Reklama

Nie chcemy dawać telewizorów i lodówek tam, gdzie potrzeba chleba

2017-11-14 15:01

Krzysztof Kunert
Niedziela Ogólnopolska 47/2017, str. 43

Janusz Gajdamowicz

Tytułowe słowa wypowiedział metropolita wrocławski abp Józef Kupny na zakończenie akcji „Dar dla Aleppo”. W ciągu kilku miesięcy na Dolnym Śląsku udało się zebrać ponad 1,1 mln zł na odbudowę Szpitala św. Ludwika w zniszczonym Aleppo.

To była akcja ponad podziałami. W zbiórkę, którą zainicjował abp Kupny, włączyły się wszystkie kościoły chrześcijańskie na Dolnym Śląsku, udział wzięli też politycy różnych opcji – m.in. wojewoda dolnośląski i prezydent Wrocławia, przedstawiciele środowisk naukowych, biznesowych oraz dolnośląska Solidarność.

– Wszyscy pospieszyliśmy z pomocą i pokazaliśmy, że w trudnych sprawach potrafimy być solidarni – podziękował zebranym gościom podczas finału akcji metropolita wrocławski.

Reklama

– Pokazaliśmy, że można, że wpisujemy się w ten program pomocy, którą Polska świadczy tam, na miejscu. (...) Nie dajemy telewizorów i lodówek tam, gdzie potrzeba chleba. Tam, gdzie potrzeba leczyć ludzkie rany, tam chcemy pomagać. I ta pomoc jest potrzebna tam, na miejscu – tłumaczył arcybiskup. Przywołał przykład powodzi, która w 1997 r. nawiedziła Wrocław: – Gdyby po powodzi powiedzieli wam, że macie stąd wyjechać, co byście zrobili? Wszyscy chcieli pozostać, wszyscy chcieli odbudowywać. I może dlatego mamy dziś większą wrażliwość, aby pomagać na miejscu tym, którzy chcą odbudować ze zniszczeń swoje miasto – powiedział pasterz wrocławskiego Kościoła.

Gościem honorowym spotkania był biskup Aleppo Georges Abou Khazen, który podziękował Polakom za okazaną pomoc:

– Polski rząd jako jedyny na świecie, nie będąc organizacją religijną, pomaga nam, chrześcijanom, pozostać w Syrii. Bez interesów, bez czegoś w zamian – powiedział biskup Aleppo. Pasterz syryjskiego Kościoła podkreślił nie tylko finansowy wymiar akcji:

– To, co robicie, jest nam bardzo potrzebne, nie tylko ekonomicznie. Wiemy, że są bracia, którzy nas wspierają, i dzięki temu nie czujemy się mniejszością, która jest zapomniana. Czujemy się jak jedna wielka rodzina – dodał bp Khazen.

W imieniu premier polskiego rządu Beaty Szydło na ręce abp. Kupnego podziękowania za zorganizowanie inicjatywy złożyła Beata Kempa, minister w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów:

– Pani premier osobiście przesyła wyrazy uznania i gratulacje. (...) Jesteście dobrzy jak chleb. Bóg zapłać za wszystko! – powiedziała min. Kempa.

Dolnośląską akcję, którą koordynowali dziennikarze wrocławskiego Radia Rodzina, wspomagał polski oddział Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie: – Jako Dolny Śląsk daliście przykład, że tam, gdzie cierpią dzieci, kobiety, starcy, nie ma podziałów kościelnych, politycznych. I to jest główne przesłanie waszej akcji, które płynie w Polskę. A ponieważ dobro jest zaraźliwe, wiemy, że kolejne regiony, np. Lublin, idą waszym śladem i będą zbierać pieniądze na mieszkania w Syrii – powiedział ks. Waldemar Cisło – dyrektor polskiego oddziału PKWP. Zwrócił on uwagę na rolę mediów w rozpropagowaniu akcji: – Chcę też podkreślić znaczenie Radia Rodzina i lokalnej telewizji publicznej w nagłośnieniu zbiórki. Pokazaliście piękne oblicze jedności, że jak trzeba, to potraficie pomóc.

„Dar dla Aleppo” to akcja zainaugurowana 2 marca br. z inicjatywy abp. Józefa Kupnego, której celem była odbudowa Szpitala św. Ludwika w Aleppo. Inicjatywa wsparta przez Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie zjednoczyła wszystkie Kościoły chrześcijańskie na Dolnym Śląsku, przedstawicieli partii politycznych, administrację samorządową, rządową, służby oraz wiele instytucji działających na terenie Dolnego Śląska.

Tagi:
Aleppo

Reklama

„Szkoła szkole” – polskie szkoły mogą pomóc dzieciom w Syrii

2019-09-11 17:44

Zespół Prasowy Caritas Polska, maj / Warszawa (KAI)

Szkoły w Polsce mogą pomagać szkołom w Aleppo. „Szkoła szkole” to nowy program zainicjowany przez Caritas Polska. Jest odpowiedzią na dramatyczną sytuację sektora edukacji w Syrii.

Ks. Rafał Cyfka

Projekty wspierające infrastrukturę szkolną to kluczowe działania służące przywróceniu normalności syryjskim dzieciom i młodzieży – pokoleniu, które będzie odbudowywać kraj po latach konfliktu.

W ramach programu „Szkoła szkole” społeczności szkolne z Polski przekażą czasowe lub jednorazowe wsparcie na rzecz placówek edukacyjnych w Aleppo, które ucierpiały w trakcie konfliktu zbrojnego. Program trwa od września 2019 r. do czerwca 2020 r.

Do programu mogą się zgłosić dyrekcje szkół publicznych, społecznych i prywatnych, nauczyciele, rodzice uczniów, szkolne koła charytatywne i Szkolne Koła Caritas oraz uczniowie zainteresowani sytuacją w Syrii, chcący zorganizować zbiórkę na rzecz programu.

Celem programu jest zebranie darowizny w wysokości 1 000 zł/miesiąc przez okres roku szkolnego 2019/2020 dla każdej szkoły syryjskiej biorącej udział w programie. Zebrane środki zostaną wydatkowane zgodnie ze zgłoszonymi potrzebami szkół.

Pomysł na inicjatywę łączącą polskie i syryjskie szkoły narodził się w Caritas Polska w połowie 2018 roku.

Pierwszymi szkołami, które wzięły udział w programie, był Zespół Szkół Katolickich im. Św. Kazimierza w Gdańsku i ormiańsko-prawosławna szkoła podstawowa „Asz-Szark” w Aleppo. Dzięki hojności gdańskiej placówki, dla syryjskich uczniów zostały zorganizowane liczne wydarzenia, m.in. bal karnawałowy, dzień sportu, obchody świąteczne.

W roku szkolny 2019/2020 wsparciem zostanie objęte przynajmniej pięć szkół w Aleppo. Możliwa jest kontynuacja programu w kolejnych latach.

Więcej na www.szkolaszkole.caritas.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Hymn o miłości


Niedziela Ogólnopolska 51/2006, str. 18-19

© Igor Mojzes/Fotolia.com

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miał tak wielką wiarę, iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;
nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa,
które się skończą, choć zniknie dar języków i choć wiedzy [już] nie stanie.
Po części bowiem tylko poznajemy i po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [ujrzymy] twarzą w twarz.
Teraz poznaję po części, wtedy zaś będę poznawał tak, jak sam zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich [jednak] jest miłość.

Z Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (1 Kor 13, 1-13)

Przeczytaj także: Hymn o miłości
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Świadectwo wiary na ulicy

2019-09-22 21:21

Agnieszka Bugała

Agnieszka Bugała

- Przeszliśmy przez Rynek naszego miasta, który symbolizuje współczesny świat – mówił w homilii bp Kiciński. - Niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

Zobacz zdjęcia: Procesja z relikwiami św. Doroty i św. Stanisława

Procesja rozpoczęła się o godz. 16.00 w bazylice św. Elżbiety, przeszła przez Rynek, pl. Solny, ul. Gepperta, Kazimierza Wielkiego, pl. Wolności i od pl. Franciszkańskiego dotarła do kościoła p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława. Relikwie świętych niesiono na specjalnych platformach, w procesji szli kapłani, klerycy, siostry zakonne i wierni z różnych wrocławskich parafii.

Organizowana od 22 lat procesja jest tradycją, którą zapoczątkował kard. Henryk Gulbinowicz.

- Kiedy w 1997 r. powódź zaczęła zagrażać Ostrowowi Tumskiemu, s. Sylwina – ówczesna zakrystianka, zakonnica ze zgromadzenia sióstr Notre Dame, nawiązując do średniowiecznych tradycji, wydobyła ze skarbca katedralnego relikwiarz z palcem św. Stanisława Biskupa i umieściła go w jednym z okien zakrystii. Powódź nas ominęła - przypomina historię ks. Paweł Cembrowicz, proboszcz katedralnej parafii tłumacząc początki wrocławskiej procesji świętych. Od powodzi minęły lata, ale tradycja dziękczynienia za ocalenie miasta od całkowitego zalania w 1997 r. i przebłaganie za grzechy, które wciąż popełniamy, jest podtrzymywana.

Do wydarzenia sprzed 22 lat nawiązał też w homilii wygłoszonej w czasie Mszy św. sprawowanej w kościele p.w. Świętych Stanisława, Doroty i Wacława o. bp Jacek Kiciński.

- W 1997 r. życie toczyło się spokojnie i nagle przyszła powódź. Wielu straciło wszystko, cały dobytek. Wielu straciło najwięcej, bo własne życie, ale w tamtych dramatycznych dniach wydarzyło się też coś dobrego – odezwała się ludzka solidarność, w wielu ludziach obudziło się człowieczeństwo. Sąsiad pomagał sąsiadowi, wielu nawróciło się do Boga. Mimo zagrożenia i niebezpieczeństwa, które niósł żywioł, ludzie sobie pomagali. Gdy minął czas od tego tragicznego wydarzenia niektóre ze starych, często złych przyzwyczajeń, wróciły – mówił kaznodzieja nawiązując do fragmentu Ewangelii, w której rządca w obliczu pozbawienia go pełnionej funkcji potrafił wykrzesać z siebie miłosierdzie i litość darując część długów wierzycielom. Bp Kiciński porównał jego sytuację z naszą, gay stajemy w obliczu nagłej straty. – Wtedy, gdy wszystko nam się wymyka potrafimy nagle być dobrymi ludźmi – mówił. Przypomniał też, że wielu z tych, którym powierzono urzędy zapomina, że są tylko zarządcami a nie właścicielami. – W życiu człowieka może pojawić się grzech, który nazywa się zapomnieniem Boga. Człowiek staje się nieczuły dla Boga i wtedy jego życiem zaczynają kierować pożądliwości, które powoli go niszczą. Gdy człowiek staje się nieczuły na Boga stawia siebie na pierwszym miejscu – tak było w czasach Noego – przypominał bp Jacek – i za czasów Sodomy i Gomory, kiedy uratował się jedynie Lot z najbliższymi i tak było w czasach Jezusa. Ciągnęły za Nim tłumy, ale na Golgocie pod krzyżem stała jedynie Maryja, Jan i najbliżsi – mówił. Ze smutkiem konkludował, że szliśmy z relikwiami przez miasto, gdzie dla wielu Bóg stał się kimś niepotrzebnym, kimś zbędnym. – Nasza dzisiejsza procesja miała i ma niezwykłą wymowę, zwłaszcza w dzisiejszym świecie, gdy wydaje się, że człowiek zapomniał o Bogu – mówił bp Kiciński. – Ale niech ta procesja, świadectwo naszej wiary, będzie przypomnieniem, że nie samym chlebem żyje człowiek. Niech ta procesja – nie tak liczna, jak te pierwsze, sprzed 20 lat – pokazuje nam i przypomina jak łatwo jest roztrwonić to wszystko, co naprawdę ważne – nauczał.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem