej kategorii („najlepszy film”), będzie spełnienie dwóch z czterech wyznaczonych przez Akademię norm. Dotyczą one reprezentacji na ekranie, reprezentacji wśród zespołu twórczego, standardów obecności w branży i standardów komunikacji ze społeczeństwem.

Przykładowo, by standard reprezentacji na ekranie został zatwierdzony, twórcy filmu muszą wypełnić przynajmniej jeden z przedstawionych warunków: co najmniej jeden z aktorów/aktorek pierwszoplanowych lub grający ważną rolę drugoplanową, musi być przedstawicielem mniejszości etnicznej lub rasowej; przynajmniej 30% obsady pomniejszych ról musi reprezentować takie grupy jak – kobiety, osoby LGBT+, niepełnosprawni czy osoby z mniejszości etnicznych; treść produkcji ma być powiązana z tematem bliskim dla danej mniejszości – np. kobiet, mniejszości rasowych, LGBT+. Dalsze wytyczne brzmią podobnie. Zalecają one m.in. by reprezentanci mniejszości piastowali decydujące stanowiska w części działów pracujących nad produkcją filmu.

Dotychczas o przyznaniu jednej z najbrzydziej prestiżowych nagród w filmowym świecie, decydować miała wyłącznie jakość filmu. Mógł on dotyczyć każdego tematu, bez względu na gatunek. Twórcy mogli zatrudniać dowolnych, wybranych przez siebie fachowców.

CZYTAJ DALEJ

Uchodźczyni z Czeczenii: od Polaków otrzymałam wiele dobra

2020-09-27 11:47

[ TEMATY ]

uchodźcy

Lydia Geissler/Fotolia.com

- Wiele dostałam od Polaków. Wspierali mnie, spotkałam tutaj wspaniałych ludzi. Mam tylko dobre doświadczenia – podkreśla Khedi Alieva. Czeczenka uczestniczyła w konferencji online, którą z okazji 106. Światowego Dnia Migranta i Uchodźcy zorganizowała w Krakowie Wspólnota Hanna.

Czeczenka Khedi Alieva opuściła ojczyznę już po wojnie. W Polsce, jak mówi, chce być "mostem" pomiędzy uchodźcami a krajem, który ich przygarnął. Wyjechała z ojczyzny po wojnie. W 2002 r. straciła męża i przez 10 miesięcy szukała go w całym kraju, w więzieniach, szpitalach, na ulicach. Ostatecznie dowiedziała się, że mężczyzna został porwany i wysadzony w powietrze przez rosyjskich żołnierzy. Alieva miała nadzieję, że sprawcy tej tragedii zostaną sprawiedliwie osądzeni i ukarani. Tak się nie stało. Po 10 latach od tych wydarzeń opuściła Czeczenię.

Trafiła do Polski i postanowiła poznać tutejsze obyczaje, święta i religię, bo wiedziała, jak ważne jest, by szanować kraj, w którym się mieszka. - Przeczytałam Biblię i widzę, że jesteśmy bardzo podobni, bo modlimy się do tego samego Boga - podkreśla muzułmanka.

Była w Wadowicach i Krakowie, by poznać miejsca narodzin i życia Jana Pawła II. W 2017 r. uczestniczyła w Szczecinie w konferencji naukowej na temat pracy socjalnej, gdzie po raz pierwszy usłyszała o św. Bracie Albercie. Płakała, słuchając historii jego życia.

- Dał ludziom dach nad głową, ten jeden krok potrzebny, by przywrócić im godność. Z jego inspiracji stworzyłam w Polsce dom międzykulturowy - opowiada. Do Fundacji Kobiety Wędrowne zaprasza uchodźców - starszych, młodzież i dzieci - bo chce, by docenili swoje życie w Polsce. - Wiele dostałam od Polaków. Wspierali mnie, spotkałam tutaj wspaniałych ludzi. Mam tylko dobre doświadczenia - zapewnia Alieva.

Podkreśla, że ważna jest edukacja, "aby człowiek, który przyjechał do Polski, wiedział, dokąd przyjechał". Potrzebna jest także otwartość ze strony Polaków, którzy - jak mówi - są tu gospodarzami i do nich należy zrobienie pierwszego kroku w stronę żyjących tu obcokrajowców. - Musimy się spotykać, by wzajemnie się poznać, żeby nie było lęku i uprzedzeń - przekonuje.

Czeczenka marzyła o prowadzeniu piekarni i dzieleniu się chlebem z potrzebującymi, zwłaszcza samotnymi i ludźmi w podeszłym wieku, jednak te plany pokrzyżowała pandemia. - Polacy mi pomogli, chciałabym też im pomóc - mówi.

CZYTAJ DALEJ

Rekolekcje w duchu ewangelizacji

2020-09-28 10:50

Fot. Wydawnictwo Flos Carmeli/Youtube

Pod hasłem "Chcę kochać jak dziecko i walczyć jak nieustraszony wojownik" rozpoczynają się we Wrocławiu trzydniowe rekolekcje prowadzone przez o. Krzysztofa Piskorza OCD.

Rekolekcje ze św. Michałem Archaniołem i św. Teresą od Dzieciątka Jezus będą odbywać się w Sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia, przy ul. Ołbińskiej 1. Skierowane są dla wszystkich, którzy chcą doświadczyć mocy Bożej i czują potrzebę ewangelizacji.

- Chcemy żeby to była formacja dla katolików na ulicy oraz dla tych, co chcą ewangelizować i zdobywać dusze dla Pana Boga, czują się rozpaleni Bożą miłością i chcą ją przekazywać dalej. Św. Teresa powtarza, że nie ma innej drogi do nieba jak odkrycie bycia Dzieckiem Bożym – mówi o. Piskorz.

Jaką rolę w duchowości chrześcijańskiej pełnią św. Teresa i św. Michał Archanioł? - Powiązanie tych osób jest dosyć intrygujące, ponieważ Michał kojarzy nam się potężny i zasadniczy, a Teresa taka drobna i mała. Te pozorne przeciwieństwa pokazują nam istotę chrześcijaństwa. Chcę kochać jak dziecko i walczyć jak nieustraszony wojownik – to są jej słowa, dodaje karmelita bosy.

W zaproszeniu i na plakacie cały czas przewija się słowo „walka”. Jak mówi o. Piskorz – oczywiście chodzi o walkę duchową. - Trzeba o te dusze, które są daleko od Boga zawalczyć. Trzeba walczyć o tych, którzy są na drodze wiodącej do piekła. Trzeba podjąć wysiłek, aby inni też byli na prostej drodze do nieba.

Ewangelizacja wymaga czasem prostych gestów i słów. - Wystarczy zadać bardzo proste pytanie, czy Bóg Cię kocha? I ludziom się wtedy otwierają oczy. To jest początek do dawania świadectwa. Potem zaczyna się walka o dusze. Jeżeli zaczniemy to robić bez mocy Pana Boga, bez sakramentów i modlitwy to będziemy przegrywać na każdym etapie naszego życia. Walka duchowa podkreśla siłę Boga. Samo imię Michael (Któż jak Bóg) pokazuje, że kto może się równać z Bogiem, który jest tak potężny? - dodaje o. Piskorz.

Rekolekcje rozpoczną się dzisiaj 28 września Mszą św. o g. 18:00. Dla tych, którzy nie będą mogli wziąć udziału osobiście, będzie dostępna transmisja on-line.

Fot. Karmelici Bosi Powołania/FB

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję