Reklama

Szkolne jubileusze w Wólce Wieprzeckiej

2017-07-06 10:26

Ks. Krzysztof Hawro
Edycja zamojsko-lubaczowska 28/2017, str. 4-5

Archiwum SP w Wólce Wieprzeckiej
Przed budynkiem szkoły archiwum SP w Wólce Wieprzeckiej

Społeczność Szkoły Podstawowej im. Batalionów Chłopskich w Wólce Wieprzeckiej obchodziła jubileusz 100-lecia istnienia szkoły i 15-lecia nadania szkole imienia Batalionów Chłopskich

Obchody Jubileuszu 100-lecia szkoły rozpoczęła 16 czerwca dyrektor szkoły Jadwiga Gorzała, która powitała uczniów, nauczycieli, rodziców i absolwentów, licznie przybyłych na uroczystość. Szczególnie serdecznie przywitała zaproszonych gości – nauczycieli emerytów: Janinę Tymurę, Helenę Selech, Wiesławę Dębską, Janinę Niańko i Barbarę Sadło oraz nauczycieli, którzy odeszli do innych szkół. W słowach powitania nie zabrakło dyrektorów zaprzyjaźnionych szkół, przedstawicieli gminy Zamość i wielu innych gości, przybyłych na tę doniosłą uroczystość. Następnie wprowadzono poczty sztandarowe, po czym odśpiewano najpierw hymn państwowy, później hymn szkoły.

Modlitwa i radość

Ważnym punktem jubileuszowych uroczystości była Msza św., koncelebrowana przez proboszcza parafii pw. św. Andrzeja Boboli w Kosobudach, ks. Józefa Zwolaka oraz ks. Rafała Kowalczuka, który w l. 2012-15 był katechetą w tej szkole. Po Mszy św. rozpoczęły się występy artystyczne, m.in. okolicznościowa inscenizacja zatytułowana „Koszałka-Bajdałka powtórka z historii szkoły”, której scenariusz napisała i całość przygotowała polonistka Małgorzata Podoba. Drugą część przedstawienia stanowił występ chórku szkolnego, który wykonał patriotyczny program poetycko-muzyczny.

Słowa uznania

Po części artystycznej przyszedł czas na wystąpienia zaproszonych gości. Wśród przemawiających znaleźli się m.in. wójt gminy Zamość Ryszard Gliwiński, Monika Żur – przedstawiciel Kuratorium Oświaty w Lublinie – Dyrektor Oddziału w Zamościu oraz członek Zarządu Województwa Lubelskiego Arkadiusz Bratkowski. Z ust gości padło wiele życzliwych słów uznania i miłych życzeń dla „szacownej jubilatki”. Na ręce Dyrekcji Szkoły złożone zostały bukiety kwiatów oraz cenne i piękne upominki z dedykacjami, które w przyszłości będą wyeksponowane wśród innych zdobiących ściany sal i szkolnych korytarzy.

Reklama

Ukazać historię

Uroczystościom w Wólce Wieprzeckiej towarzyszyły ciekawe wystawy i prezentacje starych i nowszych fotografii obrazujących życie szkoły na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Udostępniono również zbiory najciekawszych prac uczniowskich: kroniki szkoły, zbiory utworów literackich i dzieł plastycznych, albumy i projekty edukacyjne – wszystkie te materiały przyciągały uwagę zwiedzających, którzy ze wzruszeniem odnajdywali siebie i przyjaciół na zdjęciach oraz przyglądali się swoim dokonaniom sprzed lat. W jednej z sal lekcyjnych przygotowano prezentację multimedialną pod tytułem „Powróćmy jak za dawnych lat” – był to pokaz ciągły list absolwentów od l. 50. ub. wieku do czasów obecnych. Uczestnicy uroczystości podkreślają, że spotkania uczniów i nauczycieli po latach przywołały wiele pozytywnych skojarzeń i wspomnień.

Szkole i uczniom

Kolejnym punktem obchodów był koncert „Uczniowie i absolwenci szkole” złożony z recytacji poezji i prozy oraz kilku popisów umiejętności wokalnych i muzycznych. Wśród występujących należy wymienić przede wszystkim akordeonistę Kacpra Romaszko i Dawida Bondyrę z zespołem The Simple Things oraz Zuzannę Koronę, która wygłosiła słynny utwór prozą Jerzego Szaniawskiego. Wystąpili także: Patrycja i Weronika Dębskie, Małgorzata Selech, Oliwia Wróbel i Jagoda Konaszczuk. Uznanie wzbudził występ ośmioosobowego zespołu szkolnych flecistów przygotowanych przez nauczyciela muzyki pana Stanisława Momota. Koncert zakończył występ Ludowego Zespołu Śpiewaczego Roztoczanki, którego trzon stanowią absolwentki miejscowej szkoły.

Na szczególną uwagę zasługuje też zaplecze kulinarne, które zorganizowały panie z kół gospodyń wiejskich z Wierzchowin, Skaraszowa i Wólki Wieprzeckiej. Wśród serwowanych potraw znalazły się regionalne, tradycyjne wypieki, bigos, kiełbaski z grilla oraz świeży chleb ze smalcem i ogórkiem małosolnym. Nie zabrakło też smakowitych ciast przygotowanych przez rodziców uczniów.

Wracając wstecz

Historia naszej szkoły w Wólce Wieprzeckiej sięga początku XX wieku, kiedy to w tej małej roztoczańskiej miejscowości zabrzmiał pierwszy szkolny dzwonek. Na początku lekcje odbywały się w izbach wynajętych u gospodarzy. Drewniany zielony budynek na brzegu lasu pojawił się dopiero w 1938 r. i jako szkoła funkcjonował do okresu II wojny światowej, kiedy to niemiecka żandarmeria zajęła go na swoją siedzibę. W powojennej historii szkoły należy odnotować dobudowę w roku 2001 nowego murowanego skrzydła, w którym znalazło się miejsce dla klas najmłodszych oraz dla wielbicieli informatyki – to właśnie w nowej części szkoły znajduje się nowoczesna pracownia komputerowa.

Ważną datę w historii szkoły stanowi dzień 1 września 2002 r., kiedy to szkole uroczyście nadano imię Batalionów Chłopskich. Wtedy też został poświęcony sztandar, który od tamtej chwili niezmiennie towarzyszy szkolnej społeczności przy każdej ważnej uroczystości. Będące żywymi lekcjami historii spotkania z weteranami walk pogłębiają w wychowankach szacunek dla przeszłości. W maju 2004 r. szkoła w Wólce Wieprzeckiej została doceniona i uhonorowana przez Zarząd Główny Ogólnopolskiego Związku Żołnierzy Batalionów Chłopskich przyznaniem placówce Medalu Pamiątkowego z wizerunkiem Komendanta Głównego Batalionów Chłopskich Franciszka Kamińskiego, którego postać jest doskonale znana całej społeczności szkolnej.

Tagi:
jubileusz szkoły

Miłość i służba

2019-12-10 10:48

Krzysztof Zaremba
Edycja świdnicka 50/2019, str. IV

W parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski w Świebodzicach-Cierniach uroczystej Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił bp Ignacy Dec. Eucharystia była okazją do podziękowania parafian wieloletniemu i pierwszemu proboszczowi parafii – ks. Witoldowi Wojewódce za dotychczasową pracę duszpasterską

Ks. Grzegorz Umiński
Msza św. koncelebrowana

W kazaniu bp Ignacy Dec nawiązał do obchodzonej uroczystości Chrystusa Króla, zauważył, że słowa czytanej Ewangelii prowadzą nas pod krzyż i ukazują Chrystusa jako ukrzyżowanego. Nam król kojarzy się z władzą, mocą, posiadaniem podwładnych, którzy go słuchają i oddają hołd. Na krzyżu jednak widzimy Króla, który wydaje się być obezwładniony i przegrany. Stało się tak, bo niektórzy Jezusa znienawidzili i nie chcieli Go mieć między sobą, dlatego wydali go na śmierć. My jednak patrzymy na Jezusa ukrzyżowanego i sobie uświadamiamy, że Chrystus właśnie z krzyża króluje – przez pokorę i miłość, która na krzyżu osiągnęła swój punkt szczytowy. Chrystus wskazuje, na czym to Jego panowanie polega. Nie jest to królowanie polityczne, lecz duchowe, przez miłość, służbę, królowanie Boże jest królowaniem służby i Pan Jezus całe życie przeżył na ziemi wśród nas i dalej jest z nami jako sługa nas wszystkich. Krzyż, na którym Jezus został obezwładniony i upokorzony, był kiedyś znakiem hańby, ale właśnie na krzyżu Zbawiciel objawił nam pełnię swojej miłości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jak powstały Jasnogórskie Śluby Narodu

Maria Okońska
Niedziela Ogólnopolska 19/2006, str. 10

Archiwum Instytutu Prymasa Wyszyńskiego

W bieżącym roku obchodzimy 50. rocznicę Jasnogórskich Ślubów Narodu. Jak one powstały i kto je napisał?
Był rok 1955. Prymas Polski Stefan Kardynał Wyszyński przebywał w Komańczy, w czwartym miejscu swego uwięzienia. Po swoim uwolnieniu mówił, że gdy go przewożono z Prudnika na południowy wschód Polski - do Komańczy, miał świadomość, że jedzie tym samym szlakiem, którym przed 300 laty jechał do Lwowa król Jan Kazimierz z Prymasem Leszczyńskim, aby tam złożyć swe Królewskie Śluby (1 kwietnia 1656 r.) i ogłosić Maryję, Matkę Chrystusa, Królową Polski. Wszystko po to, aby Polska była Królestwem Maryi.
Przypominając sobie to wielkie historyczne wydarzenie, Ksiądz Prymas postanowił, że w następnym roku - 1956, a więc w 300-lecie Ślubów króla Jana Kazimierza, musi powstać tekst Ślubów odnowionych, już nie królewskich, ale narodowych. Z tą myślą jechał do Komańczy i rozpoczął trzeci rok swego uwięzienia.
Takie same myśli nurtowały biskupów Polski i ojców paulinów na Jasnej Górze. Wiedzieli, że musi powstać nowy tekst Ślubów Narodu, uwzględniający potrzeby czasów współczesnych. Wszyscy uważali, że śluby może napisać tylko uwięziony Prymas Polski.
Przebywałam wtedy na Jasnej Górze. Miałam możność otrzymać przepustkę do Komańczy, o czym wiedzieli generał Zakonu Paulinów o. Alojzy Wrzalik i niektórzy biskupi. Wysłano więc mnie z prośbą do Księdza Prymasa o napisanie nowego tekstu Ślubów.
24 marca 1956 r. znalazłam się w Komańczy. Towarzyszyła mi członkini Instytutu Prymasowskiego Janka Michalska. Przedstawiłyśmy prośbę biskupów i ojców paulinów. W pierwszym momencie twarz Ojca rozpromieniła się radośnie. Widoczne było, że Ojciec nie tylko uradował się naszym przybyciem, ale także tą prośbą. Jednak byłyśmy zdumione, bo czas mijał, a Ojciec tych Ślubów nie pisał.
„Ojcze, dlaczego?” - pytałam codziennie. Dawał wymijające odpowiedzi. Wreszcie, a było to 15 maja, padła odpowiedź: „Gdyby Matka Boża chciała, abym Śluby napisał, byłbym wolny, a ja jestem więźniem i nie uczynię dobrowolnie niczego, co mogłoby się Jej nie podobać”.
Wtedy przyszła mi nagle olśniewająca myśl i powiedziałam: „Ojcze, przecież św. Paweł Apostoł najpiękniejsze swoje listy do wiernych pisał z więzienia!”. Ojciec popatrzył na mnie jakoś dziwnie, jakby mnie pierwszy raz zobaczył, i odpowiedział: „Masz rację, najpiękniejsze jego listy pochodziły z więzienia”.
Na drugi dzień rano Ojciec wszedł do domowej kaplicy, aby odprawić Mszę św. Był dziwnie radosny. Na moim klęczniku położył plik papieru maszynowego, zapisanego jego drobniutkim pismem. Tytuł widniał: „Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego”. Szczęście moje nie miało granic. A więc są Śluby!
22 maja Ojciec wysłał Janeczkę Michalską na Jasną Górę z tekstem Ślubów i z listem do Ojca Generała. W liście tym prosił, aby 26 sierpnia 1956 r. tekst Ślubów został odczytany z wałów jasnogórskich wobec zebranych pielgrzymów przez bp. Michała Klepacza, który zastępował uwięzionego Prymasa. Jeżeli władze komunistyczne przeszkodzą, niech tekst Ślubów przeczyta generał Paulinów o. Alojzy Wrzalik. Jeżeli i ten będzie „przeszkodzony”, niech przeczyta przeor Jasnej Góry o. Jerzy Tomziński. A jeżeli i jemu zabronią, „niech to uczyni kuchcik jasnogórski, byleby tylko Śluby były złożone”. Widać, jak bardzo zależało na tym Księdzu Prymasowi, bo przecież w Ślubach zawarł cały program religijnej i moralnej odnowy Narodu, program, który uczyniłby Polskę rzeczywistym Królestwem Maryi.
W czasie od maja do sierpnia 1956 r. tekst Ślubów był przepisywany przez siostry klauzurowe i nasz Instytut. Osoby przepisujące zostały zobowiązane do tajemnicy pod przysięgą. Rano 26 sierpnia tekst Ślubów - w tysiącach egzemplarzy - został rozdany pielgrzymom, których było ok. półtora miliona.
Zanim to jednak nastąpiło, wszyscy przeżywaliśmy narastające związane z tym napięcie. Będąc znowu na Jasnej Górze, dowiedziałam się, że Ojciec Generał będzie nieobecny w dniu złożenia Ślubów, bo - jak powiedział - „serce by mi pękło w czasie tej uroczystości bez Prymasa”. Mnie także serce by pękło. Pojechałam więc do Komańczy, do uwięzionego Ojca.
Przyjechałam do Komańczy 25 sierpnia wieczorem. Przywiozłam dokładny program uroczystości na Jasnej Górze i prośbę ojców paulinów, aby Ksiądz Prymas czynił to samo w Komańczy, z 10-minutowym wyprzedzeniem. Tak też się stało.
Bardzo przeżyłam moment składania Ślubów. Ojciec stanął przed ogromnym Obrazem Matki Bożej Jasnogórskiej, wziął tekst Ślubów do ręki i powiedział do mnie: „Powtarzaj - «Królowo Polski - przyrzekamy!». Jesteśmy jakby symbolem ludu zebranego pod Szczytem Jasnej Góry”. Czytał dobitnie, wyraźnie, z ogromnym wzruszeniem. Ja drżącym głosem powtarzałam: „Królowo Polski, przyrzekamy!”.
Po skończonej uroczystości Ojciec był radosny i szczęśliwy jak nigdy przedtem. Dokonało się to, czego tak bardzo pragnął: Naród złożył Śluby i Prymas złożył Śluby. W zadumie Ojciec powiedział: „Stała się wielka rzecz. Jakiś ogromny, wielki, ciężki kamień przetoczył mi się z ramion na ziemię. Czuję się wolny jak ptak. Ufam, że Królowa Niebios i Polski doznała dziś wielkiej chwały na Jasnej Górze!”.
Na drugi dzień, 27 sierpnia, musiałam wyjechać z Komańczy. Kończyła mi się przepustka. Przy pożegnaniu Ojciec powiedział mi: „Dostałem wiadomość, że Śluby zostały złożone. Było przeszło milion ludzi. To był prawdziwy cud”. I dodał: „Wiedziałem, że Matka Boża Jasnogórska jest najpopularniejszą Postacią w Narodzie, ale nie wiedziałem, że Jej potęga w tym Narodzie jest aż tak wielka. Miał rację Generalny Gubernator w okupowanej Polsce, Hans Frank, mówiąc: «Gdy wszystkie światła dla Polaków zgasną, zostaje jeszcze zawsze dla nich Święta z Częstochowy i Kościół». A inny Niemiec powiedział: «Polacy to najbardziej katolicki naród, bo swoją wiarę w Chrystusa zaczynają od Panienki z Nazaretu»”.
Kończę to szczególne wspomnienie do mojej ukochanej Niedzieli. O, zaprawdę, Matka Boża z Jasnej Góry to największy cud w Narodzie Polskim. Dzięki niech będą Bogu za Nią, za Wielkiego Prymasa Tysiąclecia i za Jasnogórskie Śluby Narodu, które są niejako Magna Charta dla wszystkich Polaków w zwycięskiej pracy nad sobą.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Portugalia: więźniowie pomogli w budowie gigantycznej szopki w Bradze

2019-12-13 19:19

mz (KAI/AE) / Braga

Więźniowie z zakładu karnego w Bradze w północno-zachodniej Portugalii pomogli przygotować jedną z największych w tym kraju żywych szopek w miejscowości Priscos. Na powierzchni ponad 30 tys. m kw. powstała tam scenografia z czasów narodzin Jezusa. Do 12 stycznia kilkuset statystów będzie przedstawiało sceny biblijne. Współodpowiedzialny za budowę szopki ks. João Torres powiedział, że w pracach przy budowie 90 scen uczestniczyło łącznie ponad 40 więźniów.

Ks. Jerzy Uchman

Priscos jest jednym z etapów szlaku bożonarodzeniowych żłóbków, do których odwiedzenia co roku zachęca archidiecezja Bragi. Na trasie zwiedzający mogą zobaczyć m.in. szopkę w tamtejszej katedrze, w muzeum Piusa XII, a także w kilkunastu parafiach miasta i okolicznych miejscowości.

Oryginalny projekt w Priscos ruszył po raz pierwszy jako owoc wystosowanego w 2006 r. przez portugalskich biskupów apelu, aby w okresie Adwentu i Bożego Narodzenia bardziej eksponować postać Dzieciątka Jezus.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem