Reklama

Niedziela Podlaska

Cmentarz katolicki w Narwi „Za miastem” (1800-90)

Uroczystość Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny przypominają nam o przemijalności naszego życia oraz wzywają do odpowiedzialności za powierzony nam czas.

Niedziela podlaska 44/2017, str. 4

[ TEMATY ]

cmentarz

Ks. Z. Rostkowski

Widok z boku na kapliczkę cmentarną, 2016 r.

Jednym z zewnętrznych przejawów doczesności ludzkiego bytowania są cmentarze. Pierwotnie lokowano je wokół parafialnych świątyń, ale w miarę upływu czasu wiele z nich zostało przeniesionych poza ludzkie osiedla. Tak też się stało w Narwi.

Dzieje cmentarza „Za miastem”

Powstanie drugiego cmentarza grzebalnego wiąże się z przejściem Narwi pod administrację Prus Nowowschodnich. Władze pruskie wprowadziły zakaz grzebania przy kościele i nakazały założenie nowego cmentarza. Uwzględniając te rozporządzenia, ks. Stefan Olszewski przeniósł cmentarz poza miasto, na odległość pół wiorsty, w kierunku południowym od kościoła. Z tego względu nowy cmentarz nazywano „Za miastem” lub „Mogiłki”. Cmentarz został ulokowany w pobliżu ul. Bielskiej, na terenie części ul. Zagumiennej i kilku innych małych uliczek. Począwszy od 1800 r. zaczęto tutaj chować zmarłych zarówno obrządku łacińskiego, jak i greckokatolickiego.

Powierzchnia nowego cmentarza wynosiła 120 arszynów długości (85 m) i 68 arszynów szerokości (48 m). Ze względów sanitarnych teren cmentarza szybko ogrodzono parkanem, ponieważ bliska obecność lasów groziła wtargnięciem dzikich zwierząt. Ok. 1817 r. unici rozpoczęli tutaj budowę drewnianej kaplicy pw. Matki Bożej Kazańskiej (przewieziono ją z Czyż). W dokumencie z 1820 r. znajdujemy ciekawą informację na ten temat: „Na około oparkaniony z drzewa sosnowego, w słupy, drugi za miastem, ogrodzony takoż parkanem, iest kaplica, lecz niedokończona, nie ma żadnej obligacji”1.

Reklama

Ciągła obawa przed wtargnięciem dzikich zwierząt sprawiła, że w 1837 r. cmentarz został ponownie otoczony drewnianym ogrodzeniem. Dziekan bielski ks. Paweł Podgórski podczas wizytacji w 1839 r. stwierdził, że dotychczas nie zdarzyło się, aby dzikie zwierzęta naruszyły groby i wydobyły jakieś zwłoki. W tym czasie na cmentarzu stały dwa krzyże, jeden malowany na czerwono, a drugi na czarno. Na środku zaś widniał stary krzyż, przy którym chowano zmarłych.

Mimo włączenia w 1839 r. miejscowych unitów do prawosławia cmentarz „Za miastem” nadal służył wiernym obu wyznań, ale zaczął być nazywany prawosławnym. Wszyscy proboszczowie katoliccy nadal troszczyli się o utrzymanie cmentarza, a zwłaszcza jego ogrodzenia. W 1851 r. ks. Felicjan Szakien zamówił u stolarzy narewskich Jana Filipowicza i Wojciecha Smoktunowicza słupy drewniane do bramy cmentarnej. Natomiast Mortko Lejb Abramowic (kowal żydowskiego pochodzenia) przybił do drzewców zawiasy i kuny do zamykania bramy. Wiosną 1853 r. ks. Felicjan Szakien zamierzał postawić nowe ogrodzenie, ale zdołał dokonać tego dzieła dopiero w 1855 r. Jednak drewniane konstrukcje szybko ulegały zniszczeniu, dlatego też administrator ks. Donat Majewski w 1884 r. postawił kolejny, nowy parkan.

Cmentarz „Za miastem” oficjalnie został zamknięty ok. 1884 r., ale funkcjonował jeszcze do połowy XX wieku. Według miejscowej tradycji drugi cmentarz został zamknięty w 1887 r. (cmentarz za rzeką otwarto oficjalnie w 1890 r.).

Reklama

W wielu przewodnikach cmentarz „Za miastem” niesłusznie bywa nazywany prawosławnym, ponieważ od początku był on cmentarzem katolickim służącym wyznawcom obu obrządków. Już w 1988 r. ks. Edmund Tararuj otrzymał wiadomość od geodetów, iż były cmentarz katolicki w dokumentacji geodezyjnej jest nazwany prawosławnym. Widząc to zafałszowanie, wszczął on działania w kierunku sprostowania „błędu”, ale jego działania nie przyniosły pozytywnego skutku. W sierpniu 1992 r. staraniem ks. Edmunda podniesiono leżący parkan i umocniono. Prace te wykonał Józef Ostaszewski ze swoimi synami.

Aktualnie cmentarz „Za miastem” jest nieczynny. Znajdują się na nim murowana prawosławna kapliczka oraz kilka zachowanych krzyży i nagrobków.

Dzieje katolickiej kapliczki cmentarnej

Do dnia dzisiejszego na cmentarzu „Za miastem” znajduje się mała, murowana kapliczka. Jej powstanie zawdzięczamy Brygidzie Kaluchiewiczowej (1787 – 1858), która w 1840 r. ufundowała tę kapliczkę na grobie męża Jana Kaluchiewicza (1770 – 1839) – dziedzica Leniewa. Zmarł on 17 września 1839 r., a trzy dni później został pochowany przez ks. Pawła Popławskiego. Przed swoją śmiercią zapisał on na swoim majątku w Leniewie pewną sumę pieniędzy, od której procent w wysokości dziewięciu rubli srebrnych był wypłacany proboszczom narewskim. Ci z kolei byli zobowiązani corocznie, w rocznicę śmierci dziedzica leniewskiego, sprawować nabożeństwo żałobne w jego intencji. Po trzydziestu latach 18 stycznia 1872 r. obok tejże kapliczki został pochowany kolejny mąż fundatorki – Feliks Łyszczyński (zm. 12 I 1872). Warto pamiętać, że kapliczka ta była pierwszą murowaną budowlą w dziejach miasta Narew.

Kapliczka została postawiona na planie prostokąta o wymiarach 5 x 4,5 m. Na jej frontonie istnieje mała wieżyczka z sygnaturką oraz z metalowym krzyżem na szczycie. Kapliczka została wyposażona w jeden drewniany ołtarz, w którym początkowo umieszczono obraz św. Jana Chrzciciela (namalowany w 1851 r. w Białymstoku)2.

Od strony zachodniej prowadzą do niej duże drzwi wejściowe. W ścianach bocznych istnieją dwa małe okienka. Dwuspadowy dach został pokryty czerwoną, ceramiczną dachówką. Od chwili poświęcenia kapliczki w 1851 r. zaczęła ona pełnić funkcję kaplicy cmentarnej, gdzie wstawiano trumny przed pogrzebem, a w Dzień Zaduszny celebrowano Msze św. za zmarłych.

Przed wejściem do kapliczki przez wiele lat znajdował się nagrobek typu stela, a w jego arkadzie mieściła się rzeźba Chrystusa Ubiczowanego. Przedstawiała ona postać Chrystusa obnażonego do pasa i przywiązanego do słupa. U dołu, na podstawie steli, istniał napis: „Non nostro, non nostra, sed Tua Domine voluntas fiat” (tłum. Nie nasz, nie nasza, lecz Twoja niech się stanie wola, Panie). Kilkanaście lat temu zabytkowy nagrobek został zdewastowany i ciągle czeka na odnowienie.

Dzieje drugiego cmentarza grzebalnego ściśle wpisują się w dzieje parafii narewskiej. Jednocześnie stanowią swego rodzaju zaproszenie do pamięci o naszych przodkach, a także o miejscu ich wiecznego spoczynku.

2017-10-25 12:06

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

15 lat temu otwarto odbudowany Cmentarz Orląt Lwowskich

[ TEMATY ]

cmentarz

Paweł Wysoki

Cmentarz Orląt Lwowskich

15 lat temu, 24 czerwca 2005 r., otwarto odbudowany Cmentarz Orląt Lwowskich. W międzywojniu był jednym z najważniejszych polskich symboli walki o niepodległość. W okresie ZSRS był konsekwentnie niszczony. Po upadku imperium jego odbudowę traktowano jako element próby pojednania narodów polskiego i ukraińskiego.

Już jesienią 1918 r. mieszkańcy Lwowa oraz całej Polski zdawali sobie sprawę z historycznego wymiaru obrony miasta przed wojskami ukraińskimi. Jego obrona oraz błyskawicznie zorganizowana odsiecz były symbolem obrony całych Kresów oraz ambicji odradzającego się państwa dotyczącej obejmowania najważniejszych skupisk Polaków na wschodzie. Również wiele epizodów bitwy, takich jak poświęcenie i śmierć najmłodszych obrońców, skłaniało do ich wyjątkowego upamiętnienia. Już w trakcie walk podjęto decyzję, że cmentarz obrońców miasta zostanie umieszczony na terenach należących do sióstr Benedyktynek Ormiańskich, przylegających bezpośrednio do Cmentarza Łyczakowskiego.

24 listopada odbyły się tam pierwsze trzy pogrzeby. W kolejnych tygodniach i miesiącach przenoszono tam szczątki obrońców pochowanych na tymczasowych nekropoliach. W lipcu 1919 r. rozpoczęto starania o godne zagospodarowanie tego terenu. Matka jednego z poległych obrońców powołała Straż Mogił Polskich Bohaterów. W jej szeregi wstępowali krewni poległych oraz szanowani obywatele Lwowa. 1 listopada 1919 r. na porządkowanym terenie odprawiono mszę świętą upamiętniającą pierwszą rocznicę wybuchu walk o miasto. Jednak plany budowy monumentalnego założenia cmentarnego zostały opóźnione o prawie dwa lata z powodu wojny z bolszewikami.

Projekt Cmentarza Orląt Lwowskich stworzył w 1921 r. jeden z uczestników walk, Rudolf Indruch, student architektury pochodzenia czesko-słowackiego. W konkursie pokonał wielu uznanych twórców. Sam autor nie doczekał pełnej realizacji swego założenia. Zmarł w 1927 r.

W kwietniu tamtego roku władze przyznały lwowianom osiemnaście wagonów granitu śląskiego przeznaczonego przez Niemców na budowę planowanego pomnika zwycięstwa w przegranej przez nich wojnie. To pozwoliło na pełną realizację bardzo ambitnego projektu.

Nad cmentarzem dominuje, dziś odrestaurowana, położona na szczycie wzniesienia kaplica Obrońców Lwowa, zbudowana w kształcie rotundy, której poświęcenie odbyło się we wrześniu 1924 r. Poniżej znajdują się katakumby, w których spoczywa 72 bohaterów poległych w pierwszych listopadowych dniach 1918 r. na różnych frontach wojny z Ukraińcami i bolszewikami. Poniżej katakumb widoczny jest Pomnik Chwały, łukowa glorieta złożona z trzech pylonów oraz dwunastu kolumn, która okalała cmentarz od strony dzielnicy Pohulanka.

Głównego wejścia na cmentarz niegdyś strzegły dwa kamienne lwy, z których jeden miał na tarczy herb Lwowa i napis: „Zawsze wierny”, drugi zaś – godło Rzeczypospolitej oraz inskrypcję: „Tobie, Polsko”.

W 1925 r. odsłonięto pomnik lotników amerykańskich służących w armii polskiej i poległych w walkach z bolszewikami. U góry znajdują się napisy w języku polskim i angielskim: „Amerykanom Poległym w Obronie Polski w latach 1919–1920”. Na płycie grobowej widnieje napis: „Oficerowie Lotnicy z Eskadry myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki”. W pobliżu znajduje się też pomnik ku czci Francuzów. Na płycie grobowej umieszczono napis w języku polskim i francuskim: „Bohaterskim Francuzom Poległym i Zmarłym w obronie Rzeczypospolitej Polskiej”. W oddzielnej kwaterze spoczywają żołnierze polegli w sierpniu 1920 r. pod Zadwórzem, czyli „polskimi Termopilami”. Dziś te części nekropolii także są odrestaurowane. W sumie, tuż przed wybuchem II wojny światowej, na cmentarzu spoczywało 1926 obrońców miasta i 933 żołnierzy poległych w innych miejscach walki o niepodległość i granice.

Podczas pierwszej okupacji sowieckiej w latach 1939–1941 cmentarz nie był dewastowany; podobnie w trakcie okupacji niemieckiej. Początek jego zagłady nastąpił po 1944 r. W listopadzie tamtego roku nekropolia stała się miejscem manifestowania przynależności Lwowa do Polski. W dzień Wszystkich Świętych groby Orląt dekorowano polskimi flagami. Śpiewano „Marsz, marsz Dąbrowski, Lwów będzie polski”. Skandowano „Precz z bolszewikami” i „Nie oddamy Lwowa”. Kilka tygodni później rozpoczęły się masowe deportacje polskich mieszkańców miasta, w propagandzie komunistycznej kłamliwie nazywane „repatriacjami”. Do końca lat pięćdziesiątych odsetek Polaków wśród mieszkańców Lwowa spadł do 4 proc.

Początkowo na cmentarzu zniszczono pomniki żołnierzy francuskich i amerykańskich, usuwano również napisy i stopniowo rozkradano największe płyty granitu oraz elementy wykonane z metalu. W latach sześćdziesiątych pozbyto się obu lwów strzegących mogił. Mimo to co roku 1 listopada garstka lwowskich Polaków potajemnie składała na grobach kwiaty i zapalała znicze. Ich zasługą jest uchronienie przed profanacją szczątków generałów II RP, które potajemnie przenoszono do grobowców na Cmentarzu Łyczakowskim.

25 sierpnia 1971 r. na cmentarz wjechały sowieckie czołgi, niszcząc kolumnadę. Groby zasypano ziemią, a na innych zbudowano asfaltową drogę. Zdemolowano płyty nagrobne, usunięto schody frontowe; na tarczy, gdzie znajdował się herb Lwowa, umieszczono sierp i młot. W katakumbach otwarto zakład kamieniarski, a gruz z nagrobków posłużył za fundament stawianego we Lwowie pomnika Lenina.

Paradoksalnie ten spektakularny proces dewastacji ożywił pamięć o cmentarzu. Ostatni żyjący w PRL generałowie II RP, Roman Abraham i Mieczysław Boruta-Spiechowicz, skierowali do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa list, w którym protestowali przeciwko destrukcji. Apel pozostał bez odpowiedzi. Z ich inicjatywy tablice ku czci Orląt wmurowano w katedrze św. Jana w Warszawie i na Jasnej Górze. Działania na rzecz obrony cmentarza podjęła też emigracja. Powstały w USA Komitet Obrony Cmentarza Orląt zwrócił się do prezydenta Richarda Nixona z prośbą o interwencję. Lwów odwiedzili przedstawiciele ambasady w Moskwie, którzy potwierdzili informacje o dewastacji. W ruinach cmentarza wciąż zapalano znicze i składano kwiaty.

20 maja 1989 r. pracownicy polskiej firmy Energopol z inicjatywy inżyniera Józefa Bobrowskiego rozpoczęli porządkowanie zdewastowanej nekropolii. Udało im się zabezpieczyć i częściowo odrestaurować Cmentarz Orląt Lwowskich. W tym samym roku sprawa ta pojawiła się w rozmowach przedstawicieli ministerstwa kultury i władz sowieckiej Ukrainy. Udało się uzyskać zgodę na oficjalne kontynuowanie prac. Wstępna renowacja trwała do grudnia 1995 r., gdy Rada Miejska Lwowa nakazała ich wstrzymanie. Oficjalnym celem miało uzgodnienie ostatecznego kształtu nekropolii. Porozumienie zawarto dopiero w 2001 r. W ich trakcie dyskutowano na temat treści napisu na płycie głównej i nagrobkach. Strona ukraińska uważała, że inskrypcje o bohaterstwie Polaków mają charakter antyukraiński. Przedwojenna inskrypcja brzmiąca: „Nieznanym bohaterom poległym w obronie Lwowa i Ziem Południowo-Wschodnich” została ostatecznie zastąpiona napisem na płycie głównej: „Tu leży żołnierz polski poległy za Ojczyznę”.

24 czerwca 2005 r. odbyło się uroczyste otwarcie odbudowanego cmentarza z udziałem prezydentów Aleksandra Kwaśniewskiego i Wiktora Juszczenki. „Cmentarz Orląt Lwowskich jest miejscem szczególnym, jego burzliwe losy wpisują się w splątaną historię miasta i w historię trudnych relacji między Polakami i Ukraińcami w minionym wieku. Spoczywają tu prochy uczestników walk polsko-ukraińskich, w większości młodzieży, która oddała swe życie za przynależność Lwowa do tworzącej się wówczas niepodległej Polski. Zderzyły się wtedy ze sobą dwa pragnienia, dwa patriotyzmy, dwie narodowe dumy. My, współcześni Polacy, pochylamy dziś nisko głowy przed ofiarą Orląt Lwowskich. Składamy im hołd, poruszeni ich bohaterstwem, poświęceniem, żarliwym oddaniem narodowej sprawie” – podkreślił ówczesny prezydent RP. Prezydent Ukrainy uznał zaś otwarcie odbudowanej nekropolii za chwilę kluczową dla pojednania obu narodów. „Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. Bez wolnej Ukrainy nie ma wolnej Polski. Chwała narodom polskiemu i ukraińskiemu, trwajmy dalej w pojednaniu” – stwierdził Juszczenko.

W uroczystościach wzięli udział także m.in. ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, biskup polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski, jego poprzednik abp Sławoj Leszek Głódź i dwóch biskupów katolickich obrządków Lwowa – łacińskiego kard. Marian Jaworski, i bizantyjsko-ukraińskiego kard. Lubomyr Huzar. Na cmentarz przybyły tysiące Polaków ze Lwowa i z Polski.

Otwarcie nie kończyło sporów o kształt miejsca pamięci. W kolejnych latach Rada Lwowa wielokrotnie sprzeciwiała się dokończeniu renowacji cmentarza, na którym wciąż brakowało symbolizujących miasto lwów. Przedmiotem sporu była też kopia Szczerbca umieszczona na cmentarzu. Miecz uznawano za jeden z symboli „polskiej, okupacyjnej symboliki wojskowej”. Ostatecznie postulaty jego usunięcia nie zostały zrealizowane.

Dwa kamienne lwy stanowiące niegdyś integralną część kolumnady Pomnika Chwały powróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich dopiero w grudniu 2015 r. Rzeźby w przeciwieństwie do kolumn i nagrobków, które zmiażdżyły czołgi, nie zostały zniszczone, ale ustawione w innych miejscach. Jedna z nich znajdowała się przy drodze ze Lwowa na Winniki, druga zaś – na lwowskim Kulparkowie w pobliżu szpitala psychiatrycznego. O ich powrót zabiegała polska Fundacja Dziedzictwa Kulturowego oraz Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie. Na trzymanych przez lwy tarczach nie przywrócono jednak przedwojennych inskrypcji – herbu Lwowa i dewizy „Zawsze wierny” oraz godła Rzeczypospolitej i napisu: „Tobie, Polsko”. Dziś na obu tarczach znajduje się herb Lwowa.

Niemal natychmiast lwowska rada obwodowa zwróciła się do policji o sprawdzenie, czy posągi dwóch lwów, które w grudniu powróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich, znalazły się tam legalnie i czy ich ponowne umieszczenie na nekropolii nie ma charakteru antyukraińskiego. W październiku 2016 r. rada obwodu zażądała ich usunięcia i nie zgodziła się na rozpoczęcie ich planowanej renowacji. Strona polska odrzuciła te żądania. W tym czasie lwy zasłonięto drewnianymi płytami. Sprawa ta stała się przedmiotem rozmów prezydentów obu państw i ministrów spraw zagranicznych.

Kwestia „uwięzienia lwów” wywołała w Polsce wiele emocji. W lipcu 2018 r. sąd we Lwowie nałożył karę grzywny na obywatela Polski, który zniszczył płyty zasłaniające dwa kamienne posągi lwów, tłumacząc, że chciał je wyzwolić. W listopadzie tego samego roku na cmentarzu aresztowano trzech polskich studentów, którzy podczas prac nad etiudą filmową odpalili świece dymne w kolorach białym i czerwonym i wywiesili biało-czerwoną flagę. Ukraiński sąd ukarał ich za to grzywnami o równowartości 1200 zł. Po rozprawie zwrócono im paszporty i zezwolono na powrót do Polski. W grudniu tego samego roku doszło do kolejnej próby „uwolnienia Lwów”. W marcu 2019 r. wichura zniszczyła drewniane skrzynie, ale na polecenie władz miasta lwy zostały owinięte folią. Do dziś konflikt wokół najważniejszego symbolu cmentarza pozostaje nierozwiązany.

https://dzieje.pl/

Michał Szukała (PAP)

szuk / skp /

CZYTAJ DALEJ

Zmiany wikariuszy i proboszczów w 2020 r.

Niedziela warszawska 28/2004

Adobe.Stock

Czerwiec to miesiąc personalnych zmian wśród duchownych. Biskupi kierują poszczególnych księży na nowe parafie. Przedstawiamy bieżące zmiany księży proboszczów i wikariuszy w poszczególnych diecezjach.

•Zmiana księży w archidiecezji BIAŁOSTOCKIEJ
• Zmiana księży w diecezji BIELSKO-ŻYWIECKIEJ
• BYDGOSKA – diecezja
• CZĘSTOCHOWSKA – archidiecezja
• DROHICZYŃSKA diecezja
• ELBLĄSKA diecezja
• EŁCKA diecezja
• Zmiana księży w archidiecezji GDAŃSKIEJ
• Zmiana księży w diecezji GLIWICKIEJ
• Zmiana księży w archidiecezji GNIEŹNIEŃSKIEJ
• KALISKA diecezja
• KATOWICKA archidiecezja
• KIELECKA diecezja
• KOSZALIŃSKO – KOŁOBRZESKA diecezja
• Zmiany księży w archidiecezji KRAKOWSKIEJ
• Zmiana księży w diecezji LEGNICKIEJ
• Zmiana księży w archidiecezji LUBELSKIEJ
• ŁOMŻYŃSKA diecezja
• ŁOWICKA diecezja
• Zmiana księży w archidiecezji ŁÓDZKIEJ
• Zmiana księży w diecezji OPOLSKIEJ
• PELPLIŃSKA diecezja
• Zmiana księży w diecezji PŁOCKIEJ
• Zmiana księży w archidiecezji POZNAŃSKIEJ
• PRZEMYSKA archidiecezja
• RADOMSKA diecezja
• RZESZOWSKA diecezja
• SANDOMIERSKA diecezja
• SIEDLECKA diecezja
Zmiana księży w diecezji SOSNOWIECKIEJ
• SZCZECIŃSKO-KAMIEŃSKA archidiecezja
• ŚWIDNICKA diecezja
• Zmiana księży w diecezji TARNOWSKIEJ

• TORUŃSKA diecezja
Zmiana księży w archidiecezji WARMIŃSKIEJ
Zmiana księży w archidiecezji WARSZAWSKIEJ
Zmiana księży w diecezji WARSZAWSKO-PRASKIEJ
Zmiana księży w diecezji WŁOCŁAWSKIEJ
• WROCŁAWSKA archidiecezja
Zmiana księży w diecezji ZAMOJSKO-LUBACZOWSKIEJ
Zmiana księży w diecezji ZIELONOGÓRSKO-GORZOWSKIEJ

CZYTAJ DALEJ

Papież wspiera Amerykę Łacińską w walce z koronawirusem

2020-08-05 15:22

[ TEMATY ]

Franciszek

pixabay.com

W obliczu pandemii Franciszek wykonał gest miłosierdzia, który wspiera najbardziej potrzebujących. Na osobistą prośbę Papieża fundacja Popolorum Progressio zatwierdziła 138 projektów pomocowych.

Ich celem jest złagodzenie skutków pandemii koronawirusa w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach. Do tej liczby należy dodać jeszcze 30 innych, już działających projektów pomocy żywnościowej.

Łącznie pomoc popłynie aż do 23 krajów. Podczas posiedzenia fundacji skoncentrowano się na projektach, których celem jest łagodzenie konsekwencji pandemii w krótkim i średnim okresie, przygotowanych dla regionów najbardziej dotkniętych koronawirusem. Mają one być namacalnym znakiem miłości Papieża, a także apelem i inspiracją dla wszystkich chrześcijan i ludzi dobrej woli, by nie pozostawali obojętnymi, ale włączali się w pomoc potrzebującym.

Na wspólnym spotkaniu watykańskiej komisji ds. Covid-19 i fundacji Popolorum Progressio po raz pierwszy obecny był także przedstawiciel Manos Unidas („Złączone Ręce”), katolickiej organizacji pozarządowej, która włączy się w działalność charytatywną Papieża i pomoże koordynować ją w krajach Ameryki Łacińskiej.

Fundacja Popolorum Progressio dla Ameryki Łacińskiej powstała w 1992 r. na prośbę Jana Pawła II w związku z 500. rocznicą rozpoczęcia ewangelizacji Ameryki. We współpracy z episkopatem Włoch działa ona na rzecz wspierania rozwoju wspólnot wiejskich, Indian i ludności tubylczej. Poprzez inicjowane dzieło miłosierdzia ma też być znakiem bliskości Papieża z najbardziej potrzebującymi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję