Reklama

Dookoła świata

2017-11-08 11:45


Niedziela Ogólnopolska 46/2017, str. 5

Hiszpania straci miliardy

Wieści napływające z Katalonii pokazują, że do zażegnania konfliktu wywołanego przeprowadzeniem referendum niepodległościowego, a następnie ogłoszeniem przez kataloński parlament niepodległości, w tym najbogatszym regionie Hiszpanii jest jeszcze daleko. Aresztowanie członków regionalnego gabinetu Katalonii – podobnie jak wcześniej zniesienie autonomii prowincji i wprowadzenie bezpośrednich rządów Madrytu – może uspokoić sytuację, ale nie musi. Odsunięty przez Madryt od władzy i przebywający w Belgii premier Katalonii Carles Puigdemont wezwał do uwolnienia jego uwięzionych współpracowników i do protestowania przeciwko władzom hiszpańskim „bez przemocy i pokojowo”.

– Wściekłość, z jaką hiszpański rząd atakuje piękny europejski naród, jest oburzająca i stanowi zagrożenie dla nas wszystkich – powiedział Puigdemont i dodał, że niepodległość Katalonii „nie jest już sprawą wewnętrzną Hiszpanii”. Sąd Najwyższy Hiszpanii niejako w odpowiedzi na wypowiedzi Puigdemonta zezwolił na wystawienie Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA) jego i 4 członków jego rządu, przebywających razem z nim w Brukseli.

Tymczasem kryzys w Katalonii ma też bardzo wymierne skutki finansowe – zuboży Hiszpanię o miliardy euro. Według szacunków hiszpańskiego rządu, w następstwie kryzysu PKB Hiszpanii może zmniejszyć się w 2018 r. z 2,6 do 2,3 proc. Oznacza to, że gabinet ludowców spodziewa się PKB mniejszego o ok. 4 mld euro. Znacznie większego zubożenia Hiszpanii spodziewają się eksperci Niezależnego Urzędu Odpowiedzialności Podatkowej (AIRF): przewidywany wcześniej wzrost PKB w 2018 r. wyniesie 1,5 proc. Oznacza to spadek dochodów aż o 14 mld euro.

Reklama

Wojciech Dudkiewicz

***

Tylko śmierć

O sprawcy zamachu na nowojorskim Manhattanie Donald Trump napisał: „powinien dostać karę śmierci”. Wcześniej prezydent USA wspominał, że planuje osadzenie pochodzącego z Uzbekistanu Sajfullo Sajpowa w więzieniu dla terrorystów w amerykańskiej bazie w Guantanamo na Kubie. Sajpow wjechał furgonetką na ścieżkę rowerową na Manhattanie, w wyniku czego zginęło 8 osób, a kilkanaście zostało rannych. Terrorysta, postrzelony przez policję, odwoływał się do chorych idei dżihadystów z tzw. Państwa Islamskiego.

wd

***

Rosja z Iranem

Prezydent Władimir Putin nie zasypia gruszek w popiele. Co prawda głównym celem wizyty Putina w Teheranie była sprawa Syrii (Iran i Rosja odegrały główną rolę w wojnie domowej w tym kraju, wspomagając prezydenta Baszara al-Asada w zmaganiach ze zbrojną opozycją), ale rozmawiano także o relacjach Teheranu z USA. Putin miał obiecać, że Rosja nie opuści Iranu w trudnych chwilach nowej konfrontacji z USA. Chodzi o oświadczenia prezydenta Donalda Trumpa w sprawie zerwania z Iranem porozumienia atomowego, zapobiegającego wyprodukowaniu broni jądrowej. Rosja zamierza zbudować w Iranie 2 elektrownie jądrowe za 10 mld dolarów.

wd

***

Dom za rany

Awigdor Lieberman, minister obrony Izraela i lider współrządzącej partii Nasz Dom Izrael, zapowiedział rozszerzenie kontrowersyjnej polityki wyburzania domów Palestyńczyków zaangażowanych w ataki terrorystyczne. Wojsko ma sprawdzić możliwość wyburzeń domów terrorystów, „którzy przeprowadzają ataki, w wyniku których izraelscy cywile zostają ciężko ranni”. – Nie ma dużej różnicy między atakiem, który kończy się morderstwem, a tym, który kończy się poważnymi obrażeniami – argumentuje Lieberman.

wd

***

Najlepsza Zelandia

Raport Banku Światowego zestawiający kraje pod kątem ich otwartości dla prowadzenia biznesu może zaskakiwać. Najbardziej przyjaznym dla przedsiębiorców krajem świata jest Nowa Zelandia. Kolejne miejsca zajęły Singapur oraz Dania. USA zostały sklasyfikowane na 6. pozycji, a Polska na 27., między Tajlandią a Hiszpanią. Na ostatnim miejscu rankingu umieszczono Somalię, w której prowadzenie biznesu jest niemożliwe.

wd

***

Obudują się

Na granicy Łotwy z Białorusią powstanie ogrodzenie długości 120 km. Będzie podobne do tego, jakie powstaje na granicy Łotwy z Rosją. Jak twierdzą władze, budowa ogrodzenia nie ma funkcji militarnej, lecz ma stanowić ochronę przed napływem nielegalnych imigrantów, którzy przedzierają się z Rosji i Białorusi.

jk

***

Poroszenko miliarderem

Według czasopisma „Nowoje Wremia”, wspieranego przez bank Dragon Capital, najbogatszym Ukraińcem jest Rinat Achmetow, którego majątek oszacowano na 7 mld dolarów (w ciągu roku wzbogacił się o 2,8 mld dolarów). Kolejne pozycje zajmują: Wiktor Pinczuk, zięć dawnego prezydenta Leonida Kuczmy, i Konstantin Żewago (po ok. 1,4 mld). Piątkę najbogatszych Ukraińców zamyka prezydent Petro Poroszenko. Jego kapitał oszacowano na 1 mld dolarów. W ciągu roku mógł wzbogacić się o nawet 700 mln dolarów.

jk

***

Lenin zdrajcą

Lenina Moreno, prezydenta Ekwadoru, nieprzypadkowo usunięto ze stanowiska lidera rządzącej lewicowej partii Alianza País. Zarzut partyjnej niesubordynacji, jaki mu postawiono, musiał skutkować zastąpieniem przez bardziej subordynowanego towarzysza, za jakiego uznano Ricarda Patino, byłego szefa dyplomacji. Lenina nie cenią też zwolennicy Rafaela Correi, poprzedniego prezydenta, który urzędującego prezydenta nazwał „zdrajcą idei”.

A może edukacja domowa?

2019-08-06 09:21

Aleksandra Nitkiewicz, Aleksandra Sztuka
Niedziela Ogólnopolska 32/2019, str. 44-45

– W edukacji domowej najbardziej podoba mi się to, że mam czas – mówi nasza szesnastoletnia rozmówczyni. Logicznie pyta, że skoro w szkole spędza się wiele godzin, a potem do sprawdzianów trzeba uczyć się w domu, to dlaczego nie zrezygnować ze szkoły i nie uczyć się tylko w domu

©leszekglasner – stock.adobe.com

Powodów podjęcia decyzji o edukacji domowej jest tyle, ilu uczniów. Młodzież edukująca się w taki sposób często uważa, że samodzielna nauka jest o wiele efektywniejsza, bo człowiek nie uczy się, żeby coś „wykuć” na pamięć, ale skupia się na całościowej wiedzy, a nie na szczegółach.

Zamknięci w ramkach

Z jednej strony natłok zajęć, stres niszczący wrażliwość, problemy dojrzewającej osobowości, a z drugiej – chęć lepszego wykorzystania czasu na rozwój... Jaka jest alternatywa? Czy jako rodzice możemy coś zrobić? Wśród młodzieży lawinowo wzrasta liczba samobójstw i depresji. Przybywa dzieci z lękiem społecznym, który czasami przybiera postać fobii szkolnej. Psychoterapeuci zauważają, że zawsze jest to spowodowane doświadczeniem zbyt dużego poziomu krytyki oraz uwypuklania trudności i słabych stron. Masz problemy z matematyki? Pracuj więcej... Kto pyta: A z czego jesteś dobry? W szkole, a potem w domu dzieci nadrabiają zaległości i jednocześnie słyszą informacje zwrotne o tym, że są kiepskie. Wymagania są takie same dla wszystkich, a przecież nikt do dobrego życia nie potrzebuje równomiernego rozwoju we wszystkich dziedzinach. Warto zaznaczyć, że dzieci z deficytami mają często szczególne umiejętności, co trudno im rozwijać, bo ich energia jest skierowana na wyrównanie do poziomu zero. Takie postępowanie jest odwrotne do tego, co się robi, gdy się prowadzi np. terapię dzieci czy młodzieży, gdzie najważniejsze jest uwypuklenie mocnych stron.

Sztuka chwalenia

Problem z pochwałami bierze się z tego, że spory kłopot sprawia nam nauczenie się ich. Tymczasem w psychologii są wypracowane metody pracy z ludźmi, także z dziećmi. Nie korzysta się z nich jednak. Kto pamięta o tym, że w zeszycie do korespondencji z rodzicami krytyczne uwagi na temat nauki i zachowania dziecka powinny być zanurzone w 70 proc. tych pozytywnych? Do tego dochodzi problem przemocy wśród rówieśników, a ze strony nauczycieli – komentowania w sposób, który dla niektórych może być raniący, co często wynika nie ze złej woli, a z braku czasu czy ze zmęczenia. Konsekwencją jest myślenie dziecka: Jestem gorsze. Można to usłyszeć od osób podejmujących terapię, które zmagają się z chorobliwie nasilonym wstydem czy niskim poczuciem własnej wartości. Jeśli dotyczy to dorosłych, zbierają oni owoce sprzed kilkudziesięciu lat; jeśli młodzieży – może się zdarzyć, że w którymś momencie młodzi odmówią chodzenia do szkoły. Paraliżuje ich lęk przed krytyką.

Rząd dusz

Rodzice zauważają, że w szkole często występuje swoista walka o prymat. Można tu wyróżnić trzy rodzaje przywództwa. Przywództwo ekonomiczne – jestem najlepszy, bo mam najlepsze ciuchy czy zabawki; przywództwo siły – jestem silniejszy; przywództwo wiedzy – faworyzowani są „lepsi”. Konsekwencją takiego układu jest nieustanne porównywanie, które prowadzi nie do współpracy, ale do współzawodnictwa, co jest ogromną stratą dla naszego społeczeństwa. Niepokojące jest także to, że dzieci rozwijają w sobie bardzo dużo wstydu i w konsekwencji przestają mówić, co myślą. W takiej sytuacji edukacja domowa, choćby roczna, pozwala na nabranie odwagi społecznej, przekonania, że dzieci mogą o coś zapytać, otwarcie powiedzieć, co myślą. W szkole często najtrudniej mają dzieci z rodzin z silnymi więziami. One nie mają potrzeby krytykowania i wyśmiewania rodziców, dystansowania się od nich, nie potrzebują, a wręcz nie chcą palić i pić, opierają się destrukcyjnym modelom, przez co czują się samotne, niechciane, inne. I jednocześnie tego nie rozumieją. Czas szkolny wspominają później nie jako czas rozwoju, ale trudnej samotności i wyalienowania. Dziecko, nawet kilkunastoletnie, nie rozumiejąc, co się dzieje, jest skłonne o sobie myśleć, że coś z nim jest nie tak. Dwunastoletnia Monika, która po dwóch latach edukacji domowej wróciła do szkoły, mówi: – Dzieci, które w szkole rządzą, same w sobie są słabe, rządzą, żeby reszta tej słabości nie zauważyła, i przeginają.

Bochenek zasobów

Ciekawą sytuacją jest moment, gdy młodzi ludzie kończą studia. Często doświadczają wtedy popłochu, bo skoro przez dwadzieścia lat ktoś im mówił, co mają robić, to teraz nie potrafią pokazać swojej wiedzy i być kreatywni. Nie czują, że jako ludzie jesteśmy jak puzzle, w których każdy jest inny, z innymi zasobami. Rywalizują, bo nie znają swoich mocnych stron i nie umieją współpracować. Wszyscy znamy przysłowie, które mówi, że dziecko rodzi się z bochenkiem chleba. Dla nas ten bochenek chleba to zasoby. I tak jak roślina musi być podlewana, żeby się rozwijać, tak człowiek ma być kochany, czyli bezwarunkowo akceptowany, no i oczywiście wychowywany – ma mieć zaspokajane potrzeby i stawiane granice. Coraz więcej osób, które nie odnalazły swojej tożsamości, bo jako dzieci były wożone z zajęć na zajęcia, trafia do gabinetów psychoterapeutycznych. Kończą szkołę i nie wiedzą, co robić. Tymczasem odnalezienie pasji i odkrycie pragnień powinno mieć miejsce w wieku ok. 16 lat. Jako rodzice popełniamy więc podstawowy błąd – zapominamy, że szkoła jest środkiem do celu, a nie celem. Cieszymy się, jeśli dziecko osiąga dobre wyniki, najlepiej we wszystkim. A tak naprawdę szkoła to etap, wyniki z matury nie są najważniejsze. Ważne jest to, co człowiek zrobi później. Jeśli znajdzie to, co go fascynuje, to będzie ten bochenek chleba. I sprawdzi się hasło: Rób to, co kochasz, a nie będziesz ani jednego dnia w pracy.

Edukacja domowa

Czasem dziecko, żeby odnalazło siebie, potrzebuje zwolnić. Ludzie się boją edukacji domowej, bo są zanurzeni w mitach, że musi być szkoła. Niekiedy nie mają wiedzy, że jest alternatywa właśnie w postaci nauczania domowego. Rodzice mają obawy, że dzieci nie będą umiały się zmobilizować do nauki. Tymczasem udowodniono, że mózg po prostu potrzebuje się rozwijać i jeśli ma zaspokojone potrzeby emocjonalne, sam sobie szuka rozwoju. Tendencja do eksplorowania rzeczywistości to zwyczajnie odruch, potrzeba – tak jak potrzeba jedzenia czy przytulania. Czasami edukacja domowa pozwala właśnie na stworzenie lepszych warunków emocjonalnych. Kryterium w podejmowaniu decyzji o tym, jaki rodzaj edukacji wybrać, mogłoby być takie: Jeśli dziecko lepiej się czuje w szkole i mówi, że uwielbia rówieśników, nauczycieli, wychodzenie do szkoły, tę całą akcję, która się tam toczy, a przy okazji wpada mu do głowy dużo treści – to nie ma powodu do zmiany jego nauczania. Z kolei dla dziecka, które źle się czuje w szkole i jest emocjonalnie „skurczone”, nie lubi tam chodzić – szansą jest nauka w domu, gdzie może odżyć. A do szkoły zawsze może wrócić.

Edukację domową można podjąć, pozostając pod opieką obecnej szkoły bądź nawiązując kontakt ze szkołą specjalizującą się w edukacji domowej w naszym województwie. Można też szukać informacji w internecie, gdzie zdobędziemy wszelką potrzebną wiedzę na ten temat i konkretne instrukcje.

* * *

Aleksandra Nitkiewicz
Coach i polonista, doradca życia rodzinnego. Żona i mama z doświadczeniem edukacji dzieci w szkołach i domu

Aleksandra Sztuka
Lekarz psychiatra, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, żona i matka z doświadczeniem edukacji dzieci w szkołach i w domu

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Weigel: proces kard. Pella przypomina procesy stalinowskie

2019-08-22 13:46

vaticannews / Waszyngton (KAI)

Zaskakująca i niezrozumiała decyzja o odrzuceniu apelacji kard. Pella budzi bardzo poważne wątpliwości co do jakości wymiaru sprawiedliwości w Australii – uważa czołowy katolicki publicysta George Weigel. Jego zdaniem po tym, co się wydarzyło w stanie Victoria, nie można mieć pewności, czy jakikolwiek kapłan oskarżony o nadużycia seksualne będzie mógł liczyć na sprawiedliwy proces.

Ks. Cezary Chwilczyński

Weigel przypomina, że choć sędziowie odwoływali się do faktów i materiału dowodowego, to w tej sprawie nie było żadnych faktów ani dowodów. Kard. Pell został skazany wyłącznie na podstawie zeznań domniemanej ofiary, a zeznania świadków obrony zostały arbitralnie zakwestionowane, uznano, że nie mogą oni dobrze pamiętać tamtych wydarzeń. W opinii biografa Jana Pawła II sytuacja jest bardzo niebezpieczna. „Coś poważnego dzieje się z prawem karnym w stanie Victoria, gdzie postępowanie sądowe przypomina to, co działo się w Związku Radzieckim za rządów Stalina. Tam również zarzuty uznawano za wiarygodne wyłącznie na podstawie niepotwierdzonych zeznań” – pisze Weigel.

Zauważa on, że proces kard. Pella budzi też poważne wątpliwości w środowisku prawniczym w Australii, niszczy on bowiem reputację wymiaru sprawiedliwości w tym kraju. Wielu prawników, w przeciwieństwie do ideologów, liczyło na pozytywne rozpatrzenie apelacji. Teraz natomiast rozsądni ludzie będą się zastanawiać nad stanem australijskiej praworządności, nad tym, czy bezpiecznie jest podróżować i robić interesy w Australii, w takim klimacie społecznym i politycznym, w którym histeria tłumu może w oczywisty sposób wypłynąć na ławę przysięgłych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem