Reklama

Trwa rok „Profesora bez katedry”

O istocie obchodów Roku dr. Władysława Biegańskiego i jego znaczeniu dla współczesnych lekarzy z dr Beatą Zawadowicz – prezes Towarzystwa Lekarskiego Częstochowskiego – rozmawia Anna Wyszyńska

ANNA WYSZYŃSKA: – Od początku roku, który Senat RP ogłosił Rokiem dr. Biegańskiego, odbywają się uroczystości związane z osobą Doktora. Duży udział w tym ma Towarzystwo Lekarskie Częstochowskie, które założył i które nosi jego imię. Co jest istotą tych obchodów?

DR BEATA ZAWADOWICZ: – Trzeba postać wybitnego doktora uhonorować, przybliżyć i poznać nowe fakty dotyczące jego biografii. Uroczystości odbywały się w kilku aspektach – przypomnienia dr. Biegańskiego jako lekarza, filozofa, etyka, ale także obywatela Częstochowy. Zaczęło się od zaprezentowania w siedzibie Senatu wystawy biograficznej. Dr Biegański, urodzony w Grabowie n. Prosną, po studiach w Warszawie, rocznej pracy w głębi Rosji, dalszych studiach w Berlinie i Pradze w 1883 r. osiadł w Częstochowie. Temu miastu poświęcił resztę życia, z wielkim oddaniem lecząc pacjentów, pracując naukowo i działając społecznie. W jego czasach Częstochowa była peryferyjnym miastem Królestwa Kongresowego, mocno zacofanym, jeżeli chodzi o higienę, lecznictwo i stan szpitala, który Doktor objął jako 26-letni – a więc bardzo młody – człowiek. W źródłach pojawia się określenie „opłakany stan” – tak pisano o szpitalu, który zastał Biegański. W trakcie swojej pracy zmienił go, zreorganizował, przeprowadził remont, urządził w nim laboratorium i stworzył „małą klinikę”, bo tak szpital nazywano później, kiedy w oparciu o swoją pracę i prowadzone badania dr Biegański publikował artykuły naukowe w prasie medycznej. Teksty pojawiały się regularnie, co, biorąc pod uwagę, że oddalony od ośrodków klinicznych dr Biegański do wszystkiego dochodził sam – wybarwiał preparaty, badał je pod mikroskopem, analizował obserwacje, a miał przy tym wiele innych obowiązków – wydaje się wręcz nieprawdopodobne.

– W jakich specjalnościach prowadził badania dr Biegański?

– Medycyna nie była wtedy podzielona na specjalizacje w dzisiejszym sensie. W niektórych dziedzinach Biegański był prekursorem, np. w neurologii. Przede wszystkim jednak trzeba przypomnieć, że jest autorem podręcznika „Diagnostyka różniczkowa chorób wewnętrznych”, na którym wykształciły się pokolenia lekarzy. Nawiasem mówiąc, egzemplarz, który mamy w bibliotece Towarzystwa Lekarskiego w Częstochowie, jest wręcz zaczytany. Biegańskiego interesowały choroby zakaźne i również wydał ceniony podręcznik z tej dziedziny. Jest autorem znakomitych opisów chorób chirurgicznych, także w zakresie ortopedii i traumatologii. To wszystko świadczy o tym, że był to wielki umysł. A przecież zajmował się naukowo nie tylko medycyną, ale także filozofią i etyką medycyny. Napisał bardzo ważne dzieła, m.in.: „Zasady logiki ogólnej”, „Teoria logiki”, „Podręcznik logiki dla szkół średnich i samouków”, „Etyka ogólna”, którą wydano pośmiertnie pod redakcją Władysława Tatarkiewicza.

– Podczas poświęconej dr. Biegańskiemu międzynarodowej konferencji, która odbyła się w Częstochowie, prof. Jerzy Jurkiewicz, neurochirurg, nazwał dr. Biegańskiego wielkim, szlachetnym człowiekiem, obdarzonym genialnym umysłem. Połączenie tych dwóch cech dało tak ważny i wszechstronny dorobek, sprawiło, że mówi się o Biegańskim jako o współtwórcy przełomu w medycynie.

– To prawda. Był świetlaną postacią, wskazują na to jego biografia, a także „Myśli i aforyzmy o etyce lekarskiej”, które napisał podczas kuracji w Nałęczowie w 1896 r. To ponadczasowe dzieło, które odkrywa nam wnętrze Biegańskiego, jego przemyślenia na temat zawodu lekarza, zasad, którymi powinien kierować się w pracy, budowania relacji z pacjentem. Jednocześnie to dzieło ma charakter uniwersalny, jest aktualne dziś i będzie aktualne jutro. Dlatego wystąpiliśmy z inicjatywą, aby z okazji Roku Biegańskiego wydać reprint tego dzieła, na podstawie pierwszego wydania, które zachowało się w naszym Towarzystwie. Inicjatywę podjęły i rozwinęły Izby Lekarskie – reprint wydano w nakładzie 7 tys. egzemplarzy i podjęto decyzję, że „Myśli” Biegańskiego będzie otrzymywał każdy rozpoczynający pracę lekarz wraz z prawem wykonywania zawodu.

– Podczas wspomnianej konferencji wiele osób mówiło, że to genialna inicjatywa. Skąd takie zainteresowanie przemyśleniami Doktora sprzed ponad 100 lat?

– Już w pierwszym rozdziale dr Biegański pisze, że „Medycyna urodziła się z niedoli, a jej rodzicami chrzestnymi były: miłosierdzie i współczucie”. Przypomina, że Hipokrates dowodził, iż leczyć trzeba nie tylko ciało, ale i duszę chorego. Podkreśla, że nie będzie dobrym lekarzem ten, kto nie jest dobrym człowiekiem. Te i inne, syntetycznie wyrażone, zakorzenione w chrześcijańskich wartościach przemyślenia stanowią fundament etyki lekarskiej. Dziś, z uwagi na postępującą dehumanizację medycyny, ich przypominanie jest szczególnie ważne.

– W trakcie konferencji prof. Marian Zembala powiedział: „Nie narzekajmy na dehumanizację medycyny, my ją humanizujmy, wszędzie tam, gdzie jesteśmy: w szpitalach, przychodniach, klinikach”.

– To, oczywiście, bardzo trafne i ważne słowa. Podobnie jak znakomita, otwierająca naszą konferencję prezentacja prof. Zembali, zatytułowana: „Światło w medycynie. Pamięci dr. Władysława Biegańskiego”. Ale jesteśmy świadkami ogromnego postępu diagnostyki i terapii, do których coraz częściej wkraczają maszyny i urządzenia. One nie mogą przesłaniać nam pacjenta, trzeba pochylać się nad chorym. I na to trzeba zwracać uwagę zwłaszcza tych lekarzy, którzy rozpoczynają drogę zawodową. Ważne słowa na ten temat padły podczas Apelu Jasnogórskiego, na którym byli obecni uczestnicy obchodów Roku dr. Biegańskiego w Częstochowie. Abp Wacław Depo, który prowadził w tym dniu modlitwę apelową, powiedział: – Zdajemy sobie sprawę, że postęp cywilizacyjny zmienia formy terapii, leczenia, ale ponadczasowe, pomimo epoki tzw. postprawdy, powinny pozostawać zasady etyczne określające powinności lekarza. Maryjo, dziękujemy Ci za tego „jasnego” człowieka, dr. Władysława Biegańskiego, którego określano mianem „profesora bez katedry”, który już 100 lat temu pytał, dlaczego na szpitalach i klinikach nie umieszcza się napisu: „Aegrotus res sacra” – Chory sprawą świętą. Może by ten napis przypominał wszystkim, że w głębi tych gmachów istnieje nie muzeum patologii szczegółowej, ale przybytek najwyższej niedoli i współczucia dla chorych.

– Co już udało się zorganizować w Roku dr. Biegańskiego dla spopularyzowania osoby tego wielkiego lekarza?

– Trzydniowe jubileuszowe uroczystości w Częstochowie rozpoczęliśmy otwarciem wystawy w częstochowskim Ratuszu i prezentacją reprintu „Myśli i aforyzmów o etyce lekarskiej”, której dokonał Janusz Jadczyk – dyrektor Muzeum Częstochowskiego. Wieczorem uczestniczyliśmy w Apelu Jasnogórskim, który prowadził abp Depo. Następnego dnia przy grobie dr. Biegańskiego na cmentarzu Kule w Częstochowie odbyły się uroczystości z udziałem abp. Depo i władz miasta. Grób został odnowiony, obok umieszczono tablicę poświęconą pamięci Doktora. Po południu w Filharmonii Częstochowskiej rozpoczęła się wspomniana wcześniej konferencja naukowa, która obejmowała 18 wykładów. Wśród wykładowców byli m.in: prof. Marian Zembala, prof. Jerzy Woy-Wojciechowski, który wygłosił wykład inauguracyjny pt. „Pierwiastki etyczne w przysiędze Hipokratesa”, prof. Ryszard Gryglewski, prof. Janusz Skalski, ks. prof. Tadeusz Biesaga, prof. Jerzy Jurkiewicz, prof. Magdalena Durlik, prof. Romuald Krajewski, prof. Andrzej Wojnar. Moderatorami byli m.in. prof. Andrzej Kierzek i prof. Grzegorz Opala.

– Trzydniowe uroczystości to niemal festiwal Biegańskiego...

– ...festiwal, który się nie skończył. Wystawa, która w styczniu br. była prezentowana w Senacie, wędruje po Polsce i ma „zapełniony grafik” do końca roku. Wykładowcy naszej sesji reprezentowali różne ośrodki akademickie i, jak sądzę, w jakimś stopniu przeszczepią ten dorobek do swoich środowisk. Liczę, że uczynią to również goście z Mołdawii, Litwy, Białorusi i Niemiec. Uroczystości rocznicowe zorganizowały również Grabów n. Prosną, który zawsze pamięta o swoim ziomku, i Grudziądz, gdzie jest szpital noszący imię Biegańskiego. Doktor inspiruje artystów. Po konferencji zgłosiła się do mnie autorka cyklu kolaży pt. „Świetlany dr Biegański”, których inspiracją były szlachetność i dobroć Doktora. Udostępniliśmy też nasze materiały i wiedzę częstochowskiemu nauczycielowi, który przygotowuje film w celu spopularyzowania postaci dr. Biegańskiego wśród młodzieży. Pracujemy ponadto nad książką, w której zbierzemy dorobek konferencji.

– Co powiedziałby dr Biegański o uroczystościach na swoją cześć?

– Dr Biegański był człowiekiem bardzo skromnym, unikającym rozgłosu. Niczego nie robił dla sławy, kierował się dobrem pacjentów, zdobywał nową wiedzę medyczną i bezinteresownie dzielił się nią z innymi, popularyzował zasady higieny, był człowiekiem tytanicznej i świetnie zorganizowanej pracy. O Towarzystwie Lekarskim Częstochowskim, które założył w 1901 r. i którym kierował do śmierci, mówił, że jest jego ukochanym dzieckiem. Przyjmował wiele obowiązków społecznych i bardzo sumiennie się z nich wywiązywał. Kiedy miał już bogaty dorobek, zaproponowano mu pracę naukową w Warszawie i w Krakowie. Dr Biegański nie wyjechał jednak z Częstochowy. Dokonał wyboru i był w nim konsekwentny. Myślę, że Doktor cieszyłby się z tego, iż jego praca wciąż służy ludziom i inspiruje ich do działania.

2017-08-23 10:47

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Marek Jędraszewski: Krzyż nie może być poniewierany

2020-08-12 08:39

[ TEMATY ]

homilia

abp Marek Jędraszewski

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Uczestnicy 40. Jubileuszowej Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej zgromadzili się na wieczornej Mszy św. na jasnogórskim Szczycie pod przewodnictwem abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego.

Wspólnie modlili się przewodnicy grup, kapłani, siostry zakonne, bracia zakonni, klerycy, członkowie wszystkich służb odpowiedzialnych za przebieg pielgrzymki. Mszę św., która rozpoczęła się o godz. 19.00, koncelebrowali: abp Stanisław Nowak, arcybiskup senior z Częstochowy, który pochodzi z arch. krakowskiej i mimo podeszłego wieku, co roku uczestniczy w tej Mszy św.; bp Jan Zając, biskup pomocniczy arch. krakowskiej oraz ks. Jan Przybocki, koordynator 40. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej.

Słowa powitania skierował do pielgrzymów o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry. „Jestem głęboko wdzięczny za to, że po raz 40. przybywacie na Jasną Górę, że przybywacie tutaj od samego początku dziękując za św. Jana Pawła II – pierwsza pielgrzymka wyruszyła jako dziękczynienie za uratowanie Jego życia po zamachu w maju 1981 roku, i jesteście temu pielgrzymowaniu wierni. Gratuluję Wam i bardzo się cieszę, że w tak trudnym roku, tak trudnym dla pielgrzymek, zwłaszcza pieszych, jesteście tutaj. Brawo dla was! - mówił o. przeor - Wykazaliście się niezwykłą roztropnością i odpowiedzialnością, że przy tych rygorach sanitarnych potrafiliście zorganizować się w ten sposób, że jak dotychczas, jako najliczniejsza pielgrzymka, jesteście na Jasnej Górze. Jestem Wam głęboko za to wdzięczny, za Waszą determinację, miłość i świadectwo wiary”.

W homilii abp Marek Jędraszewski mówił: „Krzyż nie może być poniewierany, bo nie może być poniewierana miłość Boga do człowieka. Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem, który przyjmuje mentalność tego świata i obojętnieje na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość”.

Abp Jędraszewski: chrześcijanin nie może być obojętny na najświętsze wartości ani ich profanowanie

W homilii abp Marek Jędraszewski mówił o czterech wymiarach miłości chrześcijanina: do Boga, człowieka, Ojczyzny i Kościoła.

- Nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym apelował w homilii za św. Janem Pawłem II metropolita krakowski. Przypomniał papieskie nauczanie o wartości znaku krzyża.

Odnosząc się do ostatniej profanacji pomnika Chrystusa Zbawiciela dźwigającego krzyż na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, podkreślił, że chrześcijanina musi boleć, że krzyż jest tak bardzo znieważany.

- Krzyż nie może być poniewierany, bo nie może być poniewierana miłość Boga do człowieka. Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem i który przyjmuje mentalność tego świata, obojętnieje na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość – tłumaczył kaznodzieja.

– To nas musi boleć, bo jeżeli nie będzie, to znaczy, że zatraciliśmy w sobie jakąś najbardziej podstawową wrażliwość ludzką, że w nas coś zostało stłumione, przyjęło najbardziej przerażającą postać obojętności, która przyjmuje jakże piękne imię tolerancji – mówił abp Jędraszewski i diagnozował, że za tym kryje się uległość ducha oraz paraliżujące uczucie niemożności.

Hierarcha zwrócił uwagę, że kochać Boga, to także kochać siebie stworzonego na Boży obraz i Boże podobieństwo, „odkrywać w sobie tę szczególną godność, jaką w nas umieścił sam Pan, wywyższając nas ponad wszystkie inne istoty tego świata, kochać siebie jako kobietę, jako mężczyznę, bo takich nas stworzył Bóg”. W godności osoby ludzkiej wymiar płciowości jest niezwykle ważny, a tego nie można dowolnie zmieniać ani ośmieszać – zaakcentował. – Ten wielki dar bycia kobietą czy bycia mężczyzną trzeba kochać w sobie, co przekłada się na miłość do dzieci, będących owocem miłości ich rodziców – wyjaśniał abp Jędraszewski.

Zwrócił uwagę, że piękna i odpowiedzialna miłość do dzieci wyraża się także w trosce o ich dzieciństwo, rozwój i ochronę, „przed tymi ideologiami, które chcą pozbawić niewinności i to już w wieku przedszkolnym, które pragną je znieprawiać”. - To jest nasza troska o to, jaki będzie naród polski w kolejnych pokoleniach – podkreślił metropolita krakowski.

Abp Jędraszewski przypomniał także o trzecim wymiarze chrześcijańskiej miłości, którą jest umiłowanie Ojczyzny, nawet wtedy, kiedy ta miłość staje się trudna i bolesna. Duchowny, przywołując wydarzenia sprzed stu lat, czyli zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej, przypomniał, że „ cud, który się dokonał, dzięki Bożej interwencji za przyczyną Matki Najświętszej, to cud, za którym stała ofiarna miłość prostych, nieznanych nam w większości ludzi, ale naszych bohaterów”. – Tak było w 1939, tak było podczas Powstania Warszawskiego, przez dziesięciolecia zmagań o polską duszę, o naszą prawdę historyczną w trudnych czasach PRL-u. Tak jest także i dzisiaj, kiedy przychodzą trudne chwile, ale w tych naprawdę trudnych chwilach Polska staje się najważniejsza – tłumaczył. Ponadto zwrócił uwagę, że tożsamość Ojczyzny ocala się przez pamięć.

Metropolita krakowski stawia chrześcijanom za zadanie we współczesnym świecie przede wszystkim starania, by ocalić tożsamość chrześcijańską, „nie dać się złamać przez żadne ideologie, które chciałyby wyrwać Boga z naszych serc w imię tolerancji i samorealizacji, tworzyć zupełnie nowy świat”. Dobrego świata nie da się urządzić bez Boga, co pokazuje historia ludzkości, świat bez Boga staje się światem przemocy i rozpaczy – przekonywał.

Wskazując na chrześcijańską miłość do Chrystusowego Kościoła, zwrócił uwagę na potrzebę gotowości do podjęcia nawet heroicznej ofiary, co potwierdza chociażby nasz kult świętych męczenników a także na naszą odpowiedzialność za powołania.

W tym roku z wawelskiego wzgórza, na 6-dniowy pielgrzymi szlak liczący około 150 km wyruszyło ok. 1350 pątników. Szli w dziewięciu niezależnych prawnie kompaniach, z odrębnymi trasami i noclegami. Pielgrzymi z okolic Suchej Beskidzkiej i Bochni pokonali w ciągu 8 dni około 220 km. W pielgrzymce opiekę duchową sprawowało 27. kapłanów diecezjalnych i zakonnych.

Według szacunków, w ciągu 40. lat w pielgrzymce krakowskiej przyszło na Jasną Górę ok. 400 tys. osób.

Pielgrzymi z Krakowa wyruszyli po tzw. białym marszu w 1981r., dziękując za ocalenie życia Jana Pawła II po zamachu i prosząc za Ojczyznę. Dziś wciąż modlą się za Polskę i papieża.

CZYTAJ DALEJ

Bp Kawa: czas, abyśmy z odwagą mówili: „jestem człowiekiem wierzącym”

2020-08-12 20:54

[ TEMATY ]

wiara

chrześcijanin

franciszkanie.pl

Przyszedł czas, abyśmy z odwagą mówili: jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu – mówił bp Edward Kawa ze Lwowa podczas Mszy św. w czasie Wielkiego Odpustu Kalwaryjskiego ku czci Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Kalwarii Pacławskiej koło Przemyśla.

W homilii bp Kawa pytał, dlaczego dzisiaj, jako ludzie wierzący, „tak często jesteśmy smutni, tak często boimy się bronić swoich wartości, tak często się lękamy, aby ktoś o nas źle nie mówił?”

– Często nawet boimy się przyznać się do tego, że jesteśmy ludźmi wierzącymi. Może właśnie przyszedł czas, abyśmy z odwagą razem za Maryją mówili te słowa: Wielbi dusza moja Pana, moje życie jest uwielbieniem Pana, jestem człowiekiem wierzącym, ochrzczonym, chcę żyć według wartości, które noszę w swoim sercu, które Bóg włożył mi w serce. I chcę, aby te wartości były naprawdę wszędzie tam, gdzie ja jestem: w moim domu, w mojej ojczyźnie. I nikt i nic, żaden system, żadna ideologia, żadna propaganda medialna czy żaden inny system nie może nam tego zniszczyć – podkreślił bp Kawa.

Nawiązując do fragmentu Ewangelii o nawiedzeniu św. Elżbiety przez Maryję, kaznodzieja ocenił, że w takim stanie, w jakim była św. Elżbieta, znajduje się Kościół katolicki w Polsce i na świecie. Odniósł się w ten sposób do ostatnich wydarzeń w Warszawie, gdzie doszło do profanacji symboli religijnych i patriotycznych.

– To są rzeczy, które są niedopuszczalne, które godzą nie tylko w naszą godność chrześcijan i katolików, ale to są rzeczy, które tak naprawdę godzą w naszą tożsamość. I nie możemy milczeć. Nie możemy być pasywnymi czy obojętnymi. „Poznajcie prawdę, a prawda was wyzwoli” - jest to słowo, które dzisiaj bardzo mocno jest dla nas aktualne – podkreślił.

Lwowski biskup pomocniczy stwierdził, że w matce Jana Chrzciciela możemy odnaleźć siebie, ponieważ u każdego z nas rodzi się wiele pytań na temat obecnej sytuacji i każdy z nas odczuwa pewną samotność – i to nie tylko teraz, kiedy panują obostrzenia związane z epidemią.

– Przeżywamy teraz czas wielkiej samotności, kryzys. Czujemy się bardzo często niepotrzebni, jeśli nie jesteśmy produktywni, jeśli nasze życie nie przynosi sukcesów. Jeśli nie nadążamy za tym światem, to bardzo często jesteśmy właśnie w takim stanie jak Elżbieta. Wpatrując się w Elżbietę można dzisiaj dla siebie znaleźć bardzo dużo odpowiedzi. Ta, która całe życie uchodziła za przeklętą, stała się błogosławioną, dlatego że poczęła życie w swoim łonie, pod swoim sercem. Bóg zmienia przekleństwo w błogosławieństwo. I dzisiaj Bóg chce dokonać takiej przemiany w naszym życiu. Chce to, co dzisiaj jest dla nas największym ciężarem przekleństwem, aby stało się dla nas wielkim darem – mówił.

Zdaniem hierarchy, dzisiaj Kościół jest tak jak św. Elżbieta – ma w sobie życie, ale jest bardzo izolowany i marginalizowany.

Bp Kawa podkreślił, że tak jak do Elżbiety, tak dzisiaj Maryja „śpieszy dzisiaj, aby przybyć do nas, abyśmy nie byli samotni, abyśmy się nie czuli odrzuceni, czy zapomniani”.

Tegoroczny odpust jest przeżywany w wyjątkowych okolicznościach z kilku powodów. Pierwszym jest trwająca pandemia, z powodu której program uroczystości został mocno okrojony. Kolejny to uroczyste ogłoszenie dekretu o podniesieniu kościoła w Kalwarii Pacławskiej do godności bazyliki mniejszej. Dokona tego nuncjusz apostolski w Polsce abp Salvatore Pennacchio podczas Mszy św. 13 sierpnia o godz. 18.00.

W tym roku przypada również 400. rocznica urodzin Andrzeja Maksymiliana Fredry, fundatora Kalwarii Pacławskiej, który rozpoczął w 1665 r. budowę pierwszego kościoła oraz klasztoru i dróżek kalwaryjskich, a w 1668 r. zaprosił franciszkanów, aby opiekowali się tym miejscem i przybywającymi pielgrzymami.

Franciszkanie chcą także uczcić 100. rocznicę urodzin św. Jana Pawła II. Z tej okazji 13 sierpnia o 20.45 na placu kościelnym odbędzie się prawykonanie oratorium „Otwórzcie drzwi Chrystusowi” autorstwa Andrzeja Głowienki.

Obchody odpustu kalwaryjskiego potrwają do 15 sierpnia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję