Reklama

Otwarcie wieka polskiej trumny

2017-11-08 11:45

Bogdan Kędziora
Niedziela Ogólnopolska 46/2017, str. 16-17

Wikipedia.org
Komenda Naczelna POW 1917

Wydarzenia te stały się glebą, na której wokół ofiar „biernego męczeństwa” rodziła się potężna siła, nowa legenda...

Za rok będziemy obchodzić 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów. Niepodległość, wbrew potocznym stereotypom, nie przyszła nagle 11 listopada 1918 r. Prowadziła do niej długa droga, na której pojawiały się znaki zapowiadające jej zwycięstwo. Dotyczy to zwłaszcza lat I wojny światowej, która ziściła marzenie naszego wieszcza Adama Mickiewicza, modlącego się o „wojnę powszechną”, która, jak słusznie rozumiał, miała otworzyć wieko polskiej trumny zabite w 1795 r. Na tej drodze istotne znaczenie miały wydarzenia sprzed 100 lat, czyli z 1917 r.

Na arenie międzynarodowej

W 1917 r. wojna wkraczała w decydującą fazę. Po ciężkich bojach na froncie zachodnim wyczerpywały się zasoby ludzkie i materialne Niemiec, co przyspieszało wewnętrzny kryzys tego państwa w 1918 r. Rozpoczął się także głęboki kryzys państwa carów. Rewolucja lutowa obali najpierw rządy cara Mikołaja II, a przygotowany i wspierany czynnie przez Niemcy bolszewicki zamach, przeprowadzony pod koniec roku, doprowadzi do poważnego przesilenia politycznego, które osłabi Rosję i wepchnie ją w odmęt wewnętrznego chaosu na kolejne kilka lat. Bolszewicy walczący o władzę doprowadzą wkrótce do porozumienia z Niemcami, co wyeliminuje Rosję spośród sojuszników państw zachodnich i ograniczy jej możliwości wpływania na sprawę polską. Ujawniać się zaczną także tendencje odśrodkowe w Austro-Węgrzech, jeszcze ukryte, ale wraz ze zbliżającą się klęską wojenną zaowocują upadkiem morale wielonarodowej armii i umacnianiem aspiracji niepodległościowych wśród Czechów i Polaków. Przewagę bloku państw ententy zapewni dodatkowo przystąpienie do wojny USA, których żołnierze dotrą na Stary Kontynent w 1918 r. Ponieważ jeszcze wcześniej, przed przystąpieniem USA do wojny, w orędziu prezydenta Thomasa Woodrowa Wilsona do Senatu ze stycznia 1917 r. ujawnił się pozytywny stosunek USA do problemu niepodległości Polski, można było mieć nadzieję, że fakt ten będzie miał wpływ na przyszłe stanowisko państw ententy w tej kwestii. Tym bardziej że od aktu 5 listopada z 1916 r. (dwóch cesarzy) i po wydarzeniach w Rosji w 1917 r. trwała już swoista licytacja deklaracji w sprawie polskiej, która wprowadzała do polityki międzynarodowej problem niepodległości państwa w sposób otwarty; postrzegano go już nie jak dotychczas, jako wyłącznie wewnętrzne kwestie państw zaborczych. Na razie jednak głównym rozgrywającym w sprawie polskiej były jeszcze Niemcy, których wojska wraz z austriackimi zajmowały większość ziem polskich i które przystąpiły do realizacji koncepcji budowy zalążków polskiej państwowości, uzależnionej od państw centralnych. W elitach niemieckich dojrzewał bowiem już wówczas, niebezpieczny dla naszej przyszłości, projekt Mitelleuropy, czyli budowy w Europie Środkowo-Wschodniej własnej strefy wpływów przez trwałe podporządkowanie sobie mniejszych państw narodowych powstałych pod ich kontrolą i całkowicie od nich zależnych.

Reklama

Nowe perspektywy polityczne

Mimo skomplikowanej sytuacji i istniejących podziałów politycznych wśród polskich elit w 1917 r. pojawiły się nowe perspektywy i możliwości wpływania na sytuację. Niemcy, przystępując do realizacji swojego projektu w sprawie polskiej, doprowadziły w 1917 r. do likwidacji legionów i próby zastąpienia ich formacją dowodzoną przez niemieckiego generała-gubernatora Hansa von Beselera – Polnishe Wehrmacht, co sprowokowało zdecydowaną reakcję Józefa Piłsudskiego. Po akcie 5 listopada komendant zaangażował się czynnie w realizację koncepcji utworzenia u boku państw centralnych polskiej armii, powstającej pod auspicjami Tymczasowej Rady Stanu – namiastki przedstawicielstwa społeczeństwa polskiego, pełniącej funkcje opiniodawcze wobec władz okupacyjnych (czy okupacyjnych?). W kontekście nowych niemieckich planów, których częścią było przekazanie legionów Polnische Wehrmacht, Piłsudski sprowokował latem 1917 r. tzw. kryzys przysięgowy, polegający na odmowie złożenia przysięgi na wierność cesarzom przez żołnierzy pochodzących z terenów Królestwa Polskiego (głównie z I i III Brygady). W tej sytuacji niemieckie władze zdecydowały o internowaniu ok. 3 tys. żołnierzy w obozach w Beniaminowie i Szczypiornie, a pozostałych, zwłaszcza z Galicji, wcielono do armii austro-węgierskiej. Wielu z nich nie kryło rozczarowania postawą nie tylko władz niemieckich, ale i samego Piłsudskiego, widząc w likwidacji legionów pogrzebanie swoich nadziei, a w politykach współpracujących dotąd z państwami centralnymi – „bankrutów politycznych”, „marnotrawców i utracjuszy skarbu idei i czynu”, którzy „zmarnowali żywe źródło mocy”. Tymczasem wydarzenia te stały się glebą, na której wokół ofiar „biernego męczeństwa” rodziła się potężna siła, nowa legenda. Piłsudski został internowany przez Niemców w nocy z 21 na 22 lipca 1917 r. Osadzono go w twierdzy w Magdeburgu i choć podlegał nadzorowi, zapewniono mu dobre warunki internowania. Miał do dyspozycji trzy pokoje, ogródek, dostarczano mu codziennie prasę i posiłki z pobliskiej restauracji, wypłacano nadal pobory wojskowe, a wkrótce miał także towarzystwo swojego bliskiego współpracownika Kazimierza Sosnkowskiego. Ponadroczny pobyt w Magdeburgu przyniósł mu „nieprawdopodobny kapitał polityczny”. Stał się głównym tworzywem rodzącej się legendy Komendanta, którego wizerunek zyskał w oczach wielu Polaków nowy, bardzo ważny element – dawał mu atrybut męczennika za sprawę narodową, a dodatkowo usuwał zarzut współpracy z Niemcami, a nawet „germanofilstwa”, ponieważ Piłsudski zyskał w ten sposób dogodny pretekst do zerwania z polityką, która w nowej sytuacji nie miała perspektyw. Umiejętna propaganda jego środowiska politycznego kreowała go na wodza narodu, który stawał się symbolem walki z okupantem. Nigdy wcześniej nie był tak popularny. Umocniło to jego autorytet w społeczeństwie na tyle, że wkrótce otworzyło mu drogę do władzy. Z tej perspektywy – Niemcy przyczynili się nieopatrznie do tego, że Piłsudski stał się jedną z najważniejszych postaci w kraju, która w decydującym momencie, czyli jesienią 1918 r., zdołała skonsolidować wokół siebie siły zdolne do wzięcia na siebie odpowiedzialności za budowę pierwszych fundamentów niepodległej Polski. Magdeburg zatem nie zamknął, ale otworzył nową kartę walki Piłsudskiego o niepodległość. Tym bardziej że jednocześnie rosło znaczenie Polskiej Organizacji Wojskowej – tajnej armii Piłsudskiego, kierowanej teraz przez Edwarda Rydza-Śmigłego.

Niepodległość celem

Kolejne zwiastuny nadziei przynosi działalność dyplomatyczna Romana Dmowskiego na Zachodzie. Już pod koniec 1915 r. przywódca Narodowej Demokracji przenosi się na Zachód, a w 1916 r., czyli przed nadchodzącym przesileniem w Rosji, ostatecznie rozstaje się z koncepcją postrzegania jej jako czynnika rozstrzygającego w przyszłości o sprawie polskiej. Teraz, w okresie pogłębiającego się kryzysu w państwie carów, rozpoczyna się nowy etap jego aktywności na rzecz związania sprawy polskiej z państwami ententy, które będą, zdaniem Dmowskiego, rozstrzygać o losach kontynentu po przegranej państw centralnych. Dlatego ogłasza oficjalnie niepodległość Polski jako strategiczny cel własnego środowiska politycznego (Narodowej Demokracji) i narodu polskiego, który, jak sugeruje, powinien znaleźć się w programie politycznym państw ententy. W marcu 1917 r. pisze memoriał adresowany do brytyjskiego sekretarza stanu Arthura Balfoura, w którym pojawia się motyw bliski brytyjskim politykom – o równowadze europejskiej, którą może przywrócić po wojnie restaurowane państwo polskie, pod warunkiem odpowiednio dużego terytorium. Kilka miesięcy później pisze też pracę „Zagadnienia środkowo- i wschodnioeuropejskie”, która demaskuje niemieckie plany w Europie Środkowej i Wschodniej, groźne dla całej Europy i Polski, oraz rysuje przyszłą, nową mapę tej części Europy, która zneutralizuje plany niemieckiej ekspansji. Przewidując klęskę Niemiec i rozpad Austro-Węgier, Dmowski projektuje powstanie na ich gruzach państw narodowych. Latem tego samego roku powołuje do życia Komitet Narodowy Polski, z siedzibą w Paryżu – centrum politycznym ententy – którego prezesem zostaje on sam. Komitet ma za zadanie stworzenie politycznej reprezentacji Polaków deklarujących polityczną współpracę z państwami zachodnimi. W skład komitetu wejdzie także wielki polski artysta, znany ambasador kraju, którego nie było jeszcze na mapach – Ignacy Jan Paderewski. Wkrótce komitet zostanie uznany za oficjalną reprezentację Polaków w gronie państw ententy, co przesądzi o uznaniu nieistniejącej jeszcze Polski za sprzymierzeńca państw ententy. Otworzy to niebawem drogę do tworzenia polskiej armii u boku państw zachodnich, we Francji (tzw. Błękitna Armia), oraz umożliwi udział polskiej delegacji na konferencji pokojowej w Wersalu, na której Roman Dmowski będzie mógł przedstawić nasze aspiracje terytorialne oraz uzyskać formalne uznanie niepodległości Polski przez państwa zwycięskiej ententy.

Tagi:
historia Niepodległość

Podlaskie ścieżki do niepodległości

2019-01-23 11:50

Dariusz Łuczak
Edycja podlaska 4/2019, str. VI

Krzysztof Łuczak
Rodzina Juliana Kupcewicza przy pomniku w Narwi, 11 listopada 2018 r.

Minęła 100. rocznica odzyskania przez Państwo Polskie niepodległości. Centralne, a także często regionalne obchody tego święta skupiły naszą uwagę na znanych postaciach czy też miejscach bitew. Przy tej okazji, w wielu miejscach odsłoniono okolicznościowe tablice oddające hołd bohaterom. Polskie, w tym podlaskie drogi do niepodległości, mają także swoich bohaterów zapomnianych do tego czasu – zwykłych żołnierzy czy też urzędników sprawujących lokalnie władzę w imieniu Państwa Polskiego. Wszyscy oni oddali życie bądź zdrowie za Niepodległą. W czasach komuny zacierano lub fałszowano ich życiorysy. Historię kilku z nich przedstawiam poniżej.

Starszy strzelec Julian Kupcewicz

St. strzelec Julian Kupcewicz, syn Jana i Antoniny z Żardeckich, urodził się w 1898 r. na Wileńszczyźnie. Mając 17 lat wstąpił do carskiego wojska. Po zakończeniu I wojny zasilił szeregi powołanego 20 grudnia 1918 r. 85. Pułku Strzelców Wileńskich. Jego pułk walczył w czasie wojny z bolszewikami w latach 1919-20, wchodząc w skład 1. Dywizji Litewsko-Białoruskiej. Po 20 lipca 1920 r. pułk toczył bardzo ciężkie boje z bolszewikami nad Niemnem i Szczarą. W okolicach miejscowości Roś Julian Kupcewicz został ciężko ranny. Idąc w kierunku Warszawy, 25 lipca pułk dotarł w okolice miasta Narew. W wyniku odniesionych ran tam właśnie zmarł nasz bohater. Następnego dnia został pochowany przy narewskiej świątyni.

W okresie międzywojennym jego grób stał się miejscem okolicznościowych, patriotycznych spotkań. Po II wojnie na grobie Juliana Kupcewicza pojawiła się betonowa tablica ze zmienionymi danymi poległego. Była to próba zatarcia prawdy o pochowanym tu polskim żołnierzu, który stracił życie w obronie ojczyzny w 1920 r.

W 2018 r. dzięki staraniom narewskiego proboszcza ks. prał. Zbigniewa Niemyjskiego i piszącego historię parafii Narew ks. prał. Zbigniewa Rostkowskiego przywrócono pamięć i prawdę o st. strzelcu Julianie Kupcewiczu. Białostocki oddział IPN sfinansował budowę pomnika wojennego. 15 sierpnia 2018 r. odbyła się uroczystość jego odsłonięcia i poświęcenia.

Na uroczystość 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości 11 listopada 2018 r. przyjechała z Wilna do Narwi jedenastoosobowa rodzina Juliana Kupcewicza. Do tego czasu byli przekonani, że ich kuzyn zginął w okresie I wojny światowej i został pochowany w anonimowej mogile. Rodzinę bohatera odnalazł na Litwie prof. Sławomir Presnarowicz.

Kapral Kazimierz Jarosławski

Kpr. Kazimierz Jarosławski urodził się w 1903 r. we wsi Borsuki k. Zabłudowa. W końcu 1918 r. wstąpił do 77. Pułku Piechoty – Kowieńskiego Pułku Strzelców. W czasie wojny polsko-bolszewickiej Kowieński Pułk Strzelców brał udział w najcięższych walkach, poniósł bardzo duże straty. Zdobywał m.in. Łomżę i Stawiski. W trakcie działań wojennych w 1920 r. kpr. Kazimierz Jarosławski został ranny. W czerwcu 1921 r. przeniesiono go do 78. Pułku Piechoty – Pułku Strzelców Słuckich, gdzie służył do grudnia 1921 r. Był inwalidą wojennym. Za zasługi otrzymał koncesję na prowadzenie sklepu w Narwi. Dziś spoczywa wraz z żoną Marią na rzymskokatolickim cmentarzu w Narwi.

Dzięki staraniom obecnego narewskiego proboszcza oraz finansowemu wsparciu białostockiego oddziału IPN w grudniu 2018 r. został postawiony pomnik Kazimierza i Marii Jarosławskich. Jego wykonawcą, podobnie jak w przypadku st. strzelca Juliana Kupcewicza, jest Adam Korobkiewicz z Narwi.

Jan Mackiewicz

Jan Mackiewicz, Polak, katolik, w okresie I wojny światowej był sołtysem wsi Masiewo. W tamtym czasie miejscowość ta była wielonarodowa, jak wszystkie osady na terenie Puszczy Białowieskiej. Historia tych terenów była kształtowana specyficznym, wymieszanym kulturowym i religijnym pochodzeniem, ale też stosunkiem mieszkańców do Państwa Polskiego.

Jan Mackiewicz w czasie wojny polsko-bolszewickiej 8 sierpnia 1920 r. stracił życie w sposób okrutny. Sowieci ścięli mu głowę szablą. Nocą został pochowany przez rodzinę, bez obecności księdza, na pobliskim cmentarzu ewangelickim. Powodem jego tragicznej śmierci było zapewne rzetelne wykonywanie obowiązków sołtysa, przez co mógł narazić się niektórym mieszkańcom. W zemście donieśli na niego kozakom zdążającym na Warszawę.

W okresie międzywojennym córka Marta postawiła pomnik nagrobny. Do dziś widnieje na nim sugestywna inskrypcja: „Ś.†P. Jan Mackiewicz Masiewo I został zamordowany przez sowietów za dobrą wiarę ojczyźnie 8 sierpnia 1920 r. żył lat 54 prosi o Zdrowaś Maria”. Z obawy przed represjami, fragmenty inskrypcji (napisane kursywą) zostały skute przez wykonawcę pomnika po napaści wojsk radzieckich w 1939 r. Po wojnie, z inicjatywy wspomnianej córki, inskrypcja została odtworzona na drugiej stronie pomnika.

Cząstka historii

Opisane trzy życiorysy, to tylko cząstka odtworzonej w ostatnim czasie prawdy o podlaskich ścieżkach do niepodległości. Jest zapewne wiele innych, do tej pory nieznanych, porastających trawą na małych wiejskich cmentarzach. Warto zadbać o lokalne pomniki, które kształtują naszą świadomość i utrwalają historię. Na takim fundamencie można budować patriotyzm młodych pokoleń.

Minęła 156. rocznica wybuchu powstania styczniowego. W tym momencie warto przypomnieć, że na cmentarzu rzymskokatolickim w Hajnówce pochowany jest w rodzinnym grobowcu Izydor Kuźmicz (1840 – 1933).

W czasie powstania walczył pod dowództwem Walerego Wróblewskiego, m.in. na terenie Puszczy Białowieskiej. Po upadku powstania był więziony w Nowogródku.

22 stycznia 1933 r. jako jeden z kilkudziesięciu weteranów powstania został zaproszony na spotkanie w Belwederze przez marszałka Józefa Piłsudskiego.

Na cmentarzu parafialnym w Czeremsze jest pochowana Aleksandra Kamieńska, uczestniczka powstania styczniowego. Żyła 90 lat. Zmarła 15 listopada 1939 r.

Przy szkole podstawowej w Orzeszkowie k. Hajnówki znajduje się zbiorowa mogiła powstańców poległych w 1863.

Warto zapalić znicze na tych grobach. Ich życiorysy to także nasze drogi do niepodległości.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Oświadczenie ws. rzekomych objawień w Ostrożnem

2019-08-24 08:23

KAI

Wizje Jezusa i Najświętszej Maryi Panny, o których mówi pani Czesława Polak, są jej prywatnym doświadczeniem, niepotwierdzonym przez Kościół – informuje biskup łomżyński Janusz Stepnowski w oświadczeniu wydanym w związku z wydarzeniami w Ostrożnem, w diecezji łomżyńskiej.

youtube

W dokumencie opublikowanym na stronie diecezji podkreśla m.in., że Czesława Polak jest osobą świecką, informacje nt. jej rzekomej śmierci i wskrzeszenia są nieprawdziwe a książka nt. objawień w Ostrożnem “Serce w Serce” autorstwa Grzegorza Kasjaniuka nie uzyskała imprimatur Kościoła.

Publikujemy treść oświadczenia:

OŚWIADCZENIE W SPRAWIE WYDARZEŃ W OSTROŻNEM

Czcigodni Kapłani, Drodzy Wierni!

Ze względu na coraz częstsze pytania i wątpliwości dotyczące wydarzeń w Ostrożnem, parafia Szumowo, Diecezja Łomżyńska, przekazuję do publicznej wiadomości następujące informacje:

1. Pani Czesława Polak jest osobą świecką, która dnia 30 czerwca 2000 roku na ręce ówczesnego Biskupa Łomżyńskiego Stanisława Stefanka i za jego zgodą złożyła prywatny ślub czystości oraz uzyskała zgodę na noszenie habitu, jako znaku szczególnego osobistego oddania się Panu Bogu.

2. Wizje Jezusa i Najświętszej Maryi Panny, o których mówi pani Czesława, są jej prywatnym doświadczeniem, niepotwierdzonym przez Kościół. Według relacji pani Czesławy wizje te nadal trwają, co stanowi zasadniczą trudność w ich analizie i ocenie.

3. Informacja przekazywana przez internetowy serwis video, oparta na słowach pani Czesławy, o jej śmierci i wskrzeszeniu do życia, jest nieprawdziwa. Nie ma żadnej dokumentacji medycznej potwierdzającej śmierć pani Czesławy.

4. Stolica Apostolska nigdy nie odnosiła się do wydarzeń w Ostrożnem, ani do osoby pani Czesławy. Nie wydała też żadnego dokumentu wyrażającego zgodę na jej życie pustelnicze.

5. Książka „Serce w Serce” autorstwa Grzegorza Kasjaniuka nie uzyskała imprimatur Kościoła, a jej treść nie była konsultowana ani ze mną, ani z Łomżyńską Kurią Diecezjalną. Tym samym publikacja ta nie jest i nie może być „dokumentem” potwierdzającym prawdziwość wydarzeń.

6. Ostrożne, ze względu na licznych wiernych tam udających się, jest i pozostanie szczególnym miejscem modlitwy, a obecność duchowieństwa w Ostrożnem motywowana jest opieką duszpasterską nad wiernymi, a nie wizjami pani Czesławy.

Łomża, 22 sierpnia 2019 r.

N. 944/B/2019

+Janusz Stepnowski Biskup Łomżyński

Ks. Artur Szurawski

Kanclerz Kurii

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Związki partnerskie: czym są faktycznie

2019-08-24 13:07

Marcin Przeciszewski / Warszawa (KAI)

Jednym z głównych postulatów środowisk LGBT+ jest wprowadzenie w Polsce „związków partnerskich”. Są one na ogół rozumiane jako prawnie legalizowany związek osób jednej płci. Tymczasem związki partnerskie w wielu krajach obejmują także pary heteroseksualne. Tak ma być i w Polsce, w świetle przygotowanych przez lewicę projektów ustaw. Tworzy się więc instytucję przypominającą rodzinę, cieszącą się jej przywilejami, ale której trwałość nie jest chroniona w żaden sposób, możliwą do rozwiązania na każde życzenie.

Voyagerix/fotolia.com

Definicja związku partnerskiego jest prosta. Jest to uznawany prawnie związek dwóch żyjących wspólnie osób, przyznający im możliwość zawiązania wspólnoty majątkowej, prawo do dziedziczenia oraz możliwość korzystania z większości przywilejów przysługujących dotąd rodzinie.

Historia

Pierwszym krajem, który zalegalizował istnienie związków partnerskich była Dania, w roku 1989. Proces ten obejmował stopniowo niektóre inne kraje Europy. Do dziś wprowadziły je: Szwecja (1995), Islandia (1996), Francja (1999), Niemcy (2001), Finlandia (2002), Portugalia (2001), Luksemburg (2004), Wielka Brytania (2005), Słowenia (2005), Andora (2005), Czechy (2006), Szwajcaria (2007), Węgry (2009), Austria (2010), Irlandia (2011), Liechtenstein (2011), Malta (2014), Chorwacja (2014), Cypr (2015), Grecja (2015), Estonia (2016) oraz Włochy (2016).

W wielu krajach, które zdecydowały się na legalizację związków partnerskich, obejmują one związki zarówno jedno- jak i różnopłciowe. Faktowi rejestracji takiego związku dwojga ludzi nie towarzyszy charakter ceremonii ślubnej, świadków, wymiany obrączek, publicznych pocałunków, itd. Sprowadza się do prostej rejestracji (w formie zwykłej umowy) w sądzie, urzędzie stanu cywilnego lub u notariusza.

Rejestrowane związki partnerskie dają podobne - choć nieco ograniczone - prawa w stosunku do tych, jakie mają małżeństwa, za wyjątkiem adopcji dzieci. Są jednak kraje, które parom żyjącym w takich związkach przyznają wszystkie prawa małżeństwa, włącznie z adopcją. Tak jest w Wielkiej Brytanii, w Szwecji, Hiszpanii czy na Malcie.

Model francuski

Dla przykładu, szerzej możemy omówić model francuski. We Francji - mimo silnych protestów prawicy oraz świata chrześcijańskiego - związki partnerskie zostały wprowadzone w 1999 r. w postaci Pacte civil de solidarité (PACS). Legalizuje on wspólne pożycie dwojga dorosłych osób bez względu na płeć.

PACS można zarejestrować w sądzie (Tribunal d’Instance) lub u notariusza, pod warunkiem, że jedna ze stron posiada obywatelstwo francuskie. Kontrakt może być zredagowany samodzielnie lub z pomocą notariusza. Może on zawierać jedynie obopólną wolę partnerów do zawarcia związku bądź dalsze regulacje dotyczące np. wspólnoty majątkowej oraz dziedziczenia. Informacja o zawarciu związku zostaje przekazana do urzędu stanu cywilnego gdzie dokonana zostaje adnotacja w akcie urodzenia. Zawarcie związku PACS w sądzie jest bezpłatne, zabiera ono zaledwie kilkanaście minut. W przypadku par heteroseksualnych odbywa się na to ogół beż żadnej ceremonii i bez świadków. Huczną ceremonię z tej okazji, wzorowaną na uroczystości ślubnej, urządzają zazwyczaj pary homoseksualne.

Samo zawarcie PCS nie ustanawia wspólnoty majątkowej pomiędzy partnerami, ale jeśli sobie życzą, mogą oni dokonać takiego wpisu do kontraktu. Związek partnerski niesie liczne przywileje podatkowe: partnerzy – tak jak małżeństwa - podlegają wspólnemu opodatkowaniu, jak również w przypadku opodatkowania spadku i darowizn. Uzyskanie spadku po partnerze nie ma jednak charakteru automatycznego, lecz wymaga zapisania tego w kontrakcie lub testamencie. Parter jest też współodpowiedzialny za długi swego partnera zaciągnięte w czasie związku.

Jeśli chodzi o świadczenia socjalne, to związki PACS mają przyznane te same prawa co małżeństwa i rodziny. Mogą korzystać ze wszystkich świadczeń rodzinnych i mieszkaniowych oraz przywilejów wynikających z rozwiniętej we Francji polityki rodzinnej. PACS nie pozwala jednak na adopcję dzieci.

Do rozwiązania PACS-u wystarczy by jeden z partnerów wysłał do sądu (Tribunal d’instance) list polecony informujący o zerwaniu paktu cywilnego. Od niedawna można to zrobić również za pośrednictwem internetu. Efekt złożenia deklaracji jest natychmiastowy i nie wymaga żadnych uzasadnień. Nie daje też możliwości odniesienia się doń drugiej stronie.

Inne kraje Europy

W innych krajach Europy, które przyjęły związki partnerskie, jest podobnie, choć rozwiązania różnią się w szczegółach. W niektórych dotyczą one wyłącznie par homoseksualnych. Tak jest np. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, państwach skandynawskich, we Włoszech, Czechach czy na Węgrzech. Natomiast związki partnerskie także par hetero, rejestrowane są we Francji, Hiszpanii, Portugalii, Austrii, Chorwacji i Szwajcarii (Genewa, Zurych).

Generalnie rzecz biorąc, związki partnerskie (homo- bądź heteroseksualne) otrzymują większość przywilejów jakie miały dotąd zagwarantowane małżeństwa, na ogół za wyjątkiem adopcji. Rozwiązanie związku partnerskiego następuje na wniosek jednego z partnerów, tylko w niektórych krajach wymagane jest wspólne oświadczenie. Likwidacji związku partnerskiego nie towarzyszy procedura sądowa, która miałaby na celu jego ochronę bądź przynajmniej analizę sytuacji. Tak przecież jest w przypadku rozwodu orzekanego wobec małżeństwa, które jest instytucją chronioną przez państwo. Podczas procesu rozwodowego musi nastąpić wysłuchanie obu stron oraz świadków, wezwanie do porozumienia, itp. Dopiero po wyczerpaniu tych środków sąd orzeka rozwód. A jednocześnie decyduje w jaki sposób i przez kogo ma być sprawowana opieka nad dziećmi. Tymczasem natychmiastowe, administracyjne rozwiązanie związku partnerskiego w żaden sposób nie reguluje sytuacji dzieci. Oczywiście każdy z rodziców może wystąpić do sądu z wnioskiem o przyznanie mu praw odnośnie dzieci bądź odebranie ich drugiej stronie, ale może to trwać latami.

Francuskie statystyki informują, że tylko w niewielkim procencie PACS dotyczy związków jednopłciowych, a 96% takich związków jest zawieranych przez pary różnopłciowe (dane za 2010 r.). Obecnie co piąty związek mężczyzny i kobiety we Francji rejestrowany jest na mocy ustawy o PACS, a cztery piąte związków w formie małżeństwa.

Polskie projekty związków partnerskich

Pod koniec 2003 r. senator Maria Szyszkowska (SLD), zaproponowała projekt regulujący kwestię związków partnerskich, wzorowany na francuskiej ustawie „PACS”. Przewidywał on możliwość zawierania związków partnerskich przez pary zarówno jedno- jak i różnopłciowe.

W maju 2011 r. projekt ustawy o umowie związku partnerskiego złożyło w Sejmie SLD wraz z tzw. Grupą Inicjatywną aktywistów i aktywistek LGBT. Wedle tej propozycji dwie osoby fizyczne, pozostające „faktycznie we wspólnym pożyciu” określają „swoje wzajemne zobowiązania o charakterze majątkowym lub osobistym, w celu organizacji wspólnego życia”. Projekt nie precyzował, czy chodzi tu o osoby jednej czy różnych płci, a więc możliwość skorzystania zeń mieliby wszyscy. Zgodnie z projektem osoby pozostające w związku partnerskim miały zagwarantowaną m.in. możliwość posiadania wspólnoty majątkowej, wspólnego opodatkowania i odmowy zeznań przeciwko partnerowi. Przysługiwało im też prawo do pochowania zmarłego partnera i dziedziczenia w pierwszej kolejności majątku, a także starania się o rentę po zmarłym. O wygaśnięciu związku miała decydować śmierć jednego z partnerów lub złożenie wspólnego oświadczenia o rozwiązaniu związku. W przypadku złożenia go przez jedną stronę, skutkowałby po 6 miesiącach.

W 2012 r. do Sejmu trafiły aż 3 kolejne projekty ustaw o związkach partnerskich: Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, oraz grupy posłów Platformy Obywatelskiej. Przewidywały one także możliwość związków partnerskich dla osób różnej płci.

W kwietniu 2018 r. projekt ustawy o związku partnerskim dla par jedno- i różnopłciowych złożyła w Sejmie grupa posłów i posłanek Nowoczesnej. W założeniach projekt ten jest zbliżony do wcześniejszych projektów Ruchu Palikota i Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ale w odróżnieniu od nich jest pierwszym projektem przewidującym możliwość adopcji dziecka partnera/partnerki. Osoby zawierające związek partnerski dostaną także prawo do: zmiany nazwiska na nazwisko partnerki lub partnera, informacji medycznej o stanie zdrowia partnera, do spadku, wspólnego rozliczania się z fiskusem, wspólnoty majątkowej, zasiłku opiekuńczego czy do odmowy udzielenia zeznań. Zgodnie z projektem związki partnerskie mają być zawierane w Urzędach Stanu Cywilnego.

Przewidywać można, że zmiana na scenie politycznej, która większość parlamentarną w Polsce oddawałaby w ręce partii lewicowych, doprowadziłaby do szybkiego wprowadzenia rejestracji związków partnerskich – prawdopodobnie dla wszystkich rodzajów par. Podobnie jak w innych krajach związek taki korzystać mógłby z większości przywilejów małżeństwa. A skoro byłby on instytucją dostępną dla wszystkich, to – podobnie jak we Francji - stawałby się realną konkurencją dla instytucji małżeństwa, co powodowałoby daleko idącą dekonstrukcję obecnego modelu społecznego, w którym rodzina oparta na małżeństwie odgrywa podstawową i niezastępowalną rolę.

Związki partnerskie wstępem do legalizacji małżeństw homoseksualnych

Wszędzie w Europie małżeństwa osób tej samej płci są naturalnym następstwem wprowadzenia rejestracji związków partnerskich. Prawna legalizacja małżeństw jednopłciowych – silnie wspierana przez propagandę środowisk LGBT+ oraz towarzyszące jej lobby polityczne - następowała zazwyczaj w kilka lub kilkanaście lat później. O ile legalizacja związków jednopłciowych nastąpiła w większości krajów Europy zachodniej w latach 90-tych, to prawne uznanie małżeństw homoseksualnych przyjmowane było już w obecnym stuleciu.

Małżeństwa cywilne, których małżonkowie stanowią osoby tej samej płci, zostały w Europie zalegalizowane do tej pory w Holandii (2001), Belgii (2003), Hiszpanii (2005), Norwegii (2009), Szwecji (2009), Portugalii (2010), Islandii (2010), Danii (2012), Francji (2013), Wielkiej Brytanii (2014), Luksemburgu (2015), Irlandii (2015), Finlandii (2017), Niemczech (2017), na Malcie (2017) oraz w Austrii (2019).

Charakterystyczne jest, że na terenie Europy legalizacja małżeństw osób jednej płci obejmuje jej cześć zachodnią oraz Skandynawię. W opozycji do tego, żadne z państw Europy środkowej nie podjęło takiej decyzji. Ponadto wiele krajów regionu na poziomie konstytucyjnym definiuje małżeństwo jako „związek kobiety i mężczyzny”. Oprócz Polski są to: Białoruś, Bułgaria, Chorwacja, Czarnogóra, Litwa, Łotwa, Mołdawia, Serbia, Słowacja, Ukraina i Węgry. Pokazuje to, że ta część Europy, mimo, że stanowi integralny element kultury Zachodu, potrafi zdystansować się od pewnych niebezpiecznych i autodestrukcyjnych nurtów funkcjonujących w jej ramach. Obala to także mit zakładający, że legalizacja małżeństw homoseksualnych ma być zdeterminowanym etapem w rozwoju naszego kręgu cywilizacyjnego.

W obecnym momencie historii kraje Europy środkowej i wschodniej mają szansę pokazać, że możliwy jest inny kierunek rozwoju cywilizacji Zachodu. A ponadto, że dalszy rozwój społeczeństw wcale nie musi być związany z porzuceniem podstawowych principiów wynikających z europejskiej tradycji, prawa naturalnego oraz zasad chrześcijańskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem