Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Szpital leśny AK „665” oczami Janusza Skowrońskiego

Z inicjatywy Grupy Rekonstrukcji Historycznej „Wir” w lasach aleksandrowskich został otwarty zrekonstruowany szpital leśny „665”. W nawiązaniu do tej tematyki 23 czerwca w sali konferencyjnej Urzędu Gminy w Biłgoraju odbyło się spotkanie z historykiem i dziennikarzem, autorem książki zatytułowanej „Szpital Leśny AK «665»”, Januszem Skowrońskim. W rozmowie z Joanną Ferens autor zdradzał, w jaki sposób powstawała ta publikacja i jak wyglądały prace nad poszukiwaniem materiałów

Niedziela zamojsko-lubaczowska 28/2017, str. 6, 8

[ TEMATY ]

wywiad

książka

Joanna Ferens

Janusz Skowroński podpisuje książkę wójtowi gminy Biłgoraj Wiesławowi Różyńskiemu

JOANNA FERENS: – Proszę przybliżyć czytelnikom historię tego szpitala leśnego. Dlaczego taka nietypowa nazwa?

JANUSZ SKOWROŃSKI: – Był to kryptonim Obwodu Biłgorajskiego AK 665 i uważam, że to jest wielki fenomen w historii II wojny światowej, że jednostka Armii Krajowej zdecydowała się na otworzenie szpitala leśnego z prawdziwego zdarzenia. Muszę powiedzieć, że zanim szpital powstał, to istniała taka potrzeba, aby leczyć i partyzantów, i miejscową ludność, a nawet partyzantów radzieckich. Ludzie, którzy w późniejszych latach kierowali tym szpitalem, wcześniej leczyli chorych w ziemiance Konrada Bartoszewskiego „Wira”, a także pracowali w biłgorajskim szpitalu dr. Pojaska. Byli to m.in. Lucjan Kopeć ps. Radwan, Zbigniew Krynicki ps. Korab i szefowa sanitariuszek Janina Rogucka ps. Nina (późniejsza Bartoszewska). Całym inspiratorem szpitala był komendant Józef Gniewkowski ps. Orsza. Oni wszyscy stworzyli ten szpital w bardzo nietypowy sposób, ponieważ zakradli się do Długiego Kąta, gdzie rozebrano właśnie barak niemiecki, który potem przewieziono furmankami do lasu. Tak, w lasach aleksandrowskich, 29 maja 1944 r. otworzono szpital leśny „665”, który funkcjonował do operacji Sturmwind II, czyli do tego punktu kulminacyjnego, który się kończy bitwą pod Osuchami (25-26 czerwca 1944 r.). Dobę przed bitwą szpital musiał być zlikwidowany ze względu na obławę niemiecką. Szpital ewakuowano na tabory, zaś ranni leżący przeszli do swoich oddziałów.

– Dlaczego w ogóle zainteresował się Pan właśnie tą tematyką, terenami Zamojszczyzny i okolicami Biłgoraja oraz Puszczy Solskiej? W jaki sposób książka daje nam nowe spojrzenie na historię?

– Jestem takim dziennikarzem historycznym, który już wiele lat zajmuje się tymi tematami, a pochodzę z miejscowości Lubań na Dolnym Śląsku, o tyle ciekawej, że dr Lucjan Kopeć, komendant szpitala „665”, był u nas na ziemi lubańskiej od 1951 r., zaś od 1953 r. był lekarzem i dyrektorem szpitala w Lubaniu, a nota bene, także moim przełożonym, z którym miałem okazję pracować przez dwa lata. Wtedy nie wiedziałem zupełnie, kim on jest, tylko ogólnie słyszałem, że miał kontakt z partyzantką, że jego siostra zginęła w bitwie pod Osuchami. Dopiero później zacząłem te wątki zamojskie i biłgorajskie kojarzyć z Dolnym Śląskiem, ponieważ wielu partyzantów, którzy później mieli problemy w tzw. drugiej konspiracji, musiało wyjeżdżać, uciekając przed NKWD i represjami UB. I zauważyłem taką prawidłowość, że wielu z nich, pochodzących właśnie z okolic Biłgoraja i Zamojszczyzny, ewakuowało się w różnorodny sposób, uciekając właśnie na Dolny Śląsk, gdzie zmieniano nazwiska i tożsamość. Tak trafili tutaj właśnie dr Kopeć, dr Krynicki, który później zorganizował całe Centrum Rehabilitacyjno-Ortopedyczne we Wrocławiu, gdzie ściągnął do pracy samego „Wira” Bartoszewskiego. I ja zacząłem kojarzyć te wątki „wasze” i „nasze”, i choć jestem dziennikarzem piszącym o sprawach dolnośląskich, uznałem, że jest to bardzo ciekawy sposób na przedstawienie tej prawdy historycznej, ponieważ losy bohaterów mojej książki są związane zarówno z tym, jak i z tamtym terenem. Było mi o tyle łatwiej, że znałem osobiście dr. Kopcia, później, po jego śmierci poznałem jego żonę, która przekazała do poczytania wspomnienia swojego męża i pomogła mi odnaleźć zdjęcia, które były autorstwa Edwarda Buczka, zaprzysiężonego fotografa AK z Biłgoraja. I powoli zacząłem „rozpracowywać” losy ludzi z tych zdjęć, których bardzo ciekawe i wstrząsające historie są zawarte w mojej książce i warto się nad nimi pochylić.

– Na okładce książki znajduje się również podtytuł „Śladami partyzanckich fotografii z Puszczy Solskiej”. Co to za fotografie i czego możemy się z nich dowiedzieć?

– Są to fotografie Edwarda Buczka robione głównie 29 maja 1944 r., właśnie podczas otwarcia tego szpitala w sercu Puszczy Solskiej, ale nie tylko te. Fotografie odnajdywałem w bardzo różnych, dziwnych miejscach, gdyż mam oczywiście zdjęcia, które pozyskałem od rodzin moich bohaterów, ale mam też takie, które znalazłem w Stanach Zjednoczonych poprzez rodziny innych partyzantów. I poszedłem śladami ludzi z tych zdjęć. Marek Skrzyński, stryjeczny wnuk Mieczysława Skrzyńskiego ps. Magik, powiedział do mnie: „Proszę sobie wyobrazić, że te zdjęcia to taka jakby ostatnia wieczerza”. Naszła mnie wtedy refleksja, że rzeczywiście, przecież ci ludzie za trzy, cztery tygodnie już nie żyli… To są ich ostatnie zdjęcia, bo za chwilę była bitwa pod Osuchami, gdzie większość z nich zginęła. I, niestety, świat też o wielu z nich zapomniał. Warto przywołać tu przykład „Ksantypy”, czyli Barbary Kopciówny, siostry dr. Lucjana Kopcia, bardzo dobrze zapowiadającej się dziennikarki z Warszawy, która tutaj przyjechała razem z bratem i pod Osuchami zginęła. Tak naprawdę ona nie ma nawet swojego grobu na Osuchach, bo zaginęła na tych bagnach i do dnia dzisiejszego nie odnaleziono jej ciała. Tragiczna postać, znana, dobrze rozpoczynająca karierę adeptka dziennikarstwa, która przeprowadzała wywiady chociażby z Januszem Kusocińskim czy Szczepciem i Tońciem. A na Osuchach jest tylko jedna mała wzmianka o niej na jednej z tablic pamięci, a tu jest na tych zdjęciach, które tak naprawdę są jej ostatnimi.

– W książce jest jeszcze jeden dodatek, niezwykły i bardzo cenny – są to mapy partyzanckie Puszczy Solskiej. Komu one mogą być pomocne?

– To był mój pomysł, gdyż pomagałem Dominikowi Rogowi, gdy wydawano tutaj partyzancką mapę Puszczy Solskiej i pomyślałem, że dobrze byłoby fragmenty tej mapy dołączyć do książki, aby czytelnik miał pełny obraz tych wydarzeń, aby nie szedł na bezrefleksyjny spacer po lesie, lecz miał okazję, aby pomyśleć, przyjrzeć się miejscom, w których walczyli i przebywali partyzanci, aby spojrzał na te miejsca oczami bohaterów książki. Mam nadzieję, że szlak partyzancki Puszczy Solskiej będzie rozbudowywany, lecz nie ma to być przewodnik po lesie. Ta mapa powinna pomóc w przybliżeniu historii, w czytaniu tej książki i w szerszym spojrzeniu na bohaterów.

– Książka ma zapis dziennika wzbogaconego nieznanymi dotąd dokumentami. Dlaczego zdecydował się Pan właśnie na tę formę?

– Niedawno usłyszałem takie stwierdzenie, że dobry jest czasami płodozmian. Pracując nad tą książką, czytałem pozycję Małgorzaty Szejnert pt. „Śród żywych duchów”, która jest właśnie w formie dziennika, w jaki sposób ona docierała do prawdy o swoich warszawskich bohaterach i to właśnie podsunęło mi pomysł tej formy. Ponadto jest to również wyraz szacunku dla Zygmunta Klukowskiego, lekarza ze Szczebrzeszyna, i Tadeusza Gumińskiego, partyzanta i szefa biura informacji i propagandy, którzy też prowadzili dzienniki. Istniał podobno dziennik Tadeusza Błachuty „Oldana”, ale nigdy nie został odnaleziony. Ponadto chciałem zachęcić do lektury młodego czytelnika, aby sam mógł wyciągnąć wnioski, zachęcić do samodzielnych poszukiwań historii, popytania znajomych, sąsiadów czy własnych dziadków. Chciałem pokazać, w jaki sposób docierałem do tej „historii prawdziwszej”, do tej, o której wcześniej nie pisano.

2017-07-06 10:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czytać, czytać!

2020-05-26 18:00

Niedziela Ogólnopolska 22/2020, str. 40

[ TEMATY ]

książka

Adobe.Stock

Choć Dzień Dziecka wypada co roku dokładnie o tej samej porze, zawsze w okolicach 1 czerwca pojawia się ten sam dylemat: co z tej okazji podarować swoim (i nie tylko) dzieciom, wnukom czy młodszemu rodzeństwu.

W gąszczu możliwości w postaci zabawek, sprzętów elektronicznych czy materiałów plastycznych jedno pozostaje niezmienne: dobrym prezentem, i to niezależnie od wieku obdarowywanego, zawsze i wszędzie będą książki.

CZYTAJ DALEJ

Jest decyzja MEN ws. obozów i kolonii letnich

2020-05-29 12:15

[ TEMATY ]

obozy

©micromonkey/stock.adobe.com

MEN opublikowało w piątek wytyczne, które będą obowiązywały w tym roku podczas organizacji wypoczynku wakacyjnego dzieci i młodzieży. Zaznaczono, że celem procedur jest minimalizowanie ryzyka zakażenia koronawirusem przez wprowadzenie dodatkowych zabezpieczeń.

"Obecna sytuacja epidemiczna w kraju pozwala na potwierdzenie, że wypoczynek letni dzieci i młodzieży w 2020 r. będzie mógł się odbyć, przy uwzględnieniu określonych ograniczeń sanitarnych. Należy jednak zaznaczyć, że sytuacja nadal jest dynamiczna i może ulec zmianie" – czytamy w komunikacie Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Podano w nim też, że w tej chwili kuratorzy oświaty rozstrzygają procedury wyłaniania organizatorów wypoczynku dofinansowanego z budżetu państwa. W tym roku na wypoczynek zaplanowano blisko 28 mln zł.

Zgodnie z wytycznymi przygotowanym przez resorty edukacji, zdrowia i głównego inspektora sanitarnego, uczestnicy wypoczynku w dniu wyjazdu muszą być zdrowi. Mają to poświadczać rodzice dziecka w pisemnym oświadczeniu o braku u uczestnika wypoczynku infekcji i objawów chorobowych sugerujących chorobę zakaźną. Rodzice poświadczają też, że dziecko nie mieszkało z osobą przebywającą na kwarantannie i nie miało kontaktu z osobą podejrzaną o zakażenie w okresie 14 dni przed rozpoczęciem wypoczynku.

Uczestnicy wypoczynku mają być przygotowani do stosowania się do wytycznych i regulaminów uczestnictwa, związanych z zachowaniem dystansu (co najmniej 2 m) i z przestrzeganiem wzmożonych zasad higieny.

Rodzice lub opiekunowie prawni muszą podać organizatorowi i kierownikowi wypoczynku numer telefonu lub inny kontakt zapewniający szybką komunikację. Zobowiązują się też do niezwłocznego – do 12 godzin – odbioru dziecka z wypoczynku w razie wystąpienia u ich dziecka niepokojących objawów choroby (podwyższona temperatura, kaszel, katar, duszności).

Osoby odprowadzające dziecko na zbiórkę lub do obiektu muszą być zdrowe, nie mieć objawów infekcji lub choroby zakaźnej, nie mogły mieszkać z osobą przebywającą na kwarantannie lub w izolacji w warunkach domowych w okresie 14 dni przed rozpoczęciem wypoczynku.

Jeżeli dziecko choruje na chorobę przewlekłą, mogącą narazić je na cięższy przebieg zakażenia, rodzic lub opiekun prawny, ma obowiązek poinformować o tym organizatora na etapie zgłaszania udziału w wypoczynku w karcie kwalifikacyjnej uczestnika wypoczynku. To samo dotyczy pełnoletniego uczestnika wypoczynku. W razie występowania u uczestnika chorób przewlekłych konieczne jest dostarczenie opinii lekarskiej o braku przeciwwskazań zdrowotnych do udziału w wypoczynku.

Rodzice muszą też zaopatrzyć uczestnika wypoczynku w indywidualne osłony nosa i ust do użycia podczas pobytu na wypoczynku.

W wytycznych znalazły się też zapisy o m.in. organizacji warunków zakwaterowania, transportu i wyżywienia.

Organizator musi zapewnić odpowiednią liczbę miejsc noclegowych przy założeniu, że w jednym pokoju lub namiocie są uczestnicy z tej samej grupy, w której prowadzi się zajęcia w trakcie wypoczynku, przy czym liczba osób zakwaterowanych w jednym pokoju nie może przekraczać czterech przy zachowaniu 4 mkw. powierzchni noclegowej na osobę.

Zaleca się, aby grupa uczestników wypoczynku liczyła do 12 osób (w przypadku dzieci do 10 lat) i do 14 osób (dzieci powyżej 10 lat). W przypadku kontynuowania pracy śródrocznej grupy uczestników z danej drużyny, świetlicy dopuszcza się inną liczebność.

Organizator musi dysponować infrastrukturą obiektu lub obozowiska, umożliwiającą zapewnienie izolacji osobom z objawami wskazującymi na wystąpienie choroby, w tym w szczególności choroby zakaźnej.

Zakwaterowanie uczestników w obiekcie powinno odbywać się na zasadzie wymiany turnusu, eliminując do minimum kontakt uczestników między zmieniającymi się turnusami. Pomiędzy turnusami obiekt powinien być poddany dodatkowemu sprzątaniu i dezynfekcji.

Organizator wypoczynku zapewnia środki higieniczne w ilości wystarczającej dla personelu i dla uczestników wypoczynku – stałą dostępność mydła, płynu dezynfekcyjnego oraz ciepłej wody. Musi zaopatrzyć osoby zatrudnione podczas wypoczynku w indywidualne środki ochrony osobistej, a także uczestników, jeżeli rodzice tego nie zapewnili.

Zgodnie z wytycznymi należy zapewnić stałą obecność lub możliwość natychmiastowej interwencji pielęgniarki lub ratownika medycznego albo lekarza. Jeżeli kierownik wypoczynku otrzyma zalecenie od inspektora sanitarnego, należy wyznaczyć osobę do pomiaru temperatury uczestnikom i kadrze wypoczynku. Pomiaru temperatury dokonuje się za zgodą wychowawcy, innej osoby zatrudnionej podczas wypoczynku, rodzica lub opiekuna prawnego, pełnoletniego uczestnika wypoczynku (honorowane może być oświadczenie otrzymane od rodzica przed rozpoczęciem wypoczynku).

Jeśli chodzi o wyżywienie, to organizacja stołówki powinna zapewniać zachowanie dystansu między uczestnikami. Jeżeli jest to możliwe, przy stoliku powinni siedzieć uczestnicy jednej grupy wychowawczej i stosować wytyczne dla gastronomii. Rekomenduje się zmianowe wydawanie posiłków.

Dojazd na miejsce wypoczynku (kolonie, obóz) powinien odbywać się w formie dojazdu własnego lub transportem zorganizowanym (także transportem publicznym) zgodnie z obowiązującymi przepisami, w których mowa o ograniczeniach. Zbiórka przed wyjazdem powinna być zorganizowana w miejscu zapewniającym przestrzeń dla zachowania dystansu społecznego. Rodzice odprowadzający dzieci nie powinni wchodzić do autokaru.

Zgodnie z wytycznymi należy ograniczyć odwiedziny uczestników przez osoby z zewnątrz (rodziców, dziadków). Personel kuchni i obsługi technicznej nie powinien kontaktować się z uczestnikami i kadrą wypoczynku poza niezbędnymi czynnościami. Należy ograniczyć w obiekcie lub w obozowisku przebywanie osób z zewnątrz do niezbędnego minimum.

Program wypoczynku (np. kolonii, obozu) powinien być realizowany w miejscu wypoczynku lub w jego najbliższej okolicy, w miejscach zapewniających ograniczony kontakt z osobami trzecimi. Wyłączone z programu lub ograniczone do minimum powinny być wyjścia do miejsc publicznych, w tym zwiedzanie obiektów publicznych.

Infrastruktura obiektu i sprzęt sportowy, pływający powinny być regularnie czyszczone z użyciem detergentu lub innych środków dezynfekujących. Minimalna przestrzeń do prowadzenia zajęć w pomieszczeniu nie może być mniejsza niż 4 mkw. na osobę. Z pomieszczenia do prowadzenia zajęć należy usunąć przedmioty i sprzęty, których nie można skutecznie uprać lub dezynfekować.

Organizacja zajęć musi uniemożliwiać bezpośrednie kontaktowanie się grup. Przebywanie na plażach i kąpieliskach ogólnie dostępnych powinno być zapewnione w sposób ograniczający bezpośredni kontakt z osobami trzecimi, np. przez wyznaczenie przestrzeni dla grupy.

Zgodnie z wytycznymi wszystkie osoby zapewniające realizacje programu wypoczynku (w tym wychowawcy, instruktorzy, kadra kierownicza, kierowcy, obsługa obiektu) muszą być zdrowe, bez objawów infekcji lub innej choroby, w tym w szczególności zakaźnej, a w okresie ostatnich 14 dni przed rozpoczęciem turnusu nie zamieszkiwały z osobą przebywającą na kwarantannie lub w izolacji w warunkach domowych. W miarę możliwości nie należy angażować do prowadzenia zajęć z uczestnikami wypoczynku i innej kadry powyżej 60 lat.

W wytycznych są też opisane procedury zapobiegawcze w przypadku podejrzenia zakażenia koronawirusem u uczestnika, kierownika lub wychowawcy wypoczynku podczas wypoczynku.

Kadra wypoczynku jest zobowiązana powiadomić kierownika wypoczynku i rodzica lub opiekuna prawnego dziecka o każdym niepokojącym symptomie zaobserwowanym u uczestnika wypoczynku.

Kierownik wypoczynku w razie wystąpienia u uczestnika wypoczynku niepokojących objawów sugerujących zakażenie koronawirusem, niezwłocznie odizoluje go w oddzielnym pomieszczeniu oraz skontaktuje się telefonicznie z lekarzem, który zdecyduje o możliwości pozostania dziecka w miejscu wypoczynku lub konieczności niezwłocznego odebrania go przez rodziców lub opiekunów prawnych. Ma też skontaktować się ze stacją sanitarno-epidemiologiczną, oddziałem zakaźnym, a w razie pogarszania się stanu zdrowia zadzwoni pod nr 999 lub 112 i poinformuje o możliwości zakażenia koronawirusem.

Podobne procedury – kontakt z lekarzem, sanepidem, itd. – obowiązują w razie wystąpienia objawów u kadry wypoczynku lub innego pracownika, w tym pracownika obiektu, w którym organizowany jest wypoczynek. (PAP)

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

dsr/ joz/

CZYTAJ DALEJ

Matka Boża Pocieszenia

2020-05-30 12:32

biechowo.paulini.pl

We wschodniej części ziemi poznańskiej, na historycznym szlaku z Poznania do Kalisza leży miejscowość Biechowo, w której znajduje się sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia. Otoczony czcią wiernych obraz to największy skarb tej świątyni od najdawniejszych czasów. Jest to wizerunek Maryi trzymającej w prawej ręce jabłko królewskie, a na lewej Dzieciątko Jezus, unoszące prawą rączkę w geście błogosławieństwa. Maleńki Jezus lewą rączkę ma położoną na księdze leżącej na jego kolanach. Twarz Maryi promieniuje wielką łagodnością i miłością. Najstarsze wzmianki o łaskami słynącym wizerunku Maryi pochodzą z XVII wieku, gdzie pisze się o dawno sławnym obrazie, przed którym wierni otrzymują wiele łask i cudów, a szczególnie nawróceń. Znane są liczne nawrócenia na wiarę katolicką i to zarówno z wiary protestanckiej, jak i z żydowskiej. Zachowany został opis pielgrzymki kobiety, przybyłej pieszo z Krakowa, aby dziękować Maryi za otrzymanie łaski wiary. Jednym z pierwszych odnotowanych cudów było uzdrowienie człowieka niewidomego… Podobne łaski i cuda były tak liczne, że w XVII w. wizerunek przyozdabiało wiele wot, niekiedy bezpośrednio przybitych do obrazu. W protokole wizytacyjnym parafii z 1695 roku czytamy, że w „ołtarzu głównym, starożytnym, rzeźbionym i posrebrzanym znajduje się obraz Najświętszej Maryi Panny, trzymającej na ręce Syna swego”. Kult Matki Bożej w Biechowie trwał nieprzerwanie przez stulecia, gdy opiekę nad parafią prowadzili księża filipini i księża diecezjalni. W okresie okupacji hitlerowskiej kościół został zamknięty dla Polaków. Po wojnie stróżami biechowskiego sanktuarium zostali ojcowie paulini, którzy podjęli starania o koronację obrazu Matki Bożej Pocieszenia koronami papieskimi. Ta podniosła uroczystość miała miejsce 12 września 1976 roku a głównym Koronatorem był prymas Polski Stefan kard. Wyszyński Prymas Tysiąclecia dokonał koronacji cudownego wizerunku, złotymi koronami papieskimi. w obecności 12 biskupów, licznie zgromadzonego duchowieństwa oraz dziesiątków tysięcy wiernych, przybyłych z arch. Gnieźnieńskiej i Poznańskiej oraz diecezji Włocławskiej. Była to ostatnia koronacja dokonana przez Prymasa Tysiąclecia w archidiecezji gnieźnieńskiej. Podczas tej uroczystości Prymas Wyszyński nauczał: „A my poznajemy, że w Biechowie działa w szczególny sposób Święta Boża Wspomożycielka. A my pamiętamy i odpowiadamy na to wezwanie. A my, za pomnożenie łask, które się objawiają będziemy pomnażali również naszą miłość, cześć i wdzięczność. A my pragniemy, aby i polska dusza, aby nasza dusza, zapatrzona głęboko w swoją tradycję chrześcijańską i kulturę milenijną, była promienna, świetlista, pogodna, jasna i pełna nadziei na przyszłość”. Do dzisiaj żywy kult Maryi gromadzi rzesze wiernych, szczególnie w doroczny odpust, który przypada w niedzielę po 8 września. Wiele pielgrzymek do Matki Bożej Pocieszenia przybywa pieszo, np. z Wrześni - niemal z wszystkich parafii, Miłosławia, Orzechowa, Czerniejewa, Czeszewa - harcerze, a najstarsza ze Środy Wielkopolskiej pielgrzymuje już ponad 130 lat, dziękując Maryi Biechowskiej za ocalenie miasta od zarazy. Także i my, chciejmy prosić dziś Matkę Bożą o łaski zdrowia i cierpliwości w dźwiganiu krzyża cierpień i choroby oraz o pocieszenie w trudnych chwilach życia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję