Reklama

Przez nadzieję i wiarę

2017-08-24 10:11

Urszula Buglewicz
Edycja lubelska 35/2017, str. 3

Paweł Wysoki

Wędrując po drogach naszej archidiecezji, kopia Krzyża Trybunalskiego dotarła do parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny i św. Sebastiana w Krasieninie

Najpierw wierni wraz ze swoim proboszczem ks. Dariuszem Nowomiejskim gromadzili się na rekolekcjach ewangelizacyjnych, prowadzonych przez ekipę ks. Marcina Grzesiaka. Później przez 10 dni, mimo intensywnego czasu prac polowych, przychodzili adrować krzyż. Wśród parafian dostrzec można było członków grup formacyjnych i modlitewnych: Żywego Różańca, Bractwa Apostolstwa, Ruchu Światło-Życie oraz zespołów muzycznych. 5 sierpnia Eucharystii z obrzędem pożegnania krzyża przewodniczył abp Stanisław Budzik. – Cieszę się, że po raz pierwszy mogę sprawować Mszę św. w waszej pięknej świątyni, w tak wyjątkowym czasie, po dniach spotkania z Chrystusem, z Jego krzyżem i Ewangelią, z mocą Ducha Świętego – mówił Ksiądz Arcybiskup, zapewniając zgromadzonych, że modli się o to, by „dni Bożej łaski przyniosły piękne owoce i poprowadziły Kościół drogami zbawienia”. Witając Pasterza w ukrytej wśród zielni świątyni, która dla mieszkańców podlubelskiej miejscowości jest oazą ciszy i wytchnienia w chaosie dnia i lęku o jutro, Ksiądz Proboszcz prosił: – Pomóż nam zrozumieć istotę krzyża i pokochać każdą naszą miarę cierpienia.

Tylko krzyż

O wyjątkowym czasie projektu ewangelizacyjnego „Źródło” mówił ks. Dariusz Nowomiejski. Przywołując słowa św. Jana od Krzyża: „Nie szukaj Chrystusa bez krzyża”, podkreślał, że oddają one istotę wiary oraz misji. – Krzyż wpisany w dzieje świata pojawia się wraz z nadzieją i rozpaczą; trzyma nas przy życiu i wskazuje drogę. Dwie drewniane belki to znak naszej szansy. Krzyż staje się symptomem ludzkiej radości, kiedy prostym znakiem rąk rozpoczynamy i kończymy dzień; w końcu staje się wiecznym łącznikiem z niebem i tęsknotą za szczęściem wiecznym w chwili śmierci. Obcujemy z nim codzienne, przyzwyczajeni do jego widoku na ścianach domów, urzędów, szkół, szpitali, ale niechętnie dostrzegamy go w osobistym życiu, nie przytulamy się myślą do niego, nie tęsknimy za cierpieniem. Dopiero w chwili niepowodzenia przykładamy myśli do dwóch belek, na których zawisło nasze życie i nasze zbawienie. Czasem samotny krzyż na polu odzywa się do nas swoją ciszą, a wtedy otwieramy tęskne serce. Przypomina nam dawne chwile chrześcijańskiej godności i tożsamości, kim jesteśmy i gdzie są nasze korzenie; mówi o wielkiej miłości Boga do człowieka. Dziś kończymy nasze rozmyślania wobec krzyża, ale nie kończymy związku z nim – mówił Ksiądz Proboszcz. – Niech Twój wizerunek, Panie, który dźwigasz los człowieka, będzie drogowskazem naszego życia. Prowadź nas, jak prowadziłeś ród tej ziemi – prosił. Te słowa zabrzmiały szczególnie mocno w kontekście przywołanych męczenników II wojny światowej: parafian zamordowanych na Majdanku oraz bł. bp. Władysława Gorala, który zginął w niemieckim obozie zagłady. Dawni mieszkańcy, którzy przed laty przylgnęli do krzyża, przez swoje życie i śmierć stali się wzorem dla potomnych, jak wytrwać przy Chrystusie. – Krzyżu, prowadź nas na drugi brzeg przez nadzieję, wiarę i poświęcenie, jak niegdyś prowadziłeś naszych przodków. Krzyżu czasu podzielonego sprawiedliwie między ludzi, wskaż nam drogę i daj zaufanie w twoją moc – mówił poetycko ks. Nowomiejski.

Dom na skale

Nawiązując do przypowieści o domu budowanym na skale, abp Stanisław Budzik apelował, by chrześcijanie zachowali zgodność między słowami i czynami, między wyznawaną wiarą a życiem, by budowali gmach swojego życia na prawdziwych i trwałych wartościach. Za papieżem Benedyktem XVI przypominał, że budowanie domu na mocnym fundamencie to budowanie na Chrystusie i z Chrystusem. Wyrazem troski o budowanie na skale są misje ewangelizacyjne, które pomagają na nowo odkryć i pokochać Jezusa. Są one skierowane do tych, którzy utracili smak wiary, ale też do tych, którzy regularnie czerpią ze źródła Kościoła. – Każdemu potrzeba nowego, świeżego, pełnego mocy przepowiadania Ewangelii, by Boże słowo rosło w sercach, by w świetle wiary odnaleźć na nowo sens i radość życia z Chrystusem – mówił Ksiądz Arcybiskup. Nawiązując do towarzyszącego rekolekcjom znaku krzyża, Pasterz przypomniał, że jest on znakiem zbawienia, dowodem radykalnej miłości Boga do człowieka i wołaniem o miłość, która nie boi się ofiary, zapomina o sobie i poświęca się dla innych. Przywołując 1050. rocznicę chrztu Polski, Pasterz podkreślał, że z sakramentu chrztu płynie zobowiązanie do głoszenia Chrystusa światu również w wymiarze osobistym. – Idźcie i dajecie świadectwo o swojej wierze, o miłości która w was mieszka – apelował.

Reklama

* * *

Rekolekcje „Źródło”

Snopków
rekolekcje 24-27 sierpnia, peregrynacja krzyża 26 sierpnia – 2 września

Lublin, św. Andrzeja Boboli
rekolekcje 31 sierpnia – 3 września, peregrynacja krzyża 2-9 września

Tagi:
krzyż peregrynacja

Krzyżyk z drewna wraku „Titanica” sprzedany za 11600 euro

2019-10-21 21:14

ts / Wiltshire (KAI)

Na aukcji w Wielkiej Brytanii sprzedano krzyż, wyrzeźbiony z drewna pochodzącego z wraku legendarnego „Titanica”. Jak poinformowały media brytyjskie, prosty, 13-centymetrowy krzyżyk, sprzedano 19 października w Wiltshire w pobliżu kurortu Bath. Nabywca zapłacił za niego 10 tys. funtów (około 50 tys. zł). Dom aukcyjny oczekiwał, że będzie to cena około 12-18 tys. funtów.

F.G.O. Stuart (1843-1923)/pl.wikipedia.org

Krzyżyk wyrzeźbiono w zakładzie Samuela Smitha. Był on członkiem załogi statku SS „Minia”, który po katastrofie zbierał na swój pokład zwłoki zmarłych pasażerów. Członkowie załogi zbierali także wyrzucone przez morze przedmioty, w tym części wraku z drzewa dębowego. Z tego drzewa Smith wyrzeźbił później krzyżyk, upamiętniający ponad 1500 ofiar zatopionego „Titanica”. Do czasu aukcji znajdował się on w posiadaniu potomków byłego marynarza.

Luksusowy parowiec „Titanic”, swego czasu największy statek świata, podczas swego pierwszego rejsu z Wielkiej Brytanii do Nowego Jorku w kwietniu 1912 r. zderzył się z górą lodową i zatonął. Przedmioty z wraku odkrytego w 1985 r. osiągają wysokie ceny na aukcjach.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ekologiczna rodzina. Świat dla przyszłych pokoleń

2019-11-21 11:44

Magdalena Wojtak
Niedziela Ogólnopolska 47/2019, str. II-III

Kupujemy kilogramy żywności, która potem trafia do kosza, bezmyślnie odkręcamy kurek od kranu z bieżącą wodą i wyrzucamy tony plastiku do śmieci. Jaki świat chcemy zostawić kolejnym pokoleniom?

Konsumpcjonistyczne życie, złe nawyki i brak dalekosiężnego myślenia już dają się we znaki. Z powodu smogu rocznie umiera ok. 40 tys. Polaków. Nawet nienarodzone dzieci nie mogą czuć się bezpiecznie w łonach swoich matek, które wdychają dwutlenek węgla oraz szkodliwe związki chemiczne znajdujące się w spalinach samochodowych i dymie powstałym w wyniku palenia w tzw. kopciuchach.

Tadeusz Smykiewicz

Ziemia, nasz wspólny dom, o którym przypomina papież Franciszek, staje się wysypiskiem śmieci. Łatwo jest kupić produkty zapakowane w plastik, jednak znacznie trudniej wyobrazić sobie, że tworzywo to rozłoży się dopiero za kilkaset lat... „Jaki świat chcecie zostawić tym, którzy przyjdą po Was?” – pyta papież Franciszek w encyklice „Laudato Si’” oraz apeluje o usłyszenie krzyku Ziemi i głosu ubogich. Ojciec Święty podkreśla, że „świadomość powagi kryzysu kulturowego i ekologicznego musi przełożyć się na nowe nawyki", a podjęcie obowiązku troski o środowisko możliwe jest przez codzienne małe działania.

Zmiana przyzwyczajeń i myślenie o degradacji środowiska, którego konsekwencje mogą być odczuwalne w ciągu kilkudziesięciu lat, to obowiązek każdego z nas. Jesteśmy przecież częścią Ziemi, należącej do naszego Stwórcy. Ekologiczny styl życia w rodzinie jest możliwy. Okazuje się, że jest nie tylko prosty, ale i tani.

Oszczędności dla portfela

Iza Nowakowska jest mamą dwójki dzieci. Ma 3,5-letnią córkę i rocznego syna. – Gdy założyłam rodzinę, nie przywiązywałam wagi do tego, z jakiego tworzywa wykonane są produkty, które kupowałam. Wydawało mi się, że skoro nie wyrzucam śmieci do lasu i oszczędzam wodę przy myciu zębów, czego uczono nas w szkole podstawowej, oznacza to, że wszystko jest w porządku – opowiada rozmówczyni, która kilka miesięcy temu na jednym ze społecznościowych portali założyła internetowego bloga „Rok dla Ziemi”. Iza postanowiła, że przez 365 dni będzie publikować posty przedstawiające proste ekologiczne rozwiązania, które w swoim domu może zastosować każdy z nas. – Zaczęło się od tego, że ilość gromadzonych śmieci przerażała mnie. Przy dwójce małych dzieci ich wynoszenie z pierwszego piętra stało się uciążliwe – opowiada Iza. Dostrzegła, że najwięcej było plastikowych butelek po wodzie mineralnej. Razem z mężem i dziećmi postanowili pić wodę z kranu, która w większości miast jest zdatna do picia. Jej jakość, także podczas transportu rurami, jest monitorowana przez miejskie wodociągi. Niektórzy twierdzą, że picie wody z kranu powoduje powstanie kamieni w nerkach. Jednak naukowcy zaprzeczają temu, podkreślając, że kamica nerkowa nie ma związku z twardością spożywanej wody, a jej przyczyną jest przede wszystkim zła dieta.

Picie wody z kranu wiąże się nie tylko z redukcją nadmiernej ilości plastiku, ale także z oszczędnością pieniędzy. W skali roku można zaoszczędzić nawet kilkaset złotych. – Jest wygodniej i taniej, nie produkujemy kilkudziesięciu plastikowych butelek w ciągu tygodnia – mówi Iza Nowakowska. Na fitness czy na spacer można zabrać ze sobą metalowy bidon, który za każdym razem umożliwia nam zaopatrzenie się w wodę.

Ekologia przez edukację

Autorka bloga „Rok dla Ziemi” zachęca do „ekozmiany” swojego stylu życia od małych kroków. – Warto zacząć od zabierania ze sobą na zakupy materiałowych toreb wielorazowego użytku. Sprawdzają się też uszyte z firanek siatki na warzywa – zaznacza Iza. Poleca również pozbycie się folii spożywczej i aluminiowej i radzi w jej miejsce do pakowania kanapek czy resztek żywności wykonać własnoręcznie tzw. woskowijki. W każdym domu znajdzie się jakiś materiał bawełniany, który można pokryć woskiem pszczelim. Samodzielnie zrobiona woskowijka plastycznie dopasowuje się do naczynia, które chcemy przykryć. Pozwala na przechowywanie np. ryżu czy makaronu.

Dla najmłodszych najlepszym sposobem na poznanie ekologicznego stylu życia jest dobry przykład rodziców. – Nasza córka uwielbia książki, również te poświęcone ekologii. Dokładnie wie, że w naszym domu prowadzona jest segregacja śmieci, i do którego pojemnika powinna je wyrzucić. Uczymy ją, aby nie marnować jedzenia i wody. Przekładamy prysznic nad codzienne kąpiele w wannie – wylicza Iza Nowakowska, która przekonała się do używania naturalnych kosmetyków własnej produkcji czy zakładania dzieciom wielorazowych pieluszek zamiast pampersów, które składają się głównie z tworzywa pełnego plastiku, folii i celulozy. Iza zaangażowała się również w sąsiedzką kooperatywę. Wspólnie z innymi mieszkańcami dwóch dzielnic stolicy zamawiają przez internet zakupy u różnych producentów, w tym kilku rolników, którzy dostarczają im towar zapakowany w ekologiczne tworzywo.

Pani bez siatek

Agnieszka Kuczma, jedna z inicjatorek powstania społecznego Ogrodu Modraszka na warszawskim Słodowcu, nie wyobraża sobie życia bez dbania o czyste środowisko. Na skwerze zieleni między blokami mieszkańcy uprawiają grządki, gdzie rosną ich warzywa. Nie brakuje tutaj też kompostownika i ekologicznych mebli ogrodowych, wykonanych z używanych palet. – Każdą zmianę w trosce o naszą ziemię trzeba zacząć od siebie – podkreśla Agnieszka, żona, mama dwóch synów, która razem ze swoją rodziną również pije wodę z kranu, a na zakupy zabiera ze sobą torby wielokrotnego użytku. – Na bazarku jedna z ekspedientek śmieje się, że jestem „panią bez siatek” – opowiada rozmówczyni i wskazuje, że warto wcześniej zaplanować zakupy i kupować tyle, ile rzeczywiście jesteśmy w stanie zjeść. Wówczas nie będziemy marnotrawić żywności. – Gdy zostaje nam np. nadmiar chleba, warto zrobić z czerstwego pieczywa grzanki – radzi Agnieszka. Z mężem zamieszkała blisko metra po to, żeby na co dzień nie używać samochodu.

Energooszczędne sprzęty i ekoogniska

Siedmioosobowa rodzina Królaków również wybiera alternatywne środki komunikacji, mimo że ich auto spala głównie mieszaninę gazów propan-butan (LPG – przyp. red.) i nie wytwarza trujących związków. – Jeździmy rowerami, na hulajnogach, rolkach, deskorolkach. Traktujemy te środki lokomocji nie jako rozrywkę i sport, ale środki umożliwiające przemieszczanie się do pracy, szkoły, sklepu czy lasu. Poruszamy się też dużo pieszo, robimy ok. 20 tys. kroków dziennie – mówią Monika i Marcin Królakowie. Ich dzieci – 11-letni Jonasz, 10-letnia Lidka, Janek, który ma 7,5 roku, prawie 5-letni Patryk i 2-letnia Sara – uczone są ekologicznego trybu życia na każdym kroku. – Używamy toreb z tkaniny pozwalającej na wielokrotny jej użytek, segregujemy śmieci i wrzucamy do odpowiednich pojemników, używamy filtrów na kran, oddajemy do utylizacji baterie, akumulatory, sprzęt elektroniczny. Kupujemy używaną odzież, bez zbędnych papierowych czy plastikowych opakowań, którą później oddajemy innym. Podobnie jest ze sprzętami AGD. Wymieniamy się nimi i staramy się nie wyrzucać zbędnych sprzętów, tylko przekazywać dalej. Młodsze dzieci noszą często odzież, w tym buty, po starszych pociechach, bawią się zabawkami po starszakach, a ubrania i zabawki, których nie używamy, oddajemy do PCK – opowiada małżeństwo Królaków.

Monika i Marcin podkreślają, że posiadanie wielodzietnej rodziny nie utrudnia wprowadzania ekologicznych rozwiązań. Królakowie prowadzą również racjonalną gospodarkę żywności, a w domu posiadają energooszczędne sprzęty. – Staramy się zużywać jak najmniej energii. Rodzina i znajomi nie dowierzają, że tak mało płacimy za energię elektryczną – śmieją się małżonkowie. Oszczędzają także energię cieplną, w nocy – nawet w mrozy – zakręcają grzejniki. Starają się także nie drukować i nie posługiwać dokumentami w formie papierowej, chyba że jest to konieczne.

– Robimy także czasem ekoogniska, tzn. spalamy chrust, ale nie wrzucamy do ognia różnych przedmiotów oraz nie ścinamy specjalnie drzew, aby rozpalić ognisko. Wykorzystujemy to, co zostało w ramach pielęgnacji krzewów i drzew. Zdarza się, że w piecu rozpalamy, suchymi liśćmi, szyszkami, igłami drzewnymi zamiast stałymi czy płynnymi ropopochodnymi chemicznymi substancjami – wylicza Marcin i dodaje, że jego rodzina używa ekologicznych zbiorników na ścieki, a z odpadów organicznych robi kompostowniki. – Wykonujemy także prace artystyczne z dziećmi i zabawki z surowców wtórnych – mówią małżonkowie i zachęcają innych do wprowadzania w swoich domach podobnych, ekologicznych rozwiązań.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cecyliada w Lupikowie

2019-11-22 22:16

Agata Pieszko

Dziś w Katolickim Przedszkolu i Żłobku „Lupikowo” we wspomnienie św. Cecylii odbył się trzeci Przegląd Piosenki Religijnej „Cecyliada 2019”. Patronka muzyki kościelnej na pewno uśmiechała się z nieba, i przygrywała radośnie, widząc rozśpiewane i roztańczone „Lupiki”!

Archiwum prywatne

– Pomysł zrodził się już pięć lat temu, kiedy to pierwsze występy odbywały się w Przedszkolu „Lupikowo”. Wtedy brały w nich udział wszystkie „Lupiki” ( grupy z naszego przedszkola). Dzisiaj, widząc owoce spotkań także z innymi przedszkolami, wierzymy, że to Duch Święty podpowiedział nam myśl, abyśmy wspólnie wychwalali Boga i integrowali się z naszymi małymi braćmi i siostrami – mówi Pani Małgorzata – jedna z organizatorek wydarzenia.

Uczestnicy tegorocznej „Cecyliady” spotkali się w Kościele pw. Trójcy Świętej, gdzie proboszcz parafii, ks. Andrzej Szyc, wraz z pozostałymi duszpasterzami, powitał wszystkich z otwartymi ramionami. Wszyscy czekali z niecierpliwością, aż głosy najmłodszych zaczną uwielbiać patronkę dzisiejszego dnia.

– To trochę tak, jakbyśmy czekali na św. Mikołaja i kiedy nadchodzi dzień, w którym odbywa się Przegląd Piosenki Religijnej, rozpakowywali nasze prezenty, które otrzymujemy od innych: poświęcony czas, radość, wdzięczność, nasze talenty, spotkania ze wspaniałymi ludźmi, możliwości poznawania się – dodaje Pani Małgosia.

Zwieńczeniem wielotygodniowej pracy były dyplomy, książki, małe różańce misyjne, medale z numerem 1, ale przede wszystkim uśmiechy małych „Lupików”, które świetnie się bawiły, śpiewając i tańcząc na chwałę św. Cecylii. Po części oficjalnej radość nie ustawała, ponieważ przedłużył ją wspólny poczęstunek.

– Stajemy się wspólnotą, którą łączy miłość do Pana Boga i oddawanie Jemu chwały! Uwielbiam słuchać i obserwować te dzieci, które w swojej prostocie i szczerości, najlepiej jak potrafią, oddają chwałę i cześć Najwyższemu! „Nie tylko w niedziele, nie tylko w Kościele”- jak możemy usłyszeć w znanej dzieciom piosence z repertuary "Małego TGD", ale tak po prostu, na co dzień: w przedszkolu, w pracy. I właśnie za to Bogu niech będą dźwięki! – podsumowuje Pani Małgorzata.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem