Reklama

Cuda Miłosierdzia Bożego na kazachstańskiej ziemi

2017-07-26 09:41

Ks. Stanisław Gębka
Niedziela Ogólnopolska 31/2017, str. 24-25

Wikimedia Commons
Ołtarz Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu „Gwiazda Kazachstanu”

Na prośbę abp. Tomasza Pety, metropolity astańskiego, cztery karmelitanki bose z klasztoru Miłosierdzia Bożego w Częstochowie w maju 2007 r. wyjechały do Kazachstanu, by tam założyć klasztor kontemplacyjny. Otrzymały propozycję zamieszkania w Astanie – stolicy państwa i archidiecezji. Wybrały step, a na nim – wioskę Oziornoje. Początkowo mieszkały w budynku parafialnym. Następnie przeniosły się do małego domu, gdzie zorganizowały kaplicę i skromne cele. Kupiły teren o powierzchni 2,5 ha po dawnym kołchozie i tam w latach 2011-13 wybudowały prawdziwy klasztor karmelitański

W maju br. minęło 10 lat od przybycia sióstr karmelitanek do Kazachstanu i do Oziornoje. Uroczystości jubileuszowe były okazją, by wraz z s. Krystyną Kostaś, albertynką, przybyć do Oziornoje i wyrazić siostrom karmelitankom serdeczne podziękowanie za to, co zrobiły na miejscu skropionym łzami i okupionym cierpieniem Polaków.

W Astanie lądujemy 17 maja br.Nazajutrz, dzięki życzliwości abp. Tomasza Pety, metropolity astańskiego, ks. Tomasz Bartczak – ekonom diecezji zabiera nas do Karagandy, do katedry katolickiej, gdzie spoczywają relikwie bł. ks. Władysława Bukowińskiego i gdzie mam okazję odprawić Mszę św. w kaplicy Błogosławionego. Do Oziornoje dojeżdżamy po północy 18 maja. Siostry karmelitanki wytrwale na nas czekają. Rozmowy trwają do 3 w nocy. To podczas nich poznajemy historię przesiedlenia Polaków ze wschodniej Ukrainy i osiedlenia ich na bezkresnych kazachstańskich stepach.

Miejsce zesłania i cudu

W czerwcu 1936 r. w nocy, w ciągu kilku godzin, Polakom kazano się spakować i opuścić domostwa. Zabierali ze sobą to, co najważniejsze: krzyż, różaniec, ubranie i bydło. Ludzi wsadzono do wagonów towarowych, a do osobnych wagonów bydło. Transport dotarł do końca linii kolejowej – do miejscowości Tainsza, 460 km od Astany. Z tego miejsca kobiety i dzieci przewieziono samochodami kilkadziesiąt kilometrów w głąb stepu. Mężczyźni szli pieszo i prowadzili bydło. Polaków rozlokowano w różnych punktach odległych kilka kilometrów od siebie. Każdej grupy pilnował przedstawiciel sowieckiej władzy. Codziennie wszyscy musieli się odliczać. Zesłańcy kopali ziemianki i robili wszystko, aby przetrwać. Zmuszono ich do uprawy roli i sklecenia jakichś zabudowań. Dozorca wiedział dokładnie, ile kto ma bydła, kur, świń. W 1941 r. w czasie wojny z Niemcami Polacy musieli wszystko oddawać dla wojska, sami więc głodowali. Wiosną, dzięki dużym roztopom, woda wypełniła powierzchnię wyschniętego w przeszłości jeziora, w którym pojawiło się mnóstwo ryb. Dzięki nim zesłańcy uratowali się od śmierci głodowej i przetrwali ciężkie lata. Jezioro i ryby uznano za dar Boży, cud Bożego Miłosierdzia wyproszony za przyczyną Matki Bożej czczonej na paciorkach różańca.

Reklama

To na tę doświadczoną cierpieniem ziemię przybyły polskie karmelitanki, by modlić się, pokutować, wypraszać pokój dla świata i pamiętać o spoczywających na tej ziemi bohaterskich Polakach. Matka Przeorysza z przejęciem opowiada o historii powstania klasztoru: – We wszystkim odczuwamy szczególną Opatrzność Bożą. Miłosierdzie Boże daje nam natchnienie i działa przez dobrych ludzi.

Interwencje Opatrzności

– Podczas lotu z Warszawy przez Frankfurt pewna pani bardzo nas obserwowała – wspomina siostra. Miała miejsce obok nas. Okazało się, że też leci do Astany. – Kim jesteście? Wyglądacie jak karmelitanki, które znam z Tarnowa i którym projektowałam klasztor, ale wiem, że karmelitanki nie wychodzą na zewnątrz. Co wy tu robicie? – zapytała w pewnym momencie. – Lecimy do Kazachstanu, by tam założyć klasztor – odpowiedziała matka Joanna. – Jeśli chcecie, to chętnie wam pomogę – odpowiedziała pani inżynier. Zaoferowała bezinteresowną pomoc. Zmniejszyła plan tarnowskiego klasztoru i dostosowała go do lokalnych warunków. To był pierwszy znak pomocy Bożego Miłosierdzia.

Kiedy mówiłyśmy: „Chcemy zbudować klasztor w Oziornoje”, wszyscy twierdzili, że porywamy się z motyką na słońce. Na budowę takiego klasztoru potrzeba milionów dolarów. Kiedy miałyśmy już plany, prosiłyśmy miejscowego muzułmanina, który miał firmę budowlaną, by podjął się budowy. Niestety, nie mógł, bo w tym czasie realizował inne zlecenie. Niespodziewanie jego syn Timur, z wykształcenia prawnik, wyraził gotowość prowadzenia budowy. Był tylko jeden problem – nie miał uprawnień budowlanych. Zdobył je w trakcie budowy. Egzaminatorzy byli zaskoczeni wiedzą Timura, który przedstawił ciekawe rozwiązanie architektoniczne. Pojawiły się jednak inne trudności: w trakcie budowy zabrakło pieniędzy. – Musimy przerwać budowę i wypłacić robotnikom zaległą pensję – powiedział Timur. – Co robić? – zamartwiała się Matka Przeorysza. – Niech się siostry modlą – odpowiedział. Kiedy siostry śpiewały „Magnificat”, by uwielbiać Boga słowami Matki Najświętszej, przyszedł faks od bogatego Włocha, zaprzyjaźnionego z tamtejszymi karmelitankami. Ten dobry człowiek przekazał swój majątek na budowę klasztoru w Oziornoje. – Czyż to nie jest wyraźny znak Bożego Miłosierdzia i znak, że jest wolą Bożą, by na tej męczeńskiej ziemi powstał klasztor? – pyta ze wzruszeniem matka Joanna.

Podczas pielgrzymki do Kazachstanu w 2001 r. w Astanie Jan Paweł II powiedział: „Pozdrówcie Oziornoje – narodowe sanktuarium Bożego Miłosierdzia”. Od tej wypowiedzi mała wioska szczyci się tym tytułem. Widocznym znakiem tego wyjątkowego wyróżnienia jest klasztor Sióstr Karmelitanek pw. Miłosierdzia Bożego i Matki Bożej Królowej Pokoju.

Znaki wiary

Matka Przeorysza, korzystając z uprawnień, oprowadza nas po całym klasztorze. Kaplica jest miejscem, gdzie siostry uczestniczą we Mszy św., odmawiają brewiarz i wszystkie modlitwy chórowe. W klasztorze znajdują się też: miejsce na szczególne kontemplacje, osobny pokój na 10-dniowe rekolekcje, pokój rekreacyjny, pracownie, cele sióstr, pokoje nowicjatu i postulatu, kuchnia i jadalnia. Z balkonu rozciąga się widok na pięknie zagospodarowany ogród, celowo zostawiony wewnątrz posesji kawałek dziewiczego stepu i jezioro, które w tym roku bardzo powiększyło swoją powierzchnię. Siostry z wielką radością zwracają uwagę na „Górę Karmel”, a w niej na „Grotę Eliasza” i na świętego anioła, za którym przeznaczyły miejsce na cmentarz.

Udajemy się na spacer po Oziornoje, podczas którego docieramy do dawnego klasztoru karmelitańskiego, obecnie remontowanego przez ks. Jeana-Marca Stoopa ze Szwajcarii. Ze smutkiem oglądamy natomiast zgliszcza kaplicy i budynku Ojców Benedyktynów. Po rozmowie z prawosławnymi sąsiadkami zakonników nawiedzamy kościół parafialny, a wcześniej kaplicę wieczystej adoracji, gdzie od 2013 r. znajduje się Ołtarz Wieczystej Adoracji Najświętszego Sakramentu „Gwiazda Kazachstanu”, wykonany z bursztynu przez artystę Mariusza Drapikowskiego z Gdańska – jeden z 12 Ołtarzy pokoju, które mają się znaleźć w różnych zakątkach świata. Zezwolenie na budowę kościoła parafialnego załatwili w Moskwie sami mieszkańcy Oziornoje. Oni też doprowadzili budowę świątyni do połowy. Dzieła dokończył pierwszy proboszcz tej parafii – ks. Tomasz Peta, obecnie metropolita astański. W 1995 r. kościół ustanowiono sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju, a w 2011 r. oficjalnie ogłoszono go sanktuarium narodowym.

Ks. Tomasz Bartczak proponuje zwiedzenie Sopki Wołyńskiej, znajdującej się 15 km od Oziornoje, na najwyższych skałach, w których kryją się złoża uranu. Widnieje tam duży krzyż, a pod nim napis w 4 językach: kazachstańskim, rosyjskim, niemieckim i polskim – „Bogu chwała, Ludziom – pokój, Męczennikom – Królestwo Niebieskie, Narodowi Kazachstanu – wdzięczność, Kazachstanowi – rozkwit”. To pomnik ku czci represjonowanych przez totalitaryzm komunistyczny, postawiony z inicjatywy pierwszego proboszcza parafii Oziornoje. Jest to najwyższy i jedyny znak wiary chrześcijańskiej w całym Kazachstanie.

* * *

20 maja – dzień uroczystości jubileuszowych. Podczas modlitwy różańcowej matka Joanna wypowiada wielkie dziękczynienie Bogu i ludziom za to wszystko, czego Jezus Miłosierny dokonał w Oziornoje. Mszy św. przewodniczy abp Tomasz Peta przy współudziale 7 koncelebransów. W Liturgii biorą udział przedstawiciele zgromadzeń zakonnych, lokalnych władz świeckich, mieszkańcy Oziornoje i dzieci szkolne. Po Mszy św. na dziedzińcu klasztornym na uczestników uroczystości czeka agapa, na której króluje miejscowy specjał – płow, potrawa z ryżu i mięsa. To również czas na podsumowanie naszej krótkiej pielgrzymki do Oziornoje. Słowa uznania i wdzięczności należą się siostrom, które jako narzędzia w rękach Boga dokonały tylu nadzwyczajnych dzieł na kazachstańskiej ziemi.

Tagi:
miłosierdzie

Radomsko: Uroczystości ku czci Miłosierdzia Bożego

2019-04-28 20:15

Marian Banasik

Jezus dzisiaj daje nam swoje dary: pokój, Rany – znaki Męki i sakrament spowiedzi świętej – mówił w homilii ks. Mariusz Frukacz, redaktor „Niedzieli”, który w Niedzielę Miłosierdzia Bożego przewodniczył uroczystościom odpustowym w kościele pw. Miłosierdzia Bożego w Radomsku.

Fot. Janusz Rosikon/Rosikon Press

W homilii wskazując na dar pokoju ks. Frukacz podkreślił, że „szczególnie naszym czasom, ale też sercom ludzkim, potrzebny jest pokój, który jest darem Jezusa Miłosiernego”. – Świat daje inny pokój, który znamy z zabiegów dyplomatycznych i kalkulacji politycznych. Natomiast Jezusowy dar pokoju płynie z krzyża – mówił ks. Frukacz

Mówiąc o miłosierdziu kapłan wskazał na to, że słowo łacińskie misericordia (miłosierdzie) oznacza dosłownie miseri - cor - dare! To znaczy: Biednemu - serce - dać! – Jezus daje mnie biednemu grzesznikowi serce. Na kartach Ewangelii odnajdujemy również Jezusa, który lituje się na widok biednych, chorych, grzeszników. Jednak to nie jest zwyczajne uczucie litości. Widok biednych, cierpiących i grzeszników porusza Jezusa do głębi, do samego dna wnętrza – podkreślił kapłan.

Redaktor „Niedzieli” wskazał na postać św. Augustyna, który bardzo mocno doświadczył daru miłosierdzia – Ten Ojciec Kościoła w swoich „Wyznaniach” spowiadając się ze swojego życia napisał: „Ale chociaż jestem tylko prochem i popiołem, pozwól mi przemówić do miłosierdzia Twego. Pozwól mi mówić, bo oto jest przede mną miłosierdzie Twoje (...) Ja zaś cały będę trwał przy Tobie. Bo samo to, że istnieję, Twoim przecież jest darem (...)Tobie cześć, Tobie chwała, Źródło miłosierdzia! (...) płonę pragnieniem Twojego pokoju. (...) Panie - zmiłuj się nade mną! Oto nie ukrywam swych ran: Tyś Lekarzem - ja chorym; Ty jesteś miłosierny - we mnie zaś wszystko woła o miłosierdzie (...) Całą moją nadzieję pokładam w niezmierzonym miłosierdziu Twoim”.

Ks. Frukacz wskazując na Rany Chrystusa mówił za św. Augustynem:„Czy nie mógł Chrystus zmartwychwstać bez żadnych blizn? Posiadał moc, aby je uleczyć nie pozostawiając blizn, raczył jednak je zachować, żeby wzmocnić chwiejących się w wierze”.

- Szczególnie daru Ran Chrystusowych doświadczył św. Tomasz apostoł. Ten Święty Apostoł dotykał ręką ran Pana Jezusa po Zmartwychwstaniu i doznał wielkiego od Niego miłosierdzia. Tak jak św. Tomasz Musimy każdego dnia dotykać Ran Chrystusowych, bo On nas dotknął swoją męką, by nas uzdrowić – mówił ks. Frukacz

- Często patrzymy na św. Tomasza apostoła jako na człowieka wątpiącego, ale spróbujmy dzisiaj spojrzeć na niego, jako na człowieka, który doświadcza miłosierdzia poprzez dotknięcie Ran Chrystusowych, To jest wielka katecheza dla nas. Nie tylko patrzmy na Rany Jezusa, ale zanurzmy w nich nasze życie – zaapelował ks. Frukacz.

- Mamy dzisiaj wraz z Tomaszem Apostołem dotknąć ran Chrystusa, źródła Miłosierdzia. „Podnieś rękę i włóż ją do mego boku”. Mamy pójść dalej w naszym życiu duchowym. Musimy nie tylko patrzeć na rany Jezusa. Mamy niejako wejść głębiej w Jego rany. Mamy głębiej przeżywać tajemnicę męki i zmartwychwstania, tajemnicę miłosierdzia – kontynuował duchowny.

Kapłan wskazał również na znaczenie sakramentu spowiedzi świętej – Nie lekceważmy w naszym życiu tego daru Jezusa – zachęcał kaznodzieja i podkreślił za teologiem Hansem Ursem von Balthasarem: „Wracający z Otchłani Jezus ukazuje się uczniom, przynosząc im wielkie odpuszczenie nieba dla grzechów świata, które dźwigał On na krzyżu i niejako z nich się spowiadał.

Jezus przekazuje swemu młodemu Kościołowi wielkanocny dar odpuszczenia grzechów. Właśnie dzięki temu darowi uczniowie najlepiej będą mogli przekonać świat o ty, że Jezus żyje”.

- Św. Jan Paweł II napisał w swoich „Notatkach osobistych”, że droga do szczęścia wiedzie przez konfesjonał. To prawda, bo grzech przygniata człowieka, a miłosierdzie podnosi – dodał ks. Frukacz.

Uroczystości zakończyły się odmówieniem litanii do Miłosierdzia Bożego, procesją z Najświętszym Sakramentem i ucałowanie relikwii św. Faustyny Kowalskiej.

„Miłosierdzie Boże, to prawda, którą jako wspólnota parafialna pragniemy żyć każdego dnia. Ludzie naszych czasów mają tak wiele zranień w swoim sercu. A jedynym lekarstwem na nasze niepokoje, zranienia, grzech jest Miłosierdzie Boże. Każdy dzień w naszej parafii to odpowiedź na dar wielkiej miłości Pana Boga” - powiedział w rozmowie z „Niedzielą” ks. dr Adam Szwedzik, proboszcz parafii pw. Miłosierdzia Bożego w Radomsku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Karmelita o symbolice szkaplerznej szaty

2019-07-16 09:38

rk / Wadowice (KAI)

Na to, że szkaplerz przypomina o chrześcijańskiej i maryjnej tożsamości wierzącego oraz pomaga mu wewnętrznie przyoblekać się w Jezusa Chrystusa – zwrócił uwagę o. dr. hab. Szczepan T. Praśkiewicz OCD, karmelita z Wadowic. Konsultor ds. kanonizacyjnych w Kurii Rzymskiej i w kurii metropolitalnej krakowskiej zachęcił, by docenić wartość daru szkaplerza karmelitańskiego i nosić go z należnym szacunkiem. Kościół obchodzi 16 lipca święto Matki Bożej z góry Karmel, znane także jako wspomnienie Matki Bożej Szkaplerznej.

B. Sztajner/Niedziela

Jak zauważył karmelita, wymowa teologiczna i duchowa oraz symbolika szkaplerznej szaty odwołuje się m.in. do Starego Testamentu, w którym ubiór był znakiem opieki Opatrzności oraz mocy udzielonej człowiekowi posłanemu przez Boga. „Specjalna szata Józefa egipskiego była symbolem miłości jego ojca do niego. Płaszcz darowany przez Jonatana Dawidowi był symbolem przyjaźni. Kiedy zaś św. Eliasz został wzięty do nieba, zrzucił swój płaszcz św. Elizeuszowi i w ten sposób duch mistrza przeszedł na ucznia” – wskazał duchowny.

Przypomniał też, że w Nowym Testamencie „nawet frędzle płaszcza Jezusa dotknięte z wiarą przez pobożną kobietę przekazują dobroczynną moc”. - Św. Paweł wielokrotnie przedstawia życie w Chrystusie jako przyoblekanie się w Niego, przyoblekanie się w ucznia Jezusa – zaznaczył zakonnik.

Zdaniem o. Praśkiewicza, habit zakonny, którego szkaplerz jest częścią, w sposób szczególny oznacza naśladowanie Jezusa i jest znakiem konsekracji, na wzór Maryi – „pierwszej i najdoskonalszej uczennicy Jezusa”.

„Jedna część szkaplerza opada na naszą pierś, okrywa nasze serce. Oznacza to, że nasze serca mają bić wespół z sercem Maryi, w rytmie bicia Jej Niepokalanego Serca; że mają one bić dla Chrystusa i dla bliźnich; że te nasze serca mają być otwarte na natchnienia Ducha Świętego, tak, jak było na nie otwartym serce Maryi z Nazaretu” – wyjaśnił karmelita bosy i zauważył, że druga część szkaplerza, opadająca na plecy, oznacza to, że ludzkie „trudy, wysiłki, cierpienia i krzyże musimy łączyć z trudami i cierpieniami Maryi, Tej, która jako Współodkupicielka szła wiernie za Chrystusem od betlejemskiej groty aż po szczyt Golgoty”.

„Tę symbolikę zachowuje także szkaplerz przystosowany do użytku osób świeckich. Są to też dwa kawałki brązowego materiału, takiego samego, z jakiego uszyty jest habit zakonny. Połączone tasiemką opadają one - jak szkaplerz zakonny - na pierś i na plecy” – wytłuamczył.

W opinii karmelity, szkaplerz „przypomina nam o naszej chrześcijańskiej i maryjnej tożsamości, przypomina nam czyimi jesteśmy dziećmi i jaką mamy w Niebie Matkę i Królową”. „Przyoblekając go, przyoblekajmy się w Chrystusa, który – jak głosi psalm – jest Królem chwały i dla którego – dzięki Maryi – otwarły się prastare podwoje, a nadto naśladujmy cnoty Jego Matki, która i dla nas, jako Brama Niebios, pragnie otworzyć niebieskie podwoje” – zachęcił.

W karmelitańskim sanktuarium „na Górce” w Wadowicach, w wielu parafiach pw. Matki Bożej Szkaplerznej i w klasztorach sióstr karmelitanek bosych dobiegły końca nowenny i tridua szkaplerzne.

Wtorkowym uroczystościom odpustowym, z nałożeniem szkaplerza, będzie u wadowickich karmelitów bosych o godz. 18.00 przewodniczył o. Franciszek Czaicki OCD, przeor klasztoru w Munster (USA). W Karmelu w Oświęcimiu, u sióstr karmelitanek bosych, uroczystą Eucharystię ku czci szkaplerznej Madonny odprawi o godz. 17.00 bp Roman Pindel.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Czerna: rozpoczęły się uroczystości odpustowe w sanktuarium Matki Bożej Szkaplerznej

2019-07-16 18:00

md / Czerna (KAI)

Mszą św. pod przewodnictwem bp. Damiana Muskusa OFM rozpoczęły się w Czernej ogólnopolskie obchody uroczystości Matki Bożej Szkaplerznej. Na polskiej Górze Karmel potrwają one do niedzieli.

polskieszlaki.pl
Karmelitański klasztor w Czernej k. Krakowa

Święto Matki Bożej z Góry Karmel zgromadziło w klasztorze ojców karmelitów tysiące pielgrzymów. W wygłoszonej do nich homilii bp Muskus wymieniał trzy konsekwencje Jezusowego testamentu z krzyża: dojrzałość chrześcijańską, wspólnotę Kościoła i naśladowanie maryjnego stylu życia.

Zwracał uwagę na to, że w „Bożym akcie adopcji”, który dokonał się na Golgocie, nie zostaliśmy dziećmi Maryi tylko po to, by szukać u Niej ciepła i akceptującej macierzyńskiej miłości. - Radością każdej matki jest dojrzewanie jej dzieci, ich dorastanie i stopniowe podejmowanie kolejnych zadań, aż do osiągnięcia samodzielności i wejścia w dorosłe życie – wyjaśniał hierarcha. Jak podkreślał, aktem dojrzałej, mądrej miłości jest umiejętność ofiarowania wolności dorosłemu dziecku. - Taka jest miłość Maryi. Nie zniewala, nie chowa pod kloszem, ale uczy odpowiedzialnego życia i podejmowania wyborów w duchu miłości – mówił.

- Nasza Matka nie oczekuje od nas, że będziemy uciekać od świata w Jej ramiona. Nie oczekuje też tego, że w Jej obronie będziemy jak chłopcy bawić się w Jej wojowników. Największą radością Matki jest nasza ludzka i chrześcijańska dojrzałość, wyrażająca się w najprostszych rzeczach, w spójności życia i modlitwy, wiary i codzienności, w konsekwentnym i wytrwałym wypełnianiu zadań, do których zostaliśmy powołani – nauczał kaznodzieja. Podkreślał, że wyrazem miłości do Maryi nie jest „toczenie wojen z rzeczywistymi lub wyimaginowanymi wrogami”, ale bycie światłem przed ludźmi.

Drugą konsekwencją testamentu z krzyża jest wspólnota Kościoła, którego Matką jest Maryja. - Nie jesteśmy samotnymi wyspami, ale rodziną, która wciąż uczy się kochać i przyjmować miłość, troszczyć się o siebie wzajemnie, akceptować to, że każdy z nas jest inny i nikogo z tego powodu nie wykluczać – wyjaśniał bp Muskus. - Zbyt często o tym zapominamy, gdy toczymy swoje wojenki, gdy z taką łatwością przychodzi nam oceniać i potępiać zagubione owce i marnotrawnych synów. Zapominamy o tym, gdy angażujemy się w spory wewnątrz wspólnoty, krytykując tych, którzy swoją wiarę wyrażają inaczej niż my, wyrokując, kto jest ważniejszy w oczach Boga, nadając etykietki postępowych bądź konserwatywnych, wiernych bądź liberalnych, i okopując się w nieprzyjaznych obozach lepiej i gorzej wierzących – ubolewał. Apelował, by patrzeć oczami Maryi na inaczej myślących, bo Ona jest Matką wszystkich, również zagubionych czy żyjących na obrzeżach Kościoła.

Trzecią konsekwencją Jezusowego testamentu z krzyża jest zaproszenie do naśladowania Matki Bożej. – Jej droga nie była triumfalnym pochodem przez życie. Maryja nie afiszowała się tym, że została wybrana przez Boga na Matkę Jego Syna. Nie patrzyła z moralną wyższością ani na tłumy, które za Nim chodziły, ani na odrzucające Go elity. Nie wykorzystywała swojej pozycji do uzyskania jakichkolwiek przywilejów – zaznaczył biskup. Zwrócił uwagę na to, że była zwyczajną kobietą, która żyła w ukryciu, w cichym posłuszeństwie Bogu. - Maryjny styl bycia jest zupełnie inny od propozycji świata. Więcej, czasem nasze ludzkie sposoby okazywania Jej miłości i przywiązania stoją w sprzeczności z tym, w jaki sposób żyła i kochała Niewiasta z Nazaretu – zaznaczył hierarcha. Podkreślał, że najdoskonalszym sposobem oddania Jej czci i naśladowania tego maryjnego stylu jest pokora i miłość w codziennych relacjach z Bogiem i drugim człowiekiem.

Biskup mówił ponadto, że szkaplerz jest nie tylko przywilejem, ale i zadaniem. - Jest przyjęciem odpowiedzialności za Kościół, zwłaszcza w czasie kryzysu i zamętu. Jest wreszcie deklaracją wierności i wytrwania przy Matce – podsumował.

Uroczystości w Czernej potrwają do niedzieli, wypełniając sanktuarium pielgrzymami z całej Polski. Pani Ewa przyjechała z Zabrza. Szkaplerz przyjęła jako studentka. – Jestem już matką i babcią, i mogę zaświadczyć, że szata Maryi chroni moją rodzinę. Bez Niej nie przetrwalibyśmy kryzysów i nieszczęść – deklaruje. Pan Zdzisław przywędrował pieszo z Krakowa, jak co roku od dwudziestu lat. – Te dni w Czernej są najważniejsze w całym roku. Tu się duchowo odnawiam – mówi.

Lipcowe obchody święta Patronki Karmelu ściągają do Czernej członków Rodziny Szkaplerznej, która ciągle się powiększa. - Co roku wpisujemy do naszej księgi szkaplerznej ok. 4 tys. osób. Do tego doliczyć należałoby wszystkich przyjętych przy innych klasztorach karmelitańskich, podczas rekolekcji czy w parafiach pw. Matki Bożej Szkaplerznej, których jest w całej Polsce ponad 70 – wylicza moderator Bractw Szkaplerznych, o. Włodzimierz Tochmański OCD. Według jego szacunków, w sumie ponad pół miliona Polaków nosi szkaplerz.

Klasztor karmelitów bosych w Czernej został ufundowany w 1629 r. przez Agnieszkę z Tęczyńskich Firlejową. Klasztorny kościół św. Eliasza konsekrowano w 1644 roku. Aż do 1805 r. klasztor był pustelnią i wierni nie mieli do niego wstępu. Po wyłączeniu kościoła spod klauzury Czerna stała się miejscem kultu Matki Boskiej Szkaplerznej. Rozpoczęły się pielgrzymki do Matki Bożej, zwłaszcza spośród mieszkańców Małopolski i Śląska. Świadectwem licznych łask, jakich doznawali, były wota, z których wykonano ozdobną sukienkę i korony.

Z klasztorem w Czernej związany był św. Rafał Kalinowski, kanonizowany przez Jana Pawła II w 1991 roku. Tutaj również żył i służył wiernym o. Alfons Mazurek. Był przeorem i ekonomem klasztoru. Zginął rozstrzelany przez hitlerowców 28 sierpnia 1944 r. w Nawojowej Górze koło Krzeszowic. Beatyfikował go, w gronie 108 męczenników, papież Jan Paweł II 13 czerwca 1999 roku. W Czernej znajduje się nowicjat zakonny, prężnie działa Dom Pielgrzyma oraz Sekretariat Rodziny Szkaplerznej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem