Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Szpital leśny AK „665” oczami Janusza Skowrońskiego

Z inicjatywy Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Wir” w lasach aleksandrowskich został otwarty zrekonstruowany szpital leśny „665”. W nawiązaniu do tej tematyki 23 czerwca w sali konferencyjnej Urzędu Gminy w Biłgoraju odbyło się spotkanie z historykiem i dziennikarzem, autorem książki zatytułowanej „Szpital Leśny AK «665»”, Januszem Skowrońskim. W rozmowie z Joanną Ferens autor zdradzał, w jaki sposób powstawała ta publikacja i jak wyglądały prace nad poszukiwaniem materiałów

2017-07-06 10:26

Niedziela zamojsko-lubaczowska 28/2017, str. 6, 8

[ TEMATY ]

wywiad

książka

Joanna Ferens

Janusz Skowroński podpisuje książkę wójtowi gminy Biłgoraj Wiesławowi Różyńskiemu

JOANNA FERENS: – Proszę przybliżyć czytelnikom historię tego szpitala leśnego. Dlaczego taka nietypowa nazwa?

JANUSZ SKOWROŃSKI: – Był to kryptonim Obwodu Biłgorajskiego AK 665 i uważam, że to jest wielki fenomen w historii II wojny światowej, że jednostka Armii Krajowej zdecydowała się na otworzenie szpitala leśnego z prawdziwego zdarzenia. Muszę powiedzieć, że zanim szpital powstał, to istniała taka potrzeba, aby leczyć i partyzantów, i miejscową ludność, a nawet partyzantów radzieckich. Ludzie, którzy w późniejszych latach kierowali tym szpitalem, wcześniej leczyli chorych w ziemiance Konrada Bartoszewskiego „Wira”, a także pracowali w biłgorajskim szpitalu dr. Pojaska. Byli to m.in. Lucjan Kopeć ps. Radwan, Zbigniew Krynicki ps. Korab i szefowa sanitariuszek Janina Rogucka ps. Nina (późniejsza Bartoszewska). Całym inspiratorem szpitala był komendant Józef Gniewkowski ps. Orsza. Oni wszyscy stworzyli ten szpital w bardzo nietypowy sposób, ponieważ zakradli się do Długiego Kąta, gdzie rozebrano właśnie barak niemiecki, który potem przewieziono furmankami do lasu. Tak, w lasach aleksandrowskich, 29 maja 1944 r. otworzono szpital leśny „665”, który funkcjonował do operacji Sturmwind II, czyli do tego punktu kulminacyjnego, który się kończy bitwą pod Osuchami (25-26 czerwca 1944 r.). Dobę przed bitwą szpital musiał być zlikwidowany ze względu na obławę niemiecką. Szpital ewakuowano na tabory, zaś ranni leżący przeszli do swoich oddziałów.

– Dlaczego w ogóle zainteresował się Pan właśnie tą tematyką, terenami Zamojszczyzny i okolicami Biłgoraja oraz Puszczy Solskiej? W jaki sposób książka daje nam nowe spojrzenie na historię?

– Jestem takim dziennikarzem historycznym, który już wiele lat zajmuje się tymi tematami, a pochodzę z miejscowości Lubań na Dolnym Śląsku, o tyle ciekawej, że dr Lucjan Kopeć, komendant szpitala „665”, był u nas na ziemi lubańskiej od 1951 r., zaś od 1953 r. był lekarzem i dyrektorem szpitala w Lubaniu, a nota bene, także moim przełożonym, z którym miałem okazję pracować przez dwa lata. Wtedy nie wiedziałem zupełnie, kim on jest, tylko ogólnie słyszałem, że miał kontakt z partyzantką, że jego siostra zginęła w bitwie pod Osuchami. Dopiero później zacząłem te wątki zamojskie i biłgorajskie kojarzyć z Dolnym Śląskiem, ponieważ wielu partyzantów, którzy później mieli problemy w tzw. drugiej konspiracji, musiało wyjeżdżać, uciekając przed NKWD i represjami UB. I zauważyłem taką prawidłowość, że wielu z nich, pochodzących właśnie z okolic Biłgoraja i Zamojszczyzny, ewakuowało się w różnorodny sposób, uciekając właśnie na Dolny Śląsk, gdzie zmieniano nazwiska i tożsamość. Tak trafili tutaj właśnie dr Kopeć, dr Krynicki, który później zorganizował całe Centrum Rehabilitacyjno-Ortopedyczne we Wrocławiu, gdzie ściągnął do pracy samego „Wira” Bartoszewskiego. I ja zacząłem kojarzyć te wątki „wasze” i „nasze”, i choć jestem dziennikarzem piszącym o sprawach dolnośląskich, uznałem, że jest to bardzo ciekawy sposób na przedstawienie tej prawdy historycznej, ponieważ losy bohaterów mojej książki są związane zarówno z tym, jak i z tamtym terenem. Było mi o tyle łatwiej, że znałem osobiście dr. Kopcia, później, po jego śmierci poznałem jego żonę, która przekazała do poczytania wspomnienia swojego męża i pomogła mi odnaleźć zdjęcia, które były autorstwa Edwarda Buczka, zaprzysiężonego fotografa AK z Biłgoraja. I powoli zacząłem „rozpracowywać” losy ludzi z tych zdjęć, których bardzo ciekawe i wstrząsające historie są zawarte w mojej książce i warto się nad nimi pochylić.

– Na okładce książki znajduje się również podtytuł „Śladami partyzanckich fotografii z Puszczy Solskiej”. Co to za fotografie i czego możemy się z nich dowiedzieć?

– Są to fotografie Edwarda Buczka robione głównie 29 maja 1944 r., właśnie podczas otwarcia tego szpitala w sercu Puszczy Solskiej, ale nie tylko te. Fotografie odnajdywałem w bardzo różnych, dziwnych miejscach, gdyż mam oczywiście zdjęcia, które pozyskałem od rodzin moich bohaterów, ale mam też takie, które znalazłem w Stanach Zjednoczonych poprzez rodziny innych partyzantów. I poszedłem śladami ludzi z tych zdjęć. Marek Skrzyński, stryjeczny wnuk Mieczysława Skrzyńskiego ps. Magik, powiedział do mnie: „Proszę sobie wyobrazić, że te zdjęcia to taka jakby ostatnia wieczerza”. Naszła mnie wtedy refleksja, że rzeczywiście, przecież ci ludzie za trzy, cztery tygodnie już nie żyli… To są ich ostatnie zdjęcia, bo za chwilę była bitwa pod Osuchami, gdzie większość z nich zginęła. I, niestety, świat też o wielu z nich zapomniał. Warto przywołać tu przykład „Ksantypy”, czyli Barbary Kopciówny, siostry dr. Lucjana Kopcia, bardzo dobrze zapowiadającej się dziennikarki z Warszawy, która tutaj przyjechała razem z bratem i pod Osuchami zginęła. Tak naprawdę ona nie ma nawet swojego grobu na Osuchach, bo zaginęła na tych bagnach i do dnia dzisiejszego nie odnaleziono jej ciała. Tragiczna postać, znana, dobrze rozpoczynająca karierę adeptka dziennikarstwa, która przeprowadzała wywiady chociażby z Januszem Kusocińskim czy Szczepciem i Tońciem. A na Osuchach jest tylko jedna mała wzmianka o niej na jednej z tablic pamięci, a tu jest na tych zdjęciach, które tak naprawdę są jej ostatnimi.

– W książce jest jeszcze jeden dodatek, niezwykły i bardzo cenny – są to mapy partyzanckie Puszczy Solskiej. Komu one mogą być pomocne?

– To był mój pomysł, gdyż pomagałem Dominikowi Rogowi, gdy wydawano tutaj partyzancką mapę Puszczy Solskiej i pomyślałem, że dobrze byłoby fragmenty tej mapy dołączyć do książki, aby czytelnik miał pełny obraz tych wydarzeń, aby nie szedł na bezrefleksyjny spacer po lesie, lecz miał okazję, aby pomyśleć, przyjrzeć się miejscom, w których walczyli i przebywali partyzanci, aby spojrzał na te miejsca oczami bohaterów książki. Mam nadzieję, że szlak partyzancki Puszczy Solskiej będzie rozbudowywany, lecz nie ma to być przewodnik po lesie. Ta mapa powinna pomóc w przybliżeniu historii, w czytaniu tej książki i w szerszym spojrzeniu na bohaterów.

– Książka ma zapis dziennika wzbogaconego nieznanymi dotąd dokumentami. Dlaczego zdecydował się Pan właśnie na tę formę?

– Niedawno usłyszałem takie stwierdzenie, że dobry jest czasami płodozmian. Pracując nad tą książką, czytałem pozycję Małgorzaty Szejnert pt. „Śród żywych duchów”, która jest właśnie w formie dziennika, w jaki sposób ona docierała do prawdy o swoich warszawskich bohaterach i to właśnie podsunęło mi pomysł tej formy. Ponadto jest to również wyraz szacunku dla Zygmunta Klukowskiego, lekarza ze Szczebrzeszyna, i Tadeusza Gumińskiego, partyzanta i szefa biura informacji i propagandy, którzy też prowadzili dzienniki. Istniał podobno dziennik Tadeusza Błachuty „Oldana”, ale nigdy nie został odnaleziony. Ponadto chciałem zachęcić do lektury młodego czytelnika, aby sam mógł wyciągnąć wnioski, zachęcić do samodzielnych poszukiwań historii, popytania znajomych, sąsiadów czy własnych dziadków. Chciałem pokazać, w jaki sposób docierałem do tej „historii prawdziwszej”, do tej, o której wcześniej nie pisano.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kiedy ranne wstają zorze…

2020-01-21 12:48

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 4/2020, str. VII

[ TEMATY ]

wywiad

liturgia

kościelny

Joanna Ruchniewicz-Wywigacz

Adam Ostrowski

Poranne wstawanie jest nieodłącznym elementem posługi kościelnego Adama Ostrowskiego z parafii św. Józefa Oblubieńca NMP w Żarach.

Joanna Ruchniewicz-Wywigacz: Ile lat służy Pan jako kościelny i czy ta praca w jakiś sposób wpłynęła na Pana?

Adam Ostrowski: Posługę kościelnego pełnię już 15 lat – 9 lat w kaplicy przy pl. Inwalidów i 6 lat w kościele parafialnym. Poranne wstawanie, by otworzyć kościół dla wiernych zbierających się ok. 6 rano w dzień powszedni na Mszę, pozwoliło mi uporządkować swoje życie duchowe. Przyjście do kościoła, wykonywanie po kolei czynności przed Eucharystią – przygotowanie kielicha, ampułek, ornatu, zapalenie świec oraz oświetlenia i czasem jeszcze wiele innych czynności, wpłynęły na mój wewnętrzny spokój. Świadomość przebywania w obecności Boga dyscyplinuje i człowiek stara się być lepszy na co dzień.

CZYTAJ DALEJ

Łomża: uroczystości pogrzebowe bp. Stanisława Stefanka

2020-01-23 14:16

[ TEMATY ]

biskup

śmierć

twitter.com

Uroczystości pogrzebowe bp. Stanisława Stefanka odbyły się w czwartek w Łomży. - Dałeś się poznać jako obrońca prawdy i życia, promotor wiary, małżeństwa i rodziny oraz wartości religijnych i narodowych - mówił w homilii o śp. biskupie seniorze łomżyńskim bp Ignacy Dec. Zmarły 17 stycznia hierarcha został pochowany w tamtejszej katedrze św. Michała Archanioła.

W świątyni na uroczystościach pogrzebowych zgromadzili się licznie mieszkańcy miasta i członkowie lokalnych wspólnot katolickich, obecni byli przedstawiciele władz samorządowych i parlamentarzyści.

Mszy świętej pogrzebowej przewodniczył abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski i metropolita poznański. We wstępie do liturgii przypomniał życiorys Zmarłego oraz jego zasługi dla diecezji łomżyńskiej i aktywność w ramach Konferencji Episkopatu Polski.

Bp Stefanek zorganizował m.in. w dawnym budynku seminarium duchownego Bursę Szkolną dla młodzieży, powołał do istnienia diecezjalne Radio Nadzieja oraz Muzeum Diecezjalne. Przez wiele lat z jego inicjatywy funkcjonował Katolicki Ośrodek Adopcyjny w Łomży. Biskup otworzył też istniejące do dzisiaj Okno Życia.

Ważnym wydarzeniem w czasie jego posługi było przeprowadzenie I Synodu Diecezji Łomżyńskiej, wskazującego kierunki pracy dla lokalnego Kościoła.

Śp. bp Stefanek aktywnie uczestniczył w pracach Episkopatu Polski. Był członkiem Komisji ds. Rodziny, Komisji ds. Misji, Komisji ds. Zakonnych i Komisji ds. Liturgii. W 1993 r. został członkiem Papieskiej Rady ds. Rodziny.

Homilię wygłosił biskup świdnicki Ignacy Dec. Nawiązując do Listu św. Pawła Apostoła do Rzymian, zaznaczył, że w życiu i śmierci należymy do Boga. - Nasz Zbawiciel przychodzi po swoich, którzy w niego uwierzyli i Mu zaufali, pokochali Go i dla Niego tu żyli. Przychodzi, by ich przeprowadzić przez bramę śmierci do nowego życia. To Bóg nam wybiera godzinę tego przyjścia, tak jak nam wybrał godzinę naszego poczęcia i przyjścia na świat - mówił bp Dec.

"Jesteśmy przekonani, że ta godzina Jego przyjścia jest dla nas odpowiednia, chociaż nam wydaje się, że jest ona niekiedy przedwczesna i niespodziewana. W Słowie Bożym znajdujemy ukojenie, gdy drążą nas pytania: dlaczego już? Dlaczego tak? A dzisiaj pytamy, dlaczego taki piękny biskupi kwiat został już wycięty z ogródka polskiego Episkopatu?" - zastanawiał się kaznodzieja.

Podziękował także Bogu za to, co poprzez posługę bp. Stefanka, zostawił w sercach poszczególnych ludzi. Przypomniał, że powołanie kapłańskie ks. Stefanka ukształtowało się w Towarzystwie Chrystusowym, a posługa naukowo-dydaktyczna na katolickich uczelniach: Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie. Młody kapłan szedł śladem abp. Kazimierza Majdańskiego, który zaszczepił w nim miłość do małżeństwa i rodziny.

Bp Dec podkreślił, że w długoletniej aktywności dydaktycznej oraz posłudze biskupiej bp. Stefanka jego współpracownicy wskazywali na wielki talent kaznodziejski Zmarłego.

- Tak wiele wygłosiłeś homilii, kazań, konferencji i rekolekcji do różnych grup społecznych, kapłanów, sióstr zakonnych, małżonków, rodziców, parlamentarzystów. Twoje kazania bazowały na Piśmie Świętym i nauce Kościoła, były ozdabiane mocnymi, dobrze dobranymi przykładami z codziennego życia małżeńskiego i rodzinnego. Były wypowiadane z wielką pasją i poruszały wiernych. Dziś Twoje usta zamilkły, ale ślady Twoich wystąpień pozostały w naszych sercach - powiedział bp Dec.

"Gdy zamknęła się książka Twojego ziemskiego, w oparciu o to, czego doświadczyliśmy i co o Tobie mówią i piszą w mediach katolickich, możemy powiedzieć, że byłeś prawym człowiekiem, autentycznym chrześcijaninem, prawdziwym ojcem, bratem, pasterzem i przyjacielem każdego człowieka. Dałeś się poznać jako obrońca prawdy i życia, promotor wiary, małżeństwa i rodziny oraz wartości religijnych i narodowych" - podkreślił bp Ignacy Dec.

Depesze kondolencyjne w związku ze śmiercią bp. Stanisława Stefanka przesłali m.in. prezydent RP Andrzej Duda, nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio, kard. Gerhard L. Mueller, prymas Polski abp Wojciech Polak oraz arcybiskupi metropolici i biskupi, a także marszałek Sejmu Elżbieta Witek i rektorzy uczelni wyższych.

W imieniu Towarzystwa Chrystusowego zmarłego współbrata pożegnał ks. Krzysztof Olejnik. Krótkie słowo pożegnania wygłosił także o. Tadeusz Rydzyk, dyrektor Radia Maryja.

Ordynariusz łomżyński bp Janusz Stepnowski zachęcił w niedawnym liście do diecezjan, aby uwzględniając wrażliwość śp. bp. Stanisława Stefanka na sprawy związane z obroną życia i rodziny, zamiast kwiatów złożyć ofiarę przeznaczoną na Fundusz Obrony Życia.

Stanisław Stefanek urodził się 7 maja 1936 r. w Majdanie Sobieszczańskim. Święcenia kapłańskie otrzymał z rąk. abp. Antoniego Baraniaka 28 czerwca 1959 w Poznaniu w Towarzystwie Chrystusowym. Sam wspominał, że powołanie do służby kapłańskiej czuł od dziecka. Już jako 13-latek wstąpił do Niższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej w Ziębicach koło Wrocławia. Mówił, że od samego początku czuł na sobie „ciężar wyboru”, ale w tym wszystkim pomagała mu gorąca modlitwa matki. Rodzice byli dla niego największym autorytetem.

Pobyt w seminarium ożywił zamiłowanie kleryka do Biblii. - Pismo Święte stało się moim życiem – wspominał bp Stefanek. Dlatego tuż po święceniach kapłańskich ks. Stefanek rozpoczął studia w sekcji antropologii biblijnej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. W 1965 r. obronił pracę magisterską pt. „Pascha w najstarszych tradycjach biblijnych”. Tytuł doktora teologii otrzymał po obronie rozprawy pt: „Mowy Balaama w reinterpretacji prorockiej”.

Biskupia droga ks. Stefanka rozpoczęła się w Szczecinie – 4 lipca 1980 r. został mianowany biskupem pomocniczym w Szczecinie, a 24 sierpnia tego roku został konsekrowany przez biskupa szczecińsko-kamieńskiego Kazimierza Majdańskiego w katedrze szczecińskiej.

26 października 1996 r. został mianowany przez papieża Jana Pawła II biskupem łomżyńskim. Uroczysty ingres do katedry łomżyńskiej odbył 17 listopada 1996 r. Po ukończeniu 75. roku życia przeszedł na emeryturę 11 listopada 2011 r. Jego dewizą biskupią były słowa: „In omnibus Christus” (We wszystkim Chrystus).

Podczas swej posługi szczególną troską otoczył rodzinę – przez wiele lat był członkiem Papieskiej Rady ds. Rodziny, a także członkiem Rady Episkopatu Polski ds. Rodziny. Do roku 2007 r. przez dwie kadencje kierował pracami tego gremium.

Od 1972 r. był nauczycielem akademickim w ATK w Warszawie, prowadził zajęcia z zakresu teologii biblijnej, małżeństwa i rodziny. Przez ponad 30 lat związany był z Instytutem Studiów nad Rodziną w Łomiankach, w latach 1993-2010 był dyrektorem tej placówki, która obecnie jako Wydział Nauk o Rodzinie należy do struktur Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Zmarł 17 stycznia w szpitalu w Lublinie. Miał 83 lata.

CZYTAJ DALEJ

Bp Janiak: rolą mediów katolickich jest strzec prawdy i właściwie ją przekazywać

2020-01-23 20:45

[ TEMATY ]

media

bp Edward Janiak

Kalisz

TOMASZ LEWANDOWSKI

Ogromnie ważną rolą mediów katolickich jest strzec prawdy i właściwie ją przekazywać.

- Ogromnie ważną rolą mediów katolickich jest strzec prawdy i właściwie ją przekazywać. Oznacza to także demaskowanie zła i fałszu lansowanego przez media dalekie w swych założeniach od nauczania Kościoła, obnażanie pozorów dobra, które stwarza zło, by przyciągać – powiedział biskup kaliski Edward Janiak w rozmowie z KAI z okazji wspomnienia św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy.

24 stycznia Kościół wspomina św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy, była więc okazja, aby zapytać biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka jak postrzega rolę mediów katolickich.

W rozmowie z KAI duchowny wskazuje, że przed mediami katolickimi stoją trzy główne zadania: głoszenie Ewangelii, promowanie godności osoby ludzkiej stworzonej na obraz i podobieństwo Boże oraz przekazywanie prawdy. - Przed mediami katolickimi jest dziś otwarta ogromna przestrzeń współczesnego świata, która winna być wypełniona z jednej strony jasną i konkretną, a z drugiej nie mniej atrakcyjną niż w innych mediach prezentacją nauczania Chrystusa o człowieku, który prawdziwe i pełne szczęście może osiągnąć tylko w Bogu – zaznacza ordynariusz kaliski.

Biskup zauważa, że drugim zadaniem mediów katolickich jest przekazywanie prawdy. - Świat będzie mógł zobaczyć twarz Chrystusa i usłyszeć Jego głos tylko wtedy, gdy media będą same autentyczne. W przekazie informacji nie można pominąć fundamentalnej zasady kształtowania dojrzałych osobowości i relacji międzyosobowych, jaką jest prawda. To dzięki niej człowiek staje się autentycznym człowiekiem, a chrześcijanin zarazem świadkiem i narzędziem ewangelizacji – twierdzi hierarcha.

Dodaje, że ogromnie ważną rolą mediów katolickich jest strzec prawdy i właściwie ją przekazywać. - Oznacza to także demaskowanie zła i fałszu lansowanego przez media dalekie w swych założeniach od nauczania Kościoła, obnażanie pozorów dobra, które stwarza zło, by przyciągać – mówi duchowny.

Biskup kaliski wyraził radość, że w diecezji istnieją media. - Cieszę się, że mamy nasze media diecezjalne: dwutygodnik Opiekun, radio Rodzina, telewizję internetową Dom Józefa. To nasze bogactwo i zespół ludzi, którzy poświęcają się tym dziełom, aby były na jak najwyższym poziomie jaki jest obecnie możliwy – mówi bp Janiak.

Duchowny podkreśla, że media diecezjalne dobrze służą Kościołowi kaliskiemu: "Poza wypełnianiem tych ogólnych zadań jakie stoją przed mediami katolickimi, diecezjalna gazeta czy radio mają także do spełniania ważną rolę informacyjną o życiu diecezji, wspólnot parafialnych i grup duszpasterskich. Relacjonują wydarzenia, opowiadają o tym co dzieje się w diecezji, a to jest czynnik, który tworzy wspólnotę i ją jednoczy. Dlatego uważam, że wypełniając te zadania, nasze media diecezjalne dobrze służą Kościołowi Kaliskiemu i nie mamy się czego wstydzić – przekonuje ordynariusz diecezji kaliskiej".

Diecezja kaliska należy do nielicznego grona polskich diecezji, które posiadają wszystkie środki służące komunikacji społecznej - prasę, radio, telewizję.

Najwcześniej spośród nich powstał Dwutygodnik Diecezji Kaliskiej „Opiekun”. Pierwszy numer tego pisma wydany został z datą 31 maja - 13 czerwca 1998 r. w pierwszą rocznicę wizyty Jana Pawła II w Kaliszu, a jego tytuł jednoznacznie wskazywał na to, że patronem gazety wybrany został św. Józef, opiekun Zbawiciela.

Drugim spośród mediów diecezjalnych jest Radio Rodzina Diecezji Kaliskiej, które swoją pierwszą audycję nadało 27 grudnia 1998 r., w uroczystość Najświętszej Rodziny z Nazaretu. Twórcą obu tych mediów był pierwszy biskup kaliski Stanisław Napierała.

Najmłodszym medium jest Telewizja Internetowa Diecezji Kaliskiej „Dom Józefa” powołana do istnienia przez biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka w dniu 11 stycznia 2016 r.

Wszystkie te dzieła pełnią ważną rolę informacyjną, dzięki której za ich pośrednictwem do wiernych docierają na bieżąco wiadomości o wydarzeniach mających miejsce w diecezji, ale są także istotnym elementem działalności ewangelizacyjnej i nośnikiem Dobrej Nowiny

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję