Reklama

Biskup, który chodzi na pielgrzymki

2017-07-26 10:53

Adrianna Sierocińska
Edycja wrocławska 31/2017, str. 6

Wolniak/solidarnosc.wroc.pl
Ojciec biskup Jacek Kiciński

Na pielgrzymce odkrył swoje powołanie. Pielgrzymował jako młody chłopak, kleryk, kapłan, nie przestał, gdy został biskupem.
O pasji pielgrzymowania z ojcem biskupem Jackiem Kicińskim rozmawia Adrianna Sierocińska

ADRIANNA SIEROCIŃSKA: – Pamięta Ojciec Biskup swoją pierwszą pielgrzymkę?

BP JACEK KICIŃSKI: – Tak. Wydaje mi się, że był to rok 1985.

– Dlaczego Ojciec Biskup wybrał się wtedy na szlak?

– Jedną z motywacji było pragnienie przeżycia rekolekcji w drodze. Poza tym pielgrzymki gdańska oraz kaszubska przechodziły przez moje rodzinne strony. Wtedy gdy jako młody chłopak obserwowałem pielgrzymów, byłem zafascynowany. W moim sercu zrodziło się też pragnienie, by przejść pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. I moją pierwszą pielgrzymką była właśnie ta z Gdańska, dołączyłem do niej dziesiątego dnia i przez sześć dni pielgrzymowałem z mojego domu rodzinnego do Częstochowy. Ten pielgrzymi zapał tak się we mnie rozwinął, że później, będąc już w seminarium, zapragnąłem przejść całą pielgrzymkę gdańską i tak się stało. Przeszedłem 4 razy pielgrzymkę z Gdańska, potem także sieradzką, no a później pielgrzymowałem z Wrocławia.

– Co sprawia, że pielgrzymi zapał Ojca Biskupa nadal trwa?

– Pielgrzymka to okazja, by zdystansować się od codzienności, żeby wyłączyć telefon. Mam szansę wiele rzeczy przemyśleć i przemodlić na osobności, bo w pielgrzymce idzie chociażby grupa pokutna, gdzie można spotkać się sam na sam z Panem Bogiem. A z drugiej strony można też pobyć z ludźmi, wsłuchać się w ich sprawy i problemy, porozmawiać, wiele osób korzysta też ze spowiedzi. To taka rzeczywistość kapłańska, która zawsze mnie cieszyła i daje mi dużo satysfakcji i radości. Ale spotykając ludzi, poznając ich troski, cierpienie, choroby, dowiadując się o rozpadach rodziny, człowiek uświadamia sobie, że naprawdę ma za co dziękować.

– W ubiegłym roku po raz pierwszy pielgrzymował Ojciec jako biskup. Zwracał Ojciec uwagę pielgrzymów?

– Na początku raczej nie, byłem osobą nierozpoznawalną. Bardzo często ludzie podchodzili, zagadywali. Ale po kolejnych Mszach św., którym przewodniczyłem, rzeczywiście zaczęto mnie częściej zauważać. Była to jednak dla mnie okazja, żeby jeszcze bardziej zbliżyć się do ludzi, osobiście nie czułem żadnego dystansu, byłem po prostu pielgrzymem wśród pielgrzymów.

– Z którą grupą będzie Ojciec Biskup pielgrzymował na Jasną Górę?

– Moją grupą-matką jest akademicka 12., Wawrzyny. Zawsze z tą grupą pielgrzymowałem i mam taki zwyczaj, że właśnie w niej nocuję. Rano wyruszam z nią na pierwszy etap, później przechodzę do innych grup i w czasie pielgrzymki staram się odwiedzić każdą z nich, by podzielić się Słowem czy wygłosić konferencję.

– W jaki sposób przygotowuje się Ojciec Biskup do pielgrzymki, jeśli chodzi o kondycję fizyczną?

– Najpierw trzeba się rozchodzić, to jest bardzo ważne. Posługa biskupa wiąże się z wieloma godzinami spędzonymi w aucie czy po prostu przy ołtarzu, trzeba się więc rozruszać. Druga sprawa to dobre buty. Mam obuwie z tamtego roku, które się nie sprawdziło, bo miałem 5 bąbli, ale dwa lata temu wędrowałem w tych samych butach i pęcherzy nie było prawie wcale. Trudno więc powiedzieć, jak je dobrać. Na pewno musi być wygodne, nieco za duże, bo w czasie pielgrzymki puchną stopy. Trzeba zabrać ze sobą coś chroniącego przed deszczem, plecak, w którym znajdzie się podręczna apteczka i woda, której podczas pielgrzymki pijemy bardzo dużo!

– A co z przygotowaniami duchowymi?

– To wewnętrzne oczekiwanie na pielgrzymkę. Właściwie cały rok jest takim przygotowaniem. Warto odkładać na bok mniej istotne sprawy i koncentrować się na tym, co najważniejsze. Często spoglądam na plakat pielgrzymki, hasło, a gdy jestem w kaplicy, zastanawiam się, co powiedzieć pielgrzymom, co mnie dotyka. Myślę, że na pielgrzymce najważniejsze jest osobiste świadectwo życia.

Tagi:
wywiad

Wspieramy Polską Wieś

2019-10-09 08:38

Rozmawiał Maciej Laszczyk

Artur Stelmasiak/Niedziela
Anna Gembicka: Chcemy rozwijać szczególnie te miejscowości, które straciły lub tracą swoje funkcje społeczne i gospodarcze

Maciej Laszczyk: – Pani Minister, Janusz Wojciechowski został wybrany Komisarzem ds. rolnictwa w UE. Co to oznacza dla Polski?

Anna Gembicka: – To kolejny po zniesieniu wiz do USA sukces naszego kraju na arenie międzynarodowej. To bardzo dobra i ważna wiadomość dla Polski. Stanowisko Komisarza ds. rolnictwa to ogromna odpowiedzialność, ale i ogromne możliwości. W perspektywie lat 2021-2027 na Wspólną Politykę Rolną ma być przeznaczone 365 mld euro. To ogromna kwota. Dla porównania dochody budżetu Polski w 2019 r. mają wynieść 387,7 mld zł. Janusz Wojciechowski ma ogromne doświadczenie - był prezesem Najwyższej Izby Kontroli, wicemarszałkiem sejmu, zasiadał w Europejskim Trybunale Obrachunkowym. Z pewnością jego kandydatura przysłuży się do zrealizowania przez PiS obietnicy zrównania dopłat dla rolników.

– Rząd PiS mocno inwestuje w Polską wieś.

– Tak. Bo Polska wieś jest dla nas bardzo ważna. Bezpieczeństwo żywnościowe to fundament Polski. Każdy korzysta codziennie z owoców pracy rolnika. My robimy wszystko, aby tę ciężką pracę docenić. W końcu wieś to też ostoja tradycyjnych wartości.

– Jaki są to wartości?

– Rodzina, wiara, patriotyzm. To podstawa społeczeństwa, ale też kręgosłup moralny. Dziś te wymienione przeze mnie wartości są atakowane z różnych stron. Polska wieś w nie wierzy i stoi na ich straży.

– Jednym z obszarów wsparcia wsi są Koła Gospodyń Wiejskich. Co się wydarzyło, że stały się one tak popularne?

– W 2018 roku przyjęta została ustawa o Kołach Gospodyń Wiejskich. Nadała ona nowy impuls do rozwoju tym organizacjom. Koła Gospodyń Wiejskich liczą sobie już blisko w Polsce 150 lat, mają długą tradycję. Postanowiliśmy je uhonorować i zaproponować nowe, szyte na miarę XXI wieku, możliwości. 

– Jakie są to możliwości?

– Koła otrzymały osobowość prawną, mogą prowadzić działalność gospodarczą i są zwolnione z podatku dochodowego oraz VAT (do 200 tys. zł). Nie muszą posiadać kasy fiskalnej, a ponadto posługują się uproszczoną ewidencją przychodów i kosztów. To zmiany, które uwolniły drzemiącą w Paniach przedsiębiorczość, dały im nowy impuls do rozwoju.

– Jak pani odnajduje się realizując program wsparcia wsi?

– Sama pochodzę ze wsi, więc bardzo dobrze się odnajduję w tych tematach, są mi bardzo bliskie bo sama miałam okazję ich doświadczyć. Spotykam się z wieloma ludźmi, słucham ich historii i pomagam jak tylko umiem. Przed polską wsią wiele wyzwań, ale jestem przekonana, że teka komisarza ds. rolnictwa na pewno przyczyni się do stworzenia lepszych możliwości rozwoju dla polskich rolników. 

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Franciszek: Każdy z nas jest misją na tym świecie

2019-10-20 10:44

tłum. o. Stanisław Tasiemski (KAI) / Watykan

Każdy z nas ma misję, każdy z nas jest misją na tym świecie - podkreślił Franciszek podczas Mszy św. w watykańskiej Bazylice św. Piotra. Z okazji Światowego Dnia Misyjnego papież zachęcił: "Jesteśmy tutaj, aby świadczyć, błogosławić, pocieszać, podnosić, przekazywać piękno Jezusa. Odwagi! Idź z miłością do wszystkich, ponieważ twoje życie jest cenną misją: nie jest ciężarem, który trzeba znosić, lecz darem do zaoferowania. Odwagi, nie lękaj się: idźmy ku wszystkim!"

Grzegorz Gałązka

Publikujemy tekst papieskiej homilii.

Z czytań mszalnych chciałbym podjąć trzy słowa: rzeczownik, czasownik i zaimek. Rzeczownik to góra: mówi o niej Izajasz, wygłaszając proroctwo o górze Pańskiej, wyniesionej ponad wzgórzami, do której popłyną wszystkie narody (por. Iz 2,2). Góra powraca w Ewangelii, ponieważ Jezus po swoim zmartwychwstaniu wskazuje uczniom jako miejsce spotkania górę w Galilei, tej właśnie Galilei zamieszkałej przez wiele różnych ludów, „Galilei pogan” (por. Mt 4, 15). Krótko mówiąc, wydaje się, że góra jest miejscem, w którym Bóg lubi wyznaczać spotkanie całej ludzkości. Jest to miejsce spotkania z nami, jak ukazuje Biblia od Synaju do Karmelu, po Jezusa, który głosił Błogosławieństwa na górze, przemienił się na Górze Tabor, oddał swe życie na Golgocie i wstąpił do nieba z Góry Oliwnej. Góra, będąca miejscem wielkich spotkań Boga z człowiekiem, jest także miejscem, w którym Jezus spędzał wiele godzin na modlitwie (por. Mk 6, 46), aby zjednoczyć ziemię i Niebo, nas, Jego braci z Ojcem.

Co nam mówi góra? Że jesteśmy wezwani, by zbliżyć się do Boga i do innych ludzi: do Boga Najwyższego, w milczeniu, w modlitwie, nabierając dystansu do gadulstwa i plotek, które niszczą środowisko. Ale także do innych, których można zobaczyć z góry w innej perspektywie, perspektywie Boga, który wzywa wszystkie narody: z góry inni są postrzegani jako całość i odkrywamy, że harmonia piękna dana jest tylko przez całość. Góra przypomina nam, że bracia i siostry nie powinni być dobierani, lecz ogarnięci spojrzeniem, a przede wszystkim życiem. Góra łączy Boga i braci w jednym uścisku, w uścisku modlitwy. Góra prowadzi nas do tego, co w górze, daleko od wielu rzeczy materialnych, które przemijają. Zaprasza nas do odkrycia na nowo tego, co zasadnicze, tego co trwa: mianowicie Boga i braci. Misja zaczyna się na górze: tam odkrywamy to, co się liczy. W centrum tego miesiąca misyjnego zadajmy sobie pytanie: co jest dla mnie ważne w życiu? Jakie są szczyty, ku którym zmierzam?

Pewien czasownik towarzyszy rzeczownikowi góra: wchodzić. Izajasz zachęca nas: „Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską” (2,3). Nie urodziliśmy się, by pozostać na ziemi, zadowalać się rzeczami płaskimi, urodziliśmy się, aby osiągnąć wyżyny, żeby spotkać Boga i braci. Ale w tym celu musimy podejść w górę: trzeba opuścić horyzontalne życie, walczyć z siłą grawitacji egoizmu, dokonać wyjścia z własnego „ja”. Jednakże podejście wymaga trudu, chociaż jest to jedyny sposób, aby zobaczyć wszystko lepiej, gdy na przykład idziemy w góry i jedynie na szczycie widać najpiękniejszy widok i rozumiemy, że można go zdobyć jedynie idąc tą ścieżką, która zawsze prowadzi pod górę.

I tak jak w górach nie da się wejść, będąc obciążonymi rzeczami, podobnie i w życiu trzeba pozbyć się tego, co zbędne. To także tajemnica misji: aby wyruszyć, trzeba zostawić, aby głosić, trzeba wyrzeczeń. Wiarygodne przepowiadanie nie polega na pięknych słowach, ale na dobrym życiu: życiu służby, które potrafi wyrzec się wielu rzeczy materialnych, pomniejszających serce, czyniących obojętnymi i zamykających w sobie; życiu oderwanym od bezużyteczności, pomniejszających serce i znajdującym czas dla Boga i dla innych ludzi. Możemy zadać sobie pytanie: jak przebiega moja wspinaczka? Czy potrafię wyrzec się ciężkiego i bezużytecznego balastu doczesności, aby wyjść na górę Pana?

O ile góra przypomina nam, to co się liczy, a mianowicie Bóg i bracia, a słowo wejść - jak tam się dostać, to trzecie słowo brzmi dzisiaj jako najmocniejsze. Jest to zaimek wszyscy, który dominuje w czytaniach: „wszystkie narody”, powiedział Izajasz (2,2); „wszystkie narody”, powtórzyliśmy w psalmie responsoryjnym; Bóg pragnie „by wszyscy ludzie zostali zbawieni”, pisze Paweł (1 Tm 2,4); „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody” - domaga się Jezus w Ewangelii (Mt 28,19). Pan zawzięcie powtarza słowo wszystko. Wie, że uparcie powtarzamy „moje” i „nasze”: moje rzeczy, nasi ludzie, nasza wspólnota ... i niestrudzenie powtarza „wszyscy”. Wszyscy, ponieważ nikt nie jest wykluczony z Jego serca, z Jego zbawienia. Wszyscy, aby nasze serce wykroczyło poza ludzkie ograniczenia, poza partykularyzmy oparte na samolubstwie, które nie podobają się Bogu. Wszyscy, ponieważ każdy jest cennym skarbem, a sensem życia jest przekazywanie tego skarbu innym. Oto misja: wejść na górę i modlić się za wszystkich oraz zejść z góry, aby być darem dla wszystkich.

Wejść i zejść: zatem chrześcijanin jest zawsze w ruchu, wychodzi. Istotnie w Ewangelii Jezus nakazuje: idźcie. Codziennie mijamy wielu ludzi, ale - możemy zadać sobie pytanie - czy spotkamy się z ludźmi, których napotykamy? Czy swoim czynimy zaproszenie Jezusa, czy zajmujemy się naszymi sprawami? Wszyscy oczekują czegoś od innych, ale chrześcijanin idzie ku innym. Świadek Jezusa nigdy nie jest dłużnikiem uznania innych, ale czuje się zobowiązany do miłości wobec tych, którzy nie znają Pana. Świadek Jezusa wychodzi na spotkanie wszystkich, nie tylko swoich, w swojej małej grupce. Jezus mówi również do ciebie: „Idź, nie przegap okazji, do dawania świadectwa!”. Bracie, siostro, Pan oczekuje od ciebie świadectwa, którego nikt nie może dać zamiast ciebie. „Niech Bóg da, abyś umiał rozpoznać, jakie jest to słowo, to orędzie Jezusa, które Bóg chce powiedzieć światu poprzez twoje życie [...] aby w ten sposób twoja cenna misja nie została utracona” (adhort. ap. Gaudete et exsultate, 24 ).

Jakie polecenia daje nam Pan, by pójść do wszystkich? Jedno, bardzo proste: pozyskujcie uczniów. Ale zwróćmy uwagę: Jego uczniów, a nie naszych. Kościół dobrze przepowiada tylko wtedy, gdy żyje jako uczeń. A uczeń podąża za Mistrzem każdego dnia i dzieli się z innymi radością bycia uczniem. Nie podbijając, nakładając obowiązki, czyniąc prozelitów, ale świadcząc, stawiając się na tym samym poziomie, będąc uczniami wraz z uczniami, ofiarowując z miłością tę miłość, którą otrzymaliśmy. Oto misja: obdarzyć czystym powietrzem, wysokogórskim tych ludzi, którzy żyją zanurzeni w zanieczyszczeniu świata; przynieść na ziemię pokój, który napełnia nas radością za każdym razem, gdy spotykamy Jezusa na górze, na modlitwie; ukazanie życiem, a nawet słowami, że Bóg miłuje wszystkich i nigdy nikim się nie nudzi.

Drodzy bracia i siostry, każdy z nas ma misję, każdy z nas „jest misją na tym świecie” (por. adhort. ap. Evangelii gaudium, 273). Jesteśmy tutaj, aby świadczyć, błogosławić, pocieszać, podnosić, przekazywać piękno Jezusa. Odwagi! On tak wiele od ciebie oczekuje! Pan odczuwa pewien niepokój wobec tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że są dziećmi miłowanymi przez Ojca, braćmi, za których oddał swoje życie i dał Ducha Świętego. Czy chcesz ukoić niepokój Jezusa? Idź z miłością do wszystkich, ponieważ twoje życie jest cenną misją: nie jest ciężarem, który trzeba znosić, lecz darem do zaoferowania. Odwagi, nie lękaj się: idźmy ku wszystkim!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ks. Jarmillo: w Amazonii są kapłani, ale zamiast do lasu jadą do USA i Europy

2019-10-21 14:37

Krzysztof Bronk/vaticannews.va / Watykan (KAI)

Koncentracja synodalnej dyskusji na święceniu żonatych mężczyzn pokazuje, jak silny jest w Ameryce Łacińskiej klerykalizm. Wciąż pokutuje w nas przekonanie, że Kościół to kapłani – jak oni będą, problemy zostaną rozwiązane – uważa ks. Roberto Jarmillo z Kolumbii, przewodniczący jezuickiej Konferencji Prowincjałów Ameryki Łacińskiej. Zauważa on ponadto, że problemem jest nie tylko brak kapłanów, ale ich nierównomierne rozmieszczenie. W Amazonii są diecezje i zgromadzenia, w których jest wielu księży, ale zamiast pracować na miejscu z ludnością tubylczą, wolą posługiwać w Stanach Zjednoczonych czy Europie.

Magdalena Pijewska/Niedziela

Kolumbijski jezuita nie wyklucza możliwości dopuszczania do święceń, na drodze wyjątku, na wniosek biskupa i za zgodą Rzymu, żonatych mężczyzn. O wiele ważniejsze wydaje mu się jednak ożywienie laikatu, na którym już dziś niejednokrotnie opiera się życie lokalnych wspólnot. Nie należy sobie wyobrażać, że tam gdzie nie dociera kapłan, nie ma życia religijnego. Wręcz przeciwnie, ludzie gromadzą się co niedzielę w kaplicy, odmawiają różaniec, Kościół jest żywy – mówi ks. Jarmillo.

- Chcę to powiedzieć bardzo jasno: cała ta sprawa z viri probati nie jest rozwiązaniem problemów naszego Kościoła. Bo Kościół – mówiliśmy o tym w auli, a także w małych grupach – musi się zająć w pierwszym rzędzie formacją kapłanów, i świeckich, rolą kobiety w Kościele, wielością posług, które mogą pełnić świeccy. Musimy pracować nad poprawieniem współpracy między różnymi Kościołami lokalnymi – powiedział Radiu Watykańskiemu ks. Jarmillo. – Obok kwestii viri probati istnieje naprawdę bardzo dużo ważnych wyzwań. Dlatego warto na to zwrócić uwagę. Rozwiązanie problemów związanych z Eucharystią, która jest źródłem i szczytem życia Kościoła, to nie tylko pozyskanie nowych żonatych kapłanów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem