Reklama

U Matki Bożej Ratującej w Świętoszówce

2017-07-26 10:52

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 31/2017, str. 4-5

Monika Jaworska
Wolontariusze Hospicjum św. Kamila z ks. kapelanem i kapelą Dudoski przy kapliczce w Świętoszówce

W urokliwym zakątku w Świętoszówce, na posesji Anny i Benedykta Samolów, znajduje się kapliczka Matki Bożej Ratującej. Przyjeżdżają tutaj ludzie, by pomodlić się, odpocząć, pomyśleć...

Kapliczka powstała jako wotum dziękczynne za ocalenie rodziny Samolów i hołd dla ofiar II wojny światowej. – Kult Matki Bożej Ratującej rozszerza się. Co roku przybywa w kapliczce wotów dziękczynnych z różnych kontynentów. Ludzie dziękują Maryi za uproszone zdrowie, za pomoc w trudnych sytuacjach. Prowadzimy kronikę, w której notujemy świadectwa – tłumaczy Benedykt Samol. Jak zaznacza, historia powstania kapliczki sięga 1935 r., kiedy figura Matki Bożej z Lourdes została podarowana jego rodzicom, Luizie i Wincentemu w dniu ich ślubu. – Ojciec był leśniczym, w leśniczówce Książenice. Gdy zbliżył się front radziecki, Żydzi po wyzwoleniu obozu Auschwitz-Birkenau chronili się u moich rodziców w leśniczówce. Rodzice zdecydowali, żeby uciekać. Mama włożyła do wózka dziecięcego figurę Matki Bożej z Lourdes, a na nią – w pieluszkach – położyła mnie. Był tam też ukryty przez ojca rewolwer. W nocy otoczyła nas konnica radziecka. Mama uchwyciła mnie, mocno przycisnęła do piersi i zawołała: „Matko Boska, ratuj nas! W Twoje ręce się oddajemy!”. Nasza prośba została wysłuchana. Zostawili nas w spokoju. Nie znaleźli rewolweru, inaczej by nas zamordowali – wspomina p. Benedykt.

Miejsce dla każdego

Po wojnie rodzina Samolów przemieszczała się po Polsce, gdyż leśniczy Wincenty Samol kształcił kadrę leśniczych. W podróżach towarzyszyła im figura Maryi. – Mając w pamięci nasze ocalenie, Maryję określiliśmy Matką Bożą Ratującą. Po ślubie osiadłem z małżonką w Świętoszówce, gdzie postanowiliśmy zbudować kapliczkę ku czci Matki Bożej Ratującej. Impulsem do tego była profanacja krzyży w Warszawie. Umieściliśmy w kapliczce krzyż z 1997 r., aby go wywyższyć, i figurę Matki Bożej z Lourdes, dzięki której przeżyliśmy wojnę. Grotę wybudowaliśmy w 2003 r., a cokół – w 2008 r. Kapliczkę poświęcili 22 sierpnia 2010 r. proboszcz naszej parafii św. Bartłomieja w Grodźcu Śląskim ks. kan. Andrzej Szczepaniak, emerytowany proboszcz sanktuarium Matki Bożej w Bujakowie ks. kan. Jerzy Kempa oraz franciszkanin o. Marian Jankowski OFM – precyzuje p. Benedykt.

Kapliczka jest dostępna o każdej porze roku. – Młode pary robią tutaj sesje zdjęciowe. Przyjeżdżają księża, siadają przy kapliczce, coś notują, czasem mówią, że mają trudne kazania do przygotowania i tu przychodzi natchnienie. Od kilku lat odbywają się tutaj majowe spotkania Hospicjum św. Kamila. W maju odprawiane są nabożeństwa z udziałem parafian ze Świętoszówki i okolic. Odprawiane są tu też nabożeństwa różańcowe i inne okolicznościowe – zaznacza żona p. Benedykta – Anna. W tym roku wolontariusze Hospicjum św. Kamila z Bielska-Białej z prezes dr Anną Byrczek, w ramach obchodów ćwierćwiecza działalności, również zawitali przy kapliczce, gdzie modlitwę poprowadził kapelan hospicyjny ks. Andrzej Pacholik SDS. Po wspólnej modlitwie wolontariusze radośnie świętowali przy poczęstunku, z towarzyszeniem Regionalnego Zespołu Dudoski z GOK Jasienica.

Reklama

Dzielą się sercem z chorymi

Państwo Samolowie również są wolontariuszami Hospicjum św. Kamila. – Zapragnąłem dać moje serce innym ludziom. Jesteśmy z umierającymi cały czas, do końca, co bywa trudne. Organizowane od czasu do czasu spotkania, takie jak to przy kapliczce, pomagają nam w odradzaniu sił witalnych, by znów iść z radością do chorego. Chorzy tego potrzebują – mówi Benedykt Samol. Dzięki swojej żonie Annie, którą dowoził samochodem do chorych, zaangażował się w wolontariat w hospicjum.

Anna Samol – lekarka w hospicjum – podkreśla, że najważniejsza jest obecność przy pacjencie, gdy on tego potrzebuje. – U mnie pragnienie służby zrodziło się w młodości. Byłam wychowywana w miłości i zapragnęłam dzielić się tą miłością pomagając chorym. Młodym wolontariuszom chciałabym życzyć, aby mieli zapał do pracy – mówi p. Anna.

Samolowie często goszczą na swojej posesji pielgrzymów i osoby zainteresowane odwiedzeniem kapliczki, którym chętnie przybliżają jej historię. Benedykt Samol podkreśla, że Matka Boża Ratująca jest jedyną o takim nazwaniu w Polsce i w świecie. Państwo Samolowie zapraszają wszystkich chętnych do Świętoszówki przy ul. Słonecznej 58. – Kapliczka znajduje się w urokliwym miejscu, gdzie jest źródło, przyroda i leśny rezerwat Dolina Łańskiego Potoku. To tworzy harmonię przyrody ze sferą sacrum. Tu można się wyciszyć, pomodlić i nabrać sił do dalszych działań.

Tagi:
kapliczka

Reklama

Przy kapliczkach w Mesznej

2019-06-12 09:02

Monika Jaworska
Edycja bielsko-żywiecka 24/2019, str. 4

– Chciałem bardziej zaktywizować zwłaszcza najmłodszych parafian. Pomyślałem więc, aby obok tradycyjnych nabożeństw w kościele zorganizować majówki także przy kapliczkach naszej miejscowości – powiedział ks. Andrzej Piotrowski

Władysław Sadlok
Majówka w Mesznej

Wierni z parafii Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny w Mesznej w poszczególne soboty maja w południe spotykali się przy okolicznych kapliczkach, aby modlić się przez wstawiennictwo Matki Bożej. W przeddzień Dnia Matki spotkali się przy kapliczce nad restauracją „Chata na Groniu”. – Najpierw przy słonecznej pogodzie wychwalaliśmy Matkę Bożą w Litanii Loretańskiej. A po modlitwie rozpoczęliśmy rodzinne świętowanie przy poczęstunku – podkreślali członkowie działającego w parafii Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, które pomogło proboszczowi ks. Andrzejowi Piotrowskiemu w organizacji spotkania.

Modlitwę prowadziły dzieci wraz z kapłanem. – Po każdym wezwaniu Litanii Loretańskiej najmłodsi parafianie puszczali w górę niebieskie i białe baloniki – w kierunku sanktuarium w Szczyrku. Ta akcja miała wymiar symboliczny: dziecko wypuszczało do nieba – do Matki Bożej – swoją intencję – wyjaśnia proboszcz. Przy tej okazji podkreśla, że jest to miejsce szczególne także dla turystów, których gospodarz restauracji, pan Jacek, co roku zaprasza do udziału w wieczornych majówkach przy kapliczce, połączonych z oprawą muzyczną.

Ks. Andrzejowi leżało na sercu, aby więcej osób brało udział w majówkach. Postanowił więc zaprosić wiernych na modlitwę w terenie. – Gromadziliśmy się co sobotę w południe. Przychodziły dzieci i całe rodziny. Sobota była dobrym czasem, ponieważ nie każdy w tym dniu pracuje, a dzieci nie muszą iść wtedy do szkoły – mówi duszpasterz. – Pierwszą sobotnią majówkę odprawialiśmy na ul. Handlowej przy 100-letniej kapliczce, którą niedawno odrestaurowaliśmy. Przy niej majówki odbywały się już we wcześniejsze lata. Druga odbyła się przy centralnej kapliczce w Mesznej na ul. Agrestowej. Tam też odprawiamy Msze św. – taką sprawowaliśmy chociażby we wtorek 28 maja. A w trzecią sobotę zgromadziliśmy się przy dwóch prywatnych kapliczkach znajdujących się blisko siebie. Przy jednej rozpoczęliśmy nabożeństwo i stamtąd procesyjnie z litanią na ustach udaliśmy się do tej drugiej – wspomina ks. A. Piotrowski, wyrażając radość z licznego udziału wiernych. Dzieci nie tylko włączały się modlitwę, ale i co sobotę dekorowały poszczególne kapliczki kwiatami.

W ciągu roku przy kapliczkach w Mesznej wierni gromadzą się także na modlitwie w uroczystości lub w święta maryjne.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Boże Ciało i wianki

Kalina Wielicka
Edycja łowicka 21/2005

Boże Ciało, zwane od czasów Soboru Watykańskiego II Uroczystością Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, jest liturgicznym świętem wdzięczności za dar wiecznej obecności Jezusa na ziemi. Chrześcijanie od początków Kościoła zbierali się na łamaniu Chleba, sławiąc Boga ukrytego w ziemskim chlebie. Święto jest przedłużeniem Wielkiego Czwartku, czyli pamiątki ustanowienia Eucharystii. A z tego wynika, że uroczystość ta skryta jest w cieniu Golgoty, w misterium męki i śmierci Jezusa.

www.swietarodzina.pila.pl

Historia święta Bożego Ciała sięga XIII wieku. W klasztorze w Mont Cornillon, w pobliżu Liege we Francji, przebywała zakonnica Julianna, która wielokrotnie miała wizję koła na wzór księżyca, a na nim widoczną plamę koloru czarnego. Nie rozumiała tego, więc zwróciła się do przełożonej. Gdy ta ją wyśmiała, Julianna zaczęła się modlić i pewnego razu usłyszała głos, oznajmiający, że czarny pas na tarczy księżyca oznacza brak osobnego święta ku czci Eucharystii, które ma umocnić wiarę, osłabioną przez różne herezje.
Władze kościelne sceptycznie odnosiły się do widzeń prostej Zakonnicy. Jednak kolejne niezwykłe wydarzenie dało im wiele do myślenia. W 1263 r. w Bolsenie, niedaleko Rzymu, kapłan odprawiający Mszę św. zaczął mieć wątpliwości, czy to możliwe, aby kruchy opłatek był Ciałem Pańskim. I oto, gdy nastąpił moment przełamania Hostii, zauważył, że sączy się z niej krew i spada na białe płótno korporału na ołtarzu. Papież Urban IV nie miał już wątpliwości, że to sam Bóg domaga się święta Eucharystii i rok po tym wydarzeniu wprowadził je w Rzymie, a papież Jan XXII (1334 r.) nakazał obchodzić je w całym Kościele. Do dziś korporał z plamami krwi znajduje się we wspaniałej katedrze w Orvieto, niedaleko Bolseny. Wybudowano ją specjalnie dla tej relikwii.
W Polsce po raz pierwszy święcono Boże Ciało w 1320 r., za biskupa Nankera, który przewodził diecezji krakowskiej. Nie było jednak jeszcze tak bogatych procesji, jak dziś. Dopiero wiek XVI przyniósł rozbudowane obchody święta Bożego Ciała, zwłaszcza w Krakowie, który był wówczas stolicą. Podczas procesji krakowskich prezentowały się proporce z orłami na szkarłacie, obecne było całe otoczenie dworu, szlachta, mieszczanie oraz prosty lud z podkrakowskich wsi.
W czasie procesji Bożego Ciała urządzano widowiska obrzędowe lub ściśle teatralne, aby przybliżyć ich uczestnikom różne aspekty obecności Eucharystii w życiu. Nasiliło się to zwłaszcza pod koniec XVI wieku, kiedy przechodzenie na protestantyzm znacznie się nasiliło i potrzebna była zachęta do oddania czci Eucharystii.
W okresie rozbiorów religijnemu charakterowi procesji Bożego Ciała przydano akcentów patriotycznych. Była to wówczas jedna z nielicznych okazji do zademonstrowania zaborcom żywej wiary. W procesjach niesiono prastare emblematy i proporce z polskimi godłami, świadczące o narodowej tożsamości.
Najpiękniej jednak Boże Ciało obchodzono na polskiej wsi, gdzie dekoracją są łąki, pola i zagajniki leśne. Procesje imponowały wspaniałością strojów asyst i wielką pobożnością prostego ludu, wyrażającego na swój sposób uwielbienie dla Eucharystii. Do dziś przetrwał zwyczaj zdobienia ołtarzy zielonymi drzewami brzóz i polnymi kwiatami. Kiedyś nawet drogi wyścielano tatarakiem. Do dziś bielanki sypią też przed kroczącym z monstrancją kapłanem kolorowe płatki róż i innych kwiatów.
Boże Ciało to również dzień święcenia wianków z wonnych ziół, młodych gałązek drzew i kwiatów polnych. Wieniec w starych pojęciach Słowian był godłem cnoty, symbolem dziewictwa i plonu. Wianki z ruty i kwiatów mogły nosić na głowach tylko dziewczęta.
Na wsiach wierzono, że poświęcone wianki, powieszone na ścianie chaty, odpędzają pioruny, chronią przed gradem, powodzią i ogniem. Dymem ze spalonych wianków okadzano krowy, wyganiane po raz pierwszy na pastwisko. Zioła z wianków stosowano też jako lekarstwo na różne choroby.
Gdzieniegdzie do poświęconych wianków dodawano paski papieru, z wypisanymi słowami czterech Ewangelii. Paski te zakopywano następnie w czterech rogach pola, dla zabezpieczenia przed wszelkim złem.
Dziś Boże Ciało to jedna z niewielu już okazji, aby przyodziać najpiękniejszy strój świąteczny - strój ludowy. W Łowickiem tego dnia robi się tęczowo od łowickich pasiaków. Kto wie, czy stroje ludowe zachowałyby się do dziś, gdyby nie możliwość ich zaprezentowania podczas uroczystości kościelnych. Chwała zatem i wielkie dzięki tym duszpasterzom, którzy kładą nacisk, aby asysty procesyjne występowały w regionalnych strojach. Dzięki temu procesje Bożego Ciała są jeszcze wspanialsze, okazalsze, barwniejsze. Ukazują różnorodność bogactwa sztuki ludowej i oby tak było jak najdłużej.
W ostatni czwartek oktawy Bożego Ciała, oprócz święcenia wianków z ziół i kwiatów, szczególnym ceremoniałem w naszych świątyniach jest błogosławieństwo małych dzieci. Kościoły wypełniają się najmłodszymi, często także niemowlętami, by i na nich spłynęło błogosławieństwo Boże. Wszak sam Pan Jezus mówił: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im, do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego” (Mk 10, 13-15).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Wiara i sumienie mogą być przyczyną odmowy usługi

2019-06-26 19:52

trybunal.gov.pl, lk / Warszawa (KAI)

Trybunał Konstytucyjny orzekł dziś, że przepisy kodeksu wykroczeń przewidujące karanie za umyślną bez uzasadnionej przyczyny odmowę świadczenia usług - są niekonstytucyjne. Wniosek do TK w tej sprawie został złożony na kanwie odmowy druku plakatów LGBT przez drukarza w Łodzi.

Artur Stelmasiak

Sprawę wniósł do Trybunału Konstytucyjnego Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro. Jego wniosek odnosił się do art. 138 kodeksu wykroczeń, który stanowi, że "kto, zajmując się zawodowo świadczeniem usług, żąda i pobiera za świadczenie zapłatę wyższą od obowiązującej albo umyślnie bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny".

Złożony do TK wniosek wskazywał, że art. 138 kodeksu wykroczeń, w części karającej za odmowę świadczenia usługi - rozumiany w ten sposób, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - zbytnio ogranicza (określoną w art. 53 ust. 1 Konstytucji) wolność sumienia i religii.

Wniosek rozpatrywany przez TK odnosił się sprawy pracownika łódzkiej drukarni Adama J., który odmówił druku plakatów fundacji osób LGBT. Drukarz tłumaczył odmowę swoimi przekonaniami. Łódzki sąd w 2017 r. prawomocnie uznał go za winnego wykroczenia, ale jednocześnie odstąpił od wymierzenia mu kary.

Już po złożeniu wniosku w TK, w czerwcu 2018 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry złożoną od wyroku w sprawie drukarza. Choć SN przyznał wtedy, że nie można uznać, jako ogólnej zasady, poglądu, iż "indywidualny światopogląd i subiektywne rozumienie wyznawanej religii nie mogą stanowić uzasadnionej przyczyny odmowy świadczenia", to jednocześnie wskazał, że łódzki drukarz w tej konkretnej sprawie nie miał uzasadnionego powodu do odmówienia usługi.

"Trybunał Konstytucyjny podzielił zastrzeżenia Ordo Iuris dotyczące art. 138 KW. Ten anachroniczny przepis jest niekonstytucyjny i godzi w podstawowe wolności" - napisał na Twitterze mec. w komentarzu po wyroku TK mec. Bartosz Lewandowski z Instytutu Ordo Iuris. - Niezwłocznie w imieniu drukarza z Łodzi złożę skargę o wznowienie postępowania, w którym Adam J. został skazany - poinformował mec. Lewandowski.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem