Reklama

Kolonoskopia może uratować życie

2017-10-31 11:27


Niedziela Ogólnopolska 45/2017, str. 49

Choć rak jelita grubego należy do najgroźniejszych zabójców, to można się przed nim uchronić.

Kluczem jest kolonoskopia, pozwalająca wykryć wczesne zmiany przedrakowe. Do profilaktyki zachęcają pomysłodawcy kampanii „Rak jelita grubego – zapobiegaj, lecz!”, którzy przekazali grant Centrum

Onkologii w Warszawie na zakup nowoczesnej aparatury, znacznie poprawiającej komfort badania.

Reklama

Statystyki dotyczące raka jelita grubego w Polsce są alarmujące. Co roku na ten nowotwór zapada ponad 18 tys. osób, z czego 11 tys. umiera. To pod względem umieralności drugi nowotwór u mężczyzn, a trzeci u kobiet. Należy też do tych nowotworów, na które zachorowań szybko przybywa. Tymczasem w bardzo wielu przypadkach można mu zapobiec!

Raz na 10 lat

Są na to dwa sposoby: po pierwsze, zmiana stylu życia – aktywność fizyczna, zdrowe odżywianie, unikanie otyłości, po drugie – wczesne wykrycie nowotworu, a nawet zmian przedrakowych. Taką możliwość daje udział w badaniach przesiewowych. Od ponad 10 lat w ramach Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych kobiety i mężczyźni w wieku 50-65 lat mogą bezpłatnie poddać się kolonoskopii. To badanie powinno być wykonywane raz na 10 lat. Umożliwia ono obejrzenie wnętrza odbytnicy i okrężnicy przy użyciu giętkiego przyrządu, wyposażonego w kamerę i źródło światła. Pozwala ono nie tylko wcześnie zdiagnozować raka jelita grubego, ale także od razu usunąć wszelkie nieprawidłowości, jak polipy, z których rak mógłby się w przyszłości rozwinąć. To obecnie najbardziej wiarygodna metoda diagnostyki tej choroby, umożliwiająca jednocześnie wstępne leczenie.

Zdaniem dr. Janusza Medera, onkologa i prezesa Polskiej Unii Onkologii, Polacy mają świadomość ryzyka zachorowania na groźne choroby cywilizacyjne, w tym właśnie na ten nowotwór: – Jednak paraliżuje ich strach, dlatego stosują „politykę strusia”. Wiele osób zapytanych, dlaczego nie korzystają z badań przesiewowych, odpowiada: Bo jeszcze się dowiem, że mam raka. A przecież właśnie o to chodzi, by się dowiedzieć na tyle wcześnie, żeby się wyleczyć i żyć.

Objawy, które mogą wskazywać na raka jelita grubego, to ból w jamie brzusznej, nieprawidłowe wypróżnienia, naprzemienne biegunki i zaparcia, wzdęcia, a zwłaszcza krew widoczna w stolcu. – Pojawienie się tych dolegliwości powinno nas skłonić do wizyty u lekarza albo poddania się kolonoskopii – mówi dr Janusz Meder. – Tym bardziej, jeśli wśród bliskich krewnych występował rak jelita grubego. Wtedy na kolonoskopię trzeba się zgłosić już w czterdziestym roku życia, a nawet wcześniej, jeśli przypadków zachorowań było w rodzinie dużo.

Dwutlenkiem węgla zamiast powietrzem

Niestety, pacjenci zgłaszają się do lekarza najczęściej już w zaawansowanym stadium choroby, ze zmianami w węzłach chłonnych i przerzutami do wątroby. A dzięki kolonoskopii można ten nowotwór wykryć na etapie, gdy jest wyleczalny lub w ogóle go uniknąć, usuwając zmiany przedrakowe.

Zwiększenie świadomości na temat raka jelita grubego oraz możliwości uchronienia się przed tą chorobą ma na celu kampania profilaktyczno-edukacyjna pod hasłem „Rak jelita grubego – zapobiegaj, lecz!” firmy Servier. Tej jesieni w trasę po Polsce wyruszyła mobilna Onkologiczna Poradnia Servier, która trafiła do Warszawy, Krynicy Zdroju, Torunia, Gdańska i Krakowa.

– Zgłosiło się ponad 630 pacjentów, którzy przeszli badania i konsultacje u proktologa, radiologa i dietetyka. Z badania USG jamy brzusznej skorzystało ponad 160 osób, a blisko 500 osobom udostępniliśmy testy na krew utajoną – podsumowuje przebieg i efekty kampanii lek. med. Katarzyna Urbańska, Servier Polska. – Ponad 65 proc. osób, które się zgłosiły, przekroczyło 50. rok życia. Za najważniejsze uważamy to, że oferowaliśmy pacjentom również możliwość porozmawiania z edukatorem, który tłumaczył, na czym polega kolonoskopia, po co to badanie się wykonuje, jakie ma w tej chorobie znaczenie. Myślę, że te działania edukacyjne miały niejednokrotnie nawet istotniejsze znaczenie niż badania diagnostyczne, bo trafiły do kilkakrotnie większej grupy pacjentów. Nie ma lepszej metody na dotarcie do osób zagrożonych rakiem jelita grubego niż pokazywanie korzyści, jakie daje współczesna medycyna.

W ramach tegorocznego finału kampanii „Rak jelita grubego – zapobiegaj, lecz!” firma Servier przekazała Centrum Onkologii – Instytutowi im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie środki na zakup nowoczesnej aparatury do wykonywania kolonoskopii z wykorzystaniem dwutlenku węgla zamiast powietrza. Jelito wypełnia się gazem w celu lepszej oceny jego błony śluzowej.

– Zastosowanie dwutlenku węgla zamiast powietrza zapewnia pacjentom większy komfort, eliminuje odczuwanie bólu zarówno w czasie wykonywania badania, jak i po jego zakończeniu – ocenia dr Janusz Meder. – Jednocześnie badanie jest bardzo precyzyjne, umożliwia zajrzenie w odległe zakątki jelita grubego.

Podsumowując efekty kampanii, Katarzyna Urbańska zapewnia, że firma Servier dołoży wszelkich starań, by akcję powtórzyć w 2018 r., bo potrzeby w tym zakresie są w społeczeństwie ogromne.

Materiał powstał w ramach kampanii profilaktyczno-edukacyjnej „Rak jelita grubego – zapobiegaj, lecz!”.

Reklama

Tymoteusz Szydło złożył prośbę do papieża o przeniesienie do stanu świeckiego

2019-12-11 07:16

dg / Warszawa (KAI)

- Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia - napisał Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przesłanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego z Kancelarii Kopeć Zaborowski Adwokaci i Radcowie Prawni.

diecezja.bielsko.pl

Tymoteusz Szydło w oświadczeniu przekazanym Katolickiej Agencji Informacyjnej przez jego pełnomocnika, adwokata Macieja Zaborowskiego, napisał, że do publikacji czuje się zmuszony przez krzywdzące spekulacje, towarzyszące dopuszczalnej przez prawo kanoniczne zgodzie biskupa bielsko-żywieckiego na to, by udał się na urlop. "W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem" - wyjaśnia T. Szydło.

– W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama – napisał w oświadczeniu.

Przyznaje, że w kontaktach z mediami popełniał błędy, zwłaszcza nie sprzeciwiając się próbom kojarzenia go z konkretną opcją polityczną i dając się uwikłać w wydarzenia sprzyjające takim opiniom.

– Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji - wyjaśnia, prosząc media o uszanowanie prywatności i zaprzestanie publikacji jego temat.

Przeprosił także osoby, które czują się zawiedzione jego decyzją, "zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni".

– Mam nadzieję, że to oświadczenie ostatecznie przetnie wszelkie spekulacje oraz plotki na temat mojego klienta i pozwoli mu dalej normalnie żyć - powiedział w rozmowie z KAI adwokat Maciej Zaborowski, pełnomocnik Tymoteusza Szydło.

Oświadczenie dotyczące prośby o przeniesienie do stanu świeckiego

Wobec narastających spekulacji dotyczących mojego urlopu, na który otrzymałem zgodę od biskupa bielsko-żywieckiego, czuję się zmuszony zabrać głos. Chciałbym przeciąć w ten sposób krzywdzące spekulacje, które poza mną dotykają przede wszystkim moich bliskich a także osoby postronne. W ostatnich miesiącach przeżywałem głęboki kryzys wiary i powołania. Z bólem przyznaję, że z czasem zacząłem tracić sens mojej posługi i coraz częściej nachodziły mnie myśli o odejściu ze stanu duchownego. Po głębszym namyśle postanowiłem jednak dać sobie jeszcze jedną szansę i poprosiłem o kilka miesięcy urlopu, by poukładać swoje życie duchowe. Uznałem, że będzie to uczciwe w stosunku do Wiernych, wobec których zawsze starałem się sprawować posługę szczerze i z przekonaniem.

Biskup bielsko-żywiecki przyjął prośbę o urlop, co jest dopuszczalne w ramach prawa kanonicznego. W tamtym okresie nie uważałem, że powinienem informować opinię publiczną o moich rozterkach duchowych. Uznałem, że nie jestem osobą publiczną i że mam prawo do prywatności. Wydawało mi się, że najlepszym wyjściem będzie odsunięcie się od posługi i przemyślenie wszystkiego w spokoju. Niestety ten czas przyniósł jeszcze więcej zamętu. Plotki, na mój temat podsycane przez media goniące za sensacją, właściwie uniemożliwiły mi refleksję. Co bardzo dla mnie bolesne, zainteresowanie tematem podsycały również osoby blisko związane z Kościołem, poprzez wielokrotne wracanie do domysłów na mój temat. Mam świadomość, że rozpoznawalność, której nigdy nie chciałem, jest związana z funkcjami, które pełni moja Mama. Oczywiście dziś zdaję sobie sprawę, że sam także popełniłem szereg błędów w kontaktach z mediami, zwłaszcza tuż po święceniach, kiedy nie oponowałem, gdy próbowano skojarzyć mnie z określoną opcją polityczną. Nigdy nie było to moim celem ani ambicją, jednak zabrakło mi siły woli, by zaprotestować przeciwko publikacjom na mój temat. Co gorsza, dałem się uwikłać w wydarzenia, które mogły zostać błędnie odczytane jako udzielenie poparcia politycznego. Przez następne lata mojej posługi unikałem mediów i protestowałem prywatną drogą przeciw publikacjom na mój temat.

Obecnie moja reputacja jako księdza jest zdruzgotana przez plotki i domysły. Z bólem stwierdzam też, że nie udało mi się pokonać kryzysu wiary i powołania. W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego, jak złożyć w kurii diecezji bielsko-żywieckiej prośbę skierowaną do Ojca Świętego o przeniesienie mnie do stanu świeckiego, by uregulować moją pozycję kanoniczną i nie pozostawać w konflikcie sumienia. Jednocześnie oświadczam, że to moja ostatnia wypowiedź w tej sprawie. Nie zamierzam więcej zabierać głosu i bardzo proszę o uszanowanie tej decyzji.

Żałuję, że moja historia potoczyła się w ten sposób, ale mimo wszystko mam nadzieję, że uda mi się poukładać życie na nowo. W tym miejscu mogę jedynie prosić media o uszanowanie mojej prywatności i zaprzestanie publikacji na mój temat. Zdaję sobie sprawę, że moja decyzja jest bolesna dla wielu osób, ale nie mogę postąpić inaczej. Przepraszam wszystkich, których zawiodłem, zwłaszcza moją rodzinę, przyjaciół, znajomych, przełożonych, współpracowników, parafian z Przecieszyna, Osieka, Buczkowic i Oświęcimia, a także wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób czują się dotknięci lub zgorszeni.

Tymoteusz Szydło

Bielsko-Biała, 10.12.2019

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Rada UE - Polityka klimatyczna

2019-12-13 19:00

Jadwiga Wiśniewska, Poseł do Parlamentu Europejskiego

Szczyt klimatyczny COP25 w Madrycie miał dokończyć wysiłki COP24 w Katowicach, podczas którego wypracowano zasady wdrażania Porozumienia Paryskiego, tzw. Katowicką Księgę Zasad. Pozostał do uzgodnienia mechanizm rozliczania uprawnień do emisji wynikających z projektów robionych wspólnie przez różne państwa tak, aby zgodnie z Art. 6 Porozumienia Paryskiego nie powodowało to podwójnego rozliczenia tego samego projektu.


Jadwiga Wiśniewska

W Katowicach okazało się to niemożliwe głównie ze względu na opór Brazylii, która ma najwięcej takich uprawnień. Brazylia miała zorganizować COP25, a po jej wycofaniu organizację przejęło Chile. Po wybuchu zamieszek w Santiago organizację szczytu przejęła Hiszpania, ale Chile utrzymało prezydencję. Niestety to zamieszanie odbiło się nie tylko na organizacji, ale również znacząco spowolniło tempo prac. Prawdopodobnie nie uda się uzgodnić zasad działania Art. 6. Delegaci na COP25 zwracają uwagę na zachowanie właściwych proporcji w działaniach w skali globalnej, tak by strony Konwencji Klimatycznej podejmowały działania zgodnie ze swoimi możliwościami.

Drugim głównym zagadnieniem na COP25 jest transfer pieniędzy między państwami rozwiniętymi, a państwami rozwijającymi się. Te ostatnie domagają się więcej pieniędzy od państw rozwiniętych, choć niektóre z nich (jak Arabia Saudyjska) są bogate. A poza tym polityka ta opiera się na założeniu, że państwa rozwinięte emitują więcej, niż rozwijające się. A prawda jest taka, że od kilku lat role odwróciły się.

Prawdziwym problemem okazały się jednak Chiny, które nagle zerwały negocjacje nad poprawą przejrzystości sprawozdawczości. To kluczowa sprawa by ocenić, czy strony faktycznie wywiązują się ze swoich zobowiązań. Gdy wydawało się, że do uzgodnienia pozostają już tylko bardzo techniczne szczegóły, takie jak format składania sprawozdań, delegacja chińska nagle zerwała rozmowy wprowadzając powszechną konsternację. Widać jak na dłoni, że jest problem z wdrożeniem Porozumienia Paryskiego.

Tymczasem Unia Europejska na COP25 tradycyjnie gra rolę prymusa. Frans Timmermans, który oficjalnie reprezentuje UE wraz z prezydencją fińską, chwali się Zielonym Ładem (Green Deal), którego głównym założeniem jest osiągniecie neutralności klimatycznej do 2050 r. , a także zwiększenie celu redukcji emisji na 2030 r. Obawiam się, że Green Deal jest nie tylko sposobem na ratowanie klimatu, ale także na stworzenie rynków dla nowych technologii, których promotorami są głównie państwa zachodnie.

Podczas spotkania z delegacją Parlamentu Europejskiego Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej, powiedział że bardzo podoba mu się Green Deal, ale globalnie niczego on nie zmieni. Na innym spotkaniu dowiedzieliśmy się, że Japonia buduje 22 elektrownie węglowe.

W międzyczasie dobiegł końca Szczyt Rady Europejskiej poświęcony neutralności klimatycznej. Przed Szczytem Premier Mateusz Morawiecki podkreślał: „Nie możemy zgodzić się na taki model transformacji gospodarczej, aby polskie społeczeństwo na tym ucierpiało”.

Twarda postawa Premiera przyniosła efekty. Brukselski szczyt to ogromny sukces Polski. Polska uzyskała zwolnienie z zasady zastosowania polityki neutralności klimatycznej już w 2050 r. Będziemy dochodzić do niej w swoim tempie. Ten wyjątek został wpisany do konkluzji szczytu.

We wnioskach ze szczytu znalazł się również zapis o utworzeniu Funduszu Sprawiedliwej Transformacji z budżetem 100 mld euro, który ma wspomagać proces dochodzenia do neutralności klimatycznej. Znaczna część tego funduszu przypadnie Polsce na sprawiedliwą transformację. Podczas szczytu podjęto również decyzję o przeznaczeniu przez Europejski Bank Inwestycyjny dużych środków na transformację energetyczną, a we wnioskach pojawiło się także bezpośrednie odniesienie do energetyki jądrowej, co wsparła Polska. Dzięki skutecznym zabiegom Premiera Morawieckiego będziemy dochodzić do neutralności klimatycznej w sposób bezpieczny i korzystny gospodarczo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem