Reklama

78. rocznica sowieckiej agresji na Polskę

Nóż w plecy

2017-09-27 10:54

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 40/2017, str. 2

Joanna Ferens
Dyrektor Zespołu Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących Stanisław Sitarz

Religijno-patriotyczne uroczystości upamiętniające 78. rocznicę sowieckiej agresji na Polskę odbyły się w Biłgoraju tradycyjnie przy Krzyżu Katyńskim, znajdującym się na cmentarzu przy ul. Lubelskiej

Wydarzenie zostało zorganizowane 18 września przez Starostwo Powiatowe w Biłgoraju oraz Zespół Szkół Budowalnych i Ogólnokształcących. Przybyli przedstawiciele władz samorządowych, kombatanci i przedstawiciele środowisk kombatanckich, nauczyciele oraz dzieci i młodzież z biłgorajskich szkół.

Wszystkich zebranych przywitał Stanisław Sitarz, dyrektor Zespołu Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących im. Józefa Dechnika w Biłgoraju, mówiąc m.in.: – Wrzesień to miesiąc szczególny dla Polski, dla naszej pamięci historycznej i tożsamości narodowej. To miesiąc rocznic, niezwykle dramatycznych wydarzeń w naszym kraju. 1 września 1939 r. armia Niemiec hitlerowskich napadła na naszą Ojczyznę i w ten sposób rozpoczęła się II wojna światowa. W wielu miejscach trwały zaciekłe walki, a obrońcy naszej Ojczyzny wsławili się wyjątkową odwagą i determinacją. 17 września 1939 r. nadszedł kolejny cios, Armia Czerwona na rozkaz Stalina przekroczyła granice Polski. Znaleźliśmy się w kleszczach dwóch totalitarnych mocarstw. Dziś chcemy uczcić pamięć tamtych dni i tamtych bohaterów.

Dbając o prawdę

Uroczystość rozpoczęła się od Eucharystii, którą w intencji poległych za Ojczyznę sprawował proboszcz parafii pw. św. Jana Pawła II w Biłgoraju ks. prał. Józef Flis. W okolicznościowej homilii apelował, iż należy wyciągać wnioski z historii i zrobić wszystko, aby ten dramat już nigdy się nie powtórzył. – W liturgii Kościoła wspominamy patrona Polski, św. Stanisława Kostkę, którego życie, choć krótkie, było niezwykle bogate i owocne. Mając za sobą tego świętego, gromadzimy się – jak każdego roku – na miejscu szczególnym przy Krzyżu Katyńskim, aby modlić się za naszą Ojczyznę, by modlić się za tych, którzy w czasie II wojny światowej złożyli swe życie jako daninę za wolność Polski. Oni najpierw dzielnie stawili czoła okupantowi z zachodu, który 1 września 1939 r. przekroczył granice Polski, a później 17 września 1939 r. najeźdźcy ze wschodu. Nasi przodkowie walczyli z Niemcami i Sowietami. Byli mordowani tylko dlatego, że byli Polakami, nie chcieli oddać Polski w obce ręce, a ich życiu przyświecała idea zawarta w haśle Bóg – Honor – Ojczyzna. My wiemy, że atak hitlerowskich Niemiec i sowieckiej Rosji to wynik realizacji tajnego porozumienia do paktu Ribbentrop-Mołotow. Dziś na nas spoczywa obowiązek pamięci o naszych przodkach, obowiązek uczczenia ich bohaterstwa i poświęcenia, obowiązek modlitwy i dbania o rozwój i pomyślność Polski, obowiązek dbania o prawdę – podkreślił kaznodzieja.

Reklama

Pamięć i przebaczenie

Ze specjalnym, okolicznościowym przemówieniem wystąpił starosta biłgorajski Kazimierz Paterak, który mówił o przebaczeniu i pamięci, obowiązkach Polaków i potrzebie pielęgnowania historii i tożsamości oraz o patriotycznym wychowaniu młodzieży. – Uczestnicząc w dzisiejszych uroczystościach, spełniamy obywatelski i patriotyczny obowiązek w stosunku do tych, którzy oddali swoje życie i zostali zamordowani tylko dlatego, że byli Polakami. Dlatego tym osobom należy się pamięć, szacunek i hołd, co dzisiaj czynimy. Wspominamy te tragiczne wydarzenia z naszej historii nie po to, aby wzbudzać nienawiść, ale po to, abyśmy wyciągali z nich wnioski na przyszłość i umieli przebaczyć oprawcom. Nie możemy żyć w nienawiści, zobowiązuje nas do tego nasza wiara, mimo to nie wolno nam o tym wszystkim zapomnieć, tylko trzeba wyciągać wnioski na przyszłość. Co zatem dziś możemy zrobić dla naszej Ojczyzny, aby uniknąć tragedii podobnej tej z 1939 r.? Przede wszystkim możemy dla naszej Polski ofiarnie i odpowiedzialnie pracować, zaś młodzież może się mądrze i odpowiedzialnie uczyć oraz rozwijać swoje talenty i umiejętności – wskazał K. Paterak.

Następnie młodzież z Zespołu Szkół Budowlanych i Ogólnokształcących wystąpiła z krótkim programem artystycznym, przybliżając dramatyczne wydarzenia z Katynia, Smoleńska czy Miednoje, kiedy to Sowieci na rozkaz Stalina wymordowali strzałem w tył głowy polskich oficerów i kwiat polskiej inteligencji.

Na zakończenie uroczystości przedstawiciele władz i poszczególnych organizacji złożyli wiązanki kwiatów i zapalili znicze pod krzyżem. O honorową asystę zadbali harcerze z Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących oraz z Miejskiego Zespołu Szkół w Biłgoraju.

Tagi:
rocznica II wojna światowa

Wyzwolenie z hitlerowskiej niewoli

2019-04-30 09:16

Agnieszka Iwaszek
Edycja rzeszowska 18/2019, str. 6

Zbiory prywatne Małgorzaty Szymańskiej
Aleksander Szymański (od lewej), Norymberga 1945 r.

W czasie II wojny światowej na terenie hitlerowskich Niemiec, w wyniku bezwzględnej polityki ludnościowej i okupacyjnych aktów represji, zostało uwięzionych ponad 3,6 mln obywateli polskich, czyli niemalże 10 procent ogółu mieszkańców przedwojennej Drugiej Rzeczypospolitej. Byli to jeńcy wojenni w stalagach i oflagach, robotnicy przymusowi w wielkich koncernach czy bauerskich gospodarstwach oraz więźniowie zamknięci w lagrach od Morza Północnego po austriackie Alpy. Wedle badań statystycznych prawie 2 mln Polaków przebywało na terenie Rzeszy w chwili jej ostatecznego upadku. Stali się oni uczestnikami i świadkami procesu dziejowego, który historiografia niemiecka nazwała mianem: die Stunde Null – w polskim tłumaczeniu: „godzina zero”.

„Ecce Homo” najpodlejszego z wieków

Wśród wyzwolonych z niemieckiej niewoli najmniejszą grupę, choć najbardziej ciemiężoną, stanowili więźniowie obozów koncentracyjnych, o których jeden z nich – Wacław Nowicki – w swoich wspomnieniach z Buchenwaldu napisał: „oto człowiek najpodlejszego z wieków”, sugestywnie określając cierpienie i męczeństwo ofiar oraz nieograniczone zło katów – ludzi, którzy ludziom zgotowali ten los, by przytoczyć w tym miejscu słowa Zofii Nałkowskiej. Jeśli można stosować gradację cierpienia w odniesieniu do gehenny kacetowców, to bez wątpienia przeżywali oni najgorsze chwile przed samym momentem wyzwolenia, w ucieczce od wolności, jak eufemistycznie nazywa się okrutne, wyczerpujące dla w pół żywych istot ludzkich, wielokilometrowe marszruty pod esesmańską eskortą – marsze śmierci – podczas których wielu zginęło z głodu, pragnienia, umęczenia na chwile przed wolnością. Byli bowiem żywymi dowodami zbrodni, niepojętego ludobójstwa i upadku ludzkości, których niemieccy zbrodniarze chcieli definitywnie zniszczyć i ukryć przed światem.

Godziny radości, godziny wolności...

W takiej istnej drodze krzyżowej podążała m.in. pochodząca z Rzeszowa Stanisława Imiołek z domu Chlebicka, która przeszedłszy i przeżywszy tę Golgotę Zachodu, do dziś nie może ukoić emocji i powstrzymać łez, gdy wspomina, jak na własnych barkach dźwigała swą mamę w marszu z Ravensbrück, by przeżyć, uchronić od śmiercionośnej esesmańskiej kuli i dotrzeć do celu. Im się udało, jak tysiącom innych więźniów, którzy wbrew wszelkiej nadziei odzyskali wolność czy to podczas marszów śmierci, czy na terenie obozów, gdzie przebywali. Ten moment wyzwolenia niektórzy akcentują szczególnie mocno, jak zmarły przed rokiem mjr Aleksander Szymański, który z ponaddwuletniego okresu uwięzienia w Auschwitz i Mauthausen-Gusen opowiadał i zapisał owe niezapomniane chwile radości: 5 maja 1945 r. – „godzina 5 po południu – fantastyczny zbiór piątek tak szczęśliwych dla tysięcy ostatnich więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych w Górnej Austrii nad pięknym modrym Dunajem. [...] Nagle ponad plac apelowy wzbiła się potężna pieśń – «Jeszcze Polska nie zginęła»! Za przykładem ponad sześciu tysięcy Polaków zdejmują czapki i inni, stają na baczność. Jak spod ziemi zaczynają łopotać biało-czerwone sztandary. Zawieszono je tam, gdzie do niedawna ponosili śmierć przez powieszenie nasi Koledzy – na masztach obozowych latarni, na szczytach baraków. Zrywają się hymny i innych narodów i krajów, głosząc radość z powrotu do wolnego życia”.

We wspomnieniach wyzwolonych więźniów pierwsze godziny wolności przyjmowały obraz obustronnej niewiary wyzwolonych i wyzwalających ich żołnierzy, szoku, płaczu, przyglądania się sobie... Jedni płakali, drudzy konali, trzeci dawali dowody życia – mową, ruchem, gestem, ale przekroczyli jednocześnie kres swojej świadomości; jeszcze inni wymierzali sprawiedliwość na błąkających się po obozie kapo i blokowych. Na wielu więźniach, także na Pani Stasi, wrażenie, pełne wzruszenia, wywołała Msza św. odprawiona w pierwszych dniach maja 1945 r. w koszarach obozowych w Lubece pod przewodnictwem biskupa polowego WP Józefa Gawliny, podczas której rzesze wyzwolonych więźniów przyjęły Komunię św. w postaci łamanego chleba, po której w hołdzie dziękczynienia mogli wreszcie wolni zaśpiewać: „Boże, coś Polskę...”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Vincent Lambert - zwycięstwo życia czy tylko odłożenie wyroku?

2019-05-21 13:44

vaticannews / Paryż (KAI)

Paryski sąd apelacyjny stanął po stronie życia i nakazał lekarzom wznowić odżywianie i nawadnianie Vincenta Lamberta. Nie oznacza to jednak końca batalii o jego życie ani nie zmienia oceny postępowania lekarzy, którzy podjęli decyzję o zagłodzeniu go na śmierć. Rodzice mężczyzny podkreślają, że priorytetową sprawą jest teraz przeniesienie syna do placówki specjalizującej się w tego typu przypadkach, na co wcześniej im nie pozwolono.

Decyzja sądu zapadła po co najmniej 13 godzinach od momentu, gdy lekarze zaprzestali podawania pożywienia i wody 42-letniemu mężczyźnie. Od 2008 r., po wypadku na motorze, jest on sparaliżowany i żyje w stanie minimalnej świadomości lub, jak mówią inni, w stanie wegetatywnym. Postanowienie ogłoszono w czasie manifestacji w obronie życia, która wczoraj wieczorem przeszła głównymi ulicami Paryża pod Pałac Elizejski domagając się „ułaskawienia” Lamberta od wyroku śmierci. Prezydent Macron stwierdził w specjalnym komunikacie, że „decyzja w sprawie zawieszenia tej decyzji nie leży w jego gestii”. Wskazał też, że lekarze zaaplikowali obowiązujące prawo o niestosowaniu uporczywej terapii. Jednak w przypadku Lamberta nie jest to prawdą, ponieważ podawania choremu pożywienia i płynów nie można uznać za taką terapię, a poza tym mężczyzna nie jest wspomagany żadnymi maszynami. Uczestnicy marszu nieśli ze sobą transparent z napisem: „Wartość cywilizacji mierzy się szacunkiem względem najsłabszych”. Donośnie domagano się także „życia dla Lamberta”, zachęcając do modlitwy w jego intencji. Adwokat rodziców mężczyzny, którzy od sześciu lat prowadzą batalię o jego życie, decyzję sądu nazwał „wielkim zwycięstwem”.

Warto jednak pamiętać, że wyrok paryskiego sądu nie jest ostateczny. Wskazuje on jedynie, że mężczyzna ma być nadal karmiony, o co wystąpił oenzetowski komitet Praw Osób Niepełnosprawnych. Nie wyklucza jednak dalszych postanowień w tej sprawie. Jednocześnie na światło dzienne wyszły bulwersujące fakty. Rodziców Lamberta o wszczęciu procedury eutanazyjnej poinformowano mailem. Nie pozwolono im też pożegnać się z synem. Jego brat wyznał, że dzień wcześniej nie wpuszczono go do Vincenta, ponieważ zapomniał dowodu osobistego. W szpitalu w Reims wobec gości zastosowano więzienne procedury i wpuszczano ich do pacjenta jedynie po sprawdzeniu dokumentu tożsamości, nawet jeśli były to osoby znane personelowi.

Dziennik Le Monde ujawnia zarazem, że wielu lekarzy szpitala, w którym hospitalizowany jest mężczyzna, otwarcie nie zgadza się z decyzją doktora Vincenta Sancheza, który jako lekarz prowadzący zdecydował o zakończeniu „terapii” Lamberta. Odwołali się do jego sumienia i przypomnieli, iż dostarczanie pacjentowi pożywienia i płynów nie może być utożsamiane z terapią. Niektórzy pracownicy medyczni szpitala w Reims celowo wzięli w tym tygodniu urlop, by nie być bezpośrednio zaangażowani w zabijanie Lamberta.

W obronie mężczyzny zdecydowanie głos zabrał również arcybiskup Paryża, który zanim został kapłanem przez 21 lat wykonywał zawód lekarza. Abp Michele Aupetit zauważył, że próba zabicia Vincenta Lamberta jest emblematyczna dla społeczeństwa, w którym żyjemy. Wskazał, że to dziś decyduje się przyszłość cywilizacji, w jakiej przyjdzie nam żyć. „Albo uznamy ludzi za funkcjonalne roboty, które można wyrzucić na złom, gdy są już bezużyteczne, albo uznamy, że istota człowieczeństwa bazuje nie na «użyteczności życia», ale na jakości relacji międzyludzkich, w których przejawia się miłość”. Hierarcha przypomniał, że stoimy właśnie przed decydującym wyborem między cywilizacją odrzucenia a cywilizacją miłości. Abp Aupetit wskazał zarazem, że nie warto podążać za eutanazyjnym „postępem” Belgii czy Holandii, gdzie sumienia ludzkie są już totalnie uśpione, a dla rodziców czymś normalnym staje się rozmawianie o eutanazji dzieci. Przypomniał też, że Vincent Lambert nie znajduje się też w fazie terminalnej, nie jest w śpiączce, tylko w stanie minimalnej świadomości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dziękuję Ci, Mamo!

2019-05-21 21:51

Agnieszka Chadzińska

Matka. Słowo, które dla każdego człowieka ma bardzo osobiste znaczenie. Łączy się z pierwotną więzią i przytuleniem. Zdarza się, że niesie z sobą ukrytą ranę czy tęsknotę. Jednak najczęściej daje ogromne powody do radości i wdzięczności za życie. Okazji ku wyrażaniu tychże jest wiele, a dniem, w którym najsilniej jednoczymy się w modlitwie za nie, jest Dzień Matki.

swambo / Foter / Creative Commons Attribution-ShareAlike 2.0 Generic (CC BY-SA 2.0)

Wzruszająca Msza św. w intencji Matek miała miejsce w parafii Makowiska pw. św. Józefa Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, a sprawowana była 19 maja br. przez ks. Stanisława Rospondka w asyście ks. Szymona Stępniaka, prefekta Niższego Seminarium Duchownego w Częstochowie i w obecności proboszcza parafii – głównego organizatora uroczystości – ks. Andrzeja Chrzanowskiego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem